Moja pierwsza gra, którą zakupiłem oryginalną. W wielkim boxie. W środku była grubaśna instrukcja, kalendarz, plakat z drzewkiem rozwoju, plakat ze skrótami na klawiaturze i może coś tam pomniejszego o czym nie pamiętam. Z ciekawostek grę kupiłem telefonicznie w sklepie, który reklamował się w czasopiśmie CD-Action :) Rok coś ok. 2001-2002.
Trochę mi dziś brakuje takich RTSów, które by przekrojowo pozwalały przejść przez wszystkie etapy rozwoju cywilizacji. RTSy się wyspecjalizowały i są raczej osadzone w jednej, konkretnej epoce - jak np. 0 AD. Empire Earth doczekało się 3 części i było jeszcze chyba tylko Rise of the nations. I w zasadzie tyle, chyba że ktoś zna coś jeszcze.
Ja nie kojarzę.
Widziałem wzmiankę o Theocracy, poproszę bardzo! Jakiś czas temu udało mi się kupić używkę, zgrać obraz i jakoś działa na Windows 11, ale nie było okazji wrócić. Może trochę ze strachu, że znów, tak jak 20 lat temu, nie ogarnę gry i nie podbiję Meksyku :D
Spoko, ale Theocracy to z tego co pamiętam tylko cywilizacje mezoamerykańskie, więc nigdy nie dojdziemy jak w Empire Earth czy nawet Cywilzacji do epoki industrialnej ani nie zbudujmy bomby atomowej.
Teokracja jest mega :-) Od lat gdy zmieniam sobie system, zawsze instaluję Icewind Dale, For the Glory, Heroes Might Magic 2 i właśnie Theocracy :-) Nawet na Zorinie działa bez problemu.
Nigdy nie czułem tej gry. Koncept "dzidy vs. mechy z laserami" kompletnie do mnie nie trafiał.
Ale to jest właśnie dla mnie fascynujące, no i zdarzały się tego typu konflikty z asymtrią technolgii- weźmy wojny Indian z kolonizatorami albo wojny Zulusów.
Pamiętam jak ta gra rozpalała wyobraźnię. I nie chciała działać na mojej Rivie TNT, mimo że karta spełniała wymagania gry! na Geforce 2 się uruchamiała bez problemu.
Gra fajna, ale równie szybko robiła wrażenie jak traciła zainteresowanie. Szybko się staje nudna, brakuje jej tego czegoś.. Wyciągnąłem z niej jakieś 40 godzin i wróciłem do Age of Empires.