A czy wy jesteście "Friends"?
(nie chciałam pisać tego wątku akurat dzisiaj, ale pewne okoliczności zadecydowały...)
O serialach, ofc, możemy dyskutować godzinami - tyle teraz pięknych robią..
Jednak ja chciałabym wrócić pamięcią.
Do takich starych rupieci :)
Jak w tytule. Wiem, że świat szalał (i pewnie nadal szaleje) za tym starym sitcomem z lat 90, który ustanowił pewien standard. Bardzo długo się zbierałam, latami wręcz. O dziwo, dopiero niedawno mi "siadło" :) Ciężko się spodziewać, że serial sprzed 30 lat będzie bawił.. ale dobrze się zestarzał, mnie nadal bawi, nawet jak jem kotleta. Oglądam nałogowo.
Przy okazji przypomniało mi się, że 15 lat temu uwielbiałam "That '70s show" i chyba bardzo chcę sprawdzić, czy nadal śmieszy..
Przechodząc do wątku bardziej romantycznego, za czasów mojego gimnazjum/liceum oglądało się zasadniczo dwa seriale i na tym planie się definiowaliśmy - albo się było z "Dawson's Creek", albo z "Roswell". Ja akurat zawsze z tych drugich, ale dowiadując się właśnie dziś, że zmarł główny bohater "Jeziora marzeń"... no, przykro się zrobiło (i dlatego wątek powstaje właśnie dziś)
A wy? Macie swoje guilty pleasure? ;)
Może być wszystko. Od Alfa, poprzez Świat wg Bundych, na Ostrym Dyżurze (albo lepiej na Doogie Howser MD!) kończąc :) No wiecie, zanim zaczęła się nowsza era serialów, zapoczątkowana przez Lostów i House'a. :)
(jestę dinozaurę...)
Bardzo lubie sitcom Malcolm in the Middle, jestem właśnie w trakcie oglądania kolejny raz.
Nawet robią po latach 4 specjalne odcinki, wyjdą w kwietniu, pewnie beda srednie ale i tak chce obejrzec
https://youtu.be/aEgSe5pKYj0?si=nJ1Yj2EMhFvNMt9x
Moda na sukces, Słoneczny patrol, Nie z tego świata, Beverly Hills, 90210, Dwa światy, Tajemnica sagali, WOW, Alf, Z archiwum X, Co ludzie powiedzą, Zorro,
:))
Twin peaks i dynastia! :)
Szczegolnie ten drugi bo wtedy matula i babula zrywaly sie z pola aby "delektowac sie" jankieskim blichtem. Tak wiec tez sie z pola zrywalem bo lepszy kiepski film niz trening kregoslupa przy truskawkach czy innych ogorkach :p
Oczywiście. W Maku wszystkie figurki już zebrane (ale sos marinara to dość dziwne do mczestawu)
Raczej staram się nie mieć "guilty pleasures". Programuję się tak, żeby nie wstydzić się tego, co lubię.
Nie musi być zawsze ambitnie.
Friends to mój comfort serial. Świetne postacie, dobre wyważenie romansu z beką. Uwielbiam.
Zresztą, co tam Friends. Lokatorzy to jest to.
Charmed/Czarodziejki - ależ klimatyczny i pełen uroku wczesnych 00s. Uwielbiam.
Sabrina Nastoletnia Czarownica - z iście cynicznie nazwanym, kotem "Salemem" XD
Married with children, przez wielu uważany za dość prostacki i niepoprawny politycznie.
Oczywiście, że jest, ale nie odbieram mu świetnej kadry pisarskiej (naprawdę, żarty nawet miejscami ocierają się o geniusz), kreacji aktorskich.
LOST - jeden z moich top. Bohaterowie, historia, mystery. Regularnie wracam. A zakończenie mi się mega podoba.
House - super, ale dość schematyczny się robi. Twórcy robili, co mogli, żeby urozmaicać tho.
Breaking Bad - 10/10 i analogicznie Malcolm (Bryan Cranston topka)
The Office - sieczka niezręcznego humoru. Cu dow ne
Strażnik Teksasu, Renegat, Zbuntowany Anioł i Jesteś Moim Życiem (Natalia Oreiro <3), Zorro - u babci się oglądało
Family Guy - geniusz, ale szkoda mi często Meg XD
Pokemony, Badeblade, Yu-Gi-Oh, Król Szamanów - ulubione anime<3
Squid game (ale tylko 1 sezon, wstyd)
Niedawno obejrzałem też Grę o Tron i mega mi się podobała, w tym 8 sezon
I kostiumowe: Jane Eyre, Duma i uprzedzenie
Z polskich klasyczki: Rodzina Zastępcza, Ranczo, 1670, Wiedźmin z Żebrowskim
Tajemnica Sagali, Trzy Szalone Zera
I wiele, wiele innych :)
Zawsze mam taki dylemat co jest najlepszym serialem komediowym jaki wyszedł i powiedziałbym, że The Office US , bo to taka miłość uniwersalna a dziś to już popularny serial z masą memów. Oglądałem to jednak zanim ktokolwiek jeszcze o nim pisał w Polsce i byłem prawie na bieżąco 15 lat temu. Jest w nim masa świetnych scen ale równie sporo też dramatu i obyczajówki.
Dlatego jednak FRIENDS wygrywają ostatecznie jako najbardziej bawiący serial US ever. Każdy odcinek miał masę humoru a kilka scen jest tak legendarnych, że dziś nie idzie się oderwać od nich jak wyświetli się w necie. Nie interesował mnie ten serial gdy byłem nastolatkiem i leciał w TV. Dopiero polubiłem go po 20 roku życia oglądając bez dublarzu/lektora.
Osobiście z humoru UK uwielbiam IT Crowd. Tam też jest masa scenek legendarnych. Z klasyków dodam Allo Allo i Jasia Fasolę, choć tego dawno nie oglądałem.
Za to takim specyficznym guilty pleasure jest dla mnie 13 posterunek. To chyba najbardziej perwersyjny serial komediowy jaki widział świat a w sumie to głównie Polska. Wracam do niego co kilka lat, mimo, że znam prawie na pamięć.
Dobre tytuły padają :)
IT Crowd - dzięki, claudiś, za przypomnienie - jeden z naszych faworytów, co kilka lat pada hasło "a próbował pan wyłączyć i włączyć?" i jedziemy wszystko od początku :) Przeurocze, nerdowe, głupawe :)
13 posterunek jest totalnie obrazoburczy :> Faktycznie też nie kojarzę, bym widziała coś tak odjechanego w jakiejkolwiek telewizji.
W dramatycznym stylu, uwielbiałam "Desperate Housewives" - to była naprawdę świetna obyczajówka, którą z chęcią bym sobie odświeżyła. Skądinąd, odpadłam przy "Grey's Anatomy" - mocno się wkręciłam do circa 5 sezonu, później było już tylko słabiej, na siłę, i koniec końców mi nie dowiozło (ze zgrozą patrzę, że oni nadal to kręcą...)
Prime niedawno wrzucił pierwszy sezon "Weeds" i po latach, to dla mnie spore rozczarowanie. Nie pamiętam, dlaczego kiedyś lubiłam.
Szczerze przyznaję, że nigdy nie interesowałam się kreską. Family Guy, South Park - jakoś zawsze przechodziło bokiem. Chociaż kiedyś się zastanawiałam, czy nie spróbować np The Simpsons.. ale nie wiem. Myślicie, że warto spróbować cokolwiek? Mam obawy, że mimo wszystko jestem za stara.
Z takich bardziej "no name" to przypomniało mi się jeszcze "Higher Ground" - z wypiekami na twarzy oglądałam, będąc nastolatką, jak Sully z Dr Quinn spotyka Anakina Skywalkera. ;)
A w niedzielne poranki dobrze się oglądało "7th heaven".
I OFC last but not least, Supernatural. To już chyba na zawsze będzie "mój" serial :) 15 sezonów przejechane dwa razy (i nawet nie próbujcie wyliczać, ile czasu przez to "zmarnowałam" ;) ) - series finale rozrywa serce (nie to, że się wzruszyłam i płaknęłam - ja wyłam w głos i nie nadążałam z chusteczkami). Nawet mój mąż wie, że w starciu z Jensenem nie miałby szans ;)
W życiu nie widziałem pół odcinka owych "Przyjaciół" nie kręci mnie by obejrzeć. Ale uwielbiam Przystanek Alaska.
Widziałem w życiu z 5 odcinków Friends, były fajne, zabawne, podobało mi się, nie chcę więcej. Za to w tamtym roku obejrzałem całość JAG, z początku trochę dla jaj ale potem naprawdę mnie wciągło.
Ale to to jest nic. Niedawno odkryłem TVP Klan. Losowe odcinki Klanu 24h na dobę. Co ja widziałem. Jak Rysio wygrał Marea Weekend. Jak Michała pobili kibole. Jak umarł Dropcio. Jak Agnieszka jeździła rajdówką. Wiekopomne wydarzenia kształtujące pokolenia. Polecam.
Via Tenor
Nie podłapałem fenomenu Przyjaciół. Te pierwsze sezony jeszcze były całkiem fajne (ale też bez jakiejś tam rewelacji), ale dość szybko zrobiło się nudne. Nigdy nie obejrzałem tego serialu w całości i jakoś niespecjalnie mnie korci, żeby nadrobić.
za czasów mojego gimnazjum/liceum oglądało się zasadniczo dwa seriale i na tym planie się definiowaliśmy - albo się było z "Dawson's Creek", albo z "Roswell"
Jesteśmy zdaje się w podobnym wieku, bo też pamiętam doskonale, jak to leciało na polsacie zaraz po sobie. Dawson Creek to był raczej taki dość dziewczyński serial, więc bardziej moje siostry to oglądały, ale Roswell nawet całkiem miło wspominam. Też chyba nie widziałem całego, bo nie pamiętam w ogóle jak to się skończyło, ale jakby dziś się gdzieś pojawiło w streamingu, to chyba nawet bym spróbował do tego wrócić.
A z takich moich guilty pleasures z tamtych czasów, to na pewno The O.C. ale oglądałem to głównie dla postaci Summer, która była wtedy moim mocnym crushem. Jakiś czas temu widziałem, że serial jest dostępny na amazonie i zastanawiałem się, czy sobie nie odświeżyć, ale to już chyba nie ten wiek ;)
Jestem w tej mniejszości, że nigdy nie zrozumiałem fenomenu Przyjaciół. Szanuję oczywiście bo serial jest klasykiem, ale ile razy ja do tego podejść robiłem to jedyny efekt jaki tego był że zaraz zasypiałem. I tak, to jest zaleta bo czasem jak nie mogłem zasnąć to przeważnie nocą lubią to puszczać - 10 minut i spałem jak dziecko.
Natomiast takie seriale które uwielbiam i często wracam to min.
Świat Według Bundych, po dziś dzień bawi mnie tak samo.
ALF ostatnio znowu puszczali i całkiem przyjemnie nadal się to ogląda, choć to wcale nie był taki grzeczny serial jak się niektórym wydaje.
Miasteczko Twin Peaks i chyba nic więcej pisać nie trzeba.
The Office jak powyżej
Pamiętam też Przystanek Alaska bardzo sympatyczny, choć widziałem to głównie jako dzieciak i nigdy w całości. Może kiedyś nadrobię.
Natomiast z polskich królem zawsze dla mnie będzie 13 Posterunek, jedyny i ostatni taki serial który nie miał żadnych zasad.
Do tego grona dodałbym jeszcze oczywiście świetne Miodowe Lata i Świat Według Kiepskich pierwsze sezony, bo z tymi późniejszymi już różnie bywało choć zdarzały się perełki.
Natomiast z takich nowych produkcji to ostatnio zaciągnąłem się Falloutem i odjechałem.
Sporo bym wymienił ale na pewno właśnie Przyjaciele, Twin Peaks, X-Files, Przystanek Alaska, Trzecia planeta od słońca, Skrzydła, Alf, Harry i Hendersonowie, Airwolf. Spośród ulubionego gatunku scifi który maniakalnie oglądałem najlepsza Gwiezdna eskadra, kolejno Gwiezdne Wrota, Battlestar Galactica, Babilon 5, Star Trek Next Generation+DS9+Voyager+Enterprise, Ziemia ostatnie starcie, SeaQuest, Sliders, Po tamtej stronie i pewnie kilka o których zapomniałem niestety. Herkulesa i Xene również się czasem obejrzało ale miniserialu Merlin z Samem Neillem nic nie przebiło, chociaż sequel Uczeń Merlina był naprawdę niezły.
Dla mnie to było ciekawe przez pierwsze 2 sezony. Później formuła mnie znudziła. Ale moja partnerka, oglądała to z 50 razy. Więc (muszę) rozumiem, że może się to podobać
Friends - nie, jakoś nigdy do mnie nie trafiało, ale za to Joey mi siadło
That's 70 show - uwielbiam i oglądałem kilka razy
Roswell - ooo super, to też było dobre, ale chyba wszystkich odcinków nie widziałem

Ostatnio oglądałem Drużynę A. Leci na AXN Black. No i jednak za dzieciaka robiła większe wrażenie :D
A odnoście Przyjaciół... Maka bardzo rzadko jadam ale dałem się jednak wkręcić w ten marketing dla mojego ulubionego Chandlera :)
oglądałam serial Scrubs, uwielbiam go )) zawsze poprawiał mi humor, no i moje pierwsze zauroczenie zach braff. nie wiem, czy to trzeba uważać za guilty pleasure, ale wciąż nie obejrzałam the big bang theory, bo to naprawdę świetny serial, no to jest totalne guilty pleasure, powiem wam…