A ty, którego dinozaura lubiłeś najbardziej?
Nie jest już zaskoczeniem zeszłoroczne badanie Eurobarometru o Polakach wierzących we współistnienie ludzi i dinozaurów.
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,106756,eurobarometr-jedna-trzecia-polakow-uwaza-ze-ludzie-zyli-w-tym-samym-czasie
Ale konfrontacja z takim człowiekiem to co innego, bo wyobrażałem sobie ich jako zarośniętych rendecków z głębi dzikiego wschodu, rzucających w drony kawałkami eternitu. Tymczasem ostatnio rozmawiałem sobie ze swoim dobrym kolegą, człowiekiem ogólnie dość inteligentnym, a na pewno dużo lepiej ogarniętym „życiowo” ode mnie, tyle że niezbyt wyedukowanym. Najpierw zapytał czy ludzie i dinozaury nie żyli w tym samym czasie, ale raczej już to wiedział, szukał tylko potwierdzenia. Kiedy powiedziałem że człowiek istnieje od 300 tys. lat, no, nic nie odpowiedział, ale widziałem że wziął to za absurd. Moje tłumaczenie o hipotezie wyjścia z Afryki, o ewolucji człowieka od ardipiteków, wspólnym przodku z szympansami powodowały tylko narastającą konfuzję, ale dalsze cofanie w czasie ostatecznie pogrzebało jego wiarę w naukę. Chciałem wyjść na erudytę, a zrobiłem błazna z siebie i 200 lat badań nad historią Ziemi.
Ale może trudno się dziwić. Dawkins pisał, że jedynym apostołem godnym podziwu był św. Tomasz, bo tylko on żądał dowodu. Na historię bardziej odległą niż 100 lat ciężko znaleźć potwierdzenie łatwe do przyjęcia przez laika. Taka nauka ociera się o wiarę – naukowcom można, bez żadnej możliwości weryfikacji, wierzyć lub nie. A swój osąd opierać tylko na liczbie i autorytecie głosicieli teorii, albo powadze instytucji. Oczywiście można powiedzieć, że nauka działa, a religia nie, ale odpowiednio zaawansowana technika jest nie do odróżnienia od magii. I tak, pomimo kilkuset lat wieku rozumu, zataczamy koło.

