Twórcy STALKER 2 wyjaśniają, co się dzieje z pierwszym dużym dodatkiem do postapokaliptycznej strzelanki. Wieści są całkiem dobre
Dla mnie sytuacja ze STALKER 2 jest podobna, jak z Cyberpunkiem - ten drugi miał fatalny start na premierę, ale z czasem CDPR wyprostował tą grę do stanu perełki. Ze STALKERem będzie podobnie. Nie miał aż tak złego stanu technicznego na premierę jak CP, ale też miał swoje babole(choć ja grałem od premiery i jakichś tęgich baboli mógłbym przez całą grę wyliczyć raptem na palcach jednej dłoni) i super, że twórcy nie osiadają na laurach, albo się nie zniechęcają, tylko aktywnie działają nad usprawnianiem gry mając przy okazji też na uwadze zdanie graczy i fanbase'u. Dla mnie CP2077 będzie koncertowym przykładem tego, jak od totalnego gruza można wyprostować grę do stanu perełki, istnego kopciuszka w swoim gatunku. Cieszy mnie, że GSC podąża tym samym kierunkiem i regularnie pompuje życie w swój tytuł.
Jakiej perełki ?! Po prostu naprawili co było popsute, mimo to nadal nie wszystko. Gameplay jest co najwyżej ok, mechaniki obiecywane na trailerach nadal nie znajdują się w grze, zadania nadal liniowe. Ta gra takiemu No man sky może buty czyścić. Tam dodano masę nowych rzeczy za darmo, cyberbuga tylko naprawiono do stanu grywalnego.
Dokładnie, widać że cyberpunk i wiedźmin 3 to ten sam kunszt, bo takie same babole porobili, i w zasadzie wszystkie problemy które ma wiedźmin 3 ma cyberpunk, już pomijając stan techniczny na premiere. Jedno i drugie to najwyżej średniak.
Zarówno Cyberpunka jak i Stalkera przechodziłem świeżo po premierze każdego z nich - Cyberpunk był w lepszym stanie, przynajmniej w wersji na PC. Dało się skończyć grę na pierwszych patchach, na relatywnie słabym sprzęcie (5-letnim, bodajże i7-4790k + gtx970, szału już nie robiło). Stalker wariował na sprzęcie przekraczającym minimalne, potrzebne były łatki, świat świecił pustkami, a fabuła nie dorównywała Cieniowi, a nawet Zewowi.
Cyberpunk był w alfie, pełen glitchy, bugów i pozbawiony dodatkowych funkcji, ale Stalker na premierę to prealfa - zbugowany, bez optymalizacji, bez mechanik i bez treści. Poza kampanią główną w tej grze nie było nic. W zasadzie to największe rozczarowanie ostatnich lat, choć akurat nie miałem do czynienia z Gollumem czy Redfallem.
istnego kopciuszka
Dosłownie jedna z najdroższych gier w historii branży, "kopciuszek" xD
Juz prędzej NMS to taki kopciuszek bo pomimo początkowego wsparcia Sony to jednak mają ułamek budżetu CDP Red a z gry ktora byla totalnym gównem na premierę zrobili bangera.
Parę dni temu skończyłem, pod koniec już bez pobocznych questów. Zajęło mi to blisko 90 h. Mniej więcej po 40 godzinach była to gra na siłę. Świat i klimat jest wspaniały, jednak co z tego jak gra jest niesamowicie nudna. Cały czas idź tu i tam co zajmuje masę czasu, cały czas przeciążony złomem aby mieć na naprawy oraz modyfikację. Są misje gdzie musisz przejść całą albo 3/4 mapy. To jest mordęga, masa skrytek jednak co z tego jak we wszystkich jest to samo. Do tego cały czas ale już w mniejszym stopniu głupie zachowania AI. Można tak wymieniać bez końca. Nie wydaje mi się aby dopracowali ten tytuł. Pomimo niesamowitego klimatu gra jest po prostu strasznie nudna, pod koniec fabuła na siłę ''rozciągnięta''. Szkoda zmarnowany potencjał.
No to poczekam jeszcze na dodatek i potem się zagra w pełniejszą i dopracowaną grę :).