Maszeruj albo giń. Nasze realne perspektywy w obliczu przyszłego konfliktu.
Czasem przechodzą mi przez myśl pytania, czy w przyszłości w razie militarnej kacapskiej agresji będziemy w stanie odłożyć na bok animozje polityczne oraz ideologiczne i stawić wspólnie czoła wrogowi w obliczu wojny obronnej? Czy znajdzie się przywódca na tyle odpowiedzialny, ponad wszelkimi podziałami, żeby scementować polskie społeczeństwo? Czy będziemy wtedy na tyle silni, żeby przynajmniej przez pierwszy okres inwazji odeprzeć samodzielnie wroga? Na czyją pomoc najszybciej możemy liczyć? Wspólnotę państw bałtyckich i nordyckich o ile sami nie staną się ofiarami agresji, grupę wyszehradzką?
Czy te zagadnienia, dla nas Polaków, z naszą historią i doświadczeniami, mają jednak sens? Czy są dla nas ważne?
Może warto czasem poświęcić chwilę na głębszą refleksję, ponieważ zagrożenie jest realne w nie aż tak długim przedziale czasowym. Sądzę, że powinniśmy mieć tego wspólną świadomość, być przygotowani na najgorszy, najczarniejszy scenariusz, żebyśmy mogli samodzielnie walczyć na każdym froncie, nie tylko militarnie.
PS. Ostateczny i przewidywalny koniec z dobrym wujaszkiem Samem.
https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/startegia-bezpieczenstwa-narodowego-usa/
Marche ou creve, Europe.
Te animozje polityczne i ideologiczne to typowe działania polityków tzw sterowanie mas w demokracji.
Obecnie mozna juz stwierdzić ze System okazał się wadliwy i w konsekwencji odprowadza państwa ku przepaści gdyż w ostateczności braknie pieniędzy aby system obsłużyć A raczej dług który generuje.
Co będzie jak kacap nas napadnie? Szybko się dostosujemy i po chwilowych problemach poradzimy sobie. Tak jak Ukraina.
Po wojnie zmieni się system i na początku będzie szło w dobrym kierunku A później pewnie jak zawsze.
Zawsze mozna wyjsc z tej %$#% Unii i byc sobie sterem, zeglarzem, okretem. Co zlego moze sie stac? W koncu bedziemy potega!
Asmodeus, nic z tych rzeczy. Czas jednak najwyższy, tak przynajmniej myślę, żeby zacząć poważnie zastanawiać się, jak jesteśmy przygotowani na scenariusz agresji. Co możemy jako społeczeństwo zmienić, jaką presję wywrzeć na obecną i przyszłą klasę rządzącą dla naszego wspólnego dobra. Nikt za nas tego nie zrobi. Chyba, że jesteśmy bezsilni jako społeczeństwo, skonfliktowani wewnętrznie i zajęci tylko naszą klanową wojenką. Państwo pogrążone w konflikcie i politycznym klinczu, podżeganym również ze wschodu w celu wywołania chaosu, podczas gdy kacapia będzie odbudowywać w tym samym czasie swój potencjał militarny to dla nas kiepska perspektywa. Sądzę, że w pewnych aspektach tkj. bezpieczeństwo wszyscy możemy mówić tym samym językiem, mając w tym wspólny interes.
Primo: byl to sarkazm.
Secundo: Chyba, że jesteśmy bezsilni jako społeczeństwo, skonfliktowani wewnętrznie i zajęci tylko naszą klanową wojenką. Zgadnij. Przypomne, ze pan prezidente znowu nie awansowal wojskowych bo "tusk jest be" i tyle. A kolejna banda klakierow jak lolo czy lutz klaskala z radosci. A tych klakierow jest ZNACZNIE wiecej i na golu (bo tu tylko probka jest) jak i poza nim. O jakiej gotowosci bojowej zatem mowisz? Jakby kacap wszedl tutaj na pelnej, polowa by wypinala dupy dla nich a druga polowa by klaskala z radosci. I vice-versa.
Tertio: przespano juz 4 lata aktualnej wojny i de facto nasze zbrojenia nadal wygladaja jak paniczny zakup sprzetu, a o calej reszcie sie nie mowi/mysli (amunicja/wytrenowana zaloga/logistyka/itp). Juz nie mowiac o ciaglym bieganiu na kolanach do pomaranczowego debila, tego samego ktory wprost wlasnie powiedzial calej europie (wlacznie z przyglupimi klakierami z PL): "dajcie mi kase za przestarzaly sprzet a nastepnie spierdalajcie". Efekt? Oklaski!
Wiec najlepiej po prostu byc z daleka od linii frontu i zajac sie wlasnym zyciem. A wschodni brzeg wisly az po granice? Whatever, do zaorania.
Można zgadywać, co rzeczywiście będzie siedziało w głowach zwolenników poszczególnych frakcji politycznych, kiedy zawyją syreny alarmów i zaczną ginąć ludzie. Podejrzewam, że przykładowo znaczna część sympatyków tanich węglowodorów ze wschodu dość szybko przewartościuje swój system oceniania jakiejkolwiek formy ugody z kacapami. Inni znowu uciekną z kraju, nie osądzam, ja się nigdzie osobiście na pewno nie wybieram. Naiwni w każdym bądź razie wyleczą się ze złudzeń.
Tak, masz rację, w znacznej części przespano. Teraz jest krytyczny czas, pomimo niestety perturbacji związanych z nominacjami, na wzmacnianie polskiego sektora zbrojeniowego. Polityka, którą realizuje Biały Dom a na którą nie mamy i nie będziemy mieć wpływu, była zapowiadana wcześniej, więc dochodzi kolejny bodziec.
Kacapskie rakiety domniemam, patrząc na Ukrainę, mają wystarczający zasięg, żeby spadać również na odleglejsze cele zachodnich regionów Polski.
Tak, w obliczu wroga będziemy w stanie działać wspólnie. Wrogowie to jedyne co cementuje nasz naród. Żyjemy w ciągłej walce, permanentnie poszukując wroga. Jeśli zdarza się jakiś spoza kraju to świetnie, jeśli nie to szukamy ich sobie wewnątrz. Rodzina jest najważniejsza, somsiad to już wróg. Ale lepszy somsiad niż ten prostak z sąsiedniej wsi. Ale lepszy on niż ci z drugiego województwa. Prawaki-lewaki, katole-bezbożniki, pedalarze-blachosmrodziarze, konflikt to stan domyślny polskiego społeczeństwa. Na drodze nienawidzimy siebie nawzajem, ale jeśli trafi się policja, to już oni przejmują rolę wroga a reszta kierowców ostrzega się wzajemnie. Jak to powiedział Wicia Pawlak "was w kupie trzyma tylko wspólna złość".
A jak spadnie meteor to robicie bazę czy może już macie schron ?
Kacap nas napadnie... dobre sobie, wyłączcie te internety i te telewizory.
Coś mi się wydaje, że wszyscy w tych wszystkich przewidywaniach zapominają o takim państwie jak Turcja.
Myślę, że podziały polityczne są najmniejszym problemem, a w obliczu zewnętrznego zagrożenia przestaną w ogóle się liczyć.
Słabość natomiast widzę w 3 podstawowych dla prowadzenia wojny aspektach. Po pierwsze nie mamy amunicji, ani nawet jej nie produkujemy. Ta którą mamy starczy na tydzień prowadzenia działań bojowych. Po drugie nie mamy rezerw paliwa wystarczających do prowadzenia długotrwałego konfliktu. Po trzecie nie mamy tak naprawdę żadnych sojuszników, którzy kosztem obrony Polski pozwoliliby sobie na otwarty konflikt z Rosją. Jak zwykle skończy się na gadaniu i pozoracji poparcia.
Dochodzi jeszcze zagadnienie znikomej ilości sprzętu wojennego jaki posiadamy, a ten jest w większości albo przestarzały albo amerykański, co jego serwisowanie na szerszą skalę czyni mało prawdopodobnym.
obecnie nie ma rownosci konstytucyjnej wobec obywateli, wiec mozna odpuscic sobie te dyrdymaly o "rownosci" (brak obowiazkowych komisji dla kobiet jest tego przykladem)
komisja tylko dla facetów jest idiotyczna, pozbawiona logiki, dyskryminujaca. selekcja powinna byc obiektywna, według wskaźników typu waga, wzrost itp
Tylko Kaczyński albo Nawrocki, Tusk ucieknie na zachód.
Dlaczego redagowałeś post i uciekłeś do banałów, sprowadzając do przepychanki politycznej?
Realnie, Kaczyński to dziadek z początkami starczej demencji, Tusk do tego czasu powinien również zniknąć ze sceny politycznej.
Nawrocki ma jak najbardziej rację, bo to jest oczywiste, że realne, w tym gospodarcze, zagrożenie jest ze wschodu.
Jakim okazałby się przywódcą w przyszłości dla wszystkich Polaków?
Ciężko obecnie ocenić, sygnał dla Orbana, tym samym dla innych wspierających Putina pokroju Fico, był jednak jasny.
Chcialem tylko przypomniec ze za kaczego, tuz przed wybuchem wojny na Ukrainie, caly rzad trenowal "ucieczke do Londynu" (koniec 2021 roku iirc). I to wtedy, kiedy wiedzieli, ze konflikt Ukraina-Rosja juz byl nieunikniony. Cos jeszcze?
Kaczyński trafi na śmietnik historii, podobnie Tusk. Zostaną zastąpieni nowymi liderami a problematyka obronności i naszego bezpieczeństwa pozostanie.
Zostaną zastąpieni nowymi liderami a problematyka obronności i naszego bezpieczeństwa pozostanie.
Oczywiscie ze tak. Tylko, ze nowymi liderami prawdopodobnie beda koledzy od "zero podatkow, kazdy sam sobie kupi policjanta/zolnierza" ew "podajmy sobie raczki z ruskimi i kochajmy sie". Bo innych opcji na horyzoncie (po tym jak tusku i kaczy znikna) nie ma.
ruscy od początku wojny nie są w stanie nawet doniecka w całości zdobyć. Po 4 latach starań. Gdzie im do Polski. Możesz spać spokojnie
Myślmy perspektywicznie, nie piszę o teraźniejszości. Putin być może będzie gryzł piach do tego czasu i zastąpią go innym watażką.
Najwiekszym Problemem są sojusznicy nie Rosja i to jak sobie radzi.
Jak sojusznicy sprzedadza Ukrainę to kacap nie będzie musiał zajmować reszty bo mu oddadzą.
Ich słabość, niechęć do wydawania z budżetu środków na zbrojenia, jest dość jasnym dla nas sygnałem. To właśnie my musimy być tymi silnymi.
Często kieruję wzrok na państwa bałtyckie i skandynawskie, jako najbliższe nam geopolitycznie i zadaję sobie pytanie, czy nie powinniśmy właśnie z nimi wkrótce stworzyć "sojusz wewnątrz sojuszu", jak swojego czasu proponował śp. gen. Waldemar Skrzypczak.
Rusy przez rok zdobyli 5 km. Za ile mają tu dojść, za 300 lat. Po co ruskim Polska jak tu nic nie ma tylko dług publiczny.
Sory. Ale po akcjach z czasów covida mam wywalone na wszystkie tego typu atrakcje.
Tak, wiemy. Covida nie bylo, ziemia jest plaska a rosjanie to nasi przyjaciele. W jednorozce tez wierzysz?
Jak będzie wojna, to sabaru po prostu nie będzie nikomu otwierał drzwi. Proste. ;)
Według konstytucji nie było pandemii ale Polacy nie znają prawa i konstytucji.
To największy od lat sygnał, że architektura europejskiego bezpieczeństwa przesuwa się na wschód co oznacza, że Polska staje się jednym z kluczowych państw nowego ładu. Dla Polski ta Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA jest więc jednocześnie szansą i wyzwaniem. Szansą – bo wreszcie potwierdza to, co było intuicją środkowoeuropejskich elit: że centrum realnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu przesuwa się na nasz region i że państwa Europy Środkowej mogą stać się głosem, który nada ton strategicznym dyskusjom, a regionalna współpraca, rozwój przemysłu obronnego i ambicja polityczna mają sens. Ale jest to także wyzwanie – bo oznacza koniec komfortu, domniemania, że Ameryka zawsze „zrobi za nas” ciężką pracę. Koniec iluzji, że bezpieczeństwo można outsourcować, a obronność traktować jako fakultatywny wydatek.
Powstaje pytanie - kto u władzy daje nam gwarancję podjęcia odpowiednich kroków, które sprawią, że w końcu wstaniemy z kolan i przestaniemy robić "łaskę" Amerykanom? Nie chcę uciekać tutaj w polityczne wojenki, ja nikogo takiego nie widzę.
Rozważam, czy taka persona mogłaby się nam objawić, czy nasz naród jest w stanie wyłonić tak silną i charyzmatyczną osobowość.
Przywódcę w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie silnego tylko gębę i rozpoznawalnego z politycznych, wewnętrznych gierek.
Myślę, że podziały polityczne są najmniejszym problemem, a w obliczu zewnętrznego zagrożenia przestaną w ogóle się liczyć.
Słabość natomiast widzę w 3 podstawowych dla prowadzenia wojny aspektach. Po pierwsze nie mamy amunicji, ani nawet jej nie produkujemy. Ta którą mamy starczy na tydzień prowadzenia działań bojowych. Po drugie nie mamy rezerw paliwa wystarczających do prowadzenia długotrwałego konfliktu. Po trzecie nie mamy tak naprawdę żadnych sojuszników, którzy kosztem obrony Polski pozwoliliby sobie na otwarty konflikt z Rosją. Jak zwykle skończy się na gadaniu i pozoracji poparcia.
Dochodzi jeszcze zagadnienie znikomej ilości sprzętu wojennego jaki posiadamy, a ten jest w większości albo przestarzały albo amerykański, co jego serwisowanie na szerszą skalę czyni mało prawdopodobnym.
Celne uwagi i prawdziwe wyzwania, z którymi musimy zmierzyć się już teraz.
https://radar.rp.pl/przemysl-obronny/art42677181-pgz-potwierdza-w-2028-r-180-tys-pociskow-artyleryjskich-155-mm
Pozostaję niestety trochę sceptykiem czy uda się osiągnąć powyższy cel ale mimo to trzymam kciuki.
Kolejno, trafiamy na:
https://wysokienapiecie.pl/113864-polska-ma-problem-z-zapasami-paliw-sa-pieniadze-ale-nie-ma-ani-nowych-magazynow-ani-rurociagow/
Brak obecnie rzeczowych rozwiązań.
Jeżeli chodzi o sojuszników to sądzę, że częściej będą patrzyli na nas i jak sobie poradzimy. Nie odrzucam tym samym założeń NATO, jednak mam świadomość responsywności odpowiedzi sojuszu oraz potencjalnych chęci do wywiązania się ze zobowiązań jego uczestników. Czynnik odstraszający również się zużywa.
Natomiast, co będziemy kupować, żeby zabezpieczyć nasze niebo:
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/mon-planuje-kolejne-zakupy-sprzetu-oto-co-mamy-na-liscie/es74jbr
I jest to moim zdaniem pozytywna tendencja, patrząc na obraz współczesnego konfliktu zbrojnego. Gorzej z serwisowaniem tego co mamy, jak piszesz.
Fabrykę amunicji miał już Kaczyński (a raczej Pinokio) budować, później obiecał dwie takie Tusk, teraz Nawrocki - oczywiście wojna za wschodnią granicą trwa już prawie 4 lata i nadal nic. Typowe polskie działanie, tak jak przed wybuchem ww2 nie mieliśmy nawet fabryki licencjonowanych czołgów (tankietek i 7tp nie liczę gdyż w ch pancerze penetrowały nawet działka PzKpfw I wczesnych wersji), tak i teraz bazujemy na zakupionym sprzęcie (poza wyjątkami).
Dobra wiadomością jest tylko to, że ew. wróg - pomimo przejścia na gospodarkę wojenną - przez 4 lata zajął niewiele ponad 20% Ukrainy. W tym tępie mamy jeszcze z 16-20 lat spokoju.
Tak, w obliczu wroga będziemy w stanie działać wspólnie. Wrogowie to jedyne co cementuje nasz naród. Żyjemy w ciągłej walce, permanentnie poszukując wroga. Jeśli zdarza się jakiś spoza kraju to świetnie, jeśli nie to szukamy ich sobie wewnątrz. Rodzina jest najważniejsza, somsiad to już wróg. Ale lepszy somsiad niż ten prostak z sąsiedniej wsi. Ale lepszy on niż ci z drugiego województwa. Prawaki-lewaki, katole-bezbożniki, pedalarze-blachosmrodziarze, konflikt to stan domyślny polskiego społeczeństwa. Na drodze nienawidzimy siebie nawzajem, ale jeśli trafi się policja, to już oni przejmują rolę wroga a reszta kierowców ostrzega się wzajemnie. Jak to powiedział Wicia Pawlak "was w kupie trzyma tylko wspólna złość".
Jest w tym prawda jak w powiedzeniu, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, to chyba zarówno nasza słabość jak i w pewnym sensie zaleta.
Gdyby tylko jakiś przyszły lider skupił tą naszą "złość narodową" na wspólnej sprawie w przypadku rzeczywistego zagrożenia granic i autonomii naszego państwa.
Niestety, liderzy to głównie populiści. Budują sobie kozła ofiarnego, obarczają go winą za niedostatki społeczne i tak zdobywają poparcie. Zabobon to niestety nasza druga cecha narodowa - wolimy stworzyć sobie bożka odpowiedzialnego za wszystko, zamiast dociekać prawdziwych przyczyn swojego położenia. Całe życie słyszę jacy bylibyśmy wielcy gdyby nie ruscy, Żydzi, Niemcy, Soros, Tusk, Kaczyński... Jakby nie istniały inne kraje o podobnej do naszej historii, które jakoś wybrnęły z tego dołka.
Hę??? Ale że życzysz mi i własnym rodakom śmierci bądź niewoli pod kacapskim butem?
Jak tam Caine, Trump zakończył już wojnę? Dawno cię nie było, świętowałeś pokój?
Trochę mnie zaskakuje że brak obowiązkowych szkoleń, ćwiczeń, przygotowań. Ok, są dobrowolne, zapisaliście się?
Wojna jest dla nas w mediach. Ci którzy nie śledzą wiadomości często są zaskoczeni że jeszcze ona trwa lub zmieniają temat gdy go poruszę. W zasadzie można cały czas spokojnie żyć, olewając temat. Ta ignorancja czasami mnie drażni, a z drugiej strony zazdroszczę im że potrafią się od tego odciąć i nie myśleć.
formalnie zmienia to, ze idziesz pierwszy na odstrzal XD czego tu nie rozumiesz
Przecież debile martwią się wojenka jak covidkiem z tv. Ja mam wyjebane na wszystko.
Nie mam zamiaru ginąć po to, aby oligarchowie nabijali sobie kieszenie.
podaj realne powody, dla ktorych wspolczesni, przecietni mezczyzni maja isc na wojne
Racja.
Współcześni mężczyźni są dyskryminowani prawie pod każdym względem w krajach zachodnich i jeszcze mieliby iść na wojnę z powodu "widzimisię" polityków? A takiego wała!
Nie mają iść na wojnę tylko wojna może przyjść do nich. Jak nie będą chcieli iść do wojska to skończą w mięsnym szturmie Putina. Na wszystkich okupowanych terenach Moskale wyłapują facetów i ich utylizują w ten sposób.
Donieck, Ługańsk i część chersońskiego tak wyczyszczono.
Najważniejszy powód jest taki, że nie musisz walczyć o kraj jako o politycznym bycie. Walczysz za to, co tu osiągnąłeś - dom, rodzina, praca itd. Walczysz o to żeby wróg nie zdołał tego przejąć, a jak mu się uda - to walczysz o to żeby to odzyskać.
Z drugiej strony nie musisz walczyć, to twój wybór - możesz uciec na zachód. Tylko że wtedy zaczynasz od zera. I mam nadzieję że po ewentualnej wygranej Polski, będziesz miał jaja i nie wrócisz "na gotowe", co ktoś inny wywalczył, tylko zostaniesz tam, gdzie uznałeś że warto zacząć od nowa.
Wszystko jest względne, ale jeżeli ktoś osiągnął tylko parę cegieł na działce, no to możliwe że faktycznie ma mało do stracenia. No chyba że ktoś na to ciężko pracował, i zanim się wybudował mieszkał w patodeweloperskim chowie klatkowym, no to nie zdziwiłbym się jakby byłoby mu znacznie bardziej szkoda stracić te "parę cegieł" niż tobie.
Może i znajdzie się ktoś kto oleje swoją żonę czy dzieci, bo " w morzu pływa wiele rybek", a ktoś zostanie walczyć za swojego kota. Kwestia podejścia do wartości.
nie jestes w stanie wskazac chocby kilku realnych powodow
Znam po prostu ludzi z twoją mentalnością i wiem do jakiego absurdu potrafią sprowadzić dyskusję. Jednak niech ci będzie. Masz taki obowiązek, jak już wykazał inny forumowicz, nie wspominając chociażby o zobowiązaniach moralnych obrony własnej ojczyzny, rodziny, domu co powinno być chyba oczywiste dla każdego Polaka. Gdyby wszyscy myśleli twoimi kategoriami Polska poddałaby się bez wystrzału i miałbyś ruski mir u siebie. Kacap, zapewniam, okazałby się niezbyt litościwym panem.
zalezy, czy ktos ceni bardziej zycie samo w sobie czy kilka cegieł na działce
Przez głowę pewnie ci nie przemknęło, że nie uczestnicząc bezpośrednio w działaniach frontowych i tak mógłbyś śmiertelnie oberwać kacapską rakietą lub dronem.
Art. 85. Obrona RP jako obowiązek obywatela
1. Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny.
2. Zakres obowiązku służby wojskowej określa ustawa.
3. Obywatel, któremu przekonania religijne lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają na odbywanie służby wojskowej, może być obowiązany do służby zastępczej na zasadach określonych w ustawie.
PS ruskie onucę proszę o wybranie się w ślady rakietowego krążownika Moskwa
Chętnie pewnie byś oglądał walczące za ciebie kobiety, nie dziwi mnie to.
Dlaczego "za ciebie" a nie "razem z tobą"?
Dzisiejsza wojna to nie tylko napier...nie się w okopach lub z czołgów, to w dużej mierze też walka dronami kilka kilometrów przed frontem, artyleria, a nawet takie "pierdoły" jak logistyka, cyberwojna czy leczenie rannych. Każda z tych rzeczy jest ważna i każdą z tych rzeczy kobieta może z powodzeniem wykonywać.
Wojna na Ukr pokazala jak traktuje sie kobiety w wojsku. A ze mental polskiego chlopa wiele sie od tego ukrainskiego pod tym wzgledem nie rozni, wiec polskie kobiety w wojsku miałyby generalnie przej...e. Na froncie jeden wrog a w koszarach drugi.
O i rusek się odezwał w temacie? :) Jak tam u was pogoda nad Sachalinem, towarzyszu?
Ten to już po narodach całych tymi swoimi farmazonami strzela, pomyśleć że dorosły chłop.
Łun wie bo z Luton widać kobiety w wojsku Ukraińskim i Polskiego chłopa.
Ale wiecie, że służba obronna to nie tylko walka na froncie? Kobiet też dotyczy, po prostu może w innej formie. Od służby przy rannych, organizowania obrony cywilnej w wypadku plot (ewakuacje, zapewnienie podstawowych środków cywilom itd. ).
Na front ponad 90% kobiet się nie nadaje, podobnie jak ponad połowa mężczyzn, choćby z racji ograniczeń fizycznych. Tyle, ze walka na froncie choć kluczowa to tylko wycinek wysiłku obronnego. Pokazała to choćby 2 wojna światowa masowo mobilizująca kobiety to pracy przy produkcji amunicji.
A jak spadnie meteor to robicie bazę czy może już macie schron ?
Kacap nas napadnie... dobre sobie, wyłączcie te internety i te telewizory.
Coś mi się wydaje, że wszyscy w tych wszystkich przewidywaniach zapominają o takim państwie jak Turcja.
Piszesz to rozumiem po przeczytaniu pierwszego postu gdzie są założenia wątku a nie samego naglówka?
Wszędzie to piszę gdzie przeczytam, że zagrożenie jest realne.
Może jak wiatr ruskim powieje mocno a Ukraińcom same gromy z nieba to za IKS lat rosja zaatakuje jakąś rybacką wioskę na Łotwie, ale szczerze wątpię.
Sojusz Polska Ukraina Turcja Szwecja i Finlandia i reszta nawet na papierze i już nikt tutaj nie będzie się pchał.
Oho - czyli gary pomyte.
obecnie nie ma rownosci konstytucyjnej wobec obywateli, wiec mozna odpuscic sobie te dyrdymaly o "rownosci" (brak obowiazkowych komisji dla kobiet jest tego przykladem)
komisja tylko dla facetów jest idiotyczna, pozbawiona logiki, dyskryminujaca. selekcja powinna byc obiektywna, według wskaźników typu waga, wzrost itp