Genialnie, dzięki AI nowe pokolenie aktorów będzie musiało konkurować nie tylko z żywymi aktorami, ale i z martwymi.
Aktor był zaangażowany, rodzina się zgodziła na wykorzystanie AI, ale to randomy z internetu wiedzą lepiej czy film ma powstać...
Nie trafia do zakutych łbów, że rodzina (albo i sam/a zainteresowany/a) może się zgodzić albo i nie na wykorzystanie AI żeby "wskrzesić" aktora/aktorkę.
Dla mnie liczy się efekt końcowy, jeżeli jest sztuczny, to nie będę zadowolony, ale jeśli sceny z prawdziwym aktorem nie da się odróżnić od tych gdzie zaprzęgnięto AI, to będę pod wrażeniem technologii (gry aktorskiej nie bardzo, bo to po prostu będzie symulacja zachowania osoby)