Watch Dogs ogólnie imo strasznie niedoceniona gra. Najbardziej mnie się misje podobały strzelaniny, pościgi samochodowe itd. WD2 może i miało lepsze hackowanie, ale tak intensywnych strzelanin czy pościgów nie ma, przez co wiele rzeczy z jedynki jest bezużytecznych w dwójce. Meh.
W dwójkę nie grałem, mimo że mam grę na Uplay, ale klimat mi totalnie nie podchodzi, jedynka za to, mimo że jest krytykowana pod kątem oszustw graficznych gdy zapowiedzieli tytuł, to klimat, czy główny bohater ponurak robią robotę, nawet zabawa w hakowanie fajnie była zrobiona.
Grałem we wszystkie gry co są tu wymienione. W zasadzie chyba nie ma gry, z otwartym światem tego typu żebym pominą i nie zagrał. Z serii gier Saints Row podobał mi się jeszcze jedyna. Dwójka jest co prawda bardziej rozbudowana ale jakoś klimatycznie bardziej mi jedynka przypadła do gustu.
GTA na GBA jako beznadziejne to chyba duże przegięcie pały, bo to naprawdę była świetna gierka na ten sprzęt...
Gdyby nie działało jak gówno to zgodziłbym się z Tobą, kwestia techniczna tego tytułu to jej największa wada, choćby działanie broni, karabin strzelał za wolno, a wyrzutnia rakiet nie chciała działać.
GTA1 jest na liście ;P. Poważnie to się zastanawiałem jak ten tytuł uczciwie ocenić, z jednej strony wiadomo że to pierwsza gra z serii plus wydana 29 lat temu, z drugiej brakuje mi choćby mozliwości zapisu jak w dwójce, zeby dać ocenę wyżej.
Moje 3 ulubione, miejskie dżungle to Mafia 2, Sleeping Dogs i Watch_Dogs, czyli bardzo podobnie do listy :)
Via Tenor
Od zawsze. W epoce GTA 3 to było prostsze - jeździsz samochodem po mieście, możesz wysiadać i strzelać? Gra w stylu GTA.
Jedynka ma przecież tryb swobodnej jazdy, gdzie sobie jeździsz po mieście i możesz pracować jako taksówkarz :P.
Poza tym jak niżej, patrzyłem na gry w stylu, masz miasto po którym możesz jeździć autkami i strzelać :P.
To co mi się podoba w tych GTA to to, że w zależności od lokalizacji pojawiają się konkretne rodzaje NPC a gdzie indziej nie. Przykładowo jak ktoś grał pierwszy raz w GTA IV i się jeździło troszkę długo w okolicach pierwszego domu to można było usłyszeć jak rozmawiają w naszym języku.
No i? Ocena głownie za jakość gównianego portu na kompy. Poza tym fabuła stoi strasznie w rozkroku między serio poważną historią, a głupotką jak w późniejszych częściach.