Pozwolę sobie zacytować fragment monologu z filmu The Wild Blue Yonder.
"Najszybsza była sonda Voyager. 55 tys. mil na godzinę, lecąc poza galaktykę w odległy kosmos. Załóżmy że to statek kosmiczny,jesteś astronautą na tym statku i lecisz na Alfę Centauri, która, przypominam jest 4,5 roku świetlnego stąd. Załóżmy, że podróż rozpocząłeś 25 tys. lat temu.
Czasy człowieka kromaniońskiego, paleontologia, malowidła w jaskiniach we Francji. Polujesz. I lecisz 25 tys. mil na godzinę. W ciągu 10 tys. lat mamy neolit, uprawę ziemi udomowianie zwierząt, owce, kozy, konie, świnie. Statek leci następne 6 tys. lat. Antyczny Egipt, faraoni, piramidy. Następne kilka tysięcy - antyczna Grecja, Rzym, Średniowiecze. Statek leci, Deklaracja Niepodległości. I wojna światowa. Komunizm. II wojna światowa. Marilyn Monroe. Elvis Presley, aż do dzisiaj. Jak daleko zaszliście? Pokonaliście dopiero 15% drogi do Alfa Centauri. Na Ziemi przeminęło 500 pokoleń. Jak można było uniknąć rebelii, morderstw?
Mogliście się stać groteskowymi dziwakami bez wiedzy, skąd się wzięliście i dlaczego właściwie rozpoczęliście tę podróż."
Żeby pokonać czas musimy albo zatrzymać nasze ciała, albo oderwać od nich nasze umysły.
Ludzi ledwo stac na mieszkania. Ale tak! Budujmy statki kosmiczne najlepiej od jutra XD
Podoba mi się ta pierwsza grafika. Typowy, żałosny i pozbawiony logiki AI slop z silnikami umieszczonymi bezpośrednio na szybie i bez dostępu do paliwa.
https://i.blogs.es/6aee24/chrysalis/1200_800.jpeg
Aż sie Zajdel przypomina i jego niezbyt optymistyczna wizja odnośnie takich scenariuszy xd
skąd wezmą frajerów gotowych na podróż donikąd?
O to się nie bój. Wprawdzie później okazało się, że Mars One to zwykły przekręt, ale początkowo do programu zgłosiło się ponad 200 tys. osób chętnych na podróż w jedną stronę. Kandydatów na pewno więc nie zabraknie.
Po co? skoro jest już technologia dzięki której można się dostać w dolne miejsce w kosmosie, jeden z generałów USA podczas tworzenia kosmicznych sił zbrojnych przyznał się do tego że posiadają taką technologie. Po za tym jest patent który zgłosiła Amerykańska Marynarka Wojenna statku wytwarzającego pole elektromagnetyczne dzięki któremu dosłownie płynie w przestrzeni kosmicznej oraz w atmosferze nie potrzebuje silników wystarcza pole. Numeru patentu nie pamiętam należy go szukać w w centralny biurze patentowym w Polskim go nie ma.
Via Tenor
Lubie jak foliarstwo przynajmniej probuje udawac ze ma wiedze, albo choc szczatkowo naprawde wie o czym mowi.
W tym przypadku to nauczyciel fizyki plakal jak czytal.
Byłbym ostrożny z tymi zarzutami o foliarstwo. Ben Rich, jeden z dyrektorów oddziału Lockheed Martin Skunk Works, zajmującego się tajnymi projektami wojskowymi, wiele lat temu, podczas wykładu na Uniwersytecie Kalifornijskim otwarcie przyznał, że wojsko dysponuje już technologią pozwalającą zabrać ET do domu. Prawdopodobnie chodziło mu o TR-3B Astra, maszynę z technologią antygrawitacyjną, opracowaną w ramach projektu Aurora, o której mówi się już od lat.
A patent na napęd antygrawitacyjny jak najbardziej istnieje, amerykańska marynarka złożyła wniosek w 2016 roku.
https://patents.google.com/patent/US10144532B2/en
Ten patent to bzdura oparta na pseudo-naukowych założeniach. Ale nawet gdyby ta technologia była prawdziwa, to nadal górnym limitem byłaby prędkość światła, bo nic nie może poruszać się szybciej. Stąd podróż do wspomnianej Proxima Centauri, z naszej perspektywy i tak zajęłaby 4.3 roku.
Realistyczne założenia mówią o prędkościach na poziomie 20% prędkości światła, co przełożyłoby się na podróż trwającą ok. 20.8 roku z perspektywy pasażerów i 21.2 roku z perspektywy Ziemian. Wtedy podróż w obie strony dałoby się obskoczyć na przestrzeni 1-2 generacji, co dałoby się osiągnąć z dużo mniejszym i prostszym statkiem, a nie 60-kilometrowym kolosem.
Gdyby taka technologia antygrawitacyjna istniała, to USA już dawno by z niej korzystało i czerpało ogromne korzyści finansowe i polityczne z eksploatacji kosmosu. Trzymanie czegoś takiego w tajemnicy zwyczajnie nie miałoby sensu, bo i po co?
A patent na napęd antygrawitacyjny
My nawet za bardzo nie wiemy jak i dlaczego grawitacja dziala. Mamy tylko matematyke, ktora dziala bo musi, ale nic doswiadczalnie z wyjatkiem wykrycia fali raz na jakis czas.
Jaki naped xD.
Patent na zasadzie cos "powinno" dzialac tak ze sie bedzie unosic w powietrzu to ja sobie tez moge zlozyc.
Patent:
A craft using an inertial mass reduction device comprises of an inner resonant cavity wall, an outer resonant cavity, and microwave emitters. The electrically charged outer resonant cavity wall and the electrically insulated inner resonant cavity wall form a resonant cavity. The microwave emitters create high frequency electromagnetic waves throughout the resonant cavity causing the resonant cavity to vibrate in an accelerated mode and create a local polarized vacuum outside the outer resonant cavity wall.
??? Ja tam fizykiem nie jestem ale jak niby to by mialo dzialac? Anyone na forum zdolny sie wypowiedziec?
Samo to ze mikrofale sa nazwane falami elektromagnetycznymi wysokiej czestotliwosci jest dziwne. Bo nie sa falami o wysokiej czestotliwosci.
Manipulacja grawitacja w tym momencie. Jakikolwiek. To absolutne science-fiction. Powie ci to dowolny nauczyciel fizyki, nawet na poziomie szkoly podstawowej.
Najbardziej antygrawitacyjne co moze zrobic czlowiek na Ziemi w 2026 roku, to mocno podskoczyc do gory. Na tej samej zasadzie w dalszym ciagu wysylamy rakiety na orbite. Tylko one mocniej skacza.
Pozwolę sobie zacytować fragment monologu z filmu The Wild Blue Yonder.
"Najszybsza była sonda Voyager. 55 tys. mil na godzinę, lecąc poza galaktykę w odległy kosmos. Załóżmy że to statek kosmiczny,jesteś astronautą na tym statku i lecisz na Alfę Centauri, która, przypominam jest 4,5 roku świetlnego stąd. Załóżmy, że podróż rozpocząłeś 25 tys. lat temu.
Czasy człowieka kromaniońskiego, paleontologia, malowidła w jaskiniach we Francji. Polujesz. I lecisz 25 tys. mil na godzinę. W ciągu 10 tys. lat mamy neolit, uprawę ziemi udomowianie zwierząt, owce, kozy, konie, świnie. Statek leci następne 6 tys. lat. Antyczny Egipt, faraoni, piramidy. Następne kilka tysięcy - antyczna Grecja, Rzym, Średniowiecze. Statek leci, Deklaracja Niepodległości. I wojna światowa. Komunizm. II wojna światowa. Marilyn Monroe. Elvis Presley, aż do dzisiaj. Jak daleko zaszliście? Pokonaliście dopiero 15% drogi do Alfa Centauri. Na Ziemi przeminęło 500 pokoleń. Jak można było uniknąć rebelii, morderstw?
Mogliście się stać groteskowymi dziwakami bez wiedzy, skąd się wzięliście i dlaczego właściwie rozpoczęliście tę podróż."
Żeby pokonać czas musimy albo zatrzymać nasze ciała, albo oderwać od nich nasze umysły.
Skąd pewność, że w trakcie lotu ludzkość na Ziemi nie wymyśli znacznie lepszego napędu przez co gdy ta arka dotrze do celu to układ Alfa Centauriu będzie już skolonizowany przez ludzi którzy wyruszyli z Ziemi znacznie później?
Trochę o podobny temat zahacza powieść Lema "Powrót z gwiazd". Na Ziemię wracają astronauci z pionierskiej wyprawy, która miała przynieść niesamowite odkrycia naukowe. Na skutek dylatacji czasu na Ziemi minęło znacznie więcej czasu niż dla astronautów na statku. W tym czasie ziemianie rozwiązali większość problemów i dokonali większości odkryć, których miała dokonać wyprawa. Powracający astronauci nie robią na nikim wrażenia. Są lakonicznie wzmiankowani na, o ile pamiętam, czwartej stronie gazety. Ziemia i jej społeczeństwo radykalnie się zmieniło, odkrywcy są zagubieni i porzuceni.
Ten motyw w SF nazywa się "Lightspeed leapfrog" i naukowcy od dawna biorą go pod uwagę, choć wszystko tak naprawdę zależy od planowanego czasu podróży. Jeżeli statek ma dostrzeć na miejsce np. za 400 lat, to opracowanie przez ten czas lepszych technologii wydaje się być wielce prawdopodobne, wręcz nieuniknione. Jeżeli np. 20-30, to prawdopodobieństwo znacznie spada.
Aż 60 kilometrów długości dla 2,4tyś ludzi?! Przecież tam by się tydzień szukali jakby się zgubili. Chyba że to bład w tłumaczeniu i chodzi o 240tyś ludzi
Przecież nawet w zupełnie nierealistycznym WH40k statki o długości 8km mają 20 razy większą załogę i jest tam zawsze za dużo pustego miejsca żeby wszystko mogło być gigantyczne a abordaże wyglądały lepiej
Wielkość nie wynika z niezbędnej przestrzeni mieszkalnej, tylko z faktu, że taki statek musi być w zasadzie samowystarczalną mini-cywilizacją w pigułce, posiadając na pokładzie dosłownie wszystko, co jest niezbędne do podtrzymania życia kilu pokoleń przez kilkaset lat, a także utrzymanie należytej sprawności samego statku. Tam nie wystarczy zabranie zapasów z Ziemi, tylko większość rzeczy trzeba po prostu wytwarzać po drodze - energię, powietrze, jedzenie, wodę, leki, ubrania, środki czystości, części zamienne, elektronikę itd. To oznacza konieczność posiadania fabryk, laboratoriów, ogrodów botanicznych, hodowli itd., a także redundancji większości kluczowych dla przetrwania systemów. Do tego przybytki publiczne jak siłownia, szpital, posterunek policji, szkoła (nowe pokolenia trzeba przecież wyszkolić na pilotów, nawigatorów, inżynierów czy lekarzy, żeby przejęli obowiązki poprzedników) itd.
każda osoba na statku ma dla siebie sześcian o boku 490m
Ponownie, nie traktuj tego w kategorii przestrzeni bytowej dla ludzi, tylko miejsca dla sprzętu, zasobów i systemów. Same uprawy roślin wymagają mnóstwo miejsca. Opierając dietę w dużym stopniu na ryżu (co wydaje się dobrym pomysłem na takim statku), potrzebujesz ok. 3 metry kwadratowe pola, żeby uzyskać 1 kg ryżu. Spożycie ryżu w Chinach to ok. 135 kilogramów na osobę rocznie. Przemnóż to teraz przez 2400 i masz naprawdę sporą przestrzeń, którą musisz wygospodarować pod same tylko pola ryżowe. Ale oprócz tego ludzie potrzebują też innych składników odżywczych - warzyw, owoców, zbóż itd. Musisz też recyklingować, produkować, oczyszczać itp. To wszystko wymaga naprawdę dużej ilości przestrzeni.
25 lat? Ponad 4 lat świetlnych w zaledwie 25 lat, czyli co, ten chrysalis będzie latać z prędkością prawie 1/6 prędkości światła czyli 50km/s? Skurczybyk będzie w stanie okrążyć ziemię w niecałą sekundę xD.
25 lat miałaby zając sama budowa statku. Podróż to ok. 400 lat.
A dobra, pomyliło mi się, czyli jednak nie brzmi to jak jakaś bujda. Czyli w takim razie 3k km/s brzmi dużo realistyczniej niż 50k km/s.
Ten artykuł to tylko dowód jak filmy, sci fi i internet wypaczyły ludziom mózgi.
Prawda jest taka ze budowa takiego statku jest niemożliwa do zrealizowania.
Kazdy kto choć trochę interesuje sie kosmosem to wie ze odległości są tak ogromne ze jedyne na co pozwoli technologia przyszłości to ograniczone podróże po układzie słonecznym czyli najdalej Mars. Dalej nie ma żadnych szans.
Jedynie co będzie można wysyłać to miniaturowe sondy i roboty które może nawet się z bliżą do 10% prędkości światła i być może pokażą ludziom układ Alfa ceuntarii jednak jak z niego wylecą do innyxh układów gwiezdnych i jakimś cudem będą działać to już nie będą miały do kogo wysyłać sygnałów bo ludzkości juz dawno nie będzie a życie na ziemi definitywne zostanie zakończone z przyczyn naturalnych.
Ludzie na pewno się nie poddadzą i poszukają sobie miejsca poza Układem Słonecznym. O kolonizacji całej galaktyki można zapomnieć (chyba, że uda się zbudować coś na wzór wormhole), ale układy w promieniu 20 lat świetlnych od Ziemi, których na ten moment znamy kilkadziesiąt, można traktować jako poważne, przyszłe cele misji załogowych. Przy 20% prędkości światła, taka podróż zajęłaby 100 lat, czyli nie tak źle. Dla 30% prędkości światła byłoby to już poniżej 70 lat. Gdy kładziesz na szali los całego gatunku, to te odległości wcale nie wydają się takie kolosalne czy niemożliwe do pokonania. No i na opracowanie odpowiednich technologii mamy ok. 1 miliarda lat (wtedy słońce wykończy życie na Ziemi), więc sporo, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nasz gatunek liczy sobie jedynie ok. 300 tysięcy lat. Teraz pomnóż to razy 3, a potem jeszcze razy 1000, to niewyobrażalnie długo, w naszej skali pojmowania czasu to prawdziwa wieczność.
Pozwolę sobie zauważyć Milordzie iż statek na zdjęciu do złudzenia przypomina klasyczne cygaro ufo a poza tym milordzie klllikbaiit jest to pod gownno burzę
25 lat trwałaby budowa statku kosmicznego długiego na 60 km xd Chyba 250 lat i to przy bardzo optymistycznych założeniach :D Przecież nie wyniesiesz takiego statku z Ziemii w kosmos, musiałbyś modułowo go klepać na orbicie, albo nie wiem, na księżycu. To byłoby przedsięwzięcie do tego stopnia przekraczające możliwości naszej cywilizacji na obecnym i jeszcze długo przyszłym etapie (niedo)rozwoju, że chuj.
Mozliwosci mamy, skoro zlozono na orbicie miedzynarodowa stacje kosmiczna, to mozna zlozyc i takiego kolosa. To tylko kwestia czasu i pieniedzy. Sumy zapewne takie, ze wszystkich pieniedzy swiata by brakło, niemniej technologicznie jest to do ogarniecia.
Sęk w tym, że takiego kolosa nie da się po prostu zmontować na orbicie z gotowych prefabrykatów, jego trzeba w dużej mierze zbudować w kosmosie. Trzeba by skonstruować orbitalną stocznię, zakwaterować w niej ludzi, zapewnić łańcuch dostaw z Ziemi (np. przez windę kosmiczną) oraz pobliskich asteroid (na których są już placówki wydobywcze) itd. Gdyby to wszystko było już ogarnięte, to statek pewnie dałoby się ukończyć w te 25 lat. Ale zbudowanie całej infrastruktury dziś... jest w ogóle niemożliwe, bo wiele technologii czy niezbędnych gałęzi przemysłu nawet jeszcze nie istnieje (jak kosmiczne górnictwo czy transport).
Taka podróż trwałaby znacznie dłużej i w jej trakcie powstałoby nie kilka, a kilkadziesiąt pokoleń. Trzeba wziąć pod uwagę wiele niebezpieczeństw w kosmosie podczas tak długiego lotu, a także ludzką mentalność. Sądzę, że podobne podróże będą miały miejsce najszybciej w XXII wieku, a więc przyszłe stulecie, które dożyją nasze najmłodsze dzieci będąc już w bardzo podeszłym wieku. Obecnie brakuje nam zaawansowanych technologii i wiedzy do konstrukcji takich obiektów. To już będzie wyzwanie dla odległych pokoleń.