Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl
11
1

Recenzja Gears of War: E-Day. To udany powrót do korzeni, choć czasem zapomina, kto jest głównym bohaterem

Gears of War: E-Day powinno spełnić oczekiwania fanów. Jest brutalnie, mrocznie, a Szarańcza znowu prezentuje się jako siła nie do powstrzymania. Gra jednak ma swoje problemy.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Zadaniem Gears of War: E-Day był powrót do korzeni serii i misję udało się wykonać. Gra otrzymała widoczne usprawnienia względem wszystkich poprzednich części i bawiłem się przy niej bardzo dobrze. Nie zwróciłem uwagi, jak szybko minął mi czas w trakcie ogrywania kampanii, ale problemy techniczne wpływały na rozgrywkę i narrację. To nie jest gra idealna, ale zdecydowanie warta polecenia, nawet jeśli ktoś nie jest fanem Gears of War.

Początek końca oczami Marcusa Fenixa i nowych towarzyszy

Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Wgląd w to, jak wyglądały pierwsze lata wojny z Szarańczą mamy dzięki Gears of War: Judgment i Gears Tactics. Nigdy wcześniej jednak nie mogliśmy rozegrać samej „godziny zero”, czyli Emergency Day. Pierwsze minuty z grą pokazały mi, że twórcy spełnili swoją obietnicę i Szarańcza znowu jest przerażająca. Nawet straszniejsza, ponieważ bohaterowie nie wiedzą, z kim lub czym mają do czynienia.

Biegnąc przez ulice widziałem uciekających cywili, na których wskakiwały wretche rozrywające przerażone ofiary na strzępy. Przez pierwsze godziny spanikowani ludzie na ulicach będą normą. Nikt wokół nie wie, co się dzieje, jak poradzić sobie z obecną sytuacją, gdy tajemnicze potwory wychodzą spod ziemi. Dotychczasowe metody obronne zdają się na nic. Choć wcześniej schron na stacji metra był bezpiecznym miejscem, teraz oznacza wyrok śmierci.

Pierwszy minuty rozgrywki pokazują dramat zwykłych cywilów.Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

W centrum tego wszystkiego znajdują się Marcus Fenix i Dominic Santiago. Sytuacja jest w pewien sposób ironiczna, ponieważ Dom chce wrócić do cywila, a Marcus nie widzi dla siebie miejsca poza armią i walką. E-Day sprawił, że może robić to, w czym czuje się najlepiej, ale koszt jest ogromny. Mijający czas pokazuje, że Kalony nie da się obronić. Miasto jest stracone i trzeba wyciągnąć z ruin możliwie najwięcej osób.

Gears of War: E-Day jest grą naprawdę brutalną. Krew leje się litrami, Szarańcza przypomina potwory wyciągnięte z horroru, a atmosfera przygnębienia i braku nadziei udziela się nawet głównym bohaterom. Już tutaj widać problemy, z jakimi mierzył się Dom, a co miało kulminację w Gears of War 3. Ta wojna jest inna niż wszystkie i szybko zaczęła zbierać swoje żniwo.

Gears of War: E-Day szybko się rozpędza, aby zaraz gwałtownie zahamować

Początek Gears of War: E-Day jest niesamowicie intensywny. Ucieczka i desperacka walka ulicami, poszukiwanie ocalałych, zgrupowanie, a na końcu walka z brumakiem. Fabularnie to wszystko wydarzyło się w ciągu zaledwie kilku pierwszych godzin Emergency Day. Nie mogłem oderwać się od monitora, ponieważ chciałem rozwalić kolejnych przeciwników, dotrzeć do kolejnego punktu kontrolnego i zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja. Wiem, że sprawa jest przegrana, ale chcę wiedzieć, w jaki sposób bohaterowie przetrwali.

