Przecież to zjawisko to nic nowego:) i nie tyczy się tylko gier, tyczy się wszystkiego gdzie zaangażujemy się emocjonalnie.
Drodzy naukowcy, ale znamy to uczucie już od czasów książek
Z ostatnich tytułów to po Ekspedycji 33 z miesiąc mną targały myśli o fabule i jej konsekwencjach. A przez pierwszą dobre czułem coś w postaci żałoby zmieszanej z frustracją i zachwytem jednocześnie. Ale już mało która gra mnie emocjonalne angażuje obecnie. Fajnie że E33 się udało
Przecież to zjawisko to nic nowego:) i nie tyczy się tylko gier, tyczy się wszystkiego gdzie zaangażujemy się emocjonalnie.
Z ostatnich tytułów to po Ekspedycji 33 z miesiąc mną targały myśli o fabule i jej konsekwencjach. A przez pierwszą dobre czułem coś w postaci żałoby zmieszanej z frustracją i zachwytem jednocześnie. Ale już mało która gra mnie emocjonalne angażuje obecnie. Fajnie że E33 się udało
Dlatego po zakończeniu dobrej gry zawsze wart iść pobiegać, żeby nie dostać depresji.
Robiłem E33 i The Alters jedno po drugim i to ci drudzy pozostawili we mnie mocniejszy efekt. Może to kwestia większej interaktywności, bo E33 jest fabularnie liniowe.
Chyba tak miałem ponad 20 lat temu za dzieciaka gdy zdobyłem Reichstag w pierwszym Call of Duty i pojawiły się napisy końcowe oraz po ukończeniu choćby Half-Life 2 albo Warcraft 3 i zobaczenia ostatniego filmu z Archimonde na drzewie natomiast dzisiaj to bez przesady, chyba czas dorosnąć.
Ale to nie tylko musi być dobra gra ale raczej głównie dobra końcówka i zakończenie.
Naukowcy z Polski mówią jasno:
rozwijamy sie jako kraj, 20 gospodarka swiata i takie tam i mamy już naukowców z Polski a nie ciagle tych amerykanskich :D
Drodzy naukowcy, ale znamy to uczucie już od czasów książek
ja na to mam mały patent, po prostu znaleźć sobie kolejną dobrą grę i tyle. W końcu mamy i tak tak wiele gier, że można by je ogrywać całe życie i wcale nie mówię tylko o tych najnowszych, bo dobrych nowych to jest niewiele w porównaniu z starszymi grami :).
Sporo tego było: Call of Duty Classic, Call of Duty 2, Mafia: The City of Lost Heaven, Mafia II, Max Payne 2: The Fall Of Max Payne, Metro 2033, Metro: Last Light, Metro Exodus, The Last of Us, Red Dead Redemption, Red Dead Redemption 2, Disco Elysium, Detroit: Become Human, Stray, Road 96, What Remains of Edith Finch
Trochę w moim życiu było takich gier o których długo rozmyślałem po ich ukończeniu. Jedną z takich gier jest The Legend Of Zelda: Link's Awakening i za każdym razem gdy przechodzę ją po raz kolejny mam to samo. Kolejną z takich gier jest również Final Fantasy X, które ponownie ukończyłem chyba około dwa lata temu. Do tego można dorzucić legendarną pierwszą Mafię czy wszystkie trzy odsłony BioShock z dodatkami, a także Resident Evil Revelations 2 oraz Silent Hill Shattered Memories.
I to nie tyczy się tylko gier, bo tak mam z wieloma książkami czy filmami. Oczywiście mógłbym tego całą listę wymienić, ale ograniczyłem się do tytułów z którymi przez ostatni czas miałem styczność i przyszły mi do głowy w pierwszej kolejności.
Teraz przykładowo mocno w głowie siedzi mi film Dark Water w oryginalnej japońskiej wersji, który wczoraj obejrzałem po raz pierwszy. Jakoś przypadkiem natrafiłem ponownie na smutną historię Elisy Lam, gdzie ten film jak zauważyłem jest nieodłącznym elementem tego wydarzenia. Film bardzo mi się spodobał, bo lubię taką formę horroru choć niektórzy twierdzą że to nie jest horror lecz na pewno jest to bardzo smutny film. Teraz ciekawości zamierzam obejrzeć jeszcze wersję amerykańską, zobaczymy czy też spowoduje u mnie podobne uczucie co japoński oryginał.
Mi zawsze po ukończeniu jakiejś gry która zajęła mi dosyć dużo czasu nie chce się zaczynać następnej.
Jak słyszę o takich badaniach, to ewidentnie mam ochotę obcinać środki przeznaczone na naukę, bo widać że za dużo hajsu tam mają i na byle co wydają. Może żeby zaoszczędzić wam roboty, to zapodam kilka rewolucyjnych wniosków: jak jest słońce, to mamy lepszy humor, niż jak są chmury i pada. Jak się człowiek naje to jest spokojniejszy i szczęśliwszy niż jak jest głodny. Podczas wyrównanego starcia z innym graczem w grze video np. fps podnosi się poziom adrenaliny i przyspiesza bicie serca...
Na takim poziomie jak to ich badanie to mogę sypać wnioskami bez końca. I to za darmo, więc myślę, że uczciwa cena.
Ja tak miałem, gdy przeszedłem po raz pierwszy Return to Castle Woflenstein.
Potem jeszcze mocniej mi przywaliło po ukończeniu pierwszej Mafii.
To zależy. Na gry z cdpr czekam pare lat po premierze zeby byly kompletne. Po przejściu W3 odczuwałem pustkę. Po przejściu cp2077 raczej byłem zawiedziony że kończy się po rozpoczęciu misji z kasynem na orbicie albo w szpitalu gdzie jesteśmy kaleką, a pozniej bije nas jakiś śmieć. Po prostu miałem wrażenie że cała gra była po nic więc nie było mi jej żal. Natomiast ukończenie PoE1 gdzie wbiłem lvl 100 i na frostblejdzie objechałem wszystkie bosy i challenge... no to było coś. Ciężko ale po ukończeniu całego kontentu przyszła ulga i duma bo tego nie osiąga duża liczba graczy. PoE2 i ukończenie engejmu z głównym bossem też było dobre ale raczej była to ulga.. ale nic nie przebije PoE1 na mele skilu. Po prostu są gry po których czujesz pustkę, czasem ulgę a czasem dumę. To jak po ukończeniu relacji z dziewczyną.
Płakałem po tales of berseria. Ale żałobę to mam teraz po re9 i to z powodu średniackiej jakości i idiotyzmów.
Ależ odkrycie, natomiast ja słyszałem, że mołdawskim genetykom udało się ostatnio skrzyżować palce.
Po prostu efekt odstawienia. W tym wypadku dopaminy.