
Macie jakieś hobby prócz gier?
Jak to wyglada u was? Interesujecie sie czymś innym, prócz gier? Jeśli tak, to co to jest? U mnie na ten moment drugim największym zainteresowaniem są książki. Nie czytam jakoś namiętnie godzinami, ale staram sie jak mogę, a kolekcjonowanie książek, sprawia mi niemałą radość. Poza tym kiedyś sporo rysowałem, ale ostatnio coś nie mam weny. Niemniej w komodzie, nadal leży jakieś 50 rysunków, podobnych do tego ze screena.

Mam kilka i to nie związanych z ekranem. Od wielu lat bawię się w tworzenie trunków alkoholowych. Głównie wina o różnych smakach, ale też wódki, nalewki, miód pitny i whisky. Pare lat temu stworzyłem sobie nawet piwniczkę specjalnie na te wyroby i obecnie to wygląda tak. Najstarsze wina jakie mam to mają prawie dekadę.
Oczywiści nie handluje tym, żeby nie było. Wszysko w formie kolekcjonerskiej na własny użytek.
Książki, planszówki, historia (książki, dokumenty, muzea, rekonstrukcje historyczne, choć dzisiaj już tylko jako widz), zwiedzanie (też natura ale jednak przede wszystkim architektura i muzea). Trochę też zacząłem się interesować urbanistyką.
Do niedawna był jeszcze taniec, ale przy dziecku nie mam już czasu na treningi a i jakoś wena przeszła po tym jak po covidzie się cała scena taneczna posypała w pólnocnej Polsce.
Jak najbardziej, nie spędzam każdej wolnej chwili przed monitorem. Od 32 lat oglądam Formułę 1, niewiele krócej MotoGP, do tego od 3 lat jeżdżę własnym motocyklem, a od czasów studenckich (Jezu, kiedy to było...) sporo jeżdżę rowerem.
1. Książki, to wiadomo, a czytam bardzo rózne rzeczy
2. Powiedzmy że filmy i seriale ale to zależy od nastroju
3. Podróże. Co prawda po Polsce ale jednak.
4. Nie wiem czy pisanie (do szuflady jak i nie do szuflady) to hobby ale jeśli tak to też się liczy.
5. na upartego bardzo muzyka, ale to chyba każdy.
6. Fantastyka (głównie fantasy) to bardzo ważne hobby tak ogólnie ale dotyka książek, muzyki, filmu, anime itd. więc trudno to jakoś ogólnie zamknąć w ramy.
Zmieniam swoje zainteresowania średnio co 2-3 tygodnie. Potrafię całe noce i dnie czytać, edukować się na nowy temat, który mnie w danym momencie interesuje, pokupować wszystkie potrzebne (i niepotrzebne) ku temu przedmioty, aby po 3 tygodniach wszystko rzucić w pizdu, bo już nie daje mi to satysfakcji i zająć się nowym hoplem. :P Nie powiem, żeby to było coś co mi się podoba, ale jest jak jest.
Aczkolwiek, jest parę stałych zainteresowań, które wracają częściej i schematycznie - deskorolka (oglądanie i jeżdżenie), piłka nożna (głównie oglądanie, granie sporadycznie jak się ekipa zbierze), karty kolekcjonerskie piłkarskie. No i przede wszystkim spacerowanie. Lubię sobie wyjść sam z domu i zrobić 20k kroków po mieście, w weekend. Mega mnie to relaksuje i "uziemia".
Ja jeździłem dosyć intensywnie przez jakieś 10 lat, później coraz mniej, aż w końcu blat kompletnie poszedł w odstawke... Dopiero po 30stce zatęskniłem i złożyłem sobie nowy sprzęt. Od czasu do czasu zdarzyło mi sie wyjść pojeździć ale raczej bez większych szaleństw bo trochę mocno zakatowałem kolana za małolata (sport to zdrowie!). Ale morda mi się cieszyła od ucha do ucha jak okazało sie, ze niektórych rzeczy się nie zapomina - jakies pop shuvy, ollie 180, kickflipy itd. wchodziły prawie tak samo jak kiedyś. :D
W ogółe to okazało się, że takim niespełnionym "marzeniem" paru znajomych było nauczenie się jazdy na desce - także miałem okazje poudzielać korepetycji. :) Fajna sprawa i kupa śmiechu.
Muzyka, motoryzacja, historia, urbanistyka i to chyba nawet w tej kolejności.
ja lubię darta i ćwiczenia na drążku. usilnie drugi sezon staram się zrobić muscle up ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie :)

Mam kilka i to nie związanych z ekranem. Od wielu lat bawię się w tworzenie trunków alkoholowych. Głównie wina o różnych smakach, ale też wódki, nalewki, miód pitny i whisky. Pare lat temu stworzyłem sobie nawet piwniczkę specjalnie na te wyroby i obecnie to wygląda tak. Najstarsze wina jakie mam to mają prawie dekadę.
Oczywiści nie handluje tym, żeby nie było. Wszysko w formie kolekcjonerskiej na własny użytek.

wow… kopara opada - pierwszy chyba raz w życiu komuś zazdroszczę. Szacun! Anyway Twoje zdrowie!

