Przecież to zjawisko to nic nowego:) i nie tyczy się tylko gier, tyczy się wszystkiego gdzie zaangażujemy się emocjonalnie.
Z ostatnich tytułów to po Ekspedycji 33 z miesiąc mną targały myśli o fabule i jej konsekwencjach. A przez pierwszą dobre czułem coś w postaci żałoby zmieszanej z frustracją i zachwytem jednocześnie. Ale już mało która gra mnie emocjonalne angażuje obecnie. Fajnie że E33 się udało
Dlatego po zakończeniu dobrej gry zawsze wart iść pobiegać, żeby nie dostać depresji.
Robiłem E33 i The Alters jedno po drugim i to ci drudzy pozostawili we mnie mocniejszy efekt. Może to kwestia większej interaktywności, bo E33 jest fabularnie liniowe.
Chyba tak miałem ponad 20 lat temu za dzieciaka gdy zdobyłem Reichstag w pierwszym Call of Duty i pojawiły się napisy końcowe oraz po ukończeniu choćby Half-Life 2 albo Warcraft 3 i zobaczenia ostatniego filmu z Archimonde na drzewie natomiast dzisiaj to bez przesady, chyba czas dorosnąć.
Ale to nie tylko musi być dobra gra ale raczej głównie dobra końcówka i zakończenie.