Mój niespełniony Święty Graal z dzieciństwa, pierwszy numer tego czasopisma i okulary 3D do oglądania obrazków w środku. Pozostałe numery miałem w sporej liczbie i nawet udało się zbudować świecący w ciemności szkielet T - Rexa - mieli dać także skórę na niego (cokolwiek by to było) i pamiętam, że była jakaś afera z powodu, że jej w końcu nie dali, choć może to jakaś miejska legenda tylko.
Coś tam się dowiedziałeś i już Ci się wydaje, że jesteś mądrzejszy od innych. Jesteś gdzieś na początku krzywej Dunninga-Krugera. Jakie znaczenie ma wiedza kiedy wyginęły dinozaury a kiedy pojawili się pierwsi ludzie? To jest wiedza przydatna może w podstawówce, ale nie mają żadnego przełożenia w realnym życiu. W pewnym wieku przestaje się po prostu myśleć o dinozaurach do momentu, aż Twój syn o nich nie zaczyna myśleć. Ja szczerze mówiąc nie potrafię obecnie powiedzieć przybliżonych dat kiedy się co wydarzyło i szczerze mówiąc mam to w dupie. W żaden sposób nie definiuje to ani mnie, ani nie mówi o Twoim znajomym, że jest niedoedukowany. To jest taka cieakostka, którą można się zbłaźnić wśród znajomych bez kontekstu, albo może istnieje jakiś promil szans że ktoś Cię o to zapyta na ulicy... bo bedzie to jakaś sonda uliczna do eurobarometru :D Tak samo przydatna wiedza jak to, kiedy było powstanie Pizystrata, wzory skróconego mnożenia i po co jest adenozyn-trójfosforan.
A wiesz, że Kleopatrze bliżej było do lądowania na księżycu niż budowy piramid?
I odpowiadając na pytanie. To zawsze był Triceratops
Większe bzdury niż to, że dinozaury żyły kilkaset milionów lat temu to i tak nic nie przebije.
Coś tam się dowiedziałeś i już Ci się wydaje, że jesteś mądrzejszy od innych. Jesteś gdzieś na początku krzywej Dunninga-Krugera. Jakie znaczenie ma wiedza kiedy wyginęły dinozaury a kiedy pojawili się pierwsi ludzie? To jest wiedza przydatna może w podstawówce, ale nie mają żadnego przełożenia w realnym życiu. W pewnym wieku przestaje się po prostu myśleć o dinozaurach do momentu, aż Twój syn o nich nie zaczyna myśleć. Ja szczerze mówiąc nie potrafię obecnie powiedzieć przybliżonych dat kiedy się co wydarzyło i szczerze mówiąc mam to w dupie. W żaden sposób nie definiuje to ani mnie, ani nie mówi o Twoim znajomym, że jest niedoedukowany. To jest taka cieakostka, którą można się zbłaźnić wśród znajomych bez kontekstu, albo może istnieje jakiś promil szans że ktoś Cię o to zapyta na ulicy... bo bedzie to jakaś sonda uliczna do eurobarometru :D Tak samo przydatna wiedza jak to, kiedy było powstanie Pizystrata, wzory skróconego mnożenia i po co jest adenozyn-trójfosforan.
A wiesz, że Kleopatrze bliżej było do lądowania na księżycu niż budowy piramid?
I odpowiadając na pytanie. To zawsze był Triceratops
Jeśli ktoś by mi sprzedał tego typu "ciekawostkę" to uznałbym go za fajnego gościa, któremu chciało się dowiedzieć czegoś więcej niż pogoda na dziś czy kiedy startuje Orange Ekstraklasa (czy co tam teraz ją sponsoruje). Absolutnie nie przydaje się to w codziennym życiu Tobie podobnych zjadaczy chleba, ale lepiej coś takiego wiedzieć niż nie wiedzieć - życie na planecie Ziemia które znamy to mały promil tego co się na niej wydarzyło i uważam, że warto mieć to na uwadze. Potem można iść jeść chleb również.
Rozumiem, ale zakładasz jakieś fleksowanie się tą wiedzą, o patrzcie, zaraz wam opowiem jakiś nieznany szczegół z życia godowego stwora z wczesnego triasu, ależ jestem ponad wami. A po prostu ktoś może to wiedzieć i sprzedać jako fajną ciekawostkę - i w sumie w czasach obecnej idiokracji, gdy ludziom każe się na mapie Polski pokazać Szczecin, a ci paluchem stukają pod Częstochową, dla mnie taka wiedza jest bardziej wartościowa niż ta nieszczęsna Ekstraklasa :)
Gdzie jest granica co warto wiedziec o świecie a czego nie warto? Dla mnie czlowiek, ktory wiedze ogolna ma na poziomie takim, iz mysli, ze ludzie zyli razem z dinozaurami, to jest glupek. I skoro przy tak podstawowych pojeciach ma braki, to jak mozna od kogos takiego wymagac, ze w pozostalych tematach nie pieprzy tych samych kocopolow.
Potem wychodza tacy plaskoziemcy i denialsi nauki, co to wiedza lepiej, ze nie bylo lądowania na ksiezycu, ze 5g powoduje autyzm itd.
Wiedza nieprzydatna na co dzien nie jest zbedna, jak ktos sie nia szczyci w glupi sposob, to znaczy ze wiedze ma, ale inteligencji brakuje. Niemniej warto wiedziec wiecej niz mniej.
Do zycia wystarczy wiedziec ktora strona jesc a ktora srac, tyle ze takie zycie to zwierzeca egzystencja.
Rozczarowałem się moim kolegą nie dlatego, że nie ma wiedzy z jakiejś konkretnej dziedziny, albo się nią nie interesuje (bo ja nie mama wiedzy z jego ulubionych dziedzin), ale dlatego, że uznał ją za brednie. A ludzi, którzy poświęcili kilkadziesiąt lat na badania za nieudaczników marnujących życie.

a co do Twojego kolegi to nie ma mu się co dziwić. Już 300 tysięcy lat brzmi absurdalnie dużo przecież, a co dopiero 60 milionów. Popkultura uczy nas skojoarzeń człowiek - dinozaur a chłop nie ma aparatury badawcej, żeby zweryfikować ten fakt naukowy więc muusi wierzyć, że naukowcy mówią prawde.
W sumie to chyba nigdy tak nie miałem, że spotkałem się z jakimś kolegą i zacząłem z nim gadać o ewolucji człowieka od ardipiteków i podobnych sprawach. Muszę poszukać jakichś bardziej jakościowych znajomych.
Chyba żadnego, bo nigdy zbytnio jakoś nie jarała mnie ta tematyka. Koledzy mieli różne zabawki, bajki, filmy, gierki a ja jakoś wolałem inne rzeczy. Choć klimaty Dino czasem mi wchodziły, bo lubię Turoka czy Dino Crisis.
Via Tenor
Stegozaur najlepsiejszy.
Mam tez ciekawa teorie na temat Brontozaura. Mojego autorstwa.
Via Tenor
A ty, którego dinozaura lubiłeś najbardziej? ->
Via Tenor
Przypominam, że nawet była premier RP i przy okazji doktor medycyny Ewa Kopacz myślała, że ludzie żyli w jednym czasie z dinozaurami.
A co do ulubionego dinozaura, to za moich czasów to był raczej nierozłączny sekstet: T-Rex, Stegozaur, Triceratops, Diplodok, Pterodaktyl i Velociraptor. T-Rexa to sie troche balem, wiec moj glos idzie na triceratopsa.
Przepraszam że się czepiam ale pterodaktyl to nie dinozaur. Żyły w tym samym czasie co dinozaury ale to tak jakby powiedzieć że owczarek niemiecki to taki duży kot.
Był jakiś taki "tyranozaur w wersji lajt" - może nawet roślinożerny? - którego zobaczyłem w jednym z sześciu numerów "Dinozaury!", jakie zdobyłem drogą kupna przez rodziców, ale nazwy za Chiny Ludowe sobie nie przypomnę... Wydaje mi się, że to nie był allozaur...
Moim ulubionym jest zdecydowanie Ankylozaur. W dużym skrócie czołg dawnych dziejów. Drapieżniki często go sobie odpuszczały, jedyny słaby punkt to podbrzusze ale weź wywróć kloca który waży z 6 ton a jest przysadzisty. Ogon który robił za maczugę więc miał się też czym bronić. Z minusów nie należał raczej do tych bystrych.
+1 Tak serio.
Ciekawiło mnie czy ktoś go wymieni. Chociaż wiele razy ludzie o nim wspominają. Dość blisko mu do określenia mianem 'bojowego żółwia' to pewnie stąd to zainteresowanie. Wiadomo, że TMNT lubiło wielu chłopaków a to moja wielka miłość.
Mam z nim fotkę sprzed 20 lat w parku Dino jakimś.

Mój niespełniony Święty Graal z dzieciństwa, pierwszy numer tego czasopisma i okulary 3D do oglądania obrazków w środku. Pozostałe numery miałem w sporej liczbie i nawet udało się zbudować świecący w ciemności szkielet T - Rexa - mieli dać także skórę na niego (cokolwiek by to było) i pamiętam, że była jakaś afera z powodu, że jej w końcu nie dali, choć może to jakaś miejska legenda tylko.
Miałem te gazetki i ten świecący szkielet i ogon się złamał. No że podobno ta skóra była.
Miałem te gazetki i ten świecący szkielet i ogon się złamał. No że podobno ta skóra była.
Miałem te gazetki i ten świecący szkielet, może nawet mam jeszcze gdzieś w piwnicy. Ogon się nie złamał, a skóry obiecanej nam 230 000 000 lat temu nie kojarzę
W dzieciństwie miałem bzika na punkcie dinozaurów. Czytałem to czasopismo chodząc do przedszkola. Też uzbierałem szkielet, ale po skompletowaniu go rodzice nie chcieli kupować mi kolejnych numerów, chociaż bardzo chciałem zbierać tę gazetę dalej. Ze względu na siostrę i tak musieli kupować je podwójnie, żeby każde z nas miało "swój" szkielet t-rexa.
Co do skóry - bodajże w pierwszym numerze było takie zdjęcie, na którym dwójka dzieciaków miała ten szkielet i obok chyba drugi pokryty skórą - ale na bank miał oczy, więc to raczej był po prostu pełny model t-rexa w tej samej skali i w tej samej pozycji. Nie pamiętam, czy w rzeczywistości obiecywali skórę, czy na podstawie takiej fotki ludzie sobie tak pomyśleli, jak to będzie wyglądać po skompletowaniu. Gdzieś można znaleźć zeskanowane numery tego czasopisma w jakimś archiwum prasowym. Parę lat temu z nostalgii przeglądałem, bo pismo i szkielet chyba poszły na śmietnik przy porządkowaniu klamotów w piwnicy.

No mi rodzice też kupowali do momentu skompletowania szkieletu. A że skóra też była tylko, że podobno w ostatnich numerach i nie w polskiej wersji językowej.
Tu nawet na filmiku koleś pokazuje tę skórę: https://youtu.be/UeZWjkOqxZQ?si=lahCevhdHTHeNOLF
A tu link z zakupem wszystkich numerów plus szkielet i skóra. Wersja angielska.
Miałam te gazetki i ten świecący szkielet i samej końcówki ogona używałam przez lata jak zakładki do książek. Się nie złamała.
Pamietam, że moi starzy jakąś inbe robili i jakies listy gdzieś słali GDZIE SKÓRA ZŁODZIEJE DZIECIĘCYCH MARZEŃ
Miałem tę gazetkę ale tylko numer pierwszy. Nie miałem świecącego szkieletu, bo dalszych numerów nie posiadałem(rodzice nie kupili). Zazdrościłem każdemu kto go miał. W sumie to miał to jakiś syn kolegi taty i nigdy nawet nie widziałem tego szkieletu na oczy u kogoś.
Strasznie chciałem to zbierać ale rodzice się uparli, że nie, bo szkoda kasy. Potem ojciec żałował, bo stwierdził, że faktycznie fajne. Matka chyba też bo zauważyła, że ja serio się jaram dinozaurami i czytam o nich masę książek oraz znam wiele nazw. Potem chociaż mi kupowali dinosy figurkowe i miałem ich bardzo dużo.
Ten szkielet to prawdopodobnie taka moja pierwsza 'trauma' niespełnionego kolekcjonera. Fajne wspomnienia ;)
O kurła, gazeta droższa od mojego samochodu. A ja wywaliłem tego ze 30 numerów na makulaturę.
Miałem te gazetki i ten świecący szkielet i ogon się złamał
Coś chyba było z tym ogonem, bo mnie też się złamał i to na długo zanim udało się uzbierać cały szkielet. Ale jakoś go tam pokleiłem taśmą i chyba leży gdzieś w piwnicy do dziś.
T-Rex, ale inne też spoko
A mój ulubiony to Brachiozaur.
Cała ewolucja to ściema.
Ja jestem za tym gościem, bo dobrze prawi i też widziano dinozaury w Australii i Afryce. Pewnie w Amazoni też są.
https://youtu.be/a0IL3gzmgFs?si=sxDkZS7rDZcrPZPq
https://youtu.be/EX8LGh97hgQ?si=XRSZ4jNWXvc5AtQq

Dinobot, Velociraptor
Swego czasu bylem potężnie zajarany dinusiami, przez to anime
Naprawde dali rade w polskiej wersji z piosenka. Lacznie z miksem. Oryginalna jest slaba w porownaniu do tego. Tekst to juz wogole. ;)
btw. tesknie za czasami, gdzie w bajce/filmie byl latynos, afroamerykanin, i dziewczyna i nikt nie dostawal od tego pierdolca (a jak dostawal to przynajmniej nie mial mozliwosci tego oglaszac swiatu).

To jak tam, udało się któremuś z was spełnić młodzieńcze marzenie o zostaniu paleontologiem niczym Alan Grant?
ehhh ale naszła mnie teraz ochota na maraton Parku Jurajskiego.
Za młodu to wszystkie duże i mięsożerne. A teraz microraptor:
https://youtu.be/tvMrACaQjlw?si=UGD5_3eCGPCkpBVR

Ja nie miałem jednego ulubionego, ale teropody zawsze miały to coś. I za jednego z takich (naj)fajniejszych teropodów uważam dilofozaura. Miał fajną czaszkę z "załamaną" szczęką i grzebieniami. Miał też dużo bardziej funkcjonalne ramiona w porównaniu do T-Rexa :P No i podobno jego ślady znaleziono w Polsce :D Szkoda tylko, że kołnierz i plucie jadem to tylko wymysł Crichtona ;)

To jest mój ulubiony dinozaur:
Jak lubisz takie ciekawostki to na szybkiego mogę przytoczyć Ci kilka:
- Ten wróbel jest spokrewniony z Tyranozaurem i Velociraptorem. Nie wywodzą się od nich, ale mają wspólnego przodka i należą to tej samej grupy teropodów.
- wszystkie ptaki to dinozaury
- Pterodaktyl nie był dinozaurem
- najbliższym żyjącym dzisiaj krewnym ptaków jest krokodyl.
- żaden dinozaur (z okresu ich dominacji na ziemi) nie mógł widzieć Himalajów.
Via Tenor
Z innych ciekawostek, to w popkulturze zaczyna sie pojawiac nowy "image" dinozaurow. Bardziej zgodny z nasza nowsza wiedza o nich. Np. TRex w nowym Tomb Raiderze ma piora i bardzo kolorowa skore. Tak samo Velociraptory.
Nice, oby ten trend trwał dalej. Fajnie byłoby zobaczyć dinozaury ze zaktualizowanym wyglądem w hipotetycznym remake'u Dino Crisis.

no ale już nawet w Dominium zaczęły się pojawiać pierzaste "wersje" i chyba to argumentowali, że ich kod genetyczny był kompletny, a w przypadku gadzich uzupełniali kod płazów
tutaj Terinozaur, który imho był najstraszniejszym dinkiem w filmach, ale w wersji pierzastej pojawił się nawet, któryś podgat. raptora

Mnie zawsze jaszczurki morskie fascynowały bardziej niż dinozaury. Taki mozazaur wygladal na zadowolonego z siebie.