W co gracie aktualnie #7
Za pozwoleniem użytkownika squaresofter (autora świetnego cyklicznego bloga W co gracie w weekend) i aprobatą stałych bywalców jego bloga, zakładamy forumowy wątek w którym możemy dzielić się naszymi growymi przygodami.
Każda platforma i gra mile widziana, każdy gatunek i każda opinia oraz spostrzeżenie na temat gry - także mile widziane.
Dla ludzi szukających inspiracji w co zagrać lub nawet jaką serią lub gatunkiem się zainteresować.
Oczywiście nadal wspieramy squaresoftera i jego wpisy na blogu, to on to wszystko rozpoczął ale słabo nam to wspieranie idzie. A tak w ogóle, to już nie ma za bardzo czego wspierać :(
Poprzednia część: https://www.gry-online.pl/forum/w-co-gracie-aktualnie-6/zcfe1dff

2013 - GRID 2 na PC
Aktualnie ogrywam GRID 2 i przyznaję, że bardzo wciągnęła mnie ta gra. Miła odskocznia od wyścigów w otwartym świecie.

Football Manager 2023,1647,5h Dwa polskie zespoły w półfinałach Ligi Mistrzów, jeden w Lidze Europy (w 1/4 mieliśmy polski pojedynek) i jeden w Lidze Konferencji. Całkiem solidnie. Ale wygląda na to, po roku przerwy znowu będzie w finale LM grał ze mną zespół angielski bo na polski finał to jednak raczej się nie zapowiada. W Ekstraklasie nic przełomowego się nie dzieje, na obecną chwilę Górnik Zabrze zyskał minimalną przewagę w walce o drugie miejsce. W finale Pucharu Polski znowu dojdzie do starcia z moimi rezerwami.
Digimon Story Cyber Sleuth: Complete Edition, 49h Trochę siadło mi to granie, nie będę ukrywał. Trochę mdła się robi ta gra z biegiem czasu niestety. Trochę taki przypadek Persony 4, gdzie im dalej w las, im więcej było już zrobione, tym gorzej się grało i gra stawała się bardzo monotonna. A tutaj teoretycznie tego dodatkowego contentu urozmaicającego rozgrywkę jest jeszcze mniej, zadania poboczne w sporej części polegają na lataniu w kółku po bardzo podobnych do siebie dungeonach, często tych samych wręcz dungeonach. Trochę kiepsko. Na tym etapie na którym jestem fabuła też jakby trochę zwolniła i w sumie od jakiegoś czasu stoi trochę w miejscu.
Saints Row 2, 20h Już od dawna miałem ochotę na ponowne przejście SR2. To była moja chyba pierwsza gra pudełkowa, która wymagała Steama ale z racji na tragiczny port na PC (dzięki CD Projekt!) granie w tą grę nie było super doświadczeniem. Kiedyś ją tam jakoś skończyłem, ale to chyba było takie przejście na szybko, z kodami itd. A opinie największych fanów serii są jednoznaczne, to dwójka jest najlepszą odsłoną serii, zawsze chciałem po latach jakoś zweryfikować jeszcze raz ten pogląd. Lata temu już został zapowiedziany oficjalny patch do SR2 po tym jak po latach znalazł się kod źródłowy gry. No ale to był tylko poboczny projekt, Volition w tym czasie robiło nowe SR a w międzyczasie główny autor, tego patcha, community manager Volition zmarł na raka. Po premierze nowego SR jeszcze się wydawało, że patch ma szansę się ukazać, w końcu sami twórcy obiecali, także swoimi zmarłemu koledze, że dokończą jego dzieło. No ale wyszło jak wyszło. Na szczęście pojawił się fanowski patch, który cały czas rozwijany poprawia trochę ten port i dodaje także kilka ulepszeń. Z tego co widziałem w planach jest także przeportowanie na PC dodatków, które były tylko na konsolach. Od razu wygrzebałem mój papierowy poradnik do SR2 dodawany do pudełkowej edycji, Tera Patrick na okładce a w środku poradnik GOLa napisany przez samego Ojca Makułę. I to jest całkiem potężna lektura, poradnik jest dłuży niż drukowany poradnik pierwszego i drugiego Wiedźmina czy pierwszego Mass Effecta. Kiedyś to były publikacje. SR2 jest brzydkie, ładną postać kobiecą dosyć ciężko stworzyć (usta są absolutnie okropne, i co gorsza w edytorze wyglądają zupełnie inaczej niż potem w cutscenkach) więc początki były dosyć przeciętne ale potem muszę powiedzieć, że się mocno wkręciłem. Zupełnie nie pamiętałem np. że są tutaj znane z GTA i bardzo lubiane misje służb porządkowych; karetki i straży pożarnej plus taksówki. Więc nie mogłem sobie odmówić tego by w przerwach od radosnego zabijania i przejmowania miasta, podwozić ludzi czy pomagać ofiarom wypadków.
SR2 jest fajny, ale przydałby się porządny remake, ewentualnie remaster, bo pod względem fizyki i grafiki to ten tytuł już w dniu premiery mocno odstawał.
Ogólnie to SR3 wydaje się być mniejszą grą, ale cała reszta wypada (poza muzyką) lepiej. Także sposób rozgrywki przypominający GTA, a nie pierwszą część AC.
Fizyka to nawet nie powiedziałbym, ze jest jakaś strasznie zła, postać w miarę ładnie się przewraca i reaguje na kolizje, ale grafika to oczywiście tak, na premierę było brzydko. Teraz na tym patchu jest może minimalnie lepiej.
SR3 wśród największych fanów serii ma akurat bardzo słabą opinie: przez gorszą fabułę czy klimat, kończąc na gorszej customizacji i na dużo gorszym mieście. To jest bardzo przyjemna gra ale dla tych hardkorowych fanów SR była sporym zawodem.
Mi się trójka podobała. Jeszcze grałem w jedynkę na X360, ale szybko odpadłem. O dziwo styl graficzny lepiej się zestarzał niż w dwójce. Za to czwórka mocno mnie zawiodła.
No bo trójka to jest ogólnie dobra gra ale dla fanów klimatów SR1 i SR2 to już ona była "za daleko". A jak dołożymy do tego, że zaraz na początku gry brzydko potraktowali ulubioną postać, naprawdę słabe generyczne miasto, słabo nakreślonych antagonistów, to ta gra po prostu nie wypada najlepiej w porównaniu z SR2. Jest bardzo grywalna i przyjemna w odbiorze ale to już nie było to samo co wcześniej. Czwórka to już w ogóle ale mi tam się akurat bardziej podobała, jedna z lepszych gier o super mocach na rynku. A i klimatu i nawiązań do starych SR było tam więcej niż w The Third. Ale spokojnie, jak dobrze pójdzie to wszystko to będę weryfikował w ciągu następnych kilku tygodni/miesięcy.
Może i ja się kiedyś skuszę, skoro jestem na fali z GTA (remastery), a posiadam wszystkie odsłony SR.
Najnowsza część ma coś wspólnego z poprzednimi?
Nie, całkowity restart serii. Niestety nie do końca udany, gra to taki lepszy solidny średniak ale SR z tego marny. Ani to SR2, ani SR3/4, gra trochę bez wyrazu, na SR zdecydowanie zbyt grzeczna. Ale ma naprawdę fajną mapę i miasto, lepsze niż w trójce i lepszą customizację. To bardziej taki trochę gorszy Sunset Overdrive niż Saints Row.
Deus Ex (1). Czyli pierwsza skończona gra z pięćdziesięciu dwóch w nowym roku 2026. Ale męczący był ten finał. Na siłę próbowano zrobić go trudnym za pomocom respawnu (o którym dowiedziałem się po fakcie) najgorszych przeciwników w grze. Co do reszty to strasznie to wszystko toporne. Deus Ex powinien dostać remake z prawdziwego zdarzenia, a nie nieumiejętne pudrowanie nosa które miało wyjść w tym roku.
Blood West. Dopiero zacząłem, więc nie wiele mogę powiedzieć po za tym że jest to połączenie, albo przynajmniej przywołujące namyśl takie tytuły jak Dark Souls i Stalker. Dark Souls, bo mamy umrzyka przywróconego do życia, który wraz z pójściem spać przywraca sobie siły witalne i jednocześnie ożywia wcześniej ukatrupione stwory. Śmierć niesie ze sobą konsekwencję w postaci obniżania różnych naszych statyk i przywraca trupy do życia. Nie ma ręcznego zapisu gry mamy tylko autosave. A Stalker, bo to FPS w którym przemierzamy niebezpieczne połacie ziemi, naszpikowanej wszelkiej maści niestandardowymi maszkaronami. Gdzie rzadko można spotkać przyjazną twarz. A jak już taką znajdziemy to ma ona dla nas kiepsko opłacalne zadanie.
Sprawdziłem na YouTube przejście Blood West zajmuje 18 godzin. W moim przypadku zajmie to pewnie dwa razy tyle, jak nie więcej. Znowu nie uda mi się osiągnąć postawionego przed sobą celu.
I na koniec jeszcze mała dygresja. Skąd się wzięło u Polskich deweloperów takie zamiłowanie do westernów. I skąd się wzięło takie zamiłowanie do łączenia westernu z elementami nadprzyrodzonymi. W jednym roku wyszło aż cztery gry poruszające ten temat. Wszystkie ze słowem West w tytule.
Niedawno skończyłem Pathfinder: Wrath of the Righteous po ponad 667h grania i zacząłem sobie teraz grać w The Last of Us: Part II Remastered. W pierwszą część grałem najpierw, potem obejrzałem 1 sezon serialu, tutaj zaś jest odwrotnie. Najpierw obejrzałem serial, teraz dopiero gram w grę. Pełen szacunek dla twórców serialu, że tak idealnie udało im się odwzorować i rozbudować fabułę w niektórych wątkach tam, gdzie to nie było pokazane w grze. Zacząłem grę na poziomie trudnym, ale na początku wydaje się w miarę prosta, ciekawe jak dalej pójdzie w las fabuła.
Wreckreation
https://youtu.be/at1hZSxhqGM
Gra która odniosła sromotną porażkę sprzedażową. Nie dziwie się. Chociaż Wreckreation został stworzony na wzór Burnoutów to promowany był jak jakaś nowa część Trackmanii w rezultacie nikt po to nie sięgnął. Sam postanowiłem spróbować i dostrzegłem w tej grze ogromny potencjał. Mapa jest ogromna, chyba x2 większa od tej z Forza 5. Wreckreation ma wbudowany edytor tras, a do tego potrafi wygenerować nam trase, wystarczy zaznaczyć na mapie punkt staru i mety. Trasę na 100 km stworzyłem w 2 minuty, AI działa na nich zawsze poprawnie. Model jazdy po kilkugodzinnym zapoznaniu da się lubić, a kraksy bywają widowiskowe. Polecam każdemu kto lubi arcadowe wyścigówki bo można w to grać i grać, a z edytorem tras nigdy nie będziemy narzekać na powtarzalność.
akurat w 2026 zaczynam nowe gry bo w porzednim wszystko udalo mi sie skonczyc (lub stracilem zapis gry :p )
pc - Soma, dopiero zaczalem, raz gralem. Myslalem ze to horror podobny do outlast a to póki co taka przygodówka ze znajdywaniem czegos w pokoju zeby isc dalej
ps4 - ea sport UFC - jakos mnie kryzys dopadł i to jest tego wyrazem. Zaczalem kariere ale poki co mam glownie trening
na ps4 kontynuuje caly czas asfalf: legend unite - mam duzą szanse na platyne
A ja kupiłem Lord of Hatred i gram paladynem w Diablo 4.
Mam też sporo ukończone Calire Obscure i jak będę miał więcej czasu to dalej ruszę z fabułą.
Ja kupiłem na wyprzy D2R i powoli i z mozołem przeciskam się przez IV akt., niestety komputer już swoje lata ma więc mam okazjonalne zwieszki i przycinki psujące fun z gry.
AC Odyssey. Wrocilem po latach, irytował mnie grind potrzebny, aby pchać wątki w fabule dalej. Jednak no nie ma innej gry, tak rozbudowanej, albo chociaz w połowie, jak AC:Odyssey, dziejącej się w czasach Grecji klasycznej, czy hellenistycznej (Titan Quest 2 czekam na pełną premierę). Więc trzeba przecierpieć grind, a gra poza nim jest na tyle fajna, że chyba warto.
Trzeba zacząć też. (na PS5):
- Path of Exile II - gram przede wszystkim dla funu (albo w lokalnym co-opie), obecnie jestem na etapie przygotowawczym do próby na akcie drugim, by po raz trzeci zdobyć punkty do klasy Ascendancy (o ile nowy sezon się nie zacznie). Oczywiście dalej gra Wojownikiem (ale tym razem Smith of Kitava zamiast Warmongerem).
- Titan Quest (wersja na PS4) - Trolling dropu ciąg dalszy. Podczas prób zdobycia formuły na boski artefakt Krew Aresa z Trzech sióstr (akt IV), wypadają mi wszystkie przedmioty (zarówno epickie, jak i legendarne), które definitywnie mają o wiele mniejsze szanse szanse na drop, niż ta formuła (która ma 0.53% szansy na drop). I tak wydropiłem z sióstr Hełm Agamemnona (0.13% szansy), Płytówkę Certy (0.11%), Bandaż Diogenesa (0.1%) oraz co zabawniejsze, Kosę Szronu (0.03%).

Jestem w 4 rozdziale Gothica, gram pierwszy raz od może 10 lat. Bardzo dobrze, bo zapomniałem większość fabuły i mogę odkrywać ją na nowo. Oczywiście gra ma swoje wady, dzisiaj jeszcze bardziej odczuwalne niż kiedyś, ale niesamowicie wciąga, jest ciekawa i zadania zachęcają do spędzania z nią czasu. Jest to cecha, której nie udaje się osiągnąć wielu współczesnym grom segmentu AAA, z Wiedźminem 3 na czele.
Skończyłem też trial The Divison. Gra jest przyjemna, ale mam wrażenie że po 6 godzinach triala odkryła wszystkie karty. Pograłem, bawiłem się dobrze, ale nie zamierzam inwestować w nią więcej czasu ani pieniędzy.

Od poprzedniego wpisu minął miesiąc. Od tego czasu trochę gier się u mnie przewinęło. Poprzednio wspomniane gry jak Incision, Scrap Riders i Goldenheart ruszone może do godziny czasu każda, więc nic w sumie nowego i nich nie napiszę. Natomiast cała reszta:
Bloodgrounds (55 h, ukończona) - więcej o grze napisałem tutaj: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-bloodgrounds/ze10113e3 Nadal sobie w nią gram, aby odblokować osiągnięcia związane z darowaniem życia gladiatorom lub ich likwidacji. Zbyt rzadko się ta opcja pojawia pod koniec potyczek. Zostaną wtedy tylko 3 osiągnięcia, które będą się wiązać z ponownym rozpoczęciem gry od nowa, więc czekam na update twórców związany z ekspedycjami gladiatorów, aby wszystkiego spróbować za jednym zamachem.
BrokenLore: Low (1h, ukończona) - o tej kiepskiej produkcji napisałem pod jje kartą w encyklopedii: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-brokenlore-low/za1011959
Nocturnal Watch (1h, ukończona) - Krótka, ale niezła produkcja, w której wcielamy się w wartownika. Patrolujemy drogę między trzema miejscami jak kościół, oberża oraz chatka nad jeziorem a także sprawdzamy, czy ów lokacje nie są spaczone. Jeśli znajdziemy jakąś anomalię, to do pobliskiej studni wlewamy coś na wzór wody święconej. I tak przez siedem nocy. Okolica jest opanowana przez pewną wiedźmę, dlatego trzeba dobrze przyłożyć się do powierzonego zadania, aby gra nie zakończyła się przedwcześnie. W sumie mamy trzy zakończenia, choć dwa różnią się niewielkim niuansem, ale wpada inne osiągnięcie. Zobaczenie trzech zakończeń zajęło mi godzinę. Jednak gra ma stosowną cenę do długości i w sumie jakości też, bo wykonana została przyzwoicie. Jest klimacik, w powietrzu unosi się aura niepokoju zaś podczas pierwszego przejścia nigdy nie wiemy co przyniesie kolejna noc. Zresztą w kolejnym podejściu anomalie mogą być całkiem inne, więc trzeba być ciągle spostrzegawczym, bo na tym w sumie się opiera gra. Mi się podobało.
Dedalo (2,5h, ukończona) - Niemal rok temu zagrałem w Venari, do którego Dedalo jest bardzo podobne ze względu na środowisko i taki surowy klimacik w moim guście. Obie gry reprezentują typ gier tworzonych przez studio M9 Games: Odszukaj wskazówkę, rozwiąż zagadkę, wejdź do kolejnego miejsca - i tak w kółko. Szkoda tylko, że większość podpowiedzi to praktycznie gotowe rozwiązania. Najciekawsze łamigłówki były tam, gdzie sugestie były nieoczywiste i wymagały od gracza kojarzenia faktów. Niestety takich zagadek było niewiele. Pierwsza połowa gry praktycznie nie stanowi wyzwania, potem jest już lepiej - zatrzymałem się dłużej na kilku łamigłówkach albo też przegapiłem podpowiedź. I w sumie to, niska cena (kupiłem za niewiele ponad 5 złociszy) oraz setting przeważyły, że jednak grę polecam. Aczkolwiek w ogólnym rozrachunku Dedalo jest przeciętne. Jakoś lepiej mi się kojarzy Venari. Ponadto gra ma kilka błędów: raz przy przejściu do kolejnego miejsca zniknął obraz - musiałem zminimalizować i wyłączyć grę. Na szczęście gra zapisuje się na początku każdego nowego miejsca (i jest też zapis ręczny), więc po ponownym uruchomieniu kontynuowałem grę. Podobne miejsce było na końcu, gdy rozwiązałem ostatnią banalną zagadkę - zniknął obraz, gra wyłączyła mi monitor (wtf?), konieczny był reset kompa. Osoby szukające wyzwań niech pomijają tę i inne gry studia. Dla osób chcących chillowo porozwiązywać proste łamigłówki ów gry będą w sam raz. Ja tylko sięgam po te w starożytnym, czy pustynno-orientalnym settingu. 5,5/10
Take Notes (2h, ukończona) - Escape room polskiej produkcji zawierający 40 łamigłówek z akcją osadzona w podziemnym bunkrze. Jest to porządna gra pod każdym względem. Zagadki, które oczywiście stanowią trzon rozgrywki, są urozmaicone jak na miejsce akcji. Część jest oparta na spostrzegawczości, wiedzy matematycznej i logicznego kojarzenia faktów. Nie są trudne. Jedynie dwa ostatnie poziomy były nieco bardziej wymagające od wcześniejszych, ale też nie powodowały jakiegoś bólu głowy. W niektórych przypadkach natrafialiśmy na notatki, które podpowiadały, co należy zrobić lub zawierały konkretne wskazówki (a nie od razu rozwiązanie, co można spotkać w wielu tożsamych grach). Całość bezproblemowo można ukończyć w około dwie godziny. Niby krótko, ale też gra ma odpowiednią cenę.
Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną jest po prostu w porządku. Kolorystycznie dominują odcienie brązu, co też nieco wyróżnia Take Notes od innych tego typu produkcji. Ewidentnie widać, że akcja dzieje się w jakimś bunkrze lub podziemnym kompleksie. Przestrzenie są niewielkie, zaś pomieszczenia pełne są biurek, podobnych urządzeń, różnych aparatur i przedmiotów jednocześnie kojarzących się z laboratorium fizyczno-wojskowym. Technicznie nie było jakichkolwiek problemów. Szybko się uruchamia, zapisuje w miejscu, w którym z gry wyszliśmy. Jak najbardziej warto zagrać, nawet jeśli nie jest się miłośnikiem tego typu produkcji.
Mountain of Madness (2h, porzucona) - Unikać. Niestety gra okazała się totalnym rozczarowaniem. Nieraz daję szansę średniakom, nie mam nic do symulatorów chodzenia, ale tutaj niemal wszystko wypada źle. Fabularnie gra oparta jest na opowiadaniu Lovecrafta pod tym samym tytułem. Mając do dyspozycji intrygujący trzon historii stworzono kompletnie nieciekawą, nudną grę. Połączono to z najgorszą odmianą symulatora chodzenia, czyli takiego, w którym trzeba szukać drogi. I to w ciemnościach. I w kiepsko zaprojektowanych lokacjach. Biję tutaj głównie do lokacji obcego miasta, które nawet nie wygląda jak ruiny siedziby obcych. Pierwsza lokacja, czyli jaskinia jeszcze ujdzie, druga z obozem jest króciutka, ale trzecia z wspomnianymi ruinami okazała się totalnym nieporozumieniem. Poszczególne akty są wypełnione slajdami pełnymi tekstu, czytanymi przez znudzonego narratora. Dodać do tego brak muzyki, czy fajnego dark ambientu i mamy przepis na nudę.
W pierwszej lokacji - jaskini, zbieramy przedmioty, które przydadzą nam się w dalszej wyprawie. Do naszej dyspozycji będzie lina, po której możemy zjechać w dół lub się wspiąć, czekan, dzięki któremu rozbijemy lodowe ściany, drabina, które przyda się w pokonywaniu rozpadlin oraz by dostać się półkę wyżej/niżej. Oprócz tego w ekwipunku mamy łopatę, kartki papieru, które mogą się przydać do zaznaczenia drogi oraz dziennik, w którym opisujemy znalezione skamieliny, płaskorzeźby i inne znaki. Latarka jest na osobnym wyposażeniu i używamy jej niemal cały czas. Niestety nie można przypisać do klawiszy ów przedmiotów, tylko trzeba klikać TAB, by otworzyć menu i wybrać odpowiednią ikonkę. Ustawianie drabiny może czasami irytować, bo przybliżamy/oddalmy i obracamy ją rolką myszy. Niemniej fajnie wykonano ten element.
Graficznie jeszcze ujdzie, ale level design, projekt lokacji, prowadzenie historii zawodzą. W grze nie mamy zagadek, co też można zaliczyć jako minus, bowiem nawet niedawno grałem w "Dyer Expedition" i ta mniejsza gra będąca też symulatorem chodzenia ma kilka niezłych łamigłówek i całościowo lepiej wypada niż niniejsza produkcja. Niewielkie szczegóły też zawodzą - na śniegu nie zostawiamy śladów, nasz samolot jest niczym helikopter, bo twórcy umieścili go w takim miejscu, w którym na pewno by nie wylądował, są też konkretne braki w udźwiękowieniu. Grę porzuciłem będąc w labiryncie. Po wielu próbach znalezienia odpowiedniej ścieżki, totalnie poirytowany usunąłem z dysku.
Summer Paws (2h, ukończona) - Pierwsza ukończona gra w 2026 roku. Jedna z wielu gier o szukaniu kotków i jedna z niewielu, która jest w 3D. Mamy do dyspozycji kilkanaście miejscówek, w których musimy znaleźć śpiące kotki oraz muszelki. Oprócz tego na niektórych należy znaleźć przyciski z kocią łapką, które otworzą konkretne drzwi z zamkniętym kotkiem lub należy odpowiednio ustawić kocie posągi, by w odpowiednim miejscu pojawił się pożądany futrzak. Poza tym można odszukać też inne obiekty, które związane są z osiągnięciami. Gra jest miłym wypełniaczem czasu. Audiowizualnie jest ok. Jedynie szkoda, że większość kociaków stoi jak kołki bez jakiegokolwiek ruchu. Polecam, ale tylko na większej przecenie.
The Parish (4h, ukończona) - Trafiamy do pewnej parafii gdzieś w Wielkiej Brytanii (odwożący nas taksówkarz ma kierownicę po prawej stronie), aby pomóc choremu pastorowi w posłudze przy tamtejszym kościele. Już drugiego dnia zauważymy, że w kościele i okolicach dochodzi do dziwnych sytuacji. A to ktoś zdemolował kuchnię, a to wymalował na elewacji bluźniercze znaki, a to zauważymy, że jakaś postać zagląda przez okna itd. Z czasem atmosfera gęstnieje i okaże się, że nasze życie wisi na włosku (a w przeszłości zapewne też to miało miejsce, gdy spojrzymy naszą postacią w lustro).
