
Rasy, za którymi nie przepadacie
Nigdy nie gram w gry niziołkami/gnomami, strasznie mnie te rasy drażnią, mam wrażenie, że przypisane do nich lore jest niedorzeczne, a na dodatek jeszcze złośliwie się je dzieli. Mam wrażenie, że przeciętne elfy (mroczne, leśne, morskie itd.) potrafią się od siebie zdecydowanie bardziej różnić, niż niziołek od gnoma, a mimo to gry z uporem maniaka - chyba jako jakiś kult hobbitów - wpychają je do gier fantasy.
Nawet w moim ukochanym Baldur's Gate nie umiałem się przełamać do rekrutowania do drużyny gnomów czy niziołków. Nie jest to tylko kwestia wzrostu, bo przecież Kagain czy Korgan nigdy centymetrami nie grzeszyli. Ale ja zwyczajnie tych ras nie kupuję. O ile jeszcze gnomy potrafią coś tam od siebie dodać, ten kierunek wynalazców ma trochę sensu i taki np. WoW popchnął to w zdrowszym kierunku, to by było jeszcze przy odrobinie trudu do odratowania, tak niziołki jako rasa grywalna, wyniesiona ponad gibberlingi czy inne gobliny, kompletnie mijają mi się z sensem. Jakie perki? Zjarać się i zjeść czteroosobową pizzę przy kominku? W high fantasy niedorzeczne.
Powtórzę się - mam wrażenie, że to jest jakiś grzech pierworodny hobbitonu, którego nikt nie lubi, nikt nie potrzebuje, nic to do gry nie wnosi, w sumie tylko przeszkadza. A wy podzielacie moje zdanie? Jakich jeszcze ras nie lubicie?
NIE JESTEM RASISTĄ ALE...
Liczą się tylko ludzie i elfy. Reszta to npc co najwyżej.
No tak, to prawda, na maina tylko człowiek lub elf, ale krasnoluda jak musisz to weźmiesz na tanka, bo nie szkoda...
Do drużyny mogę przyjąć, ale w każdej grze z kreatorem postaci głównym bohaterem musi człowiek, bądź elf. Raz jeden chyba grałem w Neverwinter Nights półelfem i to już był dla mnie szczyt ekstrawagancji.
Dlatego nie przepadam za fantasy, koniec końców robi się mocno infantylnie.
Nigdy nie lubiłem w TES rasy tych kotów i jaszczurek, uważam je za bardzo nie klimatyczne
Mnie zas z czasem zaczely nudzic i odrzucac "klasyczne" rasy (czyli ludzie, elfy, krasnolody), ZWLASZCZA jak sa zrobione "ala Tolkien" i stereotypowo (czyli ludzie to "Jack of All Trades" i ogolna sila woli na poziomie -15, elfy to spiritualisci i milosnicy drzew, krasnale grzebia w ziemi i maja wzwod na widok zlota, itd...). Booooooring..... Ilez mozna?
Widziales jedna gre = widziales praktycznie wszystkie.
Lubie za to nietypowe (niehumanoidalne naprzyklad albo miksy gatunkowe) i/lub oparte na niszowych czy tez zapomnianych/wymarlych kulturach. Dodatkowym plusem jest to ze te rasy maja (lekkie bo lekkie, ale sa) walory edukacyjne (poprzez wlasnie inspiracje).
Taureni i trolle z World of Warcraft, Necroni z Warhammera 40k, Argonianie i Khajity z TES, Qunari z Dragon Age, itd...
Via Tenor
Elfy, niby fajna rasa pod dane klasy ale ogółem to winni są całego zła w każdym uniwersum. Nawet jak chcą dobrze ;)
Elfy... jak ja ich nienawidze. Głównie pewnie dlatego, że albo są strasznie zniewieściali, albo na wszystkie inne rasy patrzą z góry z pogardą. A nie raz i jedno i drugie :D
Tak więc nigdy elfem nie zagram i zawsze moje postaci w Dedekach czy innych łorhamerach będą nimi gardzić.
Z ulubionych natomiast:
Lizardman -> Human -> Dwarf/Tauren
W Skyrimie granie Argonianinem i wycinanie Thalmorów było miodem :D
Dlatego nie przepadam za fantasy, koniec końców robi się mocno infantylnie.
Nie masz żadnego pojęcia o fantasy bo gdybyś miał to być wiedział że zdecydowana większość literackiego fantasy NIE MA innych ras niż ludzie. Inne rasy to domena fantasy post-tolkienowskiego, jak Terry Brooks i może Vance ale u Vance'a są tylko elfy poza ludźmi. To też domena systemów RPG i książek na nich opartych.
Druga sprawa:
Niziołki i gnomy nie są dobrymi rasami na głównego bohatera ale do drużyny? Kiedyś miałem drużynę w Icewind Dale II gdzie miałem dwa krasnoludy (w tym jednego duergara), dwa niziołki i gnoma. Niziołki są świetne w DRUŻYNIE jako złodzieje, gnomy to wybitni czarnoksiężnicy, zwłaszcza alchemicy.
Przypominam o Mazzy Fentan z Baldur's Gate II, która w mojej opinii jest top 10 damskich postaci w cRPG ever.
Przypominam że gnomem jest Jan Jansen.
Nurah Dendiwhar to naprawdę fajnie napisana niziołka, co prawda NPC, a nie towarzysz, ale jednak, w Pathfinder: Wrath of Righteous.
A! Hiravias w Pillars of Eternity jest ciekawym druidem. To orlanin ale orlanie to odpowiednik niziołków w tym świecie.
Uważam że to rasy które można fajnie wykorzystać. Może nie są to rasy na głównego protagoniste, ale w drużynówkach...
A czy ktoś mnie nudzi ? Klasyczne elfy ale nie to że ich nie lubię. Za to drowy w Forgotten Realms to fajna rasa.
Ja nie mam żadnych uprzedzeń co do ras w grach. Co prawda nigdy nie grałem niziołkiem, orkiem (za wyjątkiem gier strategicznych w których można kierować całą rasą), Yuan-ti, półogrem (Arcanum) i gnomem, ale w drużynie zawsze mają miejsce jeśli są przydatni.
Absolutnie wszystko zależy od implementacji w książce czy grze. Zauważ, że u Tolkiena hobbici NIE SĄ oddzielną rasą od ludzi, napsał to wprost w listach - są po prostu innym szczepem, odłamem, tudzież "podrasą" ludzi. Idąc tą drogą w światach pochodnych (jak np. Forgotten Realms) niziołki powinny być subrasą do wyboru tak jak dla elfów są drowy. Z czysto narracyjnego punktu widzenia to by się opbroniło, jednak większość lore światów gier fantasy ma na celu jedynie usprawiedliwienie konkretnych mechanik systemowych, bardzo mało jest settingów, które żyją własnym życiem (FR to jeden z przykładów). Jeśli ktoś tworzy świat ad-hoc tylko dla wyjaśnień konkretnej matematyki stojącej za grą to spieprzy nawet projekty elfów czy krasnoludów czy jeszcze czegoś innego.
Ostatnio jakoś orki mi zbrzydły po tym co ruscy odwalają
W sumie dobry wątek.
Jakby się tak zastanowić, to właściwie wszystkie rasy w fantasy poza elfami są infantylne/odpychające/pretekstowe.
Może jeszcze jacyś jaszczuroludzie są w stanie się obronić, ale cała reszta? Ogólnie chyba im mniej humanoidalna rasa, tym gorzej.
Gram właściwie tylko ludźmi i elfami, karły wszelkiej maści z trudem toleruję w drużynie (nie jestem fanem turpizmu i kobiet z brodą, wolę zniewieściałych elfich chłopców), ale już jakieś orki, gnomy itp., jeśli trzeba takich mieć, to niemal zawsze są członkowie drugiej kategorii.
Jakby się tak zastanowić, to właściwie wszystkie rasy w fantasy poza elfami są infantylne/odpychające/pretekstowe.
Polecam zatem lore The Elder Scrolls - tam nawet krasnoludy i orkowie są rasami "elfickimi". Jedynie Imperialni i Nordowie są "bazowymi" rasami ludzkimi, Bretoni mają domieszkę krwi elfów, Redgardzi w ogóle nie są z "aktualnego" świata TES, Argonianie to duże jaszczurki ze wspólnym mózgiem a Kahjiitowie różnią się od prawie ludzkich do prawie zwykłych kotów w zależności od tego w jakiej fazie księżyca się urodzili. Uwielbiam to lore :D
Z samych elfów to Bosmerowie są kanibalami, Dunmerowie zostali przeklęci i dlatego mają ciemny odcień skóry a Wysokie Elfy są rasistami chcącymi wytępić i zniszczyć cały świat, żeby z powrotem osiągnąc boskość - tak jak mówiełm, piękne lore :D
Nigdy w żadnej grze, mmo itp nie grałem człowiekiem, tak wiem jestem rasistą :( Natomiast jestem fanem "zwierzęcych" ras - Taureni FTW!
zgadzam sie z autorem. po co mi niziołek w druzynie? zeby grac na gitarze przy ognisku? rozlewac piwo?
Duzo bardziej stawialem zawsze na brutalną siłę, wiec jak sie dało to dobierałem orki do drużyny i pokrywało sie to z moją taktyką
No, zwłaszcza że niziolek pierwotny w Dungeons & Dragons ma ulubioną klasę Barbarzyńca. I tak, czasem niziolek, jak Mazzy, jest sensowny jako Wojownik. A bard czy złodziej to koniecznie.
Ja mam czasem takie myślenie, że jak kompletuję np. drużynę w erpegu, to staram się patrzeć tak trochę bardziej "realistycznie", czy jakaś postać miałaby sens gdyby chodziło o prawdziwą sytuację. Np. nigdy nie rozumiałem fenomenu takiego Minsca z BG. Już pomijając, że był irytujący z tym ciągłym darciem ryja, to zakładając, że faktycznie zbierałoby się ekipę na jakąś epicką misję z ratowaniem świata... czy ktoś naprawdę wziąłby ze sobą gościa, który ewidentnie jest upośledzony? No chyba nie.
Ja też nie lubię Minsca i teraz pierwszy raz w życiu mam go w drużynie w wersji enhanced Edition.
Ale tak, niziolek jako złodziej w drużynie MA sens.
No w D&D 5 to akurat niziołek jest OP, a w implementacji dostępnej w BG3 na honor run (perma death i brak możliwości wczytywania gry) to OP^2.
Minsc nie jest upośledzony, tylko jest pozytywnie zakręcony. U mnie w drużynie był zawsze elementem obowiązkowym, do tego ma ogromny udźwig, co jest ważne np. w kilku misjach, gdzie kogoś niesiemy itd., dopiero po iluś tam przejściach stracił pozycję, bo jest to generalnie postać zbyt... zbalansowana. A Baldur's Gate średnio lubi zbalansowane postaci, lepiej mieć jednak wąską specjalizację. On niby jest promowany na berserkera, ale średnio ma ku temu kompetencje, u mnie na upartego robił za 4. łucznika w drużnie (alternatywnie z Khalidem), ale to tak bardziej z sympatii, niż realnej potrzeby.
Nie no, pozytywnie zakręcony to mógł być Jan Jansen, albo Xoti z Pillarsów. Minsc to ewidentnie był jakiś brain damage. Generalnie ktoś, kogo na takiej wyprawie musiałbyś cały czas pilnować.
Sam tylko raz miałem go w drużynie, jak grałem po raz pierwszy w BG i to też głównie dlatego, żeby mieć Dynaheir jako główną czarodziejkę. Potem jak grałem w wersję EE, to już od czarowania była Neera, a Minsciem nie zawracałem sobie głowy.

A już myślałem że chodzi o psy... ale jeśli można troche offtopu to -> i nawet proszę z tym nie handlować, okropne, ten kto je wymyślił powinien dziesieć takich mieć na utrzymaniu.
A co do tematu, to wszystko co niskie, jak niziołki czy krasnoludy.
Ludzie i krasnoludy najlepsi. Ogryni i squats również są w porządku. Nie cierpię elfów w każdej postaci i uniwersum. Bardziej już toleruję orków, mniej goblinów. Klasyczne niziołki/halflingi, za nimi raczej nie przepadam. T'au, nekroni i tyranidzi są ciekawi. Podobnie zwierzoludzie z WFRP. Zergi i protosi z SC są super.
To chyba zależy od gry, w RPG fantasy dla pojedynczego gracza gram człowiekiem albo mrocznym elfem, a w MMO, jak w Wowie to wywalone na rasę, testuję większość.
Czarni.
Jakoś nie kręcą mnie te ich klimaty joł madafaka, twerking, rapsy itd (z tego samego powodu co nasze dresiarstwo, tylko gorzej). Dlatego też zawsze wolałem np. GTA Vice City czy IV od kalifornijskich San Andreas i V (na szczęście GTA VI uderza w inne klimaty).

Devsi BG3:
Tysiące opcji kombinacji wyglądu postaci pozwolą Wam odnaleźć się w postaci dowolnego dziwostwora, barwnego jak ptak!
Ja:
Rasa: Człowiek
Klasa: Wojownik
Płeć: Mężczyzna
https://kotaku.com/baldur-s-gate-3-players-called-out-for-their-basic-ass-1845329172
Sekcja WoW-a wyżej kilkukrotnie wspomniała o taurenach i ja przyznam, że też miałem do nich zawsze sympatię, choć to tak naprawdę dobrze opakowani Indianie :P. Choć ja zawsze w WoW-a wybierałem Night/Blood Elfy, w ogóle ta startowa pozycja Night Elfów na tym drzewie (ono spłonęło? nie ma go już?) to jedna z bardziej bajkowych lokacji w grach.
Jeszcze w Pillars of Eternity całkiem lubiłem rasy Aumaua i Bóstwo (sam przeszedłem obie gry Bóstwami), to są bardzo fajne rasy. Natomiast Orlanie - no niestety - kolejna wariacja na temat niziołka, niepotrzebne. dw
(ono spłonęło? nie ma go już?)
grać tam możesz, bo levelując postać jesteś tak jakby "w przeszłości" xd. Dostać się też możesz tam, gadając ze smokiem specjalizującym się podróżami w czasie. Takie gimmicksy około gameplayowe, aby nie przepadło. Aczkolwiek "oficjalnie" w lore gry, to drzewo jest kaputt, bo horda je spaliła podczas ostatniej wojny (dodatek battle for azeroth).
No i fakt, Night elf druid/hunter/rougue to jedno z core wspomnień, jak za szczyla grałem w TBC. Pięknie basniowa kraina. Obecnie też jest parę alternatyw, ale trochę klimat ucieka, przez to, że wydajność komputerów lepsza i mgła, która kiedyś miała cel chowania niedorenderowanych elementów, teraz praktycznie nie istnieje. Ona tam robiła nieziemską robotę.
ja mam mega dobre wspomnienia z WoW, do którego miałem trzy podejścia - 2007, 2010/11 i 2012, ale to zawsze było granie z kolegami, z którymi mieszkałem na studiach - wspólne raidy, battlegroundy, levelowanie, rewelacja
pamiętam, że w 2012 przypadkiem trafiłem na taki krótki czas, że Blood Death Knight był totalnym koksem (na każdym dungeonie nie dość, że robiłem za tanka, to jeszcze miałem najwyższy dmg), więc satysfakcja była ogromna, na BG też zresztą jedna z silniejszych postaci (choć każdy poradnik radził brać ice), tylko paladyni byli nie do pokonania, zapadł mi w pamięć taki BG, gdzie rywalizowałem z jednym paladynem, nie byłem w stanie go zabić, ale też on nie był w stanie mnie atakować, bo się musiał ciągle leczyć, mam nadzieję, że i on po latach pamięta to wyrównane starcie
odpaliłem w 2022 sentymentalnie, ale raz, że kolegów już nie było, a dwa, że i sama gra była paskudna wizualnie jak nie wiem co i po prostu powstrzymując odruch wymiotny odpuściłem sobie, aaa no i mój death knight nie wydawał się już w ogóle OP :P
ale jak będzie World of Warcraft 2, najchętniej PC + konsole, to na pewno widzę się w tym
Elfy w większości RPG irytują mnie swoją wyższością i przesadnym patosem, przez co wolę pragmatycznych ludzi lub krasnoludy o konkretnym charakterze. Nudzi mnie ten utarty, idealny motyw leśnych długouchych postaci.
Absolutnie nie znoszę wszelkiej maści krasnoludów, niziołków, gnomów, karakanów, kurdupli.
Jak i również unikam raczej wszelkich khajiit'ów, orków, ogrów, ropuch, jaszczuroludzi i innych takich wymysłów.
Człowiek. Ewentualnie Elf. W BG3 użyłem "diabelstwa" bo mi pasowało do narracji.
Rozumiem dopierdalanie sie do gnomów czy niziołków ale krasnoludy? Niewiele w sumie niżsi od ludzi, silni, wytrzymali, ze specyficznym sposobem bycia i humorem, wojownicy i pijacy. Zarówno w książkach (głównie Tolkiena ale też Sapkowski) jak i cRPG jest cała masa kultowych postaci z tej rasy. No, może nie masa, ale trochę się ich da radę wymienić. Jednak w takim Icewind Dale dwa krasnoludy w pierwszej linii z toporami czy choćby Korgan w Baldurze to jest mur nie do przejścia...
Zazwyczaj gram mrocznymi elfami, tak zostałem spaczony za młodu grając w Lineage 2 Abbys Walkerem. ;P
Co do innych ras, spoko, ale nienawidzę kurdupli niezależnie od rasy.
Gnomy i niziołki, hobbici.
Jan Jansen i Mazzy w BG2 byli w pytę, ale wszędzie indziej doprowadzają mnie do pasji.
Lubie natomiast krasnoludów, wszelkiej maści humanoidalne bestie (np. taureni i pandareni, khajiitów i argonian, dragonborn), drowy i wysokie elfy, orków, gobliny oraz tieflingów oraz nieumarłych.
Nigdy w żadnej grze nie gram orkiem.
Najczęściej gram chyba jako człowiek (biały, płeć męska) lub istota bardzo do człowieka podobna (np. elf). Lubię też grać postaciami kobiecymi. Rzadko się zdarza, żebym wybierał inne rasy. To dla mnie (zapewne) kwestia immersji.
Gdy jednak tworzę drużynę, to staram się, żeby była "rasowo" różnorodna. Nie mam nic przeciwko dziwolągom w kompanii, bo zazwyczaj wnoszą coś ciekawego do rozgrywki. Unikam jednak (o ile to możliwe) postaci o zielonym czy zgniłym kolorze skóry. Jakoś mnie denerwują. ;)
Nie lubię gnomów i goblinów, szczególnie jak są zrobione w taki silly sposób, jak chociażby w wowie. Nie lubie też ras, które w danym uniwersum, mają inspiracje industialne/imperialno brytyjskie itp. Za wszelkimi jaszczurami, czy kotami w uniwersach, które stawiają na realistyczną grafikę i stylistykę (TES), też nie przepadam. Co do ludzi w fantasy to zależy, jak ich wykreują, ale w takim wowie, to nigdy nie miałem humana na levelu wyższym niż, nie wiem - 15?
Bardzo za to lubie elfy, szczególnie w takim wydaniu tolkienowskim - uznające swoją wyższość nad innym rasami, inteligentne, dumne, z piękną architekturą, parające się magią. Jeśli jest taka opcja w danym uniwersum, to zawsze będzie to mój pierwszy wybór.
ale chyba żadna gra nie miala az tak pretensjonalnych elfów, co Tolkien, w Baldurze i WoW chodzą zdecydowanie bliżej ziemi, nie wspominam juz nawet o swiecie Dragon Age i Wiedźmina, gdzie odarto je troche z tego, o czym mowicie :P
no właśnie w wowie elfy mocno czerpią z tych tolkienowskich. Night elfy to produkt odejścia od tych pretensjonalnych elfów, bo część uznała, że nie tędy droga, znowu coś rozjebiemy, więc trzeba zamieszkać w drzewach i kochać naturę. A kontynuacja, w obecnym lore, tych tolkienowskich elfów to blood elfy i nightborne elfy.
Niestety blizzard założył kaganiec na mordy i teraz mamy siłę przyjaźni, jak w Naruto. W nowym dodatku było parę smaczków, gdzie w zremake'owanym Silvermoon strażnicy po tobie cisną, jeśli jesteś paladynem nieelfickim, albo jakimś warlockiem.
Nie zawsze wszyscy są tacy sami. Niektórzy potrafią być mili i towarzyszki. Z takich typów elfów sprawiają, że sojusz z ludźmi i krasnoludami nadal jest możliwy.
Wyniosłe dupki? Przecież to samo można spotkać u ludziach (zarozumiali arystokraci) i krasnoludy z wyższej sfery.
Zresztą. Ludzie nie są bez winy i popełnili dużo grzechy na tyle, że dużo stracili na oczach elfy. Ludzie wywołali dużo wojny, niszczyli wiele pięknych przyrody i wybijali mnóstwo zwierzęta w imię chciwość, kłamią i kradną. Więc jak ludzie mogą oczekiwać, że elfy będą nas traktować na poważnie i to z szacunkiem? Jak patrzę, co się dzieje na prawdziwym Ziemie, to wcale nie dziwię się chłodne reakcji elfów na nasz widok.

"Milczące ostrze tnie najlepiej" by Frodo
Sorry, ale nie wiem, kogo mieliście w drużynie jako złodzieja w IWD. A ten mag w niebieskiej szacie z głosem "mężczyzna_mag4" to był Gandalf
Może nie nazywałem go Frodo, ale zdecydowanie ten pakiet głosowy pod złodzieja wybierałem. Na maga nie pamiętam, ale na kapłana to tego blond lachona z maczugą i tarczą.
O, dzisiaj po 130 stronach rzuciłem w cholerę książkę Evermeet: Wyspa elfów co mi ją przyjaciel pożyczył bo stwierdził że dwadzieścia lat nie czytałem nic z Forgotten Realms :) I ja sobie uświadomiłem że... Nie trawię cholernie elfów. Na dłuższą metę mnie irytują. Elf może być w drużynie jak Legolas gdy jest fajnie napisany, elfy mogą pełnić ważną fabularnie rolę ale jeśli fabuła kręci się tylko wokół nich.... No nie.
Ale co ciekawe: lubię półelfy. Sam często gram jako półelf, moja druga postać jaką gram, czyli Aliza też często była półelfem. Lubię tą ich outsiderowość, melancholie elfów wymieszaną z hm, ludzką energią i ciekawością świata.

Jak już wspomniałem IWD w wątku to mam pytanie odnośnie tłumaczenia. Może
Dlaczego jegomość widoczny na zdjęciu (Apostle of Myrkul) w IWD został przetłumaczony jako Posłanie Myrkula? Od czasów IWD przypakował, bo w krypcie w Dolinie Cieni wyglądał jak zabrudzone, czarne prześcieradło :P
Zapewne dlatego, że to literówka. Miał być pewnie PosłanieC Myrkula. :)
Od razu mówię, że to nie moja sprawka. Ja pomagałem w IWD tylko z glosariuszem i terminologią.
Dzięki za odpowiedź! Sądziłem, że chodziło o słowo "apostle" i że kiedy zostało wydane IWD, tłumacz szukał innego wyrazu (zupełnie inne czasy; ciekawy jestem, czy w pracy tłumacza spotykałeś się z takimi narzuconymi z góry wytycznymi, czy też z autocenzurą). W moich rozważaniach też brałem pod uwagę, że może tam powinno być "Posłaniec" ale teoria czarnego prześcieradła i wiecznego posłania Myrkula zawsze bawiła najbardziej :P
spoiler start
Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłem pewien rozwiązania tej zagadki od wydania gry.
spoiler stop
Nie trawię grania ludźmi w grach fantasy. Gram po to, żeby uciec od rzeczywistości, więc wybór zwykłego faceta z mieczem w świecie pełnym magii, elfów i smoków wydaje mi się szczytem nudy. Ludzi mam na co dzień za oknem, w grach szukam czegoś bardziej niezwykłego.