Czy da się nauczyć jeździć samochodem grając w symulatory jazdy?
Jak w temacie
Nauczysz sie, tak samo jak piloci ucza sie latac na symulatorze. Ale szybciej nauczysz się jezdzac prawdziwym samochodem.
Chyba nawet możliwe. A na padzie w grze z widoku trzeciej osoby? Raczej nie sądzę.
Krótko, tak.
ALE
Dużo zależy od tego co rozumiesz przez umiejętność jazdy samochodem, bo samo odpalenie auta, zmiany biegów i ruszenie w pożądanym kierunku, to jest pierwsza rzecz na pierwszej lekcji z instruktorem. A przecież jest jeszcze cała masa innych rzeczy, które musisz umieć, by ktoś mógł stwierdzić, że umiesz jeździć. Przepisy o ruchu drogowym, zachowanie w sytuacjach drogowych, nawet obsługa auta w podstawowym zakresie jak np. wymiana płynów czy dbanie o dobry stan pojazdu.
Inna kwestia jaki symulator masz na myśli no i jaki "kontroler"?
Tak czy inaczej, nic nie zastąpi tradycyjnego podejścia, czy to Rodzica, który Ci pokaże co i jak i będzie męczył bułę przez pierwsze Twoje jazdy, czy kurs. Najważniejsza jest praktyka i świadomość.
Wiesz co, właściwie to miałem na myśli symulator z widoku kierowcy, z kontrolerami - kierownicą i pedałami, nie wyobrażałem sobie by można nauczyć się jeździć joystickiem w grze z widoku TPP. Ale może ktoś mnie zdziwi.
Podstaw jeżdżenia w prawdziwym ruchu drogowym - nie. Za to uczą radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach jak poślizg zimą bo możesz przewidzieć jak auto może się zachować.
Mnie tam instruktor nawet zachęcał, żeby w takim GTA5 próbować jeździć "przepisowo" i w ten sposób utrwalać sobie zasady ruchu. Nauczyć się w ten sposób nie nauczysz, ale jako pomoc, żeby sobie pewne rzeczy przyswoić się sprawdza.
Nie. Jeżdżenie nawet w najlepszym symulatorze ma niewiele wspólnego z prawdziwą jazdą. Nawet Jimmy Broadbent mówił ogólnikowo, że simy nauczyły go zachowania na torze, interakcji z innymi kierowcami czy korzystania z pitu, ale nie wspominał za bardzo o samej technice jazdy. Lewis Hamilton mówił, że używanie symulatora to strata czasu. Inni kierowcy używają symulatorów, ale raczej do szlifowania ustawień wozu niż samej nauki techniki jazdy.
Tylko że Ty mówisz o profesjonalistach, a tutaj bardziej chodzi o kogoś kto nie jeździ.
Myślę że w jakimś zakresie symulatory pomogą się oswoić i obniża próg wejścia. Na pewno potem będzie ciut łatwiej jak się zacznie jeździć na kursie.
max verstappen, robert kubica, i jeszcze paru innych ma chyba inne zdanie niz lewis hamilton.
Verstappen jest malo znanym kierowca, ale ma simhub w samolocie. Nawet jest w zespole Team Redline. Na sieci jest mnostwo filmikow, gdzie sie sciga z innymi graczami.
Co do Hamiltona to zmienil zdanie i teraz w Ferrari uzywa sim.
Trzeba tylko wziasc pod uwage, ze Ci panowie uzywaja topowych podzespolow.
Co do meritum to wydaje mi sie, ze tak. W stanach juz od bardzo dawna nauka jazdy zaczyna sie od symulatorow.
https://www.simulatorsystems.com/
Tak, napisałem że "Inni kierowcy używają symulatorów, ale raczej do szlifowania ustawień wozu". Nikt nie uczy zachowania samochodu na symulatorze. Jeśli nie poczujesz masy samochodu i bezwładności, na własnym ciele nie odczujesz sił działających przy ruszaniu, hamowaniu i skręcaniu, to symulator może ci co najwyżej wpoić jakieś nawyki, może dobre a może szkodliwe. Nawet wrażenie prędkości jest kompletnie odrealnione w symulatorach.
Całkiem się nie da ale pewnych nawyków tak. W końcu, np. piloci samolotów najpierw uczą się na takich symulatorach, a potem dopiero latają prawdziwym i się doszkalają.
Mover pilot F-16 i F-18 wypowiadal sie na ten temat. Mianowicie piloci ucza sie najczesciej uzywania systemow samolotu. Maverick troszke kosztuje wiec to jest kolosalna roznica cenowa. Tez ucza sie postepowania w danych sytuacjach. Ogolnie procedur. No, ale generalnie unikaja ze wzgledu, ze symulatory moga na poczatku wpoic w pilota bledne nawyki. Pilot tak jak kierowca kieruje dupa. To znaczy najlepsza kiera, system na silnikach i tak nie odda rzeczywistych odczuc podczas jazdy/lotu. Tego sie niestety nie da przeskoczyc.