Warzywa
Jedno warzywo którego nie jecie, powód dowolny.
Kalafior. Mam dwa powody. Wygląda jak mózg i jest bezsmakowy.
Chyba nie mam takiego. Jak byłem dzieckiem to nienawidziłem brukselki i marchewki z groszkiem, teraz raczej zjem każde warzywo.
Dziwne dziecko. Marchewka z groszkiem, taka typowa na masełku jest po prostu słodka i pyszna, dzieci to raczej uwielbiają (a jak nie, to znaczy że z dzieckiem jest coś nie tak)
A jak tam szpinak?
Szczerze, to nie pamiętam czy miałem jakąś "kosę" ze szpinakiem za dzieciaka, teraz to zjem, ale to jedynie w wersji takiej w makaronie z kurczakiem, czy coś w ten deseń.
Makaron z kurczakiem, szpinakiem i mascarpone to jedna z moich popisówek ;)
Szpinak sam w sobie smakuje jak ugotowana trawa, ale jak da się czosnek to już zupełnie inna bajka i mega.
Prawdopodobnie w ten sposób da się odczarować nawet brukselkę (czyli wybierając metodę przyrządzania oraz stosowne przyprawy) - jak się człowiek postara, to każde warzywko jest zjadliwe:)
Brokuły. Wyglądają jak mózg, są bez smaku, nic nie wnoszą poza syfem w szparach międzyzębowych.
Batat. Raz zrobiłem i niby ujdzie ale po co mam jeść ziemniaka o smaku marchewki jak można oba te warzywa osobno i jest smaczniej.
Jeśli gdzieś będą dobrze zrobione to nawet spróbuję ale normalnie go nie kupuję i nie robię. Niby szkoda, bo jest bardzo zdrowy.
PS: Odpowiadam w tym wątku jedząc bardzo dobre jabłka ;)
Co do wpisu
Ja z warzyw nie jem
- ogórka, mam po nim... gwałtowne reakcje. O dziwo mowa tylko o świeżym, konserwowy czy kiszony jem bez problemu
- pietruszka - chyba jak z kogutami, trauma z dzieciństwa została :)
Ogólnie sporo warzyw mi smakuje tylko jak się je odpowiednio przyrządzi, jak wspomniana brukselka czy fasolka szparagowa, ale na szczęście uwielbiam jeść warzywa w ogóle, zwłaszcza w formie surowej.
Brukselka - reakcja ze strony układu pokarmowego.
Jarmuż - nie smakuje mi.
Batat - nie rozumiem fenomenu, mimo że pochodzę ze stolicy Pyrlandii to ziemniaki u mnie nisko stoją w hierarchii, a batat to już w ogóle nie ma szans.
Szparagi - przedszkolna awersja której nie mogę pokonać.
Por - j.w. tyle że jak jest w zupie to zjem, ale żeby np. robić surówkę porową to nie.
Wakame - nie lubię ryb, nie lubię wakeme bo smakuje jak molo w Sopocie.