Cardenal Mendoza. Dzisiaj brandy de jerez solera gran reserva (40% / 0,7L) wczoraj piłem żubra malinowego wiec nie przesadzam teraz z trunkiem.
Niemniej o takim regale myśle od kiedy zacząłem robić sobie nalewki sam (u mnie obecnie to jedynie absolutne minimum - 10 słoików po 5L na rok). Robię pół na pół malinówki / wiśniówki.
edit - sorry nie wiem dlaczego fota wstawia się do góry nogami.
Sam robię wiśniówkę bez pestek gdyż słodsza wersja lepiej mi wchodzi. Starsza robiła z pestkami tj. ok. 1/5 owoców nie drylowała i też była dobra ale miała ten charakterystyczny posmak.
Tak to fakt, im dłużej stoi tym lepsza. Niestety zadko mogę to docenić gdyż już po 2-3 miesiącach od zrobienia rozpoczynam spożycie. Ty masz wszystko ładnie widzę przygotowane i leżakujesz je zgodnie z tradycją. U mnie niestety stoi w słojach i przelewam do karafek tuż przed spożyciem. Zasadniczo po to robię wiśniówkę żeby malinówka mogła postać dłużej.
Do malinówki mam inne podejście gdyż jest to dla mnie najlepszy napój alkoholowy jaki może być. Po ok. 3-4 miesiącach przelewam zawartość słoików (po odcedzeniu owoców oczywiście) do jednolitrowych butelek z zamknięciem pałąkowym i wszystkie przewożę do domu starszej. Tam leżą dalsze kilka miesięcy. Niestety gdy rozpoczynam spożycie to znikają błyskawicznie, zasadniczo w kwietniu (w okolicy świąt +/-) są na wyczerpaniu i czekam do lipca / sierpnia żeby zrobić nowe. W tym roku zrobię malinówki 50% więcej i może mi starczy do kolejnego sezonu. Istnieje wtedy też szansa że choć jedna butla przetrwa więcej niż rok :(
A nalewki robisz tylko na spirytusie czy dodajesz wódki? Sam robię tylko na spirytusie (1L na 1kg owoców). Niemniej koleżanka zrobiła w zeszłym roku wiśniówkę na spirytusie i wódce a przyznać muszę że była naprawdę wyborna.
Śliwowicę robisz wódkę czy nalewkę? Przyznam że nigdy nie robiłem. Za to moja starsza robiła wódkę ze śliwek i - co ciekawe - była to wódka biała klarowna o smaku śliwek. Finalny produkt miał ponad 50% zawartości alkoholu. Niestety nie wiem jaki był proces produkcyjny a zapytać nie mogę gdyż mama już kilka lat temu przekroczyła progi Styksu.
Kumpela robi też orzechówkę i kawową nalewkę. Kręcą dobrze ale nie smakują tak jak malinowa czy wiśniowa. Robiłeś kiedyś? A jak robisz miód i ile ma %? Miody też są pyszne ale nikt ze znajomych nie robi. Googlnąlem przepis ale jestem ciekawy jak to w realu wygląda.
A nalewki robisz tylko na spirytusie czy dodajesz wódki? Sam robię tylko na spirytusie (1L na 1kg owoców). Niemniej koleżanka zrobiła w zeszłym roku wiśniówkę na spirytusie i wódce a przyznać muszę że była naprawdę wyborna.
Robię na spirytusie, ale najpierw go rozcieńczam do 75-70% i dopiero zalewam owoce. Więcej jest się wtedy w stanie wyciągnąć z owoców niż jak zaleje się mocnym 96%.
Śliwowicę robisz wódkę czy nalewkę?
Robię w formie wódki, bo sam nie przepadam za ciężkimi trunkami. A taką śliwowicą w postaci nalewki raczej kiepsko byłoby się skuć. Kac morderca. Moja jest kolorowa, po prostu owoce puszczają sok. Potem jak się odstoi to zlewam, a następnie przecedzam jeszcze by oddzielić osad. Wykorzystuje do tego watę lub filtr do kawy. Na moc też ma około 50%, ale tego nie czuć, nawet kobiety są w stanie wypić to bez przepijania.
Kumpela robi też orzechówkę i kawową nalewkę. Kręcą dobrze ale nie smakują tak jak malinowa czy wiśniowa. Robiłeś kiedyś? A jak robisz miód i ile ma %? Miody też są pyszne ale nikt ze znajomych nie robi. Googlnąlem przepis ale jestem ciekawy jak to w realu wygląda.
Robiłem orzechówkę i kawówkę, ale nie przepadam. Orzechówkę robiłem też z orzechów włoskich, to jest dobre przykładowo na ból brzucha, tak z pół kieliszka sobie wypić. Miód pitny robiłem trójniak, bo to było moje pierwsze podejście. Łatwiej jest zrobić niż dwójniak lub półtorak, i też szybciej dużo jest w stanie się zrobić. Coś około 10 miesięcy pamiętam i był gotowy, a na moc około 13%.
Sorry odpowiadam z opóźnieniem gdyż na weekend wbiłem się w 007 First Light.
