Via Tenor
A Wy co dostaliście na komunię?
Połowa lat 90. Raczej klasycznie, rower i około 500 zł.
Kase za ktora poszedlem z ojcem do komisu kupic Playstation, ale nie mieli, wiec kupilismy gorala, ktorego mi ukradli z wozkowni.
No i pierdoly w stylu zegarek, walkman i lancuszek.
Poza klasycznymi pamiątkami komunijnymi jak inni to dostałem od całej rodziny pieniądze co w pełnym przeliczeniu wyniosło równo 1000 złotych. Wtedy to było bardzo dużo pieniędzy, pamiętam że za część tych pieniędzy kupiłem sobie nowego GameBoy Color i Wario Land 3. Natomiast reszta została odłożona jako oszczędności, zostało chyba 600 złotych.
Jakieś 600zł, radio-magnetofon 2 kieszeniowy i zegarek. Z części kasy rodzice potem kupili Pegasus'a, wyglądającego jak SNES.
Niektórzy już zapomnieli, że największy dar na komunię to właśnie Jezus Chrystus. Oraz cała rodzina. Przyziemne prezenty są tylko drugorzędne sprawy.
Ale skoro już o tym piszecie, to ja w dzieciństwie dostałem komputer Commodore 64 z parę gry.

Sony Ericssona CK13i z lombardu, zegarek Casio + kasa. Za kasę kupiłem tablet goclever sobie i pierdoły.
Komputer żeby mógł odpalić GTA IV i wtedy jeszcze przyszłe GTA V + rower, który nie wytrzymał długo.
Pamiętam jak matka chrzestna wręczała mi kopertę ale od razu oddałem ja mamie i nawet przez myśl mi nie przeszło że to mogą być moje pieniądze.

Takie cudo miałem jak na zdjęciu. Słuchałem cały czas muzyki, a najwięcej Celin Dion Titanic.
Zdjęcie pożyczone.
Tylko nie wiem czy to akurat był ten model.
Via Tenor
Obietnicę że te pieniądze z prezentów wkrótce znów zobaczę.
Standardowy zestaw lat 90. - zegarek Casio, Walkman Sony, złoty łańcuszek i kilkaset zł, które poszły na radiomagnetofon i zestaw LEGO (tak, to ja jestem tym jedynym mitycznym Polakiem, któremu starzy nie za.... pieniędzy z komunii).
W sumie chyba ta obłuda była tego warta, patrząc z perspektywy dziecka. 😆
Zegarek, który zgubiłem, rower, który mi ukradli i Jezus, który na to wszystko pozwolił.
Końcówka lat '90:
- rower "górski", który mam do tej pory i na którym za niedługo pewnie będzie jeździł mój syn, na wyjazdach do dziadków
- jakieś 1200PLN, za które kupiłem sobie walkmana i łyżwy "hokejówki", a to co zostało, będąc w gimnazjum "dołożyłem" rodzicom do kolejnego roweru dla mnie (który to rower tez mam do tej pory :) )

1997, poza standardem czyli zegarek Casio, rower i kasa, to konsola. Chyba rodzice to po latach wywalili a szkoda bo z tego co pamiętam to do końca działała. Dziś to nie lada gratka byłoby to odpalić. Pamiętam na pewno grę Oscar i jakaś piłkarską, ale kupić cokolwiek innego było ciężko.
Chrzestna zabrała mnie do sklepu z rowerami i pozwoliła wybrać który chcę, a od pozostałej części rodziny złote monety.
Poszły na pierwszego kompa (Pentium 133, 16mb ram, hdd 1.2gb, cd 12x) + 14" monitor Belinea. Pamiętam że rodzice musieli dołożyć raptem kilka stówek i do dziś mnie szokuje ta uzbierana kwota, wydaje mi się to sporo nawet jak na dzisiejsze czasy, a było to prawie 30 lat temu.
Kasę za którą kupiłem Rower, tv 15 cali crt, pegazusa a raczej jego podróbkę. Piekne czasy.
medalik i biblie