"The Parish" to powolny horror przygodowy, nastawiony na atmosferę aniżeli tanie jump scary. Gra oferuje 6 zakończeń i by poznać wszystkie musimy wykonać niektóre czynności inaczej. Szkoda tylko, że wszystkie opierają się decyzje związane z lekarstwem. W głównej mierze od nich będzie zależeć w jakim kierunku potoczy się historia. Później oczywiście możemy też podjąć pewne decyzje – podczas kazań decydujemy co powiedzieć. Będą również konfrontacje, które mogą zakończyć się na dwa sposoby. Ogólnie po jednym przejściu warto uruchomić ją ponownie, aby zobaczyć inną ścieżkę historii oraz zakończenie. Na szczęście twórca dał możliwość wyboru graczowi momentu, od którego może rozpocząć ponowną rozgrywkę, więc nie trzeba powtarzać gry od początku. Szkoda tylko, że niektórych zakończeń nie zrozumiałem do końca i możliwe, że oparte są o jakiś regionalny folklor. Oczywiście kościół może też (a raczej na pewno) symbolizować coś innego a poznanie wszystkich zakończeń da też szersze spojrzenie na historię. Ilu graczy, tyle może być interpretacji i odbiorów niniejszego tytułu.
Graficznie produkcja to stylizacja na PSX i gry sprzed niemal trzydziestu lat. Jak zawsze robi to klimat i pobudza wyobraźnię. Praktycznie przez całą rozgrywkę odczuwałem niepokój i z ciekawością czekałem na dalsze rozwój wypadków. Szkoda tylko, że dotyczy to pierwszego przejścia. Kolejne już nie wywołują emocji. Dźwiękowo jest niestety ubogo – w kilku momentach pasowałaby bardziej nakręcająca sytuację muzyka.
Ostatecznie gra na tyle mnie zaciekawiła, że poznałem wszystkie zakończenia. Niemniej możliwości popchnięcia w różnych kierunkach fabuły powinno opierać się o zdecydowanie więcej czynności po drodze w dalszych etapach rozgrywki. W jednym zakończeniu też musimy zrobić tak jak zaplanował to sobie twórca i nie mamy np. możliwości pójścia sobie po prostu spać. A szkoda. Ogólnie polecam, choć jest co najwyżej niezła.
Metal Garden (1h, w trakcie) - Specyficzny FPS z akcją w betonowym, postapokaliptycznym świecie nastawiony na eksplorację oraz z elementami platformowymi. Klimatem mnie gra ujęła. Jest szaro-buro, ponuro i tajemniczo. Naszemu bohaterowi psuje się mech, więc szukając rzeczy do naprawy natrafimy na pewną grupkę, która nas atakuje i po jej likwidacji gadamy z pewnym typkiem, który twierdzi, że znaleźli wyjście z tego kompleksu. Dlatego idziemy przed siebie pokonując wrogów i sprawdzając, co czyha w bunkrach, ruinach i wąwozach. Strzelanie jest nieco drewniane, mało dynamiczne, ale da się przyzwyczaić. W grze jest też system ran poszczególnych elementów ciała, których apteczki nie uleczą. Może to zrobić jedynie zestaw naprawczo-lecznicy, na który można natrafić w trakcie rozgrywki. Gra ponoć nie jest długa, droga tym bardziej i ma mnóstwo pozytywnych recenzji, które przekonały mnie do jej zakupu.
Escapeworld Dilemma (3h, w trakcie) - mystopodobna produkcja, w której też znajdziemy odwołania do The Witness. Trafiamy do miejsca z kilkoma małymi wysepkami, które wypełnione są miejscami pełnymi łamigłówek. A te nie są proste. Nawet zgadywanie kolorów na zasadzie: jaki kolor powstanie po połączeniu danych barw? Niby proste, ale jak przyjdzie nam wywnioskować takowe po wymieszaniu czterech kolorów? Inne łamigłówki też są ciekawe. Na razie utknąłem na drugiej wyspie.
