Jaki % graczy kończy gry?
Przeglądając portal, natknąłem się na wypowiedź
"GTA V i RDR2 ciężko nazwać grami. To interaktywne filmy bez żadnego wymagania dla gracza. Niewątpliwie ładne, ale z marnym pomysłem na gameplay.
Według Steam:
15% posiadających GTA V przeszło główny wątek fabularny.
20% posiadających RDR2 przeszło główny wątek fabularny.
Jakim cudem można tu mówić o wybitnych grach 10/10 ? Chyba że taki świetny jest multiplayer. Nie grałem."
Link do posta https://www.gry-online.pl/top-listy/gry-ktore-dostaly-1010-na-gry-onlinepl/
Kiedyś bardziej interesowałem się tym, jaki procent graczy kończy gry. Nawet robiłem zestawienia i wychodziło, że około 15–25% graczy kończy tytuły. Więc to pisze buddookann o GTA V i RDR2, wcale mnie nie dziwi (Pamiętać trzeba że dużo ludzi kupiło GTA 5 dla trybu multilayer). Co ciekawe, seria Call of Duty miała ten współczynnik w okolicach 40–50%, a przecież to gry głównie nastawione na multiplayer. Niestety nie mamy dostępu do statystyk z czasów PSX–PS2, ale zakładam, że było podobnie. Dlaczego? Bo często, gdy na jakichś spotkaniach czy imprezach wspomina się stare gry, okazuje się, że np. takie GTA SA mało kto ukończył wielu ludzi zna zakończenia tylko z YouTube. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Może dlatego, że ludzie nie potrafią skupić się na jednej konkretnej rzeczy przez dłuższy czas? Może brak czasu? Ale przecież mamy gry-usługi które zabierają graczom te godziny…
A czy wy kończycie gry (chodzi mi o kończenie gry do napisów końcowych nie maksowanie na 100%)? A może kupujecie nową grę za 269zł albo więcej, gracie przez 5 godzin i odkładacie ją na pół roku? Dlaczego o to pytam? Bo wiem, że tak się dzieje.
RDR 2 nie jestem w stanie ukończyć. Jest zbyt ślamazarne. Chociaż gra jest ładna itd. to fabuła jest strasznie powolna i chyba przesadnie filmowa.
Ukończenie gry, to zdobycie wszystkich osiągnięć, czy zakończenie głównego wątku? Bo jeśli to pierwsze to mimo posiadania niemal 2000 gier na Steam, to ukończyłem może 4-5. Jeśli zakończenie głównego wątku fabularnego, to byłoby tego więcej. Gracze nie kończą gier, bo wychodzi cały czas coś nowego, co przykuwa uwagę i odkłada się dany tytuł na jakiś czas. Ja staram się kończyć gry, ale różnie z tym bywa. Akurat ja jestem specyficznym przypadkiem, bo mam problem, który często nie pozwala mi się skupić na danej grze, ale staram się jak mogę. Ostatnie co ukończyłem, to był Assassin's Creed Origins. Gry AAA też po prostu robią się zbyt duże i wydawca chce, żebyśmy spędzili w nich jak najwięcej czasu. Po 60 godzinach gry odłożyłem taką Valhalle, bo już po prostu nie miałem siły robić tego samego. Podobnie jest z grami roguelike, które często są nieskończoną pętlą powtarzania tego samego. Uważam, że teraz po prostu ciężko kończyć gry, gdy ich rozmiar czy mechaniki nie pozwalają ich tak naprawdę ukończyć w odpowiednim dla nas czasie.
Gracze nie kończą gier, bo wychodzi cały czas coś nowego
Takich dobrych gier to wychodzi raptem kilka co roku przeciez
Jak gra jest dobra, to zawsze ją kończę
Niestety musiałem porzucić kilka gier bo były cholernie nudne
Warto też zwrócić uwagę że dzisiejsi gracze są inni niż ci starzy
Bardzo często nowocześni gracze oglądają na youtubie albo twitchu jak ktoś przechodzi grę, muszą mieć wszystko podane na tacy i najlepiej jak gra nie wymaga zbyt wiele i jest samograjem
Nigdy nie zrozumiem oglądania całej gry na Youtube.