Tak się domyślałem że na focie są także i wina ale nie zgadłem że to „tylko same wina” :( Beczułki szklane na nalewkę fajnie wyglądają ale człowiek traci rachubę przy spożyciu :( dlatego korzystam z butli litrowych (są kwadratowe w przekroju i łatwo mi je także magazynować).
Jest taki spirytus nalewkowy (70%) przeznaczony do tego celu ale szczerze przyznam że daje 95%. De facto też go muszę rozcieńczyć (05L wody na 350 gramów cukru / 1kg owoców / 1L spirytusu - tak mi średnio w proporcjach wychodzi) gdyż w niej rozpuszczam cukier i zalewam tym owoce (na same owoce sypię mało cukru - jakieś 100g na 1kg gdyż kiepsko mi się rozpuszcza i wolę zalać je wodą z rozpuszczonym cukrem). Owoce zalane wodą z cukrem stoją pewien czas i dopiero później dolewam spirytusu.
Taka śliwowicę o jakiej mówisz także lubię jednak sam jej nie robię i mało kto wśród znajomych. Niemniej jest dobra. A z tą miętówką znakomity pomysł patrz nie wpadłem na to. Trunek wyśmienity i akurat można go właśnie zrobić aby czekał spokojnie do końca lata. A ile dałeś mięty / cukru / spirytusu / wody na te 2.5L z foty? Akurat sam robie w słojach 5L więc podwoję Twoje proporcje i też sobie zrobię.

Jest taki spirytus nalewkowy (70%) przeznaczony do tego celu ale szczerze przyznam że daje 95%. De facto też go muszę rozcieńczyć (05L wody na 350 gramów cukru / 1kg owoców / 1L spirytusu - tak mi średnio w proporcjach wychodzi) gdyż w niej rozpuszczam cukier i zalewam tym owoce (na same owoce sypię mało cukru - jakieś 100g na 1kg gdyż kiepsko mi się rozpuszcza i wolę zalać je wodą z rozpuszczonym cukrem). Owoce zalane wodą z cukrem stoją pewien czas i dopiero później dolewam spirytusu.
Ja najpierw rozcieńczam do 70-75% i zalewam owoce, trzymam przez parę tygodni. Dam Ci przykładowy przepis szczegółowy co mam zapisany jak robiłem kiedyś na śliwowice:
22.09.2021 - 4kg śliwek obranych i dodanie 14 pestek. 2l bimbru 95% rozcieńczone w 600ml wody do około 75%. - Nastaw zrobiony w 2 słoikach.
12.11.2021 - odcedzenie owoców i zasypanie 4 szklankami cukru. Przelanie alkoholu do butelek. - Nastaw zrobiony w 2 słoikach.
17.11.2021 - odcedzenie owoców i połączenie syropu z alkoholem. Przefiltrowanie na raz przez gazę i wlanie znów do słoików.
20.11.2021 - przefiltrowanie nalewki przez watę i przelanie do butelek.
Śliwowica w ten sposób zawsze wychodzi mi super.
A z tą miętówką znakomity pomysł patrz nie wpadłem na to. Trunek wyśmienity i akurat można go właśnie zrobić aby czekał spokojnie do końca lata. A ile dałeś mięty / cukru / spirytusu / wody na te 2.5L z foty? Akurat sam robię w słojach 5L więc podwoję Twoje proporcje i też sobie zrobię.
Mięty dałem sporo, praktycznie tak dałem by w słoju 5l mięta była przykryta alkoholem. Na 2000ml spirytusu 96% dałem 600ml wody i wyszło około 74% alkoholu, wtedy zalałem tym miętę na 24h. Następnie po tym czasie odcedziłem mięte i do wywalenia, bo całe swoje właściwości już zdążyła oddać. Następnie rozpuściłem 300g cukru ( 300g po rozpuszczeniu daje około 180-200m) w 1500ml wody i po studzeniu połączyłem wszystko. W finalnym etapie miętówka ma około 44-45%, a prezentuje się tak ja na zdjęciu.
Mam, ale szczerze mówiąc nie mam czasu ich realizować, gry są stosunkowo najprostszym hobby do realizacji, bo można zagrać w coś przy biurku, na telefonie, jak tu wyjechać na narty w tych czasach, gdy ciągle coś.
Moje hobby i na ile jestem zadowolony z realizowania się w nim:
- postowanie na GOL-u - 110%
- pływanie - 15%
- narty - 0%
- aktywne rodzicielstwo (w sobotę dzień strażaka, wczoraj turniej rycerski itd.) - 80%
- podcasty o historii, polityce międzynarodowej, fizyce i astronomii - 30%
- nowe technologie (ostatnio najbardziej w motoryzacji) - 20%
- kompulsywne zajadanie stresów - 110 kg
- UX/UI stron internetowych oraz szczególnie aplikacji banków - 90% (moge o tym rozmawiac godzinami, ale nie mam z kim, dlatego tak często zagaduje o to Łosia, Solnicę i Dantego xD)
Ostatnio ilekroć ktoś mnie wkurzy w pracy to łapie za kettlebell, ale trudno to nawet nazwać hobby - po prostu rośnie mi masa mięśniowa w tempie 50 kg tygodniowo
Nie mam. Grami w sumie też ciężko powiedzieć, żebym się jakoś bardziej interesował. W sensie lubię pograć, ale się nie interesuję.
No może. Ale to też jest takie "hobby" na pół gwizdka. Jak ktoś się faktycznie interesuje muzyką, to najczęściej też uczy się na czymś grać, tworzy coś własnego, jeździ dużo na koncerty, albo chociaż zbiera płyty na fizycznych nośnikach. Ja jestem zbyt leniwy na to wszystko.
Fajne rzeczy robicie. Książki odeszły chwilowo na dalszy plan. Za to bloga prowadzę już ponad 15 lat.

Jeżdżę rowerem całorocznie, rekreacyjnie i do pracy. Jestem też fotografem amatorem i blogerem - piszę o Bliskim Wschodzie: https://abumarkey.github.io/arabizmy/
Zdjęciami dzielę się tu: https://pixelfed.social/fronc Fotografuję głównie miasta, czasem pejzaże :)
Poza tym języki. Mówię już komunikatywnie po niemiecku, arabsku i czesku, a pracuję jeszcze nad szwedzkim.
Na FB śledzę np. tą stronę, bo przy okazji ogarnim tym arabski :) https://www.facebook.com/najiSwedish Bardzo możliwe, że po polsku też się coś znajdzie, ale nigdy nie sprawdzałem.
Planuję zostać w Szwecji po studiach. Jak ci się tam żyje, co ci się podoba, a co nie?
Zazdrość :)
Z perspektywy kogoś żyjącego na zadupiu Szwecji jest cudownie. Cisza, spokój, brak tłoku :)
Uppsala, czy Sztokholm?
Przez parę lat miałem problem z przestawieniem się na szwedzki styl pracy, bo jednak z Polski wyniosłem zapieprzanie. Tutaj pełny luz. Fika jest święta :)
Jedynie co mnie irytuje, to zachowanie ludzi, gdy chodzi o coś konfliktowego. Mają powiedzenie o zaciskaniu pięści schowanej w kieszeni. Unikają sporów. Dla Polaka zupełnie niezrozumiałe zjawisko!
Z perspektywy kogoś żyjącego na zadupiu Szwecji jest cudownie. Cisza, spokój, brak tłoku :)
Brzmi jak marzenie. Mieszkam z przerwami od 15 lat w Zatoce Perskiej; zgiełku, hałasu i chaosu mam już po dziurki w nosie :)
Przez parę lat miałem problem z przestawieniem się na szwedzki styl pracy, bo jednak z Polski wyniosłem zapieprzanie. Tutaj pełny luz. Fika jest święta :)
To mnie cieszy, szwedzki model brzmi zdecydowanie zdrowiej od kultu zapierdolu, który mamy u siebie :)
Jedynie co mnie irytuje, to zachowanie ludzi, gdy chodzi o coś konfliktowego. Mają powiedzenie o zaciskaniu pięści schowanej w kieszeni. Unikają sporów. Dla Polaka zupełnie niezrozumiałe zjawisko!
Brzmi irytująco, choć odnoszę wrażenie, że u nas dużo łatwiej o niepotrzebne konfrontacje. Nie wszystko potrzebuje otwartego sporu.

Chamsko się zareklamuję, ale akurat podrzuciłem trochę zdjęć ze starówki stolicy Bahrajnu na bloga, może kogoś zainteresuje :) https://abumarkey.github.io/arabizmy/manama-bahrain-centrum/
Oprócz krytykowania gier to jeszcze spanie, ale na to hobby nie mam ostatnio czasu. :/
Jazda na rowerze, modelowanie w 3ds max różnych modeli, choć głównie budynków do pewnej gry, a ostatnio doszło jeszcze jedno hobby czyli wożenie butelek do butelkomatu co jakiś czasz. Właśnie się za chwilę wybieram.
Grzebanie przy starych samochodach, tzw. graciarstwo. Niestety, jest to dość kosztowne hobby i jego realizowanie idzie mi tak średnio bym powiedział.
Naprawa i modyfikacja urządzeń elektronicznych.
Muzyka - tworzenie i tak dalej.
Projektowanie rzeczy w Autodesku pod CNC i Druk 3D.
Pisanie jakieś tam.
Ogólnie lubię koncepty artystyczne i łączyć to wszystko razem - technicznie, ale z luzem.
Szukam obecnie nowego hobby. Mam ostatnio jakies takie silne pragnienie za stworzeniem czegos kreatywnego. Muzyka, malowanie, pisanie, modelowanie 3D? Wszystko to brzmi fajnie, ale potrzebowalbym lat praktyki zebym mogl stworzyc cos z czego jestem zadowolony, a nie wiem czy mam na tyle samozaparcia zeby sie takiej dlugotrwalej praktyki podjac. Zastanawiam sie czy jest jakis sposob kreatywnej ekspresji ktory nie wymagalby az tyle praktyki i dawal szybka satysfakcje, ale chyba ciezko takie cos znalezc.
Fajny wstawiles rysunek, wydaje mi sie ze masz talent. Wspomniales, ze rysowales duzo dawno temu, czemu przestales? Nie chcialbys znowu tego robic?
Nie cel, a droga! Która nawet nie musi być zwieńczona czymś szczególnym. Po prostu robić, dla robienia, aby zająć umysł. To samo robienie tej czynności, powinno przynosić satysfakcję.
Po prostu spróbuj coś, co uważasz, że może ci dawać największy fun. A nawet jeśli nie będziesz w to dobry, to nic. Nie musisz być dobry w czymś, żeby to mogło być twoim hobby.
Na pewno masz dużo racji, ciężko docenić coś co się zrobiło samemu kiedy w przestrzeni internetowej jest widoczne aż tyle ponadprzeciętnych prac.
Próbowałem kilka miesięcy temu z gitarą elekryczną, ale jakoś granie prostych melodii mnie nie zadowala, a wiem, że na jakieś większe efekty jeszcze bym czekał bardzo długo. Ja wiem, że to głównie kwestia mojego podejścia. Muszę się nad tym więcej zastanowić, jak i czy w ogóle mogę zmienić moje nastawienie.
Mam tak samo z tą potrzebą tworzenia. Ciągle mi się wydaje, że wszyscy oprócz mnie robią jakieś fajne rzeczy i też chciałbym coś robić. Ale nawet nie wiem co by to miało być, bo w sumie to nie mam żadnego talentu, a jak mam, to go jeszcze nie odkryłem.
Podobnie jest z motywacją. Chciałbym np. pisać sobie amatorsko jakieś opowiadania, ale potem sobie uświadamiam, że nie mam pojęcia jak się za to zabrać, że nie mam żadnego ciekawego pomysłu, ani umiejętności, które by mi pomogły dociągnąć to do końca. I chęć do działania mi przechodzi.
Trochę szkoda, ale widać nie każdy musi się realizować twórczo.
Po pierwsze fajny rysunek, taki sympatyczny mimo że ukazuje sytuację krótko przed katastrofą.
Co do moich zainteresowań jest to dość szerokie pojęcie, bo jedni czytają książki natomiast drudzy próbują je pisać. Oczywiście na przestrzeni lat wiele rzeczy mi się zmieniało, bo kiedyś przykładowo lubiłem grać w piłkę nożną, potem przeszło mi na siatkówkę i w czasie sportowania się cały czas też grałem w tenisa ziemnego. Do tego ostatniego czasem mnie korci żeby wrócić, bo co prawda trzeba mieć bardziej specyficzne boisko ale za to wystarczy jeden kompan aby się w tym realizować.
Natomiast moje główne aktualne zainteresowania to już wymienię ogólnie w punktach.
Granie to wiadomo, choć czasami robię sobie przerwy lub czasu brak.
Słuchanie muzyki towarzyszy mi prawie zawsze, bo przy niej można robić prawie wszystko. Kiedyś też sporo grałem na gitarze, też czasami myślę o powrocie jak o tenisie.
Majsterkowanie w elektronice, kiedyś bardzo dużo w konsolach (czasy PS2 i jego rywalów), a teraz głównie komputery choć w zmywarce też lubię pogrzebać jak jest potrzeba.
Czytanie książek, nie mam ulubionego gatunku bo lubię większość razem z historycznymi (głównie okres drugiej wojny światowej).
Jazda na rowerze, choć większość tras pokonywanych jest w jakimś celu a nie żeby sobie pojeździć.
Kolekcjonowanie narzędzi i to takich z lepszej półki, mam naprawdę już duży warsztat i mało co może mnie zaskoczyć. Tutaj łączę pasję z pracą, bo żadne narzędzia nie są mi obce. Nawet takie dziwadło jak TORX T47 znajdziesz w mojej skrzyni, choć powoli staje się to standardem w motoryzacji.
Filmy, seriale ale na to muszę mieć ochotę co przychodzi co jakiś czas na kilka dni.
Urbex, oglądam kilka kanałów i jakoś samemu ostatnio zdarzało mi się pozwiedzać pewne przybytki w moim mieście. Oczywiście dla siebie bez żadnego nagrywania i publikowania.
Lubię też pogrzebać pod maską samochodu, a mając duże zaplecze narzędziowe tym bardziej mnie to nakręca.
Lubię też aranżować małe pomieszczenia aby stały się praktyczne, ostatnio w mojej pracy zagospodarzyłem mały magazyn półkami dookoła z możliwością regulacji wysokości. Byłem tym umęczony, bo wszystko od zera ale potem finalny efekt był tak wspaniały że chodziłem zajarany przez miesiąc.
Kiedyś też mocno kręciło mnie pisanie stron internetowych, choć nigdy w tym wybitny nie byłem. Choć aktualnie jestem autorem jak i osobą odpowiedzialną za nową stronę firmy w której pracuję. I nie ukrywam że po tylu latach musiałem sobie sporo rzeczy przypomnieć jak i zaktualizować wiedzę, ale nadal sprawia mi to dużo radości i z przyjemnością loguję się do serwera aby dokonać aktualizacji.
Lubię też popatrzeć na sporty motorowe, głównie WRC jako moją ulubioną kategorię sportową.
Lubię gry planszowe, ale rzadko mam okazję to zrealizować bo zbytnio nie mam z kim grać.
Oczywiście jeszcze trochę by się tego znalazło, ale myślę że na razie starczy.
