Recenzja Assassin’s Creed Black Flag ResyncedInteraktywna mapa Gothic RemakeRecenzja Halo: Campaign EvolvedGTA 6 prawdopodobnie pobije rekordy i sprzeda konsole
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Recenzja The Sinking City 2. Frogwares porzuciło detektywistyczne ambicje, ale ich gra jako survival horror działa zaskakująco dobrze

The Sinking City 2 mnie zaskoczyło. Obawy dotyczące zmiany formatu zostały rozwiane, choć nie da się ukryć, że gra coś straciła w ten sposób. Ostatecznie studiu Frogwares udało się zręcznie wejść w gatunek survival horrorów.

Recenzja powstała na bazie wersji XSX.

Mój pierwszy kontakt z The Sinking City 2 był pełen obaw. Twórcy zdecydowali się na kompletną zmianę gatunku i grę detektywistyczną z otwartym światem przerobiono na rasowy survival horror. Na szczęście kontakt z kompletną grą pokazał mi, że deweloperzy wiedzieli, co robią, a efektem jest miks Resident Evil z Silent Hill. Dzięki temu nie mogłem narzekać na wciągającą eksplorację i ciekawe zagadki.

Oczywiście gra nie jest pozbawiona wad, ponieważ optymalizacja na PC wymaga poprawy, a polskie tłumaczenie nie jest idealne. Po drodze zniknął także klimat pierwszego The Sinking City. Atmosfera przygnębienia i szaleństwa została zastąpiona czymś, co najłatwiej mi określić jako „klasyczny survival horror”. Nie jest to gra odkrywcza i nie próbuje taką być. Dla fanów gatunku na pewno to będzie ciekawa pozycja.

Bezpieczny pokój to dosłownie miejsce z innego wymiaru.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

W The Sinking City 2 najbardziej brakuje tytułowego miasta

Największą siłą The Sinking City było Oakmont. Wielkie podtopione miasto, w którym ludzie próbują przetrwać. Wyrywanie rzeczy, pobicia, mieszkańcy poruszający się jak w transie – to budowało niepowtarzalny klimat, a każdy budynek, do którego można było wejść, wydawał się nową tajemnicą wartą sprawdzenia. Początek drugiej odsłony, przeniesionej do Arkham, dawał mi nadzieję na powtórkę.

W The Sinking City 2 start przygody jest skromny, ale efektowny. Po pożegnaniu ze swoją dziewczyną Faye, główny bohater Calvin Rafferty rusza na poszukiwanie księgi, która w jego opinii pomoże wybudzić partnerkę z tajemniczej śpiączki. Od razu po wyjściu z mieszkania rozlegają się syreny i komunikaty, że to ostatnia ewakuacja z Arkham i każdy, kto zostanie, jest zdany na siebie.

Podczas podróży trafimy w bardzo nietypowe miejsca.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Przepływając łodzią, słyszałem ludzkie krzyki i kłótnie. Obywatele miasta prawdopodobnie próbowali się przepychać, niemal tratować, żeby uciec z tego przeklętego miejsca. Niestety nic z tego nie było dane mi zobaczyć. Jaki dramat by się nie rozegrał, dowiadywałem się o nim z udźwiękowienia albo ze stosu ciał, które zaraz i tak ożywały. Calvin za każdym razem pojawia się na miejscu już po fakcie.

Klimat bardzo na tym ucierpiał. Tak jest między innymi w hotelu, który jest głównym miejscem pierwszego etapu gry. Odbyła się tam wielka impreza, a główną gwiazdą była syrena, której śpiew sprawił, że goście zaczęli wzajemnie się wyżynać, a przynajmniej to sugerują pozostawione notatki. Według mnie ten etap byłby znacznie intensywniejszy, gdybym dotarł na miejsce jeszcze przed występem i oczami Calvina zobaczył to wszystko.

Czy jest trudno?

The Sinking City 2 oferuje cztery poziomy trudności:

  1. Słodkich snów;
  2. Niespokojny sen;
  3. Ciężka noc;
  4. Demon snu.

Można swobodnie przełączać się między nimi w trakcie rozgrywki, ale do osiągnięcia zalicza się najniższy wybrany. Gdy wybierzemy poziom „słodkich snów”, gra pozwala dodatkowo na włączenie całkowitej niewrażliwości na obrażenia albo nieśmiertelności.

Przechodziłem grę na poziomie „niespokojny sen”, czyli normalnym. W moim odczuciu oferował on zbalansowane wyzwanie. Weterani gatunku mogą spróbować wyższych, żeby od razu się sprawdzić, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zagrać na nich po pierwszym ukończeniu gry, gdy odblokuje się bonusy.

No i zostaje samo Arkham. Pierwszy etap dawał mi nadzieję, że eksploracja miasta w jakiś sposób będzie zachowana. Tak jak w wersji preview zwiedziłem kościół i wspomniany wcześniej hotel, ale to nie wszystko. Do tego doszły remiza strażacka i stara drukarnia. To naprawdę przypominało szabrowanie i próbę przetrwania w opustoszałym miejscu. Niestety wkrótce potem gra przeszła do korytarzowego zwiedzania szpitala, a później targu rybnego, skonstruowanych niczym bloki mieszkalne z Silent Hill 2 lub komisariat policji w Resident Evil 2.

W trakcie przygody spotka się kilka interesujących osobistości.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Liczyłem na, nawet jeśli ograniczone, pływanie łodzią po okolicy oraz eksplorowanie większych i mniejszych skrawków miasta. Niestety gra szybko porzuca miasto, na którym w teorii powinna opierać się historia, a sama opowieść niestety nie była dla mnie angażująca. Wątek Calvina, który próbuje uratować Faye, sprawiał wrażenie oklepanego. Bardziej interesowały mnie poboczne historie, obok których przechodziło się, zwiedzając świat, czytając notatki i rozmawiając z ograniczonym gronem NPC po drodze.

To one pokazują desperację i szaleństwo, które spadły na Arkham. Natomiast Calvin sprawia wrażenie niemal obojętnego na to, co się dzieje dookoła – jakby dla niego to było normalne. A przecież w uniwersum Lovecrafta obłąkanie jest niemal czymś oczekiwanym, ponieważ bohaterowie mają do czynienia z czymś wychodzącym poza możliwości poznawcze człowieka. Niestety budowanie historii trwa aż do finału, który w moich oczach nie był klimatyczny.

Arkham wciąga jak szaleństwo Yog-Sothotha

Jeśli w survival horrorach celem jest ukazanie walki o przetrwanie, to The Sinking City 2 wywiązuje się z tego zadania wzorowo. Jedną z podstaw jest zarządzanie ekwipunkiem: na początku ma on zaledwie 6 miejsc i wymagana jest eksploracja, żeby zmienić ten stan rzeczy (plecak można powiększyć do maksymalnie 20 miejsc). Przez całą grę musiałem więc sporo kombinować i czasami wracałem do kryjówki tylko po to, żeby schować część zasobów do wytwarzania amunicji i leków. Zdarzyło się jednak, że zanim odblokowałem nowy pokój to musiałem coś wyrzucić, ponieważ obcęgi do cięcia łańcucha zajmowały aż dwa miejsca.

W The Sinking City 2 nie mogło obyć się bez łodzi, choć na chwilę.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Ograniczone miejsce w ekwipunku wymuszało także inną taktykę: ucieczkę przed przeciwnikami. Pokonanie ich nie jest obowiązkowe, zwłaszcza że nie wypadają z nich żadne przedmioty. Jeśli jednak już dochodziło do strzelania, to było z czego wybierać. Pistolet, strzelba, pistolet maszynowy, karabin i granatnik pomagały mi rozprawić się z chmarami przeciwników i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Karabin świetnie nadaje się do likwidacji wrogów na dużym dystansie, ale nic nie dawało mi większej frajdy niż podbiegnięcie ze strzelbą i strzał prosto w twarz. Nie przejmowałem się wtedy specjalnie czułymi punktami przeciwników (które są wyraźnie zaznaczone i dobrze w nie celować, by szybciej zlikwidować wroga). Strzelbą powalałem wroga, a potem jeszcze dobijałem go butem, żeby zadać dodatkowe obrażenia. Nie da się ukryć, że względem pierwszego The Sinking City walka jest zdecydowanie lepsza.

Tak zwany „gunplay” został dopracowany. Każdej broni używa się inaczej i czuć jej moc, gdy widzi się, jak wrogowie czasami odlatują odrzuceni eksplozją albo surową mocą pocisku. Ich skuteczność można dodatkowo zwiększyć dzięki ulepszeniom – i tak wspomniana przeze mnie strzelba otrzymuje nakładkę na wylot lufy w kształcie topora. Dzięki niej ataki wręcz zadają większe obrażenia, co świetnie współgra z umiejętnością zwiększającą obrażenia w walce wręcz przy pustym magazynku.

W szpitalu trzeba mierzyć się z "Nemesis".The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Czasami jednak starcia były przytłaczające. Dotyczyło to zwłaszcza etapu rozgrywającego się na targu rybnym, gdy w pewnym momencie nacierała na mnie fala wrogów za falą, a ja musiałem czekać i przełączać dźwignie. Odniosłem wrażenie, że twórcy oczekiwali, że będę miał przy sobie granatnik, który zresztą zdobywa się właśnie na tym etapie. Mój jednak został w skrytce.

The Sinking City 2 straszy dźwiękiem

W budowaniu odpowiedniego napięcia w trakcie rozgrywki pomaga udźwiękowienie. Wchodząc do bezpiecznego pokoju, słyszymy spokojną i łagodną melodię płynącą z gramofonu. Poza nim jednak trwa cisza przebijana dźwiękiem przewracających się przedmiotów i charczących przeciwników. Mało kto będzie grał w The Sinking City 2 bez słuchawek, ale jeśli ktoś to planował, to radzę jednak je założyć. Atmosfera jest wtedy znacznie gęstsza.

Największe wrażenie zrobiły na mnie zagadki. Śledztwa zostały spłycone całkowicie i układanie ich w kompletny zestaw dowodów nie ma takiego znaczenia, jak w jedynce. W połączeniu z otoczeniem jednak tworzą kompletne zagadki i te są całkiem zróżnicowane. W treść wiadomości należy się wczytać oraz obserwować miejsca, które się odwiedza i zostaną oznaczone na mapie.

Ani razu nie poczułem się znużony, co miało miejsce w przypadku Silent Hilla 2. Jestem pod wrażeniem, jak przy pomocy środowiska udało się przygotować masę zagadek, które różnią się od siebie, mimo że opierają się na tych samych podstawach, co tyczy się nawet tak trywialnych czynności, jak znajdywanie kodów do kłódek i otwieranie nowych przejść.

Tradycyjnie zamknięte przejście niełatwo otworzyć.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Nie obyło się jednak bez zgrzytu, jakim jest polska wersja językowa gry. W przypadku jednej z pobocznych zagadek musiałem zmienić wersję językową na angielską, ponieważ inaczej nie domyśliłbym się rozwiązania. Do tego dosłownie potrzebny byłby fanatyk wędkarstwa.

Poza tym jednym incydentem, to nawet nie wiem, kiedy minął mi cały czas spędzony w grze. Zajęło mi to około 10 godzin, ale wiele zależności od umiejętności i wybranego poziomu trudności. Moim zdaniem jak na survival horror to idealny czas, ponieważ gra nie zaczyna się dłużyć, a przy okazji jest wypakowana zawartością.

Rozwój postaci wymusza robienie wszystkiego

W teorii The Sinking City 2 posiada opcjonalną zawartość. Dodatkowe śledztwa, zagadki i skrzynki, do których trzeba znaleźć klucze. Mógłbym je zignorować, żeby przeć dalej z wątkiem głównym i jak najszybciej skończyć grę. Tak naprawdę jednak ten wybór jest iluzoryczny i ma znaczenie tylko w momencie, gdy ktoś chce zdobyć osiągnięcie za przejście gry poniżej trzech godzin.

Za każde poprawne dopasowanie dowodów dostaje się punkt umiejętności i to samo tyczy się wielu zadań pobocznych: zamiast przedmiotów można trafić na kolejny punkt. Ma to znaczenie, ponieważ odblokowanie talentów wymaga więcej niż jednego punktu i nawet po przejściu gry w pełni nie odblokuje się wszystkiego. Trzeba przejść nową grę+ (nazwaną tutaj Ex Obliviante), żeby odblokować jak najwięcej pożądanych umiejętności.

Łączenie dowodów w grupy odblokowuje punkty doświadczenia.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Łącznie w puli jest 15 zwykłych talentów i 7 „elitarnych” (z których cztery można odblokować dopiero po przejściu gry jeden raz). Maska, którą Calvin stale nosi przy sobie, pozwala na jednoczesne korzystanie z trzech zwykłych (dwa miejsca trzeba jeszcze odblokować zużywając łącznie 20 punktów) i jednego elitarnego talentu, więc przy tak ograniczonej liczbie czytelność umiejętności jest kluczowa.

Niestety tego w tej grze brakuje. W The Sinking City było jasno napisane, o ile procent zmieniają się obrażenia, punkty życia i tak dalej. W drugiej odsłonie wszystko jest określone ogólnikami, które czasami nie pozwalają poprawnie ocenić, co dana umiejętność robi. Dotyczy to całego drzewka, ale podam dwa przykłady:

  1. „Instrumenty śmierci – przez krótką chwilę po zmianie broni twoje ataki są skuteczniejsze”;
  2. „Nietypowy unik – przez kilka sekund po uniku twoje ciało lepiej znosi ataki”.

Co oznacza krótka chwila? Ile sekund dokładnie i co oznacza większa skuteczność ataku? Mogę się domyślać, że prawdopodobnie chodzi o większe obrażenia, ale o ile? Można usprawiedliwić taki projekt tym, że mamy do czynienia z grą w uniwersum Lovecrafta. Szaleństwo i coś nieznanego są stałymi elementami tego świata, ale jakoś w poprzedniej grze można było jasno poinformować gracza, w co inwestuje punkty umiejętności.

Może przemawia przeze mnie ktoś, kto lubi optymalizować swoją rozgrywkę, ale tak widzę projekt gry. Mam mocno ograniczoną pulę umiejętności i przynajmniej na początku chciałbym rozsądnie rozdysponować punkty. Nie każdy będzie miał ochotę na tryb Ex Obliviante, by odblokować kolejne talenty.

Oczywiście nie mam pretensji, że musiałem biegać po całej mapie i odkrywać wszystkie zakamarki, ponieważ i tak to robię w każdej grze. Tylko zdziwiło mnie budowanie iluzji, że gracz ma wybór, ponieważ realnie go nie ma, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, gdy każdy punkt talentu i zasób ma znaczenie.

Ex Obliviante zdejmuje z gracza ograniczenia

Ex Obliviante nie jest typowym trybem nowej gry+. To nowe otwarcie, w którym zachowane są odblokowane wcześniej talenty, ale przy okazji gra pozwala zacząć przygodę z przytupem. Możliwe to jest dzięki tak zwanym „upiornym dokonaniom”, czyli systemowi osiągnięć. Za każde dostaje się określoną liczbę upiornych punktów i po zakończeniu gry w menu głównym w sekcji dodatków można skorzystać z upiornych nagród.

Tam zdobyte punkty można wydać na grafiki koncepcyjne, stroje postaci lub kolor światła latarki. Poza tym jednak można kupić bronie, które pojawią się od razu w skrytce i nie trzeba ich znowu odblokowywać. Do tego dochodzi jeszcze nieskończona amunicja, więc w teorii Ex Obliviante można zacząć z granatnikiem z nieskończoną amunicją (przeładować wciąż jednak trzeba). Jedyne, co nie przechodzi dalej, to wielkość ekwipunku oraz ulepszenia do broni. Notatki także odnajduje się od początku.

Ukończenie gry otwiera nowe możliwości.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Ex Obliviante ma jeszcze bonus w postaci nowych ośmiu dokumentów do odnalezienia. Dotyczą one życia osobistego Calvina oraz Faye. Bohater reaguje na nie w specyficzny sposób. Czuć niepokój, gdy odnajduje kawałek papieru, na którym ktoś opisał fragment ich prywatnego życia lub kontaktu z parą, co buduje klimat szaleństwa i jest brakującym elementem z podstawowej gry, gdzie tego zdecydowanie brakowało.

Nie jest to obowiązkowy tryb gry, ale warto go sprawdzić i pobawić się w skuteczniejsze przerzedzanie szeregów wroga, ponieważ na początku nie trzeba ograniczać się wyłącznie do pistoletu. Zwłaszcza, gdy w torbie leży nieskończone pudełko z amunicją.

Unreal Engine 5daje radę, ale nie w każdym aspekcie

Frogwares nie jest znane z dobrej wydajności swoich gier, dlatego informacja, że The Sinking City 2 powstaje na Unreal Engine 5 nie napawała mnie optymizmem. Co prawda w wersji preview tytuł działał przyzwoicie, co mnie zaskoczyło, ale nie można powiedzieć, że było idealnie. W przypadku konsol, takich jak testowany przeze mnie Xbox Series X, The Sinking City 2 działa poprawnie i przy tym prezentuje się przyjemnie dla oka.

Tekstury nie są rozmazane, choć przy wczytaniu zapisu widać, że pewne elementy potrzebują około 2-3 sekund na załadowanie w wyższej rozdzielczości. Gra jednak nie traci na płynności nawet podczas intensywnych momentów, co ma znaczenie, ponieważ nie raz w moją stronę szarżowała horda wrogów, która pojawiała się w kluczowych momentach fabuły.

Na Xbox Series X odbicia nie robią wrażenia.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Na komputerach sytuacja jest jednak mniej stabilna. Inni recenzenci donosili, że podczas gry w 1440p na RTX-ie 4080 i Ryzenie 7 7700X (Ultra z DLSS na jakość), tytuł nie utrzymywał wysokiego klatkażu. Na pierwszej mapie, które dzieje się w otwartej przestrzeni Arkham, The Sinking City 2 trzymało średnio 80-100 klatek. Natomiast po przejściu do etapu ze szpitalem, gdzie akcja dzieje się w 90% w zamkniętym budynku, wydajność spadła średnio do 50-60 klatek.

W najgorszej sytuacji są jednak posiadacze kart graficznych AMD, ponieważ gra na ten moment nie obsługuje FSR-a, a powodem ma być nieprzygotowanie przez AMD aktualizacji dla Unreal Engine 5.8. Bez upscalingu utrzymanie optymalnego klatkażu wydaje się mocno wymagającym zadaniem na komputerach. W tej sytuacji w lepszym położeniu są posiadacze konsol.

The Sinking City 2 to gra głównie dla fanów survival horrorów, ale nie tylko

Nowe The Sinking City jest kompletnie inną grą względem poprzednika. Zniknął otwarty świat z eksploracją oraz śledztwa, które pozwalają wczuć się w detektywa-okultystę. Zamiast tego deweloperzy z Frogwares zafundowali survival horror. To naprawdę udane wejście w ten gatunek i niczego tu nie zabrakło. Walka jest satysfakcjonująca, jest obecna decyzyjność, czy zabić wroga, czy bardziej opłaca się ucieczka, a zagadki środowiskowe są bardzo pomysłowe i angażujące.

Zniszczone Arkham robi wrażenie. Szkoda, że widzimy je tylko przez chwilę.The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Fani gatunku nie mogą narzekać, ponieważ w ostatnim czasie survival horrorów na rynku wychodzi coraz więcej, a The Sinking City 2 jest kolejną pozycją, którą należy mieć na uwadze. Jeśli jednak planowaliście grać na komputerach, to radziłbym zaczekać, aż pojawią się pierwsze aktualizacje optymalizujące grę. Na konsolach jest jednak bezpieczniej pod tym względem, ponieważ gra się nie zacina i nie crashuje.

W kropce mogą poczuć się fani pierwszej części i po ograniu dema kilka miesięcy temu miałem mieszane uczucia. The Sinking City 2 dało mi jednak sporo frajdy i po zakończeniu gry od razu sięgnąłem po tryb Ex Obliviante, co nie zdarza się często w moim przypadku, ponieważ zazwyczaj wolę zrobić sobie przerwę. Frogwares nie próbowało rewolucjonizować gatunku, podjęło ryzyko porzucając detektywistyczne elementy, ale wyszło bardzo dobrze.

Mam tylko nadzieję, że ich kolejną grą będzie remake Sherlocka Holmesa kontra Kuba Rozpruwacz, ponieważ według mnie to do dziś najlepsza gra studia.

PLUSY:
  1. ładna oprawa graficzna;
  2. bardzo dobre zagadki środowiskowe;
  3. satysfakcjonujące strzelanie dzięki rozbudowanemu arsenałowi;
  4. wydajność na konsolach;
  5. tryb nowej gry+, który motywuje do dalszej gry;
  6. 10 godzin to optymalna długość dla survival horroru.
MINUSY:
  1. fani detektywistycznego gameplayu z„jedynki” mogą być rozczarowani;
  2. polska lokalizacja wymaga poprawy;
  3. opisy talentów są zbyt ogólne;
  4. wątek główny sprawia wrażenie wciśniętego na siłę do świata, do którego nie pasuje.

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Wire Tap Media. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

The Sinking City 2

The Sinking City 2

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 18 sierpnia 2026
The Sinking City 2 - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

8.0
bardzo dobra

The Sinking City 2

W nowym The Sinking City zamiast zabawy w detektywa-okultystę deweloperzy z Frogwares zafundowali survival horror. To naprawdę udane wejście w ten gatunek: walka jest satysfakcjonująca, a zagadki środowiskowe bardzo pomysłowe i angażujące. Fani gatunku powinni mieć The Sinking City 2 na uwadze. W kropce mogą poczuć się fani pierwszej części i choć początkowo też miałem mieszane uczucia, gra dała mi sporo frajdy. Frogwares podjęło, ryzyko porzucając detektywistyczne elementy, ale wyszło bardzo dobrze.

The Sinking City 2

Recenzja The Sinking City 2. Frogwares porzuciło detektywistyczne ambicje, ale ich gra jako survival horror działa zaskakująco dobrze
Recenzujący:
Platforma:
Xbox Series X/S Xbox Series X/S
Data recenzji:
17 sierpnia 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl