
Lata 90-te. Wasze skarby !
Takie coś mnie naszło....Lata 90-te to był czas specyficzny dla sporej części tu obecnych, to był okres dzieciństwa lub wieku nastoletniego. To był bardzo ciekawy czas dla, hm, zarówno różnorakich hobby dzieciaków i nastolatków, ale też ciekawy dla szeroko pojętej popkultury: muzyka, filmy, gry, czasopisma....Dzieciaki zbierały różne rzeczy: kolorowe karteczki w albumach (chyba wiecie o co chodzi xd), w chipsach były różne, nazwijmy to zbiórczo tazosy: zwierzęta, flagi państw, takie wielkie ze Star Wars (a może to nie było w chipsach?), jakieś karty do albumu z Dragon Ball xd Nawet w McDonald zabawki były zajebiaszczej jakości! Żałuję że straciłem wszystko z Toy Story: nigdy nie byłem wielkim fanem ale zabawki miałem wszystkie....:( No i kinder jaja! Coś mi się zachowało z lat 90 i niżej zobaczycie drugie zdjęcie....
Ale wiele rzeczy człowiek stracił - zajebiaszcze plakaty z Bravo Sport czy Piłki Nożnej, resoraki, te wszelkie tazosy, karteczki, kindery....No ale żona chyba uchowała gdzieś jakiś album a karteczkami, znalazła też jakiś stary Popcorn xd
Oczywiście, do tego dochodzą kasety VHS (u mnie brak), gry w big boxach (wiadomo, mam tego masę), czasopisma komputerowe (mam sporo Gamblerów, jakieś "czarne płyty" z CD Action, jakiś Secret Service gdzieś jest...).
A wy ? Uratowały wam się jakieś skarby ? A może po prostu...trzymacie jakiś stary zeszyt z podstawówki (ja uchowałem jeden zeszyt z 1 klasy :)).

Święte pisma które przekazał mi mój ojciec, a peerelowska pufa świeciła wtedy niczym magiczny kufer, i które i ja muszę kiedyś przekazać swojemu następcy, o ile się takiego doczekam. Najwyżej pójdą na allegro.

No jakby to ująć nikt nie ma takiego skarbu jak ja!
spoiler start
żartuję
spoiler stop
Ależ mi się przykro zrobiło wariacie.
Niestety, połowa jakiś tam skarbów ojciec puścił w piecu, zaraz po latach dziewięćdziesiątych ( się paliło co było, no może poza oponami ;) ) jak było bidniej. Połowa połowy została mi bez zgody zabrana przez siostrę dla swoich dzieci no a reszta zaginęła. Nie zostało absolutnie nic.
I w sumie dlatego teraz pomimo trójki z przodu mam jakieś fioła na punkcie MOICH rzeczy. Nie dotykać. Bo wszystko co mam kupiłem sobie sam. Swoich bajtli brak ale jak wyżej wspomniana siostra przyjeżdża w odwiedziny z małymi niszczycielami to jaskinia zamykana, od momentu jak pod moją nie obecność mały gnojek postanowił się "pobawić" i narobić szkód.
Z Kinderów zebrałem pełną kolekcję lwów. Kolejnych już mi się nie chciało bo wiadomo, że to droga sprawa. Chyba krokodyle były jeszcze fajne, innych ciekawych nie kojarzę.
Ogółem po wyprowadzce z domu 15 lat temu to zabrałem tylko rzeczy związane ze Star Wars, jeśli chodzi o nabyte w 90s a reszta została w domu.

Ja musiałbym się udać do Płocka, ale ja bardzo lubiłem różne ludziki typu G. I. Joe, nawalałem się nimi i jakoś Jedynaka przystało, tworzyłem zaawansowane scenariusze. W odgrywaniu scenariuszy Dragon Ball to już chyba doszedłem do stworzenia SSJ 16 czy jakoś tak (długo przed tym niż nawet SSJ 4 było znane).
Ale ostatnio właśnie zaintrygowany byłe na święta w Płocku i byłem ciekaw co to w ogóle za skarby te moje ludziki. Okazuje się, że część to podróbki, które jednak same z czasem nabrały jakiejś warstwy kolekcjonerskiej. Oryginalem jak na ironie okazał się Generał Blitz, którego ja uważałem za generała Bisona ze Street Fightera. Miałem też kilka przyjemnych Batmanów.
Ale ogólnie chyba nawet wolałem te podróbki bo im ręce i nogi luźno chodziły co było lepsze do symulacji dzikiej nawalanki
Nic mi nie zostało poza trzema rocznikami Giganta. Żadne Kinder niespodzianki, resoraki, tazosy, czasopisma, Lego... Gdzie to wszystko trzymać?
Ile ci zajmują miejsca kindery czy czasopisma?
No ale każdy...ma swoje życie :) Ja mam specjalnie trzeci pokój na gry i książki ,itp. Żona w zasadzie tam nie wchodzi xd To mój gabinet, azyl, królestwo.
Niestety nic mi nie zostało, bo matka wszystko wypieprzyla pewnego dnia. Miałem Kaczory Donaldy zbierane przez parę lat i nawet na osiedlu klub fanów Kaczora Donalda założyłem ze znajomymi. Mieliśmy karty klubowiczów wysłane przez wydawcę :)
Niestety jak wyżej, nic nie mam. Jeszcze mieszkałem z rodzicami i siostrą, któregoś dnia wróciłem z pracy i się okazało że cała moja kolekcja kaset magnetofonowych poleciała do śmietnika, bez mojej wiedzy ani zgody. Tłumaczenie: przecież tego już się nie używa.
Z dzieciństwa nic mi nie zostało i płakać po tych śmieciach nie będę. Gdyby mama nie wyrzuciła kiedyś to wyrzuciłbym ja parę lat później.

Święte pisma które przekazał mi mój ojciec, a peerelowska pufa świeciła wtedy niczym magiczny kufer, i które i ja muszę kiedyś przekazać swojemu następcy, o ile się takiego doczekam. Najwyżej pójdą na allegro.
Topka wspomnień z lat 90-tych to na pewno nastoletnie czajenie się pod kioskiem, żeby kupić gazetę z gołymi babami. Fajne czasy.
Via Tenor
Niecałe 2zł i tona obrazków edukacyjnych dla zaspokojenia chaosu hormonalnego młodego człowieka.
Zanim zaczęło się pożyczać filmy 'biologiczne' na CD między kolegami to kusiło najbardziej.

tazosy: zwierzęta, flagi państw, takie wielkie ze Star Wars (a może to nie było w chipsach?), jakieś karty do albumu z Dragon Ball -->
Ale że o Turbo nie wspomniałeś?! Shame, shame, shame ;P
Reszcie nie będę robił sesji zdjęciowych, ale trochę tego się nazbierało.
W zasadzie, to wszystko mieści się w 2 dużych pudełkach po butach.
Miałem około 1000 obrazków z Turbo. Z czego ponad 800 pojedynczych, reszta na wymianę. Do dzisiaj pamiętam większość swoich obrazków, w sensie oglądając czyjes zbiory mogę powiedzieć czy taką miałem czy nie. Były te stare, jeszcze z czarnym napisem "Turbo", Turbo Sport, Super, Classic. Wszystko przepadło w czasie przeprowadzki.
Fiu fiu, no to poważna kolekcja była. Turbówki były o tyle fajne, że w młodym wieku dawały też jako takie rozeznanie również o technicznych różnicach pomiędzy autami przez wypisane parametry. Podobało mi się, że były też auta koncepcyjne no i generalnie dla młodego chłopaka mnóstwo frajdy.
mogę powiedzieć czy taką miałem czy nie
Miałeś tego Dodgea i Citroena? ;)
Miałeś tego Dodgea i Citroena? ;)
Tak, miałem. Pokaż jeszcze jakieś.
Co do tych parametrów to dzisiaj zauważam trochę błędów, chociażby Viper GTS miał 450 koni, ale to szczegóły.
Nie pokażę :P
No jeżeli chodzi o błędy, to się zdarzały czy to literówki, czy dodatkowe zero przy parametrach, ale tu raczej bym się nie czepiał. Zwróć uwagę, że to "Dodge Viper GT" a więc nie koniecznie jest to błąd, który wskazałeś. RT/10 ma 400hp a GTS ma 450hp. Co miał autor na myśli?
Niemniej to są szczegóły, które ktoś zainteresowany łatwo wyłapie.
Masz rację, założyłem że skoro ma dach to musi być GTS czyli SR II, ale faktycznie nie widać słupka A czyli to pewnie wersja SR I z opcjonalnym hardtopem, czyli 400 koni.
Mieliśmy z siostrami bardzo dużo tych figurek. Hipcie, lwy, krokodyle, pingwiny... sporo tego było. Myślę nawet, że gdzieś tam na dnie jakiejś szafy u rodziców to jeszcze leży.
W ogóle kinder niespodzianki miały wtedy bardzo fajne zabawki poza figurkami. Jak dziś widzę co dzieciaki z tego wyciągają to myślę sobie "kurde, ale gówno".

