Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl
1
1

Recenzja Clive Barker's Hellraiser: Revival. Ta gra nie zna umiaru, ale właśnie tak powinno wykorzystywać się filmową licencję

Hektolitry krwi, mocne sceny gore i BDSM – Clive Barker’s Hellraiser: Revival to nie jest gra dla wrażliwych ludzi. Ale pod warstwą makabry kryje się coś więcej niż szokowanie. To jedna z najciekawszych i najlepszych adaptacji kultowych horrorów z kina.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W momencie wzmożonej dyskusji społecznej w naszym kraju o nadmiernym promowaniu przemocy w grach wideo, na rynku pojawia się Clive Barker's Hellraiser: Revival - gra, przy której finishery w Mortal Kombat i sensualna nagość w Cyberpunku 2077 wyglądają jak niewinne harce w kategorii PG-13. Hellraiser od pierwszych minut do samego końca epatuje obdzieraniem ze skóry, wyrywaniem narządów, odcinaniem kończyn, orgiami i fetyszami BDSM, podając to wszystko z bliska, bez większej cenzury, tak realistycznie, jak się da z mocą silnika Unreal Engine 5. Przy wielu scenach nawet nie robiłem screenshotów, bo i tak by nie przeszły do publikacji.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Ale twórcy z Saber Interactive nie robią tego dla samych kontrowersji, ale przez wierność dla materiału źródłowego, czyli uniwersum przerażających Cenobitów – tajemniczych istot, dla których sadystyczny ból i rozkoszna przyjemność stały się jednym i tym samym. Miłośnikom filmowych horrorów nie trzeba przedstawiać Pinheada, jednej z najbardziej charakterystycznych i kultowych postaci kina grozy. W nowej grze robi on równie duże wrażenie, zwłaszcza że i tutaj wciela się w niego Douglas Bradley, znany z tej roli od pierwszej adaptacji Hellraisera.

Po jedenastu filmach, kultowe uniwersum zawitało w końcu do świata gier, choć dla jego twórcy, Clive’a Barkera, nie jest to pierwsze doświadczenie na tym polu. Oprócz dwóch, pomniejszych tytułów z 1990 roku, weterani FPS-ów zapewne pamiętają świetne Clive Barker’s Undying wydane w 2001, które mieszało magię, rzucanie czarów i strzelanie. W Hellraiser: Revival mamy również miks strzelania i nadnaturalnych zdolności, tyle że rozgrywka i całokształt mocno kojarzą się z ostatnimi odsłonami Resident Evila.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Kostka przyjemności, kostka cierpienia

Zanim jednak zaczniemy się zastanawiać, do jakiego stopnia jest to klon Residenta, Hellraiser przetestuje naszą tolerancję na naprawdę mocne sceny gore. Tu nie ma straszenia jumpscare’ami, nie ma atmosfery zaszczucia, grozy. Jest czysta przemoc, okrucieństwo, hektolitry krwi, najbardziej dziwne, wyuzdane pomysły szokujące czasem aż do granic obrzydzenia, ale też niezwykły, hipnotyzujący wręcz klimat tego dziwnego świata. Hellraiser bardziej przeraża tym, co może kryć się na samym dnie ludzkiej osobowości niż w paranormalnym wymiarze, gdzieś w czeluściach piekła.

W recenzji Resonance: A Plague Tale Legacy narzekałem, jak często gra zabiera nam kontrolę nad bohaterką, ciągle przerywając rozgrywkę cutscenkami w imię filmowej fabuły. W Hellraiser: Revival jest zupełnie na odwrót. Przerywniki filmowe są bardzo krótkie, niezbyt częste, a mimo to potrafią również stworzyć bardzo filmową narrację, jakbyśmy oglądali kolejną część tego horroru przed telewizorem. Fabuła nie próbuje odtwarzać którejś ze znanych już z kina odsłon, i chwała twórcom za to, tylko opowiada zupełnie nową historię w tym uniwersum.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Niemniej widać wyraźnie, że główną inspiracją była pierwsza część filmu z 1987 roku. Nasz bohater, Aidan, szuka coraz to nowszych, sadomasochistycznych uciech ze swoją dziewczyną Sunny, która jest jeszcze bardziej nakręcona na te klimaty, a w dodatku zbiera rzeczy związane z okultyzmem. Pewnego razu używa pewnej intrygującej kostki… Po zjawieniu się Cenobitów los Sunny wydaje się przesądzony, ale zakochany Aiden otrzymuje pewną propozycję i ostatecznie rusza na misję ratowania swojej dziewczyny z czeluści Labiryntu Lewiatana.

