Hogwarts Legacy 2 nie potrzebuje bardziej otwartego świata, przynajmniej nie w pierwszej kolejności - raczej niech scenarzyści przyłożą się do roboty i dadzą lepszą historię. Mniej naiwną, bardziej oddającą klimat szkoły i tego (dziurawego jak cholera) świata. Nawet fedeksy są do strawienia jeśli fabuła da radę.
Te gry nie zestarzały się aż tak bardzo, żeby potrzebowały remake'ów. Nowe części? Proszę bardzo, ale po co babrać się w remake? TWoM mogłoby odnosić się do innego konfliktu, Frostpunk też mógłby po prostu dotyczyć innego miasta w ramach tego samego uniwersum bez "nadpisywania" tego co było.
Ale przy teoretyzowaniu na temat terraformacji można opracować procedury do poprawy stanu Ziemi czy zapobiec przyszłym problemom.
Niedawno ograłem też demo Red Recon 1944 - rosyjska gra, więc osobiście odpuszczę - ale sam schemat rozgrywki podobny do Partisans 1941 w bardziej skradankowym sosie (walka jest beznadziejna, ale zrzucam na karb alfy (?)). A są w planach inne gry, w tym miesiącu ma wyjść Prohibeast, na świętego nigdy zapowiedziano Call of Resistance czy First Blood: Persian Legends. Niech chociaż co trzecie nie będzie gniotem, to jakoś się to pokula.
Commandoslike'om przydałyby się - luźno patrząc - trzy rzeczy, bo wpadły w pułapkę rtsów.
Po pierwsze - uznanie gier Mimimi za standard jakości, bo niestety nie wszystkie gry dorównują do tego poziomu. Sporo tytułów jest zbudowanych długo po premierze, choćby polskie 63 Days czy War Mongrels, choć muszę pochwalić Sumerian Six, bo technicznie na premierę wszystko szło gładko.
Po drugie - więcej wolności wyboru. Grałem jedynie w demo Stone of Madness, ale nie miałem poczucia, że sam mogę wybrać ścieżkę , - to raczej zamknięte korytarzowe poziomy dostępne z huba. Być może w pełnej jest inaczej, ale już taki Eriksholm, jakkolwiek ładny i ciekawy pod kątem settingu, jest korytarzówą. Shadow Gambit z kolei dało wolność, ale za cenę spójności - repetytywność aż poraża.
Po trzecie - przydałoby trochę więcej innowacji. Nawet nie w postaci wprowadzenia magii, ale dodatkowych mechanik. Niektóre gry idą nawet "za daleko" , przestając być commandoslike'ami, jak seria Men of War (Soldiersów można było z przymrużeniem oka jeszcze wrzucić do tego worka), Last Train Home (tu raczej tylko elementy, dużo zarządzania pociągiem). W pewnym sensie i Gorky Zero, 02 - chociaż zwłaszcza dwójka szła już w stronę strzelanki. Jakie te innowacje mogłyby być? Ano na przykład inteligentni przeciwnicy, co może brzmieć jak żart, ale w niemal każdej grze gatunku wrogowie są kretynami lub względnie podejrzliwi są tylko przez krótki czas i wracają do stanu domyślnego. Powinni nieustannie szukać zaginionych, alarmować *wszystkich* - zmieniłoby to dynamikę gry z kolorowej Jengi w faktyczną grę taktyczną, wywarłoby presję na unikanie wroga lub konieczność podołania cięższym starciom.
A potem zdziwienie, że Stone of Madness ma tylko 176 recenzji, bo gra na starcie jest dość droga, a oferuje dość statyczną przygodę na jeden raz. 63 Days ma 2x tyle, War Mongrels około 1700, Sumerian Six niespełna 1000. Kuszące nieco odmienną rozgrywką Lasy Train Home nieco ponad 2000. To nisza, pewnie, ale nadal jest potencjał chociaż do sięgnięcia poziomu gier Mimimi (ST: 30000 ocen, D3: 11000 ocen, SG: 4900 ocen - prosta średnia to ok. 1600-3000 ocen na rok życia gry, nie cały okres trwania). Tylko niech to będzie jakościowe i twórcze.
Crunch niezbędny? Może niezbędna jest wymiana osób odpowiedzialnych za rozłożenie projektu w czasie lub wymiana osób nadzorujących spółkę, które wymuszają niepotrzebny pośpiech w imię szybszego zysku? Uncharted, jakkolwiek bardzo przyjemne gry, nie pokazały mi dlaczego ten crunch był "niezbędny". Wątpię, żeby w przypadku TLoU było inaczej.
Niestety, Replaced (wchodzącego w skład konsorcjum Sad Cat) też było współfinansowane z rubelków GEM Capital.
A odnośnie "przytrzymanych przygłupów" z odpowiedzi - niestety, ale Moskwa wykorzystuje takie postawy do normalizowania swojej pozycji. Chiny też prowadzą miękką ofensywę gospodarczo-kulturową i patrząc bardziej długofalowo to może mieć negatywne skutki i dla naszego grajdoła. Kapitał ma narodowość, zwłaszcza powiązany ze służbami, a kultura to potężne narzędzie propagandowe. Bojkot może nie ma większego znaczenia finansowego, ale "tamta strona" nie będzie się wahać przed wykorzystaniem kultury czy sportu przeciwko nam. Skoro "demokratyczni sojusznicy" próbują na nas wpływać i to widać, głupotą byłoby myśleć, że tamci też tego nie próbują.
I to by była rzeczywista odmiana, a nie nieistotny detal (sprawdzić działanie można choćby na YT)
Nie potrzebuję nieskończonego przewijania czy lepszej kolejki odkryć tylko działającego przeglądu gierek, gdzie jak kliknę np. "izometryczne" będę miał wszystkie izometryczne, i będę mógł po tagach znaleźć interesującą mnie niszę. A takie rzeczy nadal nie działają.
Niektórzy nauczą się walki w KCD2, inni nie - i jak rozumiem, że model może frustrować niezaznajomionych z nim, tak sama walka nie jest zła - a jedynie specyficzna. Mechanicznie nie mam KCD2 prawie nic do zarzucenia, już bardziej fabularnie - parę plot armorów, rozczarowujące dodatki, nieco ucięte zakończenie i nierozwinięcie tematu bandy. Ale to nadal świetna gra.
Nie ma co się dziwić, że Steam uwalił handel i[]giftami, nie po to je stworzono, by nimi handlować. Choć nie obraziłbym się za korzystniejszy przelicznik wielozmienny czy możliwość cesji gier z biblioteki za potrąceniem opłaty dla Steama i wydawcy, co czasem mogłoby być korzystne (wiem, bajki).
Żeby kupno konsoli miało sens, musi towarzyszyć jej odpowiednia biblioteka gier. Można kombinować ekskluzywnością, można ceną w porównaniu do zestawu komputerowego, ale jako jeden z czarniejszych scenariuszy zarysowałbym wzrost znaczenia grania w chmurze - co samo w sobie jest ciekawą alternatywą, ale platforma jest po stronie korpo i odbiera - po raz wtóry - decyzyjność konsumentowi. Konsole drogie, pecety drogie, cena chmury kryta w formie abonamentu.
Na szczęście większość czarnowidztwa się nie sprawdza - ani nie nastąpił koniec pecetów, ani Unreal nie zmonopolizował rynku (i nie wydaje się, żeby miał, mimo pewnych zalet). Kryzys w segmencie gier wysokobudżetowych nie położył grania jako takiego, bo są jeszcze gry średnio- i niskobudżetowe - tak jak marvelizacja kina była/jest trendem, ale całej branży trwale nie zmieniła. Może i problemy sprzętowe za jakiś czas (i na jakiś czas) przestaną być istotne.
Niemniej takie rozróżnienie może nie zrobić różnicy graczom, którzy w ostatnich latach głośno wyrażają swoje niepochlebne opinie na temat każdego przejawu wykorzystania AI.
To nie jest homogeniczna grupa. Jedni są przeciw wszystkiemu, jedni są za wszystkim, a większość prezentuje zniuansowane podejście. AI to narzędzie i można je wykorzystać na różne sposoby, zagęszczenie NPC którzy robią za tło to nie to samo co flopy DLSS5.
A może być gorzej? Jest szansa, że AI podejmie lepsze decyzje niż Zuckerberg, skutecznie psujący własnego konia pociągowego.
"How do you do, fellow peasants". U Daniela Owena (YT) przedstawiciel Nvidii wprost przyznał, że DLSS5 interpretuje płaską wyrenderowaną klatkę i na jej podstawie tworzy właściwie nowy obraz, więc nie czaję rozbieżności z tym co mówi Huang. AI ma lepsze zastosowania, czekam na Neural Texture Compression, a ci dają gówno w pozłotku i każą się cieszyć.
Świat fajny, ale nie siadła mi walka, przez co po demówce nie miałem ochoty sięgnąć po pełniaka. Za dużo gier, żeby zmuszać się do czegoś, co nie zagrało
Giełda jak zwykle zachowuje się jak kurczak z obciętą głową. Powoływanie się na spekulantów nie ma sensu, im wszystko jedno czy obstawiają firmy robiące gry, cebulki tulipanów czy amerykański twór seropodobny.
3/5 to nie jest zła ocena, to po prostu pojedyncza opinia uznająca, że Crimson Desert jest średniakiem. Niespełna 80% ze średniej to też nie jest zły wynik, zwłaszcza jeśli większość negatywów dotyczy bugów i fabuły - pierwsze da się naprawić, a drugie nie dla wszystkich jest istotne.
Fani Fallouta nie są zachwyceni teorią weterana Bethesdy, jakoby za FO5 mogło odpowiadać inne studio
Ci "fani" są z nami w pokoju? Kto by wolał Fallouta od Bethesdy zamiast od innego, najpewniej bardziej kompetentnego studia? Niech Bethesda sobie to wydaje, na zdrowie, ale jeśli oddadzą to komuś o większych zdolnościach do wyprodukowania dobrej gry, to tym lepiej.
Byłoby to zabawne w kontekście tego, ile osób już poświadczyło dobrym imieniem, że dodatek jednak powstaje.
Nie planujemy żadnych dodatkowych DLC ani rozszerzeń. Jeśli coś się zmieni, poinformujemy was wszystkich!
Czyli jakby chcieli coś wydać to i tak wydadzą. Stwierdzą wtedy, że nie mogli wcześniej o tym informować i mają nadzieję, że wybaczymy im to małe kłamstwo.
Ani to nic nie rozsądza, ani o niczym nie świadczy, ani w jedną, ani w drugą stronę. Będzie to będzie, nie obrażę się - a poszlaki pewne są - ale jak nie będzie, a to podpowiada rozum, to trudno, mam plan dożyć do dwójki, a po drodze będzie pełno innych gier. Tak naprawdę teraz w krótkotrwałych okresach posuchy wracam do gier z dzieciństwa, bo zdążyłem je zapomnieć. Przez lata rozdawnictwa dostałem tyle tytułów, że nie jestem w stanie ich wszystkich ograć. Cyberpunk naprawdę nie jest do niczego potrzebny "na teraz", chociaż miło się grało.
Bardzo mnie cieszy powrót Defendera, zwłaszcza że można przełączać się między starą i nową oprawą graficzną - trochę jak przy Montezumie. Ale Blight i Samson też kuszą, pierwsze jako średniowieczny Resident, drugie jako GTA za 1/8 budżetu. Nawet do Shadowglassa może się przekonam, chociaż oprawa chyba jest zbyt mocno stylizowana jak na mój gust.
Gdyby tylko ktoś mógł się domyślić jak kończy się przejmowanie firm przez niewłaściwe podmioty...
Stąd dążenia Valve do poprawienia „odkrywalności” gier
To niech naprawią cholerny katalog, tagi i kategorie, bo nie idzie się w tym połapać. Widać to na SteamNextFestach, gdzie nie da się przejrzeć wszystkich demówek, widać to w sklepie, gdzie ginie się w pętli i nie sposób ogarnąć wszystkie tytuły. Filtry i kategorie - prosty i sprawdzony sposób, wiele więcej nie potrzeba, tylko niech działa jak należy.
A o jakiej grze to news? Bo jak chcecie robić kryminalny magiel towarzyski to wątpię czy to słuszna droga.
Dla fabuły ograłbym i Horizona 3 na PC, nie będę kupował konsoli dla jednej gry. Szkoda, chyba że wynajmę albo pożyczę od kogoś znajomego - zawsze lepsza opcja niż ładować się w platformę której się nie użyje. Popełniłem ten błąd z PS4 i dzisiaj robi tylko za czytnik bluraya i nośnik aplikacji dla starego telewizora
Rozbawiło mnie założenie, że cokolwiek będzie "zetkowe", tylko że decyzje podejmują stare dziady i baby. Zupełnie jakby teściowa decydowała, ale wszystko szło na konto pary młodej.
Szkoda baterii i zasobów na nie zużytych. Już lepiej jakby bawił się akumulatorami, a nie jednorazówką.
Choć nie wiemy, jak Ubisoft uzasadniłby fakt, że Florentczyk wciąż żyje – zasadniczo zmarł bowiem w 1524 roku, a akcja gry ma zostać osadzona na przełomie XV i XVI wieku
XV wiek trwał do 1500, XVI od 1501, więc jak najbardziej mógłby żyć, natomiast wydaje się, że XV w. to trochę za wcześnie na osadzenie tej części. Inna sprawa, że to wykorzystywanie sentymentu, niechby dali Ezio umrzeć w spokoju.
Najęli dużo osób, i owszem, ale tak samo W3 robił zespół inny niż W1, a między Phantom Liberty i Wiedźminem też dużo się zmieniło. Poczekamy, zobaczymy - to co pokazali (niewiele) nie wygląda źle. Jedyna kontrowersja to Ciri jako protagonistka, ale tu dużo osób podchodzi do tematu z religijnym zacietrzewieniem pro/anty, a co będzie, zobaczymy.
Wszystko i tak rozbija się o naciski z góry - nawet najlepszy twórca polegnie w walce z uporem księgowych i przedstawicieli akcjonariuszy.
Tylko ostatnia z trzech nowel "Rycerza" wyszła rok przed Tańcem ze smokami. To, że teraz działa przy serialu w zasadzie nie zmienia tego, że złożył nieformalną obietnicę, tworząc cykl, a potem jej nie dopełnił. Daleki jestem od chamskich pytań do Martina "kto cię zastąpi gdy umrzesz", ale zawód pozostaje. Odpuściłem PLiO ze względu na to, że cykl nie został dokończony i trochę żałuję, ale nie chcę powtórki z Kresa (którego kończy Saulski) czy Wegnera. Przypadek Martina powinien być przestrogą dla pisarzy i pisarek, że może wielotomowe epopeje nie są najlepszym pomysłem, jeśli ich realizacja trwa trzydzieści lat. Pomijam Rothfussa, który odwalił popelinę jeszcze szybciej. Lepiej rozwiązał to wspomniany Abercrombie, którego książki uwielbiam - trylogia (powieść rozdzielona na trzy tomy tak naprawdę), samostojki, trylogia... Jeśli z jakiejś przyczyny przestałby pisać, nie ma tragedii. Odstawił Pierwsze prawo na rzecz Diabłów - i w porządku, może wróci, może nie, nie ma "długu" wobec czytelników. Życzyłbym sobie więcej tego typu rozwiązań zamiast wielotomowych sag. Już pomijam durne procedurale pokroju Piekary, gdzie finału nie ma i nie będzie.
Spliced [...] pracuje nad innowacyjnym projektem, który na nowo zdefiniuje istotę gier i sposób interakcji.
Brzmi jak każde przeciwieństwo innowacyjnego projektu, który nic nie definiuje, a odgrzewa stare kotlety na tanich składnikach
Zamiast robić remake Bloodborne'a i wpaść w konflikt prawny z Sony mógł zrobić "list miłosny" bez wykorzystania znanego IP...
Nie, to nie gracze mają akceptować opóźnienia. To twórcy, nie przyciskani przez zarząd, mają realnie szacować ramy czasowe projektu i wyznaczać adekwatną datę premiery. Gracze nic nie muszą.
Niepotrzebne straszenie atomem, w przeciwieństwie do AI energetyka jądrowa jest dobrze uregulowana.
Ale to nie UE5 jest problemem, tylko decydenci w studiach które biorą ten silnik. Arc Raiders działa na UE5 i nie kojarzę narzekań. Po prostu to wymagające narzędzie i nie można odwalać popeliny, tylko najpierw nauczyć się obsługi, a potem zoptymalizować aplikację.
Też nie ma co porównywać lat 90 do połowy lat 20 - zupełnie inna skala, inne efekty, inne wymagania stawiane względem gier, dostępności czy złożoności. Brak wystarczającego zaangażowania zespołu (najczęściej z powodu braku wiedzy i pospieszania przez zarządy) to nie wina silnika
Boże, był w tytule - "darzą"! Czemu korekta w edytorze tego nie wychwyciła? Bo w korektę ludzką to nie wierzę.
Tak jak prawie nigdy nie kupowałem Cybermychy, tak akurat trafiłem na Stunt GP i chociaż dla młodszego mnie gierka stanowiła spore wyzwanie, to po latach udało się ją już opanować na tyle, żeby dość regularnie ją przechodzić. Ostatnio próbowałem znowu - na Windows 11 też odpala i można pojeździć bez problemów (wersja z CD Cybermychy 04/06).
Aktualizacja po rozegraniu 8/9 nowej kampanii - ograniczenia utrudniają wykręcenie dobrego czasu, ale jak najbardziej da się przejść kampanię w wyznaczonym czasie. Lwica faktycznie jest słabsza, poziom mniej-więcej Wieprza, podczas gdy Sierżant sytuuje się między Ryszardem a Wilkiem. Coop też daje radę, nie ma problemów z połączeniem, a bierność botów poprawiono hotfiksami.
Jest dobrze, a jak wynika z materiałów Firefly - to może nie być ich ostatnie słowo. W omówieniu aktualizacji i dodatku babka wspomniała, że coś może jeszcze się pojawić, ale jeszcze nie mogą powiedzieć co.
Czekam też na nową Twierdzę, którą zapowiedzieli parę lat temu i od tego czasu cisza.
Widziałem wzmiankę o Theocracy, poproszę bardzo! Jakiś czas temu udało mi się kupić używkę, zgrać obraz i jakoś działa na Windows 11, ale nie było okazji wrócić. Może trochę ze strachu, że znów, tak jak 20 lat temu, nie ogarnę gry i nie podbiję Meksyku :D
Jeśli dzieciak zawala dnie i noce przy grach to przede wszystkim wina rodziców i braku odpowiedniego wychowania we wcześniejszych latach. To rodzice są od wyznaczania granic od samego początku.
Jestem w trakcie ogrywania tego dodatku, nie jest źle, ale chyba znów pojawiły się problemy z aktywnością AI.
Sierżant ma całkiem przyzwoity zamek - gdzieś na poziomie Wilka. Wydaje mi się, że to jeden z lepszych botów. Lwica niekoniecznie, ale przynajmniej dubbing nie wnerwia jak Kahina.
W nowej kampanii piasków nie podoba mi się ograniczanie zdolności w każdej z misji - raz nie ma się koszar beduinów, raz arabskich, raz europejskich. Niby rozumiem, że chcieli rozbić metę, ale lubię mieć opcje. Sztuczne ograniczenia, zwłaszcza widoczne w kampanii ekonomicznej, są irytujące.
Druga kampania coopa na razie wygląda dobrze, na pewno gra się łatwiej niż na singlu - i to mimo obecności obozów. Póki co wydaje się łatwiejsza niż pierwsza, ale może później się to zmieni.
Na duży plus trzeba zaliczyć możliwość tworzenia własnych botów, modyfikacji istniejących i tworzenie własnych kampanii - to jest naprawdę dobre i pewnie znacząco wydłuży to żywotność gry. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta o Stronghold DE, ale Krzyżowiec ma duże szanse na życie wieczne :D
Vavra zdaje się nie zauważać, że "tworzenie z AI bez pieniędzy korporacji" wymaga użycia AI tworzonego z pieniędzy korporacji. Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Żeby to jeszcze było kreatywne AI, a nie maszynka do mięsa wyrzygująca według instrukcji to co zjadła. Technologia ma ogromny potencjał, ale jej dotychczasowe wykorzystanie nie budzi mojego entuzjazmu.
I dlatego nie lubię długich cykli książkowych. Trylogia, może pięcioksiąg - spoko. Choć i tu zdarza się Dreyfuss rzucający rzecz w diabły po dwóch tomach. Tymczasem Wegner z szóstym Meekhanem rozczarował i rozstrzygnięcia dopiero nastąpią, a PLiO trudno doczekać.
Po takich artykułach nie dziwcie, że ludzie przynoszą rynsztokową politykę na GOLa. Przychodzę tu po gierki, nie po skandale polityczne.
Szkoda, że na jednej grze z cyklu poprzestali. Ekskluzywność dla GOGa była błędem. Mała gra osadzona w świecie, może bez kart, miałaby szansę iść jak świeże bułeczki.
I całe szczęście, jak Anglia czy Niemcy też są bardzo ciekawe, to Czechy są unikatowe. Dołożyli piękną cegiełkę do promocji kraju. Ubolewam, że u nas to nie wychodzi z podobną lekkością.
Owszem, w KCD walki są ustawione tak, żeby w polu widzenia nie było zbyt wielu postaci, i to jest wada. A pewnie jednocześnie powód dla którego następnego Kingdom Come'a nie zobaczymy, bo aż prosi się to o wojny husyckie - ale na CryEngine raczej tego nie postawią.
Może Unreal ma sens, zwłaszcza jeśli Epic wypracuje z Cedepem jakieś sensowne rozwiązania. Jest już parę gier korzystających z tego silnika, które pokazały potencjał. Szkoda tylko, że CryEngine po prostu zdechnie i popadnie w zapomnienie.
Co za bzdurne założenie z tymi wymaganiami - oczywiście, że pecetowcy interesują się ustawieniami, bo każdy pecet jest inny. Natomiast konsole są co do zasady takie same, z wyjątkiem series S czy slimów/pro. Grając na konsoli nie miałem potrzeby zabawy ustawieniami, bo wszystko było ustawione pod docelową platformę - a na pececie muszę dostosować się do karty, do procesora, do rozdzielczości, i jeszcze przyjąć sensowny klatkaż za punkt odniesienia.
Z kolei "filozofia marketingu" chyba niezbyt sprawdziła się przy Starfieldzie, oczekiwania z kosmosu, a rezultaty trzeba co chwilę załadować do pamięci.
Gejowskie wątki to nie, ale halabarda Geralta...
Jeśli KCD2 to równia pochyła, to chcę się dalej turlać w tym kierunku.
Skoro w tej historii pojawił się rzeźnik Riccitiello to oczywiście, że studio musiało zostać zamknięte, bo "sytuacja jest trudna" :)) czasami mam wrażenie, że EA funkcjonuje "mimo wszystko", bo a to strzelą sobie w stopę, a to w kolano, a to utną sobie uszy - a jednak wciąż pływają przy powierzchni, bo mają duże i nośne marki, które sprzedadzą się "mimo wszystko"
Bzdura, jest dużo promek -90%. Po prostu nie ma tam gier które lubisz lub za mało czasu poświęciłeś na szukanie. Użyj porównywarki, Łowcy Gier mają swoje GG deals, ale są też inne - bardziej przejrzysty przegląd ofert.
Divinity Original Sin 1+2 jest za 40 zł, też dobra okazja. Lepsza niż sama 2 za parę groszy więcej
Redakcja odkryła żyłę złota - połączyła inbę o AI z Wiedźminem. Bank centralny ich nienawidzi.
Siłą rzeczy narzędzia kreatywne implementują AI. Przy tak dużym studiu z mnóstwem stworzonych materiałów można z tego korzystać jako bazy do trenowania własnego modelu dla szybkich, doraźnych szkicy czy pomocy dla artystów. Wszystko jest kwestią proporcji i to się akurat nie zmieniło od lat - AI to narzędzie, rady nadzorcze i patologiczna presja to problem.
Jednakże z licznych wielkich wydawców, którzy próbowali zawojować pecety z własnymi sklepami, tak naprawdę ostało się tylko Activision Blizzard (które i tak wydaje swoje gry na Steamie) oraz Epic Games
Jaki jest sklep Activision Blizzard większy od pominiętego tu GOGa? Bo ja rozumiem, że EGS ma liczniejszą bibliotekę niż GOG i jest (przynajmniej wśród Amerykanów) bardziej znany, ale Activision?
Avatary są ładne i głupie. Pierwszy film jeszcze mógł być uznany za kosmiczny remake Pocahontas, ale drugi nie prezentuje żadnej wartości, za to pełen był mniejszych i większych głupot. I właśnie dlatego głupota Avatara tak boli, bo Camerona stać na dużo więcej. W popkulturze zostają impulsy i powidoki po Cameronie, jego ostatnim filmom brakuje głębi by "zmieniać popkulturę".
Prequele też wymagały uzupełnień. No i dobra, ale jeden serial czy film w dość zwięzłej formie byłby lepszy niż komiks, który trafi do promila i jeszcze nie dość skutecznie rozjaśni to, co jest problemem
Przecież głosowanie graczy to tylko 10% i nie miało wpływu na wynik. W tej dodatkowej kategorii "player's choice" i tak był chiński potop.
Niekoniecznie, to też po prostu sequel - wspaniała gra, ale w odczuciach wielu zbyt mało "odkrywcza", jeśli można tak to ująć.
KCD nie zostało zubożone pod bodaj żadnym względem poza kierunkami ataków, ale tak, jest dość liniowe w kontekście głównej fabuły. Tyle, że COE33 też. Dziwne jest stwierdzenie, że arenowy jrpg pozwala na więcej niż openworld ze zmodernizowanym punktowo-tabelkowym rozwojem postaci. Nie widzę nic na potwierdzenie tej tezy
No jak to, Arabia Saudyjska ostoją normalności przeciw zgniłemu zachodowi, już nie licz jej tych paru miedziaków...
Przecież to absurdalne. Robią remake jedynki na Unrealu, po co mieliby robić jedynkę i dwójkę na RedEngine? Zresztą dwójka wcale nie jest toporna, broni się i dziś.
Ale to Stany, mekka patologii turbowolnego rynku. Istnieje ryzyko, że zwłaszcza pod obecną administracją jednak to klepną i będzie trzeba sobie z tym radzić.
"A nie możesz sobie sam wydrukować książki na kserokopiarce u starego w robocie, musisz mieć tak profesjonalnie?" XD
Rozumiem, że niektórzy lubią wędkarstwo w grach, spoko. Ja nie. Za to nie cierpię, kiedy chciałbym powbijać sobie achievementy w jakiejś grze (sporadycznie lubię, w każdej byłoby to dla mnie szaleństwo) i blokuje mnie łowienie ryb. RDR2 bodajże miał coś takiego, gdzie łowienie ryb było absolutnie ostatnią rzeczą która mnie interesowała. Terraria zresztą podobnie, już nawet ingame dostawało się naprawdę konkretne nagrody za to nieszczęsne łowienie i niektórych przedmiotów nie dało się uzyskać w inny sposób.
Gdyby syf się nie sprzedawał, nie byłoby tyle gierek live-service, a mobilki nie zgarniałyby połowy rynku.
Saudyjczycy dywersyfikują swoje dochody by nie zależeć od węglowodorów i wejście w gierki to potencjalnie niegłupi ruch. Pytanie czy stopa zwrotu będzie na tyle duża. Ale pokazali już takim Riyadh Comedy Festival, że dla PRu poświęcą pieniądze - gdzie dość znani amerykańscy komicy za dolary zrezygnowali z ostrzejszych żartów, dogięli się do rygorów. Nie sądzę, by przy grach miało być inaczej. Mogą bawić się w oferowanie z różnych koszyczków - tu trochę "woke", tu trochę MAGA; a mogą udawać jak Tencent, że co złego to nie oni.
Może być różnie, mogę się mylić, ale robienie z Saudyjczyków bohaterów gamingu to kiepski żart.
I ty naprawdę myślisz, że to woke jest problemem, a Saudyjczycy będą przed czymś ratować? Myślisz, że im zależy na ratowaniu zachodniej cywilizacji czy na jej osłabianiu, by skuteczniej zachód wykorzystywać?
No właśnie użycie sformułowania "Jej czwarta odsłona ma się pojawić [...]" jest niefortunne, zwłaszcza że macie świadomość, że czwórka zbliża się do dwudziestych urodzin.
Ciekaw jestem co zrobią - formuła trylogii w zasadzie sprawdziła się lepiej niż kombinacje z Contracts, Blood Money i Absolution, choć finał nie zaskoczył, przeciwnie. Czy zrobią reboot? Nie wiem czy chcę po raz kolejny poznawać mętną przeszłość agenta, może czas ruszyć naprzód - choć obecność Diany zawsze cieszy. Natomiast czego bym sobie życzył ze sfery pozagameplayowej, to powrót Jespera Kyda - soundtrack z Silent Assassina był znakomity, z tego co widzę Blood Money był jego ostatnią współpracą z IOI. Szkoda.
Jeśli już porównywać do państw, to ich upadek trwał latami. Nie zniknęły tak po prostu. Rzym upadał kilkaset lat, dekolonizacja Wielkiej Brytanii zajęła dekady, Związek Radziecki dekomponował się lata.
Steam co prawda może, ale wymusiłoby to stworzenie pomostowego rozwiązania "na drugi dzień", za duży biznes. Nawet przy braku odpowiedzi i odpowiedzialności Steama pierwszy wydawca który zaoferowałby klientom dostęp do swoich gier w racjonalnej formie, potencjalnie rozbiłby PRowy bank i wyznaczył standard, tu akurat CDPR miałby o wiele łatwiej niż inni. Chaos, bez dwóch zdań, ale to i tak scenariusz "pesymistyczny". Cudzysłów, bo w dłuższej perspektywie potencjalnie korzystny.
Chiny jako ostoja wolności twórczej i wyrażania swoich opinii xD +5000 social credits. Wskaż tę większość gier, ja w kontrze dam - z ostatnich pięciu lat - Cyberpunk, The Outer Worlds 2, Clair Obscur, KCD2, Borderlands 4, Baldur 3, nawet Veilguard, jeśli liczą się dla ciebie tylko ładne kobiety. Seksualizacja postaci to nie wszystko.
Albo nie będzie dodatków, bo zrobią coś na wzór GTA 3, VC, SA - na jednym silniku, na podobnych assetach, tylko kontynuując jedną historię. Unreal-universe. Ewentualnie podzielą zespół lub najmą dodatkowych ludzi i w podobny sposób, recyklując, stworzą w krótszym czasie dodatki. Czy to niemożliwe? Nie wiem, choć patrząc na dotychczasowy dorobek CDPR wątpię.
Chcą zatrudnić w dwa lata 170-270 osób, chyba tylu dźwiękowców i QA zatrudniać nie będą i raczej inne profesje też się tam znajdą? Nawet do Wiedźmina 4 brali ostatnio questowców.
Nie wierzę w nic wcześniej niż 2030, ale raczej obstawiałbym 2032. Nad Wiedźminem już od dłuższego czasu pracuje po 300-400 osób i nierychło wyjdzie, więc jeśli oni chcą zatrudnić ludzi do Cyberpunka w 2027, to trzeba dać co najmniej te trzy lata produkcji w pełnym składzie.
"W ramach wykreowanego przez niego świata powstało ponad dziesięć tomów – trylogia Pierwsze prawo oraz kilka jednostrzałów póki co zamykających trójksiąg Epoka obłędu."
Wkradł się błąd. Najpierw jest trylogia " Pierwszego prawa", potem cztery samostojki, ale nie jednostrzały (raczej wymagają znajomości świata), potem trylogia "Epoka obłędu". Wszystko w ramach jednego świata, współzależne. Można czytać osobno, ale sporo się traci.
Abercrombie wchodzi jak złoto. I to bynajmniej niespecjalnie jest "poważne fantasy". Z czasem zresztą widać schemat po którym się porusza.
Darek, istnieje, zobacz sobie jak KCD 2 działa na różnych sprzętach.
Też pomyślałem o ewentualnych pozytywnych skutkach ubocznych, ale bardziej w kontekście nowych technologii które robione pod bańkę AI mogłyby przysłużyć się "cywilom", może coś w dziedzinie wydajności energetycznej, może kompresji. Może pojawi się jakiś nowy, efektywniejszy standard. Wolałbym co prawda wzrost wydajności przy starych cenach, żeby powoli odejść od AM4, ale jest co jest.
No ten "język gamingu" to naprawdę dobrany wybornie. Groteskowa przesada. Bez naturalności komunikat trafi w próżnię, popełniają ten sam błąd od lat.
Po Origins, Odyssey, Valhalli i Mirage totalnie nie spodziewałem się nieklimatycznych współprac z innymi markami, zupełnie. A i w starszych pewnie coś było, ale to wielki kur z FFXV mi najmocniej zapadł w pamięć.
Lowpoly bolało zwłaszcza w cutscenkach, w trakcie grywalnych sekwencji było ok, a czasem nawet miało swój urok. Sporadycznie nawet podkreślało komizm (Jan Ziębicki czy ostatnie sekwencje w czerwonej krainie, by nie spoilerować).
Też nie zgrzytałem jakoś bardzo zębami, ale walka była upierdliwa. Czasem backtracking męczył - zwłaszcza kiedy obligatoryjny przedmiot był ukryty gdzieś pół mapy dalej. Nie mówię, że każda zagadka wymaga prowadzenia za rękę, ale nigdy nie bawiło mnie lizanie ścian.
Ale nadal to jedna z niewielu gier traktujących o tym regionie i o tym okresie, więc można przemęczyć niedoróbki. Mimo wszystko doceniam, że facet to ogarnął - i nawet rok temu wydał dodatek o turnieju rycerskim. To była jego druga gra, może trzecia będzie mogła stanąć w szranki z innymi znanymi indykami, życzę mu tego.
Muzykę współtworzył Valta (+ Vonz + Dark Fantasy Studio), więc powiązanie jest.
Gierka jako taka mocno średnia - ani przygodówka, ani zręcznościówka, ani skradanka. Fabuła wybija się na plus na tle reszty, chociaż trzeba przymknąć oko na ogólny jej zarys. No i robił to w zasadzie jeden facet, dużo korzystając z gotowych assetów lowpoly - co często zabija dramaturgię, kiedy ludziki godne Playmobile udają, że walczą na śmierć i życie. Zdecydowanie lepiej sprawdziłoby się jako książka.
Ponoć to nawiązanie do trylogii sienkiewiczowskiej. Ale dziwię się, że 1>2, Boży bojownicy trochę bardziej przypadli mi do gustu. Trójka gorsza od jedynki, bo bez tej świeżości jaką można było jeszcze mieć.
O ile Husycka nie wzbudziła mojego entuzjazmu, to gra Warhorse mogłaby wynieść ten świat na inny poziom. Jeśli Embracer nie docisnąłby Warhorse, to wierzę że naprawiliby błędy trylogii i mogłoby wyjść coś dobrego.
Prawda, szkoda tego wątku. Ale po książce Jankowskiego to czasem dziwię się, że Wiedźmin 3 w ogóle się tak udał. Dużo wycięto, czy to Iorweth, czy na przykład celowanie w kończyny potworów by je osłabić, trochę jak w bethesdowych Falloutach
Dużo istotniejszy był wybór między Dijkstrą a Roche. Kiepsko ograny motyw swoją drogą, zbyt zero-jedynkowy, a dałoby się spokojnie to ograć inaczej. Niestety scenarzyści w tym miejscu byli leniwi i chcieli ugrać dramatyzm niskim kosztem.
"Dla kogoś kto czytał"
No czytałem, lubię cały cykl, nawet ostatnią powieść, mimo wszystko. I nadal w grach wolę Triss. Źle czytałem?
Nadmienię bardzo podobną grę, w zasadzie reskin Kozaków, czyli American Conquest. To samo, tylko podbój Ameryki w XVI-XVIII wieku.
Ta marka ma potencjał na coś więcej. Szkoda, po Horizonie 1 miałem nadzieje, po Horizonie 2 odpuściłem i teraz tylko czekam na dokończenie trylogii. MMO potrzebne temu jak świni pałac.
Ograłem duże GTA od trójki (nie liczą GTA 1 i 2, bo to topdowny), FPP spośród nich kojarzę tylko z piątki - i to była jedynie ciekawostka. Strzelanie drętwe, model jazdy już subiektywnie oceniam jako nieodpowiadający mi. Analogicznie Hitman niekoniecznie dobrze działa w pierwszej osobie.
Tylko po co dodawać fpp do GTA? Czy to naprawdę potrzebne? Zmiana perspektywy to w większości przypadków zbędny bajer.
Inna kwestia, że w Icarusie nawet dali radę to ogarnąć.
Niepotrzebny news z ciętego żarciku podszytego autoironią. "Stare rany", jeśli ktoś wciąż drze szaty o to jak wyglądał Cyberpunk pięć lat temu to trochę przykro
Już dawno powinni skupić się na fabule i rozgrywce, odpuszczając tokenizację i marketingowe sztuczki. Ale jak wiadomo, wszystkiemu winni hejterzy, Ubisoft nie zrobił nic złego
Już bez przesady z tym mrokiem. To, że nie jest tak radośnie jak w innych grach z serii jeszcze nie oznacza dotarcia do krańca spektrum.
> jedynym novum jest wyciecie tego co w RPG jest fajne, czyli elementow fantastycznych
Całą magią RPG jest swoboda wyboru, elementy fantastyczne możesz mieć nawet w wyścigówce. KCD nie jest nadmiernie odkrywcze poza modelem walki, po prostu wraca do starych rozwiązań i swobody pokroju starej Bethesdy. Jaki Obsidian miałby mieć teraz wpływ na RPG to nie wiem, skoro nie aż tak wiele z RPG tam zostało - akcja to nie wszystko.
Kod się sypie po złym średniku, opieranie gry o kod z AI to jak jeżdżenie quadem po polu minowym
Odnośnie polskiej wersji:
Na X jest wątek faceta, który tłumaczy grę. Yoghurt_Sothoth/status/1985757522519576941
Nie doceniasz złożoności tematu. Co dodatkowo z tego wychodzi, Paradox nie przygotował się i nie rozumie zagadnień gramatycznych języków niegermańskich, co tworzy dodatkowe problemy. I to już jest całkiem (nie)zabawne, nie dał early accessu tłumaczom, którzy mogliby wtedy na bieżąco sprawdzać babole.
Już bez przesady z tym 150 zł, jak na grę w której topi się setki i tysiące godzin to naprawdę da się to złapać w sensownych pieniądzach.
To całkiem sympatyczny film, ale ze science-fiction to on nie ma nic wspólnego.
To troszkę mi się nie klei "zanim prawdziwi recenzenci - gracze - wezmą w łapy" względem "to tylko niektóre opinie tych, którzy otrzymali ją do testów". Albo są kupieni, albo nie są kupieni. Albo pół na pół. Trudno mi ocenić płytkość gry, jeśli taki Florry ciśnie w nią już 1000h, Zlewikk ma z 600, a reszta nawet nie kojarzę. Sama produkcja czy handel wydają się być studniami bez dna, które będę rozgryzał godzinami aż osiągnę biegłość. Pewnie właśnie cały myk polega na zaburzonym balansie, że część funkcji nie jest istotna do zrozumienia, a część załatwia odpalona automatyzacja. Za łatwo? To wyłączymy i zobaczymy co będzie wtedy. Z głównych wad widziałem przede wszystkim głupsze AI po 200 latach od startu. Nazwanie tego alfą to spora przesada. Betą? Czemu nie.
Najbliższe DLC nic nie zmienią, bo to będzie fluff (Bizancjum, Szkocja i coś jeszcze) - i też na takich DLC będą kosić hajs, więc nie spodziewam się wiele dodatkowej treści dla innych regionów. Na pewno Ameryka poza głównymi nacjami (Aztekowie, Inkowie itd.) będzie rozwijana dopiero później, wspomnieli o tym w którymś z Tinto Talks. Większość funkcji ze starych dodatków albo już jest zaimplementowana, albo została zaadaptowana w innej formie - pozostałe nie miałyby sensu lub świadomie z nich zrezygnowano. Patche - to co innego, zacząłbym od day0 z 4.11, pewnie później będzie kilka kolejnych i jeden Johan wie ile im to zajmie. Ale pięć lat? Żartujesz, to tak jakby twierdzić, że dopiero teraz CK3 jest grywalne. Nawet Stalker 2 nie jest naprawiany tak wolno.
Losu IR to nie podzieli, to stara marka. Będą w nią ładować tyle czasu ile będzie trzeba, chociażby po to, by później ludzie chcieli kupić HoI5 czy Stellaris 2, bo prędzej czy później coś w tym temacie zrobią.
---
Pewnie w pierwszej gierce utopię kilkadziesiąt godzin, zdążą spatchować, więc nawet nie zauważę połowy problemów które wymieniasz.
Nic się nie zmieni, w ciągu najbliższego roku dodadzą fluff i mechaniki dla najwyżej paru krajów. Ogłosili to dawno temu.
O trzech pierwszych DLC wiadomo od kilku miesięcy. Mniej więcej od ogłoszenia wersji na start, droższa zawiera właśnie trzy dodatki.
Po co śledzić materiały, skoro można jako znawca dupnąć plotką bez pokrycia o pustej grze.
Gdybyś grał w ich gry od 20 lat to byś się może trochę bardziej zainteresował i miał szerszy ogląd jak to działa, zwłaszcza w przypadku tej gry.
Od dawna funkcjonuje tzw. broń bezpieczna, używana na larpach. Rdzeń z prętu z włókna węglowego lub szklanego, pianka, lakier. Póki się nie złamie (a po to taki rdzeń) to jest bardzo bezpieczne i można się bez obaw tłuc.
Ta, "nikt nie miał problemu". Może po prostu organizacja miała w dupie zgłaszane problemy i zareagowali dopiero teraz? Może z cosplayu ktoś zrobił konkurs świecenia dupą?
Czy to woke jest z nami w pokoju? Zaktualizowany regulamin jest napisany źle, zbyt ogólnie i nie określa w wystarczającym stopniu ram. To chronidupka, która ma zapewnić bezpieczeństwo również organizatorów. Doszukiwanie się tu ideologii jest nie tylko zbędne i głupie, ale przede wszystkim kontrproduktywne.
Skoro S2 działa lepiej niż Oblivion to jak zepsuty był Oblivion?
S2 tylko na początku działał dobrze, a im dalej w las, tym więcej bugów. W pobliżu Oka Moskwy, jedno z głównych zadań, w oskryptowanym starciu klatki spadały do 2-3 fps i trzeba było kombinować, włącznie z włączeniem generatora klatek, by dało się to przejść.
Wierzę, że po 1.6 jest już nieźle, ale w sumie nie wiem czy chce mi się wracać. Może kiedyś.
Pieprzenie bez pokrycia. Wiodącą rolę może przejąć kto inny z zachowaniem zasad działania spółki.
Zamiast polskich napisów wolałbym, żeby książki ktoś wypuścił. Trochę obawiam się przypadku Mass Effecta, gdzie książki dodawały tła grom - zwłaszcza w przypadku Andromedy.
Paradoksalnie większość planowanej obsady jest dobrze dobrana. Dosłownie jedna postać budzi duże kontrowersje (jak dla mnie słusznie, raceswap innej postaci byłby nieszkodliwy). Jeśli już koniecznie chcieli zmieniać Snape'a, to lepiej było w kobietę, bo by to nadal pasowało do postaci.
Musztarda po obiedzie. GOL od dawna miesza wartościowe artykuły z bulwarówką o gołej dupie.
Nie wierzę, że już tego nie wiedzą. Musieliby być niepoważni, nie planując już kolejnych projektów i robiąc pusty przemiał programistów, ludzi od modeli i grafiki, w czasie kiedy światotwórcy wymyślaliby nowe IP czy kolejną odsłonę poprzedniej serii.
Strona może pod mobilkę, ale też się to źle przewija kilometrami. Tryb komputera (!) w przeglądarce nieco polepsza sytuację.
Obsidian zrobił Avowed. A wcześniej Outer Worlds, którego wysoka średnia ocen do dziś mnie zastanawia.
Za liczbami bezwzględnymi niekoniecznie idą kwoty - gry w realach są nawet o połowę tańsze względem złotówek.
To też niekoniecznie kwestia "patriotyzmu" - osobiście lubię grać w języku którego nawet nie znam, a który jest zgodny ze światem przedstawionym. Włoski w AC2, japoński w Shadow Tactics, ukraiński czy rosyjski w Stalkerze zależnie od części. I dlatego miło byłoby usłyszeć polski w The Alters (Jan Dolski), Thaumaturge czy Cronosie (akcja w Polsce). A już nie spinałbym się o cokolwiek ponad polskie napisy w Dying Light, bo i akcja daleko, i bohater nie zna polskiego, więc to bardziej fanaberia czy grzeczność jak w przypadku Cyberpunka, bo było ich stać. Po prostu boli kiedy Jan Kowalski wyjeżdża z zagranicznym akcentem. Tym bardziej dziwi mnie, i doceniam to, że relatywnie niskobudżetowe i niszowe 63 Days zadbało o polski dubbing. Najwyraźniej jednak im się to jakoś spinało budżetowo.
Czarny wyzwoleniec byłby dobrym pomysłem o ile nie lukrowaliby czarno-białej (nomen omen) wersji historii. Im mniej niuansów tym więcej wystawiania się na ostrzał. A to przecież mogłaby być bardzo ciekawa fabularnie gra - tyle, że to Ubi.
To nie USA było problemem, tylko nijaka fabuła i beznadziejny główny bohater. Stany dało się dużo lepiej ograć.
Ok, czyli po prostu inaczej kładziemy akcenty. Doceniam to, co było 20-30 lat temu i nie umniejszam zespołom którymi kierował - po prostu jeśli *teraz* czuje, że długo w branży nie pociągnie, to może powinien zmienić podejście (potencjalnie i zespół, jeśli ten chce pracować inaczej), a nie żegnać się z tworzeniem gier.
Swoją drogą od Meiera też dawno nie było żadnej wielkiej gry - ostatnie co pamiętam to Pirates! sprzed dwudziestu lat. Cywilizacji nie liczę, bo to jednak ewolucja utrwalonej formuły. Ale jeśli się spełnia w jej rozwoju - dobrze dla niego, szkoda że VII nie spełniła oczekiwań
Pożera ich praca czy własne ambicje? Kojima, w przeciwieństwie do Molyneux, ma lepszą passę w sprzedaży swoich gier, w zasadzie od prawie czterdziestu lat jest na fali. Molyneux natomiast ma parę świetnych tytułów - Populous, Theme Park, B&W czy Fable, ale od dobrych dwudziestu lat nic wielkiego mu spod rąk nie wyszło, za to dużo obiecuje.
Młodsi nie będą, ale może porządna, dopracowana gra będzie więcej warta niż przestrzelony eksperyment. I może nawet bardziej zaspokoi głód zawojowania świata.
Trick Weekes jest ostatnią osobą do cytowania :D EA tak czy inaczej szło w złym kierunku. Teraz pytanie czy zmienią kurs, czy wcisną pedał gazu. Ich ostatnia marka jaka mnie interesuje to Mass Effect i poczekam aż coś się pojawi w tej kwestii - solidny przeciek (zamiast pierdół na Twitterze), materiały promocyjne, cokolwiek. Jeśli będzie lepiej - no to super. Jeśli będzie gorzej - trudno, trylogii mi nie odbiorą, nawet Andromedy która nie była aż tak zła, a treści w kulturze jest dość, by mieć tego pod kurek do końca życia. Jakoś przeżyję śmierć tej space opery, chociaż będzie przykro.
Nawet mając w poważaniu HK muszę przyznać, że domniemane 5 mln subskrypcji i 500 tysięcy jednocześnie grających na premierę robi wrażenie
Trolling ma swoje granice wiarygodności i musi choć po części opierać się na prawdzie.
W zasadzie tak, bo wszyscy widzą w nim Trevora a nie Steve'a. Po dwunastu latach to może po prostu wku.
No ja najgorszy. Typie, ogarnij się i wyjdź z domu na spacer albo - jeśli wolisz - do pustelni z dala od miasta. Jedz tylko to, co wyhodujesz, nie używaj telefonu. Elektronikę na której napisałeś ten komentarz masz z Chin, nie śpisz po nocach że dałeś pieniądze ChRL, które nie dość, że traktuje ludzi jako zasób, to jeszcze psuje rynek?
Właśnie po to są inicjatywy jak "Stop killing games", żebyś nie musiał robić z siebie cierpiętnika i by wykorzystywać instytucje do tego, do czego zostały powołane - do regulacji i usprawniania każdego przejawu życia społecznego. Teraz można spróbować skończyć z "ubijaniem" gier, potem coś zrobić z DRM. Nie musisz stosować szantaży emocjonalnych.
Ok, to może być korzystny precedens na niwie prawa krajowego i jak najbardziej bym był zadowolony gdyby z tego poszła np. unijna inicjatywa, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Takie Niemcy musiałyby się spiąć jak Włochy z openAI i zagrozić odcięciem od rynku niemieckiego, najlepiej w partnerstwie z np. Francją, Włochami właśnie czy Hiszpanią, wtedy moooże coś by z tego wyszło.
Nie chcę brzmieć jak imposybilista, po prostu od wyroku do prokonsumenckiej zmiany długa droga, a nie "elo, pora na CSa".
Faktycznie brzmi ciekawie, brzmi jak dziecko systemu turowego i aktywnej pauzy :D tylko to gra narzuca moment kiedy należy się wstrzymać i wydać rozkazy.
Natomiast szkoda, że w artykule pojawia się tylko zajawka "innej mechaniki" i brakuje jakiegokolwiek odniesienia w tekście.
Husycką trzeba lubić, bo jest specyficzna. Mnie mocno zmęczyła motywem "porwali go i uciekł", zbędnymi wątkami magicznymi i pospiesznym zakończeniem pozbawionym stawki. Husyci przewijający się w tle sienkiewiczowskiego fanfika to za mało, także nie rozumiem zachwytów.
Jest sobie taki facet, Christopher Thomas Knight, który od 1986 do 2013 żył na uboczu cywilizacji, nie kontaktując się z ludźmi, kradnąc tylko co mu potrzebne. Na pewno nie miał problemu z DRM.
Reszta mimo wszystko chce korzystać z tego co ma dostęp, kupuje żarcie w marketach, gry na Steamie i bierze kredyty, bo życie jest zbyt żmudne, żeby wiecznie walczyć z wiatrakami.
Kiedy mam możliwość, biorę gry na GOGu, bo to w sumie jedyna duża platforma dająca możliwość "posiadania gier" (bez wchodzenia w detale z licencją), ale też nie wszystko się tam pojawia. Albo dodatki są droższe w przypadku niektórych tytułów - mniej promocji, a jak ktoś szaleje po keyshopach, to dostępne są praktycznie co do zasady tylko klucze steamowe, z drobnymi wyjątkami. Fizyczne wersje KCD2 (żeby móc postawić pudełko na półce, płyty oczywiście nie ma) miały klucz Steama, nie GOGa. I tak to się kręci, sterowanie podażą. Nie mam siły na ascezę.
Skoro niby sam jest graczem to powinien mieć świadomość, że skrajnie negatywne nastawienie wykazuje mały procent wszystkich odbiorców i sra w rzekomo własne gniazdo. Inne gałęzie kultury czy sfery życia też nie są wolne od odklejeńców.
Handel i produkcja EU4 były zbyt uproszczone i statyczne, a meta na TC rozwala właściwie wszystko. Traciły zwłaszcza państwa spoza trzech głównych endnode'ów. Jeśli chcesz więcej EU4 to po prostu odpal mody, jest ich od groma.
Przypomina mi się Horizon Forbidden West i wstawienie latania na ostatnie 5% gry i dodatek. Zresztą też mnie HFW okrutnie zmęczył rozmiarem.
Ale że na czym polega ta unikatowa mechanika, bo przeczytałem całość i nadal nie wiem?
Problemem Valhalli nie była wielkość sama w sobie, tylko monotonia. Za dużo tego samego. Za dużo znaczników, które nie znaczyły nic. Lubię wielkie obszarowo sandboksy, ale Valhalla mnie tak przesyciła, że nie wróciłem już do tego typu gier od bodaj trzech lat, bo ile można
Wolałbym zrozumieć filozofię Guillemotów i co im dało wypranie marek z treści.
Zauważcie, że EU5 robi Paradox Tinto, a sposób komunikacji i ostatnie dodatki wypuszczone po nieszczęsnym Leviathanie trzymały poziom. Od właściwie czterech lat wypusty Tinto są w porządku, więc nie wiązałbym bezpośrednio tego z CK3, HoI4, Stellarisem czy Vic3 - choć nie rozumiem, dlaczego inne działy nie doszlusowały do Tinto.
Redakcjo, co do cholery mieliście na myśli, publikując ten artykuł? Żeby można było każdy komentarz zgłaszać za bzdurne polityczne pieprzenie? Po co?
Silverhand to świetny nierzetelny komentator. Kłamie, wyolbrzymia swoją rolę, jego character arc jest przynajmniej przyzwoity. Jeśli kogoś wkurza na początku to polecam rozwinąć tę "znajomość" dalej, zyskuje z czasem.
Czyli dwóch panów z okresem świetności przed 15-20 laty ma jakoś zwiększyć wartość scenariusza? Samo nazwisko Komudy nie jest wyznacznikiem jakości, podobnie jak i scenariusz Wiedźmina 1 nie porywał (można debatować czy lepszy od 3, która też nie powalała pod tym kątem).
Równie dobrze mógłby się spisać kompletnie nieznany świeży scenarzysta z dobrymi pomysłami.
W zasadzie nad nimi jest Take Two, a "nad nimi" akcjonariusze. Wszystkich można sprzątnąć jak się bardzo chce
Gorzej, że książki nie są ze sobą spójne (chronologicznie). Ale z tym fanfikiem bym nie przesadzał, chociaż Zajdel absolutnie niezasłużony.
Czy autor tekstu oglądał starsze filmy o Bondzie? Zwłaszcza filmy z Moore'm były pełne szaleńczych kretynizmów, przypomina mi się choćby samolot z Octopussy czy walka w kosmosie z Moonrakera. Ale i ostatni film z Brosnanem, wielkim kosmicznym lustrem i koreańskim synem generała był absurdalny. Stety czy niestety, takie jest dziedzictwo marki.
Victoria 3 nie miała treści na starcie, ale w patchach ją dodano. Nie mam zamiaru bronić Paradoksu za tę głupią decyzję, ale Victoria dostała po dupie nie za bycie złą grą, tylko za wycięcie treści i wysoką cenę.
Imperator też został w końcu naprawiony. Nie sprzedał się, ale nie z powodu bycia złą grą, co przez ówczesny stan techniczny i brak dodatków (koło się zamyka). To nie powinno mieć miejsca, ale najwyraźniej siedziałeś pod kamieniem nie widząc Tinto Talks i całej wymiany związanej z EU5 przed formalnym ogłoszeniem gry. Wiadomo co gra zaoferuje, wiadomo co będzie w dodatkach. Nie kojarzę by kiedykolwiek Paradox tak otwarcie komunikował plany graczom.
Na początku byłem przeciwny systemowi populacji, ale wygląda to dobrze, nie było sensu rozwijać EU4 w nieskończoność. A przeniesienie na nowy silnik spotkałoby się z - całkiem słusznymi - oskarżeniami o cashgrab.
Kolejne części wyglądały gorzej? XD EU1 i EU2 są obecnie ledwo grywalne, EU3 wydaje się ubogie w porównaniu do czwórki. Czwórka nadal będzie dobrą grą, ale piątka to dobry kierunek rozwoju serii.
Naprawdę, akurat w przypadku EU powrót do starych gier nie ma większego sensu, to nie Heroesy ani Stronghold. Bardzo lubiłem swego czasu EU2, bo było lepszą wersją jedynki, ale trzeba było dać odejść dziadkowi. Po trójce jedynie przemknąłem ze 120h, ale to w czwórce zostałem na bardzo długie godziny. To jest bardzo dobra gra.
Zarówno Cyberpunka jak i Stalkera przechodziłem świeżo po premierze każdego z nich - Cyberpunk był w lepszym stanie, przynajmniej w wersji na PC. Dało się skończyć grę na pierwszych patchach, na relatywnie słabym sprzęcie (5-letnim, bodajże i7-4790k + gtx970, szału już nie robiło). Stalker wariował na sprzęcie przekraczającym minimalne, potrzebne były łatki, świat świecił pustkami, a fabuła nie dorównywała Cieniowi, a nawet Zewowi.
Cyberpunk był w alfie, pełen glitchy, bugów i pozbawiony dodatkowych funkcji, ale Stalker na premierę to prealfa - zbugowany, bez optymalizacji, bez mechanik i bez treści. Poza kampanią główną w tej grze nie było nic. W zasadzie to największe rozczarowanie ostatnich lat, choć akurat nie miałem do czynienia z Gollumem czy Redfallem.
"Dodatek zamyka historię Henryka"... Tylko mi go nie zabijajcie, może bywa głupi, ale swój chłop
"Anniversary", meh, stracili okazję na nazwanie tego "HoMMage", piękne by to było.
Takie zmiany technologiczne powinny w zasadzie działać jak instytucje w EU, jest miejsce "narodzin" i propagacja nowości po prowincjach.
Ciekawe, ale V3 też nie była projektowana przez Johana i Tinto, więc zakładam że różne pomysły zaimportowali, ale implementując po swojemu.
Dlatego mam nadzieję, że dobrze zadziała selektywna automatyzacja - typu automat ogarnie handel, wojnę czy dyplomację, a gracz wybierze pole którym chce się zająć. Coś dla mikrujących, coś dla mniej zaangażowanych.
Dzisiaj 5% rynku jest większe niż niegdysiejsze 30%, jest o co się bić. Cywilizacja, gry Paradoksu czy Total Wary, a także cała gama indyków, pokazują że jednak jest baza graczy.
Przecież on cię popierał, typie. Twierdził, że to ja grałem godzinę - i nawet nie chce mi się kopać z koniem.
Zdecyduj się jaki ton przybierasz, bo zacząłeś od dojenia i sarkastycznej uwagi o domniemanej wyjątkowości (co w wyraźny sposób wskazuje na krytykę produktu), żeby potem "ograniczyć się" do krytyki modelu wydawniczego. Gdzie są opcje, by narzut Paradoksu zminimalizować i jeszcze w okolicach 2022 dało się kupić praktycznie wszystkie dodatki za równowartość nowej gry AAA, otrzymując nieporównywalnie więcej treści.
Skoro nie grałeś w EU4 to co właściwie wiesz o dodatkach? Że te najistotniejsze mają 8-10 lat i można je kupić za mniej niż stówę bez specjalnej promocji? Że nie wszystkie dodatki są konieczne, by cieszyć się grą? Najwyraźniej nie poświęciłeś temu więcej niż 10 minut zainteresowania - i nie musisz, tylko po co te złośliwości?
No tak można, hurr durr. Po co w grze paradyżu 60 klatek jako obligo? 2K też nie podali, co za problem?
A wy w ogóle czaicie co to za gierka czy tak przyszliście ponarzekać?
Za EU4 wcale nie trzeba było płacić kilka tysięcy, bo regularnie są promocje, o keyshopach nie wspominając. EU5 będzie miało inne mechaniki, a pakiety do dobrania, przynajmniej te pierwsze, nie będą wprowadzać nowych. Sama podstawka wystarczy na kilkaset godzin - i nie trzeba brać wersji gold. Można poczekać na przecenę.
Dajcie spokój.
Odpowiednik Przybysławic po prostu. KCD jako seria na razie nie ma dobrych dodatków, ale z tym "konkretnym wydymaniem" to przesada, to nie preorderowcy Mindseye.
EU4 wymagało w minimalnych 6-letnich procesorów (Athlona 3500 z 2007) i 2GB RAM. Do dzisiaj potrafi ciąć. EU5 ma wymagać ośmioletniego (!) i7 8700K i 16 GB RAM kosztujące 200-300 zł. Bez przesady z tymi gigantycznymi wymaganiami. To ma gwarantować 30 fps
Poza tym jest GeForce Now - były przecieki o testowaniu EU5 w GFN, a czwórka jest dostępna. Będzie dobrze.
Chyba faktycznie FSB znowu nadaje, bank centralny to istotne narzędzie polityki państwa. Cała reszta to co najwyżej półprawdy, włącznie z "rozdawnictwem", które funkcjonuje też i w krajach strefy euro. "1/4 europejskiej pensji", no jasne, bo od Portugalii po Estonię jest jeden poziom średniego wynagrodzenia.
Ceny x3? O promkach słyszałeś? Czasem taniej gdzie indziej, ale to Steam miał np. Disco Elysium za 14 zł
To nie ma nic wspólnego z narodowością, Metro też robią Ukraińcy. Po prostu GSC to beznadziejnie zdezorganizowana firma mimo upływu lat.
Niee, Cyberpunk był w lepszym stanie niż Stalker 2. Przynajmniej miałeś zadania poboczne i jakkolwiek angażującą fabułę, bo GSC i o tym trochę zapomniało.
Pycha kroczy przed upadkiem, "zbyt wielcy by upaść" to stan na dziś, a niekoniecznie na 2030 czy 2035.
Na początku Boberek mi zupełnie nie pasował do Drake'a, ale przyzwyczaiłem się. W grach kojarzę go chyba tylko jeszcze z Cold Zero, całkiem fajna, leciwa już gierka w stylu sensacyjki klasy B.
Gdyby Tencent miał zamiar być kreatywny, to nie zrzynaliby całej marki tylko zrobili jakiś *kreatywny* miks.
Dlatego zastanawiam się, jaki będzie kolejny krok Firefly Studios – dalsze odnawianie mniej udanych części, a może próba przygotowania czegoś zupełnie świeżego?
Przy okazji Strongholda DE wspomnieli mimochodem o tworzeniu zupełnie nowej gry na Unrealu i jeśli jej nie skasowali, to robią coś nowego. Remastery dwóch pierwszych gier mogą wskazywać na kierunek.
Nie zgodzę się też, że "twórcy udowodnili, że 3D to nie ich bajka" - to było ileś lat temu, przed przejęciem i naborem nowych ludzi. Firmy się zmieniają, skoro remastery wyszły dobrze to mogą znów spróbować romansu z trójwymiarem i wcale nie jest to skazane na porażkę.
Mylisz ekonomię z dzikim kapitalizmem. Ekonomia to nauka społeczna, a nie samobilansujący się arkusz excela
Chętniej zobaczyłbym poprawiony przegląd kategorii. Filtrowanie gier w ich katalogu to jakaś pomyłka, jeśli nie zna się nazwy.
Co mają krucjaty do historii Polski? Dubbing był, i to całkiem niezły, ale liczył się przede wszystkim jedyny w swoim rodzaju miks citybuildera i RTSa. To jedna z niewielu gier, a ówcześnie może jedyna, gdzie można było tak szczegółowo zaprojektować zamek. AoE i inne tego typu gry raczej stawiały na uproszczone konstrukcje, bo ciężar leżał gdzie indziej.
Wolałbym odfiltrować pornogierki przez poprawione UI niż korzystać z działań PayPala by pozbyć się tego śmietnika.
W skradankach zaczyna się to nudzić po 4h? Cały gatunek jest na jedno kopyto, i jeśli ktoś to lubi to zazwyczaj wchodzi płynnie w każdą kolejną grę tego typu. Wszystkie gry mimimi były do siebie bardzo zbliżone i jakoś mi się nie nudziły, wręcz przechodziłem je ponownie.
Ograłem demo, wszystko fajnie, ale raziła liniowość. Dla paru znajdziek, bez większych szans na eksperymenty, nie będzie sensu przechodzić tej gry jeszcze raz - więc pewnie poczekam na większą promkę. Szkoda, ostatnio chyba we wszystkich grach z gatunku widzę, że to po prostu schemat jengi, wyjmowanie klocków z układanki i niespecjalnie próbuje się wyjścia poza schemat. Tu uderzało to bardziej
Fani PlayStation mają powód do radości – STALKER 2: Heart of Chornobyl trafi w tym roku na PS5
To żaden powód do radości, niestety, ale doceniam baita, który skłonił mnie do napisania tego komentarza.
10% z kawałkiem względem stanu z 2022 roku, co czy to tak istotne?
Dużo zależy od tego czego się szuka. Im bardziej złożone zagadnienie, tym jest gorzej - więcej błędów, kłamstw, powtórzeń, zmyślonych źródeł. A że do prostych rzeczy AI mi potrzebne jak wół do karety to w zasadzie odpuściłem śledzenie tego bajora, bo marketing odjechał jak w przypadku Cyberpunka. Czasami bywa to przydatne, bardziej jeśli jest zintegrowana funkcją w ramach większego programu
Odpowiednie promptowanie to w sumie google dorks z dodatkowymi krokami, w pewnym sensie
I kto miałby ją podpisać? Tylko Polacy, co przeszłoby bez echa? Przedstawiciele nacji tradycyjnie reprezentowanych, czyli Niemcy, Francuzi, Hiszpanie? Czy ci, którzy rzadko dostają swoje napisy, Finowie, Węgrzy, Serbowie czy Duńczycy? W imię czego?
Jeśli patrzeć po liczebności użytkowników języka to Polska jest na skraju i dlatego czasem się pojawia, a czasem nie; nie wyobrażam sobie natomiast sytuacji, gdzie reprezentowany miałby być każdy najmniejszy język pokroju islandzkiego czy farerskiego. Chyba, że dostalibyśmy tłumaczenie maszynowe zrobione przez LLM, tylko pewnie wtedy byłyby one robione na odpieprz.
Geralt wystąpi w czwórce choćby po to, by umrzeć. Nie chciałbym tego, ale nawet gdyby chcieli uśmiercić postać tego formatu, to nie poza kadrem, a w wielkiej akcji fabularnej. I odezwałby się chociaż na chwilę.
Ale byłoby to niskie zagranie i zdecydowanie bardziej wolałbym dla niego spokojną emeryturę. Z dużą liczbą linii dialogowych Rozenka.
De gustibus, może po prostu o tyle wolisz wiedźmina. Mi postacie z Cyberpunka co do zasady odpowiadały na tym samym poziomie, z negatywnym wyjątkiem Rivera, który męczył. Mr. Hands za to znakomity, zwłaszcza w dodatku.
Parę osób nie zmienia charakteru studia. Ich problemy polegały na zarządzaniu, nie na składzie kadrowym.
Czyli jednak się da? I wychodzi na to, że silnik ma swoje wady, ale to partacze (jak GSC) lub nie dość doświadczone studia nie potrafią go wykorzystać?
No to można w ogóle nie kupować gier, skoro i tak albo je ściągasz z neta, albo przez internet patchujesz.
O ile to kobieta, a nie banda typów w cyfrowej florze wewnątrz jakiejś moskiewskiej piwnicy
To nie kwestia bycia dziadem tylko zadowalania się picem na wodę. Tego typu mody faktycznie wyglądają dobrze, ale dotyczą bardzo wąskiego wycinka gameplayu. Podobna modyfikacja powstała w środowisku akademickim już na GTA 5 - ale nie przekłada się to nijak na wrażenia przeciętnego użytkownika z całej produkcji.
Fajnie, że można zrobić przejazd motocyklem czy samochodem w fotorealistycznym środowisku, natomiast ostatecznie największym wizualnym problemem tej gry są animacje. Zwłaszcza postaci niezależne to drewno. I może tego powinna dotyczyć kolejna "graficzna" rewolucja.
Mam wrażenie, że mimo braku konkretnych materiałów niektórzy komentujący doskonale wiedzą, co będzie w grze - syf, kiła i mogiła. Rozumiem frustracje związane z W3 i CP77, ale między 2020 a 2027 (?) minie parę lat, zmieniają się warunki produkcji i przede wszystkim pojawiło się Phantom Liberty, które pokazało że CDPR coś jednak potrafi dowieźć. Trzeba być ostrożnym, pilnować i weryfikować zapowiedzi, ale nie ma sensu oczerniać wymysłami z tyłka.
I tak, i nie. W3 i CP77 to gry z innego silnika. Stalker 2 to gra partackiego studia jakim niestety jest GSC. Wszystkie trzy gry łączy składanie nierealnych obietnic i złe zarządzanie przy projekcie (co dokumentuje chociażby książka "Wilczym śladem"). Tu technologia jest inna, następuje współpraca z zewnętrznym producentem silnika, warunki jednak się zmieniły. To nie uprawnia do hurraoptymistycznych założeń, ale można ostrożnie dać czystą kartkę. Nadal poczekać do premiery. Ale nie obciążać niepotrzebnie tym, co nie ma bezpośredniego związku.