Idziecie na procesje w Boże Ciało?
Pytanie skierowane do tych mniej wierzących. Czy zdarza się Wam uczestniczyć w tego typu uroczystościach bo czujecie się kulturowymi katolikami?
Kościół katolicki nie dopuszcza czegoś takiego - albo wierzysz w 100% we wszystko co mówią, albo jesteś nie wierzący.
kulturowymi katolikami
Niby co to takiego? Że w polskiej przestrzeni publicznej na stałę zadomowiły się obrzędy katolickie, nie znaczy że wszyscy to akceptują lub celebrują. Tak samo jak ubieranie choinki w grudnie nie czyni z nikogo "kulutorywmi poganami".
nie, czy musza sie tak ludzie obnosic z tym po ulicy? Nie moga sobie wierzyc w swoim domu? Ja tam nie wnikam do domu nie zagladam, a ci sie afiszuja na kazdym osiedlu.
nie, czy musza sie tak ludzie obnosic z tym po ulicy? Nie moga sobie wierzyc w swoim domu? Ja tam nie wnikam do domu nie zagladam, a ci sie afiszuja na kazdym osiedlu.
Raczej nie, trzeba dokończyć 007 Firsta przed premierą Gothica Remake
Ja polecam film "Boże Ciało" z 2019. Świetnie obrazuje ludzi niby-szczerze-wierzących.
Zdecydowanie, to uroczystość nie tylko religijna, ale także narodowa. W Warszawie Najświętszy Sakrament będzie niesiony w zabytkowej monstrancji z Bazyliki Świętego Krzyża, a procesja zostanie poprzedzona msza w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela o10 rano. Właśnie wstałem i szykuje się do tej uroczystości, a serce raduje się na samą myśl uczestniczenia. Deo et Patriae!
W dużych miastach ludzie podchodzą do tego różnie, wiadomo.
A w małych miastach i na wsiach, czyli w większej części Polski, to jest wielkie święto zarówno religijne jak i społeczne.
Bardzo mi się to podoba że ludzie wiele dni wcześniej się przygotowują i organizują, budują ołtarze itd. A sama procesja jest zbiorowym wydarzeniem całej społeczności.
To piękna tradycja, budująca w nas wspólnotę i dumę narodową, no i oczywiście wydarzenie religijne.
A jak ktoś woli zostać w domu, jego sprawa.
Fanatyzm. Nawet w tym dniu księża nie omieszkają wyciągnąć koszyczki po monety i papierki. Na co dzień ci co najbardziej plują na druga osobę siedzą w pierwszej ławce i idą na czele procesji rozpychając się łokciami i wyklinając drugą osobę żeby zrobiła miejsce.
Nie, od jakichś 25 lat nie chodzę. Ale niech sobie organizują te procesje Bożego Ciała, a ci, którzy chcą w nich iść, niech sobie idą. W ogóle mi to nie przeszkadza. I piszę to jako ateista oraz osoba krytycznie nastawiona do hierarchicznego Kościoła Katolickiego, a jeszcze bardziej do jego patologicznej odmiany zwanej "polskim koścołem".
Z tego co widzę (mam okno na ulicę przez którą zwykle przechodzą), to te procesje z roku na rok są coraz mniejsze. U mnie w mieście, które ma niecałe 130000 mieszkańców pewnie jeszcze ze 20 lat będzie się opłacało zamykać ruch i organizować to wszystko, a potem pewnie parę osób będzie sobie chodziło dookoła kościoła.
Ogólnie fajnie, bo raz, że społeczeństwo chyba faktycznie się sekularyzuje, a dwa, że większość ludzi pewnie powoli ogarnia, że wszystkie marsze, parady i inne procesje to zawsze był pic na wodę i lepiej sobie wykorzystać dzień wolny od pracy po prostu odpoczywając i organizując go we własnym zakresie.
