Czy macie/mieliście gry o których myśleliście cały czas i nie mogliście się doczekać, każdej kolejnej sesji?
Mam pytanie. Czy w waszym życiu pojawiły się gry, od których wprost nie potrafiliście się oderwać? Gdzie po każdej zakończonej sesji, nie mogliście doczekać się kolejnej? Gdzie nawet będąc już poza obszarem komputera/konsoli myśleliście nadal o danym tytule? Planowaliście co zrobicie podczas następnej gry. Wiem, że to dziwne bo mam tak obecnie z Assassin's Creed Shadows. Tytuł mocno krytykowany, a wciągnął mnie niemiłosiernie. Podoba mi się w nim dosłownie wszystko. Wiem, że to dość kontrowersyjna opinia, ale wedlug mnie tytuł jest po prostu fantastyczny. Cały czas myślę, co będę robił gdy tylko odpalę grę. Podobnie miałem z Morrowindem, Oblivionem, Skyrimem, Falloutem 3 i 4, trylogią Mass Effect, Dragon Age: Origins, oraz Metal Gear Solid V: The Phantom Pain. A wy macie lub mieliście takie gry, które zaprzątały wam głowę nawet po skończonej sesji?
Soulsy bez dwóch zdań. Dekadę z hakiem temu gdy byłem w primie fascynacji nimi, pamiętam jak podczas nocek w szitpracy umilałem sobie długie godziny rozmyślaniami nad ich światami, opisami przedmiotów, albo właśnie co mnie czeka gdy już w z tej szitpracy wrócę i któreś soulsy odpalę. Dobre czasy.
Oczywiście. M.in.:
Alone in the Dark
Lands of Lore: The Throne of Chaos
Betrayal at Krondor
Half-Life
Thief: The Dark Project
Morrowind
S.T.A.L.K.E.R.
Prey (od Arkane)
Wiedźmin 3
Cyberpunk 2077
Elden Ring
A ostatnio - Crimson Desert (choć w tym wypadku chodzi o miodność rozgrywki, a nie o "to, co będzie dalej").
Dawniej trudno było o jakiekolwiek poradniki. Czasem więc przez wiele godzin można było siedzieć i kombinować, jak rozwiązać jakiś problem. Myśli o grze nie opuszczały nas przez cały dzień. :)
Było i to z każdą grą, która mnie mocno wciągnęła. Nie raz noc zarwałem przez grę. Tytułów jest dużo, żeby wymieniać.
Tak
Obie części the last of us
Heavy rain
Mafia 1
Gothic 2
Silent hill 2 remake
Kroniki Myrtany Archolos
Still Life
To były takie gry, gdzie naprawdę do końca byłem ciekawy co się dalej wydarzy.
No pewnie, że tak, zdecydowanie z większością dobrych gier tak było, więc nawet nie zabieram się za wyliczanie.
W ogóle najmilej wspominam czasy, gdy internet nie był jeszcze powszechny, więc w grach się czasem zdarzało utknąć nie na godziny, nie na dwa dni, tylko na tygodnie! I siedziało się w szkole rozmyślając np. o jakimś RPG-u czy przygodówce, wpadałeś na genialny pomysł, a tu jeszcze cztery lekcje do końca i sprint do domu, by to przetestować. Albo Football Manager :)
mam tak obecnie z Assassin's Creed Shadows. Tytuł mocno krytykowany, a wciągnął mnie niemiłosiernie.
A widzisz, to u mnie chyba ostatnia gra, "o której myślałem cały czas i nie mogłem się doczekać kolejnej sesji" był w lutym tego roku AC: Mirage. Gra zajechana i krytykowana jeszcze bardziej od Shadows, a w mojej ocenie świetna, relaksująca i klimatyczna odsłona serii (tylko główny wątek fabularny nie dojechał).
Ubisoft i seria AC są w specyficznym momencie swojej kariery. Z jednej strony to są dobre gry, a z drugiej faktycznie chce się po nich jechać. Tak sobie myślę, że to jest złość na 20 lat lecenia sobie w kulki - podświadoma złość, że dwie dekady temu ktoś zaczął nam historię o ISU, która zmierza absolutnie donikąd, nikt nie ma nad tym żadnej reżyserskiej kontroli. Trochę jak z serialem Lost, gdzie może i dobrze się oglądało poszczególne odcinki, ale człowiek w ostatnich sezonach coraz bardziej się irytował, że "zmarnowano mu te wszystkie lata", "nawrzucano wątków bez pomysłu na rozwiązanie" i w sumie po latach chyba ludzie źle wspominają Lost, nawet jeśli się przy tym serialu dobrze bawili.
Za dzieciaka to właściwie z każdą.
Problem jest kiedy grasz w jakąś grę, i wcale cię do niej nie ciągnie. Nie myślisz o niej przez dzień, odpalasz wieczorem, bo już kupiłeś, zaangażowałeś się, poświęciłeś trochę czasu, głupio teraz się wycofać.
Minecraft i Space Engineers.
Przez te obie gry nawet jak szłam spać to myślałam co następnego wybuduje albo zanalizowałam czy statek z SE mógłby dostać jakieś nowe funkcje itp.
Clair Obscure: Expedition 33
Control
Prey
Pillars of Eternity
Like a dragon: Infinite Wealth
Final Fantasy VII Rebirth
Deus Ex: Mankind Divided
Na pewno miałem tak z kilkoma - Cyberpunk 2077, Nier Automata, Persona 5, Zelda Breath of the Wild, Skyrim, Animal Crossing New Horizons i pewnie jeszcze kilka by się znalazło. Ogólnie większość z tych gier jednocześnie stały się jednymi z moich ulubionych gier w ogóle :P
Ja tylko Gothica tak kojarzę, że gdzieś byłem np. w szkole i se mówie: bedzie trzeba isc tu potem tu, ciekawe co sie stanie itp. a z nowych to ciekawe co bedzie z Wiedzmina 4, Cyberpunka 2 i GTA 6 jednak.
Naprawdę dużo jest u mnie takich gier i to one są nadal właśnie tytułami do których wracam co jakiś czas. A szczególnie tyczy się to też gier, które potrafiły być naprawdę długie i po ukończeniu powodowały dość sporą pustkę. Jedną z takich gier u mnie jest przykładowo Final Fantasy X lub Wiedźmin 3 w edycji kompletnej, natomiast tworzenie listy sobie odpuszczę bo byłaby za długa i wielu moich przedmówców wymieniło wiele tytułów które również bym wstawił.
W niektórych ligach w Path of Exile zawsze robiłem kilkudniowy maraton grania na start nowej ligi w której przerwy miałem tylko na sen. Podczas snu często śniły mi się buildy, albo dalsze usprawnienia jakie planowałem robić, no granie się nie zatrzymywało we śnie. Miałem podobnie w pierwszych kilku sezonach Diablo 3 Reaper of Souls, niestety późniejsze patche zamiast usprawniać to popsuły grę.
Zdarzało mi się to też przy Wiedźminie 3 i może przy Mass Effect 3.
Teraz gram mniej hardcorowo i raczej mi się to już nie zdarza. Teraz też nie wychodzą gry które wzbudzają we mnie taż takie emocje.
Miałem kilka takich gier w swoim życiu. Miałem tak z pierwszym Diablo oraz z Heroes od Might and Magic 2, na studiach Rome: Total War.
W dorosłym życiu dużo trudniej było się tak w gamingu zatracić ale też były gry którym się to udało. Wiedźmin 2, Assassin's Creed: Origins, Uncharted 2, pewnie coś by się znalazło jeszcze gdyby się mocniej zastanowić.
Trochę takich gier było za młodu, najmocniej to mi Pokemon Red do głowy przyszedł.
Dziś bardzo rzadko, ale sie zdarza. Im bardziej wybiórczo decyduje w co grać, (czyli tylko takie gry które najbardziej lubię, a nie wszystko co nowe i popularne) tym większa na to szansa. Stawiajcie na jakość (nie chodzi o największą i najnowszą gre, tylko wasz ulubiony rodzaj gameplay), a nie ilość grania.
Mam tak nawet teraz z MSFS2024 - ciągle tylko myślę o tym, że wróciłbym do domu i polatał. Mam kupione i zainstalowane HoMM: Olden Era, dodatek do Diablo IV, dodatek do WoW, a ciągle tylko latam i myślę o tym, że bym polatał.
A historycznie - na pewno WoW, Diablo 2, Morrowind. Z ostatnich - BG3 i Clair Obscure.
W młodości było wiele takich gier a z ostatnich to Balrum, Northern Journey, czy Dead Beacon.
Dark Souls wygrywa jako klasyczna gra, którą analizowałem za młodu, a z nowszych tytułów całkowicie pochłonął mnie Baldur's Gate 3. Niestety, w dorosłym życiu coraz trudniej o gry, które tak mocno angażują uwagę...