Smieszna sprawa bo gry nigdy nie byly moim hobby, bardziej interesowaly mnie od strony kreacji niz typowego konsumowania.
Mialem to (nie)szczescie ze moje hobby mocno pokrywalo sie z praca przynajmniej w podstawowym zakresie, ale po pierwsze mocno mnie to juz nudzi a po drugie, wplyw ai zaczyna powoli doskwierac.
Rysunek, grafika tradycyjna.
Ostatnimi czasy wrocilem do ksiazek, bo musze troche rozruszac skostnialy mozg
Do pewnego czasu sporo projektowalem/programowalem aplikacje multimedialne jak rowniez narzedzia - dla zabawy, casualowo, nie wiem czy ktos tutaj pamieta AMOS na amige :) macromedia director, flash po ktorego zalamaniu przerzucilem sie na pythona
teraz mniej ale glownie VJ, aplikacje interaktywne - touch designer, UE
Projektuje tez od czasu do czasu lazienki, pokoje, ogrodki i inne dla znajomych.
Lubie tez siedziec w kuchni, upiec chleb na zakwasie czy zrobic jakas chinszczyzne (chociaz to drugie nie jest jakims strasznym wyzwaniem kulinarnym)
Ostatnio mam zajawke z AI i robimy razem wszystkie aplikacje ktore chcialem w zyciu zrobic ale nigdy nie mialem czasu, czy to pluginy do cinemy4d czy aplikacje webowe, jak rowniez aplikacje narzedziowe - wlasnie w tej chwili deduplikuje sobie pliki na wszystkich moich dyskach (robie porzadek z fotkami, filmami, projektami)
a wieczorem pewnie pojde na rower bo teraz jakies 32 stopnie w mojej okolicy i ciezko wyjsc z domu.
ciagle mysle o zakupie jakiegos CNC i drukarki 3D (prusa/bambu) ale zona marudzi ze zajmuje za duzo miejsca (i chyba ma racje).
a pisze tutaj bo mam wolne i dobry humor a nie chce mi sie dzisiaj trollowac w dobrej zmianie.
Via Tenor
Od jakiś trzech lat siedzę w teleskopach. Ciężkie hobby, bo wiadomo, w nocy trzeba działać, a pogoda nie zawsze pozwala. Drugie zainteresowanie to cosplay. Jeżdżę z ekipą na różne targi i konwenty. Zimą trochę śmigam na nartach. No i nie wiem, czy granie na giełdzie można nazwać hobby xD
przede wszystkim turystyka stadionowa. i nie chodzi o jeżdżenie za jedną drużyną tylko właśnie poznawanie lokalnych drużyn i stadionów.
Zarówno po Polsce jak i za granicą. To zajebiste uczucie jak widzisz tabele Ekstraklasy, 1 ligi, 2 ligi, 3 ligi, 4 lig , do tego Ligi mistrzów, europy czy konferencji i zdajesz sobie sprawe ze byles na co trzecim stadionie. to mój największy motor napędowy do życia. zwlaszcza ze odbilem sie od druzyn z topu (od nich zaczynalem) a mam na koncie mecze w chciazby Chorwacji, Łotwie, Malcie, Naddniestrzu, Serbii, Albanii i derby Bukaresztu i Belgradu. Teraz celuje w Bułgarie a potem w Turcje :)
a oprócz tego to tak standardowo: rower, książki, gry, fotografia
Gry to nie wiem czy do top10 by się załapały :)
rozbudowa i dopieszczanie Home Assistanta
ogrodnictwo (1100+ roślinek obecnie w ogrodzie)
gotowanie/grillowanie/wędzenie
seriale/filmy/książki - naprzemiennie, niestety w niezbyt chlubnych proporcjach 80/10/10
kolekcjonowanie różnych rzeczy które akurat uważam za ciekawe - od zestawów lego supercars, przez alkohole z limitowanych serii lubianych marek, po książki Warcrafta, trochę perfum
kiedyś jeszcze fotografia ale z postępem aparatów w telefonach odeszło na dalszy plan, ale sprzęt dalej leży w plecaku
Na początek wiadomo, sterowanie oświetleniem ogrodu podążające za wschodem i zachodem słońca, żeby nie trzeba było tego co chwilę kalibrować.
Później alarmy otwartych drzwi/bramy dłużej niż X, wysyłane po domownikach na telegramie.
Czujki zalania + powiadomienie jak wyżej.
Proste automatyzacje typu if this then that - np. gdy zapali się światło pod prysznicem wyłącz pompkę obiegową CWU aby nie mieszać z zimną wodą który napływa do kotła.
Czujniki obecności + sterowanie oświetleniem w domu w miejscach gdzie często ma się zajęte ręce (np. pralnia). Miałem PIR ale to było kiczowate bo ruch musiał być konkretny i często gasło światło przy jakimś ładowaniu do pralki czy składaniu ubrań. Czujki obecności to kompletnie nowy level.
Niedawno dołożyłem zawór odcinający wodę, więc alarm zalania dodatkowo odcina wodę w domu.