I gra naprawdę dobrze tę historię opowiada. Z paru kilkunastosekundowych cutscenek dowiemy się więcej o przeszłości bohaterów, ich osobowości, zaangażowaniu w związek niż z długich rozmów. Cenobici z kolei, choć oczywiście są źródłem i powodem wszelkiego zła oraz kłopotów, wydają się raczej naszymi przewodnikami w tej historii. Ujmują charyzmą, wiernością filmowym oryginałom i wydają się naprawdę dominować nad nami w przeciwieństwie do faktycznych antagonistów, czyli Marlowa i Bruno – szefów tajemniczego kultu czczącego Cenobitów. To właśnie z nimi, a głównie z ich fanatykami odzianymi w lateksowe wdzianka oraz paroma rodzajami kreatur z zaświatów, przyjdzie nam walczyć. Ale tu już mamy typowe, FPS-owe mięso armatnie. Nawet przywódca kultu jest nijaki, kompletnie nie zapada w pamięć. Zabrakło mi jedynie większej ilości neutralnych postaci pobocznych, które zapewne byłyby w filmie.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Wszędzie czuć i widać „rezydenta”

Nieco karykaturalni kultyści i ich zdeformowane twory wiążą się z dużym naciskiem na walkę. Do dyspozycji mamy niemal pełen arsenał broni palnej: od pistoletu, przez strzelbę, pistolet maszynowy, rewolwer magnum i karabinek AK47 oraz bogaty zestaw ulepszeń do nich. Oprócz tego jest jeszcze nóż i różne rodzaje broni obuchowej oraz wybuchające beczki rozrzucone po lokacjach. I aby nie było zbyt łatwo, amunicji nie ma za wiele, a maczety i maczugi rozpadają się po paru ciosach. Regularnie będziemy więc craftować naboje w plecaku, naprawiać ostrza i eksplorować okolicę w poszukiwaniu zasobów albo wyczekiwać spotkań z tajemniczą Zorą, ewidentnie zabłąkaną ze świata Resident Evila, bo odgrywającą rolę sprzedawcy zapasów, tak przypadkiem, pomiędzy ważnymi lokacjami.

Niby im więcej możliwości tym lepiej, ale strzelanie jest tylko OK, przy maczetach nie ma opcji blokowania, a taka ilość arsenału oraz stragan vendora trochę psują klimat tego uniwersum. Pogoń za standardami Residenta w tym przypadku nie do końca się sprawdził. Znacznie ciekawiej walczyło mi się za pomocą kostki Cenobitów, tutaj zwanej Genesis Configuration. Z pewnymi ograniczeniami, żeby nie stać się zbyt mocnym, możemy jej użyć do telekinezy i miotania ostrych przedmiotów, do ciskania płomieniami i wreszcie do potężnego „supera”, który skuwa wrogów kajdanami na łańcuchach. Jest jeszcze opcja skradania się, odwracania uwagi wrogów rzucanymi butelkami i zawsze w takim przypadku lokacja będzie odpowiednio zaprojektowana, by mieć się za czym chować lub którędy obejść przeciwników.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Mamy w zasadzie pełen komplet znanych mechanik do wyboru, z których czasem niektóre są bardziej narzucone do konkretnej sytuacji. Są też walki z bossami, w których przyjdzie nam używać całego repertuaru dostępnych akcji i parę takich starć nawet zapada w pamięć. Ale mimo że walka jest jednym z głównych fundamentów gry Clive Barker's Hellraiser: Revival, to jednak największym atutem tej produkcji jest eksploracja i przede wszystkim lokacje, jakie odwiedzamy. Są w nich zagadki, znajdźki poszerzające wiedzę o lore Cenobitów i przede wszystkim absolutnie fantastyczne projekty samych miejscówek, które potrafią przerażać bardziej niż piekielne stwory.

