Potrzebne jest szukanie nowych kierunków artystycznych i produkowanie nowych historii. Ale nie. Lepiej odgrzewać kotlet z lat 90. ubiegłego wieku.
Ta forma się nie sprawdzi. Kosmici i wątki spiskowe, rząd pociągający za sznurki to przestarzały temat na nową, dużą serię. To jest zbyt "codzienne", by zyskało poklask widzów. Mamy to teraz w wiadomościach (ostatnio prezydent Obama).
"Bardzo możliwe, że to nowe X files okaże się bardzo, bardzo „zetkowe” – i szczerze przyznam, nie będzie w tym nic złego." - czyli będzie bardzo kolorowe. Jak autor nie widzi w tym nic złego, to ja już nie mam pytań.
Zgadzam się ze wszystkim co zostało tu napisane.
Kocham ten serial. W latach 90 w podstawówce i później w liceum, po emisji każdego odcinka dyskutowaliśmy o nich srodze (wyzywaliśmy się też od Pickocków po genialnym 'Home').
Ósmy sezon jakoś jeszcze się trzymał (świetny odcinek "Via Negativa" - s08e07 i przerażony Doggett pytający "Czy ja się już obudziłem?" - odcinek godny najlepszych rzeczy iksfajli). Dziewiąty to już gówno. Podobał mi się tylko komediowy 'Improbable' z Burtem Reynoldsem jako Bóg (s09e13), przejmujący 'Audrey Paulley"(s09e11) i ostatni epizod napisany przez mistrza Gilligana do serialu czyli "Happy Days" (s09e21).
Natomiast powrót był absolutną katastrofą. Podobał mi się tylko odcinek z Wilkołakiem, który spokojnie mógłby święcić triumf kiedyś.
Najlepszy dowód jak zostało to schrzanione pokazał odcinek z SI i robotami, które domagają... "lajka w aplikacji". Przecież Charlie Brooker w genialnym 'Black Mirror' pokazał jak to się dziś robi. Carter już tego nie potrafi. Jego czas dawno minął.
Inna sprawa, że sam wątpię, czy na taki serial jest dziś sens. Kosmici, stwory-potwory i spiski wszelaki - na wszystko był czas końca wieku. Pluskwa milenijna, zagłada przepowiedziana przez Majów (tutaj, kolonizacja Ziemi) w 2012. I co? I gówno. Dziś kolejne przepowiednie-brednie, to chyba słaby materiał na serial?
Dziś ludzie prędzej interesują się aktami Epsteina niż kosmitami na Ziemi.
Ale mimo wszystko życzę powodzenia serialowi. Zrezygnować ze spisków i stworzyć takie genialne odcinki jak Home, Bad Blood, Clyde Bruckaman's Final Repose, Drive (genialny Bryan Cranston, który musi... jechać na zachód - to dzięki tej współpracy ze scenarzystą Gilliganem dostał później rolę w Breaking Bad i zniszczył system tak, że nawet Anthony Hopkins wysłał mu list gratulacyjny), Triangle ("Uratowałem świat!"), Folie a Deus (najlepsza satyra na korpo), How The Ghost Stole Christmas, Post-Modern Prometheus, Sanguinarium, Ice. I tak dalej...
Powodzenia!