A ci ludzi to nie jacyś średniowieczni chłopi pańszczyżniani, piękne domy, piękne samochody, stroje itd. Aż miło patrzeć, ja w swojej bluzie wyglądałem jak wieśniaczek.
I tak jest w bardzo wielu miejscowościach na południu Polski. Dla mnie bardzo budujący widok. Taka Polska nie była by złym rozwiązaniem.
Kogo obchodzi negatywne zadanie malkontentów, jak jest masa takich silnych i dobrze zorganizowanych społeczności.
W małych miejscowościach pójście do kościoła to bardziej socjalny event a nie potrzeba liturgiczna. Ludzie chodzą bo tak wypada, aby poplotkować, oby pokazać swój status społeczny etc.
ale i tak z roku na rok ilość uczestników niedzielnej mszy jest coraz mniejszy. Za brzdąca w kościele był taki ścisk że nie można czasem do środka było wejść. Dziś nawet nie ma pełnego obłożenia miejsc siedzących. U mnie w polskiej parafii przez ostatnie 30 lat, liczba uczestników głównej mszy niedzielnej spadła do ~25%
Nadal siedzę trochę w temacie organizacyjnym i tak jak z samym Bożym Ciałem nie ma żadnych problemów, tak zebranie nawet małej liczby ludzi w środku tygodnia w ciągu oktawy na procesję rzeczywiście staje się problematyczne, starzy się wykruszają, a reszcie codziennie po kościołach się chodzić nie chce... nie żebym był jakoś zdziwiony tym faktem.
I ogólnie tak chyba czeka przyszłość kościoła w Polsce. Frekwencja mizerna, aczkolwiek kibice pełnej sekularyzacji niestety muszą obejść się smakiem, bo ludzie nadal od święta będą się w tych kościołach zjawiać. Widzę to po młodych swoich znajomych, religijni nie są za grosz, ale tu co chwila jakiś chrzest, tu jakaś komunia, a ten zara do bierzmowania... Religia zbyt mocno wrosła w naszą kulturę, żeby się jej całkowicie pozbyć.
Aczkolwiek dbać warto, bo taki marszowy evencik spoko, paru miejscowych migrantów wyglądało na bardzo zadowolonych jak taka chmara odświętnie ubranych ludzi przeszła im nagle koło chaty.
Daj spokój, jak ktoś ma faktycznie jakiś kontakt z małymi miejscowościami, to dobrze wie, że tam wysoka frekwencja na kościelnych uroczystościach nie wynika z potrzeby, tylko bardziej z obawy, żeby cię ksiądz nie potępił, a sąsiedzi nie wytykali palcami. Te rejony są często dużo bardziej zantagonizowane niż duże miasta a o sporach pomiędzy sąsiadami to często chodzą legendy. To, że raz w tygodniu się spotkają w kościele tego nie zmienia.
W ogóle te silne, zorganizowane społeczności to trochę mit. Prawdziwe więzi zawsze się tworzyły raczej w małych gronach. Oczywiście dziś jest z tym pewnie gorzej niż kiedyś, bo jednak rozwój techniki i internet sprawił, że ludzie są mniej od siebie zależni, ale i tak marudzenie, że kiedyś to tradycje łączyły ludzi jest mocno przesadzone. Fakt, ludzie może szli razem w procesji, ale poza tym, to wciąż niewiele mieli ze sobą wspólnego.
.
Nawet ci dumni Chińczycy puszący się swoją potęgą byli orani przez dziesięciolecia przez Chrześcijan.
Najsilniejsze państwa na świecie stoją na chrześcijańskich korzeniach.
I zapewniam cię że jak przyjdzie taka potrzeba to znowu wszystkich zaoramy.
Abstrahując od tych bzdur wypisanych w Biblii, jaką ona pełniła funkcję przez stulecia, czym obrosła i jaka kasta dzięki niej się wybiła, trzeba przyznać, że filozofia wymyślona przez Jezusa, niezależnie czy istniał, jest najlepszą drogą do powszechnego dobrobytu. Tylko harmonijne współistnienie i preferowanie dogadywania się zamiast walki zapewnia równomierny rozwój całego społeczeństwa.
”My” nie oznacza osobistej zasługi wręcz przeciwnie.
Poćwiczymy: Polacy to naród malkontentów. To MY marudzimy przy każdej okazji. To MY szukamy dziury w całym i przy każdej okazji wytykamy wady innych. Pomimo tego jestem dumny z tego jacy MY jesteśmy, bo mamy też wiele zalet.
Trudno abym będąc chrześcijaninem mówił o chrześcijanach ONI. Dla mnie to zdecydowanie MY, i tak biorę również na siebie wszystkie NASZE wady, przewinienia jak i zalety.
Ja jestem dobrą osobą do rozmowy o muzułmanach bo mieszkałem kilka lat w muzułmańskim kraju. Zapewniam cię że żadna zorganizowana akcja z udziałem muzułmanów nigdy nie nastąpi bo każdy z nich dba tylko o siebie.
MY nie dotyczy mnie i ciebie, ani twojej przynależności, tylko mnie i ludzi którzy wyznają podobne ideały. Jak chcesz pisać ONI to nikt ci tego nie broni. Ja będę pisał MY bo czuję wspólnotę i oczywiście nie z twoimi opiniami.
Dude, dokładnie taką uległość chrześcijanie pokazywali w czasach największego prześladowania. 30 lat później chrzest przyjął cesarz rzymski. Od tamtej pory chrześcijanie tylko rośli w siłę.
Ty w swojej nienawiści i agresji do muzułmanów nie jesteś od nich inny. Czym się różnisz, poza stroną barykady?
edit: w sumie to usuwam swoje posty bo nie ma to sensu
Ty:
ja nie chce nikogo zabijaćnie nawołuje do mordowania nikogo
Też ty:
wartościami była siła i dominacja nad wrogiem
Ty:
Nie mam zamiaru ani chęci najeżdzać na niczyją ziemie
Też ty:
Jedyny raz kiedy Chrześcijaństwo stało się porządną i fajną religią to czasy krucjat
Ty:
Nawet Hinduizm jest dużo lepszy i bardziej pokojowy, do tego też nic nie mam
Też ty:
całemu cywilizowanemu światu to zagraża izrael, indie i państwa muzułmańskie
Ej no kolego, nie obrażaj się, ja przepraszam, nie usuwaj zaraz konta.
Ostatni raz w kościele byłem na swojej komunii świętej w 3. klasie - czyli ponad 20 lat temu - i naprawdę nie widzę potrzeby, żeby tam wracać. Nie potrafię się przekonać do tego, że katolicyzm to faktycznie jedyna poprawna odpowiedź na kwestie duchowe i filozoficzne. W dodatku społeczność katolicka ma często naprawdę siermiężne i oryginalne poglądy na świat: moja szefowa wierzyła, że papież Franciszek to antychryst. Ogólny sprzeciw wobec praw mniejszości to dla mnie kolejny dealbreaker. Niestety regularnie przekonuję się, że wielu katolikom odleciał peron i nie mamy o czym rozmawiać. Kościół nie oferuje mi zatem ani monopolu na prawdę, ani społeczności, w której mógłbym poczuć się jak w domu.

Wątek założony przez nowe wcielenie trolla czysto pod polaryzację i mącenie wody. Ale jak już się ludzie zaczęli na serio udzielać to wrzucę fotkę. Najlepsze w tym świecie są ołtarze tworzone w irracjonalnych sceneriach. Tutaj ukrzyżowan pod Lidlem. Stylistyka też dobrze dobrana. Można by wręcz rzec, że to patron niemieckiej sieci 😎
Edit: GOL jak zwykle nie umie załadować zdjęcia