Tak samo, kompletnie nie czaje tego
Przecież z YT to nie ma nawet tej przyjemności z tych gier. Dla mnie jest nią właśnie to, że ja decyduje co zrobić, gdzie pójść jak grać itd, a nie patrzeć jak ktoś robi to za mnie. Oglądać to se mogę filmy, a w gry to gram, a nie patrzę jak kto inny to robi. Już pomijam, że jeśli ktoś ma zamiar w nią kiedyś zagrać to sobie tylko psuje doświadczenie, bo spojleruje wszystko.
Ja czesto lubie pogladac let's play moich ulubionych youtuberów ale to na zasadzie że gram w jakąś fabularną gre i chce zobaczyć potem ich reakcje na poszczególne momenty po ograniu ich przeze mnie. Tak żeby bez ogrywania oglądać całość jak ktoś gra to nie wpadłem na to jeszcze bo jednak zakładam że jak gra jest dobra to prędzej czy później w nią zagram.
Zobacz sobie lepiej statystyki ukończenia graczy innych gier to przekonasz się, że 15-25% to jest bardzo dobry wynik co świadczy o tym, że GTA 5 to gra wybitna, ponad przeciętna i wyjątkowa co sam udowodniłeś swoim postem.
Ciekawostka która bije teorie. Według Steam Resident Evil Requiem ukończyło 70% graczy xD.
Według Steam Resident Evil Requiem ukończyło 70% graczy
To gra na jedno podejście i max 7 godzin gameplayu więc nic dziwnego że się ją konczy nim człowiek się rozkręci.
Jak wyżej kluha napisał. Co to znaczy ukończenie gry? Sama fabuła główna, fabuła główna + misje poboczne, a może fabuła główna + misje poboczne + pierdyIon znajdziek? A może wszystkie osiągnięcia? Jeśli chodzi np. o te znajdźki to nic dziwnego, że procent jest taki mały.
Jak już coś kupiłem to w to gram, nie po to wydaje kasę, żeby leżało na półce chyba, że serio mi się coś nie podoba, ale to też rzadko, bo przed kupnem zawsze jakieś gameplay'e oglądam czy coś o danej grze czytam.
Fabułę kończę zawsze, a jak są jakieś fajne aktywności poboczne to też. Nie za bardzo lubię jak coś leży na półce nieukończone itd. chociaż mam 2 gry których nie ruszyłem, a wsm. jedną, bo w GTA 3 pograłem parę minut i mi się odechciało, a potem już dalej nie grałem, a w takie Vice City nie zacząłem grać w ogóle, ale znowu takie GTA SA z tej trylogii to przeszedłem cały wątek główny chociaż żeby się za to zabrać to rok było potrzeba :D.
Jeszcze co do kończenia takich serio wielkich gier poza tym GTA SA to ostatnia taka u mnie to chyba AC: Valhalla.
Jeśli chodzi o GTA 3 to zmuszałem się do tej gry, po prostu chciałem ją ukończyć i mieć spokój. GTA 3 zaczołem grać w okolicach 2010 a napisy zobacyzłem gdzieś w 2017-2018. Takie natrenctwo trochę xD. Ja traktuje ukończenie gry jako zobaczenie napisów końcowych. Maksowanie to elementy dodatkowe. Przeważnie w grach sandbox można grać dalej po ukończeniu fabuły.
1. W fabule nie ma praktycznie żadnych aktualizacji
2. Te gry mają już dużo lat (szczególnie GTA V)
3. Niektórzy kupują tylko dlatego żeby pograć w Online
4. Jak konto banowali za oszustwa to kupowali jeszcze raz grę bo kiedyś odwołania były niemożliwe do napisania.
5. Fabulę to mogli przejść jeszcze za czasów PS3 która praktycznie się nie zmieniła.
6. Żeby pograć na nowszych konsolach bez ograniczeń to trzeba ponownie kupić grę (np. na PS4 a następnie na PS5) i to samo jak ktoś gra na nowszej generacji a my np. mamy starszą i nie można się połączyć.
np. takie GTA SA mało kto ukończył
W tamtych latach to GTA 3, VC i San Andreas i cholernie nudne GTA IV to może co najwyżej 10% ukończyło.
Chociaż mogły być jeszcze i gorsze wyniki np. w okolicach premiery takiego pierwszego Commandosa lub Hitmana to też pewnie poniżej 10% kończyło.
Jedyna gra jaką przeszedłem w 100% był Hitman 3: Contracts. Żeby wbić 100% trzeba było przejść grę na najwyższym poziomie trudności.
A tak to nie robię w 100% ale grę fabularnie do końca przechodzę i staram się przechodzić misje poboczne o ile są fajne i nie trzeba robić w kółko tego samego.
Ostatnio sandboxy mi się znudziły, bo właśnie strasznie nudzą i gra się w to w nieskończoność powtarzając te same czynności. To już lepiej zagrać w jakąś strzelankę, platformówkę czy przygodówkę/survival/horror.
czy wy kończycie gry (chodzi mi o kończenie gry do napisów końcowych nie maksowanie na 100%)?
Jeżeli mówimy o grze czysto dla rozrywki, to zawsze kończę. Wyjątkami są głównie tytuły z błędami, które uniemożliwiają normalne przejście lub np. utrata sejwa (w tym też i własny błąd usunięcia czy nadpisania nie tej pozycji) i to też raczej przy np. 80+% przejścia co stanowiło np. 40+ godzin zabawy. Ale summa summarum 99% gier przechodzę do końca i to raczej czyszcząc co się da. Często też, co najmniej, zaczynam "nową grę+" (o ile coś ciekawego oferuje) i podejmuję wyzwania z osiągnięć, które naturalnie nie wpadły. Wychodzę z założenia, że jeżeli coś kupuję (a kupuję z głową i zazwyczaj wiem co) to staram się to wykorzystać na maksa.
Ja już za bardzo nie robię gier na 100% ale jest kilka wyjątków. Ostatnio choćby Resident Evil Requiem którego ukończyłem kilka razy i odblokowałem wszystko co można. Akurat Residenty bardzo lubię i każdą cześć maskuje na 100%.
Gratuluję :)
Akurat jak gra wymaga przejścia na "supertrudnym", który jest na start zablokowany, to tego nie robię i już (chyba że jest to super gierka). Problem mam też z grami "pełnymi wyborów", ostatnio Fahrenheit, Heavy Rain czy Beyond Two Souls, bo takie zwyczajnie gram raz, biorąc odpowiedzialność za swoje decyzje i raczej nie jestem zawiedziony. Czasem zdarza mi się powtarzać etapy pod osiągnięcia, ale unikam.
Mam kryterium 2 godzin, jeśli przez 2 pierwsze godziny gra mnie nie wciągnie to wywalam, szkoda czasu na siłowe męczenie czegoś, co nie przynosi satysfakcji.
RDR2 zaliczył wymóg w ciągu pierwszych 20 minut.
Ogólnie prawie każdą grę, którą zaczynam to kończę. Oczywiście nie każdą na sto procent, ale żeby ją przejść jak najbardziej. Myślę że jakbym miał to przedstawić w procentach to 95% gier które zacząłem ukończyłem, a było ich naprawdę sporo.
Kiedyś mój stosunek ogrywanych do ukończonych gier był zdecydowanie większy. Jednak jak kupowałem gry jako spłukany studenciak na X360 I PS4 za te gówniane studenckie pieniądze to jakoś bardziej się na nich skupiałem bo wiedziałem, że kolejny tytuł nadejdzie dopiero później. Teraz w dobie rozdawnictwa na PC, tanich bundli, wyprzedaży, Gamepassa itp. dostęp do gier jest tak ogromny, że często nie wiedziałem w co chce zagrać, a kiedy już wiedziałem to często ogrywając dany tytuł łapałem się na tym, że z ciekawości odpalałem coś innego tylko po to aby już nie wrócić do tego pierwszego. W zeszłym roku skończyłem 35 gier, a w bieżącym napisy końcowe zobaczyłem w 11 tytułach więc i tak lepiej niż absolutnie żałosna średnia. Ostatnio po ukończeniu Star Wars Jedi Survivor zobaczyłem, że osiągnięcie ukończenia głównej fabuły odblokowało ponad 40% graczy i nawet jeśli to mniej niż połowa to i tak bardzo dobry wynik.
Na 100% zrobiłem w życiu chyba tylko obie części GTA czyli Vice City i San Andreas. Maksowanie dzisiejszych gier uważam za ogromną stratę czasu choć sam łapię się na tym, że jeżeli gra ma jakiś ciekawy content poboczny w postaci zadań czy wartościowych znajdziek to jednak zawsze się w ów content angażuję.
Maksowanie dzisiejszych gier uważam za ogromną stratę czasu choć sam łapię się na tym, że jeżeli gra ma jakiś ciekawy content poboczny w postaci zadań czy wartościowych znajdziek to jednak zawsze się w ów content angażuję.
Ja odnoszę takie wrażenie że coraz mniej gier posiada taki angażujący kontent poboczny. Większość pobocznych misi w grach to jakieś popierdułki bez polotu. Są wyjątki ale jest ich bardzo mało np: Cyberpunk, nowy Indiana Jones, Kingdom Come Deliverance. No znajdzie się jeszcze kilka gier.
Miło, że ktoś wychwycił moją wypowiedz z gąszczu wątków.
Wiecie jakie gry mają największy współczynnik ukończenia przez graczy ? Gry gdzie trzeba pomyśleć. Gdzie jest wyzwanie i sprawdzenie siebie i satysfakcja. Puzzle, Portal i Portal 2. Wnioski pozostawiam Wam :]
Dlaczego wszystkich wsadzasz do jednego wora? Bo dla mnie to co mówisz, jest gówno prawda
Ciekawe ile z tych graczy np Portal korzystało z solucji na youtube. Już widzę jak większość sama przechodziła
Tylko ludzie ukończyli główne misje z fabułką, gdzie poziomy przechodzi się zwyczajnie bez większego zastanowienia, bo są banalne nawet jak na gry logiczne. Poziomy zaawansowane w Portalu 1 ukończyło mniej niż 10%, a brązowych medali nie zdobyło nawet 3%, więc jednak ludziom nie zależy na wyzwaniu i zbytnim myśleniu. xD
Do tego masz jeszcze:
Baba Is You - 3% ludzi ukończyło.
Wayout - mniej niż 6%.
SpaceChem - lekko ponad 6%.
Opus Magnum - lekko ponad 14%.
Human Resource Machine - lekko ponad 8%.
7 Billion Humans - 5%
Kocham oba Portale i ukończyłem je wielokrotnie, ale tak badziewnego take'a już dawno nie widziałem xD Te gry są stosunkowo krótkie, mają nieskomplikowany, ale angażujący gameplay, a do tego dochodzi bardzo fajny lore oraz (w przypadku dwójki) bardzo dobrze napisany scenariusz z postaciami, które do dzisiaj są regularnie wspominane i cytowane w growo-popkulturowych dyskusjach. To nie ma nic wspólnego z tym, że gracze to ultra koksy i chcą sprawdzać swoje szare komórki w gierkach logicznych - stopień ukończenia tych gier oscyluje wokół około 30%.
Zależy od gry, ale z tego co się patrzy w osiągniecia ile osób dotarło do końca, to zazwyczaj jest to połowa.
Dziwne, jak wydam kasę (200-300zł) to raczej chce grę doprowadzić do końca, żeby nie żałować później wydanych pieniędzy.
Taki Hogwarts Legacy gdzie miał prawie 1 mln graczy na steam jednocześnie grających, to z ostatnich osiągnieć gdzie jest pokonanie Ranroka, to tylko 26 %.
GTA V ukończyłem z wielką przyjemnością i ani przez moment nie miałem poczucia ślamazarności. Bardzo dobre gangsterskie kino w stylu np. Scorsese.
RDR2 też ukończyłem, ale bez przyjemności i zajęło mi to kilka lat, bo gra była naprawdę przeraźliwie nudna. Piękna, imponująca, ale nudna.
Ja staram się kończyć gry, jeśli na to zasługują. Coś musi pójść naprawdę nie tak, jeśli odpuszczę sobie po drodze. Bardzo często się zresztą do tego zmuszam, a pewną dodatkową motywacją jest system trofeów, ale co do zasady o ile gra nie okaże się wielkim rozczarowaniem, staram się doprowadzić sprawy do końca.
Zazwyczaj jak się patrzy na % ukończonych gier to jest to przedział 15-35%. Jak gra posiada powyżej 20% ukończenia przez graczy to już jest dość wysoki wynik. No tak już jest i tyle. Sam zazwyczaj kończę gry ale jak coś się okazuje nudne czy totalnie nie spełnia jakiś oczekiwań/standardów dot. gameplay'a to po prostu usuwam i jeśli jest to wersja płytowa z konsoli to ją sprzedaję. Jeśli nie to gra gnije w cyfrowej bibliotece po kres dni. Szkoda czasu na produkcje, które nas nudzą i później właśnie w taki sposób bierze się niski % ukończenia gier. Wspomniany wyżej Hogwarts Legacy jest dobrym przykładem. Jestem, może nie fanem ale bardzo lubię uniwersum Pottera. Grałem na Xboxie na którym grę skończyło 24% graczy. Mnie tam nie ma bo po 15h stwierdziłem, że gra jest absolutnie nudna i totalnie jej nie czuję. Porzuciłem i sprzedałem. Po co mam się męczyć?
Jeśli chodzi o maksowanie gier na 100% to robię to bardzo, bardzo rzadko ale się zdarza. Póki co jedyne gry gdzie jest 100% to Wiedźmin 2, Wiedźmin 3, CP2077, Horizon Forbidden West, Mass Effect 1-2, Syberia 1. Muszę bardzo mocno lubić dany tytuł, abym się skusił na odblokowanie wszystkich osiągnięć i robię to też jak już większość gry i mechanik poznam aby nie siedzieć przy tym nie wiadomo ile.
mam zaliczone (jako przejscie kampanii) ponad 250 gier.
zawsze staram sie ukonczyc kampanie to moj glowny cel. no i nie wracam do zaliczonych juz gier, od razu instaluje nastepna. rzadko tez gram przez siec. to mi ułatwia.
W historii swojego grania zagrałem w kilkaset gier a nie skończyłem jednej gdyż po 150+ godzinach rozgrywki straciłem do niej save gamesy. Wg mnie:
- nie istnieje pojęcie zbyt długiej gry,
- gra kończy się wraz z ukończeniem fabuły,
- achievementsy mogą nie istnieć,
- jeśli gracze nie kończą gier to znaczy że pewnie znudzili się danym tytułem i/lub kupili kolejny tytuł później i go zaczęli później znowu kolejny itd.
Gram od ponad 20 lat i jeśli sięgam po jakiś tytuł, to zawsze staram się go kończyć. Przez ukończenie, mam na myśli przejście całej głównej kampanii lub głównego wątku fabularnego na dowolnym poziomie trudności. Zdarzało mi się użyć nawet kilka razy kodów, jeśli okazało się że sytuacja była na tyle beznadziejna, że musiał bym zaczynać grę od początku po kilkudziesięciu godzinach grania lub cofać się o kiladziesiąt godzin np. w Wartales miałem taki przypadek (tam poziom trudności jest bardzo losowy, a pod koniec gry może okazać się, że jednak niewłaściwą dobrałeś sobie drużynę :). Staram się ogrywać wszystkie tytuły AAA w tym exclusivy oraz bardziej znane tytuły. I tak np. moja lista na ten rok do ogrania to:
Death Stranding 2
Life is strange Reunion
Pragmata
Sudden strike 5
Heroes Olden Era
007 First Light
Gothic remeake
Gta 6
Te zamierzam na pewno ograć i ukończyć i to pewnie wszystko w tym roku.