Zapisywanie gry tylko przy checkpointach to była piękna szkoła życia
Dzisiejsze autozapisy co trzydzieści sekund sprawiają, że śmierć w grach straciła jakiekolwiek znaczenie. Przypomnijcie sobie pierwszą Mafię albo stare strzelanki, gdzie jeden błąd kasował kwadrans ostrej walki i potu na czołach. Taki system wymuszał maksymalne skupienie i uczył pokory. Wolicie staroszkolny, bezwzględny brak litości czy wygodne odradzanie się co chwilę? 🎮
Bo wiesz, tak to jak człowiek po latach grania jest mądrzejszy i już dużo wie jak grać, to dla niego nie ma dużego znaczenia czy jest taki system zapisów czy nie. Ale z kolei jednak irytujące by było powtarzać, gdyby tylko błąd gry zepsuł coś, bo raczej ludzie woleliby powtórzyć nawet godzinę, bo popełnili błąd, niż półgodziny, bo bug coś zrąbał. Dlatego powtarzanie 5 min przed wystąpieniem buga jest lepsze niż powtarzanie półgodziny z powodu przykrego buga.
Poza tym jest też pewna kwestia. To jak człowiek jest zaznajomiony z graniem i to jak rozumie granie. Bo przykładowo takie stare gierki to były produkowane przez twórców, którzy naprawdę robili je dla graczy, wiedzieli, że ówcześni docelowi gracze są mądrzejszymi i bardziej świadomymi graczami, więc takie robili, a ówcześni gracze radzili sobie (np. gothic, jak idzie się do pewnego miejsca, do którego prowadzi most, na którym jest golem z kamienia, a zaraz przed nim jest jaskinia z młotem. W ten sposób podpowiadają i pomagają graczowi rozwiązywać problemy. Albo painkiller, gdzie doświadczony gracz jest w stanie robić dodatkowych rzeczy, bo np. wiedzą, że to gra i można poruszać się w specyficzny sposób, który był zamierzony w grze itd.). Istotny jest też fakt to jak gra miała wyglądać, bo jednak masa gier nie jest trudna i prawdziwie trudne są tylko te gry docelowo stworzone tak, by miały być hardcorowe, a te co nie były hardcorowe bądź naprawdę trudne, po prostu nie były specjalnie ciężkie.
Dobrym przykładem jest np. gta sa i gothic. Nie mam pojęcia dlaczego w gta sa ludzie mają problem z misją z pociągiem, ja uważam, że ta misja jest po prostu ok, nic ciężkiego. Bardziej problemu mi sprawiało szkolenie latania, gdzie niby instruowano, aby chować koła, ale nie wyjaśniono powodu przez co olewało się chowania je komplikując latania. Jeśli chodzi o gothic, to problemem ludzi w tej grze jest tylko i wyłącznie ich własna nieudolność. Bo jednak jak się już ogarnie tę grę, to nie ma dużego wysiłku w graniu. Ot ludzie po prostu nie rozumieją zamysłu walki, że jak spamują przyciskami do uderzania mieczem, to gra karze lekkim stunem dla postaci, co pod żadnym pozorem nie było błędem i było zamierzoną rzeczą. No i sterowanie, nie było trudne, wręcz przeciwnie, było nawet intuicyjne, to tylko 2 przyciski i nic więcej. Co więcej, można przecież ustawić przypisanie klawiszy pod siebie, unowocześnić, ale niestety często ludzie nie wiedzą o takich rzeczach. Jednak jak już się to zrobi, to sterowanie jest naprawdę dobre.
Osobiście nierzadko zdarzało mi się, że wiele gier, w które grałem w dzieciństwie i były dla mnie dosyć trudne, po powrocie do nich po latach okazywały się nawet łatwe. A nawet sam uważam niektórych docelowo trudnych gier takie jak większość gier soulslike, super meat boy i wiele innych gier za średnio trudne gry niż faktycznie trudne, a przynajmniej ich zwykła zawartość, bo np. w smb są dodatkowe zawartości, które są znacznie trudniejsze, gdzie musiałbym powtarzać kilkadziesiąt razy każdego runa przy czym główną zawartość zwykle powtarzałem tylko kilka razy na każdego runa.
Szkoła życia to była granie na Pegasusie, szczególnie w takie gry jak Fantastic Adventure of Dizzy :P.
They are Billions to dobry przykład maksymalnego skupienia, planowania i strategii w przeciwnym razie tracisz 30 min lub godzinę grania. Jeszcze wcześniej ratowałem się alt+f4 ale w pewnym momencie to naprawili i nawet takie wyjście z gry nie cofnie pomyłki.
Najlepszy system to quicksave pod F5. A nie tam jakieś autoherezje posoborowe.
W takim IGI w ogóle nie było savea w czasie misji. Podobnie było początkowo w Hidden & Dangerous a dopiero patch umożliwił zapis w czasie rozgrywki.
Możliwość zapisu gry w każdym możliwym momencie kiedy tylko gracz potrzebuje, to jest przede wszystkim szacunek i poszanowanie czasu w stosunku do gracza. Nigdy nie lubiłem i nie będę lubił tzw. punktów zapisu czy możliwości zapisania tylko w odpowiednich miejscach jak choćby Resident Evil, a Halo mimo że uwielbiam to jednocześnie nienawidzę właśnie za metodę zapisu.
Taki Morrowind, Gothic, Wiedźmin, Half-Life, Doom, Deus Ex czy nawet Pokemony na GameBoya to jest rozum i godność gracza.