Czy wierzycie w zabobony/przesądy?
Cześć
Jak w temacie. Dziś piątek 13 czyli pechowy dzień a w Anglii znów szczęśliwy dzień.
I od tamtej pory jak się o tym dowiedziałem to są to dla mnie zwykle głupoty.
A jak jest to u was? Wierzycie w te bzdety?
Pozdrawiam
Tak, wierzę że kalendarz który został zasadniczo wymyślony przez człowieka ma taką moc żeby wpływać na los wszechświata, dlatego dzisiaj będę bardzo uważał.
Pechowy dzień to ja mam co drugi dzień więc nie, nie wierzę w zabobony. Koty, drabiny itd. też mnie nie ruszają
Ja tylko gdy tankuje mojego opla w LPG to zawsze na start mówię "oby tylko nie wybuchło".
Jedyny przesąd, który uznaje to nieprzechodzenie pod drabiną. Tutaj wierzę, że może to przynieść pecha w postaci czegoś spadającego na moją głowę.
To nie jest przesąd tylko fakt i nie powinno się przechodzić pod drabiną. Szczególnie jak ktoś stoi na niej i coś robi.

Ja tez nie ale to mi sie podoba i łączy się ładnie z Walentynkami:
Grób Victora Noir'a na paryskim cmentarzu Pčre Lachaise. Legenda głosi, że pocieranie rożnych części posągu przynosi kobietom szczęście w miłości lub wzmacnia płodność.
i to jeszcze jak https://x.com/death_maidens/status/1359256459666726913/photo/2
Nie, ale żeby znaleźć taką czterolistną koniczynkę to faktycznie trzeba mieć farta :P
Ja przed wyjściem z domu muszę 15 razy pstryknąć światłem. Inaczej moja rodzina umrze.
"Ku***a! Nie pocałowałem stópki Jezuska przecież mojego przed wyjściem!"
Nie, a w mojej rodzinie u wielu osób są dość silne. Staram się nie śmiać żeby im przykro nie było, ale czasem się nie udaje zachować powagi.
Nie.
Ale moja babcia wierzy w takie przesądy jak niewitanie się w progu drzwi czy z czarnym kotem przebiegającym ulicę. Swojego czasu bawiła się też w medycynę alternatywną jak wahadełko czy stawianie baniek. I to wszystko pomimo tego, że jest osobą wierzącą.
Wiara to wiara, przyjmujesz istnienie bytów nadprzyrodzonych to czemu nie wmówić sobie że to one ci w życiu przeszkadzają bo zjadłeś mięso w piątek.
IMHO nie pomimo a właśnie dlatego.
Sęk w tym, że w KK wiara w zabobony to grzech.
A co do baniek, ich skuteczność w leczeniu nie jest potwierdzona naukowo (Chińczycy coś tam próbują udowodnić, ale dowody są wątpliwe), jednak na pewno działają relaksującą i odprężająco (zmniejszają napięcie mięśniowe), więc trochę jakby leczyć grypę masarzem, nie wyleczy ale człowiek poczuje się trochę lepiej.
Bardziej chodziło mi o to że ktoś stoi na drabinie i coś robi młotkiem. Taki młotek może wylecieć mu z ręki i bach ci w głowę jak akurat przechodziłeś pod drabiną. I to jest fakt. A za przesąd uważa się że jak się przejdzie pod drabiną to że to może później przynieś pecha. Tak samo jak przelatujący kot drogę.
Generalnie nie, bo nie widziałem jeszcze takiego przesądu, który by działał. Natomiast wierzę w istnienie szczęścia i pecha, jako jakichś niezbadanych fizycznych zjawisk, które mogą spiętrzać się wokół konkretnej osoby. Bardzo skupiam się na tym, żeby stale zwiększać ilość spontanicznych, pozytywnych zrządzeń losu w moim życiu i chociaż na pewno osiągnąłem w tym jakieś rezultaty, to nie są one spektakularne.