Warzywa
Jedno warzywo którego nie jecie, powód dowolny.
Kalafior. Mam dwa powody. Wygląda jak mózg i jest bezsmakowy.
Tak to prawda, warzywa trzeba po prostu dobrze doprawić i odpowiednio podać. W naszej tradycji z niezrozumiałych dla mnie powodów gotujemy je bez umiaru i tak podajemy.
Ale brukselka jest syfna niezależnie od wysiłków kucharza lol
Wygląda jak mózg i jest bezsmakowy.
Wygląd mnie nie robi, ale faktycznie nie jem zbyt często (no chyba, że dostałem go w czymś to mi nie przeszkadza) bo jest bezsmakowy. A argument, że z masłem i bułką tartą jest lepszy do mnie nie trafia, bo równie dobrze można nią doprawić cokolwiek innego a w dodatku trochę to burzy obraz zdrowego warzywa.
Z podobnego powodu nie jem tez szpinaku. Bo ten by jakkolwiek smakował trzeba mocno poprzyprawiać. To po co mam go jeść skoro mam zdrowsze i smaczniejsze warzywa do wyboru?
W naszej tradycji z niezrozumiałych dla mnie powodów gotujemy je bez umiaru i tak podajemy.
Też tego nie rozumiem. Przykładowo uwielbiam zieloną fasolkę (żółta może być ale zielona lepsza) ale jem ją głównie w domu i mało gdzie zamawiam, bo 9 na 10 knajp ją rozgotowuje, zalewa masłem i bułka tartą. Bez sensu, bo najlepsza jest zrobiona na parze, taka jeszcze chrupiąca, wtedy jest słodka same z siebie. W ogóle większość warzyw smakuje najlepiej albo na surowo albo tylko lekko podduszona czy to na parze czy w woku.
Chyba nie mam takiego. Jak byłem dzieckiem to nienawidziłem brukselki i marchewki z groszkiem, teraz raczej zjem każde warzywo.
Dziwne dziecko. Marchewka z groszkiem, taka typowa na masełku jest po prostu słodka i pyszna, dzieci to raczej uwielbiają (a jak nie, to znaczy że z dzieckiem jest coś nie tak)
A jak tam szpinak?
Szczerze, to nie pamiętam czy miałem jakąś "kosę" ze szpinakiem za dzieciaka, teraz to zjem, ale to jedynie w wersji takiej w makaronie z kurczakiem, czy coś w ten deseń.
Makaron z kurczakiem, szpinakiem i mascarpone to jedna z moich popisówek ;)
Szpinak sam w sobie smakuje jak ugotowana trawa, ale jak da się czosnek to już zupełnie inna bajka i mega.
Prawdopodobnie w ten sposób da się odczarować nawet brukselkę (czyli wybierając metodę przyrządzania oraz stosowne przyprawy) - jak się człowiek postara, to każde warzywko jest zjadliwe:)
Via Tenor
Pamiętam jak mnie zdziwiła cała ta drama szpinakowa w USA i ogółem na świecie bo od kiedy matka pierwszy raz zrobiła szpinak z jajecznicą a nawet sam ugotowany to uznałem za jedną z najlepszych zielenin jakie jadłem w życiu.
Brokuły. Wyglądają jak mózg, są bez smaku, nic nie wnoszą poza syfem w szparach międzyzębowych.
Batat. Raz zrobiłem i niby ujdzie ale po co mam jeść ziemniaka o smaku marchewki jak można oba te warzywa osobno i jest smaczniej.
Jeśli gdzieś będą dobrze zrobione to nawet spróbuję ale normalnie go nie kupuję i nie robię. Niby szkoda, bo jest bardzo zdrowy.
PS: Odpowiadam w tym wątku jedząc bardzo dobre jabłka ;)
Co do wpisu
Ja z warzyw nie jem
- ogórka, mam po nim... gwałtowne reakcje. O dziwo mowa tylko o świeżym, konserwowy czy kiszony jem bez problemu
- pietruszka - chyba jak z kogutami, trauma z dzieciństwa została :)
Ogólnie sporo warzyw mi smakuje tylko jak się je odpowiednio przyrządzi, jak wspomniana brukselka czy fasolka szparagowa, ale na szczęście uwielbiam jeść warzywa w ogóle, zwłaszcza w formie surowej.
Brukselka - reakcja ze strony układu pokarmowego.
Jarmuż - nie smakuje mi.
Batat - nie rozumiem fenomenu, mimo że pochodzę ze stolicy Pyrlandii to ziemniaki u mnie nisko stoją w hierarchii, a batat to już w ogóle nie ma szans.
Szparagi - przedszkolna awersja której nie mogę pokonać.
Por - j.w. tyle że jak jest w zupie to zjem, ale żeby np. robić surówkę porową to nie.
Wakame - nie lubię ryb, nie lubię wakeme bo smakuje jak molo w Sopocie.
nienawidze kalafiora i buraków (ale tylko w formie surówki, barszczyk uwielbiam).
Szczerze mowiac to zadne mi do glowy nie przychodzi, ale kiedys bardzo nie lubilem oliwek. Dzisiaj lubie wlasciwie wszystkie warzywa.
Nie jestem wybredny jezeli chodzi o jedzenie, jedyna rzecz jakiej nie znosze to kuskus, no po prostu piach w gebie.
Arbuz. Więcej wody niż smaku, a smak też wody.
Myslalem ze arbuz to owoc ale wygooglalem i podobno botanicznie jest warzywem.
Z innych ciekawostek dowiedzialem sie kilka dni temu ze pomidor to jagoda.
Tak, a truskawka to nie owoc tylko przekształcone dno kwiatowe, co by to nie było.
Właściwie warzywa nie są kategorią botaniczną, tylko bardziej kulinarną/użytkową. Warzywa z definicji są jadalnymi częściami roślin, więc mogą to być zarówno łodygi, liście, korzenie, bulwy, kwiatostany czy owoce.
Natomiast z ciekawostek, to banan również jest jagodą.
Nie mam żadnych awersji względem warzyw, aczkolwiek bardzo rzadko korzystam ze szczawiu, brukwi, szparagów, jarmużu, cykorii, karczocha czy bakłażana. Pewnie kwestia przyzwyczajenia do innych warzyw, jakoś nie brakuje mi "tych" smaków.
Kalafior zajebisty jest. Tylko trzeba dodać bułki tartej ewentualnie trochę posolić. Dokładnie to samo z brokułami. Chociaż z brokułów też można zrobić jakiś krem i do tego grzanki czy coś.
A teraz inne pytanie. Kiedy ostatnio jedliście warzywa których nie lubicie? Gust smakowy zmienia się z wiekiem, innym powodem może też być to, że nigdy nie jedliście smacznie przygotowanych potraw zawierających warzywa których nie lubicie.
Dlatego proponuje wyzwanie. Otwieramy się na nowe doświadczenia, w tym tygodniu każdy zje posiłek ze swoim najmniej lubianym warzywem. Czy opinia się zmieni? A może nadal pozostanie ono nielubiane?
Brokuły. Wyglądają jak mózg, są bez smaku, nic nie wnoszą poza syfem w szparach międzyzębowych.
Jak jest bez smaku to znaczy ze był za długo gotowany. Polecam upiec w piekarniku albo usmażyć. Ja najbardziej lubie z piekarnika, wystarczy wymieszac z sola pieprzem i oliwa i z czosnkiem. Powininien wyjść smaczny i chrupiący. Lubie z kalafiorem.
Kalafior. Mam dwa powody. Wygląda jak mózg i jest bezsmakowy.
Właściwie to samo co wyżej, jak jest bez smaku to był za długo gotowany. Wszystko co wyżej napisałem jest prawdą też w przypadku kalafiora. Moim zdaniem kalafior jest nawet lepszy od brokuła. Polecam z piekarnika, jak wygląda na taki lekko przypieczony z brzegu to wtedy jest gotowy, jest mega smaczny.
Batat. Raz zrobiłem i niby ujdzie ale po co mam jeść ziemniaka o smaku marchewki jak można oba te warzywa osobno i jest smaczniej.
Jeśli gdzieś będą dobrze zrobione to nawet spróbuję ale normalnie go nie kupuję i nie robię. Niby szkoda, bo jest bardzo zdrowy.
Wydaje mi się, że największym błędem jest traktowanie go jako zamiennika ziemniaka. Batat jest słodki więc potrzebuje zupełnie innego "supportu". Dobrze jest zjeść z czymś ostrym albo kwaśnym. Albo na przykład z czymś z sosem czosnkowym.
Wyzywam cię na ponowne przygotowanie sałatki z pora. Może musi być odpowiedni balans innych warzyw? Daj więcej jabłka i marchewki.
A jaka forma buraków? Gotowane/ pieczone czy surówka na zimno ze słoika?
Proponuję tradycyjnie, ziemniaki, jakiegoś mielonego albo schabowego plus ćwikła z chrzanem.
Kolego, patrz wyżej jeżeli chodzi kalafiora i buraki.
Bakłażan to jedno z moich ulubionych warzyw. Polecam zapiekanego bakłażana. Łatwo go zrobić za tłustego, bo on łatwo wszystko wchłania więc trzeba no to uważać, jak jest za ciężki to jest dość nie przyjemny w jedzeniu. Zapiec z mięsem mielonym na wierzchu i z ulubionymi warzywami, jest sporo przepisów.
Wszystkie rodzaje pomidorów? A na przykład takie pomidorki koktajlowe? Kiedyś miałem awersje do pomidów jak za dzieciaka moja mama przygotowywała mi kanapki do szkoły z pomidorem. Tylko jak pomidor poleży parę godzin to on jest potem ochydny do zjedzenia. Tak samo jest jak się kupi jakąś kanapkę czy już jakieś gotowe danie. Pomidor zawsze musi być zjedzony od razu po skrojeniu.
Nie wiem, szczerze mówiąc nie jadam brukselki, pomoże ktoś inny???
Powodzenia, liczę na was!
Niech mnie ktoś przekona do kuskusu. Albo do watróbki, też nie lubię chociaż tak naprawdę to jej nie jadłem od lat i pewnie bym polubił jakbym ją odpowiednio przygotował. Albo tatar.
Jak trafię na jakieś dorodne bakłażany to tak zrobię, choć raczej wolę cukinie przygotowane w taki sposób :P
Nie jestem wielkim fanem kuskusu, ale możesz spróbować zrobić go z warzywami (cebula, czosnek i papryka + brokuł, kalafior i młoda marchewka - żeby pasował do tematu :P) z patelni. Tylko kuskus zaparz a nie gotuj i taki dodaj na sam koniec i też nie dawaj tyle ile dałbyś ryżu czy makaronu tylko nieco mniej.
Wątróbkę wieprzową polecam duszoną w jabłkach. Proporcje (wizualne a nie wagowe) 1:1. Do tego duszona osobno cebulka i ziemniaki :)
Via Tenor
W ten sposob polubilem brukselke. Przekroic na pol, osuszyc na reczniku papierowym, polozyc na blasze z papierem, polac oliwa, dodac sol, pieprz, (opcjonalnie) troche czosnku i posypac parmezanem. Do piekarnika na 200stopni i czekac az sie skarmelizuja. Wychodza lekko slodkawe, chrupiace. Najwazniejsze to nie pozwolic im sie gotowac - maja sie upiec (wiec nie wrzucac "na kupe" a klasc pojedyncze polowki brukselki oddzielnie).
Ja tam chyba wcinam wszystkie warzywka, nie ma zbytnio takich co nie lubię i za dzieciaka było podobnie.
Ale ja to ogólnie dziwne dziecko jestem, bo ja nawet krupnik od zawsze lubię.
Prawda jest taka, że gdyby wam ktoś przyrządził perfekcyjne danie z takich warzyw których nie lubicie to prawie wszyscy by to zjedli.
Druga sprawa, że mało je się warzyw tak totalnie samych bez niczego nawet pod względem przypraw.
Ktoś na górze napisał, że nie lubi pomidorów, a przecież taki świeży pomidorek na wiosnę i lato ze szczypiorkiem lekko posolony na świeżutkim chlebku z masełkiem to, że niby niedobry jest? Ketchup z frytkami to już pewnie dobry co?
Uwielbiam ten wątek, seriously - to pokazuje jaka w nas, ludziach, jest różnorodność :)
Odwołując się do przywołanych warzyw...
- batat - totalnie przehajpowany, imho słusznie Loon zauważył że jakbym chciała jeść jednocześnie ziemniaka i marchewkę, to bym jadła, ale oddzielnie; póki co kupujemy bataty i gotujemy, bo to ponoć dobrze robi piesku - więc gotujemy dla psa ale coś tam skubniemy w międzyczasie - dla mnie nie do przejścia, czuję taki cukier że aż zęby bolą
- brukselka - dla mnie w ogóle powinna nie istnieć
- burak - hola hola, pomijając barszczyki, świetnie się sprawdza w sałatkach albo sam, z dodatkami jako surówka (byle nie zaczynać od ćwikły)
- pomidor - no ej, jak można nie lubić pomidora?! Chociaż znam dwie osoby, jedna z nich nienawidzi pomidora surowego (ale przekształcony w jakikolwiek sposób jest ok), druga toleruje tylko surowego - co ciekawe, są to osoby bardzo blisko spokrewnione :)
- ludzie "ogórkowi". Dla mnie niepojęte, przyjmuję ogórka w każdej wersji, ale np. mój małżonek brzydzi się zwyczajnym ogórkiem zielonym, jednocześnie uwielbiając każdą inną formę (korniszon, małosolny, kiszony, konserwowy...)
- kukurydza - nie ufam ludziom którzy nie lubią kukurydzy!
PS. Por > cebula. Surówka por-jabłko-marchewa FTW.
PPS. Bezi - do kuskusu nie przekonam, bo o ile lubię kasze, tak jest dla mnie niezjadliwy. :( Jest tam coś irytującego w samym zapachu..
...ale wątróbka?! (ale nie drobiowa, wieprzowa tylko) - cyk cyk podsmażyć z cebulką i już :) 5 minut i masz obiad.
...tatar?! Tatar to przecież delicja w mięsnym świecie. Z cebulą, ogórkiem, grzybem i zółtkiem jajka.. więcej nie napiszę, bo mi ślina leci :)
Via Tenor
Też napiszę że brukselka, bo nic innego więcej do głowy nie przychodzi.
Nie mam takiego, którego nie lubię. Od zawsze wsuwalem wszystkie bez wyjątków.
nie lubię zielonego ogórka, kiedyś lubiłem ale kiedyś smakował inaczej.
Brukselka jest tak niedobra, że aż dobra. Zawsze wyjadam z zupy wszystkie jako pierwsze :)
Via Tenor
Nie ma takiego warzywa, którego bym nie lubił i wywalał, np jak moja luba cebulę z pizzy. Co najwyżej mój żołądek nie lubi, bo się nabawiłem refluksu i zostanie ze mną już na zawsze. Co nie znaczy, że nie zjem cebuli, czy pora, zjem, ale nie w postaci, że cebulę całą jak jabłko opierdolę. :D
Polakom nielubiącym cebuli powinno się odbierać obywatelstwo! ;)
Na drugim miejscu czosnek. Może jeszcze powiecie że ziemniaka nie lubicie, hę?
EDIT
rzucam kolejne wyzwanie - BÓB!
Chyba kwestia przygotowania potrawy. Przecież nikt raczej nie je czosnku solo tylko jako dodatek do innych potraw. Cebule można przygotować na 40 różnych sposobów, ale surowa - jak jabłko - to raczej jest średnia :D
edit. ja nie przepadam za tymi podpiętymi do respiratora
edit. ja nie przepadam za tymi podpiętymi do respiratora
Czekałem, aż ktoś to napiszę :)
Mam wrazenie, ze jest tak jak napisal Fett. To nie kwestia warzywa, tylko tego, ze to co jedliscie bylo po prostu zle przygotowane.
Większości rosnących w naszym kraju, bo za bardzo nie mogę. Wszelkie kapustne, strączkowe, oleiste. Cebula, czosnek.
Aż nie chce mi się więcej wypisywać, bo wyjdzie na to, że tylko marchewki mogę i lubię ;)
Po szparagach się wysikać normalnie nie można. No i awokado, choć raczej nie jest zaliczane do warzyw. Samo w sobie smakuje beznadziejnie i nie widzę powodu by w ogóle istniało. Wyrwałbym tego chwasta.
No i awokado, choć raczej nie jest zaliczane do warzyw. Samo w sobie smakuje beznadziejnie i nie widzę powodu by w ogóle istniało. Wyrwałbym tego chwasta.
Maslo samo w sobie tez jest raczej beznadziejne. Ale jak polaczysz ze swiezym chlebem, przyprawami to nagle nawet zwykle maslo staje sie zajebiste. Z awokado jest dokladnie tak samo...
Maslo samo w sobie tez jest raczej beznadziejne. Ale jak polaczysz ze swiezym chlebem, przyprawami to nagle nawet zwykle maslo staje sie zajebiste. Z awokado jest dokladnie tak samo...
Nie jesteś pierwszą osobą, która powiela to kłamstwo. Awokado to może być zjadliwe gdy wszystko inne je zagłuszy. Masło może być smaczne samo w sobie, a z zwykłym chlebem to już sztos.
Szparagi to jest cud natury na który czekam co roku. Wspaniałe warzywko ugotowane do obiadu czy śniadania. Jeszcze lepsze niż szpinak.
W tym roku już raz je zrobiłem parę dni temu ale poszło na pęczek 20zł. Zejdą do 10zł i będzie jazda co tydzień ;)
Po szparagach się wysikać normalnie nie można.
Poza tym do tego zapachu moczu idzie przywyknąć. Człowiek czuje, że oczyszczają się nerki i toksyny są uwalniane. Pomyśl, że to dobra sprawa.
Parę lat temu był wątek nawet o tym smrodzie, razem z masą dziwnych teorii itd a podsumowując temat przypomniał mi się ten fragment z panem kochającym Awocado ;)
https://www.youtube.com/watch?v=pvp7giSzSUg
Brukselki nie jadłem z 20 lat. Cholera wie jakbym teraz zareagował.
Nie mogę sobie takiego warzywa innego skojarzyć którego nie lubię.
Natomiast:
Pomidor: uwielbiam pokrojonego na kanapce, w burgerze itd.
Ale: niecierpię soku pomidorowego.
Marchewka:
Zjem umytą na surowo.
Sok marchewkowy mogę pić litrami. Najlepszy sok ever, mogą wyjebać cole, energole, sprajty, soki waniliowe, pepsi, soki truskawkowe, kokosowe, mogą wyjebać ze świata herbatę ale sok marchwiowy musi zostać!
Ale: Niecierpię ciepłej, gotowanej marchewki. Jak żona robi jakąś zupę i wsadza tam marchewkę (choćby rosół) to muszę uważać żeby nie nalać z marchewką (dlatego sam nalewam bo żona zapomina, uważa że skoro lubię marchewkę to każdą).
Jak ktoś mi da do zjedzenia danie z danym warzywem to zjem. Lubię wszystkie warzywa ale uważam że niektóre są przereklamowane. Taki batat lub jarmuż jest dla mnie taki sobie ale jakby ktoś by mi podał danie z nimi to bym zjadł. U mnie w domu od najmłodszych lat była wojna o warzywa ale w tym pozytywnym znaczeniu. Przez mojego tatę który czasem podjadał nam warzywa prosto z talerza wywiązała się rywalizacja o nie. Pamiętam jak za dzieciaka kłóciliśmy się o brukselkę w zupie xD. Dzięki takiemu podejściu rodziców obecnie prawdopodobnie lubię wszystkie warzywa.
Warzywa powinniśmy jeść szczególnie ze względu na witaminy, nawet jeżeli ich nie lubimy. Np. bób- nie wszyscy go lubią, ale ma wiele zalet.
W sumie każde warzywo zjem. Kalafior, brukselka w bułce tartej to idealne połączenie. Każdy ogór czy świeży czy kiszony i małosolny, zwłaszcza jak się robi samemu. Sałata, pomidory itd. Piękna sprawa do kanapek albo mix w śmietanie.
Jedyne co to mam problem z burakami
Uwielbiam do obiadu tak fajnie sciorane i ciepłe do ziemniaków i mięsa. Barszczu czerwonego jednak nie zjem. Jesc jadłem ale od dziecka nie lubiłem, nawet taki fajny pikantny.
Kalafior w bułce tartej na maśle, albo podany alla stek- jest zajebisty.
Brukselka gotowana lub obsmażona, jest zajebista- w klasycznej zupie jarzynowej, wybieram jak najwięcej słodziutkich brukselek.
Szpinak, dobrze przyrządzony, z czosnkiem jest świetnym dodatkiem to dań- idealnie łączy się z łososiem.
Brokuł? Jak dla mnie to gorszy kalafior, ale też można dobrze przyrządzić i jest spoko.
Buraki? spoko nadaje się do sałatek...
Cebula? Cebula i czosnek to moje afrodyzjaki :)
Tak naprawdę problem mam tylko z dwoma warzywami: seler i pietruszka (korzeń). Jak mam w zupie, to wybieram. Najgorzej, jak są pokrojone w kostkę- to jest więcej wybierania. No nienawidzę tego posmaku, który odbieram jak trochę miętowy.
Choć w sumie taki tarty seler w zalewie- konserwowy, w sałatce zjem, bez problemu.