Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl
4
3

Najwyżej oceniana gra w historii powróciła po niemal 30 latach. Recenzja The Legend of Zelda: Ocarina of Time

Stało się. Najbardziej legendarna z Legend Zeldy doczekała się pełnoprawnego remake'u. Czy kultowy tytuł sprzed niemal trzech dekad wytrzyma spotkanie ze współczesnością? Zobaczcie, jak brzmi odświeżona melodia Okaryny Czasu.

Najwyżej oceniana gra w historii powróciła po niemal 30 latach. Recenzja The Legend of Zelda: Ocarina of Time
Źródło: Nintendo

Recenzja powstała na bazie wersji NS2.

Od czasów premiery pierwszej generacji Nintendo Switch, seria The Legend of Zelda rozwija się w specyficzny, dwutorowy sposób. Główna seria stawia na eksperymenty i nowe w kontekście całej serii doświadczenia. Szalenie popularne Breath of the Wild i Tears of the Kingdom skręciły w stronę piaskownicy z otwartym światem, zaś skromniejsze Echoes of Wisdom odwróciło role dwóch centralnych postaci w serii oraz kombinowało z rozgrywką, ale w ramach klasycznej formuły.

W międzyczasie na rynku pojawiały się również remake’i, przenoszące starsze odsłony na współczesną platformę. Choć ich ingerencja w materiał źródłowy bywała mocniejsza (Link's Awakening) lub słabsza (Skyward Sword HD) to mam ogólne wrażenie, że tytuły te były skierowane do fanów serii, którzy stęsknili się za konwencjonalnym, liniowym modelem zabawy z Linkiem przemierzającym kolejne lochy na pierwszym planie.

Debiutujący właśnie remake kultowego Ocarina of Time zdaje się idealnie wpisywać w ustanowiony już schemat. Po zagraniu wydaje mi się jednak, że tym razem możemy mieć do czynienia z czymś więcej niż tylko „kolejnym portem na nową platformę”. Zobaczmy, jak najwyżej oceniana gra w historii mierzy się ze współczesnością.

Baśń sprzed dekad

Wróżka Navi stała się dużo aktywniejszą i zdecydowanie mniej irytującą towarzyszką.

Wróżka Navi stała się dużo aktywniejszą i zdecydowanie mniej irytującą towarzyszką.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

W odseparowanym od reszty królestwa lesie Kokiri żyje beztroski lud nigdy niedorastających dzieci. Pewnego dnia strzegące kniei prastare Drzewo Deku wzywa do siebie chłopca w zielonej tunice, a następnie wysyła go w świat z wierną wróżką Navi u boku. Chłopiec zmuszony zostanie do zwiedzenia wszystkich zakamarków królestwa Hyrule, zdobycia skarbów ukrytych w niebezpiecznych lochach oraz zgłębienia tajemnicy czasu, by uchronić świat przed katastrofalną przyszłością pod jarzmem okrutnego Ganondorfa.

Osoby, które miały okazję zagrać w oryginalną odsłonę OoT lub remaster z konsoli 3DS z pewnością od razu skojarzą ten zarys opowieści. Remake bowiem wiernie podąża tą samą, wytyczoną niemal 30 lat temu ścieżką fabularną. Gracze spotkają na swojej drodze znajome twarze, a także odwiedzą te same lokacje. Ba! Nawet struktury pomieszczeń w dungeonach są tutaj na tyle podobne, że z powodzeniem można korzystać z poradników do oryginalnej produkcji.

To, co uległo jednak zmianie, to sposób prezentacji całości. Postaci niezależne zyskały nowe linie dialogowe oraz interakcje, dodające im głębi. Współczesna oprawa audiowizualna pozwoliła na prawidłowe zaimplementowanie takich elementów jak subtelna mimika czy ekspresja sygnalizowana ruchami ciała, a pojawiający się w niektórych cutscenkach dubbing (zrealizowany zresztą po mistrzowsku) ułatwia odebranie emocjonalnego ładunku niektórych scen.

