120 lat temu lord Kelvin powiedział, że w fizyce nie zostało już nic nowego do odkrycia, jedyne co pozostało to coraz dokładniejsze pomiary. W ten sposób rzeczywiście zatoczyliśmy koło.
Ale fakt, że w dziedzinie typów gier od kilkunastu lat jest zastój, chyba musimy poczekać na jakąś rewolucję technologiczną. Coś co umożliwi wchłanianie medium większą ilością zmysłów niż wzrok i słuch. Niby trójwymiar i VR weszły, ale jakoś nie zrewolucjonizowały branży.
A tak przy okazji, skoro szukamy analogii:
wypatrując animacji przeciwnika, raz po raz odskakujemy lub blokujemy, niecierpliwie czekając na okienko do ataku
Czy to przypadkiem nie opis walki w Dark Souls?
Obawiam się, że na początku na wsiach będzie wielka akcja wieszania, topienia lub co najwyżej wywożenia zwierząt.
Ty:
ja nie chce nikogo zabijaćnie nawołuje do mordowania nikogo
Też ty:
wartościami była siła i dominacja nad wrogiem
Ty:
Nie mam zamiaru ani chęci najeżdzać na niczyją ziemie
Też ty:
Jedyny raz kiedy Chrześcijaństwo stało się porządną i fajną religią to czasy krucjat
Ty:
Nawet Hinduizm jest dużo lepszy i bardziej pokojowy, do tego też nic nie mam
Też ty:
całemu cywilizowanemu światu to zagraża izrael, indie i państwa muzułmańskie
Ej no kolego, nie obrażaj się, ja przepraszam, nie usuwaj zaraz konta.
Dude, dokładnie taką uległość chrześcijanie pokazywali w czasach największego prześladowania. 30 lat później chrzest przyjął cesarz rzymski. Od tamtej pory chrześcijanie tylko rośli w siłę.
Ty w swojej nienawiści i agresji do muzułmanów nie jesteś od nich inny. Czym się różnisz, poza stroną barykady?
Abstrahując od tych bzdur wypisanych w Biblii, jaką ona pełniła funkcję przez stulecia, czym obrosła i jaka kasta dzięki niej się wybiła, trzeba przyznać, że filozofia wymyślona przez Jezusa, niezależnie czy istniał, jest najlepszą drogą do powszechnego dobrobytu. Tylko harmonijne współistnienie i preferowanie dogadywania się zamiast walki zapewnia równomierny rozwój całego społeczeństwa.
W sobotę na Mystic Festivalu wystąpi The Gathering, i to z Anneke van Giersbergen na wokalu. Ograją cały Mandylion w ramach świętowania 30 rocznicy wydania.
https://www.youtube.com/watch?v=hi_-6R4OxEo
Po grzyba mi fabuła w ścigałce? Dobry model jazdy, ciekawy tryb mistrzostw, z pięciem się po klasach samochodów, dobrze odwzorowane tory, encyklopedia samochodów, ewentualnie jakieś misje dla urozmaicenia. Reszta jest mi zbędna.
Aha. Jedno pytanie, ja wy sobie wyobrażacie obronność Polski? Dobra, olaliśmy Ukrainę, ruscy ją zajęli, albo uzależnili od siebie, cała nasza wschodnia granica obstawiona jest wojskami wroga. Co w takiej sytuacji podejście wielkopolaków ma do zaoferowania?
Ale z naszej perspektywy to nie ma najmniejszego znaczenia czy Nato nas obroni, bo obrona ruszy PO TYM, jak wróg nas zaatakuje. Cała obrona będzie się rozgrywać na naszym terenie. Mamy dogodne warunki do prowadzenia wojny, rozległe równe przestrzenie, brak kluczowej infrastruktury, sieć dróg zapewniająca linie zaopatrzenia. Wojna, wygrana czy przegrana, będzie katastrofą dla naszego kraju. Naszym priorytetem jest nie dopuszczenie do ataku wroga. Armia nie ma być wystarczająca, ona samym swoim rozmiarem i zaawansowaniem musi wybić wrogowi z głowy pomysł ataku. A skoro USA to niepewny sojusznik, na siły europejskie przyjdzie jeszcze poczekać, a armia polska to żart, musimy mieć jakiś inny plan na obronę, i moim zdaniem Ukraina spadła nam z nieba. Ale do tego trzeba obustronnej woli do odłożenia zażyłości historycznych. To nigdy nie było łatwe, ale teraz jeszcze się oddala.
Ale możemy też za te pieniądze włączyć Ukrainę do struktur zachodnich. Najlepiej do Nato, ale Ukraina w Unii albo chociażby pośrednio powiązana ekonomicznie z zachodem będzie największym gwarantem bezpieczeństwa Europy. To nam, Polsce, powinno najbardziej zależeć na Ukrainie.
Coś mi mówi, że przechodzimy przez punkt zwrotny relacji polsko-ukraińskich. Tym, którzy Ukrainy nienawidzą Załenski swoją decyzją dał potężny argument; tym, którzy chcieli wciąż pomagać zasiał ziarno niepewności. A szkoda, bo mieliśmy szansę na dużego sojusznika i kraj buforowy między nami a wrogiem.
Jak w tej grze nie ma nic z dziecięcej ewangelii Tomasza, to nie kupuj. Jezus robił same nudne rzeczy, wyjąwszy respawn, ale to każdy CoD ma, i nie trzeba czekać 3 dni.
Ehh, aż wyłączyłem "Painkillera" żeby wysłuchać hymnu i nie warto było. Takie tam plumkanie, lista artystów, poza Organkiem i Natalią Przybysz też jakoś mnie nie porywa. Szkoda że Darii Zawiałow chociaż nie ma.
A z hymnów to "Elektryczny" bezapelacyjnie. Ewentualnie "Świt" z 2020, "Ciebie też bardzo" bronił się tą 911 w teledysku, ale ogólnie hymny od kilku lat robią się coraz mniej "męskie".
Grzebanie przy starych samochodach, tzw. graciarstwo. Niestety, jest to dość kosztowne hobby i jego realizowanie idzie mi tak średnio bym powiedział.
Zegarek, który zgubiłem, rower, który mi ukradli i Jezus, który na to wszystko pozwolił.
Jak wyciągnąć od ludzi dane wrażliwe tak, żeby jeszcze się z tego cieszyli.
Najlepszy system to quicksave pod F5. A nie tam jakieś autoherezje posoborowe.
AI, zbanowali go już na forum Path of Exile. Wszędzie pisze to samo.
Przez to nietypowe zachowanie (masowe tworzenie kont i porzucanie ich po jednym wpisie) profil o nazwie Fabthemolis i powiązanym adresie e-mail ([email protected]) został w maju 2026 roku zgłoszony i trafia do globalnych baz danych jako potencjalny bot lub konto spamerskie (np. w serwisie Stop Forum Spam).
Operation Flashpoint CWC na weteranie, zresztą Dragon Rising też na najwyższym poziomie chowa cały HUD.
"Nowymi królami" to raczej nie zostaną, ale stworzyli sobie własną niszę, w której dobrze im idzie i jak na razie są bezkonkurencyjni. Oby im ten monopol nie namieszał w głowach.
Ach ci Ukraińcy, strzelają sobie dronami na lewo i prawo bez powodu, skandal. Gdyby chociaż mieli jakiś konkretny argument, nie wiem, wojna, okupacja części terytorium...
Z nimi nic, zdemonetyzować autorów. Kamil Janicki nie może powiedzieć "zabić" na swoim kanale, Złomnik unika nawiązań do 3 Rzeszy, baseniarom też można obciąć finansowanie. Tylko trzeba chcieć. Ale w sumie po co? Dla mnie taki content to dno i go unikam, a jak ktoś chce marnować czas to nic mi do tego. Baseniara działa swoimi jedynymi atutami, za parę lat się pomarszczy i źródełko wyschnie, to jej problem.
