Gdzie lepiej NIE mieszkać w Polsce
Jako że uzyskałem dużo cennych wskazówek w poprzednim temacie, to teraz zapytam w drugą stronę:
Gdzie na pewno nie chcielibyście mieszkać w Polsce?
Kraków - smog, brak kultury na drogach, głośni turyści, słaba infrastruktura i ogólnie przereklamowane miasto
Ja bym nie chciał mieszkać w małym miasteczku. One są jakby z innej epoki. Mój rodzinny Płock już jest w miarę ok (chociaż nie jak ktoś lubi życie nocne), ale taki na przykład Olkusz to jest depresja, zacofanie, brak perspektyw, nic tylko sobie w głowę strzelić. A i tak wydaje mi się, że jak na miasto 40k jest dość niezły.
Już chyba lepiej mieszkać na wsi w pobliżu dużego miasta, takie małe miasteczko ma dużo wad miasta i zero zalet
Małe miasteczka są najlepsze, niestety zazwyczaj z dużym bezrobociem. Ja w uj tęsknię za życiem na wsi. Miasto mi nie służy w ogóle, szczególnie że mieszkałem w dużym domu, a teraz mieszkam w bloku, choć i tak nie mogę narzekać bo mam 61m2
Mieszkałem w Olkuszu prawie 30 lat, teraz Domek na wsi i to jest życie :) Choć tam wszystko pod ręką, od szkoly, apteki, sklepu, osroka zrbiwia. Pracy ni chuja było ale było gdzie wyjśc, jest las, basen , tyle samo do katowic co do krakowa.Dobrze mi tam było, ale teraz zdecydowanie lepiej :)
U krawaciarzy tj. w Warszawie.
Według mnie na pewno nie w żadnym niewielkim miasteczku, bo większość z nich wydaje się świetnie łączyć minusy większych miast i wsi, jednocześnie nie oferując w zamian ich plusów.
Słaba infrastruktura, bezrobocie, małe środki publiczne w zasadzie na wszystko, do tego pozycja na końcu łańcucha dostaw towarów i usług, również kulturalnych. Metallica raczej nie zagra w Hrubieszowie. Do tego wbrew pozorom zatłoczone ulice i parkingi, zanieczyszczone powietrze zimą, kolejki w sklepach i przychodniach, niskie płace. Ciągłe narzekanie rolników.
Kilkanaście lat temu wybrałem do życia wieś, po kilku latach spędzonych w dużym mieście. Z początku byłem szczęśliwy, teraz coraz bardziej żałuję decyzji.
Ale jest jeden plus, wszyscy się znają i każdy z każdym ma jakieś interesy. Idziesz do sklepu i wiesz kto w nim sprzedaje, gdzie mieszka i czym jeździ. Pielęgniarki w przychodni znasz z nazwiska, weterynarz odbiera telefony w nocy, bo wie że naprawiłeś mu samochód, masz znajomych w radzie gminy i wiesz z kim ksiądz ma dzieci. Ludzie jednak sobie nawzajem pomagają.
Pewnie w małym mieście, który jest daleko od stolicy województwa.
Ja tam mieszkam w mieście gdzie jest 40 tys. mieszkańców i powiem że jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, 100 km od Warszawy, w promieniu 30 km jest większość rodziny, wszystko jest co trzeba.
Ale jak ktoś napisał u góry ''Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma'' jeden będzie zadowolony inny nie, mam kolege na rodzinnej wsi co też sobie chwali, domów jest może ze 20, każdy rozwalony od siebie po pareset metrów, najbliższy sklep 3 km od wiochy i mówi że za zadne pieniądze by nie poszedł do miasta, zyć nie umierać mówi xd