Mam inną propozycję - generyczne odzywki NPC nieistotnych dla fabuły, by nie zapętlali się po pięciu wypowiedziach, bazujące na profilu predefiniowanym przez autorów.
Ten trailer pokazywał wycinek gierki, nie ma większego sensu dopowiadać sobie do niego więcej niż zostało pokazane. GTA Online to inny typ rozgrywki. Jak sam zauważyłeś, kolejny trailer czy pokaz może mieć całkiem inny charakter.
Cała ta twoja teoria się nie klei, każdy jej element można inaczej interpretować. Ale gratuluję, że na tak kiepską zanętę udało się złapać tyle rybek.
No i miło i sympatycznie, że się poklepali po plecach. Nie ma co rozciągać rodzinnych smrodów i szczegółów rozwodu na cały internet.
Nie mam pojęcia jak chcą wyjaśnić zakończenia z trójki, były zdaje się trzy - obiło mi się o oczy, że w Cedepie nie uznają teorii o tym, że to różne momenty tej samej linii czasowej. Mogliby dać trzy różne prologi, też do ogarnięcia jak w Cyberpunku. Natomiast nie widzę sprzeczności pomiędzy "dobrym" zakończeniem z Ciri-wiedźminką i utratą mocy po zwalczeniu białego zimna - zwłaszcza jeśli "remaster" przyniesie jakieś retcony, a tego bym nie wykluczył.
2. Nie znalazłem gry w której to dobrze wygląda - dobrze jako całokształt. Czasem elementy wyglądają świetnie, roślinność czy powierzchnie materiałów, ale już twarze zdecydowanie gorzej - niekoniecznie jako statyczne obrazy, co w połączeniu z kalekimi animacjami. Tylko znów punkt pierwszy - nie chcę czegoś takiego. Bohatersko rozwiązują problem, który w zasadzie istnieje tylko w wyobraźni garstki osób, proponując obejście problemu rozwoju grafiki. Trochę jakbym chcąc podłączyć się do sieci energetycznej zamiast zamówienia przyłącza kradł prąd sąsiadowi z szopy, nie o to chodzi.
I owszem, mają być opcje co do wyboru elementów - tylko to jest nakładka. Gdyby DLSS 5 stanowił nieodłączny element renderowania sceny, wpływał bezpośrednio na sposób odbijania światła od materiału czy na jakość tekstury, patrzyłbym na to inaczej. Na ile rozumiem działanie tej technologii (znów Owen) to chyba nie mam podstaw do zmiany opinii.
3. Mam nadzieję, że zoptymalizują zużycie pamięci, a także, że kryzys jednak się skończy, bo rynek AI w końcu się nasyci. Tym mniej mam ochotę bawić się w technologie pokroju DLSS 5, ciekawe poznawczo, ale jest jednym z owoców drzewa, które zabrało wodę skąd indziej. Nadal problemem są LODy, cząsteczki, animacje, często występujące kiepskie tekstury stanowiące owoc optymalizacji, czy stabilność klatek; w tym kontekście DLSS5 jest zupełnie zbędny.
Tylko po co? Karykaturalny fotorealizm. Chwilę temu mnóstwo osób narzekało, że Unreal 5 zabije różnorodność stylów, a teraz inni (?) pchają wszystko w dolinę niesamowitości. Wolałbym, żeby wdrożono NTC (kompresja tekstur), by uwolnić VRAM.
Przypominam, że te 85% to nie osoby dające 10/10, ale wszyscy ci, którzy uważają że jest lepszy niż gorszy. W tym ja. Spodziewałem się naprawdę niedorobionej sklejki bez składu i ładu, a dostałem prostą przygodówkę o w miarę zwartej fabule i ładnych obrazkach. To nic wybitnego, film do kotleta, ale można było raz obejrzeć z przyjemnością, skoro już powstał. Szkoda, że uniwersum rozmienia się na drobne, ale jest co jest.
Trudno powiedzieć, żeby Netflix zaorał Wiedźmina jako markę - serial jest do dupy, ale też spopularyzował książki, pojawiły się planszówki, są komiksy. Jakoś to żyje.
Dali dupy, pewnie. Niechęć do preorderów całkiem zrozumiała - ale nie wierzę, że są tak głupi, by powtórzyć błędy sprzed kilku lat i mówić o grze działającej na obecnej generacji jeśli by miała nie działać. Sam nie uznaję ich za "brudną korporację" co prędzej za organizacyjny januszex, który za dużo ryczy względem mleka które daje - ale łatwiej mi znieść niedowiezione obietnice niż agresywną monetyzację czy gównowacenie u konkurencji. Ale wracając do początku - zawiedli oczekiwania przy podstawce Cyberpunka, ale niekoniecznie przy dodatku (przynajmniej biorąc pod uwagę same zapowiedzi co do niego, nie do całego projektu sprzed 2022 roku). Nie namawiam Cię do robienia sobie wielkich nadziei, Pieśni i W4 będą papierkiem lakmusowym jak to ogarnęli systemowo, ale jednak Phantom Liberty dał jakąś podstawę do minimum zaufania, że w końcu wyciągnęli jakieś wnioski.
Sprawdziłem sobie różnice między konsolowymi i pecetowymi wymaganiami GTA V i RDR2 - pierwsza gierka miała na PC dużo wyższe wymagania (512 MB współdzielonej urosło do 5 GB RAM+VRAM), ale przy Red Deadzie już różnice mocno zmalały, bo z 8 GB współdzielonej zrobiło się "tylko" 8 GB RAM i 2 GB VRAM. Przyjąłem uproszczone wartości. I jak RDR2 wyszedł w 2019, to wymagał i5 2500K z 2011 r., FX 6300 z 2012 r., GTX 770 z 2013 r. lub R9 280 z 2014 r. - pięcio-ośmioletnie sprzęty. Może nie będzie tak źle. Sam siedzę na AM4 i nie uśmiecha mi się wymieniać połowy platformy za rok czy dwa, dlatego liczę że jednak pecety o podobnej wydajności jak PS5 Pro dadzą radę. Mam nadzieję, że nadzieja matką głupich :D
Jak rozumiem, że nie ma sensu zmieniać gry aż tak mocno po 11 latach, bo wypada zachować podobne wrażenia, to jednak ekonomia nigdy nie działała dobrze. Zapowiedzieli zmiany w tym aspekcie, ale spodziewam się że nie będą zbyt znaczące. Podmiana śmietnika, wywalenie kurtek i spodni wieśniaka na wyłącznie wiedźmińskie zestawy byłoby pewną "rewolucją" - mniej zbieractwa, więcej ewolucji wyposażenia wiedźmina. Zupełnie inna kwestia cen, a co za tym idzie - przeróbka chociażby alchemii czy wypłat za zlecenia. Nie oczekuję takich zmian w trójce oczywiście, ten "remaster" wywaliłby kilka systemów w grze, ale w remake'u jedynki czy w czwórce już chętnie bym zobaczył coś bliższego rozbudowie broni w Metrze (pierwsze skojarzenie, na pewno są lepsze przykłady).
W końcu dodali transmoga, co mnie cieszy, ale jednocześnie oznacza to, że nie wywrócili do góry nogami całego systemu lootu. Zrozumiałe, ale mam nadzieję, że w kolejnych grach jednak podejdą do tego inaczej, zwłaszcza w Wiedźminie, gdzie może mniej pancerzy czy broni - ale ciekawszych - dałoby lepszy efekt. Dla przykładu - olewamy kurtki z Kaedwen, za to możemy żonglować pancerzami różnych szkół, by uzyskać różne bonusy - pancerz Niedźwiedzia lepszy na Szarleja, pancerz Kota lepszy na Gryfa itd. Geralt zbiera tyle szmelcu, że aż się odechciewa. Przy "odnowionym zbieraniu łupów" nie obraziłbym się, gdyby oznaczało to mniej gratów i znaczników (tak, myślę o Skellige).
Współczesne pecety są wystarczająco sprawne, by uciągnąć dwa-trzy klienty, można wyłączyć ich automatyczne uruchamianie w autostarcie. Chcę zagrać w grę z GOGa - dwuklik na ikonę na pulpicie i uruchomi się w tle. Potem mogę go nie uruchamiać miesiacami. I tak ściągam grę na dysk, więc przegląd biblioteki nie jest zbytnio potrzebny. Zresztą wszystkie gry mogę przejrzeć ze scalonej biblioteki, opcji jest kilka - GOG, gg.deals, Playnite, Kolektor.
Pamiętam żarówki "przeciwwstrząsowe", które omijały restrykcje dotyczące tradycyjnych żarówek. Tu rozwiązanie jest jeszcze bardziej banalne - pudełko nie będzie opakowaniem, a przedmiotem kolekcjonerskim - i nie wliczy się w założenia dyrektywy. Nie ma sensu robić afery.
Jedną z rzeczy przez które nie chce się wracać do internetu jest dewaluacja treści. Jeśli wszystko jest szokujące (nie jest), jeśli każdy zajmuje się wszystkim (choć nie powinien), jeśli wartościowe opinie giną między syfem (bo moderacja nie działa właściwie) to w praktyce obserwuje się mechanizm nazi baru. Widzę to w wielu miejscach (portale, Discord, social media) i tylko przebieram nogami aż wrócą mniejsze, kameralne społeczności, czasopisma (!) lub serwisy oparte o konkretne twarze (lub "marki osobiste", zwał jak zwał).
A w kontekście odróżniania prawdy od fałszu, może to mieć pozytywny zwrot - ufać będziemy tylko tym, których znamy osobiście i widzieliśmy się twarzą w twarz. Wróci zapoznawanie się poprzez wspólnych znajomych. Funkcjonować będzie jakiś rodzaj społecznej weryfikacji tożsamości - ja ufam, że Ty znasz tego typa, więc jeśli naruszysz moje zaufanie nagle cały staw wie, że ktoś zmącił wodę.
To nie oglądajcie, nie ma sensu bić piany, ale fanatyków i tak się nie przekona do ignorowania tematu.
Rozbrajają mnie te porównania. Dolar z 2026 roku nierówny dolarowi z 2019 roku - bez denominacji będą kolejne "rekordy".
Film dobry (w swojej kategorii), może i najlepszy ze Spidermanów z Hollandem, ale akurat lubię tę serię i na tle niektórych pomyłek MCU Spidermany akurat zawsze przynajmniej dawały radę.
Pewnie nawet nie skłamali, twierdząc że to gry najlepiej radzące sobie na ich platformie - po prostu pozostałymi się zupełnie nikt nie interesuje
Rozumiem Twoje obawy, ale bardzo wątpię w katastroficzny scenariusz.
Osiągnąłem limit znaków, a przypomniało mi się coś jeszcze - myślałem kiedyś, że to Syndicate jest moją ostatnią grą z serii AC, ale przekonali mnie DLC o Kubie Rozpruwaczu, które było świetne. Dałem szansę przy Origins i się nie zawiodłem - nie wiem co się stało później, ale od 2017 już żadna fabuła Ubi mnie nie zachwyciła. Natomiast nie grałem w Valiant Hearts, The Division 2, PoP: Lost Crown, The Rogue Prince of Persia i Olden Erę - a myślę, że tu by mógłbym mieć zupełnie inne zdanie. Tylko większość z tego to poboczne projekty - i może w tym Ubi mógłby szukać swojej siły i odbić się od obecnego poziomu.
Bynajmniej nie jestem fanem gier które wspomniałeś. Prędzej uznałbym się za fana Wiedźmina czy Cyberpunka (choć nie noszę różowych okularów), KCD. I to te tytuły bym prędzej porównywał. Z BFów grałem tylko w Hardline'a lata temu z braku laku, tego pierwszowojennego szybko porzuciłem, a jedyny CoD jakiego odpaliłem to stareńki już Modern Warfare. Za to Asasyny ograłem niemal wszystkie, nie dokańczając Mirage'a i Unity, a odpuszczając Shadows, więc jak najbardziej mam podstawę do ocen serii - choć nie do zmian w ostatnich dwóch częściach. Na pewno ogram kiedyś Black Flaga, może też i Shadows, nie zmienia to faktu, że nie podoba mi się kierunek ewolucji serii i właśnie dlatego dotąd w nie nie grałem. Wspomniałem o tym kilkukrotnie, więc mój zarzut o cherrypicking okazuje się być zasadny. Nawet nie narzekałem na wątek współczesny, wymyśliłeś sobie, że jestem mu przeciwny - jedyna część gdzie mi nie pasował to Black Flag, bo nie bylo wyraźnego protagonisty jak Desmond czy Layla. Nawet wtedy nie był czymś dyskwalifikującym jak wtórne aktywności i nieangażujące mnie fabuły (Syndicate).
Podkreślę jeszcze raz, chociaż chyba na próżno - lubię rdzeń Asasynów, ale są zbyt obszerne i wypełnione fetch questami jak chociażby Wiedźmin 3, starsze części były pod tym kątem lepsze. Jeśli Shadows się w tym względzie różni - super, dotychczas ograne gry z serii dały mi powody do powątpiewania. Natomiast Ubisoft to nie tylko Assassin's Creed, z dużych serii to też Far Cry i Watch Dogs i tu nawet nie masz jak mi zarzucić nieznajomości, tylko już nie pasowało pod tezę. Wszystkie openworldy, nie tylko Ubisoftu, mają podobne problemy i życzyłbym wszystkim, by sięgano jednak po te wyższe standardy. Też w przypadku gier Ubi.
O Andromedzie wspomniałem głównie w kontekście rozjechania się obietnicy i rezultatu, różnice gameplayu są oczywiste, po prostu w obydwu przypadkach (biorąc poprawkę, że nie grałem w SWO) wielki i rozbudowany świat okazuje się być jednak wycinkiem. Nie przeczę, że gra może się podobać, część krytyki czy wręcz hejtu to po prostu niespełnione wybujałe oczekiwania. Tak jak miałem nadzieję, że SWO będzie właśnie czymś w rodzaju Mass Effecta bez ratowania świata, takim lekkim RDR2 w kosmosie, tak Andromeda wypaliła się w pół drogi i niestety nawet nie dano jej szansy się naprawić. Szkoda, bo też chciałem by była rozwijana dalej.
Z Far Cry masz większe doświadczenie, bo nie grałem w jedynkę, dwójkę i Blood Dragon porzuciłem. Ale zacząłem od trójki, tak się złożyło, i z czasem też zaczął mi wadzić schemat. Ostatnio nadrobiłem New Dawn i było po prostu ok - mniejszy rozmiar gry nie zdążył mnie zmęczyć tak jak szóstka, która reklamowała się Giancarlo Esposito i obalaniem reżimu, a bardziej przypominało to Just Cause. Just Cause ograłem zresztą raz (czwórkę) i jak rozumiem, że ma fanów, to jednak do nich nie należę. Może faktycznie czas odpuścić sobie blockbustery Ubi, bo szukam czegoś innego. Z grami sygnowanymi nazwiskiem Clancy'ego nie miałem zbyt wiele doświadczenia, chyba grałem tylko w Conviction i podobało mi się, ale nigdy nie skrzyżowały mi się drogi z pozostałymi - widziałem dobre lub bardzo dobre opinie, nawet odpaliłem The Division, ale nie leżał mi moduł coopa i multi, i jakoś nie dokończyłem. Nie wątpię, że gra świetna, ale multi to raczej nie moja bajka, stąd ominąłem Siege czy Wildlands - może niesłusznie, a może na szczęście.
No to co, przyjemności, i obyś znajdował dalej frajdę w grach Ubi i innych twórców.
O poziomach postaci nic nie wspominałem, choć swoją drogą opcja na zabicie przeciwnika niezależnie od poziomu była odblokowywana dość późno z tego co pamiętam, typu coś w połowie gry. Niemniej wydaje mi się, że to występowało też w starszych grach, jeszcze z Ezio, może ciut inaczej zbalansowano tę umiejętność. Akurat mechanicznie nie mam chyba wielkiego problemu z Ubisoftem, chociaż poziomy nigdy mnie nie jarały.
Akurat poprawność polityczną mam głęboko w poważaniu, większe zastrzeżenia mam do scenariuszy per se, niż do jakichś nieścisłości historycznych czy wciskania tokenów. Bardzo mi w tym kontekście nie siadło Odyssey, ani do końca poważne, ani do końca żartobliwe, i znów się przyczepię do FC6, zupełnie położyli klimat rebelii przeciw opresyjnemu reżimowi (zauważalnie gorzej wypadło niż poprzednie części). Mechanicznie gry Ubisoftu, przynajmniej te główne serie są ok, ale może inaczej kładziemy akcenty i szukamy innych rzeczy - mnie już częściej męczyły niż dawały radość. W zasadzie ostatnie gry Ubi które naprawdę lubiłem to AC Origins i FC4, później to coś między FOMO a mieszanymi doświadczeniami. I może przez te różnice w osobistych gustach, podobnie jak z Maciellem, nie potrafię się zgodzić w ocenie całości. W moim odczuciu to mało odważna ewolucja schematu. Przy ostatnich grach za każdym razem miałem poczucie, że było za dużo tego samego - chociaż DLC wprowadzały jakąś świeżość, to stanowiły raczej kontynuację rdzenia gry i innowacje nie mogły zasłonić powtórki z rozrywki. No ale ja też przechodziłem większość z tych gier raz i nie miałem ochoty wracać - wyjątkami była trylogia Ezio, AC Syndicate (tylko przez Londyn) i AC Origins. Do pozostałych gier z X ostatnich lat nawet nie próbowałem podejść ponownie. Były dla mnie zbyt podobne i przejście jednej wystarczało aż do kolejnej odsłony. Po prostu mam inne gry w których spędzam setki godzin, także zdecydowanie różnica gustu.
---
Ciekawa wymiana opinii, dzięki, nie spodziewałem się tak entuzjastycznych ocen.
News o niczym. To może nie być znak towarowy dla tej gry, tylko rejestracja dla czegoś innego - np. wspomnianej przez innych mobilki. Usługi sieciowe i dobieranie graczy mogą znaczyć cokolwiek - np. coopa, ale też jakiś rodzaj PvE.
Mocno wątpię, żeby między 2025 a 2027 zdążyli przerobić rdzeń KCD na coś zupełnie innego. Ale też nie wątpię, że wpływ Embracera kiedyś odbije się czkawką, tylko to przeczucie, a nie cokolwiek potwierdzonego faktami.
DLC do Origins, Odyssey i Valhalli miały fajne elementy, ale jako całość były rozbuchanymi checklistami. Nawet mimo sympatii do tego modelu gameplayu przesyciłem się i odpuściłem kolejne gry z serii. Far Cry to też zmarnowana seria - od trójki to właściwie to samo, tylko coraz mniej poważnie. Nie wiem co planują w siódemce, ale jeśli znów dostanę pierdylion posterunków do oswobodzenia i dyktatora do którego będę strzelał pistoletem na wodę, to też odpuszczę.
Zarzuty do Outlaws o bycie "woke" to krzyk mniejszości, większym problemem był kiepski model skradania (i co z tego, że poprawili, musztarda po obiedzie), powtarzalność misji czy pustawy świat. Możesz mi zarzucić, że nie grałem w Outlaws, nie znam się i opieram tylko na cudzych opiniach, miałbyś rację - odpuściłem tę grę kiedy zobaczyłem, że mnie nie usatysfakcjonuje. Nie ja jeden.
I tak, dziwię się że odpuścili Prince of Persia, Silent Hunter, Splinter Cella czy singlowe Rainbow Six, wspomnę też Raymana i Beyond Good and Evil - może problemem po ich stronie były nadmiernie rozbudowane koszty produkcji, które sprawiły że gry musiały się sprzedać w wyższych nakładach niż dało się osiągnąć. Ubisoft wielokrotnie jest wymieniany wśród firm, które zatrudniają całe legiony pracowników, ale tej pracy nie widać w jakości ich utworów. Może rozwiązaniem byłoby stworzenie sieci mniejszych studiów o formacie AA, które produkowałyby średniobudżetowe gry singlowe zamiast rozbuchanych piaskownic. Życzyłbym sobie tego i im, i nam.
Masz rację, że Ubisoft jest bardzo jechany w necie, często niesprawiedliwie, ale też mocno sobie zapracowali na sytuowanie obok EA i innych rekinów branży.
Obawiam się, że gdyby wymieniać gry cyberpunkowe i gry o łowcach potworów w średniowiecznym fantasy to cyberpunka nadal mogłoby być nadal więcej. Sam kojarzę co najwyżej Dragon's Dogmę i Monster Hunter, od biedy można by próbować z Soulsami, ale odchodzilibyśmy coraz dalej i dalej od wzorca. Gier fantasy jest co prawda sporo więcej, ale to już jak porównywanie SF do fantasy jako takiego, drogą donikąd.
Nie wiem po co się upierasz, że Cyberpunk został olany, skoro dwójka jest w preprodukcji, a niewykluczone jest zrobienie drugiego DLC. Życzę nam wszystkim, żebyś się mocno zdziwił któregoś dnia. Zresztą ta marka wyszła poza erpegi dużo później, przed 2013 Wiedźmin miał już dwie gry i zapowiedzianą trzecią, a Cyberpunk Podsmitha dostał jedynie jakąś platformówkę na telefony z Javą. Oczywiście, że CDPR dał ciała z Cyberpunkiem 2077, ale nie masz podstaw do tego, by uznać że odpuścili to uniwersum. Fabularne gry Wiedźmina czekają na coś sensownego od 2018 roku, a Cyberpunk miał jeszcze duże rozszerzenie ledwie trzy lata temu. Chyba cokolwiek by się napisało, to i tak będziesz na "nie".
Widzę, że nie ma sensu się spierać, bo raczej masz utrwalone stanowisko, więc tylko przy okazji wspomnę, że wiedźmin i owszem, jest łowcą potworów, ale można tak pomanipulować historią, by musiał kogoś ratować, przed kimś uciekać, może być uwikłany w spisek. Może być skrytobójcą, może być tankiem, może być protomagiem, i owszem. Te same schematy można zastosować i w Wiedźminie, i w Cyberpunku, gdzie poza złodziejem, hakerem i zabójcą też wiele więcej się nie wymyśli. Taka cecha gatunku, że niezależnie od settingu najlepiej zadziała ktoś działający na granicy prawa. A że fantasy jest popularniejsze? De gustibus, ja bym przyjął więcej space oper i też nie mam dość satysfakcjonujących mnie gier, dopiero teraz pojawią się Exodus czy Expanse po latach większej posuchy.
To by w ogóle był fajny mechanizm, gdyby niezależnie od cyfrowej dystrybucji, po iluś latach wychodziły fizyczne, połatane gry wolne od DRM i całkowicie niezależne od łączenia z kontami i internetem. Choć marzenia ściętej głowy.
Pieprzy.
Raz, że to korpo decydowało o kanałach podaży, i można tym procesem sterować w białych rękawiczkach, wyciągając pewne tytuły poza kopie fizyczne, a potem w tabelkach dobierając kryteria tak, by udowodnić, że sprzedać cyfrowa rośnie. Jak ma nie rosnąć, skoro promowana jest cyfra? Czy to dużymi promocjami na starsze gry, czy abonamentem, czy wyciąganiem napędu poza podstawowy zestaw, by zniechęcić do dodatkowego kupna - oczywiście w imię wygody i oszczędności.
Dwa, że ja sobie nie wybrałem likwidacji płyt na PC, to wydawcy zdecydowali za mnie, że wybierają Steama. Nawet nie GOGa zazwyczaj, tylko Steama.
Trzy, że neguje brak korzyści finansowych po stronie Sony, co nie jest prawdą, bo inaczej rozkładają się marże i Sony na tym zyska. Grzegorz Wątroba zrobił o tym całkiem przystępny materiał.
To, że facet współtworzył scenariusze do paru gier sprzedających się przede wszystkim mechaniką (HL, Portal, L4D) nie czyni z niego jakiegoś guru. Śmieszy mnie to wyciąganie leśnych dziadków gamingu do prowokowania.
Co ciekawe, edycja standardowa ma steelbooka, ale nie klasyczne pudełko.
Są inne gry z cyberpunka jako gatunku, to co prawda nie to samo, ale głodny ma się czym nasycić. Deus Exy, The Ascent, Ruiner, Citizen Sleeper, Ghostrunner - pierwsze z brzegu.
Sony i kwestia płyt to zupełnie inna sprawa, czym innym są prawa konsumenckie, czym innym chciejstwo treści z danej marki.
Gdyby wstydzili się Cyberpunka to nie robiliby Edgerunners i aktualizacji przez sześć lat, bez jaj. Rozumiem złość z powodu odsunięcia tego świata na bok, ale to wróci. Nie chciałem Cyberpunka, bo wolałem Wiedźmina, teraz Twoja kolej chwilę poczekać - ale Cyberpunk wróci z przytupem. Swoją drogą odważne słowa, że Wiedźmin jest nudny i przejechany po wszystkich stronach xD
Geralt w jedynce faktycznie wyglądał jak bez uczuć i pewnie przyczyn jest kilka, czy to podkreślony przez Ciebie poziom grafiki (mało która postać wyglądała żywo, a Zoltan to jakiś pokurcz zupełny), ale pewnie też projekt postaci był najbliższy książkom, nie będę się sprzeczać. Inna sprawa, gusty i guściki, kiedy ten Geralt był pełniejszą postacią. Wolę bogatszy profil z dwójki i trójki, może w trójce jest zbyt sentymentalny, ale i w książkach tylko zasłaniał się kodeksem i brakiem uczuć, a z kontekstu wynikało, że coś w głębi się kryje. Może dawno temu je czytałem, ale nigdy nie uważałem go za bezuczuciowego - raczej za outsidera który boryka się z byciem "tym gorszym", który z profesjonalizmu robi pancerz chroniący przed skrzywdzeniem. Dość popularny archetyp, udawanie chojraka tylko po to, żeby ukryć swoją wrażliwość. Możliwe, że w dwójce i trójce poszli z tym o krok za daleko, ale tu - znów kwestia gustu - jakoś bardziej mi to odpowiadało. Lubię niejednoznaczne motywy.
Nie umiem się zgodzić z tym, że świat w trójce nie był żywy - życia było tam nie mniej niż w jedynce czy dwójce. Mniej przaśnie i "słowiańsko", bez dwóch zdań. Oczywiście wiele elementów było na słowo honoru - mała zmienność zachowań NPC, odgórnie ustalone reguły umiejscowienia przeciwników czy cywilów, tylko że w jedynce nie wyglądało to inaczej. Może struktura aktów i zamknięte poziomy wzmacniały poczucie niepowtarzalności - bo więcej reżyserowano. Ale postacie snuły się jak smród po dupie w zamkniętych pętlach, oferując mały wachlarz interakcji. Więcej - przy dialogach NPC stoją jak widły w gnoju, w trójce chociaż pojawia się gestykulacja, czasem jakiś ruch po scenie. Niektóre postacie z jedynki były świetnie napisane, ale to dotyczy każdej ich gry.
Mocno się rozpisałem, a chodzi mi głównie o to, że nie rozumiem gdzie tu cenzura, tęczowe flagi, czy diametralna zmiana założeń w remake'u - gdzie tak naprawdę nie było podstaw do takich obaw. Nie pokazali nam tej gry, nie ma wielkich przecieków czy lewego builda. Rozumiem niepokój o zepsucie uniwersum jak przy np. Gwiezdnych Wojnach, ale raz, że CDPR nie zmienił na razie jakoś diametralnie poziomu i nie mamy podkładki pod narzekanie, a dwa że Wiedźmin był od samiuśkiego początku tęczowy i *woke*. Można przymykać na to oko, ale tematy rasizmu, wykluczenia i co tylko liberalna popkultura chce wziąć na sztandar, to już było. Bo Sapkowski to liberał. Także w tym względzie nie spodziewam się rewolucji.
[Todd Howard] Obecnie pozbył się jednak myśli o emeryturze i nie zamierza rozstawać się z Bethesdą
Szkoda, bo złośliwą małpą będąc, nie widzę powodu, by miał tam zostać na dłużej.
Nikt nie zmieni pierwszej części w którą grałeś, remake sobie może ją nadpisywać, ale to co masz na koncie lub w pudełku zostanie z Tobą. Ja akurat na remake czekam, bo nigdy nie pałałem miłością do jedynki - wątki poboczne i klimat były dobre, ale fabuła równie głupia co w trójce, mechanicznie też dziwaczna. Taki wytwór ówczesnych czasów i możliwości, można mieć sentyment, ale ta gra ma sporo cech, które po czasie można uznać za wady.
Nie mam pojęcia co niby wygładzili w Wiedźminie 3 względem dwójki, nie mam jak się do tego odnieść, to dwie różne gry. Natomiast weź pod uwagę, że co część serii zmieniał się skład scenarzystów. Przewodził Ganszyniec w jedynce, Stępień w dwójce, a już w trójce Blacha - i każdy z nich miał pod sobą innych ludzi, z kolei przed grą stawiano inne wymagania. Przaśny Wiedźmin 1 to nie to samo co zhomogenizowany Wiedźmin 3 którym chcieli - i zawojowali - świat. I tak, być może pominą wujaszkowate żarty w remake'u - i co z tego? To nie one stanowiły o sile tej gry. Tak samo jak durne karty, które swoją drogą Ganszyniec uznał za ówcześnie zasadny półśrodek, ale teraz by już tego tak nie zrobił. Zresztą, no właśnie - scenarzysta Wiedźmina 1 sam uznał, że jakby mieli możliwości, to by zrobili coś na kształt Wiedźmina 3 - jedynka była tylko kompromisem z rzeczywistością.
Pojawiają się tu opinie, że Barcelona słusznie idzie pod nóż, bo to za dużo osób do robienia podwodnych środowisk do jednej gry. Tylko skąd wiemy, że oni robili tylko to? Pobieżny przegląd sugeruje, że pomagali przy różnych tytułach, równie dobrze mogli robić coś do Hexe, mobilek czy czegokolwiek innego, a wtedy te kilkadziesiąt osób załogi nie brzmi już tak absurdalnie.
W kolejnych Wiedźminach może potwory będą miały levele, może nie - zobaczymy.
"Tylko zabicie lorda przeciwnika" to też nie takie byle co, bo w zależności od mapy, przeciwników i warunków startowych wyzwanie może się różnić. Co prawda po poznaniu gry wychodzi szydło z worka, AI jest głupie i ma kiepskie procedury, ale gdyby w remasterze to zmienili, musieliby modyfikować oryginalne misje - bo stałyby się niemożliwe do ukończenia. Za to dodali możliwość stworzenia własnych botów, zamków i kampanii, co znów pozwala na odświeżenie gierki.
-40% to mała obniżka? 5-10% to żart, ale tu ucięto prawie połowę, a gierka na wiele godzin.
Tak, ci studenci którzy używali AI do przejścia studiów bez wysiłku, zmarnowali czas i pieniądze na studia, zgadzam się. Nie twierdzę, że AI ogłupia ludzi per se, uznaję to za narzędzie - winię system, który wymaga tylko suchego wyniku do zerojedynkowej interpretacji prawda/fałsz, a właśnie nie wszechstronnego przygotowania, gdzie AI może być jednym z instrumentów i nie może zastąpić pełnego kształcenia. Nie widzę tu sprzeczności między tym co obydwaj napisaliśmy, może trochę się po prostu różnimy perspektywą i użytymi wyrażeniami.
Natomiast nie jestem przekonany czy faktycznie zrobi to różnicę w grach - główne problemy to poziom menedżerski, nie kreatywny. Na pewno jest wiele beztalenci i przy kodzie, i przy assetach, ale to te słynne 14 stopni managementu w Xbox-ie jest kijem w szprychach całej machiny. Ilu faktycznych developerów używa AI i w jakiej formie? Czy przyzwoicie zarządzana firma nie odsiałaby barachła klepiącego badziewie z promptów? Tu płynnie przejdę do Twoich obaw o "beznadziejnych twórców z zachodu" - znów rozbija się to o zarządy, złe kierowanie projektami, wciskanie pociotków i tokenizację oraz dbanie o fikcyjny CSR (gdzie sam CSR czy ESG nie są złe czy dobre - ale mogą być, jak AI, źle użytymi narzędziami). Różnica między kiepskim zachodem i dobrym wschodem jest iluzoryczna - większość dobrych gier w które gramy pochodzi z Zachodu, i Polskę też można w Zachód spokojnie już wliczyć. Nie znaczy to, że i tzw. Wschód nie ma utalentowanych i sprawnych twórców (Owlcat chociażby) - ale dużo ważniejszy byłby podział (i tak mocno uproszczony) na twórców niezależnych i na korpo uwiązane na pasku giełdy i akcjonariuszy. I także ci wschodni twórcy nie są od tego wolni (GEM Capital, Tencent).
Inna sprawa, że takie postrzeganie świata przez pryzmat Żelaznej Kurtyny, niestety, ale jest zbieżne z roponośną propagandą - a widzę, że Rosjanie używają właśnie gier do promowania swojej wizji świata. Jako Niemiec czy Francuz może miałbym to gdzieś, ale jako Polak widzę w tym zagrożenie, że moi rodacy zostaną uśpieni i zrelatywizują to, co relatywizowane być nie powinno. By dać konkretny przykład, Atomic Heart i dwie niszowe gierki - Partisans 1941 i Red Recon 1944. Atomic Heart odpuściłem ze względu na gameplay, ogrywałem dwie kolejne (drugie to demo na razie). Niedopracowane, choć fajne gierki, gdzie Rosjanie wyraźnie pchają swoją wersję historii. I takich prób normalizacji i relatywizacji jest mnóstwo - czasem jawne jak Ukrainian Warfare Gostomel Heroes i te wspomniane przeze mnie, czasem ukryte jak Replaced czy HoMM Olden Era, gdzie niejako buduje się "na zaś" sympatię do twórców (często zasłużoną), a przy okazji wyciąga się pieniądze i transferuje do Rosji. Dlatego, choć są osoby o zdecydowanie innej opinii, nie podoba mi się prosty podział na zepsuty Zachód i doświadczony Wschód. To po prostu nie jest prawda, a pewna wizja świata.
O GTA VI się niespecjalnie boję - dużo rzeczy mi się tam nie podoba, też i światopoglądowych, ale spodziewam się po prostu ładnego blockbustera z mniej lub bardziej trafną satyrą. Na ocenę kto jest wyśmiewany poczekałbym do premiery. Być może wielu twórców już tam nie ma, ale to nie pojedynczymi ludźmi stoi studio - pracownicy przychodzą i odchodzą, czasem sami się zmieniają. To samo mogę napisać o Wiedźminie IV - mam pewne zastrzeżenia i obawy, ale nie ma sensu mieszać kijem w mrowisku, kiedy plotki zasypały strzępy faktów.
Zgadzam się, tak robiąc już klamrę, z Twoim spostrzeżeniem o "braku potrzeby postępu" - tylko winiłbym właśnie kwestie giełdy, akcjonariuszy i usilnej komercjalizacji. To samo mamy w kinie czy literaturze, machina promuje kulturowy fastfood dla maksymalizacji zysku. Cholerni naśladowcy Jacka Welcha. Nie znaczy to jednak, że AI, korpo czy dziwne powiązania to całość rynku. Perełki mogą wyskoczyć zewsząd, czasem będą to małe zespoły, czasem większe, niejednokrotnie pojedynczy ludzie. I dobrze wykorzystane AI może im pomóc - wierzę, że da się zachować jakiś etos i zrobić dobrą grę z użyciem takich narzędzi, tylko po prostu trzeba przetrzymać pokusę pójścia na łatwiznę.
Ci biedni pracodawcy wiecznie narzekają na nowych pracowników. A to głupi, a to roszczeniowi, a to chcą zakładać związki - albo co gorsza, mieć życie po pracy. Chciałbym zobaczyć solidne badania na temat głupienia ludzi przez używanie AI - ale w skali lat, z porównaniem wieku, płci, kraju czy poziomu wykształcenia. Takich nikt nie sfinansuje, bo nie będzie można tego za bardzo skomercjalizować. Druga sprawa, że absolwenci studiów humanistycznych nie będą lepsi. To nie kwestia kierunku ani używanych narzędzi, a systemu nastawionego na doraźne efekty, który tresuje do wpasowania się w schemat. I tak się tylko zastanawiam czy materiał FT był pisany pod tezę czy może wnioski wyciągnęły osoby tylko pobieżnie zainteresowane zgłębieniem tematu.
Płyta z grą to fajna rzecz, ale bez zmiany praw autorskich i kwestii licencji to wszystko psu na budę. Płytę można zmienić w podstawkę na kubek zwykłym patchem i wyłączeniem serwera. To nie brak płyt czy fizycznych kopii jest problemem, tylko licencjonowanie - jeśli kupno kopii będzie na sztywno zrównane z "posiadaniem" (choćby w postaci wieczystej i "nieodbieralnej" licencji, z możliwością cesji na innego użytkownika) to dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że konsument/gracz jest jakoś zabezpieczony. I tu nie widzę innej drogi niż grzanie tego ponadnarodowo w UE w ramach szantażu dostępem do wspólnego rynku.
Ciekaw jestem formy w jakiej odrodzi się piractwo, biorąc pod uwagę kwestie technologiczne. Ciekawe czy Palantir będzie obsługiwał wielkich wydawców w kwestii szukania piratów i ich eliminowania 😏
Brak customizacji postaci ma być powodem do niekupienia gry? Można poczuć zawód, ale bez przesady - to nie rdzeń gry, a jedynie dodatek. Tylko nie Simsy, ale i one nie straciłyby aż tak dużo z predefiniowanymi postaciami 😉
Sapkowski chciał zakpić z kanonu, zrobił to lepiej bądź gorzej, sam nigdy nie lubiłem Ciri, ale ta gównoburza nie ma nawet specjalnych podstaw na tym etapie.
To jedna kwestia, a ponadto - facet nie pracował przy starszych grach, a przy dobrze odebranym RDR2 i ewentualnie miał udział w pisaniu questów do mocno specyficznego GTA Online. Cokolwiek zrobił przy GTA 6 - nie wiemy jaki przybrało ostateczny kształt. Dlaczego miałby przenosić złe praktyki ze starych gier Rockstara, z czasów kiedy nawet tam nie pracował?
Kolejna iteracja tej samej wiadomości sprzed paru lat. Nie ma tu absolutnie nic nowego.
Ogłoszona dziś współpraca dotyczy nie tylko licencji na Unreal Engine 5, ale także możliwości modyfikowania tej technologii, jak również jej przyszłych wersji, przez studio. Twórcy z CD PROJEKT RED oraz Epic będą wspólnie pracować, by przystosować silnik do obsługi rozgrywki w otwartych światach.
To jest komunikat Cedepu z 21 marca 2022 roku. Cztery lata temu!
Early access jest po to, żeby wprowadzać zmiany, także tu też będziemy się różnić - staram się hamować oczekiwania, ale nie widzę powodu by po wytknięciu problemów nie mieli zmienić części funkcji, interfejsu czy poprawić czytelności oprawy.
Nie powiem, też liczyłem na kierunek bliższy Manor Lords, ale to nie kwestia budżetu, Styczeń też raczej nie spał na hajsie kiedy wypuszczał pierwsze demo, a już na pewno przed podpisaniem umowy z wydawcą - a Firefly ma za sobą Devolvera.
Obejrzałem kawałek gameplayu u Lutela i trochę za bardzo wygląda to na dwójkę, trójkę, nie do końca odpowiadają mi punkty honoru. Ale tak samo nie odpowiadałyby mi w 2D.
Zagraj w demo, daj informację zwrotną,poczekaj jak rozwinie się early access i zobaczysz za X miesięcy czy naprawdę ta gra jest do dupy, czy jednak oceniłeś książkę po okładce.
Fakt, te lokacje są dość małe. Samo oblężenie La Valette i później zdobycie zamku można by rozbudować, nie mówiąc o lokacjach które wspomniałeś. Najbardziej chyba doskwierała mi kameralność Loc Muinne, wtedy miałem poczucie okrojenia treści. Może od początku tak miało być, nie wiem.
Odnośnie wydarzeń między grami - tak, dodatki też mogłyby się w zupełności sprawdzić. Co prawda ten oniryzm do mnie zupełnie nie przemawia, to już wspominałem, że subiektywne, ale kierunek ciekawy. Na pewno też byłoby o to łatwiej niż o wydłużenie podstawki, mój pomysł generowałby problemy i wymagał więcej pracy, w to nie wątpię.
Proponowany przez Ciebie powrót z Loc Muinne, po namyśle, ma dużo sensu - skoro Geralt szukał Yennefer, to można przy okazji naprostować parę dziur czy głupot. Znaleźliśmy zabójcę, podjęliśmy wybór, i w remake'u można faktycznie osadzić jeden czy dwa akty borykania się z konsekwencjami, unikanie Nilfgaardu, wyjaśnienie kwestii Iorwetha. Na początku nie miałem pomysłu co można by dodać do W2, ale podsunąłeś fajne tropy. I tu też, tak jak do jedynki, widziałbym potencjał do stworzenia dodatków w postaci pobocznych przygód. Nie wiem tylko co trzeba by było stworzyć od zera, by zapewnić takiej nowej grze odpowiedni finał. Ciekawe, dzięki za pobudzenie wyobraźni.
Nie wiem czy czytałeś "Wilczym śladem" Jankowskiego, wydaje się że tak, więc nie będę po nim powtarzał - po tym tytule tym bardziej doceniam, że trójka wyszła jak wyszła.
Samą jego rolę wspomniałem, żeby podkreślić, że to człowiek z wewnątrz :)
A jak nie gram w soulslike'i i roguelike'i, tak sprowadzenie ich do szybkiego klikania i uników wydaje się dużym uproszczeniem. Nadal podejmuje się decyzje, szacuje swoje zdolności i konieczna jest reakcja na przygotowane przeszkody. Nie będę im dorabiać jakiejś głębi, ale i kiedyś też trzeba było cwaniaczyć i minmaxować (RTSy) lub obklikiwać planszę (przygodówki).
Twój kabel za 15 zł może się sprawdzać w Twoich potrzebach, ale jak ostatnio szukałem dodatkowej ładowarki do telefonu to w grę wchodziły albo gotowe zestawy, albo szukanie osobno ładowarek i kabli - bo nie ma sensu kupować ładowarki 30 czy 60W jak kabel tego nie przepuści, jak w artykule. I też oznaczenia pozostawiają wiele do życzenia - zamiast jednej jednostki tu masz waty, tam miliwatogodziny, do tego miliamperogodziny. Można to było zrobić lepiej.
Nawet takie ogólnikowe zapewnienia mogą napawać optymizmem, zwłaszcza gdy autor takich słów ma za sobą 6 lat pracy u twórców jednego z największych RPG XXI wieku (jeśli nie największym).
No nie ukrywajmy, że to pompowanie balonika. Mogę mieć sympatię do CDPR, bo lubię ich gry, ale powtarzanie jak bardzo nie przesuwają granic, jacy nie są wspaniali - nie dość, że średnio wytrzymuje zderzenie z rzeczywistością (Cyberpunk PS4, crunch, niedostarczone funkcje obiecane w czasie kampanii marketingowej), to jeszcze sumarycznie działa na niekorzyść. Przekonani i tak im to wybaczą, a na pewno nie zyskuje się w ten sposób sympatii nieprzekonanych. Trochę skromniej.
Jeśli drugi dodatek do Cyberpunka faktycznie jest czymś więcej niż plotką, to pewnie powtórzą scenariusz - dodatek przed wypuszczeniem dużej gry. Ale aż dwa? Lubię popuścić wodze fantazji, ale to dla mnie za dużo :D
Samo 3D nie jest problemem, mogliby je zaimplementować we właściwy sposób. Weźcie też pod uwagę, komentujący, że firma została przejęta przez Devolver Digital w 2021 i zmieniono kierownictwo - starzy odeszli, przyszli młodzi. Warlords to jeszcze decyzje starego kierownictwa, remastery to już nowi ludzie - choć może nie aż tak nowi, bo i Tannahill, i Harris od wielu lat pracowali w Firefly. Harris od 2003 to. jako "producent" (cokolwiek to znaczy), Tannahill od 2011 r. jako marketingowiec i według LinkedIna przypisać mu można pomysł na remastery.
Zobaczymy co pokażą, wróżenie że 3D będzie do dupy, że to będzie klapa albo porównywanie do największych porażek nie ma sensu. Mają parasol Devolvera, mają świeżą krew. Podejrzewam, że będzie dużo lepiej - deklarowali współpracę z fanami, udostępnienie wersji demonstracyjnej. Jeśli dotrzymają słowa, możemy doczekać się po raz pierwszy "dopieczonej" gry 3D (na 2D nie liczę, jestem prawie pewien że to ten projekt budowany na Unrealu). Ostrożności nigdy za wiele, ale po co się nastawiać zawczasu?
Natomiast przy tak napiętym kalendarzu kolejne dodatki kanibalizowałyby siebie nawzajem z grami. Po co robić 2-3 letnie przerwy między grami, mając w zanadrzu inne spore premiery? Inna sprawa, że nie wykluczyłbym jakichś dodatków do remake'u - nie żebym miał jakiekolwiek informacje, po prostu łatwiej mi w to uwierzyć, bo po nim nic nowego już w tej "gałęzi" nie wyjdzie. A jednocześnie wydaje się to niezła platforma do wypuszczania małych dodatków o Geralcie jako takim - czy to na podstawie opowiadań, czy retcon jakichś historii pomiędzy.
Nie mam nabożnego stosunku do Władcy Pierścieni, choć oddaję cesarzowi co cesarskie - to jeden z fundamentów fantasy i nie wiem czy nieboszczyk Tolkien miał pojęcie jak wielki pomnik stworzył. Natomiast szkoda, że nie poszedł kilka kroków dalej - piję tu do "sequela" Władcy, "Nowego cienia", o którego istnieniu dowiedziałem się ledwie parę dni temu. To tylko trzynaście stron szkicu, zaczętego gdzieś w latach 60, nad którym próbował pracować jeszcze w 1972.
Wiele lat po śmierci Aragorna, podczas rządów Eldariona, ludzie zapomnieli o czasach chwały i stoczyli się w dekadencję, czcząc ciemne moce. Rdzeniem opowieści był "satanistyczny" kult. I gdyby Warhorse wziął to na warsztat, oczywiście gdyby mieli na to licencję, to byłoby naprawdę coś. Mniej magii, więcej ludzi, nadal ten sam świat, brudna historia która zniechęciła samego autora, a mogłaby dobrze pasować do współczesnych czasów - po wykwicie dark fantasy, grimdarku i horroru.
Choćby CDPR wypalił wersję zgodną z Windows 10 na płycie i rozdał za darmo, to i tak byliby niezadowoleni, bo nie doczytaliby wyjaśnień czy nie szukali rozwiązania sami.
Jeśli CDPR nie wyrżnie się o własne nogi, czego im nie życzę, a czego mimo pewnej sympatii wykluczyć nie mogę, to planują w ciągu następnej dekady (lub niewiele później) wypuścić pięć dużych gier o których wiemy więcej (trzy nowe Wiedźminy, remake, Cyberpunk 2), co najmniej jeden dodatek do starej gry (Pieśni), grę multi (Sirius), do tego Hadar (nowe IP) i jakąś mobilkę we współpracy ze Scopely. Dziewięć pozycji w ciągu +/- 10-12 lat - tu nie ma miejsca na dodatki.
Nie wierzę w Rebel Wolves pracujące nad dodatkami do Wiedźmina dla Cedepu od którego się odcinają.
Nie lubię snów, w dużej mierze "unieważniają" mi wydźwięk sceny. Ale ten prolog nie był długi, stanowił pojedynczy segment na dłuższy czas i jak wspomniałeś, ustawiał też inne wydarzenia w odpowiednim kontekście. Wyobrażam sobie pociętą strukturę, gdzie teraźniejszość jest hubem, a wszystko inne wspomnieniami, budowanym z klocków szerszym obrazem, ale bardzo bym tego nie chciał :D Niemniej masz rację, że mają dużo narzędzi i sprzyjające okoliczności, by to zrobić. Zagram i tak, a jeśli nie spodoba mi się użyte instrumentarium, to i tak jakoś w głowie zracjonalizuję sobie własny kanon.
Pożegnania z Geraltem się obawiam - zwłaszcza gdyby miało dojść do ostatecznego rozwiązania. Wiedźmin to dark fantasy, ale kiedy świat ocieka pesymizmem, strudzony wędrowiec zasługuje na spokojny odpoczynek. Ckliwe, choć sięgali po ckliwość już nie raz.
Wiedźminy 4-6 przypominają mi trylogię Stalkera. Mocno wątpię, by do W4 i W5 miały powstać większe dodatki. Może do szóstki? Ale do tego jeszcze bardzo długa droga. Równie dobrze mogą iść w mniejsze, poboczne produkcje.
Wiedźmin stoi kobietami od samego początku - Yennefer, Triss, Ciri, Nenneke, Shani i cała reszta. I nawet jeśli mnie osobiście to nie odpowiada, pięcioksiąg mocno stawiał na Ciri. Nie pozostaje nic innego jak uznanie, że Ciri będzie bohaterką kolejnych trzech Wiedźminów. Muszę przyznać, że to faktycznie było logiczne posunięcie - eksploracja wątków zaczętych przez Sapkowskiego w nowych okolicznościach. Sądząc po odzewie części społeczności - może i potrzebne.
Nie kupuję natomiast retrospekcji. Tego typu sekwencje, zwłaszcza oniryczne, wybijają mnie ze świata gry. Spotkanie postaci po latach - jak najbardziej. Sporadyczne nawiązania - pewnie. No nawet niech w paru miejscach cofną się faktycznie do takich momentów, o których wspominasz, jak Wyzima, Cintra, Sodden itd. - ale nie chciałbym (jakby kogokolwiek to obchodziło), by takie wycieczki w przeszłość stanowiły rdzeń rozgrywki. Nadałoby się to bardziej do osobnej gry, czegoś w stylu Wiedźmińskich Opowieści (nie obraziłbym się za wskrzeszenie tego projektu z nieco innym gameplayem).
Rezydencja von Evereców mnie męczyła, podobnie jak narkotyczna jaskinia na Skellige wstawki z Ciri. Kraina baśni w moim odczuciu to trochę inny przypadek. I tak, zamkniętych lokacji trochę tam było, czy ucieczka magów z Novigradu, czy eksploracja jaskiń Avallacha. Ale czym innym jest dla mnie wejście do zamkniętej lokacji w ramach jednej osi czasu, a czym innym skakanie po latach i zarzucanie urywkami większych historii, to by mnie w większej ilości rozczarowało, podobnie zresztą jak potencjalne przenoszenie się z opowieści do opowieści, zwłaszcza z niewiarygodnym narratorem. Bardzo subiektywne, wiem.
Ostatecznie bardziej obstawiam, że Jaskier się pojawi i będzie istotny, ale nie wróci do roli nadrzędnego komentatora rzeczywistości. Mogę się mylić, mało co wiadomo.
Z Ciri, oprócz starych plotek, wywleczono zresztą kwestię miecza z grafiki promocyjnej i jego podobieństwo do miecza którego Lwiątko (Lwica już właściwie) posiada w trailerze do czwórki. To wszystko ładnie się zgrywa, podobała mi się też wersja o Jaskrze, Lettenhove, purpurze królewskiej i Cidaris. O Cidaris wspominał też UV u siebie na streamie. Stamtąd jest całkiem blisko do Brokilonu... Nawiązania do książek, jak podejrzewam, będą, ale w mniej aktywnej formie.
A jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, której komentujący najwyraźniej nie mogą załapać - Windows 10 straci wsparcie przed premierą dodatku. To taka wisienka na torcie, umniejszająca ten argument. Teraz aktualizacje są, kiedy wyjdzie dodatek - przestaną. To naprawę wszystko zostało wyjaśnione, i to dość klarownie jak na CDPR.
Przy okazji tego dodatku porażające jest ile osób zaczęło się burzyć bez zadania sobie trudu przeczytania artykułu o wymaganiach na stronie CDPR. Prawie wszystkie te wątpliwości wynikały z nieprzeczytania bądź tylko "przelecenia wzrokiem". Zaadresowali i kwestię W10, i DX12, i rollback wersji do zgodnej z W10. Później ci którzy przeczytali, tłumaczyli tym którzy nie przeczytali jak się mają rzeczy. A nadal pojawiają się ludzie, którzy pytają zamiast przeczytać co dostali na tacy.
The game will exclusively run using DirectX 12, which allows us to support ongoing technical improvements and modern hardware more effectively.
A sam dodatek może działać na Windowsie 10, zwyczajnie tego nie gwarantują.
Kiedy wychodził W8, narzekali. W8.1 - narzekali. Na W10 też narzekano. A kiedy wyjdzie W12 to W11 przestanie być objęty infamią. Rozumiem obawy o prywatność, ale poza tym to całkiem zwyczajny i funkcjonalny system, o ile nie ktoś nie ma potrzeb indywidualizacji jak przy Linuksie. Stare gry działają, nowe gry działają, wymagania TPM da się ominąć Rufusem, jeśli ktoś musi. Życzę Linuksowi, żeby mógł stanowić stuprocentową alternatywę, ale na ostatnim Windowsie nie ma co aż tak psów wieszać, nawet jeśli to Microsoft.
Albo dodatek zwyczajnie się odpali, ale może być więcej błędów lub support odmówi pomocy przy niespełnieniu minimalnych wymagań. Teorie spiskowe to takie proste odpowiedzi na wszystko, że aż nie trzeba ruszać głową.
Imposybilizm, i to jeszcze oparty na fałszywym założeniu. "Nigdy nie było dobrze" jest jeszcze gorsze niż "kiedyś to były gry". Czemu First Light miałby być zły? Rozumiem, że formuła Hitmana Ci nie odpowiada, nie każdy musi to lubić, mogą być problemy techniczne, ale od razu zakładać że wszystko będzie do dupy? To już malkontenctwo.
Czyli znów wracamy do problemu z zarządami cisnącymi na niesprawdzone i nieprzetestowane nowinki 😏
Niestety, trzeba się nauczyć i przyzwyczaić. Jak kląłem na system walki przy pierwszym podejściu do jedynki, i za drugim razem poszło mi jako tako, tak już w dwójce sprawiał mi przyjemność. Nie był idealny, ale ciekawy, wymagający i nagradzający gracza.
Zwykła PRowa gadka, która nie znaczy nic. Względnie tyle, że zmienią archaiczne elementy jak styl walki czy ubogacą świat przedstawiony o elementy których brakowało te niespełna dwadzieścia lat temu. Całą resztę zobaczy się bliżej premiery.
Na przełomie 2024 i 2025 roku Mighty Koi przeprowadziło bowiem emisję akcji, dzięki której pozyskało 8,8 mln zł, a wycena spółki sięgała około 87 mln zł
Kto miał zarobić, ten zarobił. Giełda jako narzędzie jest dobra, szkoda że często jest źle wykorzystywana.
Jeśli jeszcze 184 dni będziecie zapychać stronę takimi newsami, a co gorsza, powtórzycie to przy innych dużych tytułach, to naprawdę odechciewa się tu wracać. Nie żeby innych problemów nie było.
Wyobraźcie sobie, że nawet układy, które sprzedaliśmy cztery czy pięć lat temu, drożeją dziś szybciej niż dobre wino. To wymyka się wszelkiej logice, ponieważ kupowanie kart graficznych NVIDII przypomina teraz inwestowanie w dzieła sztuki.
Raczej deficytowe towary w warunkach niedoborów. To nie dobra inwestycyjne, to narzędzia, których cena podbijana jest przez decyzję krawaciarzy mające wpływ na podaż. Chrzani jak zwykle.
PlayStation 2, czyli konsola, z myślą o której opracowano GTA 3, posiadała jedynie 32 GB pamięc
Zaszła pomyłka, GB a MB.
W mieszkaniu na otodom nie strzelasz do przeciwników i nie masz logiki gry, tylko pustą przestrzeń. Różnica jak między telefonem po kablu a komórką.
"Kiedy zaczynaliśmy tę współpracę, mieliśmy bardzo ambitne cele. Zawsze tworzyliśmy gry z myślą o PC, a potem próbowaliśmy je skalować w dół - i to sprawiało nam w przeszłości sporo problemów. Dlatego tym razem postanowiliśmy podejść do projektu od drugiej strony i skupić się przede wszystkim na wersji konsolowej."
Preprodukcja trwała ~30 miesięcy, licząc nawet grudzień 2027 jako premierę pełna produkcja trwałaby około ~36 miesięcy. Łącznie - byłoby około pięć i pół roku. KCD2 tworzono sześć lat, Yotei wraz z preprodukcją cztery, Elden pięć. Choć pełna produkcja Cyberpunka, z całym jego chaosem i problemami zarządczymi, to cztery lata (i brakowało roku). Czy te 5,5 łącznego developmentu Wiedźmina jest aż tak nierealne? Może, biorąc pod uwagę ich poprzednie problemy i brak profesjonalizmu przy dwóch poprzednich grach. Niekoniecznie, biorąc pod uwagę zmiany w studiu + priorytet na PS5 i współpracę z Epikiem. Nie postawiłbym pieniędzy na żadną z opcji, ale nie ma sensu złowieszczyć w ciemno. A jak wyjdzie na kolejną generację to też dobrze.
Jak lubię KCD i KCD2, to do otwartego świata mam pewne zastrzeżenia, zwłaszcza w kontekście umiejscowienia hubów. Rataje w jedynce były umieszczone w narożniku mapy, co sztucznie wydłużało podróże. Na pierwszej mapie dwójki Troskowice leżały z grubsza pośrodku, więc pół biedy, ale Kutna Hora to znów jedna część mapy. I pewnie, sekretów czy mniejszych lokacji było mnóstwo, większość ciekawa, a jednak nie był to na tyle wyróżniający element obydwu gier, by był z tego zysk. Prawdę mówiąc pod tym względem bardziej mi chyba jednak odpowiadał Wiedźmin 3 i Cyberpunk, ale i one nie były wolne od was.
Drugą sprawa - Glatz, jak wynika z tego resume, nie zajmował się otwartym światem w KCD1 i 2. Pytanie czym będzie się w praktyce zajmował jako "open world designer", czy bardziej fabułą (czyli tym czym większość czasu w Warhorse) czy tworzeniem otoczenia (lead level designerem był ledwie rok)?
No i ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz - czy to nie jest nieco późno jak na open world designera do Wiedźmina 4? Tytułu gry przy jakiej pracuje nie podano, nie chciałbym wyciągać pochopnych wniosków ani też nie wysyłam go do Bostonu, ale wykorzystanie tytułu kolejnej gry Cedepów to lekkie nadużycie :))
Znowu odważny zespół o wielkich ambicjach? Cykl życia podobny do cyklu życia stonogi.
Po co kupować w pełnej cenie, jeśli ta szybko spada? Po co kupować wtórne tytuły, jeśli rynek jest nasycony? Po co okazywać lojalność komuś, kto nie jest lojalny wobec mnie?
Dziennikarze, którzy posługują się clickbaitami i treściami sponsorowanymi nie mają przewagi nad "twórcami treści". Wytwórnie klepiące masówkę lub niedoróbki nie przyciągną do siebie dużego grona. Pomijając horoskopowość "generacji" - starsze osoby miały jeszcze czas, by przyzwyczaić się do tradycyjnych mediów czy nośników. Młodsze osoby zostały rzucone w gąszcz platform, efemerycznych trendów i krótkożyjącej treści. Nie ma co się dziwić, że to w ten sposób wygląda.
Odnośnie komentarzy do Unii - to jednak trochę co innego, dowód wiedzy zerowej jest lepszy niż plany Wielkiej Brytanii. Jedyne co mnie tam niepokoi to nie to, czy weryfikator dostanie moje dane od poświadczającego, bo to z definicji nie ma miejsca, ale czy poświadczający (UE) dostanie dane weryfikatora. W chamskim przykładzie - strona borno nie dostanie moich danych (Jan Kowalski), ale czy UE będzie wiedziała, że Jan Kowalski próbował wchodzić na strony borno? Przydałby się jakiś pośrednik "czyszczący" taką informację na zasadzie, upraszczając, VPNa. Do doczytania, do doinformowania i do przypilnowania, ale same żale (suflowane przez Konfę) o złej UE co zakuwa w cyfrowe kajdany są rozczarowujące. Rozumiem niechęć do różnych mniej lub bardziej zbędnych regulacji, ale temat jest ciut bardziej złożony niż "komuna". Kwestia ograniczenia seksualizacji przestrzeni publicznej to temat na grube książki.
Gra nie jest zła, ale po przyzwyczajeniu się do EU4 można mieć problem z wczuciem się w piątkę. Sam w ogóle porzuciłem obydwie gry i na jakiś czas robię sobie odpoczynek od Paradoksu, bo ile można.
Miło by było, gdybyś nie miał racji z Denuvo. Wyboru Bandai Namco nadal nie rozumiem, tym bardziej że podobno mieli do wyboru kilku wydawców - nie wiem co ci im takiego obiecali, może poza lepszą marżą.
Już bez przesady z tymi alergicznymi "reakcjami społeczności". O tym czy 32 GB jest potrzebne deliberuje się od kilku lat. Zresztą można mieć 16 a nawet 8 i nadal komfortowo grać - zależy od tego w co kto gra.
Absurdalne podwyżki cen RAMu też nie sprawiają, że pamięć jest "poza zasięgiem" - jest droga, konsument traci kosztem korpo od AI, ale jednorazowe dołożenie równowartości tysiąca złotych do kosztu zestawu komputerowego to nie jest coś, na co nie da się odłożyć. Czy warto rzucać się na pamięci, to inna kwestia.
Jestem ciekaw czy/kiedy powstaną mody zdejmujace ograniczenia czasowe. Na pierwsze podejście nie, ale jeśli gra zażre i będą takie opcje, to chętnie bym wykorzystał.
Do telefonu nie potrzeba wiele więcej niż obecnie jest dostępne, ale już w samochodach czy magazynach energii mogłoby się to przydać.
Pierwsza Industria zdobyła uznanie (gra ma 74% pozytywnych opinii na Steamie)
Nie nazwałbym tego specjalnym uznaniem. Demo dostępne na którymś steamfeście obiecywało retrofuturystyczne SF, a na końcu dostałem inspirowanego Half-Life'm immersive sima z odrobiną strzelania. Przyjemne i krótkie - dłuższe nie byłoby przyjemne. Poszarpana fabuła niewiele zdradziła (ponoć na Wiki rozpisali ją obszerniej, ale nie uznaję dopisywania lore'u po fakcie). Na Industrię 2 nawet nie czekałem. Bardzo niszowy tytuł, gdyby nie włączenie do Humble Choice to pies z kulawą nogą by się nie zainteresował. Niestety, ale to zmarnowany potencjał.
I to wbrew pozorom całkiem wdzięczne określenie, bo wymienianie k-wszystkiego może doprowadzić do k-ur... Koreańczykom dobrze idzie inwazja kulturowa, biorąc pod uwagę z jakimi problemami się mierzą i od czego zaczynali.
Za polecajkę książki dziękuję, sprawdzę. Na razie przejrzałem tylko opis i mam dwie wątpliwości - czy to tylko kwestia USA i UK - rozlało się dużo mocniej; i czy dotyczy to "zetek" - bo wypaleni są też i czterdziestolatkowie. Internet i media społecznościowe psują ponadpokoleniowo, kwestia względnej długości ekspozycji przy braku przygotowania.
Hogwarts Legacy 2 nie potrzebuje bardziej otwartego świata, przynajmniej nie w pierwszej kolejności - raczej niech scenarzyści przyłożą się do roboty i dadzą lepszą historię. Mniej naiwną, bardziej oddającą klimat szkoły i tego (dziurawego jak cholera) świata. Nawet fedeksy są do strawienia jeśli fabuła da radę.
Te gry nie zestarzały się aż tak bardzo, żeby potrzebowały remake'ów. Nowe części? Proszę bardzo, ale po co babrać się w remake? TWoM mogłoby odnosić się do innego konfliktu, Frostpunk też mógłby po prostu dotyczyć innego miasta w ramach tego samego uniwersum bez "nadpisywania" tego co było.
Ale przy teoretyzowaniu na temat terraformacji można opracować procedury do poprawy stanu Ziemi czy zapobiec przyszłym problemom.
Niedawno ograłem też demo Red Recon 1944 - rosyjska gra, więc osobiście odpuszczę - ale sam schemat rozgrywki podobny do Partisans 1941 w bardziej skradankowym sosie (walka jest beznadziejna, ale zrzucam na karb alfy (?)). A są w planach inne gry, w tym miesiącu ma wyjść Prohibeast, na świętego nigdy zapowiedziano Call of Resistance czy First Blood: Persian Legends. Niech chociaż co trzecie nie będzie gniotem, to jakoś się to pokula.
Commandoslike'om przydałyby się - luźno patrząc - trzy rzeczy, bo wpadły w pułapkę rtsów.
Po pierwsze - uznanie gier Mimimi za standard jakości, bo niestety nie wszystkie gry dorównują do tego poziomu. Sporo tytułów jest zbudowanych długo po premierze, choćby polskie 63 Days czy War Mongrels, choć muszę pochwalić Sumerian Six, bo technicznie na premierę wszystko szło gładko.
Po drugie - więcej wolności wyboru. Grałem jedynie w demo Stone of Madness, ale nie miałem poczucia, że sam mogę wybrać ścieżkę , - to raczej zamknięte korytarzowe poziomy dostępne z huba. Być może w pełnej jest inaczej, ale już taki Eriksholm, jakkolwiek ładny i ciekawy pod kątem settingu, jest korytarzówą. Shadow Gambit z kolei dało wolność, ale za cenę spójności - repetytywność aż poraża.
Po trzecie - przydałoby trochę więcej innowacji. Nawet nie w postaci wprowadzenia magii, ale dodatkowych mechanik. Niektóre gry idą nawet "za daleko" , przestając być commandoslike'ami, jak seria Men of War (Soldiersów można było z przymrużeniem oka jeszcze wrzucić do tego worka), Last Train Home (tu raczej tylko elementy, dużo zarządzania pociągiem). W pewnym sensie i Gorky Zero, 02 - chociaż zwłaszcza dwójka szła już w stronę strzelanki. Jakie te innowacje mogłyby być? Ano na przykład inteligentni przeciwnicy, co może brzmieć jak żart, ale w niemal każdej grze gatunku wrogowie są kretynami lub względnie podejrzliwi są tylko przez krótki czas i wracają do stanu domyślnego. Powinni nieustannie szukać zaginionych, alarmować *wszystkich* - zmieniłoby to dynamikę gry z kolorowej Jengi w faktyczną grę taktyczną, wywarłoby presję na unikanie wroga lub konieczność podołania cięższym starciom.
A potem zdziwienie, że Stone of Madness ma tylko 176 recenzji, bo gra na starcie jest dość droga, a oferuje dość statyczną przygodę na jeden raz. 63 Days ma 2x tyle, War Mongrels około 1700, Sumerian Six niespełna 1000. Kuszące nieco odmienną rozgrywką Lasy Train Home nieco ponad 2000. To nisza, pewnie, ale nadal jest potencjał chociaż do sięgnięcia poziomu gier Mimimi (ST: 30000 ocen, D3: 11000 ocen, SG: 4900 ocen - prosta średnia to ok. 1600-3000 ocen na rok życia gry, nie cały okres trwania). Tylko niech to będzie jakościowe i twórcze.
Crunch niezbędny? Może niezbędna jest wymiana osób odpowiedzialnych za rozłożenie projektu w czasie lub wymiana osób nadzorujących spółkę, które wymuszają niepotrzebny pośpiech w imię szybszego zysku? Uncharted, jakkolwiek bardzo przyjemne gry, nie pokazały mi dlaczego ten crunch był "niezbędny". Wątpię, żeby w przypadku TLoU było inaczej.
Niestety, Replaced (wchodzącego w skład konsorcjum Sad Cat) też było współfinansowane z rubelków GEM Capital.
A odnośnie "przytrzymanych przygłupów" z odpowiedzi - niestety, ale Moskwa wykorzystuje takie postawy do normalizowania swojej pozycji. Chiny też prowadzą miękką ofensywę gospodarczo-kulturową i patrząc bardziej długofalowo to może mieć negatywne skutki i dla naszego grajdoła. Kapitał ma narodowość, zwłaszcza powiązany ze służbami, a kultura to potężne narzędzie propagandowe. Bojkot może nie ma większego znaczenia finansowego, ale "tamta strona" nie będzie się wahać przed wykorzystaniem kultury czy sportu przeciwko nam. Skoro "demokratyczni sojusznicy" próbują na nas wpływać i to widać, głupotą byłoby myśleć, że tamci też tego nie próbują.
I to by była rzeczywista odmiana, a nie nieistotny detal (sprawdzić działanie można choćby na YT)
Nie potrzebuję nieskończonego przewijania czy lepszej kolejki odkryć tylko działającego przeglądu gierek, gdzie jak kliknę np. "izometryczne" będę miał wszystkie izometryczne, i będę mógł po tagach znaleźć interesującą mnie niszę. A takie rzeczy nadal nie działają.
Niektórzy nauczą się walki w KCD2, inni nie - i jak rozumiem, że model może frustrować niezaznajomionych z nim, tak sama walka nie jest zła - a jedynie specyficzna. Mechanicznie nie mam KCD2 prawie nic do zarzucenia, już bardziej fabularnie - parę plot armorów, rozczarowujące dodatki, nieco ucięte zakończenie i nierozwinięcie tematu bandy. Ale to nadal świetna gra.
Nie ma co się dziwić, że Steam uwalił handel i[]giftami, nie po to je stworzono, by nimi handlować. Choć nie obraziłbym się za korzystniejszy przelicznik wielozmienny czy możliwość cesji gier z biblioteki za potrąceniem opłaty dla Steama i wydawcy, co czasem mogłoby być korzystne (wiem, bajki).
Żeby kupno konsoli miało sens, musi towarzyszyć jej odpowiednia biblioteka gier. Można kombinować ekskluzywnością, można ceną w porównaniu do zestawu komputerowego, ale jako jeden z czarniejszych scenariuszy zarysowałbym wzrost znaczenia grania w chmurze - co samo w sobie jest ciekawą alternatywą, ale platforma jest po stronie korpo i odbiera - po raz wtóry - decyzyjność konsumentowi. Konsole drogie, pecety drogie, cena chmury kryta w formie abonamentu.
Na szczęście większość czarnowidztwa się nie sprawdza - ani nie nastąpił koniec pecetów, ani Unreal nie zmonopolizował rynku (i nie wydaje się, żeby miał, mimo pewnych zalet). Kryzys w segmencie gier wysokobudżetowych nie położył grania jako takiego, bo są jeszcze gry średnio- i niskobudżetowe - tak jak marvelizacja kina była/jest trendem, ale całej branży trwale nie zmieniła. Może i problemy sprzętowe za jakiś czas (i na jakiś czas) przestaną być istotne.
Niemniej takie rozróżnienie może nie zrobić różnicy graczom, którzy w ostatnich latach głośno wyrażają swoje niepochlebne opinie na temat każdego przejawu wykorzystania AI.
To nie jest homogeniczna grupa. Jedni są przeciw wszystkiemu, jedni są za wszystkim, a większość prezentuje zniuansowane podejście. AI to narzędzie i można je wykorzystać na różne sposoby, zagęszczenie NPC którzy robią za tło to nie to samo co flopy DLSS5.
A może być gorzej? Jest szansa, że AI podejmie lepsze decyzje niż Zuckerberg, skutecznie psujący własnego konia pociągowego.
"How do you do, fellow peasants". U Daniela Owena (YT) przedstawiciel Nvidii wprost przyznał, że DLSS5 interpretuje płaską wyrenderowaną klatkę i na jej podstawie tworzy właściwie nowy obraz, więc nie czaję rozbieżności z tym co mówi Huang. AI ma lepsze zastosowania, czekam na Neural Texture Compression, a ci dają gówno w pozłotku i każą się cieszyć.
Świat fajny, ale nie siadła mi walka, przez co po demówce nie miałem ochoty sięgnąć po pełniaka. Za dużo gier, żeby zmuszać się do czegoś, co nie zagrało
Giełda jak zwykle zachowuje się jak kurczak z obciętą głową. Powoływanie się na spekulantów nie ma sensu, im wszystko jedno czy obstawiają firmy robiące gry, cebulki tulipanów czy amerykański twór seropodobny.
3/5 to nie jest zła ocena, to po prostu pojedyncza opinia uznająca, że Crimson Desert jest średniakiem. Niespełna 80% ze średniej to też nie jest zły wynik, zwłaszcza jeśli większość negatywów dotyczy bugów i fabuły - pierwsze da się naprawić, a drugie nie dla wszystkich jest istotne.
Po prawdzie to nie AI zabiera pracę tylko zarządy zaślepione rzekomymi zyskami.
Fani Fallouta nie są zachwyceni teorią weterana Bethesdy, jakoby za FO5 mogło odpowiadać inne studio
Ci "fani" są z nami w pokoju? Kto by wolał Fallouta od Bethesdy zamiast od innego, najpewniej bardziej kompetentnego studia? Niech Bethesda sobie to wydaje, na zdrowie, ale jeśli oddadzą to komuś o większych zdolnościach do wyprodukowania dobrej gry, to tym lepiej.
Byłoby to zabawne w kontekście tego, ile osób już poświadczyło dobrym imieniem, że dodatek jednak powstaje.
Nie planujemy żadnych dodatkowych DLC ani rozszerzeń. Jeśli coś się zmieni, poinformujemy was wszystkich!
Czyli jakby chcieli coś wydać to i tak wydadzą. Stwierdzą wtedy, że nie mogli wcześniej o tym informować i mają nadzieję, że wybaczymy im to małe kłamstwo.
Ani to nic nie rozsądza, ani o niczym nie świadczy, ani w jedną, ani w drugą stronę. Będzie to będzie, nie obrażę się - a poszlaki pewne są - ale jak nie będzie, a to podpowiada rozum, to trudno, mam plan dożyć do dwójki, a po drodze będzie pełno innych gier. Tak naprawdę teraz w krótkotrwałych okresach posuchy wracam do gier z dzieciństwa, bo zdążyłem je zapomnieć. Przez lata rozdawnictwa dostałem tyle tytułów, że nie jestem w stanie ich wszystkich ograć. Cyberpunk naprawdę nie jest do niczego potrzebny "na teraz", chociaż miło się grało.
Bardzo mnie cieszy powrót Defendera, zwłaszcza że można przełączać się między starą i nową oprawą graficzną - trochę jak przy Montezumie. Ale Blight i Samson też kuszą, pierwsze jako średniowieczny Resident, drugie jako GTA za 1/8 budżetu. Nawet do Shadowglassa może się przekonam, chociaż oprawa chyba jest zbyt mocno stylizowana jak na mój gust.
Gdyby tylko ktoś mógł się domyślić jak kończy się przejmowanie firm przez niewłaściwe podmioty...
Stąd dążenia Valve do poprawienia „odkrywalności” gier
To niech naprawią cholerny katalog, tagi i kategorie, bo nie idzie się w tym połapać. Widać to na SteamNextFestach, gdzie nie da się przejrzeć wszystkich demówek, widać to w sklepie, gdzie ginie się w pętli i nie sposób ogarnąć wszystkie tytuły. Filtry i kategorie - prosty i sprawdzony sposób, wiele więcej nie potrzeba, tylko niech działa jak należy.
A o jakiej grze to news? Bo jak chcecie robić kryminalny magiel towarzyski to wątpię czy to słuszna droga.
Dla fabuły ograłbym i Horizona 3 na PC, nie będę kupował konsoli dla jednej gry. Szkoda, chyba że wynajmę albo pożyczę od kogoś znajomego - zawsze lepsza opcja niż ładować się w platformę której się nie użyje. Popełniłem ten błąd z PS4 i dzisiaj robi tylko za czytnik bluraya i nośnik aplikacji dla starego telewizora
Rozbawiło mnie założenie, że cokolwiek będzie "zetkowe", tylko że decyzje podejmują stare dziady i baby. Zupełnie jakby teściowa decydowała, ale wszystko szło na konto pary młodej.
Szkoda baterii i zasobów na nie zużytych. Już lepiej jakby bawił się akumulatorami, a nie jednorazówką.
Choć nie wiemy, jak Ubisoft uzasadniłby fakt, że Florentczyk wciąż żyje – zasadniczo zmarł bowiem w 1524 roku, a akcja gry ma zostać osadzona na przełomie XV i XVI wieku
XV wiek trwał do 1500, XVI od 1501, więc jak najbardziej mógłby żyć, natomiast wydaje się, że XV w. to trochę za wcześnie na osadzenie tej części. Inna sprawa, że to wykorzystywanie sentymentu, niechby dali Ezio umrzeć w spokoju.
Najęli dużo osób, i owszem, ale tak samo W3 robił zespół inny niż W1, a między Phantom Liberty i Wiedźminem też dużo się zmieniło. Poczekamy, zobaczymy - to co pokazali (niewiele) nie wygląda źle. Jedyna kontrowersja to Ciri jako protagonistka, ale tu dużo osób podchodzi do tematu z religijnym zacietrzewieniem pro/anty, a co będzie, zobaczymy.
Wszystko i tak rozbija się o naciski z góry - nawet najlepszy twórca polegnie w walce z uporem księgowych i przedstawicieli akcjonariuszy.
Tylko ostatnia z trzech nowel "Rycerza" wyszła rok przed Tańcem ze smokami. To, że teraz działa przy serialu w zasadzie nie zmienia tego, że złożył nieformalną obietnicę, tworząc cykl, a potem jej nie dopełnił. Daleki jestem od chamskich pytań do Martina "kto cię zastąpi gdy umrzesz", ale zawód pozostaje. Odpuściłem PLiO ze względu na to, że cykl nie został dokończony i trochę żałuję, ale nie chcę powtórki z Kresa (którego kończy Saulski) czy Wegnera. Przypadek Martina powinien być przestrogą dla pisarzy i pisarek, że może wielotomowe epopeje nie są najlepszym pomysłem, jeśli ich realizacja trwa trzydzieści lat. Pomijam Rothfussa, który odwalił popelinę jeszcze szybciej. Lepiej rozwiązał to wspomniany Abercrombie, którego książki uwielbiam - trylogia (powieść rozdzielona na trzy tomy tak naprawdę), samostojki, trylogia... Jeśli z jakiejś przyczyny przestałby pisać, nie ma tragedii. Odstawił Pierwsze prawo na rzecz Diabłów - i w porządku, może wróci, może nie, nie ma "długu" wobec czytelników. Życzyłbym sobie więcej tego typu rozwiązań zamiast wielotomowych sag. Już pomijam durne procedurale pokroju Piekary, gdzie finału nie ma i nie będzie.
Spliced [...] pracuje nad innowacyjnym projektem, który na nowo zdefiniuje istotę gier i sposób interakcji.
Brzmi jak każde przeciwieństwo innowacyjnego projektu, który nic nie definiuje, a odgrzewa stare kotlety na tanich składnikach
Zamiast robić remake Bloodborne'a i wpaść w konflikt prawny z Sony mógł zrobić "list miłosny" bez wykorzystania znanego IP...
Nie, to nie gracze mają akceptować opóźnienia. To twórcy, nie przyciskani przez zarząd, mają realnie szacować ramy czasowe projektu i wyznaczać adekwatną datę premiery. Gracze nic nie muszą.
Niepotrzebne straszenie atomem, w przeciwieństwie do AI energetyka jądrowa jest dobrze uregulowana.
Ale to nie UE5 jest problemem, tylko decydenci w studiach które biorą ten silnik. Arc Raiders działa na UE5 i nie kojarzę narzekań. Po prostu to wymagające narzędzie i nie można odwalać popeliny, tylko najpierw nauczyć się obsługi, a potem zoptymalizować aplikację.
Też nie ma co porównywać lat 90 do połowy lat 20 - zupełnie inna skala, inne efekty, inne wymagania stawiane względem gier, dostępności czy złożoności. Brak wystarczającego zaangażowania zespołu (najczęściej z powodu braku wiedzy i pospieszania przez zarządy) to nie wina silnika
Boże, był w tytule - "darzą"! Czemu korekta w edytorze tego nie wychwyciła? Bo w korektę ludzką to nie wierzę.
Tak jak prawie nigdy nie kupowałem Cybermychy, tak akurat trafiłem na Stunt GP i chociaż dla młodszego mnie gierka stanowiła spore wyzwanie, to po latach udało się ją już opanować na tyle, żeby dość regularnie ją przechodzić. Ostatnio próbowałem znowu - na Windows 11 też odpala i można pojeździć bez problemów (wersja z CD Cybermychy 04/06).
Aktualizacja po rozegraniu 8/9 nowej kampanii - ograniczenia utrudniają wykręcenie dobrego czasu, ale jak najbardziej da się przejść kampanię w wyznaczonym czasie. Lwica faktycznie jest słabsza, poziom mniej-więcej Wieprza, podczas gdy Sierżant sytuuje się między Ryszardem a Wilkiem. Coop też daje radę, nie ma problemów z połączeniem, a bierność botów poprawiono hotfiksami.
Jest dobrze, a jak wynika z materiałów Firefly - to może nie być ich ostatnie słowo. W omówieniu aktualizacji i dodatku babka wspomniała, że coś może jeszcze się pojawić, ale jeszcze nie mogą powiedzieć co.
Czekam też na nową Twierdzę, którą zapowiedzieli parę lat temu i od tego czasu cisza.
Widziałem wzmiankę o Theocracy, poproszę bardzo! Jakiś czas temu udało mi się kupić używkę, zgrać obraz i jakoś działa na Windows 11, ale nie było okazji wrócić. Może trochę ze strachu, że znów, tak jak 20 lat temu, nie ogarnę gry i nie podbiję Meksyku :D