Do tej puli dorzuciłbym jeszcze Toca Race Driver i Test Drive Unlimited - to chyba ta gra zapoczątkowała sandboxy samochodowe. Colin McRae Dirt też był całkiem niezły. Natomiast co do Porsche, gra zawierała jeden karygodny błąd, brak modelu 917.
Symulatory wyścigowe i lotnicze - oczywiście ich nie da się "ukończyć", ale zawsze odpadałem pokonany ogromem czasu jaki należy w nie włożyć, aby prezentować jako-taki poziom. Tzn. formalnie nie odpadałem, ale odkładałem na bliżej nieokreślony moment, gdy będę miał więcej czasu na granie.
Dlatego nie przepadam za fantasy, koniec końców robi się mocno infantylnie.
Po prostu postęp, rosnąca zamożność społeczeństwa. Nic nadzwyczajnego.
W tym przypadku nie, bo i worek pomarańczy dla pradziadka, i motor dla współczesnego gówniarza to takie samo obciążenie budżetu i ostentacyjna rozrzutność. A odkąd pamiętam księża mówią że "nie liczą się prezenty tylko sakrament, to zmartwychwstały Jezus przyjmuje cię do swojego grona" bla bla bla, mam wrażenie że to jednak rodzice napędzają cały ten cyrk. Inne uroczystości, poza ślubem, nie są aż tak barokowo wystawne.
Kiedyś to się cieszyło jak się rower górski dostało
A twój ojciec się cieszył jak czekoladę i pomarańcze dostał, a jego dziadek z worka mąki. Po prostu postęp, rosnąca zamożność społeczeństwa. Nic nadzwyczajnego. Mi się tam raczej gryzie to, że komunia w ogóle oznacza drogie prezenty, i jakoś tak oczywistością jest, że dzieciak (i jego rodzice) od razu muszą się wzbogacić na tej uroczystości. Skąd to się wzięło?
.
Tak swoją drogą, kiedy Gol wprowadzi możliwość usuwania postów?
Nie, to w sumie ciekawe jest, bo Gol nieformalnie zobowiązał się do 191 kolejnych unikalnych artykułów, choćby krótkich i głupich, ale muszą je napisać. Czy tam AI je napisze, nieważne, zaczynam im kibicować, zobaczymy jak wybrną.
Będziecie dawać takie artykuły co kilka dni, aż do premiery?
Słaba infrastruktura, bezrobocie, małe środki publiczne w zasadzie na wszystko, do tego pozycja na końcu łańcucha dostaw towarów i usług, również kulturalnych. Metallica raczej nie zagra w Hrubieszowie. Do tego wbrew pozorom zatłoczone ulice i parkingi, zanieczyszczone powietrze zimą, kolejki w sklepach i przychodniach, niskie płace. Ciągłe narzekanie rolników.
Kilkanaście lat temu wybrałem do życia wieś, po kilku latach spędzonych w dużym mieście. Z początku byłem szczęśliwy, teraz coraz bardziej żałuję decyzji.
Ale jest jeden plus, wszyscy się znają i każdy z każdym ma jakieś interesy. Idziesz do sklepu i wiesz kto w nim sprzedaje, gdzie mieszka i czym jeździ. Pielęgniarki w przychodni znasz z nazwiska, weterynarz odbiera telefony w nocy, bo wie że naprawiłeś mu samochód, masz znajomych w radzie gminy i wiesz z kim ksiądz ma dzieci. Ludzie jednak sobie nawzajem pomagają.
Wirusy, które dużo i szybko zabijają samoczynnie się ograniczają.
Stwierdzono przypadek w Holandii, stewardessa która wcześniej miała kontakt z chorą osobą.
https://www.portalsamorzadowy.pl/ochrona-zdrowia/hantawirus-u-pierwszej-osoby-w-europie-ludzie-zakazaja-sie-wdychajac-powietrze,659574.html

Ten dym w tle to nie z opon, tylko z oleju spalanego przez silnik Wankla w tej RX7.
O kurła, gazeta droższa od mojego samochodu. A ja wywaliłem tego ze 30 numerów na makulaturę.
Rozczarowałem się moim kolegą nie dlatego, że nie ma wiedzy z jakiejś konkretnej dziedziny, albo się nią nie interesuje (bo ja nie mama wiedzy z jego ulubionych dziedzin), ale dlatego, że uznał ją za brednie. A ludzi, którzy poświęcili kilkadziesiąt lat na badania za nieudaczników marnujących życie.
Nie jest już zaskoczeniem zeszłoroczne badanie Eurobarometru o Polakach wierzących we współistnienie ludzi i dinozaurów.
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,106756,eurobarometr-jedna-trzecia-polakow-uwaza-ze-ludzie-zyli-w-tym-samym-czasie
Ale konfrontacja z takim człowiekiem to co innego, bo wyobrażałem sobie ich jako zarośniętych rendecków z głębi dzikiego wschodu, rzucających w drony kawałkami eternitu. Tymczasem ostatnio rozmawiałem sobie ze swoim dobrym kolegą, człowiekiem ogólnie dość inteligentnym, a na pewno dużo lepiej ogarniętym „życiowo” ode mnie, tyle że niezbyt wyedukowanym. Najpierw zapytał czy ludzie i dinozaury nie żyli w tym samym czasie, ale raczej już to wiedział, szukał tylko potwierdzenia. Kiedy powiedziałem że człowiek istnieje od 300 tys. lat, no, nic nie odpowiedział, ale widziałem że wziął to za absurd. Moje tłumaczenie o hipotezie wyjścia z Afryki, o ewolucji człowieka od ardipiteków, wspólnym przodku z szympansami powodowały tylko narastającą konfuzję, ale dalsze cofanie w czasie ostatecznie pogrzebało jego wiarę w naukę. Chciałem wyjść na erudytę, a zrobiłem błazna z siebie i 200 lat badań nad historią Ziemi.
Ale może trudno się dziwić. Dawkins pisał, że jedynym apostołem godnym podziwu był św. Tomasz, bo tylko on żądał dowodu. Na historię bardziej odległą niż 100 lat ciężko znaleźć potwierdzenie łatwe do przyjęcia przez laika. Taka nauka ociera się o wiarę – naukowcom można, bez żadnej możliwości weryfikacji, wierzyć lub nie. A swój osąd opierać tylko na liczbie i autorytecie głosicieli teorii, albo powadze instytucji. Oczywiście można powiedzieć, że nauka działa, a religia nie, ale odpowiednio zaawansowana technika jest nie do odróżnienia od magii. I tak, pomimo kilkuset lat wieku rozumu, zataczamy koło.
Morrowind, ze swoim modelem walki jest dla mnie jak samochód, którym nie da się jeździć, chociaż ma świetnie wyprofilowane fotele, klimatyzację i perłowe przełączniki. W grach RPG cenię sobie bardziej akcję i rozwój niż eksplorację czy narrację, może i przez to nie należę do prawdziwych fanów RPG, ale jednak w drewnianego Gothica grało mi się przyjemniej niż w Morrowinda.
Bardzo dobrze wspominam tą grę. Ale mój kontakt z nią przypadł na okres kiedy gry, nowo otwarte przede mną medium, miały potężną taryfę ulgową. Po przejściu Gothica coś mi nie pasowało do końca w Morrowindzie, ale chłonąłem wtedy wszystko, szczególnie że grałem w to w czasie najlepszego growo okresu w moim życiu. Tak więc mam z tą grą bardzo dobre wspomnienia, i nie chcę ich niszczyć konfrontując z rzeczywistością.
Za dzieciaka to właściwie z każdą.
Problem jest kiedy grasz w jakąś grę, i wcale cię do niej nie ciągnie. Nie myślisz o niej przez dzień, odpalasz wieczorem, bo już kupiłeś, zaangażowałeś się, poświęciłeś trochę czasu, głupio teraz się wycofać.
Mi pomogło rozbijanie metodą ESWL. Potem wysikanie powstałego gruzu poprzez nieustanne picie wody, wjeżdżanie windą na 7 piętro szpitala i schodzenie schodami, i tak przez 2 dni. Na ból Nospa czy tam inny lek rozkurczowy i Ketonal.
powód dlaczego nigdy nie polubiłem się z następcą Czwórki
Dokładnie, gra w której 90% czasu spędza się za kółkiem musi mieć dobry model jazdy.
A Diatłow powiedział "Zrobiłem coś strasznego, ale imię Gorbaczowa pozostanie nieskalane".

Samo kruzowanie po mieście jest przyjemne w tej grze, chociaż niby gta to nie moja bajka.
Mam kryterium 2 godzin, jeśli przez 2 pierwsze godziny gra mnie nie wciągnie to wywalam, szkoda czasu na siłowe męczenie czegoś, co nie przynosi satysfakcji.
RDR2 zaliczył wymóg w ciągu pierwszych 20 minut.
Tak, a truskawka to nie owoc tylko przekształcone dno kwiatowe, co by to nie było.
A powiem: przy miliardach podziałów komórkowych i kopiowaniu genomu w którymś momencie nastąpił błąd, co poskutkowało wadą. Albo też w procesie mejozy doszło do takiego podziału dwóch genomów , że w połączonym genomie skumulowały się wady pochodzące z genomów rodziców, pomimo że u nich ta wada nie występowała. Może macie wady, o których nie wiecie, a które uniemożliwiają wam posiadanie zdrowych dzieci, a może mieliście pecha, i przy następnych próbach dzieci urodzą się zdrowe. To brzmi okrutnie, ale tak działa natura.
Ale przecież nikt nie ma rentgena w oczach. Przy wyborze partnerów kierujemy się tym co widać, tym co nam się wydaje piękne, a tak naprawdę jest oznaką jakichś cech, które pomogą spłodzić i wychować potomstwo. Samica pawia szuka partnera z okazałym ogonem, choć pozornie niczemu on nie służy. Łani imponuje rozbudowane poroże jelenia. Czemu nie mamy kości prąciowej, jak część ssaków? Bo erekcja bez kości może być tylko efektem sprawnego układu krążenia.
Skąd brało się uwielbienie dla Rubensowskich kształtów w XVI wieku? Stąd, że gruba baba byłą bogata, bo mogła sobie pozwolić na duże ilości jedzenia, bogatego w tłuszcz i cukier. Dziecko tej grubej miało większe szanse na przeżycie i dożycie wieku rozrodczego niż dzieci chudzinek, więc grube były atrakcyjne.
Z biegiem lat, gdy dostęp do żywności stał się bardziej powszechny, tusza stała się wadą, bo sygnalizowała raczej chorobę. Za to atrakcyjne stały się oznaki zdrowia: wysportowana sylwetka, gładka skóra, białe zęby. Kanon piękna się zmienił, bo to konstrukt. Podlega zasadom doboru naturalnego jak wszystko co żywe.
Oczywiście nie masz racji. "Pociąg seksualny" to oznaka, że twoje geny wyczuły w partnerce odpowiedniego osobnika do rozrodu, jej geny będą optymalnym partnerstwem i zapewnią największe szanse kopiom twoich własnych genów na rozprzestrzenianie się. Cała reszta to bajki jakimi ludzkość lubi się karmić w swoim zadufaniu, że jesteśmy czymś więcej niż tylko wehikułami dla genów.
Myślę że po prostu czujesz do niej pociąg seksualny
Dude, na tym właśnie polega to uczucie, które ktoś obudował metafizyczną otoczką i nadał mu nazwę "miłość".
Shepard jest Tabula Rasa, i to od gracza zalezy jego historia i charakter
Bzdura, od gracza zależą co najwyżej intencje Sheparda. To jest postać ze znaną historią (w końcu osiągnięcie N7 nie jest dla byle chłystków), charyzmą, siłą przebicia i silnym charakterem, od gracza zależy tylko w jaki sposób te cechy wykorzystuje i jak ten epizod jego życia się zakończy. Shepart MUSI podejmować decyzje, taka jest konstrukcja gry, te decyzje mają dalekosiężne skutki niezależnie jakie będą. Różnicą jest tylko kto w ich wyniku oberwie a kto skorzysta.
Nie twierdzę, że postać w ME5 musi być Shepardem, ale twórcy mają wysoko zawieszoną poprzeczkę, i jakikolwiek nowy bohater będzie porównywany do Sheparda. A Shep jest jak Bond, można go jeszcze eksploatować, bo nie sądzę żeby po pokonaniu żniwiarzy zawiesił mundur na kołku - taki jest właśnie jego charakter.
Jednak wolę żeby był memem niż pogromcą 93 mln ludzi. Jeśli temu upośledzonemu dziecku pozwoli się biegać swobodnie po mapie i strzelać w co popadnie to czy nie będzie to precedensem, wzorem dla innych jego pokroju? Co się stanie z Grenlandią, sojuszem? Czy ktokolwiek będzie bezpieczny?
10 lat. Nie mam innego PC, tego użytkuję na co dzień. Jedyne zmiany przez ten okres to dysk ssd i podwojenie ramu. Najnowsza gra jaka mi poszła to KCD2 z zeszłego roku. Myślałem o zmianie, ale po pierwsze, mam wrodzoną niechęć do wyrzucania sprawnych rzeczy, po drugie, gram coraz mniej a praktycznie żadna z nowo nadchodzących gier mnie nie interesuje. Więc wydać 5000 pln i grać w MOHAA albo NFS Porsche?
Acha, zasilacz w nim siedzi z 2008 roku, a monitor z 2007. Głośniki z 2007 zepsuły się, wiec wyciągnąłem z szafy te z mojego pierwszego PC z 2002 roku i tych używam.
No, wreszcie ktoś otwarcie o tym powiedział. Wszyscy znamy trudności z kupieniem błotnika.
Ta święta. 2 dni z czego jeden to niedziela. Są weekendy dłuższe niż te święta.
Czuję się ogromnie zdradzony przez zarząd firmy
Jezu, to firma a nie mafia. Relacje między pracownikami są czysto biznesowe. Jeśli jedna strona zobaczy korzystniejsze rozwiązania to nic dziwnego, że je wykorzystuje. Gdyby pracownik dostał propozycję lepiej płatnej pracy u konkurencji nikt nie miałby mu za złe, że odchodzi. Czemu w drugą stronę ma to nie działać?
rosnące wykorzystanie AI ma ogromny wpływ na ludzi w branży gier i wielu innych sektorach
Tak jak każdy postęp technologiczny. Jedne zawody wymierają, pojawiają się nowe. 20 lat temu nikt nie myślał o stanowisku inspektora ochrony danych osobowych. Dopóki stanowiska pracy podlegają normalnym zasadom rynkowym nie widzę tutaj nic dziwnego.
Emerytura i kodeks pracy to wynik zupełnie innych mechanizmów, którym maszyny przysłużyły się, podnosząc ogólny poziom życia.
Nie wierzę, że ktoś w XXI wieku będzie jeszcze podważał znaczenie postępu technologicznego.
A to, że Ty nikogo takiego nie znasz, to o niczym nie świadczy.
Świadczy o tym, że to wcale nie takie powszechne.
I dlatego powszechną praktyką stało się jego cofanie przed każdym przeglądem. Jest to w zasadzie nagminne
Na czym opierasz tą tezę? Bo ja nie znam ani nie słyszałem o nikim, kto przy każdym przeglądzie ryzykowałby łamanie prawa i tracił dodatkowe kilkaset złotych na cofanie licznika.
Licznik dopiero spisywany u nas w Polsce przy rejestracji
Przecież od ponad 10 lat w całej unii jest obowiązek spisywania stanu licznika przy przeglądzie.
tyłu łożyska są zintegrowane z tarczami
Są wersje bez tego "udogodnienia".
W Espace 4 do naprawy dmuchawy trzeba wyciągać deskę rozdzielczą, a do wymiany filtra kabinowego potrzebny jest podnośnik. W Scenicu gnije słynna wtyczka pod fotelem i robi szopki w całym aucie. Renówki to jedyne samochody w których gniją przewody elektryczne wewnątrz izolacji. Elektryczny hamulec ręczny to nieśmieszny żart. Z całym szacunkiem dla obecnych tu właścicieli ale renault stanowczo odradzam, jeśli ma być w miarę niezawodne. Może trafisz na rodzynka jak panowie wyżej, ale może będziesz pchał pieniądze w ciągłe naprawy elektryki.
Z tanich francuzów to polecam Citroena C3, najlepiej 1.4 HDi, ewentualnie C4 ale bez jakiegoś super wypasionego wyposażenia. Astra H 1.7 CDTi, Vectra C tylko nie 2.2 DTi, Mondeo mk3 1.8, bardzo dobre są te starsze Volva S60 albo S80 2.4D. Mało palą, dobrze jeżdżą, proste silniki bez większych problemów. Na twoim miejscu w to bym celował. No i oczywiście król i książę polskiej wsi, czyli Passat B5 i Golf 4, ale tego w dobrym stanie już nie znajdziesz.
Aha, czyli to ten typ gry który obsra artykułami i reklamami internet na 3 miesiące.
Nie wiem kim są ci dwaj goście, nie wiem gdzie tu jest jakaś cięta riposta - po prostu zaprzeczenie bez podania argumentów - i nie wiem czemu autor uznał tą mdłą wymianę opinii za wartą zrobienia osobnego artykułu.
Oglądałem dość często bo leci w niedzielne poranki, chyba na Focusie czy coś, "byli sobie odkrywcy" i "...podróżnicy" też zawiera błędy merytoryczne i przemilczenia.
Pewnie którąś grę Paradoxu, skoro miałbym wreszcie czas na zgłębianie jej mechanik.
Wydaje mi się, że epoka w której żyjemy do tej pory była całkiem spoko. Mając świadomość obecnej epoki w każdej innej będziesz czuł się obco.
Czy w grze będzie misja w której 64 kilometrowy konwój stoi w polu z braku paliwa a sołdaty chleją po rowach?
Chyba ktoś może, bo nieraz widziałem czyjeś komentarze z ilomaśtam plusami, a po kilku godzinach magicznie jeden czy dwa znikały.
Poczekaj do wieczora, jak artykuł będzie na górze strony z 50 komentarzami i gównoburzą to wtedy zrozumiesz co on tutaj robi.
Ale przedsiębiorcy nadal pracują w trybie 6 dniowym, a nawet 7 dniowym. Ci którzy wytwarzają dobra i produkują pkb muszą pracować bo inaczej zrobią prezent konkurencji.
Ale czy te wszystkie marki różnią się od siebie? Nie wiem jak z samochodami, ale pamiętam jak 10 lat temu rynek zalały chińskie skuterki. Było pewnie z 20 marek, ale wszystkie miały ten sam silnik 139QMB (w dwóch wariantach średnicy kół), taką samą instalację elektryczną, kilka wariantów hamulców i zawieszenia. Różniły się tylko plastikami nadwozia.
4 dniowy tydzień pracy mogli wymyślić tylko ludzie, którzy nie wiedzą skąd się biorą pieniądze, tj. urzędnicy. Jeden dzień w pracy mniej to jedna piąta zarobków mniej, jeśli możesz sobie na to pozwolić to ok. Pytanie czy twój pracodawca może sobie na to pozwolić.
Przeciwnie, to raczej moje podejście jest zbyt uwspółcześnione, przesiąknięte przyzwyczajeniami obecnych gier. Tak więc dla wyjadacza serii SoTR to gra na 3, a ktoś podchodzący na świeżo może dodać 2 punkty.
Shadow był najsłabszą z nowożytnych części ale 3/10 to trochę przesada. Ja bym dał 5. Ale też ja nie znam w zasadzie żadnej z oryginalnych części, więc może patrzę na TR z współczesnej perspektywy.
Dyplomatycznie to Załenski strzelił sobie w kolano. To woda na młyn skrajnej prawicy.
Trochę o podobny temat zahacza powieść Lema "Powrót z gwiazd". Na Ziemię wracają astronauci z pionierskiej wyprawy, która miała przynieść niesamowite odkrycia naukowe. Na skutek dylatacji czasu na Ziemi minęło znacznie więcej czasu niż dla astronautów na statku. W tym czasie ziemianie rozwiązali większość problemów i dokonali większości odkryć, których miała dokonać wyprawa. Powracający astronauci nie robią na nikim wrażenia. Są lakonicznie wzmiankowani na, o ile pamiętam, czwartej stronie gazety. Ziemia i jej społeczeństwo radykalnie się zmieniło, odkrywcy są zagubieni i porzuceni.
Empire miało coś w rodzaju trybu fabularnego, który tak naprawdę był rozbudowanym samouczkiem.
Tak, AI to jest coś co powinno być poprawione w pierwszej kolejności. Słaba AI wlecze się w tej serii od początku. Bitwy przegrywa się tylko gdy przeciwnik ma naprawdę miażdżącą przewagę liczebną. Może nowy silnik Warcore coś zmieni.
A co do polityki i gospodarki, wolałbym żeby zamiast na Crusader Kings wzorowali się w tej kwestii na EU4. Ale może w mniejszej skali.
Przynajmniej macie paliwo. U mnie rolniki szkodniki rzucają się jak reksio na szynkę, podjeżdża passat, otwiera bagażnik a tam 8 baniek po 30 litrów. Paliwo znika zanim się pojawi. Dziwne tylko, że gdy wybuchła wojna na Ukrainie cysterny jeździły non stop. A dzisiaj na orlenie w południe zabrakło ON i 4 godziny później dalej nie było.
Eksperyment Calhouna był przeprowadzony w warunkach zbyt odbiegających od naturalnych, żeby móc wyciągnąć z niego prawidłowe wnioski.
Czego takiego uczeń miałby się nauczyć z gry, czego nie może nauczyć się z książek? Jaką przewagę w kontekście edukacyjnym mają gry nad książkami?
Poza tym, istnieją jakieś wypożyczalnie gier? Czy może budżet państwa miałby finansować zakup gier AAA dla każdego ucznia?
Tak, napisałem że "Inni kierowcy używają symulatorów, ale raczej do szlifowania ustawień wozu". Nikt nie uczy zachowania samochodu na symulatorze. Jeśli nie poczujesz masy samochodu i bezwładności, na własnym ciele nie odczujesz sił działających przy ruszaniu, hamowaniu i skręcaniu, to symulator może ci co najwyżej wpoić jakieś nawyki, może dobre a może szkodliwe. Nawet wrażenie prędkości jest kompletnie odrealnione w symulatorach.
Zaraz, czy ktoś naprawdę oczekiwał, że w grze komputerowej będzie super odwzorowane miasto ze wszystkimi budynkami otwartymi? I jeszcze pewnie każde miałoby mieć unikalne wnętrze? Czy istnieje w ogóle taka gra? A czy w prawdziwym życiu wszystkie budynki stoją przed nami otworem?
Nie. Jeżdżenie nawet w najlepszym symulatorze ma niewiele wspólnego z prawdziwą jazdą. Nawet Jimmy Broadbent mówił ogólnikowo, że simy nauczyły go zachowania na torze, interakcji z innymi kierowcami czy korzystania z pitu, ale nie wspominał za bardzo o samej technice jazdy. Lewis Hamilton mówił, że używanie symulatora to strata czasu. Inni kierowcy używają symulatorów, ale raczej do szlifowania ustawień wozu niż samej nauki techniki jazdy.
"Za jakie grzechy, dobry Boże?" było niezłe. O komediach francuskich często mówi kanał Przekładanki, w kontekście przekładów właśnie.
Co do Renówki, kiedyś robiłem remont takiej tylko z 66 roku. Genialny samochód, jakościowo dużo lepszy do malucha a kulturą pracy przebijający garbusa czy 2cv. Właściciel używa jej jako daily.
Masz rację, założyłem że skoro ma dach to musi być GTS czyli SR II, ale faktycznie nie widać słupka A czyli to pewnie wersja SR I z opcjonalnym hardtopem, czyli 400 koni.
Miałeś tego Dodgea i Citroena? ;)
Tak, miałem. Pokaż jeszcze jakieś.
Co do tych parametrów to dzisiaj zauważam trochę błędów, chociażby Viper GTS miał 450 koni, ale to szczegóły.
Miałem około 1000 obrazków z Turbo. Z czego ponad 800 pojedynczych, reszta na wymianę. Do dzisiaj pamiętam większość swoich obrazków, w sensie oglądając czyjes zbiory mogę powiedzieć czy taką miałem czy nie. Były te stare, jeszcze z czarnym napisem "Turbo", Turbo Sport, Super, Classic. Wszystko przepadło w czasie przeprowadzki.
Nie tyle "słaba" co "jej konwencja do mnie nie trafia", "nie bawiłem się przy niej dobrze".
Nie chodzi mi o realistyczną jazdę, ale w grze w której 90% czasu spędzam za kółkiem jazda powinna być... przyjemna. A w V taka nie była dla mnie.
Też żeby dobrze rozumieć GTA trzeba dobrze rozumieć Amerykę, a ja siłą rzeczy tego nie potrafię, więc duża część easter eggów czy w ogóle klimatu mnie omija. Ale z z drugiej strony w serii RDR tego problemu nie mam.
Niedoścignione pod względem jazdy są 3 części Mafii (w najnowszą nie grałem). GTA 4 ma moim zdaniem bardzo dobry model, na tyle realistyczny żeby jazda sprawiała przyjemność bez frustracji, żeby można było gnać z gazem w podłodze po ulicach ale też uważać na ruch drogowy. GTA 5 to regres, praktycznie nie czułem różnicy między samochodami, a najlepiej jeździło mi się busami.
Z tym Preyem to dziwna sprawa, bo gra z gatunku Bioshocków więc nie powinna mi się podobać a się spodobała.
Nie liczę na poklask. Chciałem tylko wywołać gównoburzę, żartuję, chciałem zobaczyć czy ze mną coś nie tak czy może więcej ludzi nie przepada za GTA i innymi 10/10.

Może przesadziłem z tym „słabe”, bo słabej gry nic nie uratuje, ale zdarzają się sytuacje kiedy wychwalana zarówno przez recenzentów, jak i społeczność jest produkcja, której fenomenu nie rozumiem. Gram w taką sądząc, że na razie jest średnio ale już za chwilę nadejdzie ten moment, ten epicki przełom i wreszcie zacznę czerpać przyjemność z obcowania z tym unikatem – aż tu nagle pojawiają się napisy końcowe a ja nie wiem co mnie ominęło.
- Wiedźmin 3 – zaczynam z grubej rury. Ja wiem że Geralt wielkim wiedźminem był, ale on mnie tak jakoś nie za bardzo wciągnął. Klimat, bohaterowie, no ja to rozumiem, ale czegoś tej grze brakowało, bo nigdy nie straciłem przy niej poczucia czasu.
- GTA 5 – słaby model jazdy, nudne misje, bohaterowie których nienawidziłem i życzyłem im śmierci. Nie wiem co można robić w tej grze przez kilkaset godzin.
- AC Black Flag – ma fajne momenty, szanty, żeglowanie w sztormie, ale jest chyba najnudniejszym dla mnie assasynem (które i tak bywają nudnawe), a brakuje tego co w assasynach najlepsze, czyli ładnie odwzorowanych miast z pięknymi zabytkowymi budynkami po których można się wspinać.
- Splinter Cell Blacklist – kiczowata, uproszczona, okrojona z flagowych elementów, za to powciskane na siłę elementy nie pasujące.
-Dark Souls – upierdliwa, bezsensownie utrudniona i enigmatyczna. Zabierzcie możliwość savów z Gothica i macie Dark Soulsa (gameplayowo).
- NieR Automata – nudna, pusta, ze słabymi przeciwnikami, bezsensownie zmuszająca do wielokrotnego przechodzenia.
Jest jeszcze parę tytułów, takich jak Bioshock, Borderlands, Arma 2 i 3, Fear itp. których też nigdy nie polubiłem, ale rozumiem że po prostu nie jestem docelowym targetem, więc nie chcę ich krzywdzić.
Był już taki wątek. Pamiętam, że podałem wtedy jako przykłady Operation Flashpoint Dragon Rising (podtrzymuję, bardzo dobra gra) Assassin's Creed 3 (również podtrzymuję), Medal of Honor Airborne (bardzo dobra gra, która nie trafiła w swój czas) oraz Colin Mcrae Rally 3 (dementuję, słaby model jazdy i ograniczone mistrzostwa).
Ogólnie często grom dostaje się krytyka nie za samą ich jakość ale za to pod jakim szyldem wyszły i czyją legendę muszą udźwignąć. Batman Origins - to "tylko" popłuczyny po trylogii Arkham, ale wciąż bardzo dobra gra. Mafia 3 - bawiłem się świetnie, bo były super wozy z niezłym modelem jazdy, doskonała muzyka i po mistrzowsku prowadzona fabuła. Total War Empire - może nie jest jakoś przesadnie krytykowana, ale to chyba najmniej lubiana część serii. Splinter Cell Double Agent - głównie zarzuca się jej odejście od działania w ciemności, co ma był wadą, ale moim zdaniem bliżej w tej części do działań szpiega niż w poprzednich.
Gry często karzą za bycie złym, bo bycie złym z jakiegoś powodu równoznaczne jest z byciem chamem. A to oznacza olewanie większości zadań pobocznych. Np. ME2, bądź złym czyli odrzuć wszystkie zadania kompanów.
Wiara to wiara, przyjmujesz istnienie bytów nadprzyrodzonych to czemu nie wmówić sobie że to one ci w życiu przeszkadzają bo zjadłeś mięso w piątek.
Nie wiem czemu ale miałem nadzieję, że "Screamer" to będzie jakieś nawiązanie do Screamera 4x4 z 2000 roku. Pierwszy raz zobaczyłem jakiś zwiastun i jakże się rozczarowałem. Chyba nie ma obecnie na rynku czegoś o takich typowych rajdach terenowych.
Widziałem w życiu z 5 odcinków Friends, były fajne, zabawne, podobało mi się, nie chcę więcej. Za to w tamtym roku obejrzałem całość JAG, z początku trochę dla jaj ale potem naprawdę mnie wciągło.
Ale to to jest nic. Niedawno odkryłem TVP Klan. Losowe odcinki Klanu 24h na dobę. Co ja widziałem. Jak Rysio wygrał Marea Weekend. Jak Michała pobili kibole. Jak umarł Dropcio. Jak Agnieszka jeździła rajdówką. Wiekopomne wydarzenia kształtujące pokolenia. Polecam.
A to sorry. Nie znam innych wątków ani tła waszego konfliktu, po prostu w tym konkretnym przypadku dla osoby patrzącej z boku wyszło to tak średnio bym powiedział.
Też ten wątek wydaje mi się taką niezbyt udolną deus ex machiną*, ale sposób w jaki z nim postąpiliście w "feminizmie" był daleki od eleganckiego. Nie oszukujmy się, oberwało mu się głównie za niewygodne poglądy, bo zanim puściły nerwy miał kilka dobrych argumentów.
*co da się prosto sprawdzić, wystarczy zamieścić jakiś fragment rzekomej pracy naukowej, choćby bibliografię
W wątku o feminizmie. Gość powołał się na dane GUS których nie było, kilka osób wykryło w nim niewłaściwą opcję polityczną, zaczęli po nim jeździć, on się odgryzał, wynikła gównoburza, potem zleciały się sępy, ogólnie nieprzyjemna sytuacja.
AI może być użyte do żmudnych czasochłonnych procesów, tłumaczenia, redagowanie tekstu, ortografia itp. Albo robienie grafik koncepcyjnych, albo dubbing. Albo może testowanie leveli. Jeśli to przyspieszy tworzenie gry albo poprawi jakość to jestem za.
Skoro Draug może robić raz na 2 tygodnie przegląd niszowego świata ścigałek to czemu nie zrobić takiego o indykach?
Pewnie najtrudniejsze to konfiguracja
Pewnie tak, ale pieniądze też trzeba mieć. Wiem jak hermetyczne jest środowisko elektroników samochodowych. Nikogo nie wpuszczają do siebie ani też nie dzielą się wiedzą, ale do tego trzeba mieć sprzęt za sporo bryłek rudy.
Homoseksualizm nie jest ideą, a już na pewno nie słuszną czy zdrową. To wada rozwojowa, uniemożliwiająca lub utrudniająca replikację genów, czyli podstawowy cel istnienia życia.
Chyba cię posrało z tym uprzywilejowaniem którejkolwiek płci. Wszystkie różnice, fizyczne i psychiczne między płciami wynikają z odmienności komórek rozrodczych. Obydwie są tak samo ważne, jedna nie może istnieć bez drugiej. Jak niby samica ma przewyższać samca możliwością rodzenia dzieci, skoro bez komórki rozrodczej samca tego dziecka nie urodzi? Stawianie KTÓREJKOLWIEK płci wyżej od drugiej jest zaprzeczeniem idei feminizmu.
Tak, kobiety żyjące 30 czy 40 lat mają pełne prawo żądać od mężczyzn żyjących 40 lat wyrównywania tysiącletnich rachunków. Co za durna logika że ja mam mieć poczucie winy, bo kiedyś komuś krzywdę zrobił ktoś, kto ma ze mną wspólną płeć, kolor skóry czy pochodzenie.
No, a w atmosferze Wenus znaleziono fosfiny, związki które na Ziemi są pochodzenia organicznego i szybko się rozkładają.
Miałem na myśli dysonans między tym co napisane jest w ewangeliach a podejściem kościoła do innych odłamów religijnych, innych ideologii, innych perspektyw spoglądania na świat. Przyznaję, że czasami jest to indywidualna inicjatywa księży, ale niekiedy bardzo wpływowych.
Uczą w szkołach, bo większość społeczeństwa się tego domagała, poprosiła kościół o nauczanie dzieci w szkołach publicznych za publiczne pieniądze. Nic dziwnego że wypełniają tą umowę, choć powinno się zrewidować czy społeczeństwo nadal podtrzymuje zdanie.
Mnie wkurza że zamiast nauczać o miłości i szacunku nakłaniają do nienawiści.
No Saturasowi powinno się kłaniać za zajumanie kopca rudy, ale innym to nie bardzo.
Jeszcze nie, on się dopiero rozkręca.
https://www.gry-online.pl/forum/to-jest-calkiem-niezla-suka-megera/zd10142b3
Muzyka z klubu Afterlife na stacji Omega.
Cała ścieżka dźwiękowa Medal of Honor AA to dzieło geniuszu.
Zawsze podobał mi się pomysł, w jaki chrześcijaństwo wybrnęło z tego problemu: co zaproponować zdezorientowanym nowym wyznawcom przyzwyczajonym do wielobóstwa by jednocześnie zachować swój koronny argument.
Hexe kusi settingiem, ale już sam tytuł sugeruje w co się zapatrywali twórcy. Nie ma co oczekiwać że będzie to coś innego, niż tylko nieudolne kopiowanie oklepanych elementów, które może i sprawdzały się w innych grach z innych gatunków, ale kolejny raz odgrzane i połączone w jednego ulepa będą właśnie tym - ulepem. Ta seria od zawsze powinna być czymś innym, a chce być wszystkim na raz.
Obrobiłem zwłoki szlachcica zabitego przez bandytów na szlaku. Nikogo nie było w pobliżu. W wiosce straż mnie złapała za kradzież.

Mieszkanie Andersona na Cytadeli. Same dobre wspomnienia mam z tym miejscem.
Czasem wykorzystuję elektrodabota, czasem nawet odpisze coś sensownego. Ostatnio nawet znalazł mi opis jakiegoś układu scalonego.
No nie wiem, a lotniskowce nie są dobrze widoczne z satelity? Chińczycy doskonale wiedzą gdzie są lotniskowce, zresztą amerykanie się z tym nie kryją i każdy może w kilka sekund sprawdzić pozycje
https://nationalinterest.org/blog/buzz/where-are-americas-aircraft-carriers-now-ps010126
Tak czytam ten tekst, nawet się z nim zgadzam, i naglę dochodzę do konkluzji:
Bo ja wiem, że zagram w następnego „Assassyna”
No i właśnie to jest całe podsumowanie dzisiejszego ekosystemu gier AAA, złożonego z toksycznych deweloperów i ich upośledzonych klientów. Od prawie 10 lat Ubi produkuje gówniane rozwodnione gry, od 10 lat społeczność na nie narzeka a i tak kupuje kolejne odsłony. Ja nie wiem jak inaczej tłumaczyć słowa "głosuj portfelem", może rzeczywiście lepiej gdy gry będą drogie, wtedy każdy dwa razy zastanowi się czy warto płacić znów za to samo, tylko gorzej i drożej.
Chyba trochę przesadzają. Ujawnianie pozycji to jedno, ale to zdjęcie samolotu to klasyczny overreacting. Czyżby w sieci nie znajdowały się setki zdjęć FA 18 od tyłu? A czy armia US lub jej sojusznicy nie robią pokazów maszyn z możliwością oglądania ich na ziemi z każdej strony? Nawet autorowi wpisu wystarczył "szybki research" żeby znaleźć dużo ważniejsze dane w ogólnodostępnej sieci.
Uwielbiam KCD, ale ta autentyczność jest jednak trochę fasadowa. Np. kwestia wyglądu kobiet, zawsze piękne i z zadbanym uzębieniem. Wszędzie przewracające się książki, albo umiejętność czytania nabyta przez Henryka. Samo odtwarzanie mapy na podstawie danych historycznych to też częściowo zabieg marketingowy, bo tych materiałów źródłowych danego miejsca i czasu często nie ma albo są w nich luki. No i oczywiście sam awans społeczny Henryka, niemożliwy do zaistnienia w praktyce nawet gdyby był pańskim bękartem.
Tyle że turborealistyczna produkcja zainteresowałaby garstkę pasjonatów. KCD jest na tyle realistyczna na ile pozwala jej na to specyfika mainstreamowych tytułów. I mi to nie przeszkadza.
Akurat "wielkie bitwy" były żałosne w KCD2, zlepek koślawo połączonych małych bitewek polegających na chaotycznym okładaniu się po łbach jak pod klubem ekwador w manieczkach. Te setki npc-ów to chyba licząc wszystkich w polu widzenia. Zresztą, to wspomnienie w tekście najpierw o tysiącach postaci, a potem że to jednak chodziło o wszystkich na całej mapie wiele tłumaczy.
