W co gracie aktualnie #7

Forum Rozmawiamy
Odpowiedz
04.01.2026 12:27
kęsik
📄
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend

W co gracie aktualnie #7

Za pozwoleniem użytkownika squaresofter (autora świetnego cyklicznego bloga W co gracie w weekend) i aprobatą stałych bywalców jego bloga, zakładamy forumowy wątek w którym możemy dzielić się naszymi growymi przygodami.

Każda platforma i gra mile widziana, każdy gatunek i każda opinia oraz spostrzeżenie na temat gry - także mile widziane.
Dla ludzi szukających inspiracji w co zagrać lub nawet jaką serią lub gatunkiem się zainteresować.

Oczywiście nadal wspieramy squaresoftera i jego wpisy na blogu, to on to wszystko rozpoczął ale słabo nam to wspieranie idzie. A tak w ogóle, to już nie ma za bardzo czego wspierać :(

Poprzednia część: https://www.gry-online.pl/forum/w-co-gracie-aktualnie-6/zcfe1dff

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-04 12:28:00
04.01.2026 12:39
raziel88ck
2
odpowiedz
raziel88ck
219
Reaver is the Key!
Image

2013 - GRID 2 na PC

Aktualnie ogrywam GRID 2 i przyznaję, że bardzo wciągnęła mnie ta gra. Miła odskocznia od wyścigów w otwartym świecie.

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-01-04 12:39:11
04.01.2026 12:50
kęsik
📄
3
1
odpowiedz
7 odpowiedzi
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1647,5h Dwa polskie zespoły w półfinałach Ligi Mistrzów, jeden w Lidze Europy (w 1/4 mieliśmy polski pojedynek) i jeden w Lidze Konferencji. Całkiem solidnie. Ale wygląda na to, po roku przerwy znowu będzie w finale LM grał ze mną zespół angielski bo na polski finał to jednak raczej się nie zapowiada. W Ekstraklasie nic przełomowego się nie dzieje, na obecną chwilę Górnik Zabrze zyskał minimalną przewagę w walce o drugie miejsce. W finale Pucharu Polski znowu dojdzie do starcia z moimi rezerwami.

Digimon Story Cyber Sleuth: Complete Edition, 49h Trochę siadło mi to granie, nie będę ukrywał. Trochę mdła się robi ta gra z biegiem czasu niestety. Trochę taki przypadek Persony 4, gdzie im dalej w las, im więcej było już zrobione, tym gorzej się grało i gra stawała się bardzo monotonna. A tutaj teoretycznie tego dodatkowego contentu urozmaicającego rozgrywkę jest jeszcze mniej, zadania poboczne w sporej części polegają na lataniu w kółku po bardzo podobnych do siebie dungeonach, często tych samych wręcz dungeonach. Trochę kiepsko. Na tym etapie na którym jestem fabuła też jakby trochę zwolniła i w sumie od jakiegoś czasu stoi trochę w miejscu.

Saints Row 2, 20h Już od dawna miałem ochotę na ponowne przejście SR2. To była moja chyba pierwsza gra pudełkowa, która wymagała Steama ale z racji na tragiczny port na PC (dzięki CD Projekt!) granie w tą grę nie było super doświadczeniem. Kiedyś ją tam jakoś skończyłem, ale to chyba było takie przejście na szybko, z kodami itd. A opinie największych fanów serii są jednoznaczne, to dwójka jest najlepszą odsłoną serii, zawsze chciałem po latach jakoś zweryfikować jeszcze raz ten pogląd. Lata temu już został zapowiedziany oficjalny patch do SR2 po tym jak po latach znalazł się kod źródłowy gry. No ale to był tylko poboczny projekt, Volition w tym czasie robiło nowe SR a w międzyczasie główny autor, tego patcha, community manager Volition zmarł na raka. Po premierze nowego SR jeszcze się wydawało, że patch ma szansę się ukazać, w końcu sami twórcy obiecali, także swoimi zmarłemu koledze, że dokończą jego dzieło. No ale wyszło jak wyszło. Na szczęście pojawił się fanowski patch, który cały czas rozwijany poprawia trochę ten port i dodaje także kilka ulepszeń. Z tego co widziałem w planach jest także przeportowanie na PC dodatków, które były tylko na konsolach. Od razu wygrzebałem mój papierowy poradnik do SR2 dodawany do pudełkowej edycji, Tera Patrick na okładce a w środku poradnik GOLa napisany przez samego Ojca Makułę. I to jest całkiem potężna lektura, poradnik jest dłuży niż drukowany poradnik pierwszego i drugiego Wiedźmina czy pierwszego Mass Effecta. Kiedyś to były publikacje. SR2 jest brzydkie, ładną postać kobiecą dosyć ciężko stworzyć (usta są absolutnie okropne, i co gorsza w edytorze wyglądają zupełnie inaczej niż potem w cutscenkach) więc początki były dosyć przeciętne ale potem muszę powiedzieć, że się mocno wkręciłem. Zupełnie nie pamiętałem np. że są tutaj znane z GTA i bardzo lubiane misje służb porządkowych; karetki i straży pożarnej plus taksówki. Więc nie mogłem sobie odmówić tego by w przerwach od radosnego zabijania i przejmowania miasta, podwozić ludzi czy pomagać ofiarom wypadków.

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-04 13:22:52
04.01.2026 12:51
raziel88ck
3.1
raziel88ck
219
Reaver is the Key!

SR2 jest fajny, ale przydałby się porządny remake, ewentualnie remaster, bo pod względem fizyki i grafiki to ten tytuł już w dniu premiery mocno odstawał.

Ogólnie to SR3 wydaje się być mniejszą grą, ale cała reszta wypada (poza muzyką) lepiej. Także sposób rozgrywki przypominający GTA, a nie pierwszą część AC.

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-01-04 12:53:24
04.01.2026 12:55
kęsik
📄
3.2
kęsik
171
Legend

Fizyka to nawet nie powiedziałbym, ze jest jakaś strasznie zła, postać w miarę ładnie się przewraca i reaguje na kolizje, ale grafika to oczywiście tak, na premierę było brzydko. Teraz na tym patchu jest może minimalnie lepiej.

SR3 wśród największych fanów serii ma akurat bardzo słabą opinie: przez gorszą fabułę czy klimat, kończąc na gorszej customizacji i na dużo gorszym mieście. To jest bardzo przyjemna gra ale dla tych hardkorowych fanów SR była sporym zawodem.

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-04 13:00:38
04.01.2026 13:02
raziel88ck
3.3
raziel88ck
219
Reaver is the Key!

Mi się trójka podobała. Jeszcze grałem w jedynkę na X360, ale szybko odpadłem. O dziwo styl graficzny lepiej się zestarzał niż w dwójce. Za to czwórka mocno mnie zawiodła.

04.01.2026 13:17
kęsik
😊
3.4
kęsik
171
Legend

No bo trójka to jest ogólnie dobra gra ale dla fanów klimatów SR1 i SR2 to już ona była "za daleko". A jak dołożymy do tego, że zaraz na początku gry brzydko potraktowali ulubioną postać, naprawdę słabe generyczne miasto, słabo nakreślonych antagonistów, to ta gra po prostu nie wypada najlepiej w porównaniu z SR2. Jest bardzo grywalna i przyjemna w odbiorze ale to już nie było to samo co wcześniej. Czwórka to już w ogóle ale mi tam się akurat bardziej podobała, jedna z lepszych gier o super mocach na rynku. A i klimatu i nawiązań do starych SR było tam więcej niż w The Third. Ale spokojnie, jak dobrze pójdzie to wszystko to będę weryfikował w ciągu następnych kilku tygodni/miesięcy.

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-04 16:20:58
04.01.2026 15:32
raziel88ck
3.5
raziel88ck
219
Reaver is the Key!

Może i ja się kiedyś skuszę, skoro jestem na fali z GTA (remastery), a posiadam wszystkie odsłony SR.

Najnowsza część ma coś wspólnego z poprzednimi?

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-01-04 15:33:18
04.01.2026 16:20
kęsik
📄
3.6
kęsik
171
Legend

Nie, całkowity restart serii. Niestety nie do końca udany, gra to taki lepszy solidny średniak ale SR z tego marny. Ani to SR2, ani SR3/4, gra trochę bez wyrazu, na SR zdecydowanie zbyt grzeczna. Ale ma naprawdę fajną mapę i miasto, lepsze niż w trójce i lepszą customizację. To bardziej taki trochę gorszy Sunset Overdrive niż Saints Row.

05.01.2026 08:32
adam11$13
👍
3.7
adam11$13
139
EDGElord

Dwójeczka i trojeczka najlepsiejsze.

04.01.2026 13:01
4
odpowiedz
Halabarda Geralta
29
Konsul

TC Ghost Recon Wildlands. Rewelacja.

04.01.2026 17:11
Scott P.
5
1
odpowiedz
Scott P.
148
Generał

Deus Ex (1). Czyli pierwsza skończona gra z pięćdziesięciu dwóch w nowym roku 2026. Ale męczący był ten finał. Na siłę próbowano zrobić go trudnym za pomocom respawnu (o którym dowiedziałem się po fakcie) najgorszych przeciwników w grze. Co do reszty to strasznie to wszystko toporne. Deus Ex powinien dostać remake z prawdziwego zdarzenia, a nie nieumiejętne pudrowanie nosa które miało wyjść w tym roku.

Blood West. Dopiero zacząłem, więc nie wiele mogę powiedzieć po za tym że jest to połączenie, albo przynajmniej przywołujące namyśl takie tytuły jak Dark Souls i Stalker. Dark Souls, bo mamy umrzyka przywróconego do życia, który wraz z pójściem spać przywraca sobie siły witalne i jednocześnie ożywia wcześniej ukatrupione stwory. Śmierć niesie ze sobą konsekwencję w postaci obniżania różnych naszych statyk i przywraca trupy do życia. Nie ma ręcznego zapisu gry mamy tylko autosave. A Stalker, bo to FPS w którym przemierzamy niebezpieczne połacie ziemi, naszpikowanej wszelkiej maści niestandardowymi maszkaronami. Gdzie rzadko można spotkać przyjazną twarz. A jak już taką znajdziemy to ma ona dla nas kiepsko opłacalne zadanie.
Sprawdziłem na YouTube przejście Blood West zajmuje 18 godzin. W moim przypadku zajmie to pewnie dwa razy tyle, jak nie więcej. Znowu nie uda mi się osiągnąć postawionego przed sobą celu.

I na koniec jeszcze mała dygresja. Skąd się wzięło u Polskich deweloperów takie zamiłowanie do westernów. I skąd się wzięło takie zamiłowanie do łączenia westernu z elementami nadprzyrodzonymi. W jednym roku wyszło aż cztery gry poruszające ten temat. Wszystkie ze słowem West w tytule.

04.01.2026 18:10
[Gammorin]
6
odpowiedz
[Gammorin]
104
N7

Niedawno skończyłem Pathfinder: Wrath of the Righteous po ponad 667h grania i zacząłem sobie teraz grać w The Last of Us: Part II Remastered. W pierwszą część grałem najpierw, potem obejrzałem 1 sezon serialu, tutaj zaś jest odwrotnie. Najpierw obejrzałem serial, teraz dopiero gram w grę. Pełen szacunek dla twórców serialu, że tak idealnie udało im się odwzorować i rozbudować fabułę w niektórych wątkach tam, gdzie to nie było pokazane w grze. Zacząłem grę na poziomie trudnym, ale na początku wydaje się w miarę prosta, ciekawe jak dalej pójdzie w las fabuła.

04.01.2026 19:52
HETRIX22
7
odpowiedz
2 odpowiedzi
HETRIX22
219
PLEBS
Wideo

Wreckreation
https://youtu.be/at1hZSxhqGM

Gra która odniosła sromotną porażkę sprzedażową. Nie dziwie się. Chociaż Wreckreation został stworzony na wzór Burnoutów to promowany był jak jakaś nowa część Trackmanii w rezultacie nikt po to nie sięgnął. Sam postanowiłem spróbować i dostrzegłem w tej grze ogromny potencjał. Mapa jest ogromna, chyba x2 większa od tej z Forza 5. Wreckreation ma wbudowany edytor tras, a do tego potrafi wygenerować nam trase, wystarczy zaznaczyć na mapie punkt staru i mety. Trasę na 100 km stworzyłem w 2 minuty, AI działa na nich zawsze poprawnie. Model jazdy po kilkugodzinnym zapoznaniu da się lubić, a kraksy bywają widowiskowe. Polecam każdemu kto lubi arcadowe wyścigówki bo można w to grać i grać, a z edytorem tras nigdy nie będziemy narzekać na powtarzalność.

05.01.2026 11:33
raziel88ck
😒
7.1
raziel88ck
219
Reaver is the Key!

Nie wygląda to dobrze.

10.01.2026 17:50
HETRIX22
😉
7.2
HETRIX22
219
PLEBS

Bo w to się dobrze gra, a nie ogląda.

05.01.2026 00:21
Janczes
8
odpowiedz
1 odpowiedź
Janczes
211
You'll never walk alone

akurat w 2026 zaczynam nowe gry bo w porzednim wszystko udalo mi sie skonczyc (lub stracilem zapis gry :p )

pc - Soma, dopiero zaczalem, raz gralem. Myslalem ze to horror podobny do outlast a to póki co taka przygodówka ze znajdywaniem czegos w pokoju zeby isc dalej

ps4 - ea sport UFC - jakos mnie kryzys dopadł i to jest tego wyrazem. Zaczalem kariere ale poki co mam glownie trening

na ps4 kontynuuje caly czas asfalf: legend unite - mam duzą szanse na platyne

01.02.2026 12:27
Janczes
8.1
Janczes
211
You'll never walk alone

minal miesiac a spore przetasowania:

PC- Some ukonczylem i jestem w 2 rozdzialne Blood West (nie tego z epic tylko rozdanie z goga)

ps4 - srednio mi idzie ten ufc , dodatkowo zaczalem Lego: ninjago
asfalt caly czas

dodatkowo na telefonie wrócilem do swojej miłości - gry w gwinta <3

05.01.2026 10:53
9
odpowiedz
Sebcza_k
41
Konsul

A ja kupiłem Lord of Hatred i gram paladynem w Diablo 4.

Mam też sporo ukończone Calire Obscure i jak będę miał więcej czasu to dalej ruszę z fabułą.

05.01.2026 14:23
Szyszkłak
10
odpowiedz
Szyszkłak
223
RZUŁTY WONSZ PIENĆ

Ja kupiłem na wyprzy D2R i powoli i z mozołem przeciskam się przez IV akt., niestety komputer już swoje lata ma więc mam okazjonalne zwieszki i przycinki psujące fun z gry.

05.01.2026 14:39
dafton.
11
odpowiedz
1 odpowiedź
dafton.
31
Konsul

AC Odyssey. Wrocilem po latach, irytował mnie grind potrzebny, aby pchać wątki w fabule dalej. Jednak no nie ma innej gry, tak rozbudowanej, albo chociaz w połowie, jak AC:Odyssey, dziejącej się w czasach Grecji klasycznej, czy hellenistycznej (Titan Quest 2 czekam na pełną premierę). Więc trzeba przecierpieć grind, a gra poza nim jest na tyle fajna, że chyba warto.

05.01.2026 15:08
11.1
Sebcza_k
41
Konsul

Mi się super grało, to samo w Origins :) Traz mam też zaczętego Mirage :)

05.01.2026 17:01
12
1
odpowiedz
Necross123
62
Konsul

Trzeba zacząć też. (na PS5):

- Path of Exile II - gram przede wszystkim dla funu (albo w lokalnym co-opie), obecnie jestem na etapie przygotowawczym do próby na akcie drugim, by po raz trzeci zdobyć punkty do klasy Ascendancy (o ile nowy sezon się nie zacznie). Oczywiście dalej gra Wojownikiem (ale tym razem Smith of Kitava zamiast Warmongerem).

- Titan Quest (wersja na PS4) - Trolling dropu ciąg dalszy. Podczas prób zdobycia formuły na boski artefakt Krew Aresa z Trzech sióstr (akt IV), wypadają mi wszystkie przedmioty (zarówno epickie, jak i legendarne), które definitywnie mają o wiele mniejsze szanse szanse na drop, niż ta formuła (która ma 0.53% szansy na drop). I tak wydropiłem z sióstr Hełm Agamemnona (0.13% szansy), Płytówkę Certy (0.11%), Bandaż Diogenesa (0.1%) oraz co zabawniejsze, Kosę Szronu (0.03%).

05.01.2026 17:10
13
2
odpowiedz
damianyk
160
Nośnik Treblinek
Image

Jestem w 4 rozdziale Gothica, gram pierwszy raz od może 10 lat. Bardzo dobrze, bo zapomniałem większość fabuły i mogę odkrywać ją na nowo. Oczywiście gra ma swoje wady, dzisiaj jeszcze bardziej odczuwalne niż kiedyś, ale niesamowicie wciąga, jest ciekawa i zadania zachęcają do spędzania z nią czasu. Jest to cecha, której nie udaje się osiągnąć wielu współczesnym grom segmentu AAA, z Wiedźminem 3 na czele.

Skończyłem też trial The Divison. Gra jest przyjemna, ale mam wrażenie że po 6 godzinach triala odkryła wszystkie karty. Pograłem, bawiłem się dobrze, ale nie zamierzam inwestować w nią więcej czasu ani pieniędzy.

07.01.2026 13:46
Drenz
14
2
odpowiedz
Drenz
40
Senator
Image

Od poprzedniego wpisu minął miesiąc. Od tego czasu trochę gier się u mnie przewinęło. Poprzednio wspomniane gry jak Incision, Scrap Riders i Goldenheart ruszone może do godziny czasu każda, więc nic w sumie nowego i nich nie napiszę. Natomiast cała reszta:

Bloodgrounds (55 h, ukończona) - więcej o grze napisałem tutaj: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-bloodgrounds/ze10113e3 Nadal sobie w nią gram, aby odblokować osiągnięcia związane z darowaniem życia gladiatorom lub ich likwidacji. Zbyt rzadko się ta opcja pojawia pod koniec potyczek. Zostaną wtedy tylko 3 osiągnięcia, które będą się wiązać z ponownym rozpoczęciem gry od nowa, więc czekam na update twórców związany z ekspedycjami gladiatorów, aby wszystkiego spróbować za jednym zamachem.