W pełni udźwiękowione cutscenki naprawdę mogą się podobać.

W pełni udźwiękowione cutscenki naprawdę mogą się podobać.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Jasne, opowieść w ostatecznym rozrachunku wciąż jest dość prosta i opiera się na bardzo archetypicznym motywie walki dobra ze złem. Ale być może w tej całej lekko naiwnej baśniowości tkwi jej największy urok. W zalewie szarych światów zamieszkanych przez moralnie ambiwalentne postacie, miło jest czasem posłuchać historii o herosie walczącym z królem demonów. Koniec końców nie jest to też opowieść głupia i pozbawiona morału. Wyobrażam sobie, że OoT świetnie nada się jako gra do przejścia wraz z dzieckiem lub młodszym rodzeństwem.

„Okaryna” nie powali Was na kolana nieoczekiwanymi zwrotami akcji czy nieszablonową strukturą. Jest jednak historią pełną serca i ciepła, którą warto poznać choćby dla czystego eskapizmu.

Gra powinna szczególnie zainteresować fanów cyklu, którzy jeszcze nie zapoznali się z jej treścią. Ocarina of Time stoi bowiem w centrum skomplikowanej chronologii serii i rozszczepia linię czasu na oddzielne ścieżki.

Przykurzony diament rozgrywki

Fabuła to nie jedyny element wiernie odwzorowany w nowej odsłonie. Podobny los spotkał również aspekty gameplayu, gdzie ponownie mówić możemy o pewnej złotej formule serii.

Zagadki to najlepsza część Okaryny czasu.

Zagadki to najlepsza część Okaryny czasu.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Zagadki to najlepsza część Okaryny Czasu. The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Sercem Zeldy są dungeony - wielopoziomowe labirynty wypełnione przeciwnikami oraz zagadkami. I to właśnie w tej mikroskali gra błyszczy najjaśniej. Łamigłówki, jak w najlepszych metroidvaniach, testują spostrzegawczość oraz umiejętność korzystania z dostępnych narzędzi. Nie prowadzą za rękę, szanując intelekt oraz umiejętności dedukcji gracza. Rozwiązania i patenty niejednokrotnie łączą się ze sobą, otwierając przed odbiorcą kolejne ścieżki, co za każdym razem daje masę satysfakcji z odkrywania.

System walki opiera się przede wszystkim na odpowiednim wyczuciu czasu oraz prawidłowym dobieraniu narzędzi do konkretnego przeciwnika. Niemal każdy potworek ma jakiś swój unikalny „gimmick”, którego trzeba się nauczyć - zombie i mumie wrażliwe są na światło słoneczne, szarżujące byczki trzeba atakować od strony pleców, a szkielety wyposażone w tarczę odsłonią się tuż przed atakiem. Ostatecznym sprawdzianem są walki z bossami, gdzie niemal zawsze skorzystać będziemy musieli z określonego sposobu i odpowiedniego narzędzia. To prosty mechanicznie system, doprowadzony do perfekcji dzięki umieszczeniu go w odpowiednim, rozbudowanym kontekście zachęcającym do myślenia i eksperymentowania. Aż chciałoby się, żeby walki z niektórymi bossami trwały nieco dłużej i były delikatnie trudniejsze.

Na plus odnotować należy również fakt, że Link stał się dużo żwawszy, a sterowanie bardziej responsywne. Odejście od pokracznego, trójzębnego pada Nintendo 64 czy ubogiego w gałki 3DS-a pozwoliło na zastosowanie nowej fizyki postaci, bardzo przypominającej tę z Breath of the Wild i Tears of the Kingdom. Walka, bieganie po świątyniach i rozwiązywanie zagadek nigdy nie było tak przyjemne jak dotychczas.

Walki z bossami są bardzo pomysłowe, choć mogłyby być odrobinę trudniejsze.

Walki z bossami są bardzo pomysłowe, choć mogłyby być odrobinę trudniejsze.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Pomiędzy kolejnymi lochami Link zwiedzać może krainę Hyrule, gdzie czekają na niego poboczne aktywności - minigierki w stolicy, łowienie, kolekcjonowanie znajdziek i proste zadania poboczne. Choć zwykle dosyć przyjemny, to właśnie czas spędzany pomiędzy dungeonami zdradza wiekową formułę gry z jej specyficznymi mankamentami.

Otwarte lokacje w nowej odsłonie wciąż wydają się nieco pustawe. Jasne, w miastach nie brakuje NPC, z którymi możemy zamienić parę zdań lub odebrać jakieś proste zadanie. Brakuje mi jednak tego poczucia żyjącego świata. Hyrule i okolice przypominają raczej teatralne scenografie, stanowiące jedynie tło dla opowieści. Krok poczyniony względem ograniczonego przez technikalia oryginału jest w tym względzie bardzo niewielki.

Pomimo względnej surowości świata, dość łatwo się w tej przestrzeni zgubić. Jest to nieco podobny problem do recenzowanej jakiś czas temu przeze mnie Castlevanii: Belmont’s Curse - gra nie zawsze jasno zaznacza, co gracz powinien w danej chwili zrobić.

Na Linka czekają aktywności poboczne, ale aż chciałoby się zobaczyć więcej.

Na Linka czekają aktywności poboczne, ale aż chciałoby się zobaczyć więcej.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Do gry zaimplementowany został dziennik zadań na modłę tego z BotW, a towarzyszące Linkowi postacie, takie jak sowa Kaepora Gaebora, oferują pewne sugestie dotyczące kolejności wykonywania zadań. Wskazówki bywają jednak nieco zbyt ogólnikowe, przez co zdarzyły mi się sytuacje, gdy zawodna pamięć zmusiła mnie do sięgnięcia po poradnik do oryginalnej „Okaryny”. Problem ten znika na dalszym etapie gry, gdy opowieść nabiera tempa, ale pierwsze godziny gry dla zupełnie świeżych odbiorców mogą być nieco konfundujące.

I nie zrozumcie mnie źle. Doceniam gry, które szanują moją sprawczość jako odbiorcy i nie serwują każdego możliwego rozwiązania na srebrnej tacy. Mam jednak wrażenie, że remake OoT niekiedy zbyt mocno bierze sobie do serca staroszkolny model prowadzenia zabawy, na czym cierpi nieco tempo i płynność rozgrywki.

Większość z wymienionych, problematycznych elementów ma swoje źródło w tym, jak wiernym remakiem okazała się współczesna Okaryna czasu. Choć w grze pojawiło się mnóstwo pomniejszych udogodnień QoL (bardziej responsywny model sterowania bohaterem, łatwiejsze przełączanie między ekwipunkiem, celowanie ruchami pada), to rdzeń samej zabawy pozostał bez zmian. Wynikiem tego jest staroszkolne doświadczenie dziedziczące niemal wszystko to, co najlepsze w oryginale, przy jednoczesnym zatrzymaniu pewnych wad i archaizmów. Pomimo problemów uważam jednak, że całość rozgrywki wytrzymuje próbę czasu, oferując przy tym unikalne z perspektywy dzisiejszej branży doświadczenie. Pomniejsze problemy rozpływają się w masie dobrej, satysfakcjonującej dla mózgu i palców zabawy.

Piękna gra. Tak po prostu.

Statyczne screenshoty nie oddadzą tego, jak dobrze gra wygląda w ruchu.

Statyczne screenshoty nie oddadzą tego, jak dobrze gra wygląda w ruchu.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Techniczna słabość platformy Nintendo w bezpośrednim porównaniu z „dużymi” konsolami lub pecetami sprawia, że wiele gier na tę platformę stawiać musi na unikalne projekty graficzne, maskujące pewne ograniczenia narzucane przez hardware. Tym większe było moje zdziwienie, gdy okazało się, że OoT to prześliczna gra... tak po prostu. Nie tylko „jak na Switcha”.

Omawiana gra stanowi w pewien sposób przeciwieństwo ostatnich dwóch „dużych Zeld”. Tam, gdzie BotW i TotK stawiały na dość minimalistyczny styl graficzny, tam Okaryna opływa w detale, przepych i graficzne wodotryski. Koniec z płaskimi kolorami i nieco kreskówkowymi teksturami. Nowa gra pełna jest szczegółów, tekstur, kontrastujących kolorów, wzorów i mocnego oświetlenia. Pamiętam, że w momencie pierwszych pokazów styl ten nie do końca do mnie przemawiał, ale od czasów pierwszych pokazów na żywo zdążyłem bardzo go polubić.

Projekty postaci zachowały swój unikatowy charakter.

Projekty postaci zachowały swój unikatowy charakter.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

„Okaryna” naprawdę pokazuje, na co stać nową generację hybrydowej konsoli Nintendo. Słońce leniwie przebijające się przez korony drzew w Lesie Kokiri, feeria barw na rynku w stolicy czy naturalnie odkształcający się dym spowijający posadzkę ciemnych lochów. Elementy te budują unikalny klimat każdej z lokacji. Wszystko to przy zachowaniu pasującej do narracji „bajkowości” widocznej zwłaszcza w designach przeciwników oraz NPC. Fenomenalna, wizualna uczta i piękny komplement dla motywów zarysowanych jeszcze w latach dziewięćdziesiątych na Nintendo 64.

Warto dodać, że ten piękny spektakl oglądać możemy bez zmartwień o problemy z płynnością. W czasie zabawy nie zauważyłem żadnych przycięć, zaś sama gra (na oko) oscylowała stale w okolicach 60 fps.

Muzyka pełni w świecie gry istotną rolę.

Muzyka pełni w świecie gry istotną rolę.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Skromniejszych zmian doczekała się warstwa dźwiękowa. Kultowe utwory Kojiego Kondo doczekały się nowych aranżacji spod ręki Masato Ohashiego. Skręt w bardziej orkiestralne brzmienia nie zaburzył jednak oryginalnego charakteru. Poznawanie na nowo klasycznych melodii wywoła ciepłą falę nostalgii u starszych i być może zaszczepi miłość do brzmień Hyrule u nowego pokolenia fanów. Fantastyczne odświeżenie i pełen szacunku hołd dla jednego z najbardziej ikonicznych soundtracków w historii gier.

ZOSTAW MOJEGO KUKURAKA!

Wiele nazw własnych doczekało się polskiej fonetyki i odmian.

Wiele nazw własnych doczekało się polskiej fonetyki i odmian.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Krytyka względem braku polskich wersji językowych była swojego czasu standardowym elementem dyskusji o grach Nintendo. Czasy się jednak zmieniają, a stopniowa ekspansja wielkiego N na nasz rynek sprawiła, że remake Okaryny czasu jest pierwszą grą z tej serii oficjalnie dostępną w polskiej wersji językowej! Miło mi o tym wspomnieć tym bardziej, że sama kinowa lokalizacja okazała się nad wyraz dobra.

Kilkukrotnie w tej recenzji wspominałem o klimacie gry kojarzącym się z baśnią. Fenomen ten musieli czuć również tłumacze. W dialogach roi się od klimatycznych archaizmów, specyficznych konstrukcji zdaniowych czy zwrotów kojarzących się z opowieściami dla dzieci. Buduje to wyrazisty, nieco literacki klimat narracji. Autorzy znają jednocześnie umiar i wiedzą, na czym poprzestać, by nie popadać w przerysowaną śmieszność.

Wielu bohaterów ma swój bardzo charakterystyczny styl wypowiadania się.

Wielu bohaterów ma swój bardzo charakterystyczny styl wypowiadania się.The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Nintendo, 2026.

Cieszy mnie również odwaga, z którą tłumaczone są niektóre dialogi. W napisach nie brakuje kolokwializmów czy słownych zabaw. Wiele nazw własnych doczekało się również swoich spolszczonych odpowiedników (choć często jedynie w kontekście zapisu), co dodatkowo pogłębia spójność i wiarygodność każdego tłumaczenia.

Jako fan cyklu naprawdę cieszę się, że pierwsze oficjalne tłumaczenie gry na mój rodzimy język zrealizowane zostało z taką miłością do materiału źródłowego. Mam nadzieję, że kolejne odsłony serii podążą krokiem wyznaczonym przez Okarynę czasu. Kto wie... może kiedyś doczekamy się również dubbingu.

Najlepszy sposób na ogranie klasyka

The Legend of Zelda Ocarina of Time (2026) to bardzo ciekawy przypadek. Niezwykle wierny względem oryginału remake, zachowujący ducha pierwowzoru. Tytuł pełen oldschoolowych mechanik oraz rozwiązań, ze wszystkimi jego zaletami oraz niektórymi wadami. Wreszcie, szczytowe osiągnięcie w kontekście grafiki dla marki i realny benchmark możliwości platformy Switch 2.

Oryginalna Okaryna bezsprzecznie była tytułem przełomowym - ważnym w kontekście nie tylko marki, ale i całej branży gier wideo. Jej odświeżona wersja stanowi idealny punkt wejścia dla każdego, kto chciałby poznać tę niezwykłą grę, ale do tej pory bał się archaiczności tytułu z N64. Mam szczerą nadzieję, że Nintendo pójdzie za ciosem i z czasem doczekamy się również odświeżenia bezpośredniej kontynuacji Ocarina of Time czyli Majora's Mask.

Zresztą, nawet jeżeli nie interesuje Was wpływ OoT na branżę czy serię Legend of Zelda, to i tak zagrajcie. Czeka na Was wspaniała przygoda w stylu, który we współczesnej branży spotyka się niestety coraz rzadziej.

PLUSY:
  1. prosta, ale pełna uroku, baśniowa historia;
  2. prześliczna, szczegółowa oprawa graficzna;
  3. bardzo dobra optymalizacja;
  4. fantastyczna ścieżka dźwiękowa oddająca hołd oryginałowi;
  5. świetne dungeony pełne zagadek;
  6. lepsza responsywność sterowania i dużo usprawnień QoL;
  7. pełna uroku polska wersja językowa.
MINUSY:
  1. objawiające się miejscami archaiczne rozwiązania;
  2. gra niekiedy kiepsko sugeruje, co gracz powinien zrobić dalej;
  3. wierny remake, w którym aż chciałoby się zobaczyć nieco więcej zmian.

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Conquest. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

The Legend of Zelda: Ocarina of Time

The Legend of Zelda: Ocarina of Time

Nintendo
Data wydania: 5 listopada 2026
The Legend of Zelda: Ocarina of Time - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

3

9.0
świetna

The Legend of Zelda: Ocarina of Time

The Legend of Zelda Ocarina of Time to niezwykle wierny oryginałowi remake, zachowujący ducha pierwowzoru. Tytuł pełen oldschoolowych mechanik oraz rozwiązań, ze wszystkimi jego zaletami oraz niektórymi wadami. Wreszcie, szczytowe osiągnięcie w kontekście grafiki dla marki i realny benchmark możliwości Switcha 2. Oryginalna Okaryna była tytułem ważnym dla całej branży gier, a jej odświeżona wersja stanowi idealny punkt wejścia dla każdego, kto bał się archaiczności tytułu z N64. Czeka na Was wspaniała przygoda w stylu, który we współczesnej branży spotyka się niestety coraz rzadziej.

The Legend of Zelda: Ocarina of Time

Najwyżej oceniana gra w historii powróciła po niemal 30 latach. Recenzja The Legend of Zelda: Ocarina of Time
Recenzujący:
Platforma:
Switch 2 Switch 2
Data recenzji:
4 listopada 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl