
Sztuczna inteligencja wskrzesi zmarłych.
Ponoc facebook ma ozywiac zmarlych za pomoca ai. Ma byc opcja, ze konto zmarlej osoby bedzie sterowane przez sztuczna inteligencje, nie do konca wiem na jakiej zasadzie, ale dla mnie sama idea jest okropna.
Na moim facebooku wraca jak zly szeląg grupa, w ktorej ludzie prosza o ozywianie martwych ze zdjec. Najczesciej sa to kobiety proszace o ozywienie dawno zmarlego dziecka lub rodzica. Czasem o znajomego, jak na przykladzie ze screena.
Najczeciej efektem sa krotkie animacje, gdzie postac ze zdjecia zaczyna sie ruszac, cos mowic. Najgorsze dla mnie sa prośby o postarzenie dziecka ze zdjecia, ktore zmarlo x lat temu i mama chciałaby zobaczyc jak wygladaloby teraz.
Wnet minie 20 lat jak moja mama nie zyje, ledwo ja pamietam, mam raptem kilka zywych wspomnień w pamieci, kilkadziesiat wywolanych zdjec w albumach. Za zadne skarby nie chcialbym "ozywiac" jej za pomoca ai. Nie rozumiem co kieruje ludzmi, ktorzy sie na to decyduja. Tesknota to jedno, ale wedlug mnie takie dzialanie niszczy nasze wspomnienie o zmarlym. Ja, ktory mamy niemal nie pamietam, po takim zabiegu z pomoca ai miałbym w głowie obraz przez nie wygenerowany, a nie ten prawdziwy. Wolalbym juz calkiem nie pamietac, niz oszukiwac sie falszywym obrazem.
Równie dobrze moglbym poprosic sąsiadkę, by ubrała sie jak moja mama i ja trochę poudawala, tyle samo byloby w tym prawdy.
I teraz jeszcze te ozywianie kont zmarlych. Mam na liscie znajomych kilku niezywych juz ludzi, w tym najblizszego przyjaciela, ktory zmarl na poczatku 2020 roku. Nie usuwam takich kont z listy znajomych, bo to dla mnie jakas forma ostatniego kontaktu. Ale gdyby sie okazalo, ze takie konto przejeloby ai, to bym z miejsca musial je zablokowac.
A mam wrazenie, po ilosci tych prosb o ozywianie zdjec, ze bedzie wielu chętnych na taki proceder.
Dla mnie to wszystko to samooszukiwanie sie i zaprzepaszczanie prawdziwych wspomnień o zmarlym.
To ze mną jest coś nie tak, ze tego nie rozumiem? Czy nie jestem osamotniony w tej ocenie.
Uważam, że jesteś bardziej świętojebliwy, niż sytuacja tego wymaga.
Absolutnie nic sie nie dzieje, kolejna zabawa z wykorzystaniem technologii, która się każdemu znudzi po pół roku, tak jak doklejanie sobie na Instagramie rudych włosów czy kocich uszu filtrem.
Sam już ze dwa lata tak się bawiłem ze zdjęciami moich pradziadków, których nigdy nie poznałem, na MyHeritage i uważam, że to było fajne doświadczenie. Nie uważam, bym bezcześcił pamięć o nich, przeciwnie, na swój sposób stali mi się trochę bliżsi, a nie tylko plikiem w Excelu.
Mamy dużo prawdziwych problemów, ludzie mają dziś 30 lat i myślą, że ich pies to ich dziecko na przykład, albo mają 5 dzieci i muszą żyć w dwupokojowym mieszkaniu zakredytowanym na 25 lat. To są problemy społeczne, a nie to, że technologia dała nową zabawkę, filtr graficznych jakich było kilkadziesiąt w ostatniej dekadzie.
Niemniej możliwość porozmawiania z postaciami historycznymi (np. z hitlerem) brzmi ciekawie.
Zdjęcia jak zdjęcia, wyobraź sobie, że ten zmarły znajomy nagle ci odpisuje i pisze dokładnie tak samo jako on. W końcu fejs już od dawna zna nas wszystkich lepiej niż my sami, tyle wiadomości na messengerze przez te lata napisałem, że sztuczna inteligencja na luzie potrafiłaby pisać w dokładnie takim samym stylu co ja. Zresztą ktoś na forum rzucił teorię spiskową, że nicki na GOLu z dopiskiem NPC kiedyś przejmą maszyny i zaczną nam robić ruch na stronce, chyba idziemy powoli w tym kierunku hehe.