BrokenLore: Low (1h, ukończona) - o tej kiepskiej produkcji napisałem pod jje kartą w encyklopedii: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-brokenlore-low/za1011959

Nocturnal Watch (1h, ukończona) - Krótka, ale niezła produkcja, w której wcielamy się w wartownika. Patrolujemy drogę między trzema miejscami jak kościół, oberża oraz chatka nad jeziorem a także sprawdzamy, czy ów lokacje nie są spaczone. Jeśli znajdziemy jakąś anomalię, to do pobliskiej studni wlewamy coś na wzór wody święconej. I tak przez siedem nocy. Okolica jest opanowana przez pewną wiedźmę, dlatego trzeba dobrze przyłożyć się do powierzonego zadania, aby gra nie zakończyła się przedwcześnie. W sumie mamy trzy zakończenia, choć dwa różnią się niewielkim niuansem, ale wpada inne osiągnięcie. Zobaczenie trzech zakończeń zajęło mi godzinę. Jednak gra ma stosowną cenę do długości i w sumie jakości też, bo wykonana została przyzwoicie. Jest klimacik, w powietrzu unosi się aura niepokoju zaś podczas pierwszego przejścia nigdy nie wiemy co przyniesie kolejna noc. Zresztą w kolejnym podejściu anomalie mogą być całkiem inne, więc trzeba być ciągle spostrzegawczym, bo na tym w sumie się opiera gra. Mi się podobało.

Dedalo (2,5h, ukończona) - Niemal rok temu zagrałem w Venari, do którego Dedalo jest bardzo podobne ze względu na środowisko i taki surowy klimacik w moim guście. Obie gry reprezentują typ gier tworzonych przez studio M9 Games: Odszukaj wskazówkę, rozwiąż zagadkę, wejdź do kolejnego miejsca - i tak w kółko. Szkoda tylko, że większość podpowiedzi to praktycznie gotowe rozwiązania. Najciekawsze łamigłówki były tam, gdzie sugestie były nieoczywiste i wymagały od gracza kojarzenia faktów. Niestety takich zagadek było niewiele. Pierwsza połowa gry praktycznie nie stanowi wyzwania, potem jest już lepiej - zatrzymałem się dłużej na kilku łamigłówkach albo też przegapiłem podpowiedź. I w sumie to, niska cena (kupiłem za niewiele ponad 5 złociszy) oraz setting przeważyły, że jednak grę polecam. Aczkolwiek w ogólnym rozrachunku Dedalo jest przeciętne. Jakoś lepiej mi się kojarzy Venari. Ponadto gra ma kilka błędów: raz przy przejściu do kolejnego miejsca zniknął obraz - musiałem zminimalizować i wyłączyć grę. Na szczęście gra zapisuje się na początku każdego nowego miejsca (i jest też zapis ręczny), więc po ponownym uruchomieniu kontynuowałem grę. Podobne miejsce było na końcu, gdy rozwiązałem ostatnią banalną zagadkę - zniknął obraz, gra wyłączyła mi monitor (wtf?), konieczny był reset kompa. Osoby szukające wyzwań niech pomijają tę i inne gry studia. Dla osób chcących chillowo porozwiązywać proste łamigłówki ów gry będą w sam raz. Ja tylko sięgam po te w starożytnym, czy pustynno-orientalnym settingu. 5,5/10

Take Notes (2h, ukończona) - Escape room polskiej produkcji zawierający 40 łamigłówek z akcją osadzona w podziemnym bunkrze. Jest to porządna gra pod każdym względem. Zagadki, które oczywiście stanowią trzon rozgrywki, są urozmaicone jak na miejsce akcji. Część jest oparta na spostrzegawczości, wiedzy matematycznej i logicznego kojarzenia faktów. Nie są trudne. Jedynie dwa ostatnie poziomy były nieco bardziej wymagające od wcześniejszych, ale też nie powodowały jakiegoś bólu głowy. W niektórych przypadkach natrafialiśmy na notatki, które podpowiadały, co należy zrobić lub zawierały konkretne wskazówki (a nie od razu rozwiązanie, co można spotkać w wielu tożsamych grach). Całość bezproblemowo można ukończyć w około dwie godziny. Niby krótko, ale też gra ma odpowiednią cenę.
Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną jest po prostu w porządku. Kolorystycznie dominują odcienie brązu, co też nieco wyróżnia Take Notes od innych tego typu produkcji. Ewidentnie widać, że akcja dzieje się w jakimś bunkrze lub podziemnym kompleksie. Przestrzenie są niewielkie, zaś pomieszczenia pełne są biurek, podobnych urządzeń, różnych aparatur i przedmiotów jednocześnie kojarzących się z laboratorium fizyczno-wojskowym. Technicznie nie było jakichkolwiek problemów. Szybko się uruchamia, zapisuje w miejscu, w którym z gry wyszliśmy. Jak najbardziej warto zagrać, nawet jeśli nie jest się miłośnikiem tego typu produkcji.

Mountain of Madness (2h, porzucona) - Unikać. Niestety gra okazała się totalnym rozczarowaniem. Nieraz daję szansę średniakom, nie mam nic do symulatorów chodzenia, ale tutaj niemal wszystko wypada źle. Fabularnie gra oparta jest na opowiadaniu Lovecrafta pod tym samym tytułem. Mając do dyspozycji intrygujący trzon historii stworzono kompletnie nieciekawą, nudną grę. Połączono to z najgorszą odmianą symulatora chodzenia, czyli takiego, w którym trzeba szukać drogi. I to w ciemnościach. I w kiepsko zaprojektowanych lokacjach. Biję tutaj głównie do lokacji obcego miasta, które nawet nie wygląda jak ruiny siedziby obcych. Pierwsza lokacja, czyli jaskinia jeszcze ujdzie, druga z obozem jest króciutka, ale trzecia z wspomnianymi ruinami okazała się totalnym nieporozumieniem. Poszczególne akty są wypełnione slajdami pełnymi tekstu, czytanymi przez znudzonego narratora. Dodać do tego brak muzyki, czy fajnego dark ambientu i mamy przepis na nudę.

W pierwszej lokacji - jaskini, zbieramy przedmioty, które przydadzą nam się w dalszej wyprawie. Do naszej dyspozycji będzie lina, po której możemy zjechać w dół lub się wspiąć, czekan, dzięki któremu rozbijemy lodowe ściany, drabina, które przyda się w pokonywaniu rozpadlin oraz by dostać się półkę wyżej/niżej. Oprócz tego w ekwipunku mamy łopatę, kartki papieru, które mogą się przydać do zaznaczenia drogi oraz dziennik, w którym opisujemy znalezione skamieliny, płaskorzeźby i inne znaki. Latarka jest na osobnym wyposażeniu i używamy jej niemal cały czas. Niestety nie można przypisać do klawiszy ów przedmiotów, tylko trzeba klikać TAB, by otworzyć menu i wybrać odpowiednią ikonkę. Ustawianie drabiny może czasami irytować, bo przybliżamy/oddalmy i obracamy ją rolką myszy. Niemniej fajnie wykonano ten element.

Graficznie jeszcze ujdzie, ale level design, projekt lokacji, prowadzenie historii zawodzą. W grze nie mamy zagadek, co też można zaliczyć jako minus, bowiem nawet niedawno grałem w "Dyer Expedition" i ta mniejsza gra będąca też symulatorem chodzenia ma kilka niezłych łamigłówek i całościowo lepiej wypada niż niniejsza produkcja. Niewielkie szczegóły też zawodzą - na śniegu nie zostawiamy śladów, nasz samolot jest niczym helikopter, bo twórcy umieścili go w takim miejscu, w którym na pewno by nie wylądował, są też konkretne braki w udźwiękowieniu. Grę porzuciłem będąc w labiryncie. Po wielu próbach znalezienia odpowiedniej ścieżki, totalnie poirytowany usunąłem z dysku.

Summer Paws (2h, ukończona) - Pierwsza ukończona gra w 2026 roku. Jedna z wielu gier o szukaniu kotków i jedna z niewielu, która jest w 3D. Mamy do dyspozycji kilkanaście miejscówek, w których musimy znaleźć śpiące kotki oraz muszelki. Oprócz tego na niektórych należy znaleźć przyciski z kocią łapką, które otworzą konkretne drzwi z zamkniętym kotkiem lub należy odpowiednio ustawić kocie posągi, by w odpowiednim miejscu pojawił się pożądany futrzak. Poza tym można odszukać też inne obiekty, które związane są z osiągnięciami. Gra jest miłym wypełniaczem czasu. Audiowizualnie jest ok. Jedynie szkoda, że większość kociaków stoi jak kołki bez jakiegokolwiek ruchu. Polecam, ale tylko na większej przecenie.

The Parish (4h, ukończona) - Trafiamy do pewnej parafii gdzieś w Wielkiej Brytanii (odwożący nas taksówkarz ma kierownicę po prawej stronie), aby pomóc choremu pastorowi w posłudze przy tamtejszym kościele. Już drugiego dnia zauważymy, że w kościele i okolicach dochodzi do dziwnych sytuacji. A to ktoś zdemolował kuchnię, a to wymalował na elewacji bluźniercze znaki, a to zauważymy, że jakaś postać zagląda przez okna itd. Z czasem atmosfera gęstnieje i okaże się, że nasze życie wisi na włosku (a w przeszłości zapewne też to miało miejsce, gdy spojrzymy naszą postacią w lustro).

"The Parish" to powolny horror przygodowy, nastawiony na atmosferę aniżeli tanie jump scary. Gra oferuje 6 zakończeń i by poznać wszystkie musimy wykonać niektóre czynności inaczej. Szkoda tylko, że wszystkie opierają się decyzje związane z lekarstwem. W głównej mierze od nich będzie zależeć w jakim kierunku potoczy się historia. Później oczywiście możemy też podjąć pewne decyzje – podczas kazań decydujemy co powiedzieć. Będą również konfrontacje, które mogą zakończyć się na dwa sposoby. Ogólnie po jednym przejściu warto uruchomić ją ponownie, aby zobaczyć inną ścieżkę historii oraz zakończenie. Na szczęście twórca dał możliwość wyboru graczowi momentu, od którego może rozpocząć ponowną rozgrywkę, więc nie trzeba powtarzać gry od początku. Szkoda tylko, że niektórych zakończeń nie zrozumiałem do końca i możliwe, że oparte są o jakiś regionalny folklor. Oczywiście kościół może też (a raczej na pewno) symbolizować coś innego a poznanie wszystkich zakończeń da też szersze spojrzenie na historię. Ilu graczy, tyle może być interpretacji i odbiorów niniejszego tytułu.

Graficznie produkcja to stylizacja na PSX i gry sprzed niemal trzydziestu lat. Jak zawsze robi to klimat i pobudza wyobraźnię. Praktycznie przez całą rozgrywkę odczuwałem niepokój i z ciekawością czekałem na dalsze rozwój wypadków. Szkoda tylko, że dotyczy to pierwszego przejścia. Kolejne już nie wywołują emocji. Dźwiękowo jest niestety ubogo – w kilku momentach pasowałaby bardziej nakręcająca sytuację muzyka.

Ostatecznie gra na tyle mnie zaciekawiła, że poznałem wszystkie zakończenia. Niemniej możliwości popchnięcia w różnych kierunkach fabuły powinno opierać się o zdecydowanie więcej czynności po drodze w dalszych etapach rozgrywki. W jednym zakończeniu też musimy zrobić tak jak zaplanował to sobie twórca i nie mamy np. możliwości pójścia sobie po prostu spać. A szkoda. Ogólnie polecam, choć jest co najwyżej niezła.

Metal Garden (1h, w trakcie) - Specyficzny FPS z akcją w betonowym, postapokaliptycznym świecie nastawiony na eksplorację oraz z elementami platformowymi. Klimatem mnie gra ujęła. Jest szaro-buro, ponuro i tajemniczo. Naszemu bohaterowi psuje się mech, więc szukając rzeczy do naprawy natrafimy na pewną grupkę, która nas atakuje i po jej likwidacji gadamy z pewnym typkiem, który twierdzi, że znaleźli wyjście z tego kompleksu. Dlatego idziemy przed siebie pokonując wrogów i sprawdzając, co czyha w bunkrach, ruinach i wąwozach. Strzelanie jest nieco drewniane, mało dynamiczne, ale da się przyzwyczaić. W grze jest też system ran poszczególnych elementów ciała, których apteczki nie uleczą. Może to zrobić jedynie zestaw naprawczo-lecznicy, na który można natrafić w trakcie rozgrywki. Gra ponoć nie jest długa, droga tym bardziej i ma mnóstwo pozytywnych recenzji, które przekonały mnie do jej zakupu.

Escapeworld Dilemma (3h, w trakcie)
- mystopodobna produkcja, w której też znajdziemy odwołania do The Witness. Trafiamy do miejsca z kilkoma małymi wysepkami, które wypełnione są miejscami pełnymi łamigłówek. A te nie są proste. Nawet zgadywanie kolorów na zasadzie: jaki kolor powstanie po połączeniu danych barw? Niby proste, ale jak przyjdzie nam wywnioskować takowe po wymieszaniu czterech kolorów? Inne łamigłówki też są ciekawe. Na razie utknąłem na drugiej wyspie.

Ellingby House (0,5h, w trakcie) - również mystopodobna gra, ale tym razem z akcją osadzoną współcześnie i już pierwsze minuty potwierdzają, że to nie będzie spacerek, lecz wymagająca gra. Fabularnie za bardzo nie wiem o co chodzi, bo na wstępie zacząłem przysypiać :D Jest niby jakaś afara z kryptowalutami. Dużo też nie pograłem, bo jednak do danego tytułu trzeba będzie mieć wypoczętą głowę. Graficznie jest bardzo dobra. Zobaczymy jak zaprezentuje się z łamigłówkami, bo jak na razie to znalazłem jedną rzecz, by wejść do biura.

post wyedytowany przez Drenz 2026-01-07 13:47:06
10.01.2026 12:20
Hoora
15
1
odpowiedz
Hoora
151
Trust but verify
Image

Cities Skylines 267h, 435 tys. mieszkańców i chyba doszedłem do limitu jeśli chodzi o tworzenie kolejnych linii transportu publicznego :D Koniec zatem Krapkowic, bo brak nowych linii zakorkuje mi miasto. Teraz czas wrócić do Euro Truck Simulator 2 :D

11.01.2026 12:39
kęsik
😎
16
2
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1656,5h Ja w finale Ligi Mistrzów a Zagłębie w finale Ligi Europy. Niestety Widzew nie dał rady awansować do finału Ligi Konferencji. Widać, ze ten Ajax w poprzednim sezonie w finale LM to była anomalia, już wszystko wróciło do normy i mamy ponownie angielski zespół w finale. W lidze już ostania kolejka została, jeszcze tam jakaś walka trwa, TOP3 już chyba znane ale dalej są bardzo małe różnice punktowe. Kotwica Kołobrzeg utrzymała się w Ekstraklasie, wielki sukces. Finał Pucharu Polski z moimi własnymi tradycyjnie wygrany.

Digimon Story Cyber Sleuth: Complete Edition, 55h To już chyba jest endgame, ostatni czy przedostatni rozdział. Ogólnie całkiem solidna gra ale bez szałów, dosyć typowy jRPG, brakuje zdecydowanie jakiejś większej różnorodności rozgrywki. Jak by na to nie patrzeć, robimy cały czas to samo, nieważne czy to główny watek czy zadania poboczne. Brakuje jakichś innych aktywności, które by oferowały coś trochę innego. A jeżeli jeszcze w tego typu grze dungeony są dosyć kiepskie, mało odkrywcze, i często biegamy po tych samych miejscach to jest trochę słabo. Fabularnie ogólnie jest bardzo poprawnie ale mechanicznie można było zrobić coś więcej.

Saints Row 2, 43,5h Różnica między czasem gry, który podaje sama gra a tym co podaje Steam to u mnie jakieś 15 godzin. No coś strasznie gra zaniża ten czas. Któregoś dnia chyba z 4 godziny musiałem robić dywersję z holowaniem pojazdów, bo zawsze na ostatnich poziomach mi samochód się rozwalał, a w trakcie nie można go ani naprawić, ani wymienić na nowy. A jak się uparłem na zrobienie tego to musiałem to zrobić. Strasznie mroczna jest ta gra momentami, kolejne odsłony to w ogóle nie mają takich momentów jak tutaj. Za bardzo to potem skręciło w absurd. Stara i brzydka gra ale naprawdę jest bardzo grywalna. Można spędzać godzinę tylko na ubieraniu swojej postaci, a customizacja postaci też w kolejnych odsłonach była gorsza, warstwy ubrań wróciły dopiero w reboocie. Nie wiem czemu one wyleciały po SR2 a to bardzo fajna rzecz. Naprawdę bardzo dobra gra, niby gra w stylu GTA ale jednak z własnym pomysłem na siebie. To zdecydowanie nie jest prosty klon. Bardzo fajne radyjko z wieloma hitami, które można było usłyszeć także w kilku GTA. Obstawiam, że zostały mi z dwa dni grania, już kończę czyścić mapę i jeszcze parę misji w tym jedna ukryta, co swoją drogą jest bardzo fajną rzeczą.

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-11 12:49:44
18.01.2026 12:57
kęsik
📄
17
2
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1665,5h Tradycyjnie wszystko wygrane co się dało w sezonie a teraz rewolucja kadrowa i wywalenie każdego kto ma co najmniej 28 lat, idzie młodość. Zagłębie jakimś cudem wygrało finał Ligi Europy z Tottenhamem, kolejny bardzo dobry sezon polskich klubów w Europie. Teraz lato, względnie spokojne bo nie ma żadnych klubowych Mistrzostw Świata a reprezentacja Polski tylko grała w finałach Ligi Narodów więc tylko dwa mecze i spokój. Kadra U-21 natomiast ma swoje EURO i już chyba jest w strefie medalowej. Z Ekstraklasy spadła Lechia, GKS Tychy i w sumie nie wiem kto trzeci, Kotwica i Cracovia się utrzymały więc i w sumie nie pamiętam kto tam jeszcze był na dnie :)

Digimon Story Cyber Sleuth: Complete Edition, 60h Został mi ostatni rozdział, jak się domyślam ostatni dungeon. W tym tygodniu robiłem w większości ostatnie zadania poboczne, które akurat w tej fazie gry skupiały się mocno na walkach z super mocnymi przeciwnikami. Parę z nich było całkiem ciężkim, zważywszy na ogólnie dosyć prosty poziom trudności całej gry. W tym Complete Edition jest jeszcze samodzielny dodatek czy coś, ale na razie raczej nie widzę za bardzo grania w to obecnie.