Ellingby House (0,5h, w trakcie) - również mystopodobna gra, ale tym razem z akcją osadzoną współcześnie i już pierwsze minuty potwierdzają, że to nie będzie spacerek, lecz wymagająca gra. Fabularnie za bardzo nie wiem o co chodzi, bo na wstępie zacząłem przysypiać :D Jest niby jakaś afara z kryptowalutami. Dużo też nie pograłem, bo jednak do danego tytułu trzeba będzie mieć wypoczętą głowę. Graficznie jest bardzo dobra. Zobaczymy jak zaprezentuje się z łamigłówkami, bo jak na razie to znalazłem jedną rzecz, by wejść do biura.

Cities Skylines 267h, 435 tys. mieszkańców i chyba doszedłem do limitu jeśli chodzi o tworzenie kolejnych linii transportu publicznego :D Koniec zatem Krapkowic, bo brak nowych linii zakorkuje mi miasto. Teraz czas wrócić do Euro Truck Simulator 2 :D

Football Manager 2023,1656,5h Ja w finale Ligi Mistrzów a Zagłębie w finale Ligi Europy. Niestety Widzew nie dał rady awansować do finału Ligi Konferencji. Widać, ze ten Ajax w poprzednim sezonie w finale LM to była anomalia, już wszystko wróciło do normy i mamy ponownie angielski zespół w finale. W lidze już ostania kolejka została, jeszcze tam jakaś walka trwa, TOP3 już chyba znane ale dalej są bardzo małe różnice punktowe. Kotwica Kołobrzeg utrzymała się w Ekstraklasie, wielki sukces. Finał Pucharu Polski z moimi własnymi tradycyjnie wygrany.
Digimon Story Cyber Sleuth: Complete Edition, 55h To już chyba jest endgame, ostatni czy przedostatni rozdział. Ogólnie całkiem solidna gra ale bez szałów, dosyć typowy jRPG, brakuje zdecydowanie jakiejś większej różnorodności rozgrywki. Jak by na to nie patrzeć, robimy cały czas to samo, nieważne czy to główny watek czy zadania poboczne. Brakuje jakichś innych aktywności, które by oferowały coś trochę innego. A jeżeli jeszcze w tego typu grze dungeony są dosyć kiepskie, mało odkrywcze, i często biegamy po tych samych miejscach to jest trochę słabo. Fabularnie ogólnie jest bardzo poprawnie ale mechanicznie można było zrobić coś więcej.
Saints Row 2, 43,5h Różnica między czasem gry, który podaje sama gra a tym co podaje Steam to u mnie jakieś 15 godzin. No coś strasznie gra zaniża ten czas. Któregoś dnia chyba z 4 godziny musiałem robić dywersję z holowaniem pojazdów, bo zawsze na ostatnich poziomach mi samochód się rozwalał, a w trakcie nie można go ani naprawić, ani wymienić na nowy. A jak się uparłem na zrobienie tego to musiałem to zrobić. Strasznie mroczna jest ta gra momentami, kolejne odsłony to w ogóle nie mają takich momentów jak tutaj. Za bardzo to potem skręciło w absurd. Stara i brzydka gra ale naprawdę jest bardzo grywalna. Można spędzać godzinę tylko na ubieraniu swojej postaci, a customizacja postaci też w kolejnych odsłonach była gorsza, warstwy ubrań wróciły dopiero w reboocie. Nie wiem czemu one wyleciały po SR2 a to bardzo fajna rzecz. Naprawdę bardzo dobra gra, niby gra w stylu GTA ale jednak z własnym pomysłem na siebie. To zdecydowanie nie jest prosty klon. Bardzo fajne radyjko z wieloma hitami, które można było usłyszeć także w kilku GTA. Obstawiam, że zostały mi z dwa dni grania, już kończę czyścić mapę i jeszcze parę misji w tym jedna ukryta, co swoją drogą jest bardzo fajną rzeczą.