https://www.youtube.com/watch?v=ftX_WOGij2k
28 lat minelo jak jeden dzien....
Szkoda, ze dzisiaj pan Kazimierz nie nagrywa. No, ale 84 lata .....
Pamiętam polskie drogi i Jana Serce. Bardzo dobre seriale.
No dla mnie bardziej jego rola w Alternatywy 4. Co nie zmienia faktu, ze Witajcie generalowie.... to bede do smierci pamietal.
Dobrego cwaniaka i krętacza grał w Zmiennikach, paliwo w zbiornikach straży pożarnej .
No dla mnie bardziej jego rola w Alternatywy 4 Sorry stary, zapominałem o tym znakomitym serialu. Chyba Barei. To fakt, kiedy leżał na tym materacu gdy przyszła jakaś tam międzynarodowa komisja, jest prawdopodobnie jedna z najlepszych scen w historii komedii polskiej. Nawet Fredro byłby mu przybił pionę.
Pan Kazimierz swoją kulturą i poziomem wypowiedzi zjada współczesnych twórców treści na śniadanie.
Dziś prócz skrajnie stronniczych recenzji, to mamy wulgarne pajacowanie. Jak to kontrastuje z postawą recenzentów, upadlających się za kubek z logotypem od producenta/wydawcy gier i udział w branżowych wydarzeniach.
Nie No, 6 jest kiepska, ale czego ten pan byłby nie powiedział, to i tak jest mistrzem filmu.
Pamiętam jedynie, że byłem w dosyć dużym szoku jak trafiłem pewnego razu na ten film na YT. Cały czas obijały mi się o uszy historie jak to gry w tamtych czasach były spychane do podziemi, a telewizja starała się je przedstawić w samych negatywach. Tymczasem nagle pokazuje mi się archiwalny materiał gdzie zasłużony aktor odgrywa rolę superdziadka, z którym wieczorem po pomocy na gospodarstwie siadasz przy jednym komputerze i ogrywasz hirołsy albo cywilizację. Takie recenzje mógłbym oglądać po dziś, a zwłaszcza teraz kiedy nawet content gierkowy został zawirusowany przez tematy polityczne.
Szkoda, że nie było więcej takich programów, mity o szkodliwości gier upadłyby dużo szybciej.
1. Było kilka epok w telewizji. Najpierw była epoka pokazywania gier komputerowych i zachłyśnięcia nową technologią, dopiero jakoś pod koniec lat 90. pod wpływem GTA czy Carmageddonów zaczęto pompować narrację o złych grach. Ale ja takie lata 1990-1996 to było jeszcze bardzo duże zainteresowanie i otwarcie na ten temat w mediach publicznych, program Joystick, ba - na Polsacie sam Piotr Rubik miał program o grach komputerowych.
2. Kazimierz Kaczor nikogo tutaj nie odgrywa, gość naprawdę lubił w tamtym czasie gry komputerowe i chętnie w nie grał, szczególnie w strategie, to jest dość powszechna wiedza.
https://www.youtube.com/watch?v=Z1oJm6wDtY8
Mi sie wydaje, ze to przyszlo z zachodnimi mediami. Zwlaszcza z TVN, a wiadomo skad oni wzieli MURICA. Reszta to podchwycila. No, ale najczesciej komputery byly uwazane za glupie zajecie dla dzieci. Moja niezyjaca juz babcia po rodzinie opowiadala, ze mam w domu diabla. Co nie zmienia faktu, ze co weekend mialem komplet kolegow i kuzynow w domu co chcieli sobie pograc. Bylo tak, zle , ze klamalem ze mam wyjazdy i mnie nie ma.
Tez duzym graczem byl pan wtedy jeszcze nie premier Pawlak. Kilku kolegow z PSL go wsypalo, ze jak cos uchwalali z telekomunikacja/komputerami to pol sejmu do niego chodzilo po porade o co tu biega.
Malo kto pamieta, ale s.p. prezydent Lech Kaczynski w 2002 roku gdy startowal na prezydenta Warszawy bral udzial w pojedynku z innymi kandydatami w grze SimCity.
https://www.komputerswiat.pl/gamezilla/artykuly/wspominamy-lecha-kaczynskiego-jako-gracza/1ms0884
No, ale trzeba przyznac, ze w TV bylo widac, ze malo wiedzieli i bardziej ich doradcy grali.
Wiec tv miala takie zmienne podejscie jak im sie podobalo. No, ale komputery wchodzily praktycznie wszedzie. Co nie zmienia faktu, ze pokolenie moich rodzicow gry nadal uwaza, za glupie marnowanie czasu i zajecie dla dzieci. No, ale nie przeszkadza im ogladanie papki podprogowej w tv kilkanascie godzin i podniecanie sie kazdym g.... co jakis polityk powiedzial.
Moje pokolenie to juz inna bajka i teraz z swoimi dziecmi/sisostrzencami to normalne spedzanie czasu i rozmowy w tym temacie. Wrecz bym powiedzial, ze przesada. Ja pomimo posiadania komputera godzinami gralem w pilke z kumplami na boisku przed blokiem. Jezdzilismy rowerami nad jeziora, skakac w zwirowani na piach (dzisiaj wiem jakie to glupie bylo), robilismy wybuchy karbidem i inne glupoty w tym naprawa motoru wsk i potem bedac 12-14 latkami jezdzilismy nim. Cud, ze nikt nie zginal.