Czy Mass Effect 5 powinien wykopywać Sheparda z grobu? Fani kultowej trylogii są podzieleni i nie mogą dojść do porozumienia.
Mass Effect 5 to gra, na której premierę jeszcze sporo poczekamy. Do tej pory wywołała zaś sporo kontrowersji, gdy okazało się, że do niedawna nadal nie wyznaczono dyrektora produkcji kierującego pracami, a wskazówki innych deweloperów dotyczące fabuły gry frustrowały fanów. Jednocześnie jedna kwestia budzi wśród graczy szczególne emocje. Chodzi o protagonistę gry, którego tożsamość nadal nie została potwierdzona.
Pierwsze zapowiedzi ME5 nie zdradziły nam zbyt wiele. Wiemy z pewnością, że w grze pojawi się znowu Liara, a sama „piątka” będzie dziać się po wydarzeniach z trylogii. Jednocześnie w subtelnych elementach zwiastuna niektórzy zaczęli doszukiwać się wskazówek, że w kolejnej odsłonie serii powróci Shepard. To zaś od tamtego czasu wciąż budzi emocje wśród fanów.
Pod względem podejścia do tego pomysłu gracze są podzieleni jak mało kto. W sieci wciąż pojawiają się kolejne dyskusje, w których niektórzy argumentują na rzecz porzucenia postaci komandora, podczas gdy inni twierdzą, że bez niego gra nie ma sensu. Ci pierwsi widzą jednak w potencjalnym „odkopaniu” Sheparda sporo problemów.
Zdaniem wielu fanów, wykorzystanie znanej postaci mogłoby być podyktowane chęcią przypodobania się fanom, po ostatnich porażkach BioWare. Oznaczałoby to dość chamski fan service, który umniejszałby stawce wydarzeń z oryginalnej trylogii. Takie podejście wydaje się wielu graczom zwyczajnie leniwe i sprowadzające się do ponownego odgrzewania nieco podstarzałego kotleta.
Sądzę, że ożywianie Sheparda po raz drugi byłoby najmniej interesującym sposobem ponownego wprowadzenia nas do tego uniwersum. Nie tylko sądzę, że pierwsza śmierć i wskrzeszenie Sheparda nie miały odpowiedniej wagi narracyjnej w ME2 i ME3, jak powinny, ale też nie sądzę, by kolejne podejście zrobiło to lepiej.
[…] Nie mam nic przeciwko jakimś cameo starej ekipy, ale oni już mieli swoje historie. Nie chcę usłyszeć, że „w jakiś sposób Suweren powrócił” albo zobaczyć Jokera VI latającego Normandią SR-3. Błagam BioWare, nie róbcie tego.
Jednocześnie sporo osób zauważa, że pozostawienie Sheparda w spokoju dałoby BioWare okazję do pójścia w bardziej „erpegowym” kierunku. Sporo osób marzy o tym, by gra zaoferowała im możliwość stworzenia całkowicie własnej postaci, najlepiej z opcją wyboru ras innych niż ludzka. Mimo to zauważają trzeźwo, że szanse na to są nikłe biorąc pod uwagę, że dotychczasowa promocja skupiała się znowu na bohaterze z ludzkiej jednostki N7.
Z drugiej strony barykady stoi zaś równie wiele osób twierdzących, że Mass Effect 5 nie ma sensu, jeśli nie będzie w nim Sheparda. Wśród tej grupy fanów zdają się dominować dwa „stronnictwa”. Część z nich nadal zawiedziona jest zakończeniami trójki, które były dla nich mało satysfakcjonujące. W „piątce” widzą więc szansę na zgrabniejsze domknięcie historii Sheparda.
Inni sądzą zaś po prostu, że Shepard to jeden z najlepszych protagonistów w historii RPG-ów. Są przywiązani do bohatera tak mocno, że chcieliby mieć kolejną okazję, by pokierować jego losami. Na podejście to wpływa też oczywiście nostalgia, której gracze nawet nie kryją. Ich zdaniem BioWare nie wychodziło nadmierne eksperymentowanie, a fiasko Andromedy ma być dowodem, że Mass Effect bez uwielbianego komandora nie ma sensu.
Chcę Sheparda i inne znane postacie z powrotem. Zakończenie po prostu nie było satysfakcjonujące, nawet po aktualizacji. Trudno jest się od tego odciąć po tym jak świetne były te gry i jak bardzo przywiązanym do tych postaci się było.
Nie obchodzi mnie „domknięcie”/ Chcę więcej gier z Shepardem lol. Shep jest jedną z najlepszych postaci w grach pod względem dialogów, dubbingu, wszystkiego. Shep to Mass Effect.
Widać więc, że zdania fanów są podzielone. A wy, po której stoicie stronie? Wolelibyście powrót Sheparda czy całkowicie nową postać?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.