Saints Row 2, 47,5h, skończone Co tu można jeszcze napisać, świetna gra po prostu. Nic dziwnego, że to jest ulubiona gra fanów serii. I to na grę w tym stylu czekali w przypadku nowego SR. Naprawdę super dobrze się w to grało, lepiej niż się spodziewałem, ze będzie się grało przed zagraniem. Jak to przechodziłem lata temu na starym kompie to takie to przejście było na szybko, na kodach, a teraz tak na poważnie mogłem tę grę docenić bardziej niż kiedykolwiek kończąc ją na 95%. Teraz będę miał bardzo dobre porównanie do kolejnych części i już widzę, że to bezpośrednie porównanie nie będzie korzystne dla takiej trójki...

Saints Row The Third Remastered, 15h Dwie zasadnicze rzeczy trzeba tu wyróżnić; jakość remastera i samą grę. Remaster wizualnie wygląda bardzo fajnie, przeskok z SR2 na to to jest jak skok dwie generacje do przodu, to zdecydowanie nie jest bieda remaster. Mamy tu nowe oświetlenie, nowe cieniowanie, nowe modele postaci, dużo zmienionych i nowych assetów itd. Najgorzej to wypada chyba akurat nasza postać, reszta postaci ma nowe modele, bardziej realistyczne modele, nową geometrię twarzy a nasz boss został w miarę po staremu, ma lepsze opakowanie, lepszą teksturę skóry np. ale geometria twarzy została stara. Włosy to też wyglądają gorzej, jakby były bardziej plastikowe. Jednak otoczenie zostało bardzo fajnie odświeżone, graficznie to chyba wygląda to nawet lepiej niż nowy SR, który wyszedł kilka lat później. Na drugim biegunie jest niestety jakość techniczna, która nie zmieniała się w ogóle w porównaniu z oryginałem, a więc stuttering i losowe crashe dalej występują. Gram od poniedziałku i już chyba z 10 crashy miałem, raz działa dobrze przez 2 godziny a potem wywala 2 razy w pół godziny. Z oryginałem było tak samo, więc nic nie naprawili. A sama gra? Ehh, no gra się dobrze, przyjemnie ale to jest gorsza gra niż SR2. Dużo rzeczy, które były w SR2 tutaj po prostu nie ma. Nie można kryjówek ulepszać i wymieniać mebli, nie można cut-scenek sobie obejrzeć, nie ma warstw ubrań a ciuchy ogólnie są tragiczne, cała masy dywersji wyleciała, nie ma misji służb porządkowych, nie ma misji ze zdobywaniem fortec. Tu nie ma nawet cyklu dobowego. Do tego mamy gorszą fabułę, gorsze misje i mniej cut-scenek (sporo misji to po prostu zwykłe akcje), gorsi, słabo przedstawieni antagoniści, dziwny pacing gry, gorsza muzyka i dużo gorsze miasto i npc. To jak potraktowali Gata to jest skandal, to co zrobili z Shaundi to kolejny skandal. Gameplayowo jest bardzo solidnie ale jeżeli chodzi o treść i zawartość to gra jest mniejsza niż dwójka. Niby dobrze się w to gra, o ile gra nam pozwala, ale czegoś tu brakuje, to nie ten sam poziom co SR2. To bardziej wygląda jak jakaś bieda wersja SR2, jakaś wczesna beta SR2.

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-18 13:06:14
25.01.2026 12:47
kęsik
📄
18
2
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1674,5h Skład na nowy sezon przewietrzony, weterani powyżej 28 roku wyrzuceni, w większości poszli do Anglii, wspaniałe wzmocnienie konkurencji no i zobaczymy jak sobie teraz poradzimy w młodszym składzie. Reprezentacja Polski wygrała Ligę Narodów a U-21 to w sumie nie wiem jak skończyła w EURO. Z ciekawostek, zarówno Lech jak i Legia straciły w lato trenerów, którzy uciekli na zachód. Nadal mnie dziwi to, że jakiś trener może wpaść na pomysł, że to będzie dobry krok jak z zespołu z drugiej najlepszej ligi w Europie, grającego co roku w Lidze Mistrzów pójdzie do angielskiego czy niemieckiego zespołu z miejsc 6-10. Nierealistyczny ten FM jednak.

Digimon Story Cyber Sleuth: Complete Edition, 62,5h, skończone Tydzień temu już była końcówka no i bardzo krótka była ta końcówka. Inne, niektóre jRPGi to ostatni dungeon jak walną to czasami ze dwie godziny w nim może zejść a tutaj to dużo krócej, tylko zejść po schodach i koniec. Ogólnie solidna gra, ale bez szaleństw. Dosyć prosty i mało odkrywczy jRPG. Szczerze to trochę liczyłem na więcej, a tutaj im dalej w las tym gorzej, coraz nudniej się robi.

Saints Row The Third Remastered, 35h Ta gra naprawdę ma potężne problemy psychiczne. Raz działa dobrze przez 4 godziny ale potem nie chce się wyłączyć, kolejnego dnia dwa crashe w pół godziny, raz mi się zdarzyło, ze jechałem sobie przez most i nagle mi samochód zniknął, inne samochody jadące za mnę też zanikały w tym samym miejscu, nie można było "wyjść" z niewidzialnego samochodu, nie można było wczytać zapisu. No cyrk na kółkach ogólnie. Ten remaster to jest chyba jeszcze w gorszym stanie technicznym niż oryginał. Już się boję co będzie z SRIV. A sama gra? No w drugiej połowie gry nie ma już misji, które są zwykłymi akcjami więc pod tym względem jest lepiej, i niektóre misje są rzeczywiście całkiem niezłe, no ale pierwsza połowa gry była dosyć biedna pod tym względem przez co w ogólnym rozrachunku jest mniej dobrych misji niż w poprzedniej odsłonie. Dobrze się gra jak gra nam pozwala grać no ale jednak jest to ogólnie niższy poziom niż SR2. Dużo grania już mi nie zostało, dosłownie parę ostatnich misji, i jeszcze pokończyć parę rzeczy i jeszcze jeden dodatek.

post wyedytowany przez kęsik 2026-01-25 12:48:40
31.01.2026 05:30
PersonifikacjaCienia
19
1
odpowiedz
PersonifikacjaCienia
37
Brat
Image

Shadow of Tomb Raider (9+ godz.) - 30% zrobione całkiem spokojnym tempem ze zbieraniem czego się da. Sztywno prowadzona przygoda ze sztywno stworzonymi mechanizmami-zagadkami. Mnie się to nie klei i nie wzbudza uznania, ale pograć można. Wioska Paititi splądrowana na tyle na ile pozwala fabuła :/ Ale wygląda ładnie ;P

Wartales (234+ godz.) - Główna intryga Regionu Dormbah zakończona "epicką" walką w Niebianum, Nadinkwizytorka Dexera poległa. Podobnie na lokalnej arenie, nikt nie dał mojej drużynie rady, Lisabeth padła kładąc w ostatnim swoim ataku mojego "kata". Straciliśmy Serka (kretoszczór). Oczyszczone regiony na tyle na ile się dało, niestety kilka elementów nie domaga i wszystkiego nie zdobędę, pozostało otworzyć ostatni grobowiec na kontynencie. Chcąc ominąć drogę lądową drużyna pokonała pierwszych piratów z listy. Gdy się okazało że morzem nie dam rady, to zostałem w Belerion. Na jednej z wysp ocaliłem pirata, którego wytrenowałem jako zamiennik za jednego z pojmanych niegdyś towarzyszy ( jednak ograniczenia umiejętności jeńców są dosyć widoczne pod koniec rozgrywki ). Pojedynki na "papier-nożyce-kamień" z kapitanami, to też przyjemna odmiana, choć nie widzę w tej prostocie sensu. Wielki Eokeld poszedł na dno wraz ze swoją łajbą. Kolejna arena zdobyta, tym razem w pojedynku pięściarzy poległ wielki Oris. Morska przygoda w zasadzie zakończona, szczyt listy "most wanted" osiągnięty, pozostało co najwyżej trochę pokraść i ponapadać biedne karawany no i poczekać na bardzo dobre promocje reszty dodatków.

Fallout 76 (208+ godz.) - Szukam nowego miejsca na "bazę". Przy okazji w końcu też zajrzałem do Nadzorczyni zakończyć jej misje.

Civilization VII (60+ godz.) - Ibn Battuta i jego Mogołowie mimo morskich prześladowców z Inuit Nunangat zdołali być ukochanym narodem na świecie ( Katarzyna jako jedyna nie dała się przekonać ).
Himiko nie angażując się w wojnę i utrzymując mocne granice Japonii oraz sojusze militarne, naukowe i kulturowe wyznaczyła kierunek przyszłości.
Hatszepsut pomimo niechęci ze strony Trung Trac wytrzymała wojenne zaczepki, znalazła sojuszników i poprowadziła cały świat ku nowemu.
Każdy kocha Amerykę Hariet Tubman tylko nie Filipińczyk, no cóż, wszyscy na jednego a Hariet z czystymi rączkami sięga po zwycięstwo ;)
Strasznie schematyczna ta część, gdyby nie to, że chciałem sprawdzić każdego przywódcę, to już bym dawno sobie odpuścił.

UFL (2+ godz.) - nic z tego nie będzie, konkurencja już dawno dotarła do kibiców piłkarskich z gotowym produktem, tu nie działa w zasadzie nic, mecze są tragiczne pod względem kontroli, zarządzania piłkarzami czy nawet podstawowej personalizacji. Brak realnych emocji i wyzwania. Wszystko oznaczone różnej maści punktami. Rozwój na przestrzeni miesięcy jest niezauważalny.

Wolcen: Lords of Mayhem (34+ godz.) - kiepska personalizacja bohatera na start i najgorsze "wyszarzenie" postaci mimo silnego powiązania fabularnego. Całość wygląda jak zlepek wszystkiego co już znamy. Zdecydowanie brakuje tu tożsamości wynikającej ze zdecydowania się na jeden a nie kilka gatunkowych kierunków kreacji świata. Wtórność nie przeszkadza jednak cieszyć się z rąbania i siekania, anihilacji i mielenia. Drzewko umiejętności mimo otwartości nie powala, ale same zdolności pseudoklasowe i ich modyfikatory są już całkiem przyjemne. Nie do końca kumam powiązania ale jakoś to działa. Graficznie ujdzie choć pojawiają się problemy, czasem całkowicie przeszkadzające jak np. pozostający efekt tornada. Troszkę błędów jak niemożność podniesienia przedmiotu czy wejścia do "lochu". Nie dziwię się, że nie zażarło. Akt I do przejścia w 7 godz., II w 5 godz. a III w 6 godz. liżąc ściany. Sam akt IV oparty w zasadzie na wyprawach pozwalających odbudować co nieco w Stormfall jest kiepsko opisany, nie do końca wiemy na co się wyprawiamy, ale sam zamysł nie jest zły, szczególnie że wraz z pokonywaniem poruczników dochodzą utrudnienia. 3/8 poruczników "pokonanych".

Ukończone:

Tardy (4+ godz.) - https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-tardy/z71014359

01.02.2026 14:18
Scott P.
20
1
odpowiedz
Scott P.
148
Generał
Image

Blood West (2). To mógł być naprawdę dobry tytuł. Strzelanie, skradanie i zabijanie tych niestandardowo wyglądających maszkaronów jest satysfakcjonujące i mięsiste. Eksplorację map też zapisałbym na plus. Bo mimo że mamy tu oklepane do znudzenia lokacje dzikiego zachodu (kopalnie, jaskinie, stare miasteczka itd. itp.). To chodzenie po nich, w połączeniu ze skradaniem i jednocześnie mając na uwadze to że przeciwnicy mogą nas udupić po paru uderzeniach/strzałach. Sprawia wrażenie, że jesteśmy na polowaniu na dzikiego nie małego zwierza. To co kładzie Blood West to dwa elementy. Na jeden można przymknąć oko (fabułę). Która jest płytką wariacją historii z gry Blood. Natomiast tego drugiego nie da się przemilczeć (brak manualnego save-u). Autosave i po śmierci wracamy do punktu startowego. Nie jest to uciążliwe w pierwszym rozdziale, ale w trzecim może doprowadzić do szewskiej pasji. Bo checkpoint znajduje się w jednym miejscu. I nie na środku tylko w lewym górnym rogu mapy. Zginiesz po drugiej stronie mapy i musisz zapierniczać z powrotem cały ten kawał drogi. A nie jest powiedziane że nie zginiemy tam znowu. Podtytuł Blood West powinien brzmieć live die repeat. Jest wiele gier korzystających z tego kredo. Ale np. w takim Dark Souls ze śmierci i powrotu do punktu zgonu płyną benefity. W postaci punktów doświadczenia. Tutaj też tak jest, ale połowa drzewka rozwoju jest taka se. A podczas podróży tracimy zasoby, amunicję, eliksiry, bandaże. To wszystko kosztuje. A trupy nie zostawiają majątku w kieszeniach.
Może DLC rozwiązało te problemy. Ale nie zamierzam się teraz za to zabierać. Bo ogrywam inny tytuł, który na pierwszy rzut oka wyglądał na relaksujący i myślałem że sobie przy nim odpocznę. Ale powoli zaczyna mi działać na nerwy (znowu tracę miłość do tego hobby). Ta gra to TUNIC. Zelda z lisem w roli głównej. Podczas naszej podróży znajdujemy rozsiane po świecie strony z instrukcji gry. Swoją drogą bardzo ładnie prezentuje się ta instrukcja, aż chciałoby się mieć ją w formie fizycznej. Która tłumaczy gdzie mamy iść, jak grać, co zbierać, itp. rzeczy. Są w niej również mapy lokacji, które przyjdzie nam odwiedzić parokrotnie. Bo jest tu sporo miejsc, do których w pierwszych etapach nie można się dostać albo nie wiemy co one oznaczają. Gra ma drugie dno, coś jak FEZ. A my nie mamy możliwości nanoszenia na mapę znaczników. Ludzie odpowiedzialni za grę myślą sobie, że mamy rok 89 i ja będę zapisywał te wszystkie niewiadome w zeszycie. Miotam się po tych krainach. Słyszę dzwony w kościele, ale nie pamiętam gdzie one były. Ja wiem że na stronach tej wirtualnej instrukcji są naniesione długopisem podpowiedzi. Ale bez jaj, ja też powinienem mieć taką możliwość. Nie po to gram w gry żeby oglądać sposób przejścia na YouTube.

01.02.2026 14:57
kęsik
📄
21
1
odpowiedz
1 odpowiedź
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1684h Nowy sezon ruszył, mój odmłodzony skład powinen dalej dzielić i rządzić w Ekstraklasie ale jestem ciekaw starć z europejskimi potęgami. Na razie w lidze taki dosyć radosny futbol widziałem, takie spokojne 5:3 z Wisłą Kraków. Ale po tych paru pierwszych kolejkach komplet punktów. Superpuchar Europy także zdobyty raczej prosto z meczu z Zagłębiem.

Saints Row The Third Remastered, 40,5h, skończone Druga połowa gry na pewno lepsza jeżeli chodzi o misje. Ale ogólnie no jest to gorsza gra niż SR2, sporo starych ficzzerów z gry wyleciało, miasto jest dużo gorsze, tak samo jak antagoniści. Już tutaj gra za bardzo poszła w absurd i nie ma takiego fajnego balansu jaki był w SR2. Brakuje jednak tych trochę bardziej mroczniejszych momentów, tutaj co zrobiono z Gatem to było raczej żałosne a nie mroczne czy coś. Dziwny jest trochę ten pacing w pewnych momentach, tutaj wielki Syndykat chce nas zniszczyć a ledwo ze 2 czy 3 misje po dotarciu do Steelport my na luzaku rozwalamy ich bossa, który był kreowany na wielkiego wroga. Zaraz potem jakieś dziwne przejście na powrót ze Stillwater i atak na moście. Dziwne to trochę było. Ten fragment wygląda jakby nie był skończony. No umówmy się, Killbane jest strasznie meh, a Matt Miller to xD. To kompletnie nie to samo co kiedyś. Ogólnie no solidna gra, remaster wizualnie bardzo na plus, stan techniczny na minus, gra się dobrze ale widoczny regres względem SR2 praktycznie na każdym polu.

Saints Row IV, 16,5h O matku, od czego tu zacząć. Może od tego, ze stan techniczny jest jeszcze gorszy niż SRTTR. Wywala jeszcze częściej. Co prawda należało się tego spodziewać po tym gdy zobaczyłem, ze jeszcze po poprzednim przejściu zostało mi 60 crash dumpów na dysku ale jednak liczyłem, że gorzej niż w poprzedniczce nie będzie. I przez pierwszy dzień nie było. Magia, pierwszego dnia po pobraniu gry nic, zero crashy, cztery godziny grania w ciągu dwóch dwugodzinnych sesji i nic. Zaczynam grać następnego dnia i nawet pół godziny nie wytrzymało. I od tamtego czasu wywala dużo częściej niż TT, jak tam miałem 1-2 crashe na 4 godziny grania tak tu mam 3-5. Chociaż wczoraj nagle wytrzymało 2,5 godziny by scrashować sekundę po rozpoczęciu pancernego chaosu. A sama gra? To już jest w zasadzie zupełnie inna gra, tak jak trójka było bardzo podobną grą do dwójki, tak tutaj w zasadzie mamy coś zupełnie innego. Na pewno między TT a IV jest dużo więcej zmian i nowości niż między SR2 a TT. Skala absurdu już wywaliła całkowicie poza skalę, to już naprawdę ciężko nazywać tę grę Saints Row ale jakoś dziwnie, jest tutaj klimat SR. Jest także zdecydowanie więcej nawiązań do pierwszych dwóch odsłon serii niż było ich w TT, mamy powrót starych postaci niewidzianych od jedynki, wraca stara Shaundi, mamy sporo nawiązań w dialogach do starych wydarzeń, mamy nostalgiczne misje gdzie w zasadzie wracamy do starych czasów, nawet kamera się wtedy zmienia na taką bardziej na środku jaka była w pierwszych częściach. Jest to naprawdę bardzo fajne. Supermoce zmieniają wszystko, stara formuła ląduje w tym momencie w koszu. No bo po co używać samochodów skoro można szybować w powietrzu? Bieganie i szybowanie po mapie połączone ze zbieraniem klastrów, których używamy do ulepszeń jest dziwne wciągające. Gra się więc naprawdę dobrze, o ile oczywiście gra nam pozwala grać...

02.02.2026 23:19
raziel88ck
21.1
raziel88ck
219
Reaver is the Key!

Nigdy nie miałem problemów z wywalaniem w tych grach. Sprawdź sobie peceta.

Ciekawy jestem jakbyś ocenił jedynkę z X360?

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-02-02 23:21:45
01.02.2026 21:36
raziel88ck
22
odpowiedz
raziel88ck
219
Reaver is the Key!
Image

1999 - Legacy of Kain: Soul Reaver na Sony PlayStation
2001 - Legacy of Kain: Soul Reaver 2 na Sony PlayStation 2
2013 - GRID 2 na PC

Dawno mnie tu nie było. Nie miałem czasu grać, ale na szczęście z dniem dzisiejszym czas na granie powrócił. Najbliżej końca jestem w przypadku Legacy of Kain: Soul Reaver na PSX. Z braku remasterów kolejnych części serii postanowiłem zagrać w najstarsze wersje obu Soul Reaverów, które zawsze kończyłem na PC, a nigdy nie miałem okazji ukończyć ich na PSX czy PS2.

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-02-01 22:20:34
02.02.2026 13:55
Drenz
23
1
odpowiedz
Drenz
40
Senator
Image

Od ostatniego wpisu minął niemal miesiąc. Dokończyłem Metal Garden a także kilka innych gier. Kilka mam w trakcie i parę na dniach zacznę. Ale po kolei:
Tardy (4h, ukończona) - o grze napisałem pod jej kartą w encyklopedii (aż dziwne, że ta gra jest w bazie GOLa) https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-tardy/z71014359#post0-16862796

Metal Garden (3h, ukończona) - Krótki FPS w szaro-burej betonowej scenerii. Jest klimatycznie, ale samo tekstowe zakończenie to zawsze najgorsze, co może wtedy być. Kierujemy naszym bohaterem wśród potężnej megastruktury. Już po pierwszych minutach widać, że wydarzyła się w tym miejscu jakaś katastrofa. Ostatecznie dowiadujemy się, że znaleziono z tego miejsca wyjście, ale jest ono przed wszystkimi ukrywane. Wyruszamy przed siebie w jego poszukiwaniu eliminując po drodze przedstawicieli dwóch frakcji i eksplorując betonowe, potężne kompleksy oraz ich okolice.

Wrogów mamy tylko dwa rodzaje: Strzelających jegomości w kapeluszach i zmutowane lamparty z potężnym ostrzem, którzy potrafią też wysoko skakać. Jednak żadni z nich nie stanowią jakiegokolwiek wyzwania i są łatwi do wyeliminowania. Do ich likwidacji możemy używać pistoletu, strzelby i czegoś na wzór karabinu snajperskiego. Do dyspozycji mamy również granaty. Niewiele, ale w zupełności wystarczy, nawet na końcowego bossa. Strzela się całkiem przyjemnie. Oprócz granatów i amunicji zbieramy także apteczki. Jednak system zdrowia w "Metal Garden" jest trochę urozmaicony w porównaniu do wielu innych FPSów. Jeśli nasz pasek życia spadnie do 0, to zamiast śmierci, zostajemy ranni w jakąś część ciała: głowę, nogę, rękę itd. Gdy wyczerpiemy możliwości, wtedy następuje prawdopodobnie śmierć. Tego w sumie nie wiem, bo w strzelaninie nigdy nie zginąłem, bowiem nawet na poziomie "regular" gra ma banalny poziom trudności. W przypadku ran - ranni w głowę tracimy celownik a np. w nogę, co jakiś czas kulejemy. Fajne urozmaicenie, choć raczej rzadko będziemy je widzieć podczas rozgrywki. By pozbyć się tych dużych ran sama apteczka nie wystarczy - trzeba znaleźć urządzenie regeneracyjne i zaznaczyć w nim, co wyleczyć. Są rozstawione dość często jak na swoje potrzeby. Amunicji także nigdy nie zabraknie, bo można ją spotkać na każdym kroku.

Eksploracja megastruktur to w dużej mierze skakanie po platformach. Ten element występuje tutaj bardzo często. Nasza postać dysponuje podwójnym skokiem i trzeba dobrze wybrać moment, w którym go użyjemy, bo wiele platform jest zrobiona na styk. Ogólnie częściej zginiemy spadając w przepaść niż zabici przez wrogów. Na szczęście autorka przewidziała te momenty i w takim przypadku powrócimy do gry tuż przed tym miejscem. Dodam, że w grze nie ma ręcznego zapisu a gra zapisuje się na początku rozdziału. W sumie gra jest na około dwie godziny plus minus godzina, więc nie są one jakieś długie, czy rozwleczone.

Eksploracja miejscówek jest satysfakcjonującą. Wielokrotnie sprawdzałem każdy zaułek lub platformę w poszukiwaniu logów i zapisków, ale i tak wszystkich nie znalazłem. Sceneria robi wrażenie, jest fajnie wykonana. Co prawda HROT to o nie jest, ale i tak warto docenić wykonanie scenerii. Nudno i jednostajnie nie jest. Fabularnie jednak mnie nie zaciekawiła. Ponadto końcówka to sam tekst. To akurat zawsze jest słabe. Dźwiękowo jest w porządku, graficznie też - stylizacja na gry sprzed dwóch dekad robi robotę. Cena gry też jest bardzo dobra. Ogólnie nie jest to jakiś wybitny FPS, ale jak najbardziej warto zagrać. 6,5/10

Midnight Files + DLC (3,5h, ukończona) - Pierwszoosobowa przygodówka detektywistyczna, w której faktycznie poczujemy się niczym śledczy w wychodzonym prochowcu. Dostajemy w swoje ręce aparat, fotografujemy kluczowe rzeczy i ślady, zbieramy dowody a później w naszym biurze analizujemy wszystko, by wytypować podejrzanego i miejsce kolejnej zbrodni. Gra praktycznie nie prowadzi za rączkę. Sami eksplorujemy miejsca zbrodni i jeśli natrafimy na coś ciekawego, to automatycznie spisujemy uwagi w notesie. W biurze raporty ze śledztwa oraz zdjęcia możemy umieścić na tablicy, aby mieć szersze spojrzenie na sprawę. I na tym polega zabawa.

Do dyspozycji graczy autor oddał cztery sprawy i darmowy dodatek, akurat z dzisiejszą premierą. Pierwsza wydaje się najdłuższa, kolejne dwie są banalne a czwarta najbardziej bazuje na naszych domysłach. Każda dzieje się w innych miejscach i dostajemy nowych podejrzanych. Od gracza będzie zależeć, co uzna za kluczowe w sprawie. W biurze mając komputerową bazę analizujemy dowody, sprawdzamy pliki z informacjami na temat poszczególnych osób, miejsc i wydarzeń. Jeśli wytypujemy zbrodniarza to zaznaczamy go kółeczkiem na wydrukowanej kartce a na mapie zaznaczamy potencjalne miejsce kolejnej zbrodni. To, czy dobrze się spisaliśmy poinformuje nas komunikat, gdy zechcemy wyjść z biura. Po tekście zauważymy, czy rozwiązaliśmy sprawę, czy jednak zabójca nadal będzie grasował w mieście. Ponadto w biurze mamy możliwość zagrania w szachy i darta - przy drugim jest nawet karteczka z topką graczy, którzy uzyskali najlepszy wynik w rzucaniu lotkami do tarczy. Można zatem co chwilę się zrelaksować. Aczkolwiek osiągnięcie związane z rzutkami jest zabugowane - trafiłem w sam środek tarczy, ale gra nie zaliczyła tego...

Graficznie jest całkiem przyjemna dla ok, muzycznie również w porządku. Ponarzakam jednak na jakość tłumaczenia - jest niedopracowane. Od drugiej sprawy, notatki na tablicach są po angielsku, interfejs po polsku, czasami jakiś wyraz w tekstach jest nieprzetłumaczony. Niemniej da się spokojnie wszystko zrozumieć. Chciałbym też, aby sprawy były bardziej pokombinowane, bo jednak od drugiej są coraz krótsze. Niezbyt dobrze też brzmi głos w polskim dubbingu (prawdopodobnie AI).

Midnight Files okazało się ostatecznie przyzwoitą grą przygodową ze swobodnym śledztwem, jakich nie jest dużo na rynku. Do tego ma bardzo dobrą cenę. Warto, w przeciwieństwie do darmowego dodatku z nową sprawą, która okazała się banalnym, nudnym symulatorem chodzenia. 6/10

Olyen (5h, ukończona) - Pierwszoosobowa gra logiczna, w której pani archeolog wpada do dziury w ziemi i trafia do pewnej doliny, w której kilku starożytnych mędrców badało soczewki i przenoszenie z ich pomocą światła. Pretekstowa fabuła całkiem zgrabnie została wpleciona w zagadki logiczne polegające na ustawianiu podestów ze sferami, które odbijają promienie świetlne koncentrując je na wskazanych celach. W ten sposób możemy skierować wiązkę światła w szklane sfery, które otwierają drzwi, manipulują kamiennymi „windami” itp. Z czasem zyskamy dostęp do kamiennych podestów, które są mocniejsze i kumulują światło będąc nawet w pobliżu wiązki światła a ustawienie dwóch takich podestów obok siebie sprawia, że kumulują energię, dzięki której możemy wysoko wyskoczyć. Później dostaniemy w swoje ręce (dosłownie) samą sferę, która może kumulować światło na 30 sekund. W ten sposób gracz musi rozwiązać szereg łamigłówek związanych z zastosowaniem właśnie tych sfer. Niekiedy trzeba będzie dograć wszystko czasowo, aby ostatecznie uzyskać dostęp do sali, w której będzie klucz otwierający kolejną miejscówkę. Brzmi prosto, ale gra już od trzeciego miejsca robi się zwyczajnie trudna. Były sytuacje, w których zwyczajnie już nie wiedziałem co robić, ale potem „eureka” i kombinowanie w inny sposób. Brakowało mi tutaj prostszych zapychaczy między trudniejszymi łamigłówkami, aby mieć choć przez chwile poczucie progresu. Niestety bardzo często jest tak, że po trudnej łamigłówce kolejna jest jeszcze trudniejsza. Dlatego poszczególne etapy dawkowałem sobie pojedynczo (gdy ukończyłem, to okazało się, że podziemna świątynia była najtrudniejszym etapem). Na szczęście podczas wyjścia gra zapisuje się i później wznawiamy z tego miejsca, gdzie uprzednio skończyliśmy.

Jeśli podczas dochodzenia do rozwiązania gdzieś utkniemy albo zwyczajnie chcemy zacząć od początku to wtedy podchodzimy do drewnianego totemu i resetujemy część łamigłówki. Na szczęście nie musimy powtarzać od początku, tylko akurat ten fragment, w którym jest ów rzeźba. Może się też zdarzyć, że utkniemy w miejscu, gdzie nie ma totemu. Wtedy pauzując grę jest opcja „trapped”, której kliknięcie przenosi naszą postać poza obszar zagadki, ale chyba to nie działa poprawnie, bo gdy raz skorzystałem z tego rozwiązania, to gra przeniosła mnie aż na zewnątrz i dość daleko poza podziemną świątynię, w której byłem. Musiałem znowu ponawiać całą sekwencję i dostać się wyżej, nacisnąć przycisk, który ujawnił wejście do świątynie, wejść do niej wrócić do tego miejsca. Na szczęście był to początek, bo jeśli stałoby się gdzieś na późniejszych etapach to nie wiem, jakby to wszystko mogło się potoczyć. Już wolałem po prostu wyjść bez zapisywania zamykając grę w pasku zadań. Bezpieczniej.

Ogólnie gra przypomina "The Talos Principle", ale oczywiście wykonaniem jest trochę gorsza od niej. Graficznie jest ubogo, powtarzalnie w assetach, ale przynajmniej schludnie i czytelnie. W tle gra przyjemna muzyczka. Fabułę poznajemy czytając napotkane księgi, w których opisane są perypetie czwórki starożytnych badaczy. Ponadto znajdziemy w nich sugestie, co należy zrobić. Ostatecznie "Olyen" to przyzwoita produkcja, która za niecałe 5 zł dostarczyła mi trochę wymagającej rozgrywki. Na koniec dodam, że nie ma ani jednego poradnika i pełnego gameplayu, więc jeśli gdzieś utkniemy na dłuższy czas, to sami musimy dojść do rozwiązania, ewentualnie zapytać na forum Steam, ale że gra nie jest popularna, to wątpliwe, że uzyskamy satysfakcjonującą nas odpowiedź. Same profity :) 7,5/10

Escape from Castle Claymount (1h, ukończona) - Świetna, darmowa gra przygodowa w dopracowanej, sympatycznej grafice ze skondensowanymi, różnorodnymi i pomysłowymi łamigłówkami na niewielkim obszarze. Czyli coś lubię. Aż zdziwiłem się ile twórca upchnął zawartości - na każdym kroku jest świetnie wpleciona zagadka. Później nawet dostajemy ich rozbudowane wariacje (jak np. ta z przyciskami, których kolejność sugeruje rysunek węża lub rozwiązanie służące do otworzenia skrzynki oraz automatu arcade). Podczas rozwiązywania zagadek możemy skorzystać z aparatu, który zrobi 6 zdjęć (kolejne nadpisują te najstarsze), które z szybkim dostępem ułatwiają rozwiązanie części zagwozdek. W dużej mierze odnajdujemy przedmioty, które możemy użyć na elementach wystroju pomieszczeń. W ten sposób znajdziemy klucz, kolejny istotny przedmiot itd. Ostatecznym celem jest wydostanie się z więzienia i uwolnienie też innych postaci, które tam przebywają.

Grafika jest przyjemna dla oka. Jest tak zrobiona, że do teraz nie wiem, czy twórca stworzył najpierw wersje fizyczną z plasteliny i różnych, niewielkich przedmiotów, czy jednak jest to taka graficzna stylizacja w tym kierunku. A może pomieszanie jednego i drugiego? w każdym razie jest zrobiona bardzo dobrze. Dźwiękowo i muzycznie jest już bardziej ubogo, ale jako całość wszystko się zgrywa. Mi się bardzo podobało i aż sprawdzę sobie inne escape roomy od twórcy (colorbomb) na itch-io, które są darmowe.

Na koniec dodam, że gra jest na około godzinę czasu. U mnie drugie tyle była uruchomiona w tle, bo wzywało życie a nie wiedziałem, czy jeśli wyjdę, to będę potem rozpoczynał od nowa. Nawet tego nie sprawdzałem. I gra uruchamia się w oknie. Zdecydowanie polecam. 8/10

Lodge: mini escape (1h, ukończona) - Od twórcy powyższej gry. Malutkie pomieszczenie z wieloma łamigłówkami. Kreatywne, ciekawe, różnorodne jak w Castle Claymount. Do zagrania za darmo na itch.io

Blackthorne's Manor (1h, ukończona) - Darmówka jakich wiele na Steam. Wcielamy się w chłopaka, który udaje się do pewnego opuszczonego domostwa w poszukiwaniu przyjaciela. Oczywiście, jak zwykle nocą i bez latarki i innych przedmiotów. Oczywiście standardowo na latarnię natkniemy się tuż przy wejściu. Potem eksplorujemy domostwo i koniec końców musimy przeprowadzić pewien rytuał. Nic nowego.

Gra jest krótka, do pół godziny. Graficznie standard, ambient próbuje utrzymywać niepokój przez większość rozgrywki, ale z różnym skutkiem. Dubbing jest w porządku, tak jak muzyka z początku. Na sam koniec gra się jeszcze przycięła i zamknęła z błędem.

Niestety "Blackthorne's Manor" to schematyczna historyjka bez krzty oryginalności. Ile to już rytuałów odprawiłem w tego typu grach... Gameplay sprowadza się do odszukiwania przedmiotów potrzebnych, by otworzyć kolejne drzwi, dostać się do kolejnego pomieszczenia itd. Inne gry jeszcze próbowały czymś urozmaicić, np. umieszczeniem akcji w jakieś kulturze, korzystając z orientalnego folkloru itd. Tutaj tego nie ma. Ja wiem, że to darmówka, że młody twórca się uczy, ale nie mogę polecić czegoś, co zwyczajnie jest oklepane na wiele sposobów i nie znalazłem ani jednego elementu, który w jakiś sposób by się wyróżniał na tle innych tego typu gier. Niestety. 3/10

The Boba Teashop (1h, ukończona) - Przygodowy symulator sprzedawczyni herbaty boba, czy jak ktoś woli herbatki bąbelkowej. Jako młoda dziewczyna prowadzimy własna firmę i lokal, w którym sprzedajemy wspomnianą herbatkę. W kolejnych dniach zwiększamy menu o kawę, czekoladę plus różne dodatki, dzięki czemu tworzymy różnorodne napoje wedle życzeń klientów. Jednak powtarzalna praca w kolejnych dniach bardziej odciska na dziewczynie swoje piętno. Zaczyna widzieć tajemnicze istoty, które raczej nie mają dobrych zamiarów. Na domiar złego w okolicy zaczynają ginąć ludzie. Wszystko z czasem zmierza do mrocznego finału.

Historia jest całkiem dobrze poprowadzona. Jest liniowo, ale w ten sposób dostajemy zamkniętą, godzinną nowelkę. To zarówno plus i minus, bowiem są dostępne gry, w których zakończenie jest zależne od poczynań gracza, ale większość raczej korzysta z utartego, liniowego schematu, tak jak zaplanował sobie twórca. The Boba Teashop nie wynajduje koła na nowo. Mimo wszystko ma fajny klimacik. Z każdym kolejnym dniem niepokój rośnie, narastają pytania, co przyniesie jutro. Mi przypadł do gustu dzień nr 5, który w pewnym momencie mnie zaczął stresować, heh. Zakończenie już jednak nie zrobiło wrażenia, choć umiejętnie dopięło historię.

Oprawa to stylizacja na PSX, co jak zawsze robi klimat. Technicznie jest w porządku. Nawet jeśli wyjdziemy z gry, to po wczytaniu zaczynamy od dnia, w którym przerwaliśmy rozgrywkę. A mam czasami z tym obawy, jeśli chodzi o gry krótkie, bo nierzadko twórcy sugerują, aby przejść grę za jednym posiedzeniem a wyjście powoduje później zaczynanie rozgrywki od nowa. Ogólnie jest to całkiem niezła produkcja 5,5/10

02.02.2026 14:36
Drenz
24
1
odpowiedz
Drenz
40
Senator
Image

Kontynuacja (gry w trakcie):
Incision – ( 8h, w trakcie) – Powróciłem do gry po miesięcznej przerwie. Poprzednio ukończyłem rozdział 1. Teraz na tapecie jest rozdział 2 i jest… trudniej. Przypomnę tylko, że Incision to staroszkolny FPS, w którym każdy poziom zaczynamy z jednym zżyciem. Jego utrata wiąże się z tym, że rozpoczynamy grę od początku (levelu). Po drodze możemy zebrać kilka żyć, ale mimo wszystko jest wymagająco, szczególnie, że to nadal dynamiczna strzelanka, w której wrogowie atakują chmarami. Mimo wszystko pierwszy rozdział przeszedłem bez większego problemu. Drugi natomiast… cóż jest dużo ciężej. Pierwsza mapa była masakryczna – brakowało amunicji, wypełniona była polami krwi, która wysysała nasze punkty życia, jeśli zbyt długo po niech chodziliśmy. Pierwszy raz powtarzałem dany poziom z 4 razy. Pod koniec okazało się, że mamy jakiegoś minibossa, który sukcesywnie uderzeniami wysysał nam życie. W ten sposób dwa razy straciłem prawie półgodzinny progres. Ale wtedy przeklinałem... Niemniej udało się przejść. Druga mapa to podobny schemat, ale i tak powtarzałem ją raz, mimo, że byłem na samym końcu. Bywa. Przynajmniej w kolejnych już wiem czego się spodziewać.

Bloodgrounds (57h, skończona, ale gram dalej) – Co jakiś czas odpalę, aby sprawdzić dodane nowe zawartości oraz, aby zdobyć ostatnie brakujące osiągnięcia, które naprawdę trudno zdobyć. Czekam jeszcze na zawartość z nowymi przeciwnikami i bossami i zaczynam kampanie od nowa.

Escapeworld Dilemma (4h, w trakcie) – Jest progres. Odkryłem podziemne przejście na wysepkę obok, gdzie zyskałem dostęp do kolejnej, na której rozwiązałem główną zagadkę. Zaczynają się jednak robić schody, bo coraz częściej zastanawiam się, co tu trzeba zrobić. Zazwyczaj szło z marszu. A przecież przede mną jeszcze do odwiedzenia z 5 wysepek.

Kairo (1h, w trakcie) – surrealistyczna, minimalistyczna wizualnie wersja Myst. Jest nieco więcej chodzenia, ale są też ciekawe łamigłówki. Podoba mi się muzyka i ogólnie całokształt. Na razie ukończyłem jeden świat, teraz jestem na początku drugiego. Aż dziwne, że wcześniej nie sięgnąłem po ów tytuł, bo gra ma już z 13 lat na liczniku.

Somnifuge (3h, w trakcie) - Jedna z ciekawszych produkcji będąca w sumie survival horrorem. Zaczyna się niepozornie, bo bardziej skupiamy się na rozwiązywaniu łamigłówek oraz eksploracji korytarzy tajemniczego domostwa. Do czasu aż wejdziemy na strych… Potem okaże się, że jednak elementy przetrwania w postaci unikania potworów nie są sporadycznie, ale dość często wplecione w gameplay.

Wcielamy się w pewna kobietę, która z karteczką z prośbą o pomoc trafia przed drzwi posępnej, ogromnej rezydencji. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, więc jak to w grach bywa, trzeba będzie w butach protagonistki przetrwać ów piekło. Tym samym przyjdzie nam rozwiązać kilka ciekawych zagadek, które czasami pojawiają się w przygodówkach (odpowiednie wpisywanie kodów, włączenie odpowiednich przycisków itd.) a także dungeon crawlerach (stąpanie po właściwych stopniach, wybieranie odpowiedniej ścieżki we fragmencie z klatką schodową, czy chodzenie tyłem). Jednak Somnifuge będzie mi się już na zawsze kojarzyć z zagwozdkami związanymi z lustrzanymi odbiciami i pochodnymi tego typu zagadek. Pod tym kątem gra wypada dość oryginalnie, bo naprawdę rzadko w jednej grze można spotkać tego typu rozwiązania. Poza tym mamy ekwipunek, w którym zbieramy różne rzeczy, podpowiedzi, czy taśmy video. Na niektórych obejrzymy sugestie, co dalej robić a inne z kolei jeszcze bardziej podkreślą dziwność miejsca.

Poza zagadkami przyjdzie nam też unikać potworów. Wraz z postępami będziemy natrafiać na kolejne miejsca i niekiedy maszkary, które maja tam „legowisko”. Czasami nie zabiją nas od razu, lecz zranią, ale drugie spotkanie kończyć się może dla nas tragicznie. Jednak gra się wtedy nie kończy – ot trafiamy po drugiej stronie na łódkę na pełnym morzu. Mamy tylko pewien okrągły medalion z dziurą w środku i musimy nim „objąć” maszkarę z mackami. W ten sposób wracamy do rezydencji w pobliże miejsca, gdzie zginęliśmy. Ciekawe. Na razie jestem w części, która przypomina szpital i unikam psychopatycznej lekarki.

Gdy skończę jakieś 2 tytuły z listy wyżej, to na tapetę wleci SKALD: Against the Black Priory.

08.02.2026 14:54
kęsik
📄
25
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1693h Sezon w pełni, zaczynają się europejskie puchary. W pierwszej kolejce LM "tylko" Ajax więc całkiem niezłe przetarcie dla mojego nowego, młodego zespołu i ten test zdany bardzo dobrze. Zobaczymy co będzie w starciach z nieco mocniejszymi klubami. W tym sezonie Polska ma aż 6 klubów w Lidze Mistrzów, zobaczymy co z tego wyjdzie. W Ekstraklasie raczej spokój, komplet zwycięstw a reszta faworytów na razie jakoś nie zawodzi i trzyma się wysoko w tabeli. Z beniaminków najlepiej Arka, która po 8 kolejkach jest na 9 miejscu.

Saints Row IV, 29h, skończone Jednego dnia 4,5 godziny bez crashy a następnego 3 crashe w półtorej godziny. Tak to właśnie wygląda. Czytałem na reddicie, że np. organicznie gry w menadżerze zadań do dwóch rdzeni pomaga no ale u mnie tak średnio. I jeszcze dalej jest bug na końcu gry, gdy po pokonaniu Zinyaka nasza postać dalej trzyma jego głowę z kręgosłupem zamiast ją już wyrzucić i potem siedzi na tronie w cutscence z nią i potem tańczy z nią w outro. Bug dodany dwa lata po premierze, wiedzieli o nim ale nigdy go nie naprawili. A sama gra jest naprawdę dobra, zupełnie inna niż poprzednie części ale dobra po prostu. Wiadomo, ze ortodoksyjnym fanom SR to się raczej średnio spodoba ale mimo tego swojego całego absurdu mamy tutaj klimat SR i wiele fajnych nawiązań do starych części. Audiologi możemy zbierać także starych postaci i starych antagonistów, naprawdę fajna rzecz. Coś czego zdecydowanie brakowało w trójce, która wyglądała trochę jakby bardzo chciała na siłę zerwać trochę związki z początkiem serii. Bardzo przyjemnie się gra, supermoce bardzo fajnie wypadają. Dwa dodatki także całkiem solidne, szczególnie Enter the Dominatrix, z którego przecież SRIV powstało. Bawiłem się naprawdę dobrze mimo problemów technicznych.

post wyedytowany przez kęsik 2026-02-08 16:41:54
08.02.2026 16:39
Szlugi12
26
1
odpowiedz
Szlugi12
130
BABYMETAL

To i ja się dopiszę:

Terraria - nowy patch, nowa gra :D gra dalej sprawia frajdę i polecam każdemu wrócić jak ktoś dawno nie grał, aktualizacja robi robotę, chociaż nie jest tak wielka jak Journey End to i tak warto stracić czas w tej grze, pobawilem się z 55 godzin na nowym save po akutalizacji, finałowy boss zrobiony, napisy końcowe przeleciały, miałem ochotę na drugi raz na innym seedzie zagrać, ale jak zacząłem to niestety tyle razy już grałem, że na razie nie mam dalej ochoty, ale na pewno wrócę za miesiąc.

Clair Obscur: Expedition 33 - zaliczona przeszedłem, zaczałem nową grę plus i grałem sobie od nowa, bo miałem pustkę po poprzednim przejśćiu gry, dotarłem do malarki i pokonana, ale przestałem grać na tydzień i już mi się nie chce wracać i dokańczać, ale pewnie za jakiś czas wrócę.

Five Hearts Under One Roof - gra jako ciekawostka, bo zobaczyłem tą grę u Asmongolda jak grał jakiś czas temu, a że lubie klimat Japonii to też się skusiłem, nawet fajne klikadło ale na 5 godzin maks, raczej nie ma co tu tłumaczyć, taki symulator randkowania, najlepiej samemu sprawdzić.

Zawiodłem się na:

Vampires: Bloodlord Rising Vampires nie jest zły, ale trzeba poczekać aż trochę naprawią i rzeczy nowe dodadzą, niestety ale to wczesny dostęp, gra na razie zwrócona.

Carmageddon: Rogue Shift jakieś tam nadzieję miałem i wiązałem, ale też zwrócona, Carmageddon to jest tylko z nazwy, to już nie to samo, mogłoby się nazywać inaczej.

post wyedytowany przez Szlugi12 2026-02-08 16:39:30
12.02.2026 21:37
raziel88ck
😍
27
odpowiedz
raziel88ck
219
Reaver is the Key!
Image

2001 - Legacy of Kain: Soul Reaver 2 na Sony PlayStation 2
2013 - GRID 2 na PC

Pierwszy Soul Reaver ukończony. To było miłe porównanie pierwotnej wersji tej gry. Gry, którą poznałem u kuzyna na PSX. Dopiero później grałem u kolegi w demo na PC, a jeszcze później, bo dopiero w 2003 roku w pełniaka na swoim komputerze. Jak dziś wypada na tle edycji Dreamcastowej, komputerowej czy zremasterowanej? Klimatycznie, aczkolwiek najgorzej. Najgorzej pod względem wizualnym oraz płynnościowym. W kwestii sterowania ustępuje jedynie remasterom.

No i dziś wróciłem z pełną mocą do GRIDa 2.

15.02.2026 12:49
kęsik
📄
28
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1702h Jak na razie odmłodzony sezon daje radę także w Lidze Mistrzów, wygrane z Juve czy PSG raczej spokojne. W lidze częsta rotacja więc ci w poprzednich sezonach byli zawodnikami trzeciego wyboru teraz są zawodnikami drugiego wyboru i w lidze grają często w pierwszym składzie. Nie ma więc może już takich spektakularnych wygranych po 10:0 ale jednak dalej komplet zwycięstw. Ogólnie sezon raczej bez większych niespodzianek, nie ma jakichś większych sensacji, jak chociażby rok wcześniej GKS Katowice kręcący się w miejscach pucharowych. Kolejny słaby sezon Łęcznej, po kilku sezonach regularnej gry w Europie teraz może być już chyba 3 sezon bez pucharów.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 20h Najlepsza seria jRPG powraca w trzynastej odsłonie. I już w dwugodzinnym prologu dostarcza więcej ekscytacji niż cała poprzednia część. Wreszcie coś zaczyna się dziać, co prawda jeszcze nie wiemy za bardzo co dokładnie ale aż czuć w powietrzu, że za kulisami już coś się dzieje. Powracają starzy bohaterowie czyli Kevin niewidziany od 7 odsłon i Rean. Wiedziałem, że wracają ale nie spodziewałem się, że zobaczymy ich już w pierwszej godzinie gry. Potem natomiast w pierwszym akcie wracamy jednak do zespołu z Daybreaków i do stolicy Calvardu. No i obchodzimy wszystkie dzielnice miasta, w tym także jakieś zupełnie nowe dzielnice. System walki znowu lekko poprawiony, szczególnie ten w czasie rzeczywistym dalej dostaje kolejne usprawnienia ale dalej nie jest on na takim poziomie jak w ich innej serii czyli Ys. Turowy system jak zawsze klasa, tutaj zmian jest już zdecydowanie mniej ale niezmiennie jest to najlepszy turowy system jaki widziałem w jRPGu. Wizualnie jest niby trochę lepiej, chociażby ataki mają zupełnie nowe animacje, ale graficznie to dalej jest umówmy się poziom PS3 a i wydajność od poprzedniej części jakby się trochę pogorszyła. Poprzednia część serii była przynudzająca i nic nie wnosiła a ta od początku ekscytuje, aż musieli w ramach jednej podserii zmieniać podtytuł bo Daybreaki to tylko był jakiś wstęp do nowych bohaterów i nowego miejsca akcji oraz zapychacz. Prawdziwa akcja ma zacząć się tutaj...

post wyedytowany przez kęsik 2026-02-15 12:55:40
15.02.2026 20:04
Iselor
29
odpowiedz
4 odpowiedzi
Iselor
46
Senator

Rozpocząłem przygodę w Avowed i to jest coś mega ! Ale mi się to podoba!

16.02.2026 09:09
guitarzero
29.1
guitarzero
28
Konsul

No i gitara. Ja dopiero jutro zaczynam. Kogo stworzyłeś?

16.02.2026 11:43
Iselor
29.2
1
Iselor
46
Senator

guitarzero

Fabuła jest tak skonstruowana że musisz grac Boskim. Ale dalej masz dużą swobode odnośnie klasy/stylu walki. Ja to sam se utrudniam życie i moja postać poszła w łuk na odległość + krótki miecz (planowo, bo kowal nie ma krótkich mieczy xd muszę znaleźć) w jednej łapie i sztylet w drugiej. Myślałem że dam radę grać bez drużyny, solo, jak w The Outer Worlds gdzie nawet miało to sens, ale tutaj....No, się nie da, raz że fabularnie ciężko, a dwa że miałem już dwie walki takie że moja biedna Aliza pewnych walk by nie wygrała bez wsparcia towarzyszy (tak, gram kobietą).

16.02.2026 17:51
guitarzero
29.3
guitarzero
28
Konsul

Serio Boskim trzeba grać, nie można inną rasą? Nigdy nie podchodzili mi w tym uniwersum.

Granie solo w takie gry to dziwactwo, bez interakcji z drużyną to wręcz bez sensu, to nie Icewind Dale że drużyna była kontekstowa i tylko do walki :)

Dobrej gry.

17.02.2026 19:29
Iselor
29.4
Iselor
46
Senator

guitarzero

Boski, bo to jest fabularnie uzasadnione.

Lubię drużynę ale w grach izometrycznych. Dziwnie mi się gra po prostu w grach FPP choć tutaj jest spoko. W The Outer Worlds po prostu tak mi pasowało.... Do charakteru postaci jaką prowadziłem :) Miało to swój klimat. Tutaj zaś bez drużyny byłaby masakra w walkach bo te potrafią być ciężkie.

18.02.2026 20:34
raziel88ck
30
1
odpowiedz
raziel88ck
219
Reaver is the Key!
Image

2013 - GRID 2 na PC

Legacy of Kain: Soul Reaver 2 na Sony PlayStation 2 zostało przeze mnie wczoraj ukończone. Teraz pozostaje mi tylko czekać na premierę Legacy of Kain: Defiance Remastered. Tymczasem dalej ogrywam GRID 2 na PC.

Co do SR2 na PS2 to zaskoczył mnie efekt rozmycia w cutscenkach lub niektórych sytuacjach. Tego nawet remaster nie oferuje. A także menu, które jest inne niż na PC i bogatsze w zawartość. Mamy tu arty, filmy, opis historii serii itp. Super sprawa.

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-02-18 20:54:12
22.02.2026 12:57
kęsik
📄
31
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1711,5h W sumie to trochę szok, ze po tylu godzinach grania nadal chce mi się w to jeszcze grać i co tydzień kombinować co tu napisać. Wygrałem absolutnie wszystko co się dało, pełna dominacja Pogoni Szczecin zarówno w Polsce jak i w Europie. Ekstraklasą drugą najlepszą ligą. Polska kadra ze złotymi medalami Mistrzostw Europy i Świata i ze złotem olimpijskim. No ale gdzieś tam dalej w to gram, czasami z większa ochotą, czasem z mniejszą ale teraz w tym obecnym sezonie nagle Kotwica Kołobrzeg po sensacyjnym awansie od Eklasy, potem po sensacyjnym utrzymaniu, teraz sensacyjnie jest w środku tabeli, przez chwilę nawet na 8 miejscu. Dla takich niespodzianek się gra, nawet jeżeli nie dotyczą twojego klubu.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 45h Ale narobili smaku na początku, w prologu tym Kevinem i Reanem by potem ich nie widzieć przez 30 godzin pierwszego aktu. Cały pierwszy akt to była ekipa z Daybreków a teraz dopiero od drugiego widzę, że mamy już trójkę bohaterów i możemy sobie wybrać kolejność w której chcemy nimi grać. Więc drugi akt zacząłem sobie grając około 10 godzin Reanem a teraz wybrałem Kevina. Drobny minus jaki mogę teraz wylistować to to, ze zarówno Rean jak i Kevin są w starych lokacjach, które były w poprzednich częściach. Van dostał dwie nowe dzielnice chociaż w stolicy ale reszta na razie to same stare śmieci. Nie liczę tej symulacji z prologu, ale zaczynam się obawiać czy będą w grze jakieś zupełnie nowe lokacje. To jest trzecia część tej podserii Calvardu, wiec naturalnie porównuję ją trochę do Cold Steela III no i tam chyba większość to były nowe lokacje względem CSI i CSII. Pod tym względem trochę słabo. Znowu mamy opcjonalny dungeon, znowu ci źli go shakowali czy coś. Nadal na razie dalej coś się dzieje w tle ale do końca nie wiadomo co. Calvard chce w kosmos polecieć ale widać, ze coś kombinują bo chcą wysłać tam swojego nowego mecha. Ci najwięksi antagoniści wracają do swoich działań, widać, że coś będzie się działo ale też już się obawiam, ze ta część skończy się olbrzymim clifhangarem...

post wyedytowany przez kęsik 2026-02-22 13:00:43
22.02.2026 17:47
Scott P.
32
1
odpowiedz
Scott P.
148
Generał

TUNIC (3). Naprawdę chciałem poznać tajemnicę tej wyspy (chyba wyspy). Odzyskałem moce które mi odebrano, znalazłem tajne miejsce spotkań, nauczyłem się otwierać oznakowane drzwi, nawet te ze złota. I co z tego. Nie zalazłem 2 stron instrukcji, nie mam zamiaru uczyć się języka w którym ją spisano. Nie wiem jak odkryć sekrety za kamiennymi drzwiami w ośnieżonych górach. Udałem się do ostatniego Bossa, skopałem mu tyłek i nastąpił koniec gry. Koniec który miła wzbudzić we mnie zaskoczenie i smutek (nie udało im się to). Jestem zadowolony z tego zakończenia i że to skończyłem. Nie mam zamiaru do tego więcej wracać. Wolałbym już zagrać w oryginalną Zelde.