Kalona prezentuje się monumentalnie.Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Niestety gra nagle gwałtownie traci tempo. Akt 2 wprowadza coś, co będzie miał każdy kolejny rozdział: etap z otwartym światem. W akcie trzecim są nawet dwa takie segmenty i są one zrobione poprawnie. Eksplorując zrujnowaną Kalonę odniosłem wrażenie, jakbym grał w klona The Division 2, ponieważ rozgrywka polegała na bieganiu po określonym obszarze miasta, gdzie wykonuje się zadania poboczne i główne. Zazwyczaj dotyczą one zabijania kolejnych fal wrogów.

Jest to wykonane poprawnie i pokazało mi, że Gears of War miałoby potencjał na looter shootera, zwłaszcza że poruszanie postacią zostało znacznie w E-Day poprawione. Postacie w końcu pełnoprawnie skaczą, a efektowne ślizgi pozwalają szybko poruszać się po mapie. Mimo wszystko taki styl nie pasuje mi do serii, a tym bardziej do sytuacji, w której znalazłem się jako Marcus Fenix z towarzyszami.

Dużym zaskoczeniem było dla mnie poruszanie się postaci. Jest zdecydowanie najlepiej zaprojektowane ze wszystkich gier w serii, zwłaszcza gdy gra się z użyciem myszy i klawiatury. Dotychczas łatwo było odczuć, że coś jest nie tak i gearsi poruszają się jak ciężkie kloce. Teraz ich ruch jest płynniejszy, lepiej dopracowany.

Podczas tych etapów tempo gry pada, ponieważ przez większość czasu przemieszczałem się pustymi ulicami. Co jakiś czas trafiałem na kilka wretchy. Odczuwalne jest to zwłaszcza w momencie, gdy poluje się na znajdźki. Jedyną zaletą jest fakt, że są oznaczane na mapie, więc łatwiej je zebrać, gdy już się znajdzie w ich pobliżu.

Największą siłą wciąż są jednak liniowe misje. Trup ścieli się gęsto i czuć napięcie towarzyszące od początku gry. Najpierw desperacka próba odparcia ataku, a następnie starania, żeby ocalić resztki tego, co jeszcze nie zostało zniszczone. Zamknięte rozdziały pokazują, jak intensywna jest inwazja Szarańczy i jak niebezpiecznym jest przeciwnikiem.

Marcus w mundurze galowym to rzadki widok.Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Strzelanie do Szarańczy to nie praca, a przyjemność

Za to, czy Gears of War: E-Day jest dobrą grą, w dużej mierze odpowiada system walki. Na szczęście strzelanie do Szarańczy zostało doprowadzone niemal do perfekcji. Łącznie do wyboru jest 10 podstawowych broni, 2 przyboczne oraz 6 różnych granatów i min. Do tego dochodzą jeszcze 4 umiejętności, z których przypisaną można mieć jedną: injektor adrenaliny, zakłócacz soniczny, rozpylacz stimu i dron pulsacyjny.

Ulepszenia ekwipunku zdobywa się, wykonując misje poboczne oraz otwierając skrzynki. Te są porozsiewane na kolejnych etapach i gdy znajdziemy się w jej pobliżu, pojawia się komunikat na środku ekranu. Będąc w otwartym świecie, można ją zaznaczyć na mapie. Korytarzowe etapy wymuszają samodzielne obejście każdego kąta.

System ulepszeń pozwala na dużą personalizację sprzętu.Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Każdą broń, umiejętność i pancerz można wyposażyć w różnorakie bonusy zmieniające działanie sprzętu. Personalizacja jest więc spora i każdy znajdzie kombinację, która odpowiada jego stylowi gry. Grając na normalnym poziomie trudności podczas pierwszego przejścia kampanii, mogłem pozwolić sobie na wiele. Z injektorem adrenaliny zwiększającym moją wytrzymałość i ze strzelbą „miażdzycielem” strzelającą pociskami zadającymi większe obrażenia krytyczne, zabijałem błyskawicznie wrogów na bliskim dystansie.

Szarżowanie nie zawsze było jednak możliwe, zwłaszcza gdy pojawiał się przeciwnik nazwany przez bohaterów „ballsack”. To balonopodobne coś, które rozsiewa zarodniki. Naraz wychodzi ich pięć i wystarczyła chwila nieuwagi, żeby nagle otrzymać ogromną liczbę obrażeń. To najbardziej irytujący przeciwnik, ale nie jedyny z nowych, ponieważ pojawiła się między innymi wielka żaba strzelająca toksycznymi kulami, ale ze wspomnianą ulepszoną strzelbą nie miałem z nią najmniejszych problemów.

Twórcy nie próbowali wynaleźć Gearsów od nowa. Wszystko kręci się wokół osłon, które są odrobinę bardziej zróżnicowane. Pojawiły się nowe barykady – drewniane, z podstawami z metalu. Oznacza to, że po ich zniszczeniu postać wciąż może się ukryć, ale w pozycji leżącej. Nie zmienia to wiele, ale sprawia, że starcia wydają się dynamiczniejsze. Tym bardziej, gdy z takiej pozycji odstrzeli się przeciwnikowi głowę z bliska i ekran jest zalany krwią – nasza postać również.

Ballsack, czyli najbardziej irytujący przeciwnik w całej grze.Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Mieszane odczucia mam względem walk z bossami. Pojedynki z brumakami sprowadzają się do strzelania tak długo, aż pasek życie będzie pusty. Nijak się ma to do pojedynków z Gears of War i Gears of War 4. W czasie jednego z tych starć walczymy z brumakiem w pełnym rynsztunku, który ma widoczne, słabe punkty do niszczenia, ale nie wpływają one na zachowanie przeciwnika. Albo doświadczyłem błędu gry i wróg strzelał ze zniszczonej broni, mimo że nie powinien.

Zdarzy się Wam również walka z korpserem, która wymaga przetrwania i czekania, aż ten zrzuci na siebie filary i sam siebie zabije. Najlepszy boss fight jest w rafinerii, ale nie chcę zdradzać, na czym polega, ponieważ daje sporo satysfakcji. Finałowym starciem byłem natomiast mocno zawiedziony, ponieważ oczekiwałem czegoś więcej, a boss nie był rozbudowany mechanicznie. Starcie z królową Myrrah w Gears of War 3 wciąż jest najlepsze.

Gears of War: E-Day nie uniknęło wyreżyserowanych sekwencji. Jedziesz metrem lub kolejką i zewsząd strzelają przeciwnicy? Nic nie szkodzi. Wystarczy cierpliwie czekać za osłoną, aż dojedzie się do punktu docelowego. W czasie innego etapu podczas jazdy pociągiem nagle pojawia się przeciwnik, którego gra każe zabić. Wystarczy jednak poczekać, aż sam rozkwasi się o wjazd do tunelu…

Kto jest bohaterem czego?

Grając w Gears of War: E-Day można wybrać, którą postacią chce się biegać. Dla mnie wybór był prosty: Marcus Fenix. Twórcy historii chyba jednak mieli kogoś innego na myśli, ponieważ nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że główną bohaterką jest Mags Carter. Obok Lucasa Reyesa jest nową twarzą serii. To weteranka obecnie pracująca w rafinerii imulsji i chorująca na chorobę znaną jako „rustlung”.

Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Prawie od początku gry Carter wydaje rozkazy, decyduje, co należy zrobić, tłumaczy co i dlaczego się dookoła dzieje. Część z tego można wytłumaczyć faktem, że pochodzi z Kalony, więc zna okolicę, ale zdarzy się również, że wytłumaczy Marcusowi, jak ma obchodzić się z Domem i jakie działania powinien podjąć oddział. Pozostała trójka znajduje się w jej cieniu, co było dla mnie dziwne, ponieważ Marcus i Dom są przecież twarzami serii i to ich obecność sprzedawała E-Day, a wychodzi na to, że są wyłącznie pomagierami.

Czasami historia próbuje pokazać, że każdy członek oddziału ma znaczenie, ale Mags Carter zdecydowanie dominuje w tej opowieści. Brakuje balansu. Zresztą to może jeszcze dałoby radę przełknąć, gdyby nie fakt, że twórcy wykorzystują Carter, żeby na każdym kroku przypominać, że Koalicja (Coalition of Ordered Governments) jest zła. Niby dla niej walczymy, ale ma ukryte motywy, coś kombinuje, nie szanuje życia obywateli.

Nawet jeśli jako gearsi ratujemy mieszkańców, przypomina się nam, że to wciąż rząd, którego działania muszą mieć drugie dno. Nawet notatki dodawane do znajdziek przypominają o tym. W tym aspekcie gra traktuje gracza jako dziecko. „Tylko pamiętaj, nie bierz cukierków od złego pana z Koalicji”. Widocznie podjęto decyzję, że nowi gracze muszą mieć wszystko rzucone w twarz, ponieważ sami niczego się nie domyślą.

Szkoda, ponieważ z tego powodu w tle gdzieś ginie relacja Marcusa i Doma. Od ich braterskiej więzi zaczyna i kończy się gra, a środek jest zdominowany przez doradzającą nam Carter. Jeśli chodzi jednak o samą historię świata gry, niewątpliwie E-Day w dobry sposób dopełnia to, co znamy z gier, książek i komiksów.

Wojna z Szarańczą nigdy nie wyglądała tak dobrze

Jedną z największych zalet Gears of War: E-Day jest oprawa graficzna. Zespół odpowiedzialny za stronę artystyczną gry zrobił kawał dobrej roboty, a widać to od samego początku. Płomienie i światła latarni w połączeniu z czerwonymi wyziewami z dołów wysadzanych przez Szarańczę budują klimat w tych pierwszych minutach, w których Marcus Fenix z ekipą starają się zrozumieć, co w ogóle się dzieje.

Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Najbardziej imponuje jednak samo miasto, zwłaszcza w kolejnych misjach. Wraz z postępem fabuły poruszałem się przez coraz większe ruiny, a to przecież ta sama okolica. Wystarczyły trzy dni, żeby Szarańcza sprowadziła wielką metropolię do stanu kupy gruzu. Wielkie pomniki, które jeszcze niedawno można było podziwiać w całej okazałości, teraz leżą zniszczone i służą za osłonę w trakcie wymiany ognia.

Postacie również są dobrze zrobione. Ich mimika jest wyraźna i płynna. Widać wszystkie emocje, a równocześnie nic nie jest przerysowane. Na szczęście, ponieważ w innym przypadku byłby przerażający kontrast, gdy dookoła świat się kończy, a bohaterowie wyglądają, jakby ktoś wyciągnął ich z kreskówki. Zresztą lwią część budowania klimatu robią aktorzy głosowi. Dobrze było znowu usłyszeć Johna DiMaggio i Carlosa Ferro w czymś innym niż kolejne wydanie pierwszego Gears of War.

Gears of War: E-Day nie uniknęło błędów technicznych

Gears of War: E-Day, The Coalition / Xbox Game Studios, 2026.

Jak każda gra, tak i Gears of War: E-Day ma swoje problemy. Nie mogę do nich zaliczyć sztucznej inteligencji towarzyszy. W końcu nie zachowują się jak kukły, co zawsze mnie irytowało w poprzednich odsłonach i remasterach. Nie wiem, jak to było możliwe, że na przestrzeni kilkunastu lat AI postaci, które w teorii powinny mi pomagać, utrzymywało żałośnie niski poziom.

To się zmieniło, ponieważ gearsi strzelają, gdy trzeba to robić, a będąc powalonym, mogłem liczyć na szybką reakcję. Nie licząc jednego momentu, gdy Dom zablokował się o balustradę na schodach i tylko patrzyłem, jak biegnie do miejsca, w którym się wykrwawiałem. Szczęśliwie trafiło mi się to tylko raz, ale współczuję osobie, której przydarzy się to częściej.

Tego samego nie mogę powiedzieć jednak o inteligencji przeciwników. Zdarzało się, że stali oni bezczynnie lub strzelali w miejsca, w których nikogo nie było.

Polska wersja językowa

Z dobry informacji: Gears of War: E-Day jest w polskiej wersji językowej. Dokładniej mówiąc, w kinowej, więc obecne są wyłącznie napisy. I wszystko działa poza jednym elementem: gdy podchodziłem do drabiny lub liny, pojawiały się komendy „oddal widok” i „przybliż widok”, przez co mam wrażenie, jakby tłumaczeniem zajęło się AI lub translator niemający kontekstu tego, co ma przekazywać tekst.

Pod względem wydajności gra radziła sobie bardzo dobrze. Mając 32 GB RAM-u, Ryzena 7 5700X3D i Radeona RX 6700 XT grałem na wysokich detalach z wyłączonych upscalingiem w Full HD. Bardzo rzadko doświadczyłem kilkusekundowego zacięcia obrazu, co prawdopodobnie byłoby zabójcze, gdybym grał na najwyższym poziomie trudności. Zdarzało się to w losowych momentach i nie mam jasnej odpowiedzi, co było tego przyczyną.

Poza tym gra działała perfekcyjnie. Nie było żadnych glitchy graficznych lub artefaktów. Ewidentnie przyłożono się do optymalizacji, co wydaje się oczywiste, ponieważ gra musi działać świetnie na konsolach Xbox – tego w końcu oczekują najbardziej zagorzali fani.

Powrót Marcusa Fenixa godny polecenia

Mimo że pewne zabiegi dotyczące narracji i rozgrywki mi się nie podobały, to ogólnie uważam Gears of War: E-Day za bardzo udaną grę. Niestety nie miałem szansy przetestować trybu PvP, ale po premierze z pewnością to zrobię. Kampania przez większość czasu jest dynamiczna, emocjonalna i przede wszystkim brutalna. Testosteron wylewa się z ekranu litrami razem z krwią i każdy strzał oraz cięcie piłą sprawiają satysfakcję.

To także dobry start dla osób, które nie znają serii. Choć później – w kolejnych odsłonach – będą musiały przełknąć gorsze sterowanie, AI oraz nieobecność postaci, które swój debiut miały dopiero w E-Day. Ale walka z Szarańczą trwała kilkanaście lat, a wojna zbiera żniwo.

PLUSY:
  1. efektowna oprawa graficzna;
  2. angażująca walka, która nie pozwala oderwać się od ekranu;
  3. relacja Marcusa Fenixa i Doma nie jest wrzucona na siłę;
  4. Szarańcza jest bezwzględna i ma osobowość;
  5. wydajność gry jest dobra nawet na słabszym sprzęcie;
  6. poprawione sterowanie i ulepszone poruszanie się postacią dają więcej frajdy.
MINUSY:
  1. zbyt silna obecność Mags Carter, przez co pozostali bohaterowie znikają w tle;
  2. zbyt wiele etapów z otwartym światem, co za bardzo spowalnia tempo;
  3. miejscowe problemy z AI przeciwników.

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Microsoft. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

Gears of War: E-Day

Gears of War: E-Day

PC Xbox
Data wydania: 6 października 2026
Gears of War: E-Day - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

1

8.0
bardzo dobra

Gears of War: E-Day

Gears of War: E-Day z sukcesem wypełnia misję powrotu do korzeni serii, oferując przy tym widoczne usprawnienia względem wszystkich poprzednich części i na nowo przypominając o grozie Szarańczy. Niestety cierpi przy tym na pewne problemy z tempem i AI przeciwników, oraz spycha Marcusa na margines na rzecz nowej postaci. Mimo to ta dynamiczna, emocjonalna i niezwykle brutalna strzelanka powinna spodobać się fanom cyklu - i nie tylko.

Gears of War: E-Day

Recenzja Gears of War: E-Day. To udany powrót do korzeni, choć czasem zapomina, kto jest głównym bohaterem
Recenzujący:
Platforma:
PC Windows PC Windows
Data recenzji:
1 października 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl