Mam taką rozkminę, czysto hipotetyczną. Wyobraźcie sobie, że podbijają do was dwie śliczne, napalone młode (20+) i chcą układu bez zobowiązań. Problem w tym, że w domu czeka żona (30+). Taka okazja pewnie już się w życiu nie powtórzy, a wiadomo jak by było z takimi młodymi. Co robicie? Wiem, że to scenariusz jak z filmu, ale jestem ciekaw
Nie da się ukryć. Ale mimo Twojego ostrzeżenia już pół forum zdążyło się wypowiedzieć.
Co ty, masz 14 lat i szukasz podniet?
Mam zone i inne kobiety sa dla mnie niewidzialne.
Tylko dwie? Tu sobie zrób jakie chcesz i pogadaj z nią / nimi o swoich rozkminach.
Zapytałbym żony czysto hipotetycznie co by zrobiła gdyby podbili do niej dwaj przystojni (20+) mężczyźni i zaproponowali układ bez zobowiązań. Zrobiłbym to co żona.
"Wyobraźcie sobie, że podbijają do was dwie śliczne, napalone młode (20+) i chcą układu bez zobowiązań."
Grzecznie odmawiam i pospiesznie się ewakuuję, bo na milę wyczuwam słodką pułapkę: jestem zupełnym przeciętniakiem i doskonale sobie zdaję sprawę, że nie ma najmniejszego powodu, żeby jakaś seksowna dwudziestka podeszła do mnie i proponowała seks bez zobowiązań, a co dopiero dwie.
Chociaż nie. Po namyśle, to najpierw próbuję dyskretnie wysondować, o co im właściwie może chodzić, bo ani nie jestem na tyle bogaty, żeby warto mnie było szantażować ujawnieniem romansu, nie jestem nikim ważnym ani nie znam nikogo szczególnie ważnego, ani nic. Więc chciałbym wiedzieć, dlaczego ktoś zadaje sobie tyle trudu, żeby marnować na mnie słodką pułapkę.
Może jesteś ubernarodowym politykiem, samorządowcem, a przysłał je wywiad ukraiński?
Taaa, sołtysem jestem. Oto cały ja. -->
Mech, szanse że byłyby choć w połowie tak atrakcyjne jak moja żona są niemal zerowe. Czemu miałbym zadowalać się dwoma średniakami jak mam w domu arcydzieło?
Zapytałem żonę kolegi, która siedzi sama w domu czy nie chce dołączyć i wyszła świetna zabawa
Jest taki film z Keanu Reevsem i Aną de Armas (Knock, Knock), który bezpośrednio odpowiada dlaczego to głupi pomysł.
Wiesz ile trzeba się namęczyć, żeby tą jedną żonę zdobyć? Po co mi więcej problemów? /s
Jeśli mam żonę, to znaczy, że ją kocham. Chodzę za innymi - znaczy nie kocham żony. To po co mi żona? I po co ja żonie?
Bullz trafił w sedno - żona jest od jedzeniów. Mój też mi mówi, wychodząc z domu "wrócę, jak zgłodnieję" :P
Wolfi
nie sądzę, chodzi o to, że "łubudu" sobie można zorganizować, ale grunt jest taki, żeby na koniec ciężkiego dnia/nocy był pożywny posiłek. :P I to jest wyznacznik "miłości" :P
Generalnie jest kilka możliwości... jak jesteś z żoną w separacji i masz jej dosyć no to wiadomo lecisz w trójkąt.
Opcja druga jak żonka wyzwolona namawiasz i masz czworokąt.
Jak masz dobrego kolegę no to wymieniacie się koleżankami .
ja bym od razu napisal do kolegow i powiedzial ze kuzwa co znowu za pranka wymyslili
bo az takich sobie nie robimy, ale jak tylko mozemy to jakies zarty czesto