Aktor.
Warzywo pokazało, ze ludzie sa dziwni. To jest chyba zadanie niewykonalne, ale jesli przystawic lufe do skroni, ktory jest tym ulubionym. Jeden. Mi wolno wiec podam dwoch. Norton i Pitt.
Ja sie nie moge zdecydować, albo ten co grał proboszcza, albo ten co grał wójta w Ranczu
Via Tenor
Golec ale nie wiem czy ten prawdziwy czy ten drugi co go zawsze w CGI dorabiali.
Gonią cię Niemcy z psami. Sarah Jessica Parker czy Barbra Streisand?
Via Tenor
Dariusz Kowalski, świetnie odegrał rolę biznesmena, filantropa i człowieka zaangażowanego w pomoc charytatywną.
Nikt nie wziął na poważnie tego wątku, a to ważna sprawa. Kiedyś zalozylem podobny o aktorkach dzięki czemu odkryłem kilka fajnych filmów. Swoją drogą zawod aktora to strasznie wymagające zadanie. Tylko ułamek procenta ludzi jest w stanie go wykonywać na przyzwoitym poziomie. Koszmarny zawód, odzierający z życia prywatnego. Tym bardziej cenię ludzi którzy poświęcili temu życie.
Przeciez dalem mema z dicaprio ogladajacego samego siebie. Bardziej juz sie nie da wskazac ulubionego aktora.
A mi właśnie im dalej w las tym bardziej schematycznie - po obejrzeniu "Jedna bitwa po drugiej" mam wrażenie, że Leo jakoś od czasów wilka z wall street ma ciągle tą samą manierę. Porównałbym to to Deep'a po piratach z karaibów ale możliwe, że to takie wrażenie, pewnie nie oglądałem wszystkich filmów z owymi aktorami.
Właśnie o to mi chodzi. Dzięki takim nazwiskom można znaleźć perelki filmowe. W życiu bym nie powiedział, ze to soldier boy.
Via Tenor
Dean Winchester.
Az mi sie przypomnialo, ze nigdy nie obejrzalem do konca bo "zmeczenie materialu" wystapilo.
No to ja nie wiem, Kwisatz, czy nadal się lubimy. :/
Jensen zdobył me serce bo jest takim boy-from-neighbourhood. Nie za wysoki, nie za rozbudowany w stylu Jasona Momoa (do którego piszczy większość moich koleżanek), no taki po prostu fajny dość przeciętny facet, przyjemny dla oka.
ALE.
Właśnie w Supernatural, przez te 15 sezonów (które lyknelam dwa razy) pokazał, że jest przede wszystkim wszechstronnym aktorem - potrafi zagrać dumbassa by za chwilę wcielić się w mega dramatyczna rolę. Aktorstwo majstersztyk, świetna mimika, talent - no nie da się nie kochać Jensena. :)
A już słynny lip-sync do "The eye of the Tiger" - AAAAUUUU! :D
No i shame on you że nie doogladales Supernaturalsow. Koniec był absolutnie epicki, wyłam ze wzruszenia dwa dni.
Boy from neighbourhood. Zazdroszczę dzielnicy. Wg moich standardów to trzeba dolozyc 50kg i usunąć kilka zębów. Przez chwilę myslalem, ze to koleś ratujący delfina. Nie jestem gejem ale uwielbiam faceta. Jeśli kiedyś Homelander podniesie rękę na niego to będzie koniec.
Via Tenor
Na pewno kiedys doogladam (o ile zycia starczy lol), bo mi sie SUpernatural podobalo. Poprostu w ktoryms momencie przerwalem i nie mialem okazji wrocic.
Dodam tez ze z dwoch braci Dean jest tym lepszym (no homo) ;) ;P I pod wzgledem aktorskim, i pod wzgledem postaci serialowej (Sam wkurzal czesto... no ale chyba tez o to chodzilo scenarzystom).
No i "Carry On Wayward Son" zawsze pod koniec robilo robote hehe. Podobno jest do samego konca tradycja zachowana.
W ostatnim odcinku co lecial pare dni temu Soldier Boy zaoral Homelandera jak dzieciaka. Az bylo milo popatrzec. ;)
Swoja droga walka napewno bedzie, tylko ja juz w sumie nie wiem ktory ma wieksze szanse.
btw.
Boy from neighbourhood. Zazdroszczę dzielnicy.
Elitarna. Non stop cos sie dzieje. Dramat na dramacie. ;) Wybuchy, poscigi. Jak w juesej, to faceci tez jak z serialu. ;P
Tylko mi tutaj nie spoiluj. Czekam na lipiec i zrobię to wszystko na raz. Trochę test siły woli.
NO SPOILERS PLEASE
bardzo się boję oglądać "The boys" właśnie dlatego... Dla mnie to będzie (bo będzie, musi być) pojedynek tytanów. Soldier boy vs Homelander rani me serduszko, bo Antony Starr to jest mój prywatny srebrny medal :( (i nie, nie przez "The boys", kocham się w Antonym od czasu Banshee..)
Kwisatz
no chciałam ci trochę dać do wiwatu, czytając twe uszczypliwe uwagi, alee mi się odechciało więc napiszę tylko jedno. Carry on my wayward son :)))) :*
Mam sentyment do Keanu. Czy to najlepszy aktor? Nie. Ale lubię go, nie tylko za Martixa, Johnego mnemonica, czy Johnego Wica, ale też Adwokata diabła, Wiele hałasu o nic czy Na fali.
Tak więc choc nie uważam, go za najlepszego aktora, to nie poziom Pacino, Brando czy Hanksa, ale na odbiór poza kultowymi rolami na pewno wpływa też sama jego osobowość.
Jeśli jeden to Keanu Reeves, Christian Bale, Leonardo diCaprio, Jack Nicholson, Sean Connery, Tom Cruise, Johnny Depp, Alain Delon i z naszego podwórka Bogumił Kobiela, Janusz Gajos, Stanisław Mikulski (za Klossa) i Zbigniew Cybulski.
Zapomniałem jeszcze o tym byłym pływaku Stejfemie czyli Jason Statham. Aktor może nie najlepszy ale bardzo go lubię.
Natomiast do powyższego postu powinienem z pewnością dodać Harrisona Forda, także jedna z ciekawszych postaci.

Poważnie, czy niepoważnie, za cały wkład w Naszą popkulturę, bardzo cenię sobie ludzi o osobowości podśmiechujczej. Na scenie zagranicznej nie mam tego jedynego.
Via Tenor
Kurde nie wiem w sumie. Czytając przewinęło mi się przez głowę trochę nazwisk z mainstreamu ale chyba takim najbardziej nieoczywistym, który pojawił mi się w głowie jako jedne z pierwszych to Alex Hogh Andersen. Czy ulubiony? Nie wiem. Doceniam bardzo mocno warsztat.
No i pytanie czy łączysz aktor/aktorka bo jak nie to niech będzie:
Alex Hogh Andersen
Kate Beckinsale

Tych dwóch, Leo to jeszcze od Romea i Julii i plakatu z Bravo. Matthew od Detektywa.
Good choice Koleżanko ;)
Leo stanowi klasę samą w sobie. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak z młodego chłopaczka "tego z Titanica" wyrwał się ze stereotypu młodego lowelasa i tak się poprowadził, że w tym momencie jest doskonałym, dojrzałym aktorem (i wcale nie zatonął! ;) ) Infiltracja, Incepcja, Wilk z Wall Street, Wielki Gatsby, Zjawa.. można mnożyć i odmieniać przez przypadki ;) Choć dla mnie najbardziej wielki był z Quentinem przy Django :>
Leo zostanie w mojej pamięci jak instruował sprzątaczkę odnośnie elektryczności.
A ja powiem, że się w sumie dziwię, że tyle ludzi deklaruje Dicaprio. To jest niewątpliwie dobry aktor, sam go lubię. Poza tym, jak piszecie, trudno nie szanować tego, że nie dał się zaszufladkować i mocno pracował na to, żeby zostać uznanym aktorem.
Ale z drugiej strony, zawsze myślałem, że ludzie jak mówią o ulubionych aktorach to jednak wybierają kogoś, kto naprawdę emanuje jakąś specyficzną manierą, czy wyjątkową charyzmą, a Leo jest raczej po prostu solidny.
Wrzesień, ty party pooperze :<
Leo jest solidny I PRZYSTOJNY. Nie wiem, czego chcieć więcej :P
Rozwiń myśl, co to znaczy być charyzmatycznym twoim zdaniem... Bo np. ja bym mogła powiedzieć, że Ryan Gosling jest charyzmatyczny. Przepięknie, charyzmatycznie i ze swoją manierą patrzył w przestrzeń w "Drive". :P
No musiał być solidny, wyszedł cało z takiej katastrofy i jeszcze został aktorem znanym na całym świecie. Ruda teraz pewnie żałuje że puściła go na dno.
Nie wiem jak to określić. No ale właśnie choćby w tej scenie z Wilka z Wall Street to widać. Niby spoko, bardzo dobra rola, ale potem przychodzi ta scena z McConaghujem, który był wtedy chyba w swoim prime i kradnie ją całkiem dla siebie. Nie kojarzę żadnej roli Dicaprio gdzie zrobiłby coś podobnego. Tak jak pisałem, dla mnie to bardzo solidny aktor, ale nie ma w sobie "tego czegoś" co mają ci najlepsi.
Dlatego nie wiem gdzie umieścić Di Caprio. Warsztat? Poziom Nortona. Wolny czas i kino? Zdecydowanie Pitt.
Wrześniu
kwestia gustu i osobistych preferencji prawdopodobnie :) Wspominałam, dla mnie rola Leo w "Django unchained" zrobiła efekt wow i od wielu lat nie wychodzi mi z głowy.
Ale żeby nie było, Matthew też bardzo szanuję, i też w nieoczywisty sposób od "True detective", raczej od "Dallas Buyers Club" (co z kolei przywołuje kolejne duże nazwisko - Jared Leto!)
kwestia gustu i osobistych preferencji prawdopodobnie
No i tego, że ja nie byłem zakochaną nastolatką. Myślę, że to też ma wpływ ;)
Ależ Wrześniu, jak byłam zakochaną (w kimkolwiek) nastolatką, to Leo spadał na dno oceanu - podziw i szacunek przyszły dopiero z czasem, tak gdzieś koło mej trzydziestki! :) Także bardzo proszę mi nie imputować zakochiwania, na te dyrdymały jest przecież inny wątek :P
Choć bardzo jestem ciekawa (ha, "now you have my attention" :> ) który aktor TWOIM zdaniem ma ten xfactor. Bo jeszcze w sumie nic nie powiedziałeś, tylko się czepiasz :>

Cos z mniej medialnych twarzy. ;)
Ogolnie to oni obaj przewijaja sie przez tone fajnych filmow i seriali, ale w tym duecie sa poprostu niesamowici.
Stellan Skarsgard i Jared Harris.
Tobie wolno więcej, zatem i mi wolno :) Nic odkrywczego, ale:
Leonardo Di Caprio
Tom Hanks
Matthew McConaughey
Brad Pitt
Cillian Murphy
Clint Eastwood
Tom Hardy
Kevin Spacey
Robin Williams
lubie sama rockwella, ale daniel day-lewis to jest goat