Z ciekawych imo już nie takich standardowych rzeczy -
Przechwytywanie fotki z domofonu, wysyłanie jej telegramem wraz z przyciskiem otwórz. (Tu ogólnie jest beka, bo domofon leciwy, jeden ze skromnej listy współpracujących z panelem INT-TSI Satela w bazowej wersji, sam domofon nie był w stanie zapisywać fotek bezpośrednio do HA, więc leci to na share NASowy, gdzie na owym NASie działa usługa na żywo mirrorująca ten share z folderem w HA, gdzie w HA działa folder watcher który gdy wykryje aktywnośc parsuje ją i wysyła na telegram. Ogólnie jak to ruszyło to zwijałem się ze śmiechu i do dziś mam z tego bekę no ale jak coś jest głupie i działa to nie jest głupie czy jakoś tak :D)
W ogrodzie mam zapakowany próżniowo przycisk aqary schowany pod drzewkiem, jego 3krotne kliknięcie otwiera zawór wody i odmierza 10l dzięki czemu mam takie nienadzorowane napełnianie konewki). Obecnie sytuacja jest rozwojowa, bo zamontowałem w zeszłym tygodniu centralkę rainbirda i podłączyłem w końcu wszystkie przygotowane wcześniej linie nawadniania na stałe, przez co już nie wystarczy samo sterowanie zaworem ale trzeba jeszcze na odpowiednią ilość czasu otworzyć elektrozawór danej linii i tak to pospinać żeby nie kolidował z następnymi urchomieniami.
Jadą do mnie siłowniki rolet wewnętrznych (tych z łańcuszkiem kulkowym), na początek dwa, więc na dniach będę testował i jak się sprawdzi to chcę w to iść w pomieszczeniach najbardziej nasłonecznionych.
Ponadto HA działa jako jeden wielki agregatory wszelkich danych - produkcja/magazynowanie prądu, zarówno u siebie w magazynie jak i ilości odłożonej w Tauronie, zużycia przez cały dom z rozbiciem na najważniejsze urządzenia, zużycia wody. Przeliczanie wyprodukowanego prądu na zł, ilość odzyskiwanego ciepła przez rekuperator, statystyki temperaturowe i wilgotnościowe w domu i na zewnątrz, stan CO2 w sypialni.
Integracja od wywozu śmieci przypomina wszelkimi możliwymi drogami o odbiorze kubłów/worków, a terminarz o wymianie/czyszczeniu konkretnych filtrów/urządzeń wraz z ilością pozostałych dni "do" oraz ile minęło od ewentualnego przekroczenia.
Piszę wszystko natywnie w HA, nie bawię się w żadne node redy itd.
Poza grami, to sporo innych medium popkultury: filmy, seriale, książki (głównie fantastyka), anime i mangi, ostatnio też zacząłem sprawdzać bardziej te zachodnie komiksy, z Marvela i DC (chociaż na razie wgryzłem się bardziej w to drugie, przez serie z uniwersum Absolute). Poza tym grafika komputerowa z nastawieniem na digital painting, czasem też tradycyjnie rysuje, dość relatywnie niedawno zacząłem malować, chociaż to dość rzadziej. Trening siłowy to też już niejako hobby, bo na tyle wszedł w nawyk, że daje przyjemność :) Kiedyś do listy dorzuciłbym łucznictwo, bardzo amatorskie, ale nadal fajna zabawa i muszę się zmobilizować, by do tego wrócić.
Realizuję powoli chłopięce marzenie o warsztacie, z wszystkimi narzędziami dla majsterkowania, ale na poziomie trochę wyższym niż skrzynia, wiertarka i stary stół w piwnicy. Taki gdzie narzędzia mają swoje miejsce, materiały swoje a wszędzie jest blisko do gniazdka z prądem, gdzie podręczne wkrętarki z potrzebnymi końcówkami są pod ręką bez wiecznego ich zmieniania. Tak to sobie dłubię powoli.
Poza grami i przeglądaniem neta na PC ? to zasrana praca na początek dnia, a po pracy zawsze wjeżdża rower, teraz praktycznie codziennie się staram jeździć, bardzo uspokaja i pomaga w stresie, czasem się gdzieś pojedzie samochodem, nad jakieś małe jeziorko, piwko zero wleci, a tak to jeszcze się Switcha uruchomi.
Miałem kupic go pro i sobie ponagrywać miasto z rowera, jakies amatorskie, ale na razie mi się nie chce, ale temat za mną jeszcze chodzi :D
Poza grami to co najmniej 2 rzeczy:
1. Zwiedzanie wind tych starszych zanim wszystkie wymienią - np. u mnie jedna została wymieniona na blaszaka a druga za chwile też
2. Jeżdżenie zabytkowymi tramwajami, autobusami, unikalnymi lub jak przyjeżdżają nowe itp.
Odkąd od 2018 r. wróciłam do wspinania, wkręciłam się maksymalnie, podporządkowując życie wspinaniu i poświęcając mu wolny czas. Udało mi się ogarnąć pracę na zdalną, żeby móc elastycznie śmigać na kamienie i klify. Jedyna gra w jaką grałam w ciągu ostatniego roku dłużej niż godzinę, to pokemon go, bo jest terenowa i pasuje mi do łażenia na sektory wspinaczkowe. Parafrazując Wielickiego - hobby można zmienić, z pasją się umiera ;)
edit: no i nadal ryskunek/grafika i foty, które zeszły na dalszy plan. natomiast, jak ręka świerzbi, to mam na wierzchu szkicownik, to rzeczywiście jak wyżej pisano nie muszą być perfekcyjne dzieła, są jakie są, ale i po to, żeby dać ten miły zastrzyk endorfin.
