Madrzy rodzice, publiczna szkola to wiecej szkody wyrzadza niz pozytku.
W Polsce niestety nadal 19 wieczny mental Pruski. Masz sie uczyc jak rozmanaza sie pantofelek, gdzie sa zloza wegla, obowizakowe jeszcze 5 lat studiow. A potem placz i zgrzytanie zebow ze po tym wszystkim i tak trzeba pracowac na kasie w biedronce/macdonlads za minimalna, bo kazdy gleboko w rzyci ma te twoje szkoly i dyplomy.
Ciekawe co powie w wieku 30 lat jak mu już granie zbrzydnie i nikt starego dziadka nie będzie chciał przyjąć do roboty bo nie ma żadnego wykształcenia czy nawet doświadczenia. Może być też tak że znajdzie się ktoś lepszy od niego i będzie każdy turniej wygrywał i co mu w tedy zostanie. Grać wiecznie też nie będzie mógł bo mu w końcu pikawa siądzie, podupadnie na zdrowiu i też nic bez wykształcenia nie zdziała. Nawet jak zarobi kasę to może mu na długo nie starczyć i skąd ją w tedy brać.
Strasznie krótkowzroczne podejście osób, które to popierają. Jakie macie gwarancje, że za np. 7 lat dalej będzie grało się w tę grę? Nic nie trwa wiecznie, scena e-sportowa Overwatcha dogorywa, o Quake'a mało kto pamięta. Jakie są szanse, że na skutek zdarzeń losowych chłopak będzie w stanie grać do choćby 40 roku życia? A później? E-sport to domena młodych osób. Skąd wiecie, że przez ten czas jego skill będzie się utrzymywać i nie spadnie w rankingu?
Po to kończy się szkołę, aby mieć plan B. Masz elementarne wykształcenie, możesz pójść pracować w zawodzie niewymagającym szczególnych kwalifikacji. Porzucając szkołę, nie masz nawet tego. Oparcie całego życia o dochodowy, choć niestabilny zawód to nigdy nie będzie dobry plan. Są już historie o młodocianych aktorach, którzy po wydorośleniu skończyli na ulicy. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Jednego dnia jesteś na szczycie, drugiego nie możesz dostać najmniejszej roli.
Madrzy rodzice, publiczna szkola to wiecej szkody wyrzadza niz pozytku.
W Polsce niestety nadal 19 wieczny mental Pruski. Masz sie uczyc jak rozmanaza sie pantofelek, gdzie sa zloza wegla, obowizakowe jeszcze 5 lat studiow. A potem placz i zgrzytanie zebow ze po tym wszystkim i tak trzeba pracowac na kasie w biedronce/macdonlads za minimalna, bo kazdy gleboko w rzyci ma te twoje szkoly i dyplomy.
Szkoła ma nas przygotować do tego aby być kolejnym trybikiem w całej machinerii. Zależnie od zainteresowań można być ważniejszym lub mniej ważnym trybikiem. Młody już teraz może sporo zarobić, nie mówiąc o przyszłości, gdzie może dalej siedzieć w e-sporcie, mając pełne zabezpieczenie na przyszłość. Bo to jest celem każdego z nas - zarabianie pieniędzy w odpowiedniej ilości, aby mieć na swoje przyjemności i zabezpieczyć swoją przyszłość. Wystarczy popatrzeć na nasze elity i celebrytów, gdzie w większości to są tłuki do kwadratu a nawet sześcianu, ale mają pieniędzy jak lodu i to oni się mogą śmiać z takich co "robią kariery" czy prowadzą biznesy w biegu, presji i stresie. O politykach przez grzeczność nie wspomnę, bo to są dopiero zbędne jednostki w społeczeństwie, które otrzymują ogromne wynagrodzenie w zasadzie za nic produktywnego.
Niech chłopakowi się powodzi i prowadzi swoją pasję i na niej zarabia, mając gdzieś komentarze zawistników, zazdroszczących mu sukcesów i profitów z tego płynących.
Już wyżej o tym pisali.
Szczególnie w telewizji widać jaki mądre i inteligentne są te po studiach z dyplomami i nie wiadomo z czym jeszcze. Skończone kilka kierunków studiów, a 2 do 2 nie potrafi dodać i się na najprostszym pytaniu wywala no ale ma papierki to jest "mądry". W ogóle to nie wiem od kiedy to, że ktoś studia ukończył to jest wyznacznikiem tego, że cokolwiek wie, albo jest lepszy od tego, który tego nie zrobił.
Ilu jest takich co ma studia pokończone, ale po angielsku nie potrafi się porozumieć. Ale no ale ważne, że 'wyszsze" wykształcenie ma tytuł inżyniera magistra i nie wiadomo jaki jeszcze.
Taaa, po studiach by zrobił sobie tylko kurs spawacza i znajdzie pracę... Jak ma talent i chce być najlepszy to nie próbuje szczęścia, jak nke zaryzykuje to nie bedzie widział. Sportowcy często też tak robią. Jak się chce być najlepszym to trzeba się temu poświęcić. To nie te czasy,że po godzinach można sobie zająć się czymś innym. A co do papierka to ile w większości przypadków teraz to znaczy...
Tak apropo edukacji to nie mogłem się powstrzymać by tego nie wrzucić.
https://youtube.com/shorts/wCWhmwdr85Q?si=mXZr7OZvM8jh4aQD
Ja tam popieram. Szkoła niszczy samoocenę, zabija kreatywność i odbiera czas dla siebie. Chłopak będzie mógł robić to co kocha, zamiast obliczać pole powierzchni stożka o którym więcej w życiu nie usłyszy.
Za to brak szkoły to hodowanie zakochanego w sobie Narcyza, pozbawionego wiedzy, ale przekonanego o własnej nieomylności... A co do czasu wolnego, to nikt nie ma go dość - podobnie, jak pieniędzy, nie mówiąc o mądrości czy miłości. Życie nie powinno być kopalnią dla wyrobników - ale wymaga dyscypliny.
Dlaczego pozbawionego wiedzy? Bo nie zna pana Tadeusza albo nie potrafi liczyć sinusów? Może zdobywać wiedzę samodzielnie na inne tematy, które go kręcą. To dużo lepsze, niż wkuwanie na siłę czegoś, co cię nie interesuje, spróbuj =)
Ciekawe co powie w wieku 30 lat jak mu już granie zbrzydnie i nikt starego dziadka nie będzie chciał przyjąć do roboty bo nie ma żadnego wykształcenia czy nawet doświadczenia. Może być też tak że znajdzie się ktoś lepszy od niego i będzie każdy turniej wygrywał i co mu w tedy zostanie. Grać wiecznie też nie będzie mógł bo mu w końcu pikawa siądzie, podupadnie na zdrowiu i też nic bez wykształcenia nie zdziała. Nawet jak zarobi kasę to może mu na długo nie starczyć i skąd ją w tedy brać.
Wiele osób mających 30 lat nadal gra w gry choć zaczynali będąc młodzi i im jakoś granie nie zbrzydło i nie dziwię się bo ta forma rozrywki jest najlepsza więc on może być taki sam.
"Wiele osób mających 30 lat nadal gra w gry choć zaczynali będąc młodzi i im jakoś granie nie zbrzydło"
Tyko jest różnica między gram sobie na luzie, bo lubię i sprawia mi to przyjemność, a napieprzaniem dzień w dzień po 10 godzin w klawiaturę, ciągle z presją na utrzymanie formy i wyniki.
Nie na darmo mówią, że jak chcesz znienawidzić swoje hobby, to zrób z niego swoje źródło dochodu.
W wieku 15 lat (na początku 8. klasy) Josif Brodski porzucił edukację szkolną i od tego momentu był samoukiem. Kilkanaście lat później wykładał na prestiżowych uniwersytetach (m.in. Columbia, Cambridge). W 1987 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.
Tak tylko mówię... ;)
Oczywiście, prawdopodobieństwo, że droga życiowa czepiona e-sportu będzie podobna, jest niezbyt duże. Niemniej jednak świadectwo szkolne to tylko papierek, na który nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi.
moim zdaniem dobrze jest mieć chociaż skończoną szkołę średnią i maturę. bo jakby nie patrzeć właśnie nie każdemu może się udać i co potem?, a jakby nie patrzeć ten świat jest zbudowany tak że od większości jakiegoś wykształcenia i doświadczenia wymaga.
Kiedyś absolutna większość ludzi nie miała edukacji - i nie wychodzili na tym dobrze.
Zawsze są przypadki szczególne - ale one są... szczególne.
Ciekawe na ile takich genialnych dzieciaków (bo oczywiście, że temu może się udać) wyrasta głąbów którzy nie potrafią policzyć prostych procentów np. przy zaciąganiu kredytu (ile pożyczę vs ile oddam), przeliczyć prostej proporcji (jeżeli w 242ml szklance mam 56g cukru, to ile go będzie w 500ml?), wyjaśnić dlaczego np. rura w garażu może srogo pierdyknąć jeżeli zamarznie zimą, jakiego rozmiaru jest USA i ile ma stanów (legit znam gościa który myślał że USA jest rozmiarów większego państwa w UE), albo czym się różni owulacja od miesiączki.
Szkoła zbędna, po co znać fundamenty jak można być szczęśliwym debilem ;) Teraz to już w ogóle, przecież można zapytać GPT albo Gemini, one nigdy się nie mylą.
I tak, wiem że są geniusze którzy w wieku 8 lat potrafią rozwalić grandmasterów w szachach czy rozumieć matematykę na poziomie doktora z habilitacją. Szkoda tylko że to 0,0001% populacji.
Kiedyś odpaliłem sobie 2 godzinny filmik na youtube i nauczyłem się z niego tyle samo co uczy się przez cał rok na studiach
po co wy w ogóle podajecie w tym artykule wypowiedzi z Reddita? żadnego normalnego człowieka nie obchodzi co użytkownicy tej lewackiej platformy mają do powiedzenia. tam siedzą najgrubsi, najbardziej śmierdzący "ludzie".
To jest jakieś szaleństwo. Stawiać wszystko na jedną, bardzo niepewną kartę i nie mieć żadnego planu awaryjnego. To, że teraz ma wyniki, nie oznacza że zawsze będzie mieć takie same albo lepsze. Minie kilka lat i zmęczy go taki tryb życia, kłopoty zdrowotne (albo zwyczajnie wiek) nie pozwolą mu grać na odpowiednio wysokim poziomie, bo powiedzmy to sobie szczerze: młócenie w gierki po 10-12 godzin dziennie nie pozostaje bez wpływu na zdrowie. Albo zwyczajnie znajdą się lepsi od niego i zostanie z ręką w nocniku. Ani wykształcenia, ani doświadczenia zawodowego.
Z oszczędnościami to też może być rożnie, bo dopóki nieletni, to może rodzice przypilnują, żeby wszystkiego nie przepuścił (chociaż, patrząc na to, że pozwalają mu rzucić szkołę, to mam wątpliwości), ale później sam będzie swoim majątkiem dysponować. A czy przeciętny 18-20-latek przejmuje się zabezpieczeniem finansowym na przyszłość i perspektywą emerytury?
Strasznie krótkowzroczne podejście osób, które to popierają. Jakie macie gwarancje, że za np. 7 lat dalej będzie grało się w tę grę? Nic nie trwa wiecznie, scena e-sportowa Overwatcha dogorywa, o Quake'a mało kto pamięta. Jakie są szanse, że na skutek zdarzeń losowych chłopak będzie w stanie grać do choćby 40 roku życia? A później? E-sport to domena młodych osób. Skąd wiecie, że przez ten czas jego skill będzie się utrzymywać i nie spadnie w rankingu?
Po to kończy się szkołę, aby mieć plan B. Masz elementarne wykształcenie, możesz pójść pracować w zawodzie niewymagającym szczególnych kwalifikacji. Porzucając szkołę, nie masz nawet tego. Oparcie całego życia o dochodowy, choć niestabilny zawód to nigdy nie będzie dobry plan. Są już historie o młodocianych aktorach, którzy po wydorośleniu skończyli na ulicy. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Jednego dnia jesteś na szczycie, drugiego nie możesz dostać najmniejszej roli.
Otóż za 7 lat ten chłopak będzie miał wygrane 5 mistrzostw świata i kilkanaście milionów na koncie. Będzie mógł robić całe NIC do końca życia. Kto powiedział, że tyranie 8h dziennie przez 40 lat to jedyny sposób na życie?
Młodociani aktorzy skończyli na ulicy bo wszystko przechlali i przećpali. Jeżeli ktoś przypilnuje jego majątku to chłopak będzie ustawiony do końca życia bo widać, że ma gigantyczny potencjał.
No popatrz, to zupełnie jakby stanąć przed wyborem specjalizacji w szkole średniej, albo kierunku studiów. Też nie ma gwarancji, że po latach sytuacja na rynku będzie podobna.c
Różnica jest taka, że po skończeniu szkoły średniej masz... skończoną szkołę średnią. Chcąc się przebranżowić, możesz tymczasowo pracować np. w sklepie. Dziecko, które w wieku 12 lat porzuciło szkołę dla esportu, gdy podwinie mu się noga, nie ma nawet podstawówki. Porównujesz brak posiadania elementarnego wykształcenia ze zmianą zawodu. To zupełnie inne sytuacje.
Zakładasz że ciągle będzie odnosił sukcesy. I zakładasz że ktoś zaopiekuje się jego pieniędzmi. Takie same założenia można było postawić młodocianym aktorom. Tu nie chodzi o to, że ktoś młodemu zabrania. Niech gra i odnosi sukcesy. No ale naiwne jest zakładanie, że zawsze będzie koniunktura na daną grę i zwyczajnie życiowo lepiej mieć minimalny plan awaryjny w postaci skończonej szkoły. W przypadku braku podstawówki, jego wartość będzie zerowa. Nikogo nie będzie obchodzić, że kiedyś był mistrzem esportu. Tak jak nie obchodzi nikogo, że ktoś był gwiazdą Disney Channel. Esport jest niepewny. Popularność gier zmienia się szybciej, niż się wydaje.
Za 7 lat na pewno nie będzie grał w grę, bo raczej nie będzie tego robił już za 3-4 lata. Scena e-sportowa nie może już pochwalić się taką samą popularnością co jeszcze parę lat temu, a co za tym idzie zarobki nie są już tak atrakcyjne, bo sponsorzy mniej chętnie wydają kasę. A konkurencja jest coraz silniejsza, ponieważ wiele osób marzy o karierze, która przyniesie im sławę i bogactwo, a udaje się to tylko kilku osobom, zaś reszta odchodzi z kwitkiem. Wykształcenie zostaje natomiast na stałe i pozwala zapewnić sobie godziwą przyszłość. Tylko głupek neguje wagę wykształcenia, bo każdy inteligentny człowiek wie, że kariera jest ulotna. Przykładem tego są chociażby bracia Kliczko, którzy mimo zarabiania dużej kasy na ringu, zrobili doktoraty.
"Scena e-sportowa nie może już pochwalić się taką samą popularnością co jeszcze parę lat temu, a co za tym idzie zarobki nie są już tak atrakcyjne, bo sponsorzy mniej chętnie wydają kasę."
Nie mam pojęcia jak to wygląda w innych grach, ale od czasu do czasu zerkam, co tam się dzieje w e-sportowym światku CS-a. I jeszcze parę lat temu były chyba 2 turnieje rocznie z pulą nagród milion dolców lub więcej. W zeszłym roku takich imprez było 5 czy 6, a pomniejszych nawet nie zliczę. No rzeczywiście scena e-sportowa się zwija.
Co do reszty tego, co napisałeś, to pełna zgoda.
Sam dyplom mało znaczy... Ale wykształcenie to nie tylko możliwość pracy, ale i perspektywy, przeżywanie pełni świata...
Ten wątek najlepiej pokazuje wartość szkolnej edukacji.
Wiadomo: lepiej poświęcić się szkole, uniwersytetowi i być jednym z milionów szczęśliwych Polaków pracujących za 9000 zł brutto i głowiących się czy lepiej zrobić zakupy w Lidlu czy Biedronce.
Tak, wiem, generalizuję ale patrząc na te wspaniałe statystyki, które ktoś tu przywołał, to edukacja daje niewiele.
Rozczaruję też osoby argumentujące, że przecież trzeba umieć liczyć proporcje: znam co najmniej kilka osób po studiach, które w celu obliczenia proporcji składników w cieście do którego przygotowania użyli 50% więcej mąki niz w przepisie, muszą użyć kalkulatora.
Wiesz ile procent zawodników NFL (czyli gościu łupiących miliony dolarów w kontraktach) ma problemy finansowe po DWÓCH latach po skończeniu "peaku" kariery?
Uwaga: 78%.