Tak jak zgadzam się że nie ma znaczenia napis na akcie małżeństwa, tak uważam że argumentacja "jak to wpłynie na Twoje życie" jest błędna z założenia. Bo na moje życie nie wpływa usuwanie eternitu ze stodół, strefa czystego transportu w Krakowie ani spożycie alkoholu przez ciężarne kobiety.
A może jakieś argumenty? Czy już sama jego reputacja ma potwierdzać wszystko co powie?
Ilość liter oznacza liczbę przez jaką trzeba mnożyć 100 złotych przy wycenie gry. Wtedy rzeczywiście branża wchodzi w segment AAAA.
Gość wie co mówi, w końcu ulepił jednego z najbardziej zabugowanych i upośledzonych assasynów w historii.

A nie kolego, to już przeszłość, teraz jest Uriziel i zbroja z magicznej rudy.

Jestem w 4 rozdziale Gothica, gram pierwszy raz od może 10 lat. Bardzo dobrze, bo zapomniałem większość fabuły i mogę odkrywać ją na nowo. Oczywiście gra ma swoje wady, dzisiaj jeszcze bardziej odczuwalne niż kiedyś, ale niesamowicie wciąga, jest ciekawa i zadania zachęcają do spędzania z nią czasu. Jest to cecha, której nie udaje się osiągnąć wielu współczesnym grom segmentu AAA, z Wiedźminem 3 na czele.
Skończyłem też trial The Divison. Gra jest przyjemna, ale mam wrażenie że po 6 godzinach triala odkryła wszystkie karty. Pograłem, bawiłem się dobrze, ale nie zamierzam inwestować w nią więcej czasu ani pieniędzy.
epiczka i ich gówno serwisu
Gówno serwis bo nie daje za darmo dużych gier AAA?
Zauważyłem taki paradoks, jak producent czegokolwiek chce mieć reklamę na samochodzie wyścigowym to musi zapłacić, ale jak ten sam producent ma swoją reklamę w grze wyścigowej to deweloper musi płacić.
Przecież z dyskami SSD tak właśnie jest, gry uruchamiają się w parę sekund
A razem z odpalaniem launchera, logowaniem, odpalaniem drugiego launchera, wchodzeniem na pocztę bo dawno się nie logowałem i trzeba przejść weryfikację, ściąganiem aktualizacji launchera, następnie plansze ostrzegające przed epilepsją, przed fikcją w grach, ostrzeżenia żeby żadna mniejszość nie poczuła się urażona... To policzyliście? Niech ten Flashpont na kompie z epoki odpala się w 10 sekund, to i tak dużo lepiej niż proces odpalania nowoczesnej gry.
Mam grę którą kupiłem na Steamie 15 lat temu? Dzisiaj ją ściągam i gram dalej.
A jutro serwis upada, a ty zostajesz z ręką w nocniku, bo nigdy tak naprawdę tej gry nie miałeś.
Jak masz zaktualizowana gre, to dzis tez odpala sie pare sekund
A są w tej bajce smoki?
Parę lat temu ogrywałem Operation Flashpoint CWC z płyty. Zapomniałem już jakie to uczucie gdy dwukrotnie klikasz w ikonę i 3 sekundy później gra jest uruchomiona.
2003 rok, ogrywałem wtedy zapewne kilka gier ale prym wiodło (kolejne przejście) Medal of Honor Allied Assault. W sylwka leciałem ostatnią misję The Return to Schmerzen. Za oknem śnieg i mróz, i te same warunki w grze. Cisza i skrzypienie śniegu pod butami.
Mi się wydaje, czy w tym wątku był komentarz maciella, który zaliczył dużo serduszek, i on tajemniczo zniknął?
Pytanie jest czy to rynek kreuje odbiorców, czy przeciwnie, podaż odpowiada na popyt. Bo w tym drugim przypadku nie mamy do czynienia z żadną dekadencją tylko ewolucją, a temu podobne wątki to tylko żale boomerów nienadążających za rzeczywistością. I jestem skłonny uwierzyć w tą drugą wersję patrząc na powodzenie AC Shadows. Mikrotranzakcje, sezony, wypuszczanie Early Accesu jako pełnoprawnej gry widocznie trafia na podatny grunt.
To są klucze masowo kupowane na steam tam gdzie jest w danym momencie najtaniej i sprzedawane w keyshopach
Przecież sprzedaż klucza jest niezgodna z regulaminem steam.
To jest nas dwóch dziwnych, tylko ja trochę młodszy.
Święta w każdym zakorzeniły się jako czas beztroski. I mam wrażenie, że do dzisiaj każdy czeka na tą beztroskę, ale teraz jest inaczej, bo samemu trzeba się zatroszczyć o wszystko, sprzątnąć, ugotować, wywalić pieniądze. Te dwa tygodnie przed świętami jeszcze sami siebie oszukujemy, że tym razem będzie fajnie. A kiedy w końcu nadchodzą, razem z nimi przychodzi rozczarowanie.
No łał, ależ odkrycie, wchodzi nowa technologia więc część społeczeństwa czeka przebranżowienie lub bezrobocie. Kto by się spodziewał, przecież nigdy w historii nie wchodziła maszyna parowa, samochód, elektryczność. No i świetnie się mają takie zawody jak nosiwoda, szewc, bednarz. Sam właśnie wracam od zduna.

Rdzeń reaktora atomowego zasilającego barierę, widoczne promieniowanie Czerenkowa.
Strefy czystego transportu to dobry pomysł, ale nie wiem czy technologicznie jesteśmy na to gotowi. Z jakiegoś powodu ustawodawcy europejscy w kwestii transformacji energetycznej stosują metodę kija zamiast marchewki. Dzisiaj żaden z dużych europejskich producentów samochodów nie wierzy we własne zapewnienia o wyłącznej produkcji elektryków do 35r.
Niestety, liderzy to głównie populiści. Budują sobie kozła ofiarnego, obarczają go winą za niedostatki społeczne i tak zdobywają poparcie. Zabobon to niestety nasza druga cecha narodowa - wolimy stworzyć sobie bożka odpowiedzialnego za wszystko, zamiast dociekać prawdziwych przyczyn swojego położenia. Całe życie słyszę jacy bylibyśmy wielcy gdyby nie ruscy, Żydzi, Niemcy, Soros, Tusk, Kaczyński... Jakby nie istniały inne kraje o podobnej do naszej historii, które jakoś wybrnęły z tego dołka.

Nie wiem jak wy zapamiętacie rok 2025, ale dla mnie to jubileusz 60-lecia Transita.
Tak, w obliczu wroga będziemy w stanie działać wspólnie. Wrogowie to jedyne co cementuje nasz naród. Żyjemy w ciągłej walce, permanentnie poszukując wroga. Jeśli zdarza się jakiś spoza kraju to świetnie, jeśli nie to szukamy ich sobie wewnątrz. Rodzina jest najważniejsza, somsiad to już wróg. Ale lepszy somsiad niż ten prostak z sąsiedniej wsi. Ale lepszy on niż ci z drugiego województwa. Prawaki-lewaki, katole-bezbożniki, pedalarze-blachosmrodziarze, konflikt to stan domyślny polskiego społeczeństwa. Na drodze nienawidzimy siebie nawzajem, ale jeśli trafi się policja, to już oni przejmują rolę wroga a reszta kierowców ostrzega się wzajemnie. Jak to powiedział Wicia Pawlak "was w kupie trzyma tylko wspólna złość".
Bo też i nie musisz tego dosłownie wycinać, jeśli otwory są na przestrzał to walisz grubym wiertłem albo tłuczesz przecinakiem, aby zrobić dziurę nie mniejszą niż ma rura wydechowa. Znaczy, tak mi kolega mówił.
A to ciekawe, może gdy emocje opadają dopiero można trzeźwym okiem spojrzeć na grę.
Przeciwnie, ci biedni załapują się na programy Czyste powietrze itp, dostają dotacje na modernizację. Problemem jest duża część tych wg urzędu na tyle bogatych, że mogą sfinansować to sami. A czas zwrotu samodzielnej inwestycji w fotowoltaikę z pompą ciepła jest absurdalny.
Nie wiem, w moim regionie nikt nie bada spalin na przeglądach. Światła, hamulce, zawieszenie, dziury w progach. Gdyby zaczęli badać spaliny to by ze 3/4 rynku wykosili.
Dziwne, Lubelszczyzna, ze stężeniem passatów z powycinanymi dpf-ami przekraczającym stężenie pieców z palącymi się gumofilcami jest zaskakująco czysta.
Polska i Polacy nie mają takiej swobody żeby się trzymać na uboczu. Jesteśmy słabym krajem bez perspektyw, a takie muszą wybrać którąś ze stron i się jej trzymać.
Dobrze, że tak troskliwie nam wychowują dzieci.
Dzieci to wychowują rodzice, nie zrzucaj odpowiedzialności na jakiś sklep.
Możesz wywalić dowolną część z serii, i nic nie stracisz na fabule. Fabuła jest w tych grach zupełnie nieistotna, bo całość rozgrywki sprowadza się do odhaczania takich samych zadań.
Black Flag to w ogóle fabularnie prawie spin off, i na dodatek nudny. Unity jest najbardziej skradankowy, i w ogóle świetny kiedy dobrze działa - czyli przez 10% gry. Przez pozostałą część będziesz się wkurzał na schrzanione sterowanie, źle zaprojektowane lokacje i bugi. Za to Syndicate wspominam bardzo dobrze, ale to chyba głównie przez industrialny klimat.
Jak wrzutka Ukrainy, jak pomarańczowy powiedział, że Ukraińcy mają czas na decyzję do święta dziękczynienia.
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/plan-pokojowy-dla-ukrainy-trump-postawil-ultimatum-w-sprawie-terminu/cxb4m40
Mylisz się, wszystko jest efektem działania genów, świadomość, każda nasza decyzja, nawet to jaką czapkę nosisz jest wynikiem takiego a nie innego ułożenia białek w organizmie.
Mylisz się również co do tego, że przeżywają tylko "mocne" geny. Przeżywają te, które najlepiej się reprodukują, a to niekoniecznie idzie w parze z faktycznym wspomaganiem konkretnego nosiciela genu. Np. gen powodujący anemię sierpowatą powinien wyginąć, bo uśmierca swoich nosicieli. Ale powoduje on również odporność na niektóre szczepy malarii, co z kolei zwiększa jego liczebność w niektórych rejonach. Poza tym geny aktywują się i dezaktywują w zależności od okoliczności, i tak geny powodujące np. nowotwór mogą ujawnić się dopiero po 60 roku życia, ale do tego czasu ich nosiciel zdąży się reprodukować. Gen letalny nadal istnieje w populacji, a mimo to jej liczebność rośnie. Gen na niebieskie oczy jest zawsze recesywny, a mimo to istnieje w populacji sporo osób z niebieskimi oczami.
Jest prawdopodobne, że bogate, mocno zaawansowane społeczeństwa będą zmniejszać swoją liczebność, ale jak sam mówisz, te bardziej prymitywne nadrobią to z nawiązką. Dlatego moim zdaniem ludzkość nie wyginie, może co najwyżej cofnie się w rozwoju.
To że kolo charata w gałę i to ponoć dobrze, to mu się chwali, ale ja nigdy nie zrozumiem jak dla ludzi ktoś taki staje się autorytetem w każdej dziedzinie. Np. Taylor Swift opowiada się za jakąś partią polityczną, i już jej fani wiedzą na kogo głosować. Papież wypowie się na temat genetyki, i już jego fani są przeciw eugenice.
Trochę mi się nie podoba to bardzo szybkie skracanie dystansu przez przeciwników, walka w zwarciu, a gość musi trzymać 7 metrowe odstępy od wrogów. Ale ogólnie ok, dobrze że nie kolejny soulslike, szkoda że nie ma tpp, jest trochę drewna ale chyba warto będzie czekać.
No nie wiem. Gen nakazujący przedkładać przyjemności nad dzieci nie przetrwa za długo w populacji, bo siłą rzeczy się nie zreplikuje. Wydaje mi się, że tak jak w modelach Maynarda Smitha dotyczących zachowań agresywnych, ustali się ewolucyjnie stabilna proporcja genów "reproduktorów" i "hedonistów". W przyrodzie jedyne co ogranicza liczebność populacji to zasoby naturalne. (Eksperyment Calhouna się nie liczy, warunki jego przeprowadzania były dalekie od naturalnego środowiska zwierząt)
jako gatunek wymrzemy przez zalamanie zastepowalnosci
Absolutnie się nie zgadzam. Świadomość nie pojawiła się ot tak sobie żebyśmy mogli dumać nad sensem istnienia. Przeszła przez sito doboru naturalnego, bo umożliwiła nam znacznie wydajniejsze przetwarzanie informacji ze świata zewnętrznego, co w konsekwencji zaprowadziło nas na szczyt zaawansowania. Ale mimo wszystko imperatyw rozprzestrzeniania kopii własnych genów nadal jest priorytetem. Człowiek rozprzestrzenia się na coraz większe obszary. Wytępi inne zwierzęta, będą żyć tylko te, którym na to pozwolimy, bo będą nam potrzebne. Przejmiemy ich zasoby na swoje potrzeby. Staniemy się zwierzęciem dominującym, a wyginiemy tylko wtedy, jeśli sami do tego doprowadzimy zbyt gwałtownie zmieniając ekosystem.
Możesz się tym nie jarać, możesz to ignorować, ale nie możesz zaprzeczać, że premiera będzie wydarzeniem na skalę apokaliptyczną. Serwery padną, recenzenci nie będą spali tygodniami, każdy serwis będzie musiał opisać swoje wrażenia, gta będzie wszędzie, przez całą dobę, będzie wyrzygiwało się z każdej dziury w internecie.
Zgadzam się że jest źle zrobiona, ale bardziej realistyczne podejście do walki i jej utrudnienie wymusza skradankowe podejście, czyli dokładnie takie jakim assasyn miał w się kierować.
Nie, ani trochę, zbieranie jakichś znajdziek czy innych śmieci uważam za sztuczne i bezsensowne wydłużanie czasu gry. Już wolę "eksplorować", czyli włóczyć się bez celu oglądając widoki, obserwując NPCe, słuchając muzyki czy coś, ale i tak w sumie szybko mi się to nudzi. Generalnie gry takie jak GTA czy Assasyny zawsze przechodziłem do końca fabuły i jeszcze trochę, a potem odkładałem z chęcią wymaksowania w dogodniejszym czasie, który nigdy nie nadchodził. Dzisiaj już się tak nie łudzę.
- walka niesprawiedliwa, walczysz z 5-cioma ziomkami, zadajesz cios jednemu i w tej samej chwili inny Cię tnie
To akurat jest zaleta w porównaniu z wszystkimi poprzednimi częściami, gdzie walczyć można było z nieskończoną liczbą wrogów, bo wszyscy grzecznie czekali aż uporasz się z nimi po kolei.
Idz sobie graj w cos co sie podoba i nie truj dupy.
Czyli co, komentować można tylko jeśli gra się spodobała?
EA zostało przejęte przez "konsorcjum inwestorów", robią grę z ogromnym wszechświatem i jeszcze serial. Czyli doją markę ile tylko się da, coś mi się widzi że wyjdzie z tego produkt masseffectopodobny.