Techno, podroze (głownie zwiedzanie miast, bo gory czy morze raczej srednio), filmy/seriale (ale jedno i drugie od jakichs 3 lat prawie nieobecne w moim zyciu) no i gry (tez mniej niz dawniej, ale ostatnio próbuje wrocic mocniej, z reszta nawet fajny backlog mi sie zrobil), piłka nozna (w sensie ogladanie Ligi Angielskiej czy ligi mistrzow)
Na pewno gry i filmy/seriale sa najlepsze pod wzgledem ekonomicznym no i nie trzeba z domu wychodzic, a ostatnio jestem zmeczony zarywaniem nocek itd
Takze generalnie jestem zdania, ze gry to super hobby, bo nie drenuje to jakos mocno portfela jak sie odpowiednio tym zarządza
Tworzenie i miksowanie muzyki, robienie napisów PL do piosenek, zabawa z AI, filmy/seriale, podróże
Staram się nigdy sobie nie odmówić poznawania nowych ciekawych rzeczy. Naprawdę tyle cudownych rzeczy poznałem za ostatni rok. Na przykład zacząłem medytować po 30 minut dziennie. Bardzo wciągająca i naprawdę pomaga zarządzać stresem. Dodatkowe zbieram różne modeli samolotów i uwielbiam wyprawy na przyrodę. Niedawno własnymi rękami zebrałem swój pierwszy PC jeszcze przed RAM apokalipsą-to zajęło sporo czasu i nawet nie wierzyłem, że uda się w ogóle uruchomić. :D Ale najbardziej chce mi się teraz - to nauczyć się gotować porządne dania z ziemniaków.
Śmiech przez łzy, ale całe dzieciństwo przepieprzyłem m.in. na tym forum i choć od bardzo dawna nie gram namiętnie w gry to z powodu pracy (kodoklepacz) spędzam przy kompie jakieś kosmiczne ilości godzin.
I tera, w zaawansowanym wieku (już bliżej 40, niż 30 :rip:) zacząłem odkrywać życie. Od ponad roku rozwijam się w treningu siłowym, zacząłem biegać (oczywiście po pół roku kontuzja :D), włączyłem lekcje śpiewu (i myślę nad aktorstwem ^^), od kilku miesięcy uczę się rysunku, poszedłem nawet na terapię (trochę w ramach samorozwoju, ale nie oszukujmy się - wszyscy mamy jakieś trupy w szafie). No i chyba nauczyłem się takiej prawdziwej tolerancji i okazywania miłości ludziom, którzy są tylko "znajomymi" - więc moim hobby zdecydowanie stali się w ostatnich latach inni ludzie. Od zawsze byłem bardzo wrażliwym człowiekiem a teraz się po prostu tego nie wstydzę i potrafię to okazywać. I okazało się, że jak powiesz komuś ile dla Ciebie znaczy to nagle zwykła znajomość wskakuje na jakiś niesamowity poziom i można zdobywać świetnych przyjaciół nawet w późniejszych dekadach życia. Uwielbiam to.
Pomijam "oczywistości" typu książka, kino, spacery, podróże, fotografia bo to zawsze było. Ale cała reszta już nie.
Krotko mówiąc: polecam życie offline, jest wspaniałe.
OMG znowu, rozpinajmy ten oktagon! Jak nic będzie kolejne słowobicie (b vs Loon - nawet fajnie się składa, z tego samego rocznika jesteście chyba :) )
#bartek, ja też wolałam b jak był 30latkiem popylającym w trampkach i wciągającym kanapki z Subwaya (jedną nadal wiszę, pamiętam!) teraz to wszystko wygląda jak jakieś świadectwo, gdybyśmy wszyscy siedzieli w Sali Królestwa Świadków Jehowy.
#Loon, dawno już przestał być śmiesznym typem w arafatce sprzed 20 lat, w ogóle już się nie śmieję czytając posty, a nawet (o dziwo) darzę pewną sympatią, nawet jak mi jedzie po tyłku. Dorosłeś, Loon, i to jest piękne.
#życieoffline totalnie to robimy XD Chyba nigdy nie przestanie mnie bawić, jak ktoś przytacza ten "argument" pisząc posta na forum - no czaicie? Piszesz na forum internetowym tylko po to, by pokazać, że pisanie na forum internetowym nie ma sensu, i żeby ludzie się wstydzili (?) (albo weszli na drogę światła świadków Jehowy)
Nie ogarniam, ale serdecznike pozdrawiam.
Pomijam fakt że jak masz fazę na sport, która może nie minąć (mnie już trzyma ~7 lat) to i tak pewnie zamarzy Ci się ironman więc ubiegamy przyszłe zakupy.

prócz siłowni to od paru lat modelarstwo, choć dioramy sobie odpuściłem - za dużo miejsca zabierają i nie ma jak tego przed kurzem uchronić :)