Nie powiem, też liczyłem na kierunek bliższy Manor Lords, ale to nie kwestia budżetu, Styczeń też raczej nie spał na hajsie kiedy wypuszczał pierwsze demo, a już na pewno przed podpisaniem umowy z wydawcą - a Firefly ma za sobą Devolvera.
Obejrzałem kawałek gameplayu u Lutela i trochę za bardzo wygląda to na dwójkę, trójkę, nie do końca odpowiadają mi punkty honoru. Ale tak samo nie odpowiadałyby mi w 2D.
Zagraj w demo, daj informację zwrotną,poczekaj jak rozwinie się early access i zobaczysz za X miesięcy czy naprawdę ta gra jest do dupy, czy jednak oceniłeś książkę po okładce.
Fakt, te lokacje są dość małe. Samo oblężenie La Valette i później zdobycie zamku można by rozbudować, nie mówiąc o lokacjach które wspomniałeś. Najbardziej chyba doskwierała mi kameralność Loc Muinne, wtedy miałem poczucie okrojenia treści. Może od początku tak miało być, nie wiem.
Odnośnie wydarzeń między grami - tak, dodatki też mogłyby się w zupełności sprawdzić. Co prawda ten oniryzm do mnie zupełnie nie przemawia, to już wspominałem, że subiektywne, ale kierunek ciekawy. Na pewno też byłoby o to łatwiej niż o wydłużenie podstawki, mój pomysł generowałby problemy i wymagał więcej pracy, w to nie wątpię.
Proponowany przez Ciebie powrót z Loc Muinne, po namyśle, ma dużo sensu - skoro Geralt szukał Yennefer, to można przy okazji naprostować parę dziur czy głupot. Znaleźliśmy zabójcę, podjęliśmy wybór, i w remake'u można faktycznie osadzić jeden czy dwa akty borykania się z konsekwencjami, unikanie Nilfgaardu, wyjaśnienie kwestii Iorwetha. Na początku nie miałem pomysłu co można by dodać do W2, ale podsunąłeś fajne tropy. I tu też, tak jak do jedynki, widziałbym potencjał do stworzenia dodatków w postaci pobocznych przygód. Nie wiem tylko co trzeba by było stworzyć od zera, by zapewnić takiej nowej grze odpowiedni finał. Ciekawe, dzięki za pobudzenie wyobraźni.
Nie wiem czy czytałeś "Wilczym śladem" Jankowskiego, wydaje się że tak, więc nie będę po nim powtarzał - po tym tytule tym bardziej doceniam, że trójka wyszła jak wyszła.
Samą jego rolę wspomniałem, żeby podkreślić, że to człowiek z wewnątrz :)
A jak nie gram w soulslike'i i roguelike'i, tak sprowadzenie ich do szybkiego klikania i uników wydaje się dużym uproszczeniem. Nadal podejmuje się decyzje, szacuje swoje zdolności i konieczna jest reakcja na przygotowane przeszkody. Nie będę im dorabiać jakiejś głębi, ale i kiedyś też trzeba było cwaniaczyć i minmaxować (RTSy) lub obklikiwać planszę (przygodówki).
Twój kabel za 15 zł może się sprawdzać w Twoich potrzebach, ale jak ostatnio szukałem dodatkowej ładowarki do telefonu to w grę wchodziły albo gotowe zestawy, albo szukanie osobno ładowarek i kabli - bo nie ma sensu kupować ładowarki 30 czy 60W jak kabel tego nie przepuści, jak w artykule. I też oznaczenia pozostawiają wiele do życzenia - zamiast jednej jednostki tu masz waty, tam miliwatogodziny, do tego miliamperogodziny. Można to było zrobić lepiej.
Nawet takie ogólnikowe zapewnienia mogą napawać optymizmem, zwłaszcza gdy autor takich słów ma za sobą 6 lat pracy u twórców jednego z największych RPG XXI wieku (jeśli nie największym).
No nie ukrywajmy, że to pompowanie balonika. Mogę mieć sympatię do CDPR, bo lubię ich gry, ale powtarzanie jak bardzo nie przesuwają granic, jacy nie są wspaniali - nie dość, że średnio wytrzymuje zderzenie z rzeczywistością (Cyberpunk PS4, crunch, niedostarczone funkcje obiecane w czasie kampanii marketingowej), to jeszcze sumarycznie działa na niekorzyść. Przekonani i tak im to wybaczą, a na pewno nie zyskuje się w ten sposób sympatii nieprzekonanych. Trochę skromniej.
Jeśli drugi dodatek do Cyberpunka faktycznie jest czymś więcej niż plotką, to pewnie powtórzą scenariusz - dodatek przed wypuszczeniem dużej gry. Ale aż dwa? Lubię popuścić wodze fantazji, ale to dla mnie za dużo :D
Samo 3D nie jest problemem, mogliby je zaimplementować we właściwy sposób. Weźcie też pod uwagę, komentujący, że firma została przejęta przez Devolver Digital w 2021 i zmieniono kierownictwo - starzy odeszli, przyszli młodzi. Warlords to jeszcze decyzje starego kierownictwa, remastery to już nowi ludzie - choć może nie aż tak nowi, bo i Tannahill, i Harris od wielu lat pracowali w Firefly. Harris od 2003 to. jako "producent" (cokolwiek to znaczy), Tannahill od 2011 r. jako marketingowiec i według LinkedIna przypisać mu można pomysł na remastery.
Zobaczymy co pokażą, wróżenie że 3D będzie do dupy, że to będzie klapa albo porównywanie do największych porażek nie ma sensu. Mają parasol Devolvera, mają świeżą krew. Podejrzewam, że będzie dużo lepiej - deklarowali współpracę z fanami, udostępnienie wersji demonstracyjnej. Jeśli dotrzymają słowa, możemy doczekać się po raz pierwszy "dopieczonej" gry 3D (na 2D nie liczę, jestem prawie pewien że to ten projekt budowany na Unrealu). Ostrożności nigdy za wiele, ale po co się nastawiać zawczasu?
Natomiast przy tak napiętym kalendarzu kolejne dodatki kanibalizowałyby siebie nawzajem z grami. Po co robić 2-3 letnie przerwy między grami, mając w zanadrzu inne spore premiery? Inna sprawa, że nie wykluczyłbym jakichś dodatków do remake'u - nie żebym miał jakiekolwiek informacje, po prostu łatwiej mi w to uwierzyć, bo po nim nic nowego już w tej "gałęzi" nie wyjdzie. A jednocześnie wydaje się to niezła platforma do wypuszczania małych dodatków o Geralcie jako takim - czy to na podstawie opowiadań, czy retcon jakichś historii pomiędzy.
Nie mam nabożnego stosunku do Władcy Pierścieni, choć oddaję cesarzowi co cesarskie - to jeden z fundamentów fantasy i nie wiem czy nieboszczyk Tolkien miał pojęcie jak wielki pomnik stworzył. Natomiast szkoda, że nie poszedł kilka kroków dalej - piję tu do "sequela" Władcy, "Nowego cienia", o którego istnieniu dowiedziałem się ledwie parę dni temu. To tylko trzynaście stron szkicu, zaczętego gdzieś w latach 60, nad którym próbował pracować jeszcze w 1972.
Wiele lat po śmierci Aragorna, podczas rządów Eldariona, ludzie zapomnieli o czasach chwały i stoczyli się w dekadencję, czcząc ciemne moce. Rdzeniem opowieści był "satanistyczny" kult. I gdyby Warhorse wziął to na warsztat, oczywiście gdyby mieli na to licencję, to byłoby naprawdę coś. Mniej magii, więcej ludzi, nadal ten sam świat, brudna historia która zniechęciła samego autora, a mogłaby dobrze pasować do współczesnych czasów - po wykwicie dark fantasy, grimdarku i horroru.
Choćby CDPR wypalił wersję zgodną z Windows 10 na płycie i rozdał za darmo, to i tak byliby niezadowoleni, bo nie doczytaliby wyjaśnień czy nie szukali rozwiązania sami.
Jeśli CDPR nie wyrżnie się o własne nogi, czego im nie życzę, a czego mimo pewnej sympatii wykluczyć nie mogę, to planują w ciągu następnej dekady (lub niewiele później) wypuścić pięć dużych gier o których wiemy więcej (trzy nowe Wiedźminy, remake, Cyberpunk 2), co najmniej jeden dodatek do starej gry (Pieśni), grę multi (Sirius), do tego Hadar (nowe IP) i jakąś mobilkę we współpracy ze Scopely. Dziewięć pozycji w ciągu +/- 10-12 lat - tu nie ma miejsca na dodatki.
Nie wierzę w Rebel Wolves pracujące nad dodatkami do Wiedźmina dla Cedepu od którego się odcinają.
Nie lubię snów, w dużej mierze "unieważniają" mi wydźwięk sceny. Ale ten prolog nie był długi, stanowił pojedynczy segment na dłuższy czas i jak wspomniałeś, ustawiał też inne wydarzenia w odpowiednim kontekście. Wyobrażam sobie pociętą strukturę, gdzie teraźniejszość jest hubem, a wszystko inne wspomnieniami, budowanym z klocków szerszym obrazem, ale bardzo bym tego nie chciał :D Niemniej masz rację, że mają dużo narzędzi i sprzyjające okoliczności, by to zrobić. Zagram i tak, a jeśli nie spodoba mi się użyte instrumentarium, to i tak jakoś w głowie zracjonalizuję sobie własny kanon.
Pożegnania z Geraltem się obawiam - zwłaszcza gdyby miało dojść do ostatecznego rozwiązania. Wiedźmin to dark fantasy, ale kiedy świat ocieka pesymizmem, strudzony wędrowiec zasługuje na spokojny odpoczynek. Ckliwe, choć sięgali po ckliwość już nie raz.
Wiedźminy 4-6 przypominają mi trylogię Stalkera. Mocno wątpię, by do W4 i W5 miały powstać większe dodatki. Może do szóstki? Ale do tego jeszcze bardzo długa droga. Równie dobrze mogą iść w mniejsze, poboczne produkcje.
Wiedźmin stoi kobietami od samego początku - Yennefer, Triss, Ciri, Nenneke, Shani i cała reszta. I nawet jeśli mnie osobiście to nie odpowiada, pięcioksiąg mocno stawiał na Ciri. Nie pozostaje nic innego jak uznanie, że Ciri będzie bohaterką kolejnych trzech Wiedźminów. Muszę przyznać, że to faktycznie było logiczne posunięcie - eksploracja wątków zaczętych przez Sapkowskiego w nowych okolicznościach. Sądząc po odzewie części społeczności - może i potrzebne.
Nie kupuję natomiast retrospekcji. Tego typu sekwencje, zwłaszcza oniryczne, wybijają mnie ze świata gry. Spotkanie postaci po latach - jak najbardziej. Sporadyczne nawiązania - pewnie. No nawet niech w paru miejscach cofną się faktycznie do takich momentów, o których wspominasz, jak Wyzima, Cintra, Sodden itd. - ale nie chciałbym (jakby kogokolwiek to obchodziło), by takie wycieczki w przeszłość stanowiły rdzeń rozgrywki. Nadałoby się to bardziej do osobnej gry, czegoś w stylu Wiedźmińskich Opowieści (nie obraziłbym się za wskrzeszenie tego projektu z nieco innym gameplayem).
Rezydencja von Evereców mnie męczyła, podobnie jak narkotyczna jaskinia na Skellige wstawki z Ciri. Kraina baśni w moim odczuciu to trochę inny przypadek. I tak, zamkniętych lokacji trochę tam było, czy ucieczka magów z Novigradu, czy eksploracja jaskiń Avallacha. Ale czym innym jest dla mnie wejście do zamkniętej lokacji w ramach jednej osi czasu, a czym innym skakanie po latach i zarzucanie urywkami większych historii, to by mnie w większej ilości rozczarowało, podobnie zresztą jak potencjalne przenoszenie się z opowieści do opowieści, zwłaszcza z niewiarygodnym narratorem. Bardzo subiektywne, wiem.
Ostatecznie bardziej obstawiam, że Jaskier się pojawi i będzie istotny, ale nie wróci do roli nadrzędnego komentatora rzeczywistości. Mogę się mylić, mało co wiadomo.
Z Ciri, oprócz starych plotek, wywleczono zresztą kwestię miecza z grafiki promocyjnej i jego podobieństwo do miecza którego Lwiątko (Lwica już właściwie) posiada w trailerze do czwórki. To wszystko ładnie się zgrywa, podobała mi się też wersja o Jaskrze, Lettenhove, purpurze królewskiej i Cidaris. O Cidaris wspominał też UV u siebie na streamie. Stamtąd jest całkiem blisko do Brokilonu... Nawiązania do książek, jak podejrzewam, będą, ale w mniej aktywnej formie.
A jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, której komentujący najwyraźniej nie mogą załapać - Windows 10 straci wsparcie przed premierą dodatku. To taka wisienka na torcie, umniejszająca ten argument. Teraz aktualizacje są, kiedy wyjdzie dodatek - przestaną. To naprawę wszystko zostało wyjaśnione, i to dość klarownie jak na CDPR.
Przy okazji tego dodatku porażające jest ile osób zaczęło się burzyć bez zadania sobie trudu przeczytania artykułu o wymaganiach na stronie CDPR. Prawie wszystkie te wątpliwości wynikały z nieprzeczytania bądź tylko "przelecenia wzrokiem". Zaadresowali i kwestię W10, i DX12, i rollback wersji do zgodnej z W10. Później ci którzy przeczytali, tłumaczyli tym którzy nie przeczytali jak się mają rzeczy. A nadal pojawiają się ludzie, którzy pytają zamiast przeczytać co dostali na tacy.
The game will exclusively run using DirectX 12, which allows us to support ongoing technical improvements and modern hardware more effectively.
A sam dodatek może działać na Windowsie 10, zwyczajnie tego nie gwarantują.
Kiedy wychodził W8, narzekali. W8.1 - narzekali. Na W10 też narzekano. A kiedy wyjdzie W12 to W11 przestanie być objęty infamią. Rozumiem obawy o prywatność, ale poza tym to całkiem zwyczajny i funkcjonalny system, o ile nie ktoś nie ma potrzeb indywidualizacji jak przy Linuksie. Stare gry działają, nowe gry działają, wymagania TPM da się ominąć Rufusem, jeśli ktoś musi. Życzę Linuksowi, żeby mógł stanowić stuprocentową alternatywę, ale na ostatnim Windowsie nie ma co aż tak psów wieszać, nawet jeśli to Microsoft.
Albo dodatek zwyczajnie się odpali, ale może być więcej błędów lub support odmówi pomocy przy niespełnieniu minimalnych wymagań. Teorie spiskowe to takie proste odpowiedzi na wszystko, że aż nie trzeba ruszać głową.
Imposybilizm, i to jeszcze oparty na fałszywym założeniu. "Nigdy nie było dobrze" jest jeszcze gorsze niż "kiedyś to były gry". Czemu First Light miałby być zły? Rozumiem, że formuła Hitmana Ci nie odpowiada, nie każdy musi to lubić, mogą być problemy techniczne, ale od razu zakładać że wszystko będzie do dupy? To już malkontenctwo.
Czyli znów wracamy do problemu z zarządami cisnącymi na niesprawdzone i nieprzetestowane nowinki 😏
Niestety, trzeba się nauczyć i przyzwyczaić. Jak kląłem na system walki przy pierwszym podejściu do jedynki, i za drugim razem poszło mi jako tako, tak już w dwójce sprawiał mi przyjemność. Nie był idealny, ale ciekawy, wymagający i nagradzający gracza.
Zwykła PRowa gadka, która nie znaczy nic. Względnie tyle, że zmienią archaiczne elementy jak styl walki czy ubogacą świat przedstawiony o elementy których brakowało te niespełna dwadzieścia lat temu. Całą resztę zobaczy się bliżej premiery.
Na przełomie 2024 i 2025 roku Mighty Koi przeprowadziło bowiem emisję akcji, dzięki której pozyskało 8,8 mln zł, a wycena spółki sięgała około 87 mln zł
Kto miał zarobić, ten zarobił. Giełda jako narzędzie jest dobra, szkoda że często jest źle wykorzystywana.
Jeśli jeszcze 184 dni będziecie zapychać stronę takimi newsami, a co gorsza, powtórzycie to przy innych dużych tytułach, to naprawdę odechciewa się tu wracać. Nie żeby innych problemów nie było.
Wyobraźcie sobie, że nawet układy, które sprzedaliśmy cztery czy pięć lat temu, drożeją dziś szybciej niż dobre wino. To wymyka się wszelkiej logice, ponieważ kupowanie kart graficznych NVIDII przypomina teraz inwestowanie w dzieła sztuki.
Raczej deficytowe towary w warunkach niedoborów. To nie dobra inwestycyjne, to narzędzia, których cena podbijana jest przez decyzję krawaciarzy mające wpływ na podaż. Chrzani jak zwykle.
PlayStation 2, czyli konsola, z myślą o której opracowano GTA 3, posiadała jedynie 32 GB pamięc
Zaszła pomyłka, GB a MB.
W mieszkaniu na otodom nie strzelasz do przeciwników i nie masz logiki gry, tylko pustą przestrzeń. Różnica jak między telefonem po kablu a komórką.
"Kiedy zaczynaliśmy tę współpracę, mieliśmy bardzo ambitne cele. Zawsze tworzyliśmy gry z myślą o PC, a potem próbowaliśmy je skalować w dół - i to sprawiało nam w przeszłości sporo problemów. Dlatego tym razem postanowiliśmy podejść do projektu od drugiej strony i skupić się przede wszystkim na wersji konsolowej."
Preprodukcja trwała ~30 miesięcy, licząc nawet grudzień 2027 jako premierę pełna produkcja trwałaby około ~36 miesięcy. Łącznie - byłoby około pięć i pół roku. KCD2 tworzono sześć lat, Yotei wraz z preprodukcją cztery, Elden pięć. Choć pełna produkcja Cyberpunka, z całym jego chaosem i problemami zarządczymi, to cztery lata (i brakowało roku). Czy te 5,5 łącznego developmentu Wiedźmina jest aż tak nierealne? Może, biorąc pod uwagę ich poprzednie problemy i brak profesjonalizmu przy dwóch poprzednich grach. Niekoniecznie, biorąc pod uwagę zmiany w studiu + priorytet na PS5 i współpracę z Epikiem. Nie postawiłbym pieniędzy na żadną z opcji, ale nie ma sensu złowieszczyć w ciemno. A jak wyjdzie na kolejną generację to też dobrze.
Jak lubię KCD i KCD2, to do otwartego świata mam pewne zastrzeżenia, zwłaszcza w kontekście umiejscowienia hubów. Rataje w jedynce były umieszczone w narożniku mapy, co sztucznie wydłużało podróże. Na pierwszej mapie dwójki Troskowice leżały z grubsza pośrodku, więc pół biedy, ale Kutna Hora to znów jedna część mapy. I pewnie, sekretów czy mniejszych lokacji było mnóstwo, większość ciekawa, a jednak nie był to na tyle wyróżniający element obydwu gier, by był z tego zysk. Prawdę mówiąc pod tym względem bardziej mi chyba jednak odpowiadał Wiedźmin 3 i Cyberpunk, ale i one nie były wolne od was.
Drugą sprawa - Glatz, jak wynika z tego resume, nie zajmował się otwartym światem w KCD1 i 2. Pytanie czym będzie się w praktyce zajmował jako "open world designer", czy bardziej fabułą (czyli tym czym większość czasu w Warhorse) czy tworzeniem otoczenia (lead level designerem był ledwie rok)?
No i ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz - czy to nie jest nieco późno jak na open world designera do Wiedźmina 4? Tytułu gry przy jakiej pracuje nie podano, nie chciałbym wyciągać pochopnych wniosków ani też nie wysyłam go do Bostonu, ale wykorzystanie tytułu kolejnej gry Cedepów to lekkie nadużycie :))
Znowu odważny zespół o wielkich ambicjach? Cykl życia podobny do cyklu życia stonogi.
Po co kupować w pełnej cenie, jeśli ta szybko spada? Po co kupować wtórne tytuły, jeśli rynek jest nasycony? Po co okazywać lojalność komuś, kto nie jest lojalny wobec mnie?
Dziennikarze, którzy posługują się clickbaitami i treściami sponsorowanymi nie mają przewagi nad "twórcami treści". Wytwórnie klepiące masówkę lub niedoróbki nie przyciągną do siebie dużego grona. Pomijając horoskopowość "generacji" - starsze osoby miały jeszcze czas, by przyzwyczaić się do tradycyjnych mediów czy nośników. Młodsze osoby zostały rzucone w gąszcz platform, efemerycznych trendów i krótkożyjącej treści. Nie ma co się dziwić, że to w ten sposób wygląda.
Odnośnie komentarzy do Unii - to jednak trochę co innego, dowód wiedzy zerowej jest lepszy niż plany Wielkiej Brytanii. Jedyne co mnie tam niepokoi to nie to, czy weryfikator dostanie moje dane od poświadczającego, bo to z definicji nie ma miejsca, ale czy poświadczający (UE) dostanie dane weryfikatora. W chamskim przykładzie - strona borno nie dostanie moich danych (Jan Kowalski), ale czy UE będzie wiedziała, że Jan Kowalski próbował wchodzić na strony borno? Przydałby się jakiś pośrednik "czyszczący" taką informację na zasadzie, upraszczając, VPNa. Do doczytania, do doinformowania i do przypilnowania, ale same żale (suflowane przez Konfę) o złej UE co zakuwa w cyfrowe kajdany są rozczarowujące. Rozumiem niechęć do różnych mniej lub bardziej zbędnych regulacji, ale temat jest ciut bardziej złożony niż "komuna". Kwestia ograniczenia seksualizacji przestrzeni publicznej to temat na grube książki.
Gra nie jest zła, ale po przyzwyczajeniu się do EU4 można mieć problem z wczuciem się w piątkę. Sam w ogóle porzuciłem obydwie gry i na jakiś czas robię sobie odpoczynek od Paradoksu, bo ile można.
Miło by było, gdybyś nie miał racji z Denuvo. Wyboru Bandai Namco nadal nie rozumiem, tym bardziej że podobno mieli do wyboru kilku wydawców - nie wiem co ci im takiego obiecali, może poza lepszą marżą.
Już bez przesady z tymi alergicznymi "reakcjami społeczności". O tym czy 32 GB jest potrzebne deliberuje się od kilku lat. Zresztą można mieć 16 a nawet 8 i nadal komfortowo grać - zależy od tego w co kto gra.
Absurdalne podwyżki cen RAMu też nie sprawiają, że pamięć jest "poza zasięgiem" - jest droga, konsument traci kosztem korpo od AI, ale jednorazowe dołożenie równowartości tysiąca złotych do kosztu zestawu komputerowego to nie jest coś, na co nie da się odłożyć. Czy warto rzucać się na pamięci, to inna kwestia.
Jestem ciekaw czy/kiedy powstaną mody zdejmujace ograniczenia czasowe. Na pierwsze podejście nie, ale jeśli gra zażre i będą takie opcje, to chętnie bym wykorzystał.
Do telefonu nie potrzeba wiele więcej niż obecnie jest dostępne, ale już w samochodach czy magazynach energii mogłoby się to przydać.
Pierwsza Industria zdobyła uznanie (gra ma 74% pozytywnych opinii na Steamie)
Nie nazwałbym tego specjalnym uznaniem. Demo dostępne na którymś steamfeście obiecywało retrofuturystyczne SF, a na końcu dostałem inspirowanego Half-Life'm immersive sima z odrobiną strzelania. Przyjemne i krótkie - dłuższe nie byłoby przyjemne. Poszarpana fabuła niewiele zdradziła (ponoć na Wiki rozpisali ją obszerniej, ale nie uznaję dopisywania lore'u po fakcie). Na Industrię 2 nawet nie czekałem. Bardzo niszowy tytuł, gdyby nie włączenie do Humble Choice to pies z kulawą nogą by się nie zainteresował. Niestety, ale to zmarnowany potencjał.
I to wbrew pozorom całkiem wdzięczne określenie, bo wymienianie k-wszystkiego może doprowadzić do k-ur... Koreańczykom dobrze idzie inwazja kulturowa, biorąc pod uwagę z jakimi problemami się mierzą i od czego zaczynali.
Za polecajkę książki dziękuję, sprawdzę. Na razie przejrzałem tylko opis i mam dwie wątpliwości - czy to tylko kwestia USA i UK - rozlało się dużo mocniej; i czy dotyczy to "zetek" - bo wypaleni są też i czterdziestolatkowie. Internet i media społecznościowe psują ponadpokoleniowo, kwestia względnej długości ekspozycji przy braku przygotowania.
Hogwarts Legacy 2 nie potrzebuje bardziej otwartego świata, przynajmniej nie w pierwszej kolejności - raczej niech scenarzyści przyłożą się do roboty i dadzą lepszą historię. Mniej naiwną, bardziej oddającą klimat szkoły i tego (dziurawego jak cholera) świata. Nawet fedeksy są do strawienia jeśli fabuła da radę.
Te gry nie zestarzały się aż tak bardzo, żeby potrzebowały remake'ów. Nowe części? Proszę bardzo, ale po co babrać się w remake? TWoM mogłoby odnosić się do innego konfliktu, Frostpunk też mógłby po prostu dotyczyć innego miasta w ramach tego samego uniwersum bez "nadpisywania" tego co było.
Ale przy teoretyzowaniu na temat terraformacji można opracować procedury do poprawy stanu Ziemi czy zapobiec przyszłym problemom.
Niedawno ograłem też demo Red Recon 1944 - rosyjska gra, więc osobiście odpuszczę - ale sam schemat rozgrywki podobny do Partisans 1941 w bardziej skradankowym sosie (walka jest beznadziejna, ale zrzucam na karb alfy (?)). A są w planach inne gry, w tym miesiącu ma wyjść Prohibeast, na świętego nigdy zapowiedziano Call of Resistance czy First Blood: Persian Legends. Niech chociaż co trzecie nie będzie gniotem, to jakoś się to pokula.
Commandoslike'om przydałyby się - luźno patrząc - trzy rzeczy, bo wpadły w pułapkę rtsów.
Po pierwsze - uznanie gier Mimimi za standard jakości, bo niestety nie wszystkie gry dorównują do tego poziomu. Sporo tytułów jest zbudowanych długo po premierze, choćby polskie 63 Days czy War Mongrels, choć muszę pochwalić Sumerian Six, bo technicznie na premierę wszystko szło gładko.
Po drugie - więcej wolności wyboru. Grałem jedynie w demo Stone of Madness, ale nie miałem poczucia, że sam mogę wybrać ścieżkę , - to raczej zamknięte korytarzowe poziomy dostępne z huba. Być może w pełnej jest inaczej, ale już taki Eriksholm, jakkolwiek ładny i ciekawy pod kątem settingu, jest korytarzówą. Shadow Gambit z kolei dało wolność, ale za cenę spójności - repetytywność aż poraża.
Po trzecie - przydałoby trochę więcej innowacji. Nawet nie w postaci wprowadzenia magii, ale dodatkowych mechanik. Niektóre gry idą nawet "za daleko" , przestając być commandoslike'ami, jak seria Men of War (Soldiersów można było z przymrużeniem oka jeszcze wrzucić do tego worka), Last Train Home (tu raczej tylko elementy, dużo zarządzania pociągiem). W pewnym sensie i Gorky Zero, 02 - chociaż zwłaszcza dwójka szła już w stronę strzelanki. Jakie te innowacje mogłyby być? Ano na przykład inteligentni przeciwnicy, co może brzmieć jak żart, ale w niemal każdej grze gatunku wrogowie są kretynami lub względnie podejrzliwi są tylko przez krótki czas i wracają do stanu domyślnego. Powinni nieustannie szukać zaginionych, alarmować *wszystkich* - zmieniłoby to dynamikę gry z kolorowej Jengi w faktyczną grę taktyczną, wywarłoby presję na unikanie wroga lub konieczność podołania cięższym starciom.
A potem zdziwienie, że Stone of Madness ma tylko 176 recenzji, bo gra na starcie jest dość droga, a oferuje dość statyczną przygodę na jeden raz. 63 Days ma 2x tyle, War Mongrels około 1700, Sumerian Six niespełna 1000. Kuszące nieco odmienną rozgrywką Lasy Train Home nieco ponad 2000. To nisza, pewnie, ale nadal jest potencjał chociaż do sięgnięcia poziomu gier Mimimi (ST: 30000 ocen, D3: 11000 ocen, SG: 4900 ocen - prosta średnia to ok. 1600-3000 ocen na rok życia gry, nie cały okres trwania). Tylko niech to będzie jakościowe i twórcze.
Crunch niezbędny? Może niezbędna jest wymiana osób odpowiedzialnych za rozłożenie projektu w czasie lub wymiana osób nadzorujących spółkę, które wymuszają niepotrzebny pośpiech w imię szybszego zysku? Uncharted, jakkolwiek bardzo przyjemne gry, nie pokazały mi dlaczego ten crunch był "niezbędny". Wątpię, żeby w przypadku TLoU było inaczej.
Niestety, Replaced (wchodzącego w skład konsorcjum Sad Cat) też było współfinansowane z rubelków GEM Capital.
A odnośnie "przytrzymanych przygłupów" z odpowiedzi - niestety, ale Moskwa wykorzystuje takie postawy do normalizowania swojej pozycji. Chiny też prowadzą miękką ofensywę gospodarczo-kulturową i patrząc bardziej długofalowo to może mieć negatywne skutki i dla naszego grajdoła. Kapitał ma narodowość, zwłaszcza powiązany ze służbami, a kultura to potężne narzędzie propagandowe. Bojkot może nie ma większego znaczenia finansowego, ale "tamta strona" nie będzie się wahać przed wykorzystaniem kultury czy sportu przeciwko nam. Skoro "demokratyczni sojusznicy" próbują na nas wpływać i to widać, głupotą byłoby myśleć, że tamci też tego nie próbują.
I to by była rzeczywista odmiana, a nie nieistotny detal (sprawdzić działanie można choćby na YT)
Nie potrzebuję nieskończonego przewijania czy lepszej kolejki odkryć tylko działającego przeglądu gierek, gdzie jak kliknę np. "izometryczne" będę miał wszystkie izometryczne, i będę mógł po tagach znaleźć interesującą mnie niszę. A takie rzeczy nadal nie działają.
Niektórzy nauczą się walki w KCD2, inni nie - i jak rozumiem, że model może frustrować niezaznajomionych z nim, tak sama walka nie jest zła - a jedynie specyficzna. Mechanicznie nie mam KCD2 prawie nic do zarzucenia, już bardziej fabularnie - parę plot armorów, rozczarowujące dodatki, nieco ucięte zakończenie i nierozwinięcie tematu bandy. Ale to nadal świetna gra.
Nie ma co się dziwić, że Steam uwalił handel i[]giftami, nie po to je stworzono, by nimi handlować. Choć nie obraziłbym się za korzystniejszy przelicznik wielozmienny czy możliwość cesji gier z biblioteki za potrąceniem opłaty dla Steama i wydawcy, co czasem mogłoby być korzystne (wiem, bajki).
Żeby kupno konsoli miało sens, musi towarzyszyć jej odpowiednia biblioteka gier. Można kombinować ekskluzywnością, można ceną w porównaniu do zestawu komputerowego, ale jako jeden z czarniejszych scenariuszy zarysowałbym wzrost znaczenia grania w chmurze - co samo w sobie jest ciekawą alternatywą, ale platforma jest po stronie korpo i odbiera - po raz wtóry - decyzyjność konsumentowi. Konsole drogie, pecety drogie, cena chmury kryta w formie abonamentu.
Na szczęście większość czarnowidztwa się nie sprawdza - ani nie nastąpił koniec pecetów, ani Unreal nie zmonopolizował rynku (i nie wydaje się, żeby miał, mimo pewnych zalet). Kryzys w segmencie gier wysokobudżetowych nie położył grania jako takiego, bo są jeszcze gry średnio- i niskobudżetowe - tak jak marvelizacja kina była/jest trendem, ale całej branży trwale nie zmieniła. Może i problemy sprzętowe za jakiś czas (i na jakiś czas) przestaną być istotne.
Niemniej takie rozróżnienie może nie zrobić różnicy graczom, którzy w ostatnich latach głośno wyrażają swoje niepochlebne opinie na temat każdego przejawu wykorzystania AI.
To nie jest homogeniczna grupa. Jedni są przeciw wszystkiemu, jedni są za wszystkim, a większość prezentuje zniuansowane podejście. AI to narzędzie i można je wykorzystać na różne sposoby, zagęszczenie NPC którzy robią za tło to nie to samo co flopy DLSS5.
A może być gorzej? Jest szansa, że AI podejmie lepsze decyzje niż Zuckerberg, skutecznie psujący własnego konia pociągowego.
"How do you do, fellow peasants". U Daniela Owena (YT) przedstawiciel Nvidii wprost przyznał, że DLSS5 interpretuje płaską wyrenderowaną klatkę i na jej podstawie tworzy właściwie nowy obraz, więc nie czaję rozbieżności z tym co mówi Huang. AI ma lepsze zastosowania, czekam na Neural Texture Compression, a ci dają gówno w pozłotku i każą się cieszyć.
Świat fajny, ale nie siadła mi walka, przez co po demówce nie miałem ochoty sięgnąć po pełniaka. Za dużo gier, żeby zmuszać się do czegoś, co nie zagrało
Giełda jak zwykle zachowuje się jak kurczak z obciętą głową. Powoływanie się na spekulantów nie ma sensu, im wszystko jedno czy obstawiają firmy robiące gry, cebulki tulipanów czy amerykański twór seropodobny.
3/5 to nie jest zła ocena, to po prostu pojedyncza opinia uznająca, że Crimson Desert jest średniakiem. Niespełna 80% ze średniej to też nie jest zły wynik, zwłaszcza jeśli większość negatywów dotyczy bugów i fabuły - pierwsze da się naprawić, a drugie nie dla wszystkich jest istotne.
Po prawdzie to nie AI zabiera pracę tylko zarządy zaślepione rzekomymi zyskami.
Fani Fallouta nie są zachwyceni teorią weterana Bethesdy, jakoby za FO5 mogło odpowiadać inne studio
Ci "fani" są z nami w pokoju? Kto by wolał Fallouta od Bethesdy zamiast od innego, najpewniej bardziej kompetentnego studia? Niech Bethesda sobie to wydaje, na zdrowie, ale jeśli oddadzą to komuś o większych zdolnościach do wyprodukowania dobrej gry, to tym lepiej.
Byłoby to zabawne w kontekście tego, ile osób już poświadczyło dobrym imieniem, że dodatek jednak powstaje.
Nie planujemy żadnych dodatkowych DLC ani rozszerzeń. Jeśli coś się zmieni, poinformujemy was wszystkich!
Czyli jakby chcieli coś wydać to i tak wydadzą. Stwierdzą wtedy, że nie mogli wcześniej o tym informować i mają nadzieję, że wybaczymy im to małe kłamstwo.
Ani to nic nie rozsądza, ani o niczym nie świadczy, ani w jedną, ani w drugą stronę. Będzie to będzie, nie obrażę się - a poszlaki pewne są - ale jak nie będzie, a to podpowiada rozum, to trudno, mam plan dożyć do dwójki, a po drodze będzie pełno innych gier. Tak naprawdę teraz w krótkotrwałych okresach posuchy wracam do gier z dzieciństwa, bo zdążyłem je zapomnieć. Przez lata rozdawnictwa dostałem tyle tytułów, że nie jestem w stanie ich wszystkich ograć. Cyberpunk naprawdę nie jest do niczego potrzebny "na teraz", chociaż miło się grało.
Bardzo mnie cieszy powrót Defendera, zwłaszcza że można przełączać się między starą i nową oprawą graficzną - trochę jak przy Montezumie. Ale Blight i Samson też kuszą, pierwsze jako średniowieczny Resident, drugie jako GTA za 1/8 budżetu. Nawet do Shadowglassa może się przekonam, chociaż oprawa chyba jest zbyt mocno stylizowana jak na mój gust.
Gdyby tylko ktoś mógł się domyślić jak kończy się przejmowanie firm przez niewłaściwe podmioty...
Stąd dążenia Valve do poprawienia „odkrywalności” gier
To niech naprawią cholerny katalog, tagi i kategorie, bo nie idzie się w tym połapać. Widać to na SteamNextFestach, gdzie nie da się przejrzeć wszystkich demówek, widać to w sklepie, gdzie ginie się w pętli i nie sposób ogarnąć wszystkie tytuły. Filtry i kategorie - prosty i sprawdzony sposób, wiele więcej nie potrzeba, tylko niech działa jak należy.
A o jakiej grze to news? Bo jak chcecie robić kryminalny magiel towarzyski to wątpię czy to słuszna droga.
Dla fabuły ograłbym i Horizona 3 na PC, nie będę kupował konsoli dla jednej gry. Szkoda, chyba że wynajmę albo pożyczę od kogoś znajomego - zawsze lepsza opcja niż ładować się w platformę której się nie użyje. Popełniłem ten błąd z PS4 i dzisiaj robi tylko za czytnik bluraya i nośnik aplikacji dla starego telewizora
Rozbawiło mnie założenie, że cokolwiek będzie "zetkowe", tylko że decyzje podejmują stare dziady i baby. Zupełnie jakby teściowa decydowała, ale wszystko szło na konto pary młodej.
Szkoda baterii i zasobów na nie zużytych. Już lepiej jakby bawił się akumulatorami, a nie jednorazówką.
Choć nie wiemy, jak Ubisoft uzasadniłby fakt, że Florentczyk wciąż żyje – zasadniczo zmarł bowiem w 1524 roku, a akcja gry ma zostać osadzona na przełomie XV i XVI wieku
XV wiek trwał do 1500, XVI od 1501, więc jak najbardziej mógłby żyć, natomiast wydaje się, że XV w. to trochę za wcześnie na osadzenie tej części. Inna sprawa, że to wykorzystywanie sentymentu, niechby dali Ezio umrzeć w spokoju.
Najęli dużo osób, i owszem, ale tak samo W3 robił zespół inny niż W1, a między Phantom Liberty i Wiedźminem też dużo się zmieniło. Poczekamy, zobaczymy - to co pokazali (niewiele) nie wygląda źle. Jedyna kontrowersja to Ciri jako protagonistka, ale tu dużo osób podchodzi do tematu z religijnym zacietrzewieniem pro/anty, a co będzie, zobaczymy.
Wszystko i tak rozbija się o naciski z góry - nawet najlepszy twórca polegnie w walce z uporem księgowych i przedstawicieli akcjonariuszy.
Tylko ostatnia z trzech nowel "Rycerza" wyszła rok przed Tańcem ze smokami. To, że teraz działa przy serialu w zasadzie nie zmienia tego, że złożył nieformalną obietnicę, tworząc cykl, a potem jej nie dopełnił. Daleki jestem od chamskich pytań do Martina "kto cię zastąpi gdy umrzesz", ale zawód pozostaje. Odpuściłem PLiO ze względu na to, że cykl nie został dokończony i trochę żałuję, ale nie chcę powtórki z Kresa (którego kończy Saulski) czy Wegnera. Przypadek Martina powinien być przestrogą dla pisarzy i pisarek, że może wielotomowe epopeje nie są najlepszym pomysłem, jeśli ich realizacja trwa trzydzieści lat. Pomijam Rothfussa, który odwalił popelinę jeszcze szybciej. Lepiej rozwiązał to wspomniany Abercrombie, którego książki uwielbiam - trylogia (powieść rozdzielona na trzy tomy tak naprawdę), samostojki, trylogia... Jeśli z jakiejś przyczyny przestałby pisać, nie ma tragedii. Odstawił Pierwsze prawo na rzecz Diabłów - i w porządku, może wróci, może nie, nie ma "długu" wobec czytelników. Życzyłbym sobie więcej tego typu rozwiązań zamiast wielotomowych sag. Już pomijam durne procedurale pokroju Piekary, gdzie finału nie ma i nie będzie.
Spliced [...] pracuje nad innowacyjnym projektem, który na nowo zdefiniuje istotę gier i sposób interakcji.
Brzmi jak każde przeciwieństwo innowacyjnego projektu, który nic nie definiuje, a odgrzewa stare kotlety na tanich składnikach
Zamiast robić remake Bloodborne'a i wpaść w konflikt prawny z Sony mógł zrobić "list miłosny" bez wykorzystania znanego IP...
Nie, to nie gracze mają akceptować opóźnienia. To twórcy, nie przyciskani przez zarząd, mają realnie szacować ramy czasowe projektu i wyznaczać adekwatną datę premiery. Gracze nic nie muszą.
Niepotrzebne straszenie atomem, w przeciwieństwie do AI energetyka jądrowa jest dobrze uregulowana.
Ale to nie UE5 jest problemem, tylko decydenci w studiach które biorą ten silnik. Arc Raiders działa na UE5 i nie kojarzę narzekań. Po prostu to wymagające narzędzie i nie można odwalać popeliny, tylko najpierw nauczyć się obsługi, a potem zoptymalizować aplikację.
Też nie ma co porównywać lat 90 do połowy lat 20 - zupełnie inna skala, inne efekty, inne wymagania stawiane względem gier, dostępności czy złożoności. Brak wystarczającego zaangażowania zespołu (najczęściej z powodu braku wiedzy i pospieszania przez zarządy) to nie wina silnika
Boże, był w tytule - "darzą"! Czemu korekta w edytorze tego nie wychwyciła? Bo w korektę ludzką to nie wierzę.
Tak jak prawie nigdy nie kupowałem Cybermychy, tak akurat trafiłem na Stunt GP i chociaż dla młodszego mnie gierka stanowiła spore wyzwanie, to po latach udało się ją już opanować na tyle, żeby dość regularnie ją przechodzić. Ostatnio próbowałem znowu - na Windows 11 też odpala i można pojeździć bez problemów (wersja z CD Cybermychy 04/06).
Aktualizacja po rozegraniu 8/9 nowej kampanii - ograniczenia utrudniają wykręcenie dobrego czasu, ale jak najbardziej da się przejść kampanię w wyznaczonym czasie. Lwica faktycznie jest słabsza, poziom mniej-więcej Wieprza, podczas gdy Sierżant sytuuje się między Ryszardem a Wilkiem. Coop też daje radę, nie ma problemów z połączeniem, a bierność botów poprawiono hotfiksami.
Jest dobrze, a jak wynika z materiałów Firefly - to może nie być ich ostatnie słowo. W omówieniu aktualizacji i dodatku babka wspomniała, że coś może jeszcze się pojawić, ale jeszcze nie mogą powiedzieć co.
Czekam też na nową Twierdzę, którą zapowiedzieli parę lat temu i od tego czasu cisza.
Widziałem wzmiankę o Theocracy, poproszę bardzo! Jakiś czas temu udało mi się kupić używkę, zgrać obraz i jakoś działa na Windows 11, ale nie było okazji wrócić. Może trochę ze strachu, że znów, tak jak 20 lat temu, nie ogarnę gry i nie podbiję Meksyku :D
Jeśli dzieciak zawala dnie i noce przy grach to przede wszystkim wina rodziców i braku odpowiedniego wychowania we wcześniejszych latach. To rodzice są od wyznaczania granic od samego początku.
Jestem w trakcie ogrywania tego dodatku, nie jest źle, ale chyba znów pojawiły się problemy z aktywnością AI.
Sierżant ma całkiem przyzwoity zamek - gdzieś na poziomie Wilka. Wydaje mi się, że to jeden z lepszych botów. Lwica niekoniecznie, ale przynajmniej dubbing nie wnerwia jak Kahina.
W nowej kampanii piasków nie podoba mi się ograniczanie zdolności w każdej z misji - raz nie ma się koszar beduinów, raz arabskich, raz europejskich. Niby rozumiem, że chcieli rozbić metę, ale lubię mieć opcje. Sztuczne ograniczenia, zwłaszcza widoczne w kampanii ekonomicznej, są irytujące.
Druga kampania coopa na razie wygląda dobrze, na pewno gra się łatwiej niż na singlu - i to mimo obecności obozów. Póki co wydaje się łatwiejsza niż pierwsza, ale może później się to zmieni.
Na duży plus trzeba zaliczyć możliwość tworzenia własnych botów, modyfikacji istniejących i tworzenie własnych kampanii - to jest naprawdę dobre i pewnie znacząco wydłuży to żywotność gry. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta o Stronghold DE, ale Krzyżowiec ma duże szanse na życie wieczne :D
Vavra zdaje się nie zauważać, że "tworzenie z AI bez pieniędzy korporacji" wymaga użycia AI tworzonego z pieniędzy korporacji. Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Żeby to jeszcze było kreatywne AI, a nie maszynka do mięsa wyrzygująca według instrukcji to co zjadła. Technologia ma ogromny potencjał, ale jej dotychczasowe wykorzystanie nie budzi mojego entuzjazmu.
I dlatego nie lubię długich cykli książkowych. Trylogia, może pięcioksiąg - spoko. Choć i tu zdarza się Dreyfuss rzucający rzecz w diabły po dwóch tomach. Tymczasem Wegner z szóstym Meekhanem rozczarował i rozstrzygnięcia dopiero nastąpią, a PLiO trudno doczekać.
Po takich artykułach nie dziwcie, że ludzie przynoszą rynsztokową politykę na GOLa. Przychodzę tu po gierki, nie po skandale polityczne.
Szkoda, że na jednej grze z cyklu poprzestali. Ekskluzywność dla GOGa była błędem. Mała gra osadzona w świecie, może bez kart, miałaby szansę iść jak świeże bułeczki.
I całe szczęście, jak Anglia czy Niemcy też są bardzo ciekawe, to Czechy są unikatowe. Dołożyli piękną cegiełkę do promocji kraju. Ubolewam, że u nas to nie wychodzi z podobną lekkością.
Owszem, w KCD walki są ustawione tak, żeby w polu widzenia nie było zbyt wielu postaci, i to jest wada. A pewnie jednocześnie powód dla którego następnego Kingdom Come'a nie zobaczymy, bo aż prosi się to o wojny husyckie - ale na CryEngine raczej tego nie postawią.
Może Unreal ma sens, zwłaszcza jeśli Epic wypracuje z Cedepem jakieś sensowne rozwiązania. Jest już parę gier korzystających z tego silnika, które pokazały potencjał. Szkoda tylko, że CryEngine po prostu zdechnie i popadnie w zapomnienie.
Co za bzdurne założenie z tymi wymaganiami - oczywiście, że pecetowcy interesują się ustawieniami, bo każdy pecet jest inny. Natomiast konsole są co do zasady takie same, z wyjątkiem series S czy slimów/pro. Grając na konsoli nie miałem potrzeby zabawy ustawieniami, bo wszystko było ustawione pod docelową platformę - a na pececie muszę dostosować się do karty, do procesora, do rozdzielczości, i jeszcze przyjąć sensowny klatkaż za punkt odniesienia.
Z kolei "filozofia marketingu" chyba niezbyt sprawdziła się przy Starfieldzie, oczekiwania z kosmosu, a rezultaty trzeba co chwilę załadować do pamięci.
Gejowskie wątki to nie, ale halabarda Geralta...
Jeśli KCD2 to równia pochyła, to chcę się dalej turlać w tym kierunku.
Skoro w tej historii pojawił się rzeźnik Riccitiello to oczywiście, że studio musiało zostać zamknięte, bo "sytuacja jest trudna" :)) czasami mam wrażenie, że EA funkcjonuje "mimo wszystko", bo a to strzelą sobie w stopę, a to w kolano, a to utną sobie uszy - a jednak wciąż pływają przy powierzchni, bo mają duże i nośne marki, które sprzedadzą się "mimo wszystko"
Bzdura, jest dużo promek -90%. Po prostu nie ma tam gier które lubisz lub za mało czasu poświęciłeś na szukanie. Użyj porównywarki, Łowcy Gier mają swoje GG deals, ale są też inne - bardziej przejrzysty przegląd ofert.
Divinity Original Sin 1+2 jest za 40 zł, też dobra okazja. Lepsza niż sama 2 za parę groszy więcej
Redakcja odkryła żyłę złota - połączyła inbę o AI z Wiedźminem. Bank centralny ich nienawidzi.
Siłą rzeczy narzędzia kreatywne implementują AI. Przy tak dużym studiu z mnóstwem stworzonych materiałów można z tego korzystać jako bazy do trenowania własnego modelu dla szybkich, doraźnych szkicy czy pomocy dla artystów. Wszystko jest kwestią proporcji i to się akurat nie zmieniło od lat - AI to narzędzie, rady nadzorcze i patologiczna presja to problem.
Jednakże z licznych wielkich wydawców, którzy próbowali zawojować pecety z własnymi sklepami, tak naprawdę ostało się tylko Activision Blizzard (które i tak wydaje swoje gry na Steamie) oraz Epic Games
Jaki jest sklep Activision Blizzard większy od pominiętego tu GOGa? Bo ja rozumiem, że EGS ma liczniejszą bibliotekę niż GOG i jest (przynajmniej wśród Amerykanów) bardziej znany, ale Activision?
Avatary są ładne i głupie. Pierwszy film jeszcze mógł być uznany za kosmiczny remake Pocahontas, ale drugi nie prezentuje żadnej wartości, za to pełen był mniejszych i większych głupot. I właśnie dlatego głupota Avatara tak boli, bo Camerona stać na dużo więcej. W popkulturze zostają impulsy i powidoki po Cameronie, jego ostatnim filmom brakuje głębi by "zmieniać popkulturę".
Prequele też wymagały uzupełnień. No i dobra, ale jeden serial czy film w dość zwięzłej formie byłby lepszy niż komiks, który trafi do promila i jeszcze nie dość skutecznie rozjaśni to, co jest problemem
Przecież głosowanie graczy to tylko 10% i nie miało wpływu na wynik. W tej dodatkowej kategorii "player's choice" i tak był chiński potop.
Niekoniecznie, to też po prostu sequel - wspaniała gra, ale w odczuciach wielu zbyt mało "odkrywcza", jeśli można tak to ująć.
KCD nie zostało zubożone pod bodaj żadnym względem poza kierunkami ataków, ale tak, jest dość liniowe w kontekście głównej fabuły. Tyle, że COE33 też. Dziwne jest stwierdzenie, że arenowy jrpg pozwala na więcej niż openworld ze zmodernizowanym punktowo-tabelkowym rozwojem postaci. Nie widzę nic na potwierdzenie tej tezy
No jak to, Arabia Saudyjska ostoją normalności przeciw zgniłemu zachodowi, już nie licz jej tych paru miedziaków...
Przecież to absurdalne. Robią remake jedynki na Unrealu, po co mieliby robić jedynkę i dwójkę na RedEngine? Zresztą dwójka wcale nie jest toporna, broni się i dziś.
Ale to Stany, mekka patologii turbowolnego rynku. Istnieje ryzyko, że zwłaszcza pod obecną administracją jednak to klepną i będzie trzeba sobie z tym radzić.
"A nie możesz sobie sam wydrukować książki na kserokopiarce u starego w robocie, musisz mieć tak profesjonalnie?" XD
Rozumiem, że niektórzy lubią wędkarstwo w grach, spoko. Ja nie. Za to nie cierpię, kiedy chciałbym powbijać sobie achievementy w jakiejś grze (sporadycznie lubię, w każdej byłoby to dla mnie szaleństwo) i blokuje mnie łowienie ryb. RDR2 bodajże miał coś takiego, gdzie łowienie ryb było absolutnie ostatnią rzeczą która mnie interesowała. Terraria zresztą podobnie, już nawet ingame dostawało się naprawdę konkretne nagrody za to nieszczęsne łowienie i niektórych przedmiotów nie dało się uzyskać w inny sposób.
Gdyby syf się nie sprzedawał, nie byłoby tyle gierek live-service, a mobilki nie zgarniałyby połowy rynku.
Saudyjczycy dywersyfikują swoje dochody by nie zależeć od węglowodorów i wejście w gierki to potencjalnie niegłupi ruch. Pytanie czy stopa zwrotu będzie na tyle duża. Ale pokazali już takim Riyadh Comedy Festival, że dla PRu poświęcą pieniądze - gdzie dość znani amerykańscy komicy za dolary zrezygnowali z ostrzejszych żartów, dogięli się do rygorów. Nie sądzę, by przy grach miało być inaczej. Mogą bawić się w oferowanie z różnych koszyczków - tu trochę "woke", tu trochę MAGA; a mogą udawać jak Tencent, że co złego to nie oni.
Może być różnie, mogę się mylić, ale robienie z Saudyjczyków bohaterów gamingu to kiepski żart.
I ty naprawdę myślisz, że to woke jest problemem, a Saudyjczycy będą przed czymś ratować? Myślisz, że im zależy na ratowaniu zachodniej cywilizacji czy na jej osłabianiu, by skuteczniej zachód wykorzystywać?
No właśnie użycie sformułowania "Jej czwarta odsłona ma się pojawić [...]" jest niefortunne, zwłaszcza że macie świadomość, że czwórka zbliża się do dwudziestych urodzin.
Ciekaw jestem co zrobią - formuła trylogii w zasadzie sprawdziła się lepiej niż kombinacje z Contracts, Blood Money i Absolution, choć finał nie zaskoczył, przeciwnie. Czy zrobią reboot? Nie wiem czy chcę po raz kolejny poznawać mętną przeszłość agenta, może czas ruszyć naprzód - choć obecność Diany zawsze cieszy. Natomiast czego bym sobie życzył ze sfery pozagameplayowej, to powrót Jespera Kyda - soundtrack z Silent Assassina był znakomity, z tego co widzę Blood Money był jego ostatnią współpracą z IOI. Szkoda.
Jeśli już porównywać do państw, to ich upadek trwał latami. Nie zniknęły tak po prostu. Rzym upadał kilkaset lat, dekolonizacja Wielkiej Brytanii zajęła dekady, Związek Radziecki dekomponował się lata.
Steam co prawda może, ale wymusiłoby to stworzenie pomostowego rozwiązania "na drugi dzień", za duży biznes. Nawet przy braku odpowiedzi i odpowiedzialności Steama pierwszy wydawca który zaoferowałby klientom dostęp do swoich gier w racjonalnej formie, potencjalnie rozbiłby PRowy bank i wyznaczył standard, tu akurat CDPR miałby o wiele łatwiej niż inni. Chaos, bez dwóch zdań, ale to i tak scenariusz "pesymistyczny". Cudzysłów, bo w dłuższej perspektywie potencjalnie korzystny.
Chiny jako ostoja wolności twórczej i wyrażania swoich opinii xD +5000 social credits. Wskaż tę większość gier, ja w kontrze dam - z ostatnich pięciu lat - Cyberpunk, The Outer Worlds 2, Clair Obscur, KCD2, Borderlands 4, Baldur 3, nawet Veilguard, jeśli liczą się dla ciebie tylko ładne kobiety. Seksualizacja postaci to nie wszystko.
Albo nie będzie dodatków, bo zrobią coś na wzór GTA 3, VC, SA - na jednym silniku, na podobnych assetach, tylko kontynuując jedną historię. Unreal-universe. Ewentualnie podzielą zespół lub najmą dodatkowych ludzi i w podobny sposób, recyklując, stworzą w krótszym czasie dodatki. Czy to niemożliwe? Nie wiem, choć patrząc na dotychczasowy dorobek CDPR wątpię.
Chcą zatrudnić w dwa lata 170-270 osób, chyba tylu dźwiękowców i QA zatrudniać nie będą i raczej inne profesje też się tam znajdą? Nawet do Wiedźmina 4 brali ostatnio questowców.
Nie wierzę w nic wcześniej niż 2030, ale raczej obstawiałbym 2032. Nad Wiedźminem już od dłuższego czasu pracuje po 300-400 osób i nierychło wyjdzie, więc jeśli oni chcą zatrudnić ludzi do Cyberpunka w 2027, to trzeba dać co najmniej te trzy lata produkcji w pełnym składzie.
"W ramach wykreowanego przez niego świata powstało ponad dziesięć tomów – trylogia Pierwsze prawo oraz kilka jednostrzałów póki co zamykających trójksiąg Epoka obłędu."
Wkradł się błąd. Najpierw jest trylogia " Pierwszego prawa", potem cztery samostojki, ale nie jednostrzały (raczej wymagają znajomości świata), potem trylogia "Epoka obłędu". Wszystko w ramach jednego świata, współzależne. Można czytać osobno, ale sporo się traci.
Abercrombie wchodzi jak złoto. I to bynajmniej niespecjalnie jest "poważne fantasy". Z czasem zresztą widać schemat po którym się porusza.
Darek, istnieje, zobacz sobie jak KCD 2 działa na różnych sprzętach.
Też pomyślałem o ewentualnych pozytywnych skutkach ubocznych, ale bardziej w kontekście nowych technologii które robione pod bańkę AI mogłyby przysłużyć się "cywilom", może coś w dziedzinie wydajności energetycznej, może kompresji. Może pojawi się jakiś nowy, efektywniejszy standard. Wolałbym co prawda wzrost wydajności przy starych cenach, żeby powoli odejść od AM4, ale jest co jest.
No ten "język gamingu" to naprawdę dobrany wybornie. Groteskowa przesada. Bez naturalności komunikat trafi w próżnię, popełniają ten sam błąd od lat.
Po Origins, Odyssey, Valhalli i Mirage totalnie nie spodziewałem się nieklimatycznych współprac z innymi markami, zupełnie. A i w starszych pewnie coś było, ale to wielki kur z FFXV mi najmocniej zapadł w pamięć.
Lowpoly bolało zwłaszcza w cutscenkach, w trakcie grywalnych sekwencji było ok, a czasem nawet miało swój urok. Sporadycznie nawet podkreślało komizm (Jan Ziębicki czy ostatnie sekwencje w czerwonej krainie, by nie spoilerować).
Też nie zgrzytałem jakoś bardzo zębami, ale walka była upierdliwa. Czasem backtracking męczył - zwłaszcza kiedy obligatoryjny przedmiot był ukryty gdzieś pół mapy dalej. Nie mówię, że każda zagadka wymaga prowadzenia za rękę, ale nigdy nie bawiło mnie lizanie ścian.
Ale nadal to jedna z niewielu gier traktujących o tym regionie i o tym okresie, więc można przemęczyć niedoróbki. Mimo wszystko doceniam, że facet to ogarnął - i nawet rok temu wydał dodatek o turnieju rycerskim. To była jego druga gra, może trzecia będzie mogła stanąć w szranki z innymi znanymi indykami, życzę mu tego.
Muzykę współtworzył Valta (+ Vonz + Dark Fantasy Studio), więc powiązanie jest.
Gierka jako taka mocno średnia - ani przygodówka, ani zręcznościówka, ani skradanka. Fabuła wybija się na plus na tle reszty, chociaż trzeba przymknąć oko na ogólny jej zarys. No i robił to w zasadzie jeden facet, dużo korzystając z gotowych assetów lowpoly - co często zabija dramaturgię, kiedy ludziki godne Playmobile udają, że walczą na śmierć i życie. Zdecydowanie lepiej sprawdziłoby się jako książka.
Ponoć to nawiązanie do trylogii sienkiewiczowskiej. Ale dziwię się, że 1>2, Boży bojownicy trochę bardziej przypadli mi do gustu. Trójka gorsza od jedynki, bo bez tej świeżości jaką można było jeszcze mieć.
O ile Husycka nie wzbudziła mojego entuzjazmu, to gra Warhorse mogłaby wynieść ten świat na inny poziom. Jeśli Embracer nie docisnąłby Warhorse, to wierzę że naprawiliby błędy trylogii i mogłoby wyjść coś dobrego.
Prawda, szkoda tego wątku. Ale po książce Jankowskiego to czasem dziwię się, że Wiedźmin 3 w ogóle się tak udał. Dużo wycięto, czy to Iorweth, czy na przykład celowanie w kończyny potworów by je osłabić, trochę jak w bethesdowych Falloutach
Dużo istotniejszy był wybór między Dijkstrą a Roche. Kiepsko ograny motyw swoją drogą, zbyt zero-jedynkowy, a dałoby się spokojnie to ograć inaczej. Niestety scenarzyści w tym miejscu byli leniwi i chcieli ugrać dramatyzm niskim kosztem.
"Dla kogoś kto czytał"
No czytałem, lubię cały cykl, nawet ostatnią powieść, mimo wszystko. I nadal w grach wolę Triss. Źle czytałem?
Nadmienię bardzo podobną grę, w zasadzie reskin Kozaków, czyli American Conquest. To samo, tylko podbój Ameryki w XVI-XVIII wieku.
Ta marka ma potencjał na coś więcej. Szkoda, po Horizonie 1 miałem nadzieje, po Horizonie 2 odpuściłem i teraz tylko czekam na dokończenie trylogii. MMO potrzebne temu jak świni pałac.
Walka z W1 ma więcej wspólnego z Guitar Hero niż erpegami. KCD ma eliksiry.
Ograłem duże GTA od trójki (nie liczą GTA 1 i 2, bo to topdowny), FPP spośród nich kojarzę tylko z piątki - i to była jedynie ciekawostka. Strzelanie drętwe, model jazdy już subiektywnie oceniam jako nieodpowiadający mi. Analogicznie Hitman niekoniecznie dobrze działa w pierwszej osobie.
Tylko po co dodawać fpp do GTA? Czy to naprawdę potrzebne? Zmiana perspektywy to w większości przypadków zbędny bajer.
Inna kwestia, że w Icarusie nawet dali radę to ogarnąć.
Niepotrzebny news z ciętego żarciku podszytego autoironią. "Stare rany", jeśli ktoś wciąż drze szaty o to jak wyglądał Cyberpunk pięć lat temu to trochę przykro
Już dawno powinni skupić się na fabule i rozgrywce, odpuszczając tokenizację i marketingowe sztuczki. Ale jak wiadomo, wszystkiemu winni hejterzy, Ubisoft nie zrobił nic złego
Już bez przesady z tym mrokiem. To, że nie jest tak radośnie jak w innych grach z serii jeszcze nie oznacza dotarcia do krańca spektrum.
> jedynym novum jest wyciecie tego co w RPG jest fajne, czyli elementow fantastycznych
Całą magią RPG jest swoboda wyboru, elementy fantastyczne możesz mieć nawet w wyścigówce. KCD nie jest nadmiernie odkrywcze poza modelem walki, po prostu wraca do starych rozwiązań i swobody pokroju starej Bethesdy. Jaki Obsidian miałby mieć teraz wpływ na RPG to nie wiem, skoro nie aż tak wiele z RPG tam zostało - akcja to nie wszystko.
Kod się sypie po złym średniku, opieranie gry o kod z AI to jak jeżdżenie quadem po polu minowym
Odnośnie polskiej wersji:
Na X jest wątek faceta, który tłumaczy grę. Yoghurt_Sothoth/status/1985757522519576941
Nie doceniasz złożoności tematu. Co dodatkowo z tego wychodzi, Paradox nie przygotował się i nie rozumie zagadnień gramatycznych języków niegermańskich, co tworzy dodatkowe problemy. I to już jest całkiem (nie)zabawne, nie dał early accessu tłumaczom, którzy mogliby wtedy na bieżąco sprawdzać babole.
Już bez przesady z tym 150 zł, jak na grę w której topi się setki i tysiące godzin to naprawdę da się to złapać w sensownych pieniądzach.
To całkiem sympatyczny film, ale ze science-fiction to on nie ma nic wspólnego.
To troszkę mi się nie klei "zanim prawdziwi recenzenci - gracze - wezmą w łapy" względem "to tylko niektóre opinie tych, którzy otrzymali ją do testów". Albo są kupieni, albo nie są kupieni. Albo pół na pół. Trudno mi ocenić płytkość gry, jeśli taki Florry ciśnie w nią już 1000h, Zlewikk ma z 600, a reszta nawet nie kojarzę. Sama produkcja czy handel wydają się być studniami bez dna, które będę rozgryzał godzinami aż osiągnę biegłość. Pewnie właśnie cały myk polega na zaburzonym balansie, że część funkcji nie jest istotna do zrozumienia, a część załatwia odpalona automatyzacja. Za łatwo? To wyłączymy i zobaczymy co będzie wtedy. Z głównych wad widziałem przede wszystkim głupsze AI po 200 latach od startu. Nazwanie tego alfą to spora przesada. Betą? Czemu nie.
Najbliższe DLC nic nie zmienią, bo to będzie fluff (Bizancjum, Szkocja i coś jeszcze) - i też na takich DLC będą kosić hajs, więc nie spodziewam się wiele dodatkowej treści dla innych regionów. Na pewno Ameryka poza głównymi nacjami (Aztekowie, Inkowie itd.) będzie rozwijana dopiero później, wspomnieli o tym w którymś z Tinto Talks. Większość funkcji ze starych dodatków albo już jest zaimplementowana, albo została zaadaptowana w innej formie - pozostałe nie miałyby sensu lub świadomie z nich zrezygnowano. Patche - to co innego, zacząłbym od day0 z 4.11, pewnie później będzie kilka kolejnych i jeden Johan wie ile im to zajmie. Ale pięć lat? Żartujesz, to tak jakby twierdzić, że dopiero teraz CK3 jest grywalne. Nawet Stalker 2 nie jest naprawiany tak wolno.
Losu IR to nie podzieli, to stara marka. Będą w nią ładować tyle czasu ile będzie trzeba, chociażby po to, by później ludzie chcieli kupić HoI5 czy Stellaris 2, bo prędzej czy później coś w tym temacie zrobią.
---
Pewnie w pierwszej gierce utopię kilkadziesiąt godzin, zdążą spatchować, więc nawet nie zauważę połowy problemów które wymieniasz.
Nic się nie zmieni, w ciągu najbliższego roku dodadzą fluff i mechaniki dla najwyżej paru krajów. Ogłosili to dawno temu.
O trzech pierwszych DLC wiadomo od kilku miesięcy. Mniej więcej od ogłoszenia wersji na start, droższa zawiera właśnie trzy dodatki.
Po co śledzić materiały, skoro można jako znawca dupnąć plotką bez pokrycia o pustej grze.
Gdybyś grał w ich gry od 20 lat to byś się może trochę bardziej zainteresował i miał szerszy ogląd jak to działa, zwłaszcza w przypadku tej gry.
Od dawna funkcjonuje tzw. broń bezpieczna, używana na larpach. Rdzeń z prętu z włókna węglowego lub szklanego, pianka, lakier. Póki się nie złamie (a po to taki rdzeń) to jest bardzo bezpieczne i można się bez obaw tłuc.
Ta, "nikt nie miał problemu". Może po prostu organizacja miała w dupie zgłaszane problemy i zareagowali dopiero teraz? Może z cosplayu ktoś zrobił konkurs świecenia dupą?
Czy to woke jest z nami w pokoju? Zaktualizowany regulamin jest napisany źle, zbyt ogólnie i nie określa w wystarczającym stopniu ram. To chronidupka, która ma zapewnić bezpieczeństwo również organizatorów. Doszukiwanie się tu ideologii jest nie tylko zbędne i głupie, ale przede wszystkim kontrproduktywne.
Skoro S2 działa lepiej niż Oblivion to jak zepsuty był Oblivion?
S2 tylko na początku działał dobrze, a im dalej w las, tym więcej bugów. W pobliżu Oka Moskwy, jedno z głównych zadań, w oskryptowanym starciu klatki spadały do 2-3 fps i trzeba było kombinować, włącznie z włączeniem generatora klatek, by dało się to przejść.
Wierzę, że po 1.6 jest już nieźle, ale w sumie nie wiem czy chce mi się wracać. Może kiedyś.
Pieprzenie bez pokrycia. Wiodącą rolę może przejąć kto inny z zachowaniem zasad działania spółki.
Zamiast polskich napisów wolałbym, żeby książki ktoś wypuścił. Trochę obawiam się przypadku Mass Effecta, gdzie książki dodawały tła grom - zwłaszcza w przypadku Andromedy.
Paradoksalnie większość planowanej obsady jest dobrze dobrana. Dosłownie jedna postać budzi duże kontrowersje (jak dla mnie słusznie, raceswap innej postaci byłby nieszkodliwy). Jeśli już koniecznie chcieli zmieniać Snape'a, to lepiej było w kobietę, bo by to nadal pasowało do postaci.
Musztarda po obiedzie. GOL od dawna miesza wartościowe artykuły z bulwarówką o gołej dupie.
Nie wierzę, że już tego nie wiedzą. Musieliby być niepoważni, nie planując już kolejnych projektów i robiąc pusty przemiał programistów, ludzi od modeli i grafiki, w czasie kiedy światotwórcy wymyślaliby nowe IP czy kolejną odsłonę poprzedniej serii.
Strona może pod mobilkę, ale też się to źle przewija kilometrami. Tryb komputera (!) w przeglądarce nieco polepsza sytuację.
Obsidian zrobił Avowed. A wcześniej Outer Worlds, którego wysoka średnia ocen do dziś mnie zastanawia.
Za liczbami bezwzględnymi niekoniecznie idą kwoty - gry w realach są nawet o połowę tańsze względem złotówek.
To też niekoniecznie kwestia "patriotyzmu" - osobiście lubię grać w języku którego nawet nie znam, a który jest zgodny ze światem przedstawionym. Włoski w AC2, japoński w Shadow Tactics, ukraiński czy rosyjski w Stalkerze zależnie od części. I dlatego miło byłoby usłyszeć polski w The Alters (Jan Dolski), Thaumaturge czy Cronosie (akcja w Polsce). A już nie spinałbym się o cokolwiek ponad polskie napisy w Dying Light, bo i akcja daleko, i bohater nie zna polskiego, więc to bardziej fanaberia czy grzeczność jak w przypadku Cyberpunka, bo było ich stać. Po prostu boli kiedy Jan Kowalski wyjeżdża z zagranicznym akcentem. Tym bardziej dziwi mnie, i doceniam to, że relatywnie niskobudżetowe i niszowe 63 Days zadbało o polski dubbing. Najwyraźniej jednak im się to jakoś spinało budżetowo.
Czarny wyzwoleniec byłby dobrym pomysłem o ile nie lukrowaliby czarno-białej (nomen omen) wersji historii. Im mniej niuansów tym więcej wystawiania się na ostrzał. A to przecież mogłaby być bardzo ciekawa fabularnie gra - tyle, że to Ubi.
To nie USA było problemem, tylko nijaka fabuła i beznadziejny główny bohater. Stany dało się dużo lepiej ograć.