Teraz te niby lepsze są w Kinder Joy, które kosztują jakieś 6-8zł i posiada kolekcje mini figurek Funko. Ostatnio był szał na tę kolekcję, wiadomo czemu.
No możliwe. Mnie chodzi o zwykłe kinder niespodzianki i te składane zabawki, które kiedyś w nich były. Samoloty, auta, różne ludziki. To były naprawdę fajne rzeczy. Nawet jak się nie trafiło figurki, to nie było smutno, bo i tak miało się coś fajnego. Teraz figurki to chyba jedyna rzecz dla której te jajka wciąż istnieją, bo poza nimi jest tam jakiś totalny szmelc.
Ja z biednej wsi nie miałem okazji zbierać fajnych rzeczy w czasie komuny. No może poza znaczkami i monetami które kupowałem targowiskach na Śląsku kiedy na handel się jechało. Potem w 90tych zbieranie śmieci mnie nie interesowało bo były ciekawsze rzeczy do robienia ;)
Człowiek bez hobby i pasji, wielce poważny. Stare figurki z jajów są fajne, to nie są śmieci.
Co ty wiesz o moich hobby?
Jako smyk miałem całe floty gwiezdnych okrętów wystruganych z kawałków drewna. Konstruowałem luki, miałem swoją szkółkę drzewek i wiele wiele innych.
Ty hipokryto, Ty komuś będziesz pisał, że ma czegoś śmieciami nie nazywać, bo jest ważne dla innych? inni tutaj piszą, że dana gra im sie podoba, a Ty musisz odpisać, że dana gra jest do kitu, bo Tobie się nie podoba... nie ośmieszaj się.
Ty musisz odpisać, że dana gra jest do kitu, bo Tobie się nie podoba... nie ośmieszaj się.
Ciekawy offtopic, ale bzdurny. Nie porównuj tworów popkultury, które da się ocenić w taki czy inny sposób do artefaktów pokroju starych plakatów czy figurek, które mają wartość de facto historyczną i w dużej mierze stanowią symbol epoki i których już jest coraz mniej.
Artefaktem to może być wielgachny długopis, którym Wałęsa podpisywał porozumienia sierpniowe. Na pewno nimi nie są masowo produkowane/drukowane plastikowe figurki czy plakaty z bravo girl.
Jak ktoś chce sobie te graty zbierać to jego sprawa, ale, jak mawiał klasyk, nie nazywajmy szamba perfumerią :P
Ja też jak wielu tutaj skarby mam dawno w piecu :( został mi chyba album tazo star wars. Ale tutaj gość fajnie prowadzi kanał, można sobie nieźle pamięć odkleić:)
https://www.facebook.com/share/1C9L82DQNn/

Ciężko będzie mi odkopać ze strychu karton, ale tam mam skarby 70-80.
Z 90 to już niedużo, jakieś kasety (piraty i pierwsze oryginały), pierwsze płyty CD z hologramem.
Kompletne Turbo, albumy Supercars i I Italia '90, karty z piłkarzami z mistrzostw 1990 i 1994 oraz masę innego rodzaju "dziadostwa" od znaczków przez monety kończąc na instrukcjach do gier na Atari ze sklepu Fenix :)
Instrukcje akurat mam pod ręką :)

No jakby to ująć nikt nie ma takiego skarbu jak ja!
spoiler start
żartuję
spoiler stop
Daję dwa razy więcej niż
To było marzenie dzieci nawet bogatych rodziców. Taki zestaw na dzisiejsze pieniądze to mógł kosztować ze 3-4 tysiące. Sporo jak na zabawkę.

Mam tych staroci aż nadto, czy ktoś sentymentalny chce świat wiedzy? Akurat planuję się pozbyć :P
Niedawno wystawiałam na olx karteczki do segregstora. Sporo takich z "serii" zeszło za 2 zł / szt, szaleństwo ;o . Mam też gdzieś tazosy i serię figurek hoppies z gum dunkin, raczej je sobie zachowam:)
Ja nie pozwolilem rodzicom wyrzucic wszystkiego jak leci. Czesc rzeczy zostala zutylizowana, czesc poszla do mlodszych kuzynow ale najcenniejsze skarby trafily do piwnicy. I w sumie ciesze sie, ze tak wyszlo. Miejsca to zajmuje tyle co nic, wszystko miesci sie w jednym kartonie i dwoch pudelkach po butach.
Musialbym to przejrzec jak wroce do domu ale na pewno mam komplet dunkin shockys i sporo tazosow z chupa chupsow. Kilka starych figurek spider mana, kilka komiksow (np. Lobo: Ostatni Czarnianin, Lobo vs Superman i Giganty).
To sa fajne pamiatki ale jedyne co ma dla mnie prawdziwa wartosc sentymentalna to moje stare zeszyty, w ktorych rysowalem gry i komiksy. :) najstarszy na pierwszej stronie, w rubryce „klasa”, ma wpisane „II a”. Mialem ich z kilkadziesiat uzbieranych przez cala podstawowke, a zostawilem sobie kilka sztuk - troche zaluje ze jednak nie wiecej. :)
Jak bede w rodzinnym domu i bede pamietal o tym watku to postaram sie strzelic jakies zdjecie i zrobie maly „up”.
Zostało mi tyle co nic, to wszystko były taśmowo produkowane śmieci. Dużo ważniejsze są wspomnienia, a nie same przedmioty.
Zachowałem tylko małe pudełko z monetami z różnych krajów, które lubiłem zbierać za dzieciaka. Teraz zaglądam do niego tylko przy większych porządkach albo przeprowadzkach. Równie dobrze i tego mógłbym się pozbyć.
Ja jestem team Rodzice wyebali moje znajdźki do śmieci. :) Duzo tego było wszystkiego, ale pamiętam, ze największy szał to byly pokemony, uzbierałem ze dwa albumy naklejek z rogalików, oraz wszystkie tazosy z chipsów, szczególnie z pierwszej serii 150 pokemonów, później to osłabło. Były też gumy turbo, te latające dyski, pierdoły z kinder niespodzianek i jakieś inne rzeczy, które zapomniałem, że istniały.
Uchowały się najwyżej kasety vhs, oraz moje płyty z grami, w zdecydowanej wiekszosci darmówki z gazet. Jeszcze kiedys szukajac na strychu chyba mignęła mi się podróbka z pegasusa, a byłem przekonany, ze to juz dawno sprzedane. Kartridży miałem kilka, bo wymieniało się na giełdzie po 2zł. Moja top giera to był "Goal 3", az sobie jeszcze na emulatorze pogrywałem na kompie. <3
Figurki z kinderków do dziś gdzieś leżą na strychu, może kiedyś będę miał czas to zajrzę tam i zapostuje. Skarbów z lat 80tych i 90tych mam całkiem sporo. Jestem sentymentalnym dziadem i nie mam serca wyrzucać rzeczy które były częścią mojego dzieciństwa (rocznik 96), ale również takich które należały do członków rodziny. Po pracy powrzucam.

A trolle pamiętacie? Miałam może 5 lat, a do dziś pamiętam smuteks, gdy starszy kolega obciął fioletowe włosy jednemu z moich trolli :')

Z pamiętnych artefaktów lat 90-tych to oczywiście mam jeszcze komiksy z TM-Semic. Dla dzieciaków z biednej Polski była to wtedy prawdziwa magia.
U mnie przeżyły, a z 4 lata temu dozbierałem wszystkie. Nie mam tylko serii Barbie z TM Semic :)
W sensie wszystkie, które wyszły z tego wydawnictwa? Nie no, to szacun, przecież tego było multum.
Jednak wprowadziłem w błąd trochę. Uzbierałem:
Alf 1991–1993 21
The Amazing Spider-Man 1990–1998 102
Batman 1990–1997 82
Batman & Superman 1997–1998 15
Conan 1993–1994 9
Garfield 1992–1999 24
G.I.Joe 1992–1996 33
Green Lantern 1992–1994 10
Jurassic Park 1993 4
Jurassic Park: Raptor 1995 2
Punisher 1990–1997 54
Różowa Pantera 1990–1992 13
Spawn 1997–2001 24
Star Wars: Dark Empire 1997 6
Superman 1990–1997 82
Tarzan 1992–1993 4
Transformers 1991–1995 24
Ultimate Spider-Man 2002–2003 7
Wild C.A.T.S. 1997–1998 6
X-Men 1992–1997 53
Z archiwum X 1997–1998 6
Plus wszystkie wydania specjalne/kwartalniki itp

Typowo z końcówki lat 90 to tylko to mi się ostało. Cała reszta (tazosy, karty itp.) to już lata 2000.
Miałem też oczywiście Pokemony Red, Gold i Crystal, Super MarioLand, Warioland 2 i inne ale już sprzedałem i to za niezłą kasę.
Może za młody jesteś, żeby pamiętać tazosy lat 90 - przede wszystkim, dodawane do gum dunkin i ze zwierzakami z chrupek star foods ;)
Może za młody jesteś, żeby pamiętać tazosy lat 90
Nie. Po prostu nie nazywam "tazosami" krążków które tazosami wcale nie były. Ta nazwa była zastrzeżona przez właściciela marek tj. lays, cheetos, rold gold. "Tazosów" nigdy nie było i nie mogło być w star foodsach, a tym bardziej w gumach dunkin.
Jedyne o czym zapomniałem to tazosy z postaciami star wars pod koniec lat 90.

Były tazosy Gwiezdnych Wojen w latach 90. Pokemony też były w latach 90.
Edit: w Polsce się przyjęło nazywać wszystkie kapsle tazosami.
Czyli tazosy to takie lingwistyczne adidasy wśród zabawek :)
Zanim weszły Star Wars i przyjęło się "tazosy", to w moim sąsiedztwie mówiło się "kapsle". Kluch, a u Ciebie w tskim razie?
Gra w kapsle od butelek też była swoją drogą.
Tazosy SW weszły chyba z premierą Mrocznego Widma w 1999. Szał na poki kojarzy mi się już z 2000.
Lilus tazosy SW pojawiły się przy premierze odświeżonej trylogii,.
Pokemony faktycznie zaczęły się 2000/2001
Pokemony też były w latach 90.
Nie były. Pokemony pojawiły się w polsce we wrześniu 2000 i dopiero wtedy ruszyła akcja promocyjna. Nawet na 1 serii pokemon tazo masz nadruk roku w którym zostały wydane. A to i tak nie pokrywa się z rzeczywistością, bo chipsy z tymi tazosami pojawiły się w sklepach dopiero w 2001.
W Polsce tak. Ale:
- dystrybucja gier w big boxach bez DRM
- muzyka
- filmy
- brak smartfonów, tik toków itp.
To to co wielbię z lat 90 :)
Gdyby nie covid i wojna na Ukrainie to masz najlepsze czasy do życia w Polsce ever.
Najpopularnjejszy wtedy dryndacz - miałem 2 Nokie z tamtych lat, ale obie poszły na śmietnik.

kilka przeprowadzek za mna i coraz mniej rzeczy zabieram na kazda kolejną ale to wzialem ze soba nawet tutaj gdzie mieszkam teraz :D
Również posiadałem ten album :)
Z tą różnicą, że zbierałem do niego odblaskowe obrazki z Cheetosów, które się zmieniały jeśli się patrzyło na nie z innego kąta. Być może też je pamiętacie?