Piekielnie klimatyczna sztuka designu

Warto też od razu sprostować, że gra nie zmusza nas do ciągłej walki. Wręcz przeciwnie - jest tu dużo momentów spokoju, dużo czasu, by dokładnie przeszukać pomieszczenia i podziwiać talent grafików. Jest nawet etap w zatłoczonym, nocnym klubie z pulsującą w uszach muzyką, gdzie będziemy tylko szukać przedmiotów i rozmawiać. Oprócz tego odwiedzimy również horrorowy zestaw obowiązkowy, czyli stary cmentarz, kanały, opuszczony szpital psychiatryczny i starą chatę w lesie, co jest zabawnie skomentowane przez bohatera. Poza tym jest jeszcze luksusowa siedziba kultystów oraz Labirynt Lewiatana, wzorowany na tym z drugiej części filmu.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Każde z tych miejsc jest absolutnie dopieszczone pod względem grafiki i detali budujących właściwą atmosferę. Niemal wszędzie widać ciała lub jakieś ślady rytualnych morderstw, wszędzie rozmazana jest krew albo są porozrzucane się narzędzia tortur bądź zabaw sado-maso. Do tego trzeba dodać genialne oświetlenie, które ten klimat potęguje. Wszechobecne magnetowidy, kasety VHS i telefony komórkowe w stylu Nokii 3310 podpowiadają nam, kiedy dzieje się akcja Revival. Przyczepić się można jedynie do niewielkiej interaktywności otoczenia; wszystko jest tu praktycznie niezniszczalne. Z drugiej strony, tak dopieszczone scenografie grzechem byłoby burzyć.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Tylko dla dorosłych

Twórcy nie mają generalnie żadnych zahamowań, jeśli chodzi o sceny gore i ilość krwi. Ciało obdarte ze skóry, wbijanie różnych rzeczy, rozczłonkowane zwłoki i miotanie tarcz piły przecinających wrogów jak masło to tu norma. Nieco grzeczniej, ale tylko nieco, jest w kwestii seksu. Choć wszelkiego rodzaju golizny nie brakuje, łącznie z męskim „full monty”, to w tym przypadku widać już pewne granice. Przykładowo scenę orgii można oglądać z odpowiedniego dystansu i przez szybę, tak, by nie było widać wielu szczegółów. Podobnie jest z wszelkimi gadżetami i fetyszem BDSM. Jest tego pełno, jest kuszenie lateksem, ale nigdy nie idzie to w stronę soft porno. Nawet gorące chwile pomiędzy dwójką głównych bohaterów pokazane są tak, by zaakcentować fascynację bólem, okultystyczną kostką, a nie zwykłą scenę seksu.

Jedna rzecz psuje genialny Labirynt

Na osłodę są za to zagadki środowiskowe, pozamykane drzwi, klucze i kody do zdobycia, również w residentowym stylu, niebanalne i jednocześnie też nie frustrujące. Dominują proste układanki z obrazków, ale już kombinacje do zamków czasem wymagają większej spostrzegawczości i eksploracji. Trzeba też przymknąć oko na fakt, że bohater nie potrafi skakać. Na osobną wzmiankę zasługuje jeszcze Labirynt, gdzie pojawiają się kolejne, nowe mechaniki. Nasza kostka ma tutaj moc przesuwania niektórych platform, co jest konieczne do utorowania sobie drogi, napotkamy pułapki z przesuwającymi się ostrzami, których trzeba sprytnie unikać, nie wspominając o niekończących się korytarzach i surrealistycznych wizjach – tu nic nie jest normalne.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Jedna rzecz wyszła jednak kompletnie beznadziejnie – sekwencje ucieczek. Z Cenobitami nie ma walki i o ile Pinhead i Deep Throat będą odkrywać przed nami tajniki tego uniwersum, tak Chatterer zadba o to, by wizyty w Labiryncie nie były bezstresowe. Trzeba przed nim uciekać i tu wszystko sprowadza się, niestety, do wyuczenia na pamięć trasy ucieczki metodą prób i błędów. To najgorsza, zupełnie niepotrzebna mechanika, która nic tu nie wnosi, jest w ogóle sprzeczna z misją Aidana i zachowaniem reszty Cenobitów, niszczy klimat podczas wizyt w Labiryncie. Zdecydowanie można było dodać więcej łamigłówek z przesuwaniem platform zamiast tego sprintu.

Technicznie mogłoby być lepiej

Clive Barker's Hellraiser: Revival ogrywałem na nienajnowszym pececie z RTX 3070 i, niestety, często pojawiały się spadki w animacji, i to nawet w trybie DLSS, niezależnie od ustawienia na jakość czy balans. Biorąc pod uwagę, jak ciasne, korytarzowe są lokacje w grze, optymalizacja mogłaby być lepsza. Sporadycznie pojawiały się też glicze w stylu zabugowanego interfejsu czy zablokowania pomiędzy obiektami na mapie, co wymagało ręcznego wgrania save’a.

Clive Barker's Hellraiser: Revival, Saber Interactive, 2026.

Tak się powinno wykorzystywać filmowe licencje

Clive Barker's Hellraiser: Revival to chyba jedna z największych pozytywnych niespodzianek tego roku. Może nie ma potencjału, by powalczyć o tytuł gry roku, niemniej z pewnością jest jedną z ciekawszych pozycji do ogrania z katalogu 2026 i zapadnie w pamięć na długo, a może nawet doczeka sequela. Dla jednych będzie to klon Residenta trochę odstający od pierwowzoru, dla innych świetna odsłona Hellraisera i genialny przykład na to, jak dobrze można wykorzystać w grach filmową franczyzę. Podobnie jak Alien: Isolation, Revival jest praktycznie zaprzeczeniem stereotypu, że gry na filmowej licencji to niskiej jakości chałtura, a przy trendzie robienia z każdego znanego tytułu asymetrycznego multiplayera, warto docenić, że growy Hellraiser to stare, dobre singlowe FPP. Dajcie mu szansę, o ile Wasz żołądek i poziom wrażliwości na sceny gore to wytrzyma!

PLUSY:
  1. bardzo dobra, zachowująca klimat oryginału, adaptacja uniwersum Clive’a Barkera do formuły gry komputerowej;
  2. mnóstwo detali i dodatkowych informacji dla fanów Hellraisera, fabuła nawiązująca do stylu z pierwszego filmu;
  3. świetne role Cenobitów, zwłaszcza Pinheada i Deep Throat;
  4. kapitalne projekty lokacji, pełne szczegółów i kipiące od makabrycznego klimatu;
  5. pomysłowe wykorzystanie kostki Genesis Configuration do walki, zagadek środowiskowych i poruszania się po Labiryncie;
  6. różnorodne mechaniki walki z przeciwnikami: od skradania się, przez broń palną, obuchową, po supermoc i wybuchające beczki;
  7. w końcu stare, dobre FPP, a nie asymetryczne multi.
MINUSY:
  1. miejscami kiepska optymalizacja na PC, techniczne glicze;
  2. fatalne sekwencje ucieczkowe wymagające nauczenia się trasy na pamięć po kilku zgonach;
  3. zbyt duże nastawianie na walkę z karykaturalnymi kultystami czasem psuje klimat Hellraisera;
  4. brak polskiej wersji językowej.

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Premier. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

Clive Barker's Hellraiser: Revival

Clive Barker's Hellraiser: Revival

PC PlayStation Xbox Nintendo
Data wydania: 8 października 2026
Clive Barker's Hellraiser: Revival - Encyklopedia Gier
8.5

GRYOnline

9.4

Steam

7.3

OpenCritic

Oceń Grę

1

8.0
bardzo dobra

Clive Barker's Hellraiser: Revival

Clive Barker's Hellraiser: Revival to chyba jedna z największych pozytywnych niespodzianek tego roku. Dla jednych będzie to klon Residenta, dla innych świetna odsłona Hellraisera i genialny przykład na to, jak dobrze wykorzystać w grach filmową franczyzę - a przy trendzie robienia z każdego znanego tytułu asymetrycznego multiplayera, warto docenić, że growy Hellraiser to stare, dobre singlowe FPP. Bolą tylko fatalnie zrealizowane sekwencje ucieczkowe i nieco za dużo walki z karykaturalnymi kultystami. Dajcie mu szansę, o ile Wasz żołądek i poziom wrażliwości na sceny gore to wytrzyma!

Clive Barker's Hellraiser: Revival

Recenzja Clive Barker's Hellraiser: Revival. Ta gra nie zna umiaru, ale właśnie tak powinno wykorzystywać się filmową licencję
Recenzujący:
Platforma:
PC Windows PC Windows
Data recenzji:
16 października 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl