Via Tenor
Branża gier zatacza koło?
Już się chyba kończą, pokończyły pomysły, scenariusze, mechaniki, na dobre, unikatowe, ciekawe i fajne gry.
Coraz bardziej zaczęło wiać nudą w grach i niczym specjalnym, a bardziej przewidywalnym i powtarzalnym, klony czegoś poprzedniego itd.
Szybko się to stało i na nic konkretnego mało co można liczyć.
Patrząc tym bardziej teraz, jaki jest w ostatnim czasie wysyp remake-ów, remaster-ów.
Stała się teraz na to jakaś moda czy co :) nagle "wszyscy" zaczęli na nowo wracać i powtarzać swoje gry.
No bo o grafikę chodzi...
Powiedziałbym raczej, że adaptuje się do wymagań czasów. Młodzi ludzie mają inne priorytety, mniej grają lub grają w inne rzeczy, np. F2P czy mobilki, a branża AAA celuje w retro dziadów, którzy wzdychają do "prawdziwych gier", czyli tak na prawdę takich ze swoich lat młodości. No i dostają takiego Gothica Remake i jarają się jak 20 lat temu, mimo, że gdyby gra nosiła inny tytuł, to pies z kulawą nogą by tego nie tknął.
To samo widać w prasie (CD Action nic innego nie robi tylko jedzie na retro), czy po takich wydawnictwach jak Gamebook i książkach w stylu Heroes of Might and Magic: 30 lat legendarnej serii czy Księga CRPG, które są niczym innym jak przewaleniem Internetu na papier w ładnej oprawie na półeczkę.
1. Chodzeniem na korepetycje/lekcje baletu/jazdy konnej pięć razy w tygodniu.
2. Realizacją marzeń o byciu influencerem.
3. Scrollowaniem na ekranie komórki.
4. Imprezowaniem.
5. Oglądaniem seriali trendujących na platformach streamingowych.
6. Naparzaniem w mobilki.
7. Śledzeniem streamów z niszowych gier (zwłaszcza horrorów) lub vlogów patointeligencji.
Gry komputerowe (zakup takowych) to głównie zajęcie pokolenia X i Y. ;)
spoiler start
Żartuję, choć nie do końca...
spoiler stop
Temat złożony, ale na pewno rynek gier AAA nie jest już młodzieżową awangardą jak 20-30 lat temu. Obserwuje sobie zachowania kilku znajomych 20-latków i 2h dziennie spędzają wypełniając jakieś dziennie osiągniecia w apkach i gierkach na telefonie. Większość gier przechodzą na youtube, informacje codzienne mają z Tiktoka czy X, a jak grają na PC to raczej latami w jeden mega angażujący tytuł F2P.
Czasy w który skakaliśmy kilka razy z miesiącu po nowych grach AAA przeminęły.
Troszkę się pozmieniało. Choć ja jestem wyznawcą teorii nazwijmy to sinusoidy - wszystko wraca. 30 lat temu byłem świadkiem upadku podcastów, od 2-3 lat widzimy ich odrodzenie. Zakładam, że podobnie może być z rynkiem AAA, gdy do odpowiedniego wieku dojdzie kolejne pokolenie.
Czyli mYlenialsy górom! Od lat było wiadomo, że to ostatnie udane pokolenie. ;)
ja z początku gen z, no i przyznać trzeba, że młodsze osobniki, rzeczywiście do gier mają daleko. Co najwyżej Brawl Stars na telefonie i tego typu shity. Ba, nawet z obsługa komputera jest coraz większy problem. Trochę się nie dziwię, bo po co komuś komputer, jak wszystko może zrobić w telefonie. Trochę się czuję jak unc, bo ja żeby coś kupić, albo załatwić online, to muszę odpalić komputer. XD Jakoś nie mogę takich rzeczy na telefonie robić.
W gry AAA grają same wujasy teraz, stąd takie zainteresowanie klikofilmem - nowym Bondem. :P
Lecz mimo tej adaptacji, czasów, pokolenia i tak jesteśmy na etapie wszelakiej powtarzalność, "nicości", nijakości, znane gry, mniej znane, duże czy małe, na tą chwile już wszystko zostało przerobione, jeśli chodzi o gatunki gier i ich mechaniki, rozwiązana. Tylko zmienia się styl, szata graficzna, drobne usprawnienia, i się powiela, a w grach single, jakaś tam jeszcze fabuła co i tak umiemy przewidzieć bo są kiepsko pisane, prowadzone czy już gdzieś to było.
Ktoś, coś musi wydać, zrewolucjonizować by pchnąć tą branże na inny nowszy, świeższy poziom. Teraz jest już stanie w miejscu od lat, się przytkało...
Na ten czas to chyba tylko AI dobrze osadzone w grach może zrobić robotę, urealnić symulacje, życie w grach, i "ożywić " świat w danej grze. Mechanicznie oczywiście. Bo graficznie ludzie jeszcze będą w stanie cały czas pracować i dążyć do perfekcji i ideału na dany moment, czasu, zasobów, technologi.
Sam jesteś graczem " weteranem" i mógł byś spokojnie nakreślić, bo napewno widziałeś, w jakim okresie czasowym, jaka gra była naprawdę czymś, przełomem i rewolucją co pchnęło to dalej do przodu i rozkręciło, rozwinęło reszte.
Ile takich momentów było... 3-4?
Problem w tym, że wymyślić coś nowego, albo zrobić coś w unikalny sposób, jest po prostu trudno. Tak chyba było od zawsze.
Tak samo jest w filmach. Powstają remaki, sequele, prequele, adaptacje książek lub gier. Bardzo mało powstaje oryginalnych scenariuszy
Via Tenor
Kiedyś ta bańka musi się zapełnić, później pęknąć i zrobić "reset"
Być może w branży gier, filmów jest i nadchodzi powoli jakiś limit ludzkich pomysłów, kreatywności, możliwości i nadchodzi zderzenie powoli ze ścianą.
Bo to już było...
Do tego jeszcze powrót do patologii exów, bo przy cenach sprzętu oraz nieudolności korpo - kosztach i jakości gier - tłuste koty liczą, że exy uratują im budżety i nagonią klientów. Fatalne czasy, ogólnie rzecz biorąc.
Edit: swoją drogą, przy line-upie MS obstawiam, że "gigant z Remont" znowu sobie głupi ryj rozwali i wskaźników zysków nie podniesie, a jedyną konsekwencją ich wojenki będzie utrata gier Sony na PC - przynajmniej na jakiś czas, bo u Sony tradycyjnie budżet też nie będzie się spinać... Kto wie, może sprzedadzą też PS Chińczykom.
Ten problem dotyczy przede wszystkim gier AAA. W tej kategorii przychodzą mi na myśl chyba tylko dwa tytuły z ostatnich lat, które są pod wieloma względami nietypowe ("oryginalne"), czyli "Death Stranding" oraz "Crimson Desert". (No może jeszcze trochę "Deathloop"). Ale na pewno o czymś zapomniałem.
Tak czy inaczej, ja jakoś szczególnie nie narzekam. Jest sporo fajnych gier. Nie nadążam nawet z ogrywaniem. Ale też nie jestem marudą, który ciągle wzdycha: "ech, kolejny soulslike", "znowu otwarty świat", "jeszcze raz prosta korytarzówka", "grafika wygląda jak 10 lat temu", "muszę grać babą", "kiedyś było lepsze skradanie". ;) Szkoda tylko, że immersive simy zniknęły.
Trzeba lukę wypełniać mniejszymi produkcjami, czy mniej medialnymi i czekać, aż kołnierzyki uznają, że klepanie tego samego kotleta już nie daje takich zysków, jak coś nowego i ryzykownego. Nie mówię, że już tak jest, ale prędzej, czy później do tego dojdzie. Uber realistyczna grafika, animacje, milion opcji jest fajne, ale czas produkcji takich gier to lekkie nieporozumienie. Wolę bardziej kanciastą grę, lecz bardziej kreatywną, niż grę której główną cechą jest realizm (Uncharted vibe), a poza tym jest pusta.
Z budżetu jednej "super" gry, można zrobić więcej ryzykownych, a sukces jednej formuły, może przykryć straty z nietrafienia w gusta innej ryzykownej gierki.
radio, tv, kino, vhs
wszystko miało swoje 5 minut, które z perspektywy czasu rzadko kiedy trwało dłużej niż dekade, max dwie
Mechanicznie gry się rozwijają, ale fabularnie te gry wręcz są dużo gorsze od tych starych gier
Powiedzcie, które nowe gry mają w miarę ciekawy i orginalny wątek główny (chodzi oczywiście o single player )
120 lat temu lord Kelvin powiedział, że w fizyce nie zostało już nic nowego do odkrycia, jedyne co pozostało to coraz dokładniejsze pomiary. W ten sposób rzeczywiście zatoczyliśmy koło.
Ale fakt, że w dziedzinie typów gier od kilkunastu lat jest zastój, chyba musimy poczekać na jakąś rewolucję technologiczną. Coś co umożliwi wchłanianie medium większą ilością zmysłów niż wzrok i słuch. Niby trójwymiar i VR weszły, ale jakoś nie zrewolucjonizowały branży.
Z tymi remake'ami to też zależy. Ja na przykład lubię - ale mówię tu grach, które wyszły te 20 lat temu lub nie da się już odpalić na nowym systemie, czy rozdzielczości. Crash Bandicoot Trilogy idealnym przykładem. Natomiast remaster takiego Horizona, czy The Last of Us 2, to jest jakiś śmiech na sali. Że jeszcze budżet na to idzie, który mógłby wesprzeć, jakąś inną sensowną grę.
W ogóle obecna generacja to jest dramat. Zaraz się kończy (może ceny pamięci ją lekko podtrzymają respiratorem), a sensownych gier na takim PS5 to tyle co kot napłakał. Większość to sequele, które powtarzają formułę do porzygu, albo remastery gier, które dalej świetne wyglądają na poprzedniej generacji. Leży piątka w domu rodzinnym i nawet mnie nie boli, że nie mam do niej dostępu, bo literalnie nie ma w co grać. Tata sobie pociupie chociaż.
Jak już wyżej zostało napisane, trzeba wyjść z bańki AAA i granie znów staje się fajne :) Mnie przy grach trzymają już wyłącznie indyki i gry od małych studiów. Świetnych tytułów jest zatrzęsienie i naprawdę można coś znaleźć dla siebie. Żadne AAA mnie nie wciągnęło od ładnych kilku lat, nawet BG3, od którego się brutalnie odbiłem. Z nowości, w tym roku, jedynie planuję sprawdzić Dawnwalkera.
Aczkolwiek zgodzę się, że ogólnie da się wyłuskać trochę fajnych, często dosyć oryginalnych, mniejszych produkcji. Nie zawsze da się jednak nimi zastąpić bogate doświadczenia dawnych, dobrych gier AAA. Poza tym w zalewie chłamu łatwo te nieliczne perełki pominąć, no i rzadko są to np. gry akcji TPP czy action RPG, przekrój gatunkowy prezentuje się nieco inaczej - turówki, platformówki, strategie, gry logiczne, narracyjne...
przekrój gatunkowy prezentuje się nieco inaczej - turówki, platformówki, strategie, gry logiczne, narracyjne...
Mogę się z tym zgodzić i pewnie dlatego nie mam problemu ze znalezieniem czegoś ciekawego, lubię te gatunki, natomiast wszelkiej maści gry akcji, już dawno przestały mnie bawić. Przyszło z wiekiem.
Mnie niestety nie przestały. :) Turówki i platformówki czy też niektóre gry logiczne oczywiście też lubię, ale ileż można grać w to samo... Dobrze by było gdyby te segmenty się uzupełniały.
Albo gdyby ci od AA postarali się trochę bardziej, nie idąc tylko w soulsy. Wyszły niby takie tytuły jak Metal Eden, Ereban... South of Midnight też chyba można zaliczyć do AA, podobnie jak Atomfall... No ale nadał mogłoby być tego więcej.
Myślę że najlepsze gry mamy już za sobą. Tak gdzieś od 2019-20 wyszło może z 7-8 naprawdę fajnych tytułów czyli średnio jedna udana gra w roku. To i tak nie jest najgorzej.
Pisze to od dawna. Chcesz nowych doznan, mechanik to tylko VR. No niestety, ale nie da sie na nowo wymyslec kola.
Dla przykladu VR w grze F1 jest fenomenalne w połączeniu z symulatorem jazdy, tylko wiele osób po chwili gry narzeka i ma problem z błędnikiem, bólem głowy itd.
VR skończy się tak jak czasy telewizorów z 3D.
https://virtualspeech.com/blog/history-of-vr
Sam grajac w DCS World manipuluje systemami samolotow za pomoca rak. To jest takie sf dla mnie, ze koniec. No, albo taka prosta gierka gdzie strzelasz do obcych. Przed inwazja okulary skanuja Twoj pokoj i masz mix VR, gdzie obcy chowaja sie za twoja sofa i innymi przedmiotami/meblami w Twoim pokoju. W 2D juz dawno nie mialem takich nowych mechanik, sposob na granie. Czy w 2D moge zlapac krzeslo i bronic sie przed headcrabem ? Sa setki mechanik w VR, ktorych nie da sie odwzorowac w 2D.
E tam. Narzekanie bez powodu. Wychodzą gry z fajnym pomyslem na siebie, oryginalne lub na swój sposob interesujące. A przede wszystkim takie, przy ktorych dobrze bawią sie gracze.
Enter the Chronosphere, Swan Song, Tides of Tomorrow, Gecko Gods, Map Map, Henry Halfhead, Mayor May Knott i cala masa innych gier.
Jak podobało ci sie Road 96 to juz coś, bo to praktycznie podobna przygoda z wyborami. Natomiast ten system współdzielonej przygody dużo zalezy od tego za kim np. będziesz podążać. Można za botem (tak gralem w demie), ale mozna za jakims graczem ( i jak typ zbieral wszystko to sie tylko wk... czlowiek, że malo zasobów). Ogólnie jak lubisz mieć na wszystko wplyw w grze sam, to możesz pominąć ten tytuł.
Pewnie dlatego że produkcja gier swoje kosztuje, a wydawca chce zarobić na grze, więc najprościej wydać coś, co znamy.
A później się dziwią że niektórzy nie potrafią zwrócić kosztów na swoich produkcjach. Coś jest nie tak...
Nie gram już w nic poza cRPG a i to z wykluczeniem dungeon crawlerów i soulslike'ów, także....Nie narzekam na czas ani oryginalność xd
Obecnie mam na tapecie z gier w które grałem już kiedyś:
Diablo
Pathfinder Wrath of Righteous
Które wcześniej nie grałem:
Skyrim
Warhammer 40000 Rogue Trader
Tainted Grail: The Fall of Avalon
Cyberpunk 2077
Avowed
jak za dawnych lat, branża znów zatacza kółko
krzyżyk na drogę wszawym sony popierdółkom
zapamiętaj słowa, Lara nadal hot, gadka V jest NOVA
Niedawno napisałem, że o ile stan samej branży jest ultra ujowy po tym jak do gierek bardziej niż kiedykolwiek łapska położyli krawaciarze, tak jednak uważam, że obecnie wychodzi chyba więcej dobrych i ciekawych gier niż kiedykolwiek. Miksy gatunkowe, liczba małych perełek, a często nawet viralowych hitów - jest to w co grać. W tarapatach na pewno jest branża AAA bo mam wrażenie, że w tej chwili duże singlowe gry AAA kosztują tak ekstremalnie dużo i są produkowane na tyle długo, że końcowo potencjalny zysk jest bardziej symboliczny i często nieopłacalny dla wydawcy w kontekście włożonych środków i czasu. Pamiętać trzeba, że kiedyś pułap takich 4 milionów sprzedanych kopii gry był dla producentów/wydawców niesamowitym sukcesem - i kasowym i wizerunkowym. Obecnie ta sama liczba może nawet nie zwrócić kosztów produkcji i marketingu, a wszystko wskazuje na to, że z roku na rok tych gier nie sprzedaje się coraz więcej pomimo coraz większej ilości graczy.
Mam wrażenie, że zmiana pokoleniowa oraz nadmierny korporacjonizm w pewnym sensie całkowicie zmienią obraz branży - dla starszych graczy zdecydowanie na gorsze.
Jednakże mam wrażenie, że ludzie mówiący, że "nie ma w co grać" kompletnie nie chcą wyjść poza swoją strefę komfortu albo po prostu nie chce im się nawet zrobić bardzo płytkiego riserczu dzięki, którym mogliby znaleźć interesujące ich gry. Nah - wolą powiedzieć, że "obecne gry to już w ogóle nie jest to" po czym ślinią się do rimejku śmiesznej 20 letniej drewnianej gierki zza zachodniej granicy jednocześnie tworząc obraz jakiegoś największego gamingowego wydarzenia w historii :D
Branża gier zatacza koło?
Po tym co zobaczyłem w ostatnich dniach w postaci Wolverina od Sony, Gears od Microsoftu i Remaster Company of Heroes to zdecydowanie tak.
Nie wiem, mnie wciąż gry jarają, wychodzi dużo ciekawych projektów na poziomie indie, jest możliwość zagrać w gry ze wszystkich pokoleń konsoli czy w kolejny raz odpalić Skyrim z modami. Wszystko zależy od perspektywy. Graczy w końcu mają wybór, co jest super. Kiedy robią podobne gry, branża będzie się rozwijała. - https://youtu.be/C0E0QBwi9Xw?si=2BHIPP4LJDVforo4
Powiedz mi, w co grasz, a powiem ci, kim jesteś.
Jakbym ograniczał się do samych AAA, to pewnie bym narzekał, że każda gra podobna do drugiej. Zresztą pokazy z zeszłego tygodnia bardzo trafnie to oddają, gdzie w ciągu godziny zaprezentowało 3 gry w azjatyckich klimatach o wojowniku biegającym z kataną.
Imo nie ma nic złego w tym, że coś nie korzysta z oryginalnych pomysłów czy mechanik. Trudno po tylu dekadach gamingu wymyślić coś rzeczywiście świeżego. Utarte schematy wciąż mogą rewelacyjnie chwycić. Dużo zależy od jakości wykonania. Dla przykładu głośne gry z ostatnich lat - Baldur's gate 3, Expedition 33 - one nie miały w sobie absolutnie nic innowacyjnego. Po prostu były mniej lub bardziej dopieszczone i prawie wszystko w nich zagrało i dało świetny efekt końcowy.
Jak spojrzę na parę gier, na które czekam:
Star Wars Zero Company - przecież to XCOM, nic oryginalneg... ale to Gwiezdne Wojny!
Fire Emblem Fortune's Weave - kolejny Fire Emblem, troszkę się różnią między sobą, ale u podstaw to te same gry, też bardzo przypominają XCOM-a...
Solasta 2 - jak Solasta, tylko z ładniejszą grafiką, w skrócie: kolejny cRPG na D&D. Solastę reklamowano jako "XCOM + D&D" heh. Oryginalnie, nie?
HoM&M Olden Era - no kolejni herosi, mocno przypominają mix 3 i 5. Też nic odkrywczego. I właśnie sobie czytam "Heroes of Might and Magic: 30 lat legendarnej serii".
Co ciekawe najwięcej innowacyjności przyniosło mi kupienie Switcha i odkrywanie gier Nintendo.
Branża zatacza koło. Tymczasem najbardziej oczekiwana gra tego roku (albo i dekady): GTA VI - pewnie będzie się to grało jak w każde inne GTA. Nie wiem, nie czekam, ostatnie w jakie grałem to Vice City.
Póki gry robione według utartych schematów się sprzedają, to będą dalej produkowane. Nic się w tej kwestii nie zmieni. Będą lepsze lub gorsze, indywidualne różnice będą wynikać z mnóstwa czynników, ale nie z samego faktu, że wszystko to już było. Imo to akurat ma najmniejszy wpływ na potencjalny sukces gry czy frajdę, jaką dostarcza granie w nią.
A gry single player będą sprzedawać się mimo wszystko coraz gorzej. Już teraz większość rynku zagarnęły gry usługi i będą tylko umacniać swoją pozycję, bo nowi (młodzi) gracze nie mają przywiązania do historii gamingu czy konkretnej marki. "F2P" dominuje.