Czy jest ktos kto sie przerzucil na 32-godzinny tydzien pracy?
Zastanawiam sie nad zredukowaniem swojego etatu w obecnej pracy ze 40 do 32 godzin, to jest czterech dni pracy w tygodniu. Jakos zaczalem ostatnio odczuwac, ze zdecydowanie bardziej cenie swoj czas i troche mi brakuje czasu na skupienie sie na sobie. Nawet 20 procentowy pay cut by mi nie bardzo przeszkadzal. Pracowalbym 3 dni w biurze, 1 dzien z domu i mialbym weekend dluzszy. Planuje dodatkowy czas bardziej produktywnie spedzac, ale wiadomo jak to bywa.
Jest moze ktos kto sie przerzucil na mniejsza ilosc godzin?
A masz 8 godzin w tygodniu, w których nudzisz się w pracy i czujesz ciężar dupogodzin, albo coś Ci odpadnie z obowiązków, oraz masz takie zdolności skupienia, że efektywnie pociśniesz te 8 godzin dziennie? Jeśli tak, to się przerzucaj.
Jeśli nie, to a) zabezpiecz sobie nadgodziny b) licz się z tym, że jeśli nie będziesz się permanentnie wyrabiał z robotą w te 32 godziny, to będziesz bardziej zestresowany i tyle z wizji wypoczynku.
Rozważałam taką opcję i po powyższym, nie skorzystałam.
Tak, szczerze mówiąc to mam 8 "dupogodzin" w tygodniu i mógłbym po prostu wykonywać prawie tę samą pracę w 4 dni bez poczucia, że się nie wyrabiam.
Nikt nie ma takich zdolności skupienia żeby pracować efektywnie przez 8 godzin, jeżeli ktoś się zmusza do takiego trybu to pracuje tylko i wyłącznie na szybkie wypalenie zawodowe.
Powstało też dużo badań naukowych które potwierdzają, że 32 godzinny tryb pracy zwiększa zarówno produktywność jak i zadowolenie pracownika.
Z perspektywy pracy to na pewno nie będzie dla mnie problem, ja tu pytam czy bardziej pod kątem work-life balance i jakie ktoś miał doświadczenia w tym aspekcie.
Ależ jak najbardziej nikt nie jest w stanie cisnąć te 8 godzin efektywnie w sensie, że rypać bez przerwy, chodziło mi o to, czy po zmniejszeniu etatu nadal masz przestrzeń na szybką regenerację między zadaniami i taką bez wyrzutów sumienia, że się nie wyrobisz :) Jeśli tak, to luks. Tak, znam te badania, że wpływ jest korzystny, przy czym realnie to może działać w pracy, w której są "wolne przebiegi". Ja sobie w końcu nie skróciłam czasu pracy (przy czym tematem było skrócenie do 35 godzin), bo uznałam, że wolę sobie wrzucić na luz w ciągu dnia niż gonić z pracą, żeby się zmieścić w skróconym wymiarze, a do domu wracać padnięta - bo nie za bardzo byłoby czasu na ogarnięcie zadań w krótszym czasie. Z Twoich odpowiedzi wynika, że te 32 godzin może mieć sens i tego chcesz, więc masz odpowiedź, próbuj :)
Nie do końca. Firma, w której pracowałem wpadła w tarapaty i została przejęta przez inną, która miała inną politykę urlopową. Po około roku zostaliśmy formalnie wchłonięci i staliśmy się oficjalnie pracownikami drugiej firmy a co za tym idzie zmieniły się zasady gromaczenia urlopów, więc nagle się okazało, że musiałem swoje dodatkowe 20 dni plus standardowe 26 czy 27 zredukować do max 5 dni, które można było przenieść. Nie chciałem brać tego ciurkiem poza 1 tygodniem w okresie letnim i kilkoma dniami w okolicy świąt, więc postanowiłem, że będę miał wolne poniedziałki i zarezerwowałem sobie ok 4 miesiące, gdzie nie pracowałem w ani jeden poniedziałek. I tak zanim rozwiązała mi się z nimi umowa (znalazłem coś lepszego) musieli mi wypłacić za niewykorzystane 14 dni.
Ale wracając do meritum. Te wolne poniedziałki pozwoliły mi na naprawdę dużo. Mogłem sobie załatwić kilka rzeczy zawsze, na przykład pojechać z samochodem do mechanika, pójść do urzędu, albo nie wracać jak wszyscy z długiego weekendu w niedzielę i stać w korkach, tylko zrobiłem to w poniedziałek. Zapisałem się na treningi z instruktorem, miałem zawsze kilka godzin dla siebie, gdzie nie musiałem w międzyczasie zajmować się dzieckiem, albo mogłem w końcu rozłożyć się z niebezpiecznym dla niej sprzętem i pomajsterkować (mieszkanie, brak "warsztatu", jak chcę zlutować 2 kabelki to jest najpierw pół godziny na przygotowanie stanowiska, 2 minuty lutowania, a potem chowanie wszystkiego przez kolejne pół godziny, to samo z czyszczeniem broni itp.)
To ciekawe. Wróciłeś do 5 dniowego trybu w nowej pracy? Rozważałeś powrót do 4 dni?
Liczy się jedynie, aby zadania były wykonane na czas, a terminy nie wymagają siedzenia po 12 godzin dziennie z językiem na brodzie, aby ledwo zdążyć.
Edit: Pomaga też, że pracuję w 100% zdalnie, ale osoby chodzące do biura w innym kraju też potrafią w porze lunchu zniknąć na 2-3 godziny aby zjeść, załatwić swoje sprawy i przenieść się do domu, aby potem dokończyć pracę wieczorem. Jestem jedyną osobą z Polski, reszta pracuje w Niemczech albo we Włoszech.
Średnio chcę, aby dziecko zaglądało mi, jak czyszczę pistolet czy karabin. Nie mówiac już o tym, że sam to robię w rękawiczkach aby ograniczyć kontakt z metalami ciężkimi oraz chemią.
Nie to mnie zdziwiło tylko ogólnie posiadanie broni. Nie mów, że jesteś myśliwym
https://www.instagram.com/reel/DFmjmIZsgeF/
Pomysł fajny, tylko mało który pracodawca w Polsce pozwala na taką elastyczność, nawet jeśli wiązałoby się to z proporcjonalną redukcją pensji. Pracując w zachodnim korpo pracowałem z ludźmi z UK czy nawet US, z których wielu pracowało na niepełny etat, zwykle 3-4 dni w tygodniu. Najczęściej byli to ludzie w wieku bliskim emerytalnego lub kobiety, które wolały częściowo zajmować się dziećmi. Tam pracodawcy jakoś pracownikom na to pozwalali. W Polsce nie znam osobiście nikogo komu pracodawca pozwoliłby na mniej niż 40h tygodniowo.
Jedną opcją jaką dopuszczała firma w US była praca w systemie 9h dniówki z co drugim piątkiem wolnym. W Polsce jednak gen januszerki wygrywa z polityką firmy i tego systemu nie dopuszczono.
Sam gdybym mógł pracować 4 dni za 80% swojej pensji prawdopodobnie bardzo poważnie bym to rozważył, jak nie teraz, to na pewno za parę lat.
Pracuje w Holandii i tutaj to jest dosyć powszechne, dogadanie się nie będzie problemem.
W Polsce nie znam osobiście nikogo komu pracodawca pozwoliłby na mniej niż 40h tygodniowo.
A moze to dlatego ze ludzie o to nie pytaja? Wydaje mi się, że w Polsce jest dalej mentalność typu "pracuj ciężko bo inaczej niczego nie osiągniesz", sam tak miałem wpajane przez rodziców, nauczycieli itd. ale szczerze mówiąc to się okazały najgłupsze porady jakie otrzymałem w życiu.
Tutaj bardziej branza w jakiej pracujesz a nie kraj ma znaczenie.
Np w handlu po prostu czasami nie da sie zredukowac godzin bo... sklep bedzie stal pusty jak nie ma pracownika bo sobie ubzdural ze on chce pracowac tylko 3 dni w tygodniu.
W jakiejs korpo gdzie jest tysiace pracownikow juz latwiej sie dogadac jesli dowozisz KPI.
W korpo też nie do końca się kalkuluje, miesięczne koszty utrzymania pracownika są stałe (nie chodzi mi o pit, a np. o biurko do pracy, sprzęt, itp), dlatego pracodawcom generalnie się nie opłaca zatrudniać na redukcji etatu. No i, w zespołach, jak kogoś nie ma przez 1 dzień w tygodniu, to potrafi obsunąć termin wykonania pracy. Elastyczne etaty to raczej jest kwestia tego, czy pracodawcy się powodzi oraz jako zachęta dla pracowników w ogóle.
A jak obserwuję rynek pracy w ostatnich latach, to dokręca się korbę i wrzuca ludziom max pracy w te 40 godzin testując, ile są w stanie dźwignąć.
Nie musisz - oczywiście w zależności od wykonywanej pracy - rezygnować z 5-dniowego tygodnia pracy, aby pracować tylko 4 dni. Sam mam pięciodniowy, ale pracę (zadaniową) wykonuję w 3 - 4 dni, a pozostały czas przeznaczam na własne potrzeby. Oczywiście wszystko zależy od tego co robisz oraz możliwości pracy z domu.
Mialem kolege w pracy ktory zamiast 3tygodni wakacji wolal sobie brac przez 3 miesiace wolne Piatki :D
W sumie nawet spoko opcja, ja bym nawet taką lub podobną mógł rozważyć jakbym miał możliwość, bo z jednej strony dużo wolnego mnie zbytnio rozleniwia, a z drugiej strony praca przez standardowe 5 dni w tygodniu nie wygląda dla mnie produktywnie.
Od 19 listopada przechodzę na 4 dyniowy tryb pracy aby grać w gta vi
Tak wiemy, a synuś będzie udawał chorego aby nie iść do szkoły czy wywalone i będą wagary bez usprawiedliwienia?
4 dniowy tydzień pracy mogli wymyślić tylko ludzie, którzy nie wiedzą skąd się biorą pieniądze, tj. urzędnicy. Jeden dzień w pracy mniej to jedna piąta zarobków mniej, jeśli możesz sobie na to pozwolić to ok. Pytanie czy twój pracodawca może sobie na to pozwolić.
100 lat temu standardem byl 6 dniowy tryb pracy i absurdem wydawalo sie wprowadzenie 5 dniowego dnia pracy.
I zgadnij co, po tym jak w Fordzie 5 dniowy tryb okazal sie sukcesem, firma zaczela zwiekszac zyski, produktywnosc i zadowolenie pracownikow to nagle wszyscy zaczeli kopiowac to rozwiazanie.
Czas dzisiaj isc krok dalej.
Ale przedsiębiorcy nadal pracują w trybie 6 dniowym, a nawet 7 dniowym. Ci którzy wytwarzają dobra i produkują pkb muszą pracować bo inaczej zrobią prezent konkurencji.
jak pracowalem jeszcze w IT to pzreszedlem na pol etatu
jakie to bylo piekne zycie!
Ja już od dłuższego czasu robię po 4 dni. Fakt, że 10,5h ale to i tak jest warte dłuższego weekendu. Odwalę co mam zrobić potem piątek, sobota i niedziela luz(albo i nie bo w domu też często trzeba działać). Wciąż 40h wpada a czas leci jak szalony jak ma się co robić.