ME5 bez Sheparda jako protagonisty kompletnie nie ma sensu. To jest świetna postać, że swoją historią i charakterem, więc czemu go ludziom zabierać. I żadne wykopywanie z grobu, bo Shepard przecież przeżył, przy odpowiednim, najchętniej wybieranym zakończeniu ME3. Nowy protagonista to prosta droga do porażki, bo BW pokazało już, że dobrych postaci w ME od dawna nie potrafi tworzyć.
To jest świetna postać, że swoją historią i charakterem
CO? Przeciez sensem tej gry, jest to ze Shepard jest Tabula Rasa, i to od gracza zalezy jego historia i charakter.
Mozna go zastapic kimkolwiek jako grywalna postac. Byleby nie miala wlasnie NARZUCONEGO z gory charakteru i historii.
Widze ze avatar zobowiazuje lol.
Shepard jest Tabula Rasa, i to od gracza zalezy jego historia i charakter
Bzdura, od gracza zależą co najwyżej intencje Sheparda. To jest postać ze znaną historią (w końcu osiągnięcie N7 nie jest dla byle chłystków), charyzmą, siłą przebicia i silnym charakterem, od gracza zależy tylko w jaki sposób te cechy wykorzystuje i jak ten epizod jego życia się zakończy. Shepart MUSI podejmować decyzje, taka jest konstrukcja gry, te decyzje mają dalekosiężne skutki niezależnie jakie będą. Różnicą jest tylko kto w ich wyniku oberwie a kto skorzysta.
Nie twierdzę, że postać w ME5 musi być Shepardem, ale twórcy mają wysoko zawieszoną poprzeczkę, i jakikolwiek nowy bohater będzie porównywany do Sheparda. A Shep jest jak Bond, można go jeszcze eksploatować, bo nie sądzę żeby po pokonaniu żniwiarzy zawiesił mundur na kołku - taki jest właśnie jego charakter.
W sumie Shep jako 60-letni mentor dla bohatera gry byłby ciekawym dodatkiem. Sojusznik w walce a także doradca. Coś w stylu animacji Batman Beyond.
Tylko moja opinia to, że nawiązanie do Sheparda to uczczenie go, wypada, ale żeby go przywracać do żywych? Trochę na siłę, ożywianie trupa. To się nie klei fabularnie, kto przechodził ten wie.
Zachować dziedzictwo Sheparda, ale kontynuować historię jako rozwój dalszych wydarzeń.
Tak samo jak to, że Liara jest stara, bo ktoś dopatrzył się jednej zmarszczki na jej twarzy. Silnik graficzny UE w ME1/2/3 był dość słaby pod względem takich szczegółów, dlatego większość wiekowych postaci w tej grze była po prostu siwa.
Czas wydarzeń póki co mocno sugeruje, że akcja dzieje się krótko po wydarzeniach ME3.. cywilizacje są rozdzielone przez brak przekaźników masy, więc zakładam, że głównym celem będzie ich odbudowa albo stworzenie zupełnie nowych i ponowne połączenie wszystkich razem.
Brzmi to dość nudno, chociaż takie pomysły są obecnie dosyć popularne w dzisiejszych grach.
ME to nie tylko Shepard, jeżeli obecne Bioware nie jest w stanie napisać fajnej historii i bohaterów w tym świecie, to niech nie robi nowej części.
"fiasko Andromedy ma być dowodem, że Mass Effect bez uwielbianego komandora nie ma sensu" - przeszedłem na premierę i mam wrażenie, że to nie brak Sheparda był głównym problemem tej gry. Chyba dwa razy jeszcze próbowałem sobie zagrać ponownie, ale wysiadałem po paru godzinach w odstępie lat.
W sumie patrząc ile może żyć Liara nie wiadomo (chyba) ile po trylogii ma się dziać akcja, żeby komandor żył jeszcze - ale jak pisze
Według timeline'u kolejny Mass Effect ma się rozgrywać po ponad 600 latach, czyli mniej więcej równolegle do wydarzeń z Andromedy.
Nie ma sensu dosłownie wskrzeszać Sheparda, bez względu na to, jak mocno fani go pokochali. Jeśli jednak pójdziemy tematycznie za całym uniwersum i skoczymy te 600 lat do przodu, to nie zdziwi mnie rozwinięcie idei WI w pełnoprawne AI, ale takie, które jest odwzorowaniem osobowości kogoś zmarłego - jak wirtualne osobowości w "Hyperionach" Simmonsa czy osobowości typu alfa lub beta w "Przestrzeni objawienia" Reynoldsa - czyli takie AI, ale będące jakby cyfrową kopią świadomości, symulującą wspomnienia i charakter danej persony. Protoplastą czegoś takiego w serii Mass Effect był SAM, tyle że stanowił on nową, samoświadomą AI zamiast cyfrowej kopii istniejącego człowieka. Zarówno z SAM-em i tego typu konceptami "zarchiwizowanych" ludzi można się komunikować dzięki neuroimplantom, więc hipotetycznie hardware w uniwersum już jest. Kwestia rozwinięcia software'u w 600 lat.
Jesliby mial wrocic, to wlasnie chyba cos ala kopie z ksiazek Reynoldsa byloby najlepsze. Otwiera to tez spore mozliwosci fabularne.
Tylko moze nie az tak na zawolanie i nie takie super zaawansowane, bo wtedy stawki w grze musialy byc duzo wieksze niz jekies Reapery. ;)
Nie potrafię zrozumieć tych którzy są przeciwko Shepardowi, ale skoro jest ich wielu, to czemu nie zrobić gry gdzie na początku wybierasz: Shepard/nowa postać. Owszem, wymagałoby to napisania i nagrania wielu opcji dialogowych, ale summa sumarum byłoby dla każdego coś miłego, bo dałoby się w ten sposób i to stosunkowo łatwo, pogodzić obie frakcje.
A jak zrobie nowa postac, nazwe jak Sheepard i dam suwaki identycznie jak ma Shepard to co sie wtedy stanie?
Kolego nie rozumiesz podstawowego zalozenia Mass Effectow. "Shepard" to gracz. Konstrukt. Skorka graficzna. Przeciwienstwo np. Geralta z Wiedzmina 3.
Nawet jak wybierasz Shepard/nowa postac to i tak zawsze to jest nowa postac, tylko z imieniem "Shepard".
Jakie kwestie dialogowe chcesz nagrywac? Chyba ze jako dla NPCa obecnego w swiecie gry, z osobowoscia i przeszloscia z kanonicznego zakonczenia.
Przecież to by wymagało przepisania fabuły zupełnie na nowo, zależnie od tego kim gramy... Shepard to legenda w świecie gry, wysoki rangą oficer, widmo, a zarazem ogromny bagaż doświadczeń, na który NPC musieliby przecież jakoś reagować. Wyobrażasz sobie pisanie (i udźwiękowienie) każdego NPC w dwóch wersjach - Shepard / nie-Shepard? Czegoś takiego to chyba nawet Rockstar nie dałby rady zrobić na pełną skalę (nawet duet Arthur / John miał swoje ograniczenia).
A ludzie nie chcą Shepard(a), bo jego / jej historia się już zakończyła, pięknym satysfakcjonującym łukiem, którego nie warto po latach ruszać. Nowa postać i nowy początek to rozsądne rozwiązanie.
W nowym ME powinni postawić wyłącznie na nową postać, czystą kartę z jakimiś predefiniowanymi backgroundami do wyboru, jak w trylogi, gładko wprowadzić ją do uniwersum. Jeśli teaser nie był z czapy i gracz znowu będzie N7, to odpadnie wybór rasy - imo szkoda.
ME ma solidne fundamenty, na których można zbudować zupełnie nową historię bazującą na kluczowych tematach. Nawet w Andromedzie były wyraźnie zarysowane wątki ikoniczne dla serii. W tej sytuacji powinni się odciąć niemal całkowicie od żniwiarzy i tego, co było w przeszłości - wiadomo, nakreślenie skutków inwazji fajnie by było zobaczyć. Mogłyby być punktem wyjściowym dla rozwoju technologii itp.
Wszystko wskazuje na to, że chcą jakoś połączyć Drogę Mleczną z galaktyką Andromedy. Metaplot z Andromedy ma masę niedopiętych wątków, które można pociągnąć do końca. Jardaanowie byli dużo bardziej zaawansowani od żniwiarzy, więc jest potencjał. Po Veilguardzie jestem pewien, że dadzą radę powrócić do znanego z trylogii tempa i zagęszczenia filmowej narracji, bo Veilguard pod względem struktury był właśnie jak stare dobre Mass Effecty z mocno liniową konstrukcją misji, sporą porcją cutscenek i dialogów.
Jeżeli Bioware miałoby odkopać Sheparda, to musi też utrzymać jego "poziom", co przy obecnych działaniach Bioware i po tym co pokazali w DA:Veilguard, to lepiej aby zostawili go zakopanego.
Z jednej strony fajnie by było pograć znowu Shepardem, ale trudno ME5 zrobić jako grę dla nowych odbiorców, którzy w poprzednie części nie grali (ok, jest możliwość "rekonstrukcji" twarzy, bo pewnie pod gruzami trochę mu buźkę poprzestawiało) Z drugiej, to znowu jakiś reset pamięci? znowu od początku poznawać starych towarzyszy? No nie wiem. Jeśli już chcą grać na sentymencie, to chyba lepiej żeby starą ekipę dali gdzieś w tle, na zasadzie mentorów, którzy mają swoje życie, swoje misje do wykonania, podobny zabieg mogą zrobić z Shepardem.
Szykujcie się na Sheparda. Szlak najmniejszej linii oporu przetarł Wiedzmin 4 z Ciri.
Może, jeśli jest, aż takie na nią/niego parcie, ale jako postać niezależna, np. mentor postaci gracza i/lub załogant statku i/lub zleceniodawca czy po prostu postać zamieszkująca to uniwersum.
Ewentualnie przyłączalny towarzysz.
Na pewno nie jako postać samego gracza.
Pytanie też które zakończenie z ME3 zostanie uznane za kanoniczne. To w sumie najważniejszy argument i bardzo istotny jak to chcą ugryźć. Sam wybierałem zawsze zniszczenie jak 2 razy grę przechodziłem. Niedługo będę grał trzeci raz w 3, bo kończę ME2 w legendarce. Chyba tak samo wybiorę zniszczenie, bo to jakoś od początku było tematem przewodnim w moim rozumiwaniu. Synteza kompletnie mi nie odpowiada, a kontrola przez Sheparda, hmm. Na save import raczej nie ma co liczyć, także ciekawi mnie ten motyw najbardziej.
Moim zdaniem powinni osadzić grę z dużym przeskokiem czasowym względem ME3, żeby większość postaci z trylogii wymarła (nie licząc Asari i Krogan, bo ci mogą żyć nawet ponad 1000 lat). Wtedy mielibyśmy Liarę, Wrexa czy Grunta jako łączniki ze "starymi czasami", ale gralibyśmy jako nowa postać, która musi zbudować własną legendę.
Tak, powinien wrocić, i jest do tego nawet dobra i możliwa opcja na powrót.
https://youtube.com/watch?v=suPMzHzcLkc
Albo chociaż na chwile powrócić, by zrobić jakiś nawet przeskok czasowy i móc wprowadzić jakiegoś nowego godnego i sensownego następcę.
Historia Sheparda się skończyła, lubię załogę Normandi ale oni mieli już swoje przygody a ciągłe odgrzewanie tego samego kotleta tylko zabije jego smak. Nowa drużyna daje twórcą szanse na skupienie się na cywilizacjach i miejscach które nie miały aż takiego znaczenia w oryginalnej trylogii, nawet Andromeda, pomimo dziania się w innej galaktyce, nie mogła wyjść poza klasyczną piątkę (ludzie, assari, salarianie, turianie i kroganie), niech dadzą nam kompana Volusa albo nawet Batariania.
Zresztą jeśli wyjdzie z tego kolejna porażka to wolę żeby nie ciągnęli za sobą starej gwardii (jak Veilguard zrobiło z Morigan, Solasem i Varrikiem).
O czym wy tutaj w ogóle dyskutujecie?
Jedyna dyskusja jaka powinna mieć miejsce to czy obecne BioWare w ogóle zrobić choć przynajmniej średniego Mass Effecta.
Oczywiście, że tylko z Shepardem (+stara ekipa). Chcieli nową odsłonę i widać jak się skończyła. Ogólnie powinni ciągnąć dwie gry. Kolejna trylogia z Shepardem i druga Andromeda czy coś tam wymyślą i co 2 lata na zmianę premiera. "W4" z Ciri też szału nie zrobi DLATEGO już TRZECI DODATEK DO W3 DAJĄ, żeby ludzi ugłaskać