Jeżeli młody osiągnie sukces (a niech osiąga) to będzie miał podobny model zarobków - kupa kasy w czasach świetności, po czym srogie spowolnienie kiedy spadnie refleks, fanbase dorośnie a gra będzie niemodna od 5 lat. Prześledź sobie losy byłych prosów CS:GO jak nie wierzysz jak można szybko spaść z fali ;)
Uważam że jest spora różnica między 'poświęceniem się' nauce a przejściem PODSTAWOWEJ edukacji. Właśnie po to jest szkoła, żeby nauczyć się myśleć krytycznie, rozwiązywać problemy, nabyć jakiś zmysł finansowy i życiowy. Nie po to żeby znać na pamięć wzór na pole powierzchni geoidy albo bez kalkulatora obliczyć stężenie molowe w roztworze składającym się z 6 różnych cieczy o różnych objętościach.
Żyjemy na świecie gdzie historie typu "wziął chwilówkę na iPhone i zamiast 4000zł spłacił 10000zł" to nie fikcja. Ja bym jednak wolał żeby mój dzieciak był nieco bardziej przygotowany do dorosłości, tym bardziej teraz kiedy jest jeszcze w światku "esportu" nikim (bo znany jest z tego że ma 12 lat i wygrał jeden turniej) i cała jego przyszłość jest stawiana na jedną kartę. A co jak się okaże że nigdy nie osiągnie poziomu prawdziwej elity?
przecież "wziął chwilówkę na iPhone i zamiast 4000zł spłacił 10000zł" robią ludzie z magistrem.... Naprawdę nie liczyłbym na to, że szkoła kogokolwiek czegokolwiek nauczy. Kiedyś była taka seria matura to bzdura gdzie nawet 40 letni ludzie nie potrafili odpowiedzieć na proste pytania z podstawówki.
Szkoła uczy rozwiązywać zadania, a nie myśleć. Jedyne co zostaje w dorosłym życiu to podstawy gramatyki i matematyki. Reszta przepada.
Robole tresowani przez wszystkie swoje najlepsze lata na roboli z kołchozach są w szoku, że można olać nic nie wartą szkołę, niesamowite.
Amadeoosh
To proste: jeśli nie osiągnie poziomu prawdziwej elity to nie osiągnie tego poziomu. Zdarza się.
Wiesz kiedy na pewno go nie osiągnie? Jeśli nie spróbuje. Wtedy ma to gwarantowane.
Wiesz dlaczego na tym forum praktycznie nikt do niczego wielkiego nie doszedł? :-) patrząc na komentarze nie mam wątpliwości.
Zdarza się.
No, i wtedy młody obudzi się z ręką w nocniku, bez wykształcenia podstawowego z kluczowymi latami formatywnymi spedzonymi na ciupaniu 13h dziennie w Fortnite, życzę mu w takim wypadku powodzenia w życiu. A rachunek prawdopodobieństwa niestety nie działa na jego korzyść, dobrych graczy są miliony, gwiazd esportu kilkadziesiąt w skali globalnej. I nie bardzo rozumiem w jaki sposób edukacja na poziomie licealnym miałaby zrujnować jego szanse, nikt mu się nie każe się doktoryzować.
Amadeoosh to zwykłe tłumaczenie wrodzonego lenistwa. Ukończenie szkoły w żaden sposób nie przeszkodziłoby mu w "karierze", która może skończyć się za 2-3 lata.
Popieram. Zawsze nauka zawodu będzie lepsza od jakiejkolwiek szkoły, gdzie żadna z nich zawodu nie uczy. Porzucenie odmóżdżania szkolnego to właściwa droga tylko trzeba dobrze pomyśleć jak to zrobić zgodnie z prawem bo te dba o to byśmy byli ogłupiani Rockeffelerowskim systemem, który daje kase tylko swemu założycielowi a reszte drenuje z niej.
Według mnie powinien jeszcze posiedzieć w szkole tak do 15 roku życia, a potem niech już idzie w esport. Szkoła to nie tylko nauka wiedzy, ale też nauka zasad życia w społeczeństwie. W wieku 12 niewiele się ogarnia jeszcze.
Kiedyś doszedłem do wniosku że szkoła jest ta długa tylko po to żeby odciążyć rodziców. Młodych się wysyła do szkoły po to żeby starsi mogli iść do roboty i pracować. Jakby szkoła przykładowo była od 10 roku życia to ktoś musiał by pilnować takiego młodego, a tak to się wyśle go do szkoły i można iść właśnie do roboty.