Aczkolwiek temat ożywiania zmarłych za pomocą technologii nie jest niczym nowym, jeszcze przed wielkim boomem na AI natknąłem się na newsa, że jakaś nowa technologia (teraz by to nazwali AI po prostu) pozwala ożywić zmarłego ze zdjęcia tworząc krótki z nim filmik albo jak była afera, że komputerowo wsadzili do nowego filmu jakiegoś aktora z lat 50. Zresztą w telewizorni śniadaniowej przypadkowo natrafiłem parę miesięcy temu na materiał, że rzeczywiście takie ożywianie jest coraz bardziej popularne, szczególnie przez ludzi w żałobie.
Ja jednak wolałbym tradycyjne zdjęcia, filmy i wspomnienia, coś czuję, że w takiej żałobie mógłbym ostro się uzależnić od tej technologii. W każdym razie nasza przyszłość rysuje się w bardzo ciekawych barwach, ale takich bardziej cyberpunkowych.
Jest teraz taki nowy koreanski serial Love Phobia. Pomysl na AI w tym serialu jest taki, ze jest firma , ktora tworzy ci dziewczyne/chlopaka. ktory z toba rozmawia etc etc. Jest to realizowane za pomoca komorki. Te AI postacie potrafia do ciebie dzwonic. Pomyslem tej firmy jest, aby tworzyc modele z slawnych ludzi. Czyli zwykly smiertelnik chodzilby na randki z gwiazdami etc. Malo tego ta firma wypuszcza kontakty dzieki ktorym mozesz widziec awatara tego AI. Szfowa tej firmy w domu ma awatara zmarlej matki. Glowny bohater zrywa z swoja dziewczyna bo slyszac jej rozmowe przez telefon myslal, ze go zdradza z innym mezczyzna. Okazuje sie, ze pani uzywa aplikacji tej firmy i tlumaczy, ze z powodu malego czasu spedzania z soba czasu wybrala ta opcje. Pomimo tego on uznaje to za zdrade i zrywa z nia. Serial ma do tej pory 4 odcinki i jak przystalo na koreanczykow to nie jest Black mirror. No, ale i tak ciarki po skorze chodza. Widzimy ludzi, ktorzy te awatary preferuja nad kontakty z innymi ludzmi.
Przypomniała mi się głośna sprawa sprzed dwóch lat, gdzie Wisława Szymborska udzieliła wywiadu w krakowskim radiu. Chwilę wcześniej redaktorów tego radia wywalono na ulicę, zastępując AI. Gdy w końcu ukazało się to dzieło (strasznie, strasznie gówniany btw) i rozpoczął się bojkot, radio wycofało się z podkulonym ogonem, piszcząc coś o tym, że to był tylko eksperyment i już go kończymy, więcej wywiadów z martwymi ludźmi nie będzie.
Powtarzanym do znudzenia słusznym zarzutem było: ale po co mam tego słuchać/czytać? Przecież to nie jest Szymborska. Mam czytać o tym, co sądzi o Szymborskiej komputer? Po co?
Po co?
To jest dokladnie to pytanie, ktore zadaje sobie w odniesieniu do wlasciwie czegokolwiek zrobionego przez "AI" (a nie bedacego czyms utylitarnym, jak np kod). Muzyka, film, obrazek, rozmowa z AI dziadkiem.
Poprostu bezsensu...
Po co? to sa bezdusznie poukladane zera i jedynki za pomoca algorytmow/prawdopodobienstwa, itd...
Po co?
A teraz porownajmy sobie to z wizja Philipa K. Dicka z "Ubika". Tam to ma sens.
Nie wiem, moze jestem jakis dziwny, ale poprostu nie jestem kompatybilny z ideami "sztuki" tworzonej przez AI, a tym bardziej z "ozywianiem" kogokolwiek poprzez zmielenie jego postow i udawanie ze jest to cos wiecej niz ukladanie literek za pomoca matematyki.
Do stosow korowych z 'Modyfikowanego Wegla' jeszcze mamy daaaaleko.
Faktycznie, bylo cos takiego, juz o tym zdazylem zapomnieć, tak to bym o tym wspomnial w pierwszym poscie.
Algorytm moze i nauczy sie udawac dana osobe niemal do perfekcji, ale to bedzie wlasnie tylko udawanie.
Wyzej ktoś wspomniał o rozmowie z hitlerem. Rownie dobrze mozna pogadac z aktorem grajacym go w filmie, tyle samo bedzie w tym prawdy.
Ai jako bezosobowy byt do pogadania jest spoko, ale nigdy nie wejdzie w skore zywej wczesniej osoby.
Wyzej ktoś wspomniał o rozmowie z hitlerem. Rownie dobrze mozna pogadac z aktorem grajacym go w filmie, tyle samo bedzie w tym prawdy.
Powiem wiecej. Rownie dobrze mozna przesledzic jego biografie, przeczytac co tam napisal, a potem porozmawiac sam ze soba.
Choc akurat moze niekoniecznie polecalbym wgryzanie sie w Hitlera.