Ile dać na komunie?
Dawno nie byłem i nie mam pojęcia. Jestem chrzestnym. Ile pieniędzy trzeba przygotować?
Jak jesteś chrzestnym to powinieneś wiedzieć wszystko o tej rodzinie. O tym jak są zamożni, jakie mają zwyczaje i ile się spodziewają.
Jako chrzestny mniej niż 1000 zł nie wypada, jak są zamożniejsi to możesz dać nawet 5000 zł. Jak nie masz pieniędzy to zamów pamiątkowy obrazek z dedykacją i nie dawaj kasy.
Możesz też zapytać się wprost ile się spodziewają. Część pieniędzy idzie na imprezę.
Jako normalny gość opędził byś się kwotą od 200 do 500 zł, ale po chrzestnym spodziewają się więcej.
Jak masz kasę daj 5000 zł, jak jesteście znany w rodzinie z zamożności daj 10000 zł, jak jesteś normalnym ziomkiem daj 2000 zł.
Takie jest moje zdanie, to jednak jest najważniejsza dla chrześniaka okazja w życiu.
Jako chrzestny mniej niż 1000 zł nie wypada, jak są zamożniejsi to możesz dać nawet 5000 zł.
Chwila, jaka logika tu działa? :) Jak są zamożniejsi to potrzebują więcej czy oczekują?
To nie chodzi o potrzeby czy oczekiwania. Zakładający wątek, z charakterystyczną dla tego forum logiką zadał pytanie pozbawiając nasz wszystkich dodatkowych informacji.
Jak on biedny a oni bogaci, wystarczy obrazek z dedykacją.
Jak on biedni i oni biedni 1000 zł będzie ok, to więcej niż trzeba ale jest chrzestnym.
Jak on normalny a oni biedni, 5000 będzie miłe i docenione.
Jak on bogaty a oni biedni to może np. zaproponować że zapłaci za imprezę lub zafunduje stypendium dla dziecka.
Ja się wypowiadam na ten temat bo akurat jestem po chrzcinach. Dałem namalowany obrazek religijny z dedykacją, kasy nie dawałem bo wiem że nie potrzebują. Tak też można wszystko zależy od sytuacji.
Dałem namalowany obrazek religijny z dedykacją
Jak on biedny a oni bogaci, wystarczy obrazek z dedykacją
Wait, wait, wait... final boss GOLa "biedny"? Czy "biedny" w stylu Alexa: "zawsze mam za malo"? Ew opcja 3: chrzciny dziecka billa gatesa. Wtedy dysproporcje finansowe maja znaczenie.
Imo daje się tyle ile jest się w stanie. To co jak ktoś zarabia przykładowo 2 tyś to ma wywalić połowę wypłaty tylko dlatego, że jest chrzestnym i niby tyle "się daje"? Raczej logiczne, że daje się tyle na ile można sobie pozwolić samemu finansowo. A jak się ktoś "obrazi", bo dałeś za mało to walić takich materialistów.
Z ciekawości, bo pamiętam że lata temu Kościół piętnował dawanie pieniędzy i prezentów. Czy jego stanowisko się zmieniło?
ojtamojtam - > mówisz o symonii, czyli o ciężkim (śmiertelnym) grzechu polegającym na pobieraniu opłat za udzielaniu sakramentów i innych łask duchowych. Jak dobrze wiemy, grzech ten jest nagminnie popełniany przez wielu księży, gdyż mają gdzieś zasady własnej wiary. Oj tam, oj tam.
Prezent dla chrześniaka to dobrowolny upominek rodzinny i nie jest symonią.
.
Tak swoją drogą, kiedy Gol wprowadzi możliwość usuwania postów?
Zależy od pojemności kościoła, bliska rodzina zazwyczaj siedzi gdzieś w ławkach za strefą Gold przeznaczoną dla komunistów. Pula biletów na takie eventy zawsze jest ograniczona, także 2 dychy na tacę to minimum.
Via Tenor
Jak najmniej. Nie ma co rozbestwiać dzieciaka oraz na przyszłość reszta rodziny nie będzie zapraszać na takie imprezy :D
Tak serio to beka z tego, że bycie chrzestnym sprowadza się głównie do ogromnych wydatków pieniężnych. Najlepiej być niewierzącym bo drogo wychodzi ten katolicyzm dzisiaj.
Albo po prostu odmówić bycia chrzestnym lol. Jak ktoś jest popieprzony to się obrazi, ale pewnie z czasem mu przejdzie, a inny oleje i znajdzie kogoś innego na chrzestnego.
dobry pomysł, zwłaszcza jak na chrzestnego prosi Cie brat albo siostra :)
jedyna opcja odmowy tylko wtedy gdy już jesteś ojcem chrzestnym dla kogoś innego
jedyna opcja odmowy tylko wtedy gdy już jesteś ojcem chrzestnym dla kogoś innego
Wait, what? :D Można być tylko raz chrzestnym rodzicem? Gdzie to takie zwyczaje panują? To jakaś polityka jednego dziecka zaczerpnięta z ustroju chińskiego? ;)
nie :) ale łatwiej wtedy odmówić nawet najbliższej rodzinie, bo nie jesteś bankomatem żeby mieć kilkoro chrześniaków i wypluwać kase co okazje :)
Malażka
rozumiem twój pojnt of wiu ;) ale powiedz mi bardziej, czy w najbliższej rodzinie (mówimy o rodzeństwie) raczej z natury postrzega się tak, że nikt nie jest "bankomatem"?
Tzn. nie wiem, jakie ludzie rodziny mają, ja jestem rozwydrzoną jedynaczką (uff i niczyją matką chrzestną), ale teoretycznie to mi się wydaje, że nie powinno myśleć się w kategoriach typu "wujek, tera będziesz ojciec chrzestny, DEJ NA QUADA" Innymi słowy, jeśli ma się rozbijać o sponsorowanie, to bzdurne jest proszenie tego samego wujka o bycie chrzestnym ojcem 5 razy, tylko dlatego, że wujek ma kasę - i kto jak kto ale rodzeństwo to chyba powinno wiedzieć :P
Ja zapytałem po prostu rodziców chrześniaka - czy mają jakiś prezent na oku, czego mam nie kupować itp. Wyszło, że chłopaki (jestem chrzestnym jednego z bliźniaków) mają już upatrzone motory crossowe i mam po prostu się dołożyć. Chrześniak dostaje 2000, jego brat 1500 bo jego chrzestna niestety zmarła kilka lat temu, wiec z moją współchrzestną postanowiliśmy pokryć tę lukę.
Zwróć też uwagę, gdzie będzie impreza i w ile osób idziesz. Jeżeli zostałeś zaproszony jako głowa wieloosobowej rodziny, to dla rodziców chrześniaka będzie to dodatkowy koszt (250-350 od osoby dorosłej i jakieś 100 zł mniej za dziecko). No bo nie oszukujmy się, część tych pieniędzy które zostaną przekazane dzieciom dziwnym trafem "wyparuje" jak będą je chcieli wydać za kilka lat.
"mają już upatrzone motory crossowe"
holy fuck... nieźle te dzisiejsze dzieciaki są rozpieszczane. Kiedyś to się cieszyło jak się rower górski dostało. Za pare lat będą u notariusza podpisywane odpisy w księdze wieczystej bo sobie młody coś "upatrzył" :D
Ja wiem, że taka moda od paru (parunastu?) lat, że jak "komunia", to trzeba dać "od talerzyka" - niezmiernie mnie to dziwi. Prawdopodobnie dlatego, że jestem starym zgredem, do pierwszej komunii przystępowałam w latach 90 i przyjęcie komunijne odbywało się w domu, gdzie największym problemem było jak zmieścić 30 osób na 50m2 (dało się!) i czy bigosu dla wszystkich wystarczy. W dziwną stronę zmierza ten konsumpcjonizm. Choć komunia to akurat mały pikuś, ludzie ponoć urządzają podobnie grube imprezy jako "bociankowe" tudzież "rozwodowe".
Ale pocieszę niepocieszonych - na moim prywatnym ślubie/weselu, chrzestny mego męża przybył z pięcioosobową rodziną i do koperty włożył.. no nie powiem ile, ale nie starczyło na talerzyki :P (o motorze crossowym nie wspominając)
Czy coś się z tego powodu stało? Zupełnie nie, poza pewną dozą niegrzecznościowego niesmaku, każdy po latach ma to w dupie.
Kiedyś to się cieszyło jak się rower górski dostało
A twój ojciec się cieszył jak czekoladę i pomarańcze dostał, a jego dziadek z worka mąki. Po prostu postęp, rosnąca zamożność społeczeństwa. Nic nadzwyczajnego. Mi się tam raczej gryzie to, że komunia w ogóle oznacza drogie prezenty, i jakoś tak oczywistością jest, że dzieciak (i jego rodzice) od razu muszą się wzbogacić na tej uroczystości. Skąd to się wzięło?
Skąd to się wzięło?
Po prostu postęp, rosnąca zamożność społeczeństwa. Nic nadzwyczajnego.
Cross to jakiś sposób na spędzanie czasu na zewnątrz z ich tatą, bo on też jeździ. Chłopaki podłapali bakcyla od niego, a ja nie będę sponsorował całego, tylko dokładam swoją cegiełkę. Chciałem dołożyć im klocki Lego ale jak popatrzyłem na cena vs co jest w pudełku, to mi się odechciało. Większość fajnych zestawów to 1000 zł +, a te "tańsze" (w okolicach 500-700 zł) to nie służą do zabawy, tylko do stawiania w gablotach po złożeniu, lub w zestawie jest mniej niż 200 klocków.
ile dzieciak ma jak przystępuje do komunii? 8-9 lat? i kupować takiemu motor crossowy jak to się na hulajnodze potrafi wywalić?
ostatnio dzieciak sąsiada miał komunie i tradycyjnie na rampie mu przywieźli quada i co? i nic... dzieciak wsiadł, pare razy manetką przygazował, ale rodzicie go na tym nigdzie nie puścili. Takie to teraz głupkowate prezenty robią smarkom, które jeszcze dobrze się podetrzeć nie potrafią :)
Choć komunia to akurat mały pikuś, ludzie ponoć urządzają podobnie grube imprezy jako "bociankowe" tudzież "rozwodowe".
No ale rozwodowe to faktycznie jest mega radosna okazja, więc nie dziwota, że ludzie chcą się wybawić na bogato.
Po prostu postęp, rosnąca zamożność społeczeństwa. Nic nadzwyczajnego.
W tym przypadku nie, bo i worek pomarańczy dla pradziadka, i motor dla współczesnego gówniarza to takie samo obciążenie budżetu i ostentacyjna rozrzutność. A odkąd pamiętam księża mówią że "nie liczą się prezenty tylko sakrament, to zmartwychwstały Jezus przyjmuje cię do swojego grona" bla bla bla, mam wrażenie że to jednak rodzice napędzają cały ten cyrk. Inne uroczystości, poza ślubem, nie są aż tak barokowo wystawne.
ile dzieciak ma jak przystępuje do komunii? 8-9 lat? i kupować takiemu motor crossowy jak to się na hulajnodze potrafi wywalić?
Sport jak każdy inny - jak chcesz być dobry to trzeba zacząć jak najwcześniej. A jak mają inspirację to nie dziwota że ich ciągnie. Skoro są dzieci które w wieku 4-5 lat śmigają na snowboardzie to nie rozumiem czemu ktoś trochę większy nie może jeździć na mini crossie. Syn znajomego ma 7 lat i jeździ już z dobry rok albo półtorej, a gdzie tam do komunii...
Od siebie dałem jednej 7 500 000 vietnamskich dongów, a druga bo chrzestni dostała 15 000 000.
Jak od chrzesnego, to wypadałoby ze 32 GB. DDR5 oczywiście.
A tak serio to nie wiem, kwoty już dawno wystrzeliły w kosmos, więc chyba 1k zł to absolutne minimum.
Tyle na ile możesz sobie pozwolić/na ile uważasz za słuszne. Zawsze jak ktoś się pyta o takie twarde kwoty to przekręcam oczami bo dla jednego danie tych nawet 500 zł to ogromne uszczuplenie budżetu, a dla drugiego 5000 zł to tyle co splunąć. Zawsze trzeba działać w miarę racjonalnie.
A to zależy od rodziny.
U mnie np. przyjęło się dawać kwoty nie przesadzone, nawet jak ktoś dobrze zarabia to 2k to absolutny sufit, powyżej którego jest niezręcznie (zakres od 1k do 2k to taki powszechny).
A są takie gdzie kupują qady po 8k.
Też są tutaj pewne trendy zależne od regionu z tego co zauważyłem, są miejsca w Polsce gdzie ludziom odbiło z i komunii urządzają cyrk na miarę wesela, a są takie gdzie takie zachowania uchodzi za wieśniackie i większość (bo zawsze ktoś się wyłamie) ma umiar i wygląda to raczej tradycyjnie.