LEGO Star Wars: The Complete Saga (4). Tą grę przeszedłem wieki temu, kiedy jeszcze była podzielona na dwie. Ale pomyślałem że skoro z Tunic się nie udało, to ta będzie tą grą dla relaksu i przeszedłem ją znowu tym razem w takiej formie. Nie do końca to wyszło, tak na 90%. Jak się gra z myślą: zrobię to po łebkach, to wszystko jest ok. Ale jak się chce zebrać i odblokować wszystko (a przynajmniej trzy podstawowe cele) to zaczynają się schody. Niektóre sekwencje (szczególnie w OT) doprowadzają do złości takiego starego grzyba jak ja. A co ma powiedzieć dzieciak powyżej 3 roku życia, do którego jest skierowany ten tytuł. Rozdziały są za długie, w niektórych zdobycie odpowiedniej liczby monet jest zbyt duża. A ciągła naparzanka ze strony przeciwników naszej postać i bierna postawa naszego AI kompana w tym nie pomaga. O tym co się dzieje w sekwencjach w których zasiadamy za sterami słynnych pojazdów, nie warto nawet mówić. Tych problemów nie dostrzegałem w pierwszej połowie. Albo przynajmniej tak nie irytował żeby rzucać się w oczy. Albo tam to wszystko jest lepiej wyważone. Dlatego szkoda że te gry dalej nie są sprzedawane oddzielnie. Bo jest to jedyny przypadek, w którym prequle są lepsze od oryginalnej trylogii pod każdym względem.

26.02.2026 00:12
Drenz
33
1
odpowiedz
Drenz
40
Senator
Image

INCISION (14h, ukończone) - Retroshooterowa posoka rdzawego betonu skąpana we flakach i krwi. Gdyby wyszła ponad ćwierć wieku byłaby klasykiem. Minimalistyczna, w graficznym stylu sprzed dwóch dekad. Dominuje czerwono-szara kolorystka, bo świat wypełniony jest mieszanką flako-betonową. Jest krwawo, mięsiście i dynamicznie. Nie ma tutaj ręcznego zapisywania gry i checkpointów. Rozpoczynając poziom mamy jedno życie i w trakcie rozgrywki zbieramy sobie kolejne życia. Jeśli na danym poziomie utracimy wszystko, zaczynamy level od nowa. Nie jest to plus ani minus, ot takie założenia dewelopera. Na pewno gra nie jest trudna jak ją niektórzy przedstawiają. Przez całą rozgrywkę miałem problem jedynie z dwoma początkowymi poziomami w rozdziale drugim. W pierwszym brakowało mi przede wszystkim amunicji, zaskoczyła mnie końcówka, w której przeciwnik stopniowo wysyłał z naszego bohatera życie, bo nie wiedziałem co zrobić w pierwszej kolejności. Drugi poziom miał podobną końcówkę jak poprzedni i wtedy odkryłem, że ów dziada wystarczyło pozbyć się na starcie ;). W tych dwóch wypadkach bolała śmierć pod koniec danej mapy, bo wtedy trzeba było powtarzać praktycznie cały poziom. Najwięcej zaczynałem od nowa właśnie te wspomniane miejscówki. W każdym razie później już nie miałem takich sytuacji, poza mapą z bossem-sobowtórem. Grałem na poziomie normalnym – tym środkowym do wyboru. Do czyszczenia map z przeciwników podchodziłem spokojnie i systematycznie, co oczywiście wydłużało czas przejścia (poza miejscami, gdzie nagle pojawia się chmara wrogów – wtedy po prostu nie można dać się zabić). Czasy na YT sugerują, że Incision można przejść w około 5 godzin, ale wszystkie gameplaye są na najniższym poziomie trudności i nie są to również pierwsze podejścia oraz takie na 100%. U mnie jeszcze na czas poświęcony grze składa się to, że często byłem zmuszony zakończyć grę w trakcie rozgrywki, co wiązało się później z rozpoczęciem poziomu od nowa jak i nieraz miałem ją włączoną w tle, aby nie wychodzić z rozgrywki, by później ją dokończyć. Plus wspomniane powtórki poszczególnych poziomów.

Pukawki do dyspozycji gracza są raczej standardowym wyposażeniem w grach FPS. Mamy rewolwer, włócznio-piłę, strzelbę, wyrzutnię rakiet, karabin maszynowy, mini-gun, trzylufowego obrzyna, miotacz ognia czy elektromagnetycznego jednostrzałowca. Poza rewolwerem i mini-gunem inne mają jeszcze alternatywny strzał a wyrzutnia rakiet ma jeszcze trzecią możliwość wystrzelenia mini-atomówki (o ile jakąś znajdziemy). Jedną z broni jest też tzw. pupil, którego karmimy krwią z pokonanych przeciwników. Wypuszcza on pociski, które przylepiają się do wrogów i wybuchają. To, jakie zada obrażenia, zależy od jego nasycenia krwią – im wyższa, tym większy procent obrażeń. Do wyboru do koloru. Fajny jest motyw z podstawowym karabinem maszynowym, który przy przegrzaniu strzela ognistymi nabojami. Ogólnie czuć ciężkość broni. Niektórzy wrogowie są też bardziej podatni na poszczególną amunicję.

W samej kwestii przeciwników też jest ich trochę. Część jest związanych z poszczególnymi miejscówkami. Niemniej mamy coś na wzór strzelających pająków, podstawowych żołnierzy, przeciwników z tarczo-piłami, którzy miotają tarczami odbijającymi się od ścian, wybuchających samobójców, gigantyczne humanoidalne monstra, które rzucają w nas swoimi wnętrznościami, kosmicznych strzelców, dynamiczne strzelczynie wyposażone w snajperki, większe robo-pająki, czy najbardziej wkurzający, którzy mega szybko dobiegają do nas i atakują bronią białą (oj ci potrafią napsuć krwi i są na każdym poziomie, bo to w sumie podstawowy przeciwnik). Do tego dochodzą jeszcze inni wrogowie oraz minibossowie oraz bossowie. Z początku można odnieść wrażenie, że każdy boss jest stacjonarny, ale od drugiego rozdziału są już mobilni i nawet zróżnicowani.

O miejscówkach dużo nie napiszę, bo większość to ciemnie betonowo-krwiste korytarze, ale mamy też otwarte struktury. W kolejnych rozdziałach pojawiają się też inne kolory ów miejscówek. Niemniej trudno wskazać jakąś wyjątkową, bo większość jest podobna do siebie. Sam level design jest w porządku, aczkolwiek w pojedynczych miejscach można się zgubić jeśli nie zauważymy jakiegoś przejścia. Na jednym poziomie w pierwszym rozdziale szukałem dalszej drogi. Później już nie miałem z tym problemów, nawet jeśli droga dalej była przez wąski prześwit w górę. Jeżeli gdzieś jest dźwignia, która otwiera winnym miejscu bramę, to bez problemu tam trafimy. Na każdej mapie natkniemy się na wybuchające beczki a na niektórych także na jeziora toksycznej krwi, która zabiera nam pewną ilość życia jeśli będziemy za długo w nich przebywać (czym informuje stosowny pasek). Należy też uważać na lawę i ogień. Czasami mamy też elementy platformowe, ale są zrobione w porządku, trzeba się postarać, aby z nich spaść i stracić życie. A nawet jeśli gdzieś spadniemy, to przeważnie gdzieś niżej, bez utraty życia. Tylko trzeba zwyczajnie znowu pokonać ta samą drogę do celu. Są też sekrety, w których głównie znajdziemy amunicję, dodatkowe życie, czy power up do włócznio-piły bądź podnoszący czasowo obrażenia. Jednak niełatwo było niektóre znaleźć, bo przeważnie jest ciemno i jednostajnie (latarkę włączamy na każdym poziomie obowiązkowo). Z początku robiłem poziomy na 100%, ale później nie było motywacji, bo gra nie ma osiągnięć.

Oprawę wizualną sprzed dwóch dekad podkreśla jeszcze industrialna muzyka elektroniczna, bardziej eksperymentalna niż taka z jakimś rytmem. W miarę oryginalna jeśli chodzi o growe soundtracki. O ile podczas rozgrywki fajnie się ona ściera z tym, co widać na ekranie, tak próbowałem jej słuchać poza grą… i się nie da ;) Ale tutaj to już każdy ma swoje muzyczne gusta i preferencje.

Na koniec dodam, że gdy zakończy się dany rozdział musimy kliknąć w menu „nowa gra”. Wtedy wybieramy kolejny rozdział. Dziwne rozwiązanie, ale w końcu gra była wcześniej we wczesnym dostępie, więc zrozumiałe. Technicznie śmiga bez problemu, nie ma ścinek, szybko się włącza i wyłącza. Fabuła jest tylko pretekstem do eliminacji wrogów – śledzimy ją natrafiając w trakcie rozgrywki na pewne miejsca, które coś opisują, a także poprzez przerywniki filmowe i teksty na początku danego poziomu. Jest nawet ciekawa, choć niezbyt jakaś odkrywcza.

"Incision" oceniam bardzo dobrze. Gra raczej nie będzie mieć wielu miłośników, przez to, że nie ma osiągnięć oraz przez brak checkpointów. Niemniej uważam, że nie jest trudna jak ją malują a jakimś wirtuozem pierwszoosobowych strzelanek nie jestem. Jakoś w platformówkach nieraz można natrafić na produkcje, w których w przypadku śmierci musimy zaczynać poziom (a nawet cała grę) od nowa. Czemu to tutaj ma być minusem? Dla mnie nie jest. Warto dać szansę "Incision". Kosztuje niewiele a dostarcza niezłej rozgrywki. Nawet pomimo powtarzania niektórych poziomów, gra nie zraziła mnie do siebie i jakoś ciągnęła do kolejnego posiedzenia i chęci jej ukończenia. A to też już coś. 8/10

CHAPEL 3-D: THE ASCENT (1h, ukończone) - Kolejny retro FPS, tym razem w klimatach nieco magicznych. Po 5 minutach chciałem dać negatyw. Po pół godzinie już mocno naciągany pozytyw, ale stanęło na tym, że gry nie polecam. Ok, jest darmowa, nie do końca jest to zła produkcja, ale widać przede wszystkim, że jest niedokończona. "Chapel 3-D Ascent" miałem na liście życzeń od dawna, więc sporym zaskoczeniem było, że ni z gruszki, ni z pietruszki gra premierowo stała się dostępna bez zapowiedzi jako darmowy tytuł. Po odpaleniu od razu można było zauważyć dlaczego. Moje pierwsze 5 minut z grą to były 3 wyrzucenia do pulpitu i wyłączenie gry. Problemem najpewniej okazało się szybkie klikanie atakując mieczem. Postanowiłem, że podczas czwartej próby będę używał tylko magii miotając pociski z ręki. Bingo. Grę przeszedłem. Najśmieszniejsze okazało się to, że wcześniej musiałem wyjść z gry, bo wzywało życie i opuściłem rozgrywkę dosłownie przed końcem - wszedłem przez finałowe wrota, wyszedłem z gry a wystarczyło jeszcze kilka kroków do przodu, by zakończyć na dobre rozgrywkę... Taki los.

W ten sposób okazało się, że "The Ascent" to bardziej demo niż darmowy, pełnoprawny produkt od początku do końca. Sam opis w karcie gry Steam sugeruje coś innego. A zajawki video w tekście ukazują fragmenty rozgrywki, której w niniejsze produkcji nie znajdziemy. Fabuły tutaj brak. Tylko rozwałka. I niedorobiona. Od razu zauważymy, że gra ma ubogie udźwiękowienie. Wiele rzeczy aż prosiło się o jakiś dźwięk, ale odpowiadała cisza. Samo strzelanie magicznymi pociskami też pozostawało do życzenia. Trudno było przestawić się na celowanie z lewej dłoni i ogólnie momentami ciężko było trafić przeciwnika z większej odległości, bo zanim doleciał do niego pocisk to mijało trochę czasu (jak na standardy FPS).

Wrogów mamy w sumie trzy rodzaje: nieumarłych wojowników, nieumarłych magów i przeklęte, lewitujące ikony. Do ich likwidacji używamy magicznego miecza oraz zaklęć. Tych będzie trzy i różnią się szczegółami. Pierwszy jest magiczny pocisk - standard. Drugim jest pocisk w kształcie miecza, który przebija wszystkich wrogów na jego drodze. Trzeci to już elektryczny pocisk magiczny, dobry na większe skupiska wrogów, bo od trafionego wroga pocisk rozpraszał się i trafiał jeszcze przeciwników w pobliżu. Później zyskamy moc przemiany w potwora i możliwość miotania pocisków ognia. Jednak zanim w pełni wykorzystamy jego moce, to gra się kończy. Pasek many ładujemy miksturami - są jej trzy rodzaje, o których informuje kształt butelki. Jest oczywiście mikstura życia a także już rzadko spotykana wybuchająca. Ogólnie "amunicji" nigdy mi nie brakowało, ale należy pamiętać, że "magazynek" many ładujemy "ręcznie" - gra nie robi tego automatycznie po podniesieniu mikstury.

Graficznie jest całkiem OK. Jest schludnie, czytelnie, minimalistycznie. Nie spodobał mi się jednak level design i projekt rozgrywki polegający ciągle na pojawianiu się grup wrogów. Przechodzimy kilka kroków - z ziemi wychodzą wrogowie. Likwidujemy ich, kilka kroków dalej znowu wychodzą. Potem trafiamy do obszarów, w których co jakiś czas pojawiają się fale wrogów. Po dwóch, bądź trzech falach i ubiciu wszystkich otwiera się przejście do kolejnego obszaru i znowu to samo. Nuda. Tutaj tez można natrafić na błąd, w którym kolejna fala się nie załączy lub zabicie wszystkich nie otworzy drzwi. W jednym przypadku zaczynałem od nowa, w drugim udało mi się jednak dostać na kolejny obszar.

W przypadku błędów będziemy musieli zaczynać rozgrywkę od nowa. Jeśli wyjdziemy z gry nie kończąc jej, ponowne uruchomienie to zaczynanie od nowa. Jeśli zginiemy na pierwszym poziomie - zaczynamy od nowa. Na drugim poziomie - zaczynamy od jego początku (ale gdy wyjdziemy z gry z drugiego rozdziału, zaczynamy potem od nowa). W sumie gra jest krótka - to jakieś pół godziny rozgrywki, więc za jednym razem można ukończyć ów produkcję. Ale sami sobie odpowiedzcie na pytanie: czy warto?

SILVER BULLET (4h, jeszcze nieukończone) - Cóż, za stary już jestem na tego typu produkcje :) Dawniej człowiek shootery i bijatyki przechodził na jednym życiu a teraz klasyki ograne dziesiątki, jak nie setki razy, pewnie sprawiłyby kłopoty. Podobnie jest z Silver Bullet. Dałem sobie 4 godziny na przejście jej do końca, ale się nie udało. Polegałem na poziomie egipskim i ostatnim. Wspomniany pierwszy jakoś zabierał mi dużo życia, nawet jeśli docierałem do niego bez utraty życia i z wykupionymi dodatkowymi... Bywa. Będę jeszcze próbował od czasu do czasu.

A sama gra jest jak najbardziej w porządku. Wampir uprowadził szczeniaki Van Helsingowi, więc ten wyrusza im na ratunek. Z naszą bronią strzelamy do wszystkiego co się rusza. Mamy kilkanaście różnych poziomów, na których musimy po prostu przeżyć. Część z nich kończy się bossem. Czyli standard. Nasz bohater oprócz strzelania ma jeszcze zdolność przeskoku oraz chwilowej osłony. Ponadto mamy specjalną broń, która zadaje duże obrażenia, ale musi się co jakiś czas naładować. Warto jej użyć, gdy ekran zalewa morze wrogich pocisków, bowiem zamienia je w punktowane słodkości do zebrania. A oprócz nich zbieramy również monety, za które w sklepie kupimy jakąś zdolność lub punkt życia, który to ja wybierałem najczęściej.

Graficznie mamy pikseloze, ale czytelną i nie przeszkadza, nawet jeśli na ekranie dużo się dzieje. Muzycznie jest ok. Jedyne co mi się w Silver Bullet nie podobało to brak ruchu podczas strzelania. Niestety podczas przemieszczania się nie mogliśmy zadawać wrogom obrażeń. Ale takie założenia rozgrywki, które nieco utrudniały przechodzenie. Dla mnie gra jak najbardziej jest w porządku.

WAYOUT (5h, ukończone) - Wymagająca gra logiczna. Ci co piszą, że gra jest prosta nie wyszli nawet poza jeden, czy dwa zestawy kolorów (co zresztą widać po spędzonym czasie). Naszym zadaniem jest pozbycie się z planszy wszystkich kolorowych klocków. Klikanie w klocek biały sprawia, że staje się kolorowy a klocki przyległe zmieniają także swoją barwę. Musimy tak zaplanować klikanie, aby "oczyścić" cały poziom, najlepiej w określonej liczbie kliknięć.

Przechodząc kolejne wyzwania zwiększa się poziom trudności aż dochodzimy do zmiany koloru klocków, co też oznacza, że pojawiają się modyfikacje. Na przykład wraz z pojawieniem się różowych klocków mamy klocki z symbolem kółka, które to blokuje zmianę barwy sąsiadujących klocków, zaś kliknięcie na klocek z tym symbolem sprawia, że tylko on zmienia swój kolor. Odwrotnie działają klocki z symbolem plusa. Wariacji jest kilka. Ogólnie łatwiej załapać zasady w trakcie gry niż o nich pisać. Dodam jeszcze, że rozwiązując wszystkie łamigłówki mieszcząc się w określonej puli kliknięć na końcu zyskamy dostęp do największej finałowej planszy. Jeśli nie zmieścimy się w wymaganych turach, ale rozwiążemy łamigłówkę, pole z zadaniem będzie w kolorze żółtego. Potem możemy do niego wrócić i kombinować. Ja nie odblokowałem ostatniej planszy, bo jednak gra mnie trochę umysłowo wymęczyła, ale wszystkie łamigłówki rozwiązałem. Graficznie jest minimalistyczna. W tle gra przyjemna, ambientowa muzyczka. Dla mnie 6/10

Poza tym nadal gram w KAIRO (2h) i gra miejscami potrafi mnie zatrzymać przed jakąś łamigłówką lub tym, że nie wiem, gdzie się udać i czasami błądzę. Mimo to świetny klimat. Liznąłem jeszcze SKALDA, ale jeszcze nie opuściłem statku :)

post wyedytowany przez Drenz 2026-02-26 00:12:53
28.02.2026 08:05
PersonifikacjaCienia
34
1
odpowiedz
PersonifikacjaCienia
37
Brat
Image

Shadow of Tomb Raider (22+ godz.) - 59% ukończenia, dalej orbituję wokoło wioski Paititi, zbieranie śmieci vel odhaczanie znaczników i zadanka poboczne (dodatki). Jakieś 30 minut męczyłem się podczas ucieczki z Cenote a wystarczyło włączyć VSYNC :|

Darkward (0+ godz.) - gra tekstowa, może trochę PnC, z pogranicza mrocznej fantastyki. Póki co trudno ocenić, są elementy fajne, ale widzę już pewne słabości, zobaczymy.

Ukończone:

Fort Solis (6+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/fort-solis/komentarze/z16344#post0-16869592

Close to the Sun (5+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/close-to-the-sun/komentarze/z24e8a#post0-16870560

The Town of Light (3+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/the-town-of-light/komentarze/zd435a#post0-16865297

Stray Gods: The Roleplaying Musical (7+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/stray-gods/komentarze/z95983#post0-16871942

Paragnosia (4 godz.) - https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-paragnosia/z610187b3

Civilization VII (63+ godz.) - Ben Franklin poprowadził Amerykę ku zwycięstwu bez korzystania z nawet jednej jednostki wojskowej, dobra dyplomacja i wspólne cele okazały się znakomitą strategią której, jak zwykle tylko jeden przywódca nie mógł przyklasnąć.
Aśoka stanął w trudnej sytuacji gdy Konfucjusz Podstępny nakłonił Kserksesa, Gilgamesza, Tecumseha i Edwarda Techa do wspólnej wojny przeciw Syjamowi. Na nieszczęście agresorów Aśoka nie bez przyczyny nosi przydomek Obrońca Świata! Obrona Syjamu, mimo napaści z trzech stron, prób przejęcia zewnętrznych miast i jednostkowych ataków na resztę, mimo zmasowanych ataków sił połączonych, ani jedno miasto nie straciło niepodległości nawet na moment. Gro zasługi należy złożyć na dywizjon 02, który mimo małej liczebności zdołał wygaszać każde zarzewie a na koniec stał się postrachem, którego legendy spowodowały, że pierw Edward Tech i Tecumseh a potem nawet sam prowodyr Konfucjusz i Gilgamesz odpuścili. Tylko Kserkses Dumny walił głową w mur aż do samego końca nie mogąc przed swoim ludem okazać słabości.

One Gun Guy (1+ godz.) - to typowy przedstawiciel swojego gatunku. Mamy postać, która zbiera monety, w trakcie rozgrywki wzmacnia się na kilka sposobów, strzela przed siebie, pokonuje mniej lub bardziej skomplikowane trasy usłane różnego rodzaju platformami (stałe, ruchome, znikające, bieżnie, atakujące itp.) oraz innymi przeciwnikami czy pułapkami. Wszystko o czym można pomyśleć tu jest, tak, sekretne pomieszczenia też. No może jednego nie ma, nie ma podziału na etapy czy światy, tu wszystko jest w jednym ciągu co wystarcza na zabawę do godziny czasu. Nie jest to super zabawa, nie wystarcza na długo, brakuje tu jakiejś historii, Będące Ostatecznym Starcie Specjalne kończy się zanim się zacznie i muzyka jest nieco zbyt monotonna, ale w sumie jest kompletna, ma wyjątkowo zróżnicowane poziomy z uciekaniem przed kulą czy przejażdżką więc jest jakaś.

Wolcen: Lords of Mayhem (59+ godz.) - Ahriman pokonany, czas odbudować potęgę Stormfall! Niestety, po finale mamy powtórkę (dosłownie) aktu IV tylko że z większą ilością budynków i stopniowo coraz wyższym wzrostem poziomu trudności. Od czasu do czasu można pograć, ale trzeba się szykować na mnóstwo mielenia :/
Kolejne pętle Ahrimana zakończone, ale ODRADZAM, bo progres jest zbyt mały, bo sprzęt unikalny wypada rzadko a często się powtarza, bo osiągnięcia z normalnym podejściem wymagają setek godzin spędzonych na ciągłym mieleniu tego samego. Jeżeli grasz postacią lvl 80 i pokonujesz poziomy z przeciwnikami lvl 140 a pasek doświadczenia ledwo drga, to szkoda zdrowia. Ustawiłem sobie granicę na 60 godzin, zboostowałem co mogłem, reszta przez błędy nie wpadła. Kampania jest okej, mielenie szybko nudzi, bo jest bardzo ograniczone, ale półgodzinne sesje dla odmóżdżenia zdają egzamin.

EvilTrap: Prologue (0+ godz.) - darmowa, krótka pokazówka przed konkretnym tytułem mającym się ukazać w tym roku. Jako "psychologiczny horror" przyjdzie Nam brodzić po uszy w ciemności, uskakiwać od wyskakujących straszaków i kąpać się w nieprzyjemnej atmosferze. Tak, to dosyć typowy przedstawiciel gatunku choć pełnoprawny tytuł ma być czymś więcej. To solidne podstawy, ale również wiele niepewności co do ostatecznego kształtu. Gra jest mega liniowa o sztucznie korytarzowej strukturze. Brakuje też odpowiedniego prowadzenia narracji. Autor, póki co, nie spełnia obietnic.

HOUSE CALL (0+ godz.) - darmowa, to w zasadzie pojedyncza zagadka, w której trzeba znaleźć kombinację 4 cyfr. Wszystko jest w tych samych miejscach, ale kombinacja może się zmieniać co rozgrywkę. Niby próbuje dodać do tego jakąś historię, ale robi to nieudolnie. Ma za to bardzo fajny "vibe", który wzmacniają czarnobiałe "zdjęcia" stanowiące tła, które dodatkowo są rozciągnięte tak, by sprawiać wrażenie jakieś głębi. Szkoda tylko, że zakończenia (są dwa) są tak prostackie i zupełnie nie pasują do reszty :/

Out of Sight (2+ godz.) - darmowa gierka w poszukiwanie przedmiotów w 3D. Niby relaksacyjna a nie do końca. Sam zamysł spoko, ale bez usuwania czy oznaczania tego co już mamy oraz z mimo wszystko niewygodnym sterowaniem albo męczącymi planszami nocnymi i wodnymi, sprawia że trudno ją polecić.

Case Closed (0+ godz.) - darmowa, niedopracowana kryminalna historyjka PnC której jedynym plusem jest stosunkowo bardzo dobre udźwiękowienie.

Paperback (1+ godz.) - darmowa, sztywna historia w formie horrorowego symulatora bibliotekarza. Przede wszystkim, niezależnie o ustawień, niemal nic tu nie widać do momentu podjęcia latarki. Sam pomysł był do przyjęcia, w sumie jak dziesiątki podobnych, ale okołofinałowy moment totalnie rozczarował. Niby buduje napięcie nie najgorzej, ale moment rozładowania nie podrywa z krzeseł, bo jest poprzedzony raz anonsem, dwa fatalnym projektem i pomysłem.

01.03.2026 12:45
kęsik
📄
35
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1718,5h Przerwa zimowa więc trochę odpoczynku od wielkiej piłki. Na razie na wszystkich frontach jest dobrze z moim odmłodzonym składem, w Lidze Mistrzów także jakoś sobie chłopaki radzą. Nie ma może już co prawda jakich spektakularnych zwycięstw po 10:0 ale jest dobrze, inni także sobie w miarę radzą w Lidze Mistrzów. O TOP8 może być im ciężko ale Legia, Lech, Górnik powinni załapać się do TOP24 a i Radomiak nawet może jeszcze powalczyć. Tylko Zagłębie raczej bez szans. GKS Katowice ma dosyć słaby sezon w lidze, trzymają się ledwo nad strefą spadkową ale w Lidze Europy dają w miarę radę, tak samo Jagiellonia w Lidze Konferencji. W Ekstraklasie największa niespodzianka to zdecydowanie Kotwica Kołobrzeg, która dalej dzielnie trzyma się w środku tabeli i już na teraz ma chyba tyle punktów ile zdobyła w całym poprzednim sezonie.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 75h Spodziewałem się, ze jak przelecimy przez trójkę bohaterów to się drugi akt skończy a tu nic z tego, lecimy dalej. No i się trochę rozkręca. Ten poboczny dungeon był do tego momentu jednak wymagany a dopiero teraz niby staje się opcjonalny. No jest on trochę połączony z głównym wątkiem, chociażby przez to, że w sumie i tu i tu walczymy z tymi samymi ludźmi. Campanella the Fool się nam objawił i zapowiedział, ze będą dziać się rzeczy. Naprawdę, na razie to ta gra właśnie tym cały czas stoi; będzie się coś dziać, coś już się dzieje za kulisami jednak nie wiemy jeszcze co i tak od 70 godzin. No ale jak sam Kevin wrócił to wiadomo, ze będzie ostro. Gra się super dobrze, trochę takich mniejszych ulepszeń walki jest co sprawia, że gra się jeszcze przyjemniej niż wcześniej.

02.03.2026 12:12
Scott P.
36
1
odpowiedz
Scott P.
148
Generał
Wideo

Star Wars: Republic Commando (5). Co wam powiem to wam powiem, że ta Wojna Klonów (która wcale nie musiała używać klonów by się tak nazywać) to najnudniejszy zmyślony konflikt w jaki grałem.
Mamy tu taktyczny FPS, w którym kierujemy odziałem klonów do zadań specjalny. I na całą grę wysłano tych debeściaków (którym inne klony dogryzają że są takie debeściaki) na trzy misję. Na piaszczystą planetę (z epizodu drugiego), na statek kosmiczny (zapchaj dziurę) i na planetę pełną drzew (z epizodu trzeciego). Nie ma tu fabuły która w jakiś sensowny lub ekscytujący sposób powiązałaby te misje ze sobą. A ten nasz Oddział Delta to typowi przedstawiciele swojej profesji, niemający nic do powiedzenia po za utartymi sloganami.
Broń (do której amunicji ciągle brakuje) jaką dostali ci nasi wojacy to jakieś nieporozumienie. Pistolet strzelający kapiszonami, karabin maszynowy którym nie jest się w stanie trafić w drzwi od stodoły, snajperka która jest efektywna tylko w ręku naszych współtowarzyszy i granatnik (?) z czterema granatami. O broniach specjalnych które pozostawiają czasem wrogowie nawet nie warto wspominać. A skoro o nich mowa to mamy tu stertę złomu (roboty znane z prequeli), owady które zbudowały Gwiazdę Śmierci i zielone ludziki (nie znam tej rasy). Nie grzeszą oni inteligencją i różnorodnością, ale za to są gąbkami na kule.
Jak pomyśle że ta gra kiedyś kosztowała 60$ to mi się nie dobrze robi. Jest wiele gier podobnych do tej np. Brothers in Arms czy Rainbow Six Vegas, które pokazują jak tego typu produkt powinien wyglądać. Można też było pójść inną drogą np. pierwszego Call of Duty czy Bad Company 2. W taką grę to bym sobie zagrał. A tak mamy to co mamy. Kupiłem to w promocji za 16 złotych, a i tak uważam że za drogo.
PS Jakby się ktoś zastanawiał z którego roku jest ta gra to piosenka z napisów końcowych odpowie na to pytanie. Pasuje ona do Gwiezdnych Wojen jak wół do karety. https://www.youtube.com/watch?v=cKZDOrMSm1g

02.03.2026 19:50
37
odpowiedz
Znerfiony-Spojler
0
Junior

fajna strzelanka online rushteam-Rush Team - Gaming Style

03.03.2026 20:15
raziel88ck
😍
38
odpowiedz
1 odpowiedź
raziel88ck
219
Reaver is the Key!
Image

2013 - GRID 2 na PC
2026 - Legacy of Kain: Defiance Remastered na PC
2026 - Legacy of Kain: Defiance Remastered na Microsoft Xbox Series X

W GRID 2 jestem już w samej końcówce, więc w tym tygodniu z pewnością skończę. Za to zacząłem grać w Legacy of Kain: Defiance Remastered i jestem zachwycony.

post wyedytowany przez raziel88ck 2026-03-03 20:16:42
03.03.2026 20:17
raziel88ck
38.1
raziel88ck
219
Reaver is the Key!
Image

I drugi zrzut.

08.03.2026 12:49
kęsik
📄
39
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1726,5h Doszło do zabawnej sytuacji, o której już miałem tydzień temu napisać ale zapomniałem. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu trener Lecha odszedł do Crystal Palace. Chłop z zespołu grającego regularnie w Lidze Mistrzów, nawet dochodzącego do półfinału odszedł do średniaka w Anglii. Wytrzymał tam ledwo kilka miesięcy i w grudniu został zwolniony zostawiając zespół w strefie spadkowej. Co robi Crystal Palace? Bierze trenera Górnika Zabrze. Kolejny trener zamienia zespół grający regularnie w Lidze Mistrzów na strefę spadkową Premier League. Myślałem, że kontynuacją tej historii będzie to, ze nowym trenerem Górnika zostanie wcześniejszy trener Lecha, któremu nie poszło w Anglii ale jednak aż takiego komicznego zakończenia się nie doczekałem. A tak poza tym to nic super ciekawego się nie dzieje, polskie zespoły dzielnie walczą w 1/8 europejskich pucharów bo nie wywalczyły bezpośredniego awansu z Fazy Ligowej i nawet coś tam im idzie. Nawet Radomiak chyba poszedł dalej w Lidze Mistrzów.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 105,5h Wczoraj robiłem szybką matematykę i wyszło mi, że ostatnie 50 godzin grania to było około 40 godzin Vana i 10 godzin Reana. Kevina od 50 godzin nie widziałem, pomijając poboczny dungeon. Nie spodziewałem się, ze tak będzie wyglądał powrót po 7 częściach nieobecności starego bohatera. Taki był hajp, że Kevin wreszcie wraca a tu na razie z trójki bohaterów pełni najmniejszą rolę. Szybka kalkulacja mówi, że ze 100 godzin grania Kevin miał tylko około 10 godzin swojej ścieżki, Rean 20 a Van całą resztę. Rozumiem, że to podseria Calvardu i Van jest mocniej eksponowany ale jednak liczyłem, że te proporcje będą trochę bardziej zrównoważone. Drugi rozdział trwał 60 godzin. Tego zdecydowanie się nie spodziewałem. Zaczyna się już coś dziać, Rean coś w swojej ścieżce odkrył, doszło już do preludium starcia wyczekiwanego od zapowiedzi w Reverie. U Vana z kolei pojawiła się w ogóle jakaś zupełnie nowa frakcja, cholera wie co tu się wyrabia. Chyba na ten moment mogę już powiedzieć, że to najlepsza odsłona serii od czasów Cold Steela IV.

08.03.2026 14:00
Scott P.
40
2
odpowiedz
Scott P.
148
Generał

Freedom Fighters (6). Kolejny quazi taktyczny szuter tylko tym razem z trzeciej osoby. I zamiast walki z robotami w odległej galaktyce, walczymy z Rosjanami na planecie Ziemia w miejscowości Nowy York.
Grając w to ciągle towarzyszy nam myśl, że czegoś w tym wszystkim brak i głowy nie dam sobie uciąć, ale pewnie za ten brak odpowiada EA.
Dobrze się strzela do okupanta, ale w sumie przez cały czas robimy to samo. Docieramy do masztu i zmieniamy czerwoną flagę na granatową. Po drodze zabijamy paru rusków i ewentualnie coś wysadźmy lub kogoś uratujmy. I tak przez całą grę. Przez to szybko wkrada się nuda i nie da się przejść tego za jednym posiedzeniem.
Fajnie że dowodzimy małym odziałem piechoty, którego liczbę można zwiększyć dzięki naszym heroicznym czynom. Ale w sumie jest to motłoch biegnący masą na przeciwnika. Nie można wydać konkretnego polecenia konkretnej osobie.
Niby są wodzowie tej Czerwonej Inwazji, ale nie ma z nimi bezpośredniej konfrontacji. Nie ma tu walk z bossami. Jest fabuła, ale nie spina tych misji w jakąś spójną całość. A na koniec mamy urwane zakończenie.
Za soundtrack odpowiada Jesper Kyd, ale z tych 18 utworów może w pamięci zapada trzy. Pewnie dlatego że są najczęściej wykorzystywane.
Pewnie ioi chciało te niedociągnięcia naprawić w sequelu, ale jak się robi taki średniak (nie z własnej winy, a może i z własnej) to nie można liczyć na zielone światło od takiego wydawcy jakim jest EA.

11.03.2026 09:45
41
odpowiedz
Krystian03
6
Pretorianin

Po tym jak zaczęły mi się wyświetlać filmiki pokazujące bardzo szybkie przejście gry pomijając około 80-90% fabuły z użyciem błędów, które na początku jest bardzo ciężko wykonać a chciałbym spróbować to zacząłem grać ponownie w GTA San Andreas wersja 1.01. Klonowanie pojazdów misyjnych, przechodzenie misji w trybie bez, automatyczne przejście do misji 0 podczas innej, pomijanie niektórych misji lub przyspieszenie/teleporty, dostanie bardzo dużej ilości kasy bez kodów, teleport do innego miejsca z możliwością sterowania i robienie obydwu misji na raz.

15.03.2026 12:45
kęsik
📄
42
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1736h Jesteśmy na takim etapie sezonu, że sporo polskich zespołów już odpada niestety z europejskich pucharów. Na etapie ćwierćfinałów mamy 3 polskie zespoły w Lidze Mistrzów i jeden w Lidze Konferencji. W Lidze Mistrzów były już dwa polskie pojedynki; Lecha z Górnikiem i mój z Radomiakiem. W Lidze Europy dosyć GKS Katowice poległ z Lazio, kiepski mają obecny sezon, spaść z Ekstraklasy to raczej nie spadną ale do pucharów to nawet się nie zbliża. Z kolei w Lidze Konferencji Jagiellonia jeszcze się. Ogólnie to trochę szkoda mi tej LK, bo gra tam zawsze tylko jeden zespół z Polski z miejsc 7-8 więc nie jest to ta ścisła czołówka ligi, więc mają tam ciężko w późniejszych fazach powalczyć z tymi lepszymi zespołami i ciężko o końcowy sukces w tych rozgrywkach. W lidze raczej stabilnie, środek stawki raczej wyrównany, chyba nie zapowiada się aby ktoś sensacyjny się dostał do pucharów jak chociażby GieKSa sezon wcześniej.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 130,5h Wreszcie po tylu godzinach zupełnie nowa lokacja. Wcześniej odwiedzaliśmy tylko znane miejsca, w których byliśmy już we wcześniejszych częściach plus nowe dwie dzielnice miasta plus jakieś nowe dungeony. A teraz wreszcie zupełnie nowe miasto. Nie jakoś porywająco duże ale jednak całkiem nieźle wyglądające. Wydaje mi się, ze już powoli zbliżam się do końca, nie wiem co tu się wydarzy ale śmierdzi okropnym clifhangerem coraz bardziej, tutaj jest zdecydowanie za dużo wątków, których nie da się tu ładnie skończyć. Tyle godzin grania, nie wiem w sumie gdzie ten czas znika ale to chyba dobrze świadczy o grze, coraz bliżej do wystrzelenia rakiety w kosmos, dowiadujemy się że cośtam cośtam 20 lat temu no i co ma się teraz wydarzyć? Lecimy w komos a tam nie ma kosmosu? Lecimy w kosmos a tam diabeł? Lecimy w kosmos i super mech niszczy świat? Jakby w naszym świecie w latach 80-tych taki ZSRR chciał wysłać w kosmos broń to chyba byłaby jakaś wielka panika. A tutaj to w sumie luz, Calvard wysyła satelitę w kosmos, dosłownie 3 dni później chce wysłać pierwszego człowieka w kosmos w najnowszym bojowym mechu. Już pomijam fakt, że mieli uzgodniony z największą organizacją przestępczą pakt o nieagresji, który akurat kończy się w dniu wystrzelenia...

17.03.2026 18:18
lordpilot
😍
43
odpowiedz
lordpilot
234
Legend
Image

Cyberpunk 2077

Tym razem na PS5.

Chyba nigdy mi się ten tytuł nie znudzi :). Przechodzę go czwarty raz. 27 godzin za mną. Ciężko się oderwać, choć niektóre questy znam prawie na pamięć;). Cieszy, że (w odróżnieniu od Wiedźmina 3) wersja "next genowa" (w moim przypadku darmowy update z PS4) jest technicznie porządnie doszlifowana. Perełka.

22.03.2026 12:48
kęsik
📄
44
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1747h Trzy polskie drużyny w półfinale Ligi Mistrzów? Tego jeszcze nie było. Ja, Legia i Górnik. Jak do tego doszło nie wiem. Obstawiam jednak, że polskiego finału nie będzie. Ale to i tak wielki wynik. Oprócz tego jeszcze Jagiellonia w półfinale Ligi Konferencji. Legia w półfinale LM a w lidze właśnie dostała w tyłek od Kotwicy Kołobrzeg, która to siedzi sobie na 8 miejscu i może zakręcić się koło europejskich pucharów. Tak to wygląda. Słaby sezon Łęcznej i Katowic, Raków też chyba na pewno poza pucharami. Spadek raczej Korona, Piast, Cracovia.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 156h Stabilnie i coraz bliżej końca. Zaraz się okaże, że to jest najdłuższa odsłona serii. A z odczytów na HowLongToBeat wcale to nie wynika. O mistrzu Reana słyszeliśmy już chyba w pierwszym Cold Steelu ale dopiero teraz dochodzi do spotkania. I oczywiście do walki bo jakże by inaczej. Na jego ścieżce rakieta w kosmos już startuje, zobaczymy co na innych. U Vana jakieś cuda na kiju się dzieją trochę, po dwóch poprzednich częściach które były w miarę "spokojniejsze" tutaj jest akcja. Co prawda to nie jest jeszcze poziom Cold Steela IV jeżeli chodzi o skalę tej akcji ale jakby bardzo nieśmiało zmierzamy w tym kierunku. Tyle, że to pewnie dopiero w następnej części. Niektóre walki z bossami są trochę irytujące. Szczególnie z takim jednym "tworem". Nakładam se odporność na debuffy a ten mi turę później caneluje tę odporność i jednocześnie nakłada debuffy. No skandal po prostu.

29.03.2026 13:22
kęsik
📄
45
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1754h No i tak jak się spodziewałem, trzy polskie zespoły w półfinale Ligi Mistrzów ale tylko ja w finale. Niestety ale Legia dosyć solidnie dostała od Realu Madryt, a Górnik ze mną poległ. Nie wiem czy kiedyś będzie ten polski finał. Oprócz tego Jagiellonia miła niespodzianka i finał Ligi Konferencji. Raczej niespodziewany sukces, to pierwszy występ Jagi w pucharach od wielu lat, dodatkowo w trakcie sezonu trener ich opuścił. W Ekstraklasie chyba ostania kolejka została, Kotwica Kołobrzeg chyba dalej ma szansę na puchary, jak będzie 8 miejsce pucharowe miejsce dla Polski.

The Legend of Heroes: Trails beyond the Horizon, 177,5h, skończone No powiem tak, jak myślicie, ze jakieś Final Fantasy czy Persona to są bardzo dobre jRPGi to wy nic nie wiecie o dobrych jRPGach. Absolutne peak fiction. Ostatnie parę godzin to jest dosłownie i w przenośni kosmos. Dużo emocji, napięcia i nawet wzruszenia. 2 tygodnie temu zastanawiałem się co się wydarzy jak polecimy w kosmos: Lecimy w komos a tam nie ma kosmosu? Lecimy w kosmos a tam diabeł? Lecimy w kosmos i super mech niszczy świat?. No i muszę powiedzieć, że w sumie coś z tego się jakby sprawdziło. Ale gra kończy się absolutnie obrzydliwym clifhangerem, gorszym niż Cold Steel I i III. I teraz czekaj nie wiadomo ile na kontynuację, która nie jest jeszcze nawet zapowiedziana. To pierwsza taka sytuacja, bo dotychczas gdy nowa część wychodziła na zachodzie to w Japonii już kolejna odsłona lub dwie były już wydane. Teraz robią remaki pierwszych odsłon więc Horizon 2 nie wiadomo nie kiedy wyjdzie, najwcześniejszej w następnym roku w Japonii. Po Daybreaku 2, który dla mnie chyba najgorszą odsłoną serii, Horizon to zdecydowanie jedna z najlepszych części tej najlepszej jRPGowej serii.

post wyedytowany przez kęsik 2026-03-29 13:23:42
29.03.2026 13:59
Texas84
46
odpowiedz
Texas84
170
Generał
Image

Terminator: Resitance widać, że nie mieli nie wiadomo jak wielkiego budżetu na produkcję ale ogólnie szacun bo jest klimat. Zwłaszcza pierwszej części Terminatora z muzyką w menu głównym. Świetnie wprowadza do gry. Jeśli ktoś lubi dwie pierwsze części filmu a zwłaszcza tę pierwszą :) to warto zagrać.

29.03.2026 15:29
Janczes
47
odpowiedz
Janczes
211
You'll never walk alone

od mojego ostatniego wpisu z 1 lutego sporo zmian u mnie ;)

PC - właśnie przed chwila ukonczylem główny wątek w FrostPunk. Byc moze bede sie bawil jeszcze w poboczne scenariusze, zobacze czy warto.

PS4 - Ratchet i Clank. sympatyczna przygodówka, ale jako stary koń grajac w cos takiego czuje sie dziwnie xD

29.03.2026 15:50
Scott P.
48
1
odpowiedz
Scott P.
148
Generał
Image

Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth (Porzucona). Tak porzuciłem tego gniota zaraz przed jego końcem. Zagrałem w to to, by skonfrontować moją starą opinię na jego temat. Była ona negatywna, teraz jest ona ekstremalnie negatywna. Naprawdę nie wiem jak można tak spieprzyć podstawowe mechaniki gry. Te mechaniki które mają cię prowadzić do jej końca. Wszystko tu sobie można wsadzić w tyłek.
Poczynając od naszego zblazowanego bohatera (porcelanową lale). Koleś jest w stanie połamać sobie nogi po skoku z taboretu. Jego prędkość poruszania jest wolniejsza od przeciętnego żółwia. Był policjantem a ma problemy z celowaniem. Mamy tu sekwencje skradankowe, ale nie warto sobie nimi zawracać głowy. W większości przypadku można je olać. Pomaga w tym sztuczna inteligencja przeciwników która stoi na niskim poziomie. Mamy drobne zagadki, ale konia z rzędem temu kto za pierwszym razem jest w stanie rozróżnić co jest interaktywne, a co nie. Które przedmioty można podnieść, a które nie. Do tego brak możliwości zapisu stanu gry kiedy się chce. I żeby nie można było przewinąć cut scenek. Słuchać w koło Wojtek tych samych czerstwych dialogów po przegranej walce z bossem. A skoro o tym mowa te walki też są spieprzone. Jednego bydlaka z łajby trafiłem pięć razy i nic. A po kolejnych niekończących się próbach okazuje się że wystarczy go trafić trzy razy. No bo jak wiadomo trzy jest większe od pięciu. I ten otyły ostatni boss przy którym trzeba łazić w tej i z powrotem. Spóźnisz się i zaczynasz od nowa ten powolny marsz kaleki bohatera. I to jest moment w którym moja przygoda się skończyła, a konkretnie na ucieczce z jaskini. Gra nie pozwoliła mi stamtąd uciec.
Odrobinę rozumiem zamiłowanie do tego tytuł. Bo jak ktoś był w tamtym okresie spragniony takiej gry, to był w stanie jej wiele wybaczyć. Jak to mówią na bezrybiu i rak ryba. Albo był bardzo młody i wszystko mu się wtedy wydawało takie uuuuuu. No ale ja nie byłem, więc nie patrzę na to wszystko przez okulary z napisem nostalgia, nie jestem wstanie jej wybaczyć niedorobieństwa. Ktoś powie że pierwsza połowa gry jest lepsza od drugiej. A ja powiem czy ja wiem dla mnie są one na równi. Po prostu Innsmouth wydaje się ciekawszą lokacją od zapyziałej rafinerii czy dziury w ziemi.
To zabawne że do szaleństwa doprowadza w tej grze wszystko to co nie powinno.

post wyedytowany przez Scott P. 2026-03-29 15:54:01
31.03.2026 14:22
PersonifikacjaCienia
49
odpowiedz
PersonifikacjaCienia
37
Brat
Image

Ukończone:

Shadow of Tomb Raider (37+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/shadow-of-the-tomb-raider/komentarze/ze5090?PAGE=5#post0-16882337

Heavy Rain (14+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/heavy-rain/komentarze/z011f8?PAGE=3#post0-16890340

Husk (5+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/husk/komentarze/z94768#post0-16895005

Crowalt: Traces of the Lost Colony (3+ godz.) - przygodówka o stosunkowo kiepskiej warstwie audiowizualnej, bardzo liniowa i zmuszająca do ciągłego łażenia w te i z powrotem, ale mająca całkiem ciekawą warstwę fabularną i całkiem spoko minigierki. Mimo wszystko nie polecam.

Darkward (3+ godz.) - ma nadzwyczajny klimat, ale niestety trudno nie popaść w "klikańsko". Niby mniej więcej wiadomo co chcemy zrobić, ale czasem dzieje się coś zupełnie innego :/ Treść jest fajna, ale no rozgrywka leży, za słabo opowiada, w zasadzie nie "nakierowuje". Liniowa.

01.04.2026 13:59
Elder Statesman
50
odpowiedz
Elder Statesman
13
Centurion
Image

Teraz mam tak, że nie chce mi się w nic grać i muszę dać odpocząć kciukom, ale w takich okresach też gram - tylko, że na telefonie. Obecnie są to dwie gry, obie z tego samego studia Avid Games, obie oparte na tej samej koncepcji edukacyjnej, tyle że jedna ma już kilka lat a druga jest nowa i jest próbą świeżego podejścia. Są to Cards, the Universe and Everything oraz Wild Cards. Ogólnie koncepcja tych gier przypomina mi filatelistykę z możliwością grania znaczkami. Tak jak na znaczkach pocztowych, na kartach w tych grach są postacie historyczne, zwierzęta, miejsca, planety itp. Czyli zbieramy i zgłębiamy "lore" naszego świata:) Dalej to już jak w karciankach - układamy talie i szukamy synergii, bo karty mają swoje moce, i ścieramy się z innymi graczami. W CUE każda partia to około 10 min, a w Wild Cards jest już szybciej bo około 6 minut. Jest też handel z innymi graczami i łączenie kart w potężniejsze. Świetne jest to, że na rewersach kart są opisy zawierające ciekawostki odnoszące się do ich tematyki (ale uwaga - te gry nie są po polsku), więc niekiedy wchodzę w nie tylko po to żeby poprzeglądać karty, poczytać ich opisy i czasami wysłać się w podróż po Internecie w celu dalszego zgłębienia tematyki kart. Obie gry są darmowe a płaci się za walutę w grze, przy czym dużo tej waluty wpada samo i nie ma problemu ze stałym gromadzeniem kart bez płacenia.
Jeśli udało mi się kogoś zachęcić, to podaję Referral Code do obu gier, po wpisaniu którego dostaje się walutę na start (ja oczywiście też z tego coś będę miał): Cards, the Universe and Everything - 5NW-FKJ-0DW, Wild Cards - 0SW-4ZJ-S6P.
PS. CUE jest też na Steamie.

05.04.2026 12:58
kęsik
📄
51
1
odpowiedz
kęsik
171
Legend
Image

Football Manager 2023,1758,5h Liga Mistrzów znowu wygrana, to już się robi nudne. Wymiana połowy składu, pozbycie się kilku najlepszych, starych zawodników nie sprawiło, że było nagle jakoś trudniej wygrywać wszystko co się da. To co, mam teraz wyrzucić wszystkich powyżej 21 roku życia i grać samymi juniorami? Dużo ciekawsze jest śledzenie innych klubów, a tu Jagiellonia sensacyjnie wygrywa Ligę Konferencji a Kotwica Kołobrzeg kończy sezon w Ekstraklasie na 7 miejscu i zagra w Lidze Europy. Totalny szok. W 4 sezony przeszli od II ligi do Ligi Europy. Radomiak w Lidze Mistrzów nie był chyba aż taką dużą niespodzianką. Teraz letnia przerwa więc nudy, aż takie, ze odechciało mi się grać.

Slay the Spire, 16h Połącznie gry karcianej z roguelike. Już od jakiegoś czasu miałem grę na oku ale nigdy nie było okazji. Teraz przy okazji premiery dwójki we wczesnym dostępie była jedynka tanio na promocji więc w sumie pomyślałem, czemu nie? W sumie to nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, wiadomo, że to będzie Gwint czy jakiś inny Hearthstone ale też nie będzie jak Hades. Szczerze to nie wiedzieć czemu myślałem, że np. talię będziemy budować przed wyruszeniem w drogę a potem co najwyżej będziemy mogli te karty modyfikować lub ulepszać. Rzeczywistość jest jednak inna, podbój Iglicy zaczynamy mając stały zestaw kart początkowych i dopiero w czasie drogi zbieramy nowe karty i buduje naszą talię. No i jak zawsze tutaj wjeżdża RNG no bo jak ci nic dobrego nie wypadnie no to jest kiepsko. W grze są także artefakty modyfikujące rozgrywkę i znów, jak nic ciekawego nam nie wpadnie to bieda. Są 4 klasy postaci, które mają różne zestawy kart i niekiedy zupełnie inne style rozgrywki. Na obecną chwilę największą niewiadomą stanowi Cień, no nigdy mi się jeszcze nie ciekawego nie złożyło. Defektem za pierwszym razem doszedłem do samego końca, więc w sumie grę już skończyłem, napisy końcowe widziałem, ale Cień to jakaś straszna tragedia a wypadałoby przejść grę wszystkimi klasami. Trzeba powiedzieć, że gra całkiem nieźle wciąga.

GreedFall, 8h Szukałem takiej gry, w którą dawno nie grałem a można byłoby sobie zagrać, trochę odświeżyć, może zweryfikować opinię o niej i padło na GreedFalla, dodatek jakiś wyszedł w który nie grałem więc też coś nowego będzie można zobaczyć. Na premierę bardzo mi się podobało, zdecydowanie najlepsza gra studia Spiders, progres w porównaniu do poprzednich gier bardzo wyraźny. I już sam początek gry, jeszcze zanim trafiamy na wsypę gdzie dzieje się właściwa gra, pokazuje nam że pod względem mechanik rozgrywki czy dowolności RPGowej jest tutaj naprawdę dobrze. Nasze umiejętności przydają się nie tylko w dialogach ale także w eksploracji. Istnieje kilka opcji aby się gdzieś dostać, można wszystkich przeciwników wytłuc, można się przekraść albo, jeżeli mamy taką umiejętność, wysadzić ściankę by sobie stworzyć wejście. Do innych miejsc można wejść ubierając pancerz danej frakcji. Jeżeli chcemy gdzieś przeskoczyć to także potrzebna nam jest do tego umiejętność, aby tworzyć eliksiry lub ulepszać ekwipunek również, tak samo z otwieraniem zamków, więc jest to gra gdzie umiejętności naszej postaci są bardzo znaczące i realnie wpływają na rozgrywkę więc rozwój postaci jest kluczowy. A bonusy do umiejętności mogą pochodzić z ekwipunku czy od naszych towarzyszy gdy nas wystarczająco polubią. Więc można trochę kombinować i np. nie inwestować w jakąś umiejętność wykorzystując bonusy. Naprawdę dobre są tutaj zadania, często złożone, z kilkoma możliwościami ich zakończenia. Ogólnie w warstwie narracyjnej, klimatycznej i mechanicznej jest bardzo solidnie. Walka taka sobie akurat no ale gra AA więc cudów nie można wymagać. Jest tu trochę drewna ale mniej niż w poprzednich grach tego studia, gra wygląda różniej całkiem nieźle pomijając modele postaci.

05.04.2026 21:33
Szlugi12
52
1
odpowiedz
Szlugi12
130
BABYMETAL

Dawno mnie w tym wątku nie było, a trochę się nazbierało:

Call of Duty®: Modern Warfare® - 10 godzin na steam, kampania skończona, w multiplayer trochę pograne, kiedyś grałem na battlenet i to całkiem sporo, bo pamiętam że miałem kamuflaże wszystkie odblokowane, niestety nie pamietałem danych do konta Activision, to zagrałem sobie od nowa, single miodzio, najlepsza część z COD'a jak dla mnie jesli chodzi o ostatnie części.

Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection - nabite 40 godzin steam i niestety ale się poddaje, zaliczyłem Stories 2 i 1, w 2 miałem z ponad 200 godzin, tu niestety już nie mam tego zapału co wtedy i jej raczej nie ukończę, no chyba że kiedyś.

Diablo II Resurrected - 160 godzin steam, bawi dalej jak za dawnych lat, na piekle amazonka i paladyn i pewnie się będzie często wracać.

No i najważniejsze:

DEATH STRANDING 2: ON THE BEACH - 80 godzin steam, niech każdy mówi co chce, symulator kuriera czy nie, to jest to Absolute Cinema od Kojimy, jak dla mnie gra 10/10 i nie rozumiem czemu nie wygrało żadnej nagrody na game awards, przecież ta gra to dwa levele wyżej niż taki clair obscur... nigdy nie zapomnę tej gry, dla mnie jest to top gier które zagrałem, gdzie jest obok takiego Red Dead Redemption 2.

Forum Forum Rozmawiamy
Odpowiedz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl