Dodaj do obserwowanych
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Persecuted

Persecuted ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

25.10.2026 19:34
Persecuted
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
171

Ludzie powinni patrzeć na efekt, nie technologię. Gwarantuję, że gdyby odbiorcy mieli do wyboru, dostać grę ze sprite'ami narysowanymi przeze mnie albo przez AI, to bez zastanowienia wybraliby to drugie, bo ja rysować nie umiem :). Nie każdego stać na opłacenie ludzkich artystów i wtedy jedyną opcją jest wytworzenie assetów we własnym zakresie. A jak się nie ma talentu, to zostaje AI.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-25 19:38:31
24.10.2026 12:54
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Brzmi ciekawie, ale gry w tej fazie produkcji zawsze są "objawieniem" i "nową jakością". Większość takich projektów powstaje z pasji (wyłączając te, robione pod przymusem, jak np. Redfall od Arcane) i ogół developerów naprawdę szczerze wierzy we własny sukces, w końcu nikt nie siada do produkcji o tej skali z myślą "zróbmy średniaka!"

Faktycznym sprawdzianem jest oczywiście efekt końcowy. Na ile pokrywa się on z pierwotną wizją i na ile faktycznie działa w takim stopniu, w jakim twórcy sobie założyli. Czasem rzeczywistość developlemtu nie nadąża za ambicją projektową (patrz Starfield), a czasem wszystko niby działa zgodnie z planem, ale w rzeczywistości sprawdza się gorzej, niż na papierze.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-24 12:56:13
24.10.2026 00:05
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Unreal Engine, we wszystkich swoich iteracjach, to większy dorobek, niż wiele gier razem wziętych.

23.10.2026 17:39
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

No właśnie, trzymając się jego własnej analogii, on przeżył już niejedno uderzenie meteorytu, a tamci nie. Co by więc o jego działalności nie sądzić, to co robi Tim, zwyczajnie się sprawdza i pozwala mu istnieć dalej.

23.10.2026 12:07
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171
Image

xsas To też, ale mi najbardziej przeszkadzało to, że był po prostu popsuty. Popatrz na ten obrazek, przyjrzyj się proporcjom twarzy (długość, szerokość), wyglądowi oczu i zębów, szerokości ust, porównując stare z nowym. Temu poprzedniemu zwyczajnie brakowało ludzkich cech, jego facjata była zdeformowana, a spojrzenie zupełnie martwe.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-23 12:09:44
23.10.2026 11:15
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Tak, to celowy zabieg, mający zwiększać wymowę całego przedsięwzięcia.

"Wolisz czekać miesiące na działający prototyp, czy zbudować niesamowitą grę w jeden weekend, choćby nawet zawierała typowe dla AI niedociągnięcia?"

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-23 11:16:12
23.10.2026 11:07
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Już dawno mówili, że edytora nie będzie, tylko customizacja predefiniowanego modelu, czyli coś w stylu Bloodlines 2.

23.10.2026 11:05
Persecuted
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
171

Mnie pasuje. Głównie dlatego, że poprzedni Jun wyglądał... nawet nie źle (w sensie kanonów piękna), co po prostu dziwnie, nienaturalnie, nieludzko. Miał nieproporcjonalną, wydłużoną czaszkę i takie dziwne, martwe oczy, przez co przypominał humanoidalnego robota. Na pierwszy rzut oka niby wszystko się zgadzało, ale był w nim taki niepokojący pierwiastek czegoś niepasującego do człowieka. Teraz wygląda ok, więc dla mnie na plus.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-23 11:35:57
23.10.2026 10:52
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Nie, bo najnowszy dragon age wprost narzuca nam tożsamość nie binarną bohaterki

A Mass Effect 3 "narzuca nam" postać Steve'a Cortez'a, który jest gejem i członkiem naszej załogi, a gdy go poznajemy, zmaga się z żałobą po stracie męża Roberta. Jest on opcją romansową tylko dla męskiego Sheparda. Na pokładzie mamy też Samanthę Traynor, która jest lesbijką i tylko żeńska Shepard może z nią romansować. W Andromedzie była z kolei Suvi Anwar i Gil Brodie itd.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-23 10:53:25
22.10.2026 23:23
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Zgadzam się, niestety. Mass Effect 2 to dla mnie ich szczytowe osiągnięcie, a potem już tylko gorzej i gorzej.

22.10.2026 22:33
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

VoidCosmonaut Czemu nazywanie kogokolwiek heteroseksualistą miałoby być homofobiczne? To jakaś teoria spiskowa, której nie znam?

Poza tym, że niby ja lewak? Dobre ;D.

22.10.2026 20:34
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Ja z całej trylogii najbardziej lubię "dwójkę", właśnie z uwagi na ten bardziej swobody, awanturniczy klimat. Własny statek, barwna załoga i kosmos pełen przygód, bez militarnej dyscypliny, łańcucha dowodzenia, wykonywania rozkazów itd. Jak widać, ME5 szło w takim właśnie kierunku, więc tym bardziej szkoda. No ale cóż, takie życie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 20:36:07
22.10.2026 19:39
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

W tym przypadku jest całkiem spora szansa, że zastąpi.

22.10.2026 15:46
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

T_bone

Moim zdaniem marka liczy się głównie wtedy, gdy jest w jakimś sensie unikatowa, niepowtarzalna, jedna w swoim rodzaju. Np. nie możesz zrobić gry czy filmu z "laserowymi mieczami" i uniknąć co najmniej porównań do Star Wars lub wręcz oskarżeń o "oczywistą inspirację" czy nawet plagiat. Podobnie nie da się stworzyć dzieła o "robako-podobnym kosmicznym potworze" i uniknąć skojarzeń z franczyzą Obcy. Obie serie na tyle mocno ukształtowały popkulturę, będąc w pewnym sensie pionierami określonych motywów, że nie da się zrobić niczego podobnego i jednocześnie nie pozostawać w ich cieniu.

Patrząc z tej właśnie perspektywy, czy o takim Mass Effect można powiedzieć to samo? Kocham tę serię i znam na pamięć, bo trylogię ukończyłem chyba z 10 razy, ale uczciwie trzeba przyznać, że jest to dosyć standardowa space opera, która nie ma w sobie praktycznie niczego, co jest niepodrabialne, jedyne w swoim rodzaju i wyjątkowe. Poruszane motywy, świat przedstawiony, postaci, fabuła, lore, architektura, kultury, planety itd., wszystko to jest spoko i ma swój urok, ale czy istnieje tam jakikolwiek wyjątkowy pierwiastek, który może istnieć tylko w ME, a poza nim byłby jedynie naśladownictwem i próbą podrabiania oryginału? Moim zdaniem nie. Dlatego właśnie bez większego żalu spoglądam w stronę Exodusa jako nowego ME, bo wierzę, że ta gra może mi dać 100% tego, co kiedyś dał mi ME, bez poczucia "to jednak nie to samo". O ile nie można mieć Star Wars bez Star Wars, tak moim zdaniem można mieć ME bez ME, choćby właśnie pod postacią Exodus (o ile oczywiście Drew Karpyshyn nie stracił swojego pazura do takich opowieści).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 15:51:49
22.10.2026 15:32
Persecuted
17
odpowiedz
Persecuted
171

Pokazanie zachodnim studiom, że lewackie badziewie się nie sprzedaje co może skutkować poprawie jakości przyszłych gier i oszczędzenie nam kolejnego zawodu którym byłby nowy ME.

Taki przekaz odczytają tylko skończeni idioci, czyli na szczęście relatywnie mała, choć bardzo głośna grupa.

Z kolei ci, którzy mają choćby jedną szarą komórkę prędzej zrozumieją, że studio powinno zajmować się tym, w czym jest dobre i w czym czuje się komfortowo, a narzucanie mu projektów, które są modne w danym momencie, ale dla studia zupełnie obce i niezrozumiałe, to prosta droga do porażki. BioWare padło ofiarą właśnie takiego zjawiska. Nawet ich ostatnia gra, Veilguard, powstawała w dokładnie takich warunkach, bo EA ciągle zmieniało zdanie i resetowało projekt, miotając się między grą multiplayer, usługą, singlem itd. To się nie mogło udać i się nie udało.

22.10.2026 15:23
Persecuted
12
odpowiedz
Persecuted
171

A co niby gracze zyskali na zamknięciu tego studia? Tobie się wydaje, że studio to żywa istota, która ma własną wolę i osobowość, a jego unicestwienie cokolwiek zmieni? Studio to tylko struktura organizacyjna - szyld, nazwa, biuro itd., więc jego zniknięcie z rynku niczego w praktycznym sensie nie oznacza. To ludzie mają wartość, bo to oni tworzą gry, a nie studia same w sobie. Jeżeli kiedyś pojawi się wola stworzenia nowego Mass Effecta czy Dragon Age'a, to te gry powstaną, niezależnie od szyldu czy właściciela praw do marki.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 15:25:49
22.10.2026 15:13
Persecuted
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
171

Dla mnie ta "śmierć" ma wymiar bardziej symboliczny, niż praktyczny. Ludzie się liczą, nie marki czy studia. Czekam na Exodus, bo tam jest teraz "mózg" serii ME (Drew Karpyshyn). Co z tego wyjdzie już niebawem zobaczymy. Mam pewne obawy, ale nie tracę nadziei.

22.10.2026 14:23
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Exodus to prędzej będzie drugim MindsEye niż ME.

Dlaczego? Za scenariusz odpowiada Drew Karpyshyn i choćby za to warto dać grze szansę.

22.10.2026 14:17
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

PanDaneX

musieli się skupić na dostosowaniu całości do niuansów.

Powtarzam, nie ważne jest jaką treść piszesz albo jaką zmianę wprowadzasz, ważne jest, czy umiesz to robić, czy nie, czy masz do tego talent, czy nie. Oni nie potrafili i właśnie na tym polegał problem, a nie na "skupianiu się na woke", bo to twierdzenie jest niczym niepoparte.

Nie da się tak od tak wprowadzić do logiki świata kobiety która zmienia płeć bo w większości uniwersów byłaby uznawana za postać komiczną.

Ależ da się, zwłaszcza w uniwersum fantasy. Wszystko rozbija się o to, jak umiejętnie to zrobisz. Oni kompletnie nie potrafili.

Wyobrażasz sobie że nagle towarzyszem wiedźmina w DLC jest kobieta która myśli że jest chłopem i każdy magicznie do niej mówi "ono"? Nie?

Tak, jak najbardziej wyobrażam sobie. Jeżeli tylko taka postać zostałaby dobrze i wiarygodnie napisana, to nie miałbym najmniejszego problemu.

Azjata, M^rzyn, Biały, Arabka i Rom czy tam Włoch. Takie coś jest dla twórców jak pole minowe bo pokazując wszystko musisz uważać żeby nikogo przez przypadek nie urazić (stąd pewnie nie ma opcji żeby ktoś z obozu odszedł).

Spoko, tylko tworzenie "produktów bezpiecznych i nieofensywnych" to nie jest żadne woke, tylko korporacyjne wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać "gra dla wszystkich".

No tak to działa właśnie XD osoby które stały za postaciami z Inkwizycji robiły postacie do Veilguard. Ekipa praktycznie się nie zmieniła. To jak to jest? Tam potrafili zrobić dobrze a tutaj wyszedł jakiś wylew? Pozbyli się tylko Davida Gaidera który był z nimi od 1999 ewentualnie sam odszedł jak usłyszał co planują.

To jeszcze porównaj sobie za co odpowiadali w Inquisition, a za co w Veilguard. Poza tym Inkwizycja też nie była jakoś wybitnie napisana, raczej OK i niewiele więcej.

Twórcy Veilguard świadomie przesunęli nacisk z politycznych i religijnych konfliktów świata Thedas na historie towarzyszy i ich relacje. John Epler (Dyrektor kreatywny) mówił o tym w wywiadach

I nie ma w tym absolutnie niczego złego, twórcy mogą opowiadać o czym zechcą, byle zrobili to dobrze. W Veilguiard nie było zrobione to dobrze i na tym polegał problem.

I tu jest właśnie pies pogrzebany. Bo takim scenariuszu wystarczy wprowadzić jeden niuans i nie ukryjesz go w tle, wtedy trzeba przebudować wszystko i dostosować do potencjalnego odbiorcy. Dlatego też pewnie mamy śladowe powiązania z wyborami z poprzednich części.

Jak wyżej, niech sobie przebudowują co chcą i jak chcą, byle efekt był dobry. Tutaj nie był i na tym polegał problem.

22.10.2026 12:35
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Może to kontrowersyjny punt widzenia, ale dla mnie większe znaczenie w kontekście ME ma to, czy ktoś umie "pisać kosmos", niż to, czy umie robić RPG. Bo co z tego, że mamy wielu dobrych scenarzystów w branży gier, skoro takich specjalizujących się w SF i tematyce kosmicznej zwyczajnie brakuje? Dlatego szczerze mówiąc, wolałbym, żeby ME trafiło do kogoś, kto umie pisać SF, choćby nawet nigdy w życiu nie napisał RPG, niż odwrotnie, do specjalisty od RPG, ale bez "wyczucia kosmosu". Do głowy przychodzi mi np. Frictional Games, tylko ciekawe jak poradzą sobie z ONTOS...

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 12:35:56
22.10.2026 12:22
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Marka jest tyle warta, ile ludzie za nią stojący. Ludzie pokochali Mass Effect za świat, postaci, fabułę, klimat itd. Jeżeli nie ma developerów, którzy są w stanie tworzyć na poziomie oryginału, to IP nie ma żadnej wartości, bo samo w sobie nie posiada niczego, co jest niepowtarzalne, unikatowe i nie do zastąpienia (inaczej niż np. Obcy czy Star Wars, które są niepodrabialne). Równie dobrze Exodus może być nowym ME.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 12:27:59
22.10.2026 12:02
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

PanDaneX

Uważam że nie tyle co WOKE jest problemem ale to że twórcy zbytnio się skupiają na tym a nie na innych aspektach.

Ale to jest kompletnie nieuprawnione twierdzenie, z kilku bardzo istotnych względów:

1. Co to znaczy, w tym konkretnym kontekście, "skupiać się"? Że np. writing room urządzał 3 sesje w tygodniu omawiając "sprawy woke" i 2 sesje na "pozostałe sprawy"? Że do "kwestii woke" przydzielano senior writerów, a do pozostałych tylko juniorów i midów?
2. Jakie są dowody na to, że twórcy "zbytnio skupiali się na woke"? Procentowo, "kwestie woke" stanowią jakiś nieistotny promil wszystkich treści znajdujących się w grze, więc obiektywnie trudno mówić o "skupianiu się", nie ma konkretnych liczb, które by to potwierdzały.
3. To tak nie działa. Jeżeli ktoś umie pisać światy, postaci, dialogi, wątki itd., to może dobrze napisać cokolwiek, progresywne albo nie. Jeżeli nie umie, to nigdy nie napisze niczego dobrego. To nie jest żaden spisek, tylko prosta logika. Dlatego właśnie twierdzenia niektórych (nie twoje), że "Gdyby tylko twórcy zamiast woke, skupiali się na innych aspektach, to gra byłaby dobra!" są kompletnie bez sensu, bo słaby "pisarz" nie napisze niczego dobrego - ani z woke, ani bez niego. Gdyby te wątki progresywne były świetnie napisane i wybijały się jakością na tle reszty, wtedy faktycznie można by stwierdzić "Aha, czyli twórcy potrafią pisać i cała gra mogłaby być tak dobrze napisana, ale niepotrzebnie włożyli najwięcej energii w aspekty progresywne, a resztę potraktowali po macoszemu". Ale tak nie jest, bo w Veilguard wszystko jest kiepsko napisane, aspekty progresywne również, co jednoznacznie dowodzi, że nawet usunięcie całej "warstwy woke", niczego by w kwestii jakości gry nie zmieniło. Jak nie umiesz pisać, to nie umiesz pisać i tyle. A jak umiesz, to dobrze napiszesz cokolwiek (patrz: np. Baldur's Gate 3 czy klasyczne Mass Effect).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 12:15:59
22.10.2026 11:06
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

PanDaneX Eeee? Mój komentarz nie był skierowany do ciebie (przeczytaj cytat, do którego się odnoszę), więc twoja agresywna reakcja jest w tym kontekście po prostu idiotyczna.

22.10.2026 10:57
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

propagowania własnych ideologii" było najmniejszym problemem Veilguard'a.

Żeby to stwierdzić, wystarczy przeprowadzić bardzo prosty eksperyment myślowy, który jednak najwyraźniej przewyższa możliwości intelektualne "chłopców anty-woke". Czy gdyby z DA Veilguard usunąć wszystkie "elementy woke" (cokolwiek to znaczy...), to gra stałaby się dzięki temu dobra? Postaci fajnie napisane, świat dobrze zaprojektowany, a fabuła ciekawa? Oczywista odpowiedź to: NIE, bo ta gra miała po prostu masę innych problemów i to właśnie one zaważyły na jej porażce, a nie jakieś "złowrogie woke". No ale przyznanie tego przepaliłoby im styki w mózgu i odebrało idiotyczny, oczywiście fałszywy argument "gra była zła, bo woke". Tym bardziej, że już nie raz mieliśmy gry, które mimo elementów progresywnych, nawet w dużej ilości i natężeniu, odnosiły sukces, bo były po prostu dobre. To jednoznacznie dowodzi bzdurności i niedorzeczności twierdzenia, że "gry upadają przez woke".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 11:04:34
22.10.2026 10:45
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Studio jak studio, ludzie przychodzą i odchodzą, taka natura tej branży, więc nie ma co płakać nad logiem czy nazwą, bo to tylko pusty symbol, Statek Tezeusza wielokrotnie przebudowywany na przestrzeni lat, czasem do ostatniej deski. Bardziej mnie interesuje co dalej z ME i DA. Mam nadzieję, że trafią pod skrzydła innego studio, w ramach EA lub poza nim, i będą dalej rozwijane. Być może potencjalny sukces Exodus i The Expanse ich do tego zachęci.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-22 10:46:11
21.10.2026 21:32
Persecuted
9
odpowiedz
Persecuted
171

Tu bardziej chodzi o sposób w jaki dzisiaj twórcy wciskają ideologie i politykę do gier. W filmach, grach, książkach, zawsze jest polityka, ale subtelnie ukryta, a nie wyeksponowana na pierwszym planie.

Akurat tutaj chodzi o to, że dla tych ludzi "wciskaniem polityki" jest tak naprawdę "w grze znajduje się cokolwiek, z czym się nie zgadzam".

post wyedytowany przez Admina 2026-10-22 11:11:31
21.10.2026 10:50
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Jeżeli Xbox Helix miałaby natywną obsługę myszy i klawiatury, a także tryb desktop, to mógłby stać się "domowym urządzeniem multimedialnym" do zabawy i pracy, alternatywą dla laptopa. Wtedy wysoka cena nie grałaby aż takiej roli, bo sprzęt "zielonych" byłby narzędziem, a nie tylko "zabawką".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-21 10:52:42
20.10.2026 14:11
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Jeżeli przedsiębiorstwa, realizując swój cel świadczenia usług, mają negatywny wpływ na obywateli to należy to ograniczyć albo obwarować przepisami tak żeby ten negatywny wpływ ograniczyć

Jaki negatywny wpływ? I w jaki sposób ograniczyć? Odbierając przedsiębiorcom prawo do decydowania ile osób (o ile w ogóle) chcą zatrudnić? A może wręcz wymuszać na nich prowadzenie działalności gospodarczej, żeby tworzyć w ten sposób nowe miejsca pracy?

Nazwałem ich skrótowo "złymi", a teraz wykłócasz się o przymiotnik, którego użyłem?

Zatem nie zrozumiałeś. Nie chodziło o żaden przymiotnik, tylko wykazanie twojego błędnego założenia, że samo użycie AI czyni przedsiębiorcę "złym" i powinno prowadzić do reperkusji, np. opodatkowania.

Czy o co chodzi? Cały czas mówię o przedsiębiorcach, których działalność ma szkodliwy wpływ na społęczeństwo. Nie dlatego, że nie płacą podatków czy łamią prawo. Nie, są szkodliwi nawet gdy działają zgodnie z prawem, ponieważ to prawo nie potrafi jeszcze zabezpieczyć interesów społeczeństwa przed takim rodzajem działalności. Nieważne czy to technologia jest winna, czy chciwość prezesów - należy wprowadzić ograniczenia chroniące społeczeństwo przed negatywnymi skutkami wykorzystania tej nowej technologii.

To jest dość naiwne, ale zarazem bardzo toksyczne myślenie, gdzie wychodzisz z założenia, że większość (pracownicy) ma prawo terroryzować mniejszość (przedsiębiorcy) dla egoistycznej ochrony własnego interesu. Powtarzam po raz kolejny, rolą przedsiębiorcy nie jest i nigdy w historii świata nie było zapewnianie pracy komukolwiek. Jego rolą było, jest i będzie tworzenie dóbr i świadczenie usług. Tyle. Próba wymuszania zatrudnienia przepisami to nie demokracja tylko totalitaryzm.

Tym bardziej, że dlaczego mielibyśmy arbitralnie postawić granicę akurat tutaj, na AI? Dlaczego nie zakażmy automatyzacji w fabrykach albo użycia komputerów w pracy biurowej? Przecież to jeszcze bardziej zwiększyłoby potrzebę zatrudnienia i wszystkim żyło by się lepiej, prawda?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 14:15:18
20.10.2026 13:44
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

A ta "bardzo duża liczba podmiotów" to nadal właściciele firm, a ich zwolnieni pracownicy na tym tracą.

Powtarzam, sensem istnienia przedsiębiorstwa nie jest dawanie pracy, tylko tworzenie dóbr i świadczenie usług. Prawa pracownicze jak najbardziej, to powinno być zapewnione w każdym cywilizowanym kraju, ale zatrudnianie kogokolwiek nie jest i nigdy nie powinno być obowiązkiem przedsiębiorcy. Jak ktoś chce dawać pracę, to droga wolna, niech zakłada własną firmę i zatrudnia kogo tylko zechce, ale nic na siłę.

Tutaj pojawia się bardzo duży problem - jak napisać prawo, żeby piętnowało tylko "złych przedsiębiorców"? Jak ich odróżnisz od pozostałych? Na podstawie czegoś będziesz mógł powiedzieć, że ta firma może korzystać z AI, a tamta musi zapłacić podatek? Łatwiej byłoby opodatkować całą technologię. Tylko, że to musiałoby się dokonać globalnie

Znowu czynisz błędne założenia. "Zły przedsiębiorca" jest zły nie dlatego, że używa AI albo je tworzy, tylko dlatego, że nie płaci podatków, łamie prawa pracownicze, tworzy monopole i syndykaty, mniej lub bardziej legalnie wpływa na światową politykę, zanieczyszcza środowisko itd. To na zwalczaniu tych zjawisk powinny się koncentrować regulacje, nie na AI, bo sama technologia nie jest niczemu winna.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 13:46:25
20.10.2026 13:05
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Wysokie opodatkowanie nie musi mieć na celu powstrzymanie rozwoju, tylko dystrubucję benefitów tego rozwoju dla wszystkich. Wydaje mi się, że to jest najlepsze możliwe rozwiązanie. Ci wspaniali tech-bro tak lubią mówić jak to AI zmieni życie wszystkich ludzi na lepsze, ale jak na razie odbiera pracę ograniczając przychodzy pracowników i nabijając zyski właścicielom. Opodatkowanie pozwala wykorzystać zyski z tej nowej technologii na coś pożytecznego dla całego społeczeństwa.

Mieszasz tutaj dwie, zasadniczo odmienne kwestie: technologię samą w sobie oraz toksycznych, chciwych miliarderów. Ci drudzy jak najbardziej zasługują na to, żeby dobrać im się do tyłka (opodatkować, ukrócić ich bezkarność, zapędy monopolistyczne, wpływy polityczne itd.), ale z ich powodu nie powinna cierpieć technologia, która służy o wiele szerszej grupie podmiotów, także średniego i niskiego szczebla, nie tylko molochom technologicznym.

Parytety to bardziej prymitywne narzędzie, ale byłbym gotowy się z nim zgodzić. Znowu tech-bro twierdzą jak to AI wygeneruje więcej miejsc pracy - no to niech generują. A jak nie są w stanie wymyślić żadnych (choć obiecywać potrafią) to niech chociaż będą tokenowe.

Tworzenie miejsc pracy nie jest obowiązkiem ani celem przedsiębiorcy. Miejsca pracy to zazwyczaj jedynie efekt uboczny, bo działanie przedsiębiorstwa często wymaga nakładów pracy świadczonych przez pracowników. Optymalizacja kosztów (a więc i redukcja zatrudnienia, o ile jest możliwa), to jeden z podstawowych celów każdego przedsiębiorcy, w zasadzie od początku istnienia naszej cywilizacji.

A co można zrobić gdy przedsiębiorcy próbują wypchnąć poza margines lwią część społeczeństwa? Co zrobić gdy ci przedsiębiorcy zamierzają uczynić świat gorszym dla reszty społeczeństwa?

Uderzać w tych konkretnych przedsiębiorców, zamiast piętnować całą gałąź technologii? To trochę tak, jakby chcieć zaporowo opodatkować systemy operacyjne tylko po to, żeby uderzyć w Microsoft - czysty absurd, nie tędy droga.

Państwo i prawo powinny reprezentować i służyć całemu społeczeństwu, a nie tylko wybranym. Więc jeśli ze zdobyczy technologicznych korzystają tylko przedsiębiorcy to należałoby znaleźć sposób aby reszta społeczeństwa też na tym skorzystała

No ale właśnie tak nie jest, z AI z powodzeniem korzysta już bardzo duża liczba podmiotów - małych, średnich, dużych, nie tylko "tech bros".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 13:16:24
20.10.2026 12:08
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Luddystom nie chodziło o zatrzymanie postępu , tylko sprzeciw wobec tego, że na postępie zyskiwali nieliczni, a zwykły człowiek tylko tracił

Ale ruchowi anty-AI właśnie o to chodzi, nawet masz dowód w powyższym komentarzu:
Jedyną opcją jest wojna cywilna , rozwalenie centrów danych oraz firm technologicznych produkujących AI.

Chcą zatrzymać lub przynajmniej spowolnić rozwój sztucznej inteligencji oraz jej wdrażania, wymuszając drakońskie ograniczenia i obostrzenia w jej użyciu (np. parytety dla ludzkich pracowników, bardzo wysokie opodatkowanie itd.). Czyli w pigułce jest to: "Nie chcemy, żebyście korzystali z tej technologii w takim zakresie, jaki pasuje do charakteru i skali waszej działalności, więc będziemy na was wymuszać sztuczne uwzględnianie czynnika ludzkiego, choć nie jest on wam potrzebny i mógłby spokojnie zostać pominięty".

To trochę tak, jakby domagać się, żeby na każdą maszynę, która robi coś w fabryce automatycznie, ustawiać stanowisko, na którym tę samą pracę będzie wykonywał człowiek, tylko dużo wolniej, mniej wydaje i drożej... bo taką mamy wizję troski o człowieka i będziemy ją realizować waszymi rękami, drodzy przedsiębiorcy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 12:22:26
20.10.2026 12:00
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Nie potrzebuje wiekszej ilosci generycznych gier i nie bede ich wiecej kupowal chocby nawet byly tansze, w co watpie.

Tu nie chodzi o mikro gierki robione na kolanie przez losowych ludzi. Prawdziwa walka (w kontekście przyspieszenia i usprawnienia produkcji) toczy się o to, żeby gry AAA mogły powstawać w 3 lata zamiast 7, za 100-150 zamiast 300-400 (i więcej) milionów dolarów. Na obecnym etapie tylko AI może faktycznie z tym pomóc.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 12:01:27
20.10.2026 10:55
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

o tworzeniu technologii na potrzeby człowieka - a nie maszyny

No i po to właśnie tworzy się AI. Kwestią odrębną jest to, jaki człowiek z tego korzysta najbardziej - przeciętny Kowalki czy CEO korporacji, ale nadal, AI tworzy się na potrzeby ludzi, nie maszyn.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 10:55:24
20.10.2026 10:38
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

To już było i się nie udało. Żaden opór nie zatrzyma postępu.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Luddyzm

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-20 10:38:38
17.10.2026 17:27
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Ale większość narzeka, a po pierwsze nawet nie spróbuje

A jak mają spróbować, kupić w ciemno?

17.10.2026 10:02
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Ciągle narzekają na to, że gry stają się generyczne, ale kiedy pojawia się coś, co odbiega od głównego nurtu i próbuje zaoferować coś innego, nagle też mają z tym problem.

Gracze nie chcą po prostu nowości, tylko takich nowości, które im się podobają, czyniąc całe doświadczenie lepszym, a nie gorszym. To, że gra robi coś inaczej, ale w opinii graczy gorzej od innych produkcji, nie jest wartością samą w sobie. Ona musi robić coś lepiej lub przynajmniej tak samo dobrze jak inne gry, a przy systemach czasowych, dla większości ludzi ta przesłanka nie zostaje spełniona.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-17 10:04:45
17.10.2026 09:53
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

pierdzielenie, bo jeśli chodzi o gry FromSoftware, to gdzie jest ta «większość graczy? Zwłaszcza przy Sekiro, w którym nie masz takich możliwości rozwoju postaci jak w pozostałych ich grach?

A co ma piernik do wiatraka?

Tak w ogóle, grałeś w Dawnwalkera? Pytam, bo narzekasz na limit czasu, jakby był jakimś ogromnym utrapieniem, a fakty są takie, że owszem, przed upływem 30 dni nie da się wyczyścić całej mapy i wymaksować Coena, ale czasu jest aż nadto, żeby wykonać wszystkie zadania, zrobić z Coena maszynę do zabijania i zaliczyć dużą część pozostałych aktywności.

Tak grałem. I nie, mój komentarz nie dotyczy BoD tylko podobnych systemów w grach, sztucznie ograniczających to, co możemy robić w danym momencie. Akurat BoD jest pod tym względem ok, bo developerzy odpowiednio wcześnie wystraszyli się (i słusznie), że ten system zniechęci graczy, więc mocno go złagodzili, w zasadzie do poziomu, na którym jego obecność jest praktycznie nieistotna. Tylko prolog zdradza jak to pierwotnie miało wyglądać.

Dla mnie dziwne jest tylko to, że ludzie z Rebel Wolves nie zdecydowali się na dodanie suwaka w opcjach, który pozwoliłby każdemu graczowi zdecydować o tym, jak bardzo restrykcyjnej pod tym względem rozgrywki oczekuje. Wtedy mogliby zostawić swoją pierwotną wizję, ale w formie opcjonalnej.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-17 09:55:09
16.10.2026 16:44
Persecuted
11
odpowiedz
Persecuted
171

Ale dla większości graczy jest to zaprzeczenie dobrej zabawy. Ludzie chcą obcować z grą na własnych warunkach, a nie prowadzić tabelkę w arkuszu kalkulacyjnym i śledzić co, kiedy i jak mogą robić.

I nie, to wcale nie zmusza do ryzyka ani podejmowania trudnych wyborów, tylko sprawia, że musisz wszystko min-maxować. Zamiast robić to, co chcesz w danym momencie robić i realizować własne fantazje (np. eksplorować czy romansować z NPC, odgrywając przy tym jakąś rolę we własnej głowie), robisz to, co się najbardziej opłaca z punktu widzenia fabuły czy mechanik rozgrywki. Gra przestaje być przyjemnością i epicką przygodą, a staje się kolejnym "obowiązkiem", którego trzeba pilnować i stale nadzorować, żeby nic nie umknęło, matematycznym równaniem, które starasz się rozwiązać. Większość ludzi ma takich rzeczy aż za dużo w codziennym życiu, więc nie chce tego samego powtarzać w grach.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-10-16 16:54:03
16.10.2026 16:31
Persecuted
8
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
171

Gracze tego nie lubią, bo to nie wnosi do rozgrywki niczego poza presją, a tylko psuje zabawę.

11.10.2026 16:41
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Cynizm każe mi wierzyć, że na ostatniej prostej gra znowu spadnie z rowerka, ale mój wewnętrzny "fanboj kosmosu" nie traci nadziei ;).

10.10.2026 15:07
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Jest szansa na nową, świetną markę od ND. Uwielbiam SF, więc trzymam kciuki.

29.09.2026 12:04
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

To dość oczywiście, że Phranque nie jest tym, no kogo (co?) wygląda i najprawdopodobniej fabuła będzie się w jakimś stopniu kręcić wokół tajemnicy jego tożsamości.

29.09.2026 10:39
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Dla mnie miałoby to ogromny sens. Gry czy filmy lubią wyjaśniać zbrodnie sprzed lat (AC: Syndicate - Kuba Rozpruwacz, L.A. Noire - Czarna Dalia), więc Zodiac nadałby się idealnie, zwłaszcza gdyby scenarzyści obsadzili w tej roli kogoś nieoczekiwanego.

Moim zdaniem mogliby nawet całkiem zrezygnować z warstwy sandboxowe, bo ona i tak była słaba i wnosiła niewiele, a skupić się na zamkniętych lokacjach, w których prowadzimy śledztwa, trochę jak w grze przygodowej.

24.09.2026 16:35
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Rebel Wolves odpowiedzialne za Blood of Dawnwalker liczyło ponad 160 osób i gra, choć całkiem dobra, nadal wyraźnie daje znać o swojej budżetowości w wielu miejscach. Takie są realia, że jak chcesz mieć jakość AAA, to 250-300 pracowników dłubiących przy projekcie przez ok. 4-5 lat, to absolutne minimum.

22.09.2026 09:42
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

TobiAlex W Polsce nielegalne zdobycie programu komputerowego jest jedną z kodeksowych form kradzieży, więc tak, w naszym porządku prawnym piractwo programów = kradzież. Nie ma to natomiast zastosowania do innego rodzaju własności intelektualnej - filmów, książek, muzyki, zdjęć, obrazów itd.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-22 09:44:36
21.09.2026 19:50
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

To już wiemy jakie anime oglądasz :).

I nie, nie wszystkie anime na tym bazują, jest sporo ciekawszych i ambitniejszych (nawet jeśli nadal dość lekkich) pozycji, które potrafią zaciekawić czymś więcej, niż tylko power fanatasy czy golizną. Nie zawsze łatwo je znaleźć (a sporo niestety zdycha już po 1 sezonie), ale są.

21.09.2026 17:42
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Trzeba spytać skąd AI się nauczyło? Ano na już gotowych nielegalnie używanych do treningu danych

A skąd wiesz, że nielegalnie? USA (za wyjątkiem Kalifornii) w ogóle nie reguluje kwestii treningu AI przy pomocy materiałów zewnętrznych autorów. Unia Europejska ma dyrektywę, zgodnie z którą wolno trenować, o ile autor wyraźnie się temu nie sprzeciwi (tzw. opt-out), za wyjątkiem celów niekomercyjnych (np. badawczych), wtedy autor nie ma prawa wyrazić sprzeciwu. W Japonii jest zasada dowolnego użycia każdego rozpowszechnionego dzieła, bez ograniczeń, w celach komercyjnych i niekomercyjnych, o ile tylko nie narusza to dóbr osobistych autora. W Chinach mają najbardziej restrykcyjne przepisy, bo tam nigdy nie było tzw. "fair use", więc zdobywanie cudzych dzieł zawsze było, o ironio, problematyczne od strony legalności - tak dla zastosowań AI, jak i każdych innych.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-21 19:39:51
21.09.2026 13:28
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Wykorzystanie cudzego głosu jest tak samo chronione prawem, jak wykorzystanie wizerunku, nie ważne, czy uzyskano je z pomocą AI czy nie. Natomiast wykorzystanie AI do wygenerowania zupełnie nowego głosu, który nie należy bezpośrednio do nikogo, niczyich dóbr osobistych nie narusza, nawet jeżeli podobieństwo jest uderzające. Dlatego też zdarzają się aktorzy głosowi, którzy potrafią niemal perfekcyjnie udawać głos innej osoby i żadnego prawa przy tym nie łamią (np. Ian Cardoni i Harry Belden, którzy zastąpili Justina Roilanda w serialu Rick & Morty i wykonali robotę tak dobrze, że niektórzy nawet nie zauważyli różnicy).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-21 13:34:29
19.09.2026 08:30
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

znajde_sposob Czyli to serwisy takie jak GOL są prawdziwym problemem, a ich zniknięcie sprawi, że gry staną się lepsze?

19.09.2026 00:20
Persecuted
6
odpowiedz
Persecuted
171

W sensie, to dla graczy lepiej, że będzie mniej gier, ich jakość spadnie, a ceny pójdą w górę (bo dokładnie takie są prognozy w razie faktycznej zapaści rynku)?

17.09.2026 10:01
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

- Gracze nienawidzą tego typu systemów, opartych na min-maxowaniu, ale my i tak spróbujemy, może nam się uda coś zmienić!
[ Premiera Gry ]
- Ok, gracze jednak nienawidzą tego typu systemów...

Ogólnie sama gra była spoko, ale system czasu dla większości (choć oczywiście nie wszystkich) stanowił bardziej zło konieczne, niż faktyczną wartość dodaną. Głownie dlatego, że obecnie większość ludzi nie ma czasu ani ochoty przechodzić gier wielokrotnie i to jeszcze pod nieustanną presją, wymuszającą zarządzanie logistyką, żeby nie tracić contentu. Gracze chcą jednego, pełnego i satysfakcjonującego doświadczenia na własnych warunkach, a nie kilku sesji po 50-60 godzin, gdzie 10-20% to nowa zawartość, a 80-90% to klepanie tego samego (co jest jeszcze bardziej bolesne, gdy znasz już wszystkie zwroty akcji).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-17 10:01:54
15.09.2026 20:51
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Radek100382 A dlaczego "kilkuosobowe ekipy" nie mogą po prostu robić gier w tym momencie, nie oglądając się na większe podmioty? W jaki sposób "upadek rynku" miałby im pomóc?

15.09.2026 19:32
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Posiadacze klasycznej wersji na Steam, mają ponoć dostać 75% zniżki na nową edycję.

14.09.2026 20:40
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

GreedFire Ja też grałem w W3 lata temu na dość wysokim poziomie (miałem wbite ponad 1500 zwycięstw w 1v1), ale czasy się zmieniają. Co kiedyś było ok, dziś potrafi irytować i przeszkadzać. To jak z przejściem z 30 klatek do 60, to droga bez powrotu, potem już nic nie jest takie samo.

14.09.2026 17:15
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

GreedFire To odpal sobie klasyka, oddal kamerę najbardziej jak się da, a potem to samo zrób w Reforged, wtedy zrozumiesz.

14.09.2026 17:09
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

GreedFire To wiem, natomiast jak pisałem, sam dostęp do nowego silnika zmienia wszystko o 180 stopni. Dla mnie klasyczny WarCraft 3 był w zasadzie niegrywalny z uwagi na niską rozdzielczość i bardzo małe pole widzenia (w kadrze niewiele się mieściło). Na tle nowoczesnych RTS'ów było to szalenie niewygodne, zwłaszcza w tytule tak mocno nastawionym na zręczność i mikrozarządzanie. Usprawnienia z Reforged to eliminują, czyniąc grę w pełni grywalną i wtedy nawet archaiczna oprawa nie przeszkadza.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-14 17:11:14
14.09.2026 12:12
Persecuted
odpowiedz
6 odpowiedzi
Persecuted
171

Ja się cieszę, bo dostałem upgrade do Reforged za darmo. To znaczy, nowa wersja zastąpiła klasyczną, którą miałem przypiętą do konta (choć klasyka nadal można pobrać, wybierając rodzaj instalacji) i choć nie mam dostępu do nowej, zremasterowanej oprawy, to do całej reszty już tak, między innymi do podbitej rozdziałki i możliwości zoomowania kamery, przez co na ekranie nareszcie coś widać i da się komfortowo grać bez zewnętrznych modów.

12.09.2026 14:00
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Widzę niemalże, jak dolary wypadają z monitora.

Ale to właśnie takie gry najczęściej stają się kultowe. Np. RDR2 to pod maską dosyć standardowa gra akcji, która pod wieloma względami jest wręcz przestarzała (np. skrajnie liniowa struktura zadań czy mocna reżyseria całej pętli rozgrywki), ale dzięki tym "niepotrzebnym" i przepłaconym elementom całość jest tak niesamowita i niewiarygodnie wypakowana detalami.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-12 14:01:59
11.09.2026 09:34
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Misha88 To zbyt niepoważne, nawet jak na typowy humor GTA, a przez to niewiarygodne i idiotyczne, jakby napisał to edgy 5-latek. Zamiast tego wystarczy dodać fakt z przeszłości Jasona, że np. po wyjściu z paki pracował jako męska prostytutka i zaraził się HIV od republikańskiego kongresmena, którego zaczął szantażować, żądając kasy. To pasuje do tonu GTA i jest wystarczająco mocne, żeby idioci anty-woke zaczęli się pienić jak szaleńcy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-11 10:55:15
11.09.2026 00:33
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Misha88 Ja to bym się nawet cieszył, gdyby w finale wyszło na jaw, że Jason jest np. ukrytym biseksualistą, który umiera na AIDS. Tylko po to, żeby tym wszystkim prawicowym debilom anty-woke żyłka pękła.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-11 00:34:05
10.09.2026 20:02
Persecuted
4
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
171

Ale z tym Jasonem to chyba tak specjalnie...? Na pierwszy rzut oka to po prostu dobrze wyglądający, napakowany, biały facet, a dodatkowo małomówny stoik, innymi słowy idealny Everyman. Poza tym jeszcze nie jest przesądzone kim on tak naprawdę jest, jaką ma przeszłość itd. Może się okazać, że w rzeczywistości jest kimś zupełnie innym.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-10 20:02:56
09.09.2026 20:41
Persecuted
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
171

To, że zabrał się za Starfielda uważam za dobry krok, w końcu wszyscy chcemy nowych IP prawda? Problem jest taki, że wyszła z tego słaba gra. Ale gdyby zamiast Starfielda zrobili TES VI, to byłoby lepiej? Śmiem wątpić.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-09 20:42:15
08.09.2026 16:01
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Grey[TT][CFOG]

Rozwiązaniem jest przeskalowanie projektów w mniejsze. Zamiast wielki otwarty świat, daj namiastkę w kilku levelach, a resztę wypełnij wartką fabułą. Koszty spadają, ryzyka spadają.

No, np. Gears of War: E-Day. Liniowa oskryptowana i filmowa przygoda w stylu klasycznych odsłon, z budżetem 400 milionów USD i pozostająca w produkcji już 6 lat (od 2020). Albo The Callisto Protocol, świetna gra, która powstała bardzo szybko (4 lata) i kosztowała mało (162 miliony dolarów). A nie, czekaj...

Jasne, są mniejsze tytuły, które można zrealizować za mniejsze pieniądze (np. Spare Marine 2 czy Wukong), ale wiele gatunków po prostu wymaga gigantycznych nakładów. Gier pokroju GTA VI, Wiedźmina 4 czy Cyberpunka 2 nie da się zrobić po kosztach, bez setek milionów to nie wypali.

08.09.2026 15:06
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

JeicamPL

raz podajesz: (...), a innym razem argumentujesz rozdmuchanie kosztów i zespołów

Nie, ja wskazuję, że zespoły są duże, bo muszą takie być, żeby sprostać oczekiwaniom graczy, a nie rozdmuchane (czyli niepotrzebnie duże, ponad miarę), jak niektórzy twierdzą.

Nigdzie nie widziałem krytyki mimiki w Exodus, a krytyka Gothica, czy Świtołaza to na pewno mniejszość.

Zajrzyj na Reddit czy fora Steam.

To jak to jest, jednak głośna mniejszość i te histerię decydują o sprzedaży produkcji tak, że trzeba 300 specjalistów by się Aloy uśmiechnęła i zadowoliła graczy? A jak nie to sprzedaż leci na łeb i na szyję?

Bzdurkowe detale (jak włoski na twarzy czy drganie gałek ocznych) to pomniejsze pierdoły, których może nie być i nie odbije się to znacząco na odbiorze gry. Jest to jednak tylko niewielka i mało znacząca część względem całego nakładu pracy, jaki trzeba wykonać. Nawet jeżeli zrezygnujesz z takich detali, nie przełoży się to na znaczące oszczędności, bo nadal potrzebny będzie wkład tych samych specjalistów, tylko będą musieli włożyć w projekt kilka godzin mniej (ale nadal trzeba ich zatrudniać i opłacać). Głośna większość nie musi tego nawet nigdzie werbalizować, ale zwraca uwagę na takie rzeczy podejmując takie a nie inne decyzje zakupowe. Gry bez takich wodotrysków są często uznawane za przestarzałe i niewarte ceny AAA (w czym zgodni są i gracze i recenzenci).

Czy może jednak marny gameplay, pusty świat, nudny scenariusz i postacie, a przede wszystkim odejście od core serii (mówię o Mass Effect) tworząc MMO-popłuczynę ala Inkwizycja, bo ktoś z góry zadecydował, że wincej = lepiej, zdecydowały, że milcząca większość zabiła ten tytuł?

Ale to nie jest kwestia budżetu czy niedofinansowania. To jest kwestia braku umiejętności, talentu i kiepskiego projektu. Jeżeli weźmiesz piękną ale kiepsko napisaną grę i obetniesz jej budżet, to nie dostaniesz nagle dobrze napisanej gry. Dostaniesz grę nadal źle napisaną, ale po prostu brzydką.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-08 15:13:41
07.09.2026 09:41
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Edziek Ale tu nie chodzi o pro czy antykonsumenckość, tylko twardą matematykę, wynikającą z makroekonomii i logiki produkcyjnej samach gier. Żaden krach nie spowoduje, że gry będzie można stworzyć taniej albo szybciej, bo twardych liczb nie da się w ten sposób przeskoczyć. Co najwyżej, dużych gier będzie jeszcze mnie, będą jeszcze niższej jakości (mniej innowacyjne, bardziej zachowawcze) i będą kosztować więcej, znów stając się rozrywką luksusową, a nie masową, jak w swoich początkach.

Adriiano93 Czyli, tak jak reszta, opowiadasz bajki oparte na myśleniu życzeniowym i spiskowym... Weź sobie orientacyjną rozpiskę kosztów przeciętnej gry AAA (dostępne w internecie), zobacz co ile kosztuje, a potem zastanów się, na ile zaproponowane przez ciebie zmiany są możliwe i jakie faktycznie oszczędności można w ten sposób uzyskać w skali całego projektu. Wtedy (prawdopodobnie) zrozumiesz jak bardzo twoje teorie są oderwane od rzeczywistej produkcji gier.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-07 09:44:24
07.09.2026 09:34
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Edziek Akurat to było wiadomo już od dawna, bo narzut na produkcję rośnie nieproporcjonalnie mocno względem automatyzacji wynikającej z rozwoju technologicznego. Technologia nieco ułatwia życie developerom, ale rosnąca złożoność procesu produkcyjnego rekompensuje to z dużą nawiązką, więc ostatecznie trzeba w to wkładać coraz więcej czasu i pracy, żeby sprostać rynkowym standardom.

06.09.2026 21:09
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Herr Pietrus No właśnie nie, kompletnie nikt nie zechciał wytłumaczyć, w jaki sposób ten hipotetyczny upadek branży (jej wielki reset) miałby ją uzdrowić, ani tym bardziej jakie mechanizmy miałyby to spowodować. Może ty zechcesz wyjaśnić? W jaki sposób upadek branży sprawi, że proces produkcji gier zostanie skrócony i uproszczony, budżety i ceny końcowe gier zmaleją, a jakość i innowacyjność wzrosną? To właśnie te elementy są najbardziej znaczącymi czynnikami, przez które branża znajduje się obecnie w kryzysie, więc bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób jej upadek (a więc przede wszystkim bankructwa i masowe zwolnienia) miałyby temu zaradzić? Masz jakieś konkretne argumenty, czy tak jak reszta po prostu wierzysz w dziecinne fantazje?

06.09.2026 15:48
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Asmodeus

Problemem sa tzw. "diminishing returns". Te dodatkowe wlozone roboczogodziny nie przekladaja sie na wiele lepszy efekt finalny a tym bardziej na opinie graczy (czyli klienta ktory produkt ma kupic). Doszlismy juz o gier, gdzie widac wloski na twarzy postaci (co pewnie zajelo dziesiatki jak ne setki godzin pracy) a w zadnym komentarzu czy recenzji gry nie zobaczysz opisu "dzieki hyperrealistycznej grafice ktora pokazala wloski na twarzy postaci czulem/moglem blahblahblha". To jest nadal gra i te detale #nikogo, poza mala grupa fanatoli, ktorzy podkrecaja sprzet na maxa aby odpalic te detale a w rozrachunku gry pewnie i tak nie ukonczyli.

Tego typu detale to jest niewielka i łatwo pomijalna kropelka (wiele gier wręcz z tego rezygnuje). Tu chodzi o faktycznie istotną robotę, którą trzeba wykonać, bo braki na tym polu są od razu wychwytywane i atakowane. Wystarczy spojrzeć np. na Exodus, który jest krytykowany za twarze postaci, mimikę, animacje czy gestykulację w czasie dialogów, podobnie jak The Expanse, Gothic Remake, AC Shadows albo Blood of Dawnwalker. A jaką zbiorową histerię wywołała mimika w Mass Effect Andromeda chyba nie muszę nawet wspominać. Włoski na twarzy to detal, która nie jest ani konieczny, ani też specjalnie istotny. Ale całą resztę roboty po prostu trzeba wykonać, bo inaczej postaci nie będą wyglądać dobrze i naturalnie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 15:52:48
06.09.2026 14:52
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Devil_Jack

Gra z duszą to uproszczenie, ale można to pojęcie zoperacjonalizować i uczynić nieco mniej subiektywnym. Otóż taka gra powinna spełniać jeden warunek konieczny: powinna to być gra, w którą chcą grać sami deweloperzy.

Czyli zdecydowana większość gier jakie powstają. Developerzy to nie są pracownicy przymusowi w łagrze, przeważająca większość naprawdę robi to z pasji i jest dumna ze swojej pracy. Jeżeli kogoś nie interesuje tworzenie gier albo nie podoba mu się to co robi, to ma alternatywne projekty i alternatywne branże, w których może liczyć nawet na większe zarobki i lepszą stabilność zatrudnienia. Gamedev z reguły przyciąga pasjonatów i marzycieli.

Swoją drogą, stwierdzenie, że "Oczywiście ta klasyfikacja nie ma twardych kryteriów, a jedynie "bo ja tak mówię!". To wygodne, ale analitycznie bezwartościowe" jest bardzo odważne. Aby się o tym przekonać, podaj mi twarde, obiektywne kryteria oceny gier albo jakiegokolwiek innego dzieła kultury.

Ale właśnie o to mi chodzi. "Gra ma duszę", to próba ubrania w zwykłego, subiektywnego "podoba mi się", w bardziej górnolotne stwierdzenie, fałszywa obiektywizacja na zasadzie "To nie jest tylko moje zdanie, to twardy fakt!". "Podoba mi się" albo "nie podoba mi się" jest 100% subiektywne. "Gra ma duszę" albo "gra nie ma duszy" brzmi jak coś obiektywnego, więc niektórzy próbują forsować to jako miarodajne kryterium, co jest zwyczajną próbą manipulacji poprzez legitymizację własnej opinii i nieudolne podnoszenie jej do rangi faktu.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 14:59:32
06.09.2026 14:22
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Herr Pietrus BoD jest solidne, ale to nadal gra, która kosztowała więcej od W3, a posiada może 1/6 jego skali, rozmachu, zawartości czy nawet poziomu dopracowania (samo Rebel Wolves jako punkt odniesienia podaje Krew i Wino). Jak pisałem, gdyby dziś, 11 lat później, chcieć odtworzyć W3, ale na nowoczesnej technologii, koszty spokojnie przekroczyłyby 300 milionów dolarów. Gdyby natomiast chcieć zrobić Wiedźmina na nasze czasy, który nie tylko odtwarza W3, ale idzie o krok dalej i modernizuje całą koncepcję, to nakłady byłyby jeszcze większe. Żeby zresztą daleko nie szukać, budżet Wiedźmina 4 szacuje się na astronomiczne 800 milionów dolarów!

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 14:24:41
06.09.2026 13:43
Persecuted
6
odpowiedz
Persecuted
171

Ale spodziewasz się, że co się wydarzy po takim resecie? Że developerzy zaczną pracować za miskę ryżu? Że tę samą pracę, którą dziś wykonuje 100 ludzi w 2 miesiące, wykona 5 ludzi w 2 tygodnie, bez utraty jakości? Na czym miałoby polegać zbawienne działanie takiego kolapsu?

06.09.2026 12:53
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Asmodeus Lwia część kosztów, jak sam zaważyłeś, to koszty pracy. Życie staje się coraz droższe, zwłaszcza w dużych miastach, więc i developerzy muszą zarabiać coraz więcej, żeby móc normalnie egzystować w Kalifornii czy Teksasie, w których podstawowe wydatki na życie stały się horrendalnie wysokie.

A dlaczego trzeba więcej developerów? By wszystkie aspekty produkcyjne stały się o wiele bardziej skomplikowane i wymagające większego nakładu pracy. Wystarczy sobie porównać, ile czasu pewne rzeczy zajmowały kiedyś, a ile dziś. Np. "wyrzeźbienie" modelu 3D dla głównej postaci (protagonisty) w grze TPP w czasach PS1 zajmowało 20 godzin, w czasach PS3 było to już 80 godzin, a obecnie, w czasach PS5 zajmuje to nawet ponad 600 godzin, zwykle wymagając koordynacji całego zespołu, gdzie każdy odpowiada za coś innego (Character Artist, Technical Artist, Grooming Artist, Cloth & Simulation Artist, Rigging Artist, Facial Animator, Blendshape Specialist itd.). Kiedyś model to była prosta bryła z koślawymi animacjami, pokryta rozmazaną teksturą. Dzisiaj masz skomplikowaną mimikę, fizykę ubrań, włosy, renderowanie materiałowe (PBR), oświetlenie oparte na śledzeniu promieni itd.
Jeszcze "ciekawiej" wygląda to np. dla lokacji. W czasach PS1 zbudowanie jednej miejscówki zajmowało średnio 50 godzin, w czasach PS3 już ok. 400, a dziś to nawet 5000 godzin i więcej, w które zaangażowane jest sztab "mróweczek", gdzie każda odpowiada za coś innego i musi ściśle współpracować z innymi (co znacznie utrudnia logistykę i koordynację działań). Dlatego właśnie gry potrafią powstawać 5-7 lat przy zaangażowaniu setek pracowników, tego po prostu nie da się wyeliminować, przy zachowaniu współczesnych standardów technologicznych. AI daje na to jakąś nadzieję, ale jeszcze sporo lat upłynie, zanim do tego dojdzie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 14:01:15
06.09.2026 12:14
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Szumnyj "Gry z duszą" to jest takie typowe pierdzielenie, żeby móc czysto subiektywnie wskazywać palcem i mówić "to jest dobra gra z duszą!" albo "to jest gówno bez duszy!". Oczywiście ta klasyfikacja nie ma twardych kryteriów, a jedynie "bo ja tak mówię!". To wygodne, ale analitycznie bezwartościowe.

Darek1785

według odgórnych zaleceń na które zwykły pracownik nie ma żadnego wpływu i nie może dodać nic od siebie ani zaproponować do produkowanej gry, takie gry są produkowane w stresie, a zwykły pracownik robi to tylko dla miesięcznej wypłaty

Właśnie opisałeś proces produkcyjny Red Dead Redemption 2 i GTA VI. Czyli te gry "nie mają duszy"?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 12:18:33
06.09.2026 11:59
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Ale to nie jest kwestia "sztucznego rozdmuchania", tylko próby sprostania oczekiwaniom współczesnych graczy (i nie, głośna mniejszość na forach czy Reddicie się nie liczy, liczą się statystyki sprzedaży generowane przez milczącą większość).

Żeby to sobie uzmysłowić, najlepiej przeliczyć (czysto orientacyjnie) ile kosztowałyby hity sprzed lat, gdyby chcieć je zrobić dziś, z uwzględnieniem dzisiejszych standardów technologicznych i oczekiwań graczy w tym względzie.

Mass Effect 2, wtedy powstał za ok. 18 milionów dolarów, dziś koszt stworzenia takiej gry szacuje się na 200-220 milionów.
Dead Space 2, wtedy ok. 60 milionów, dziś 160-200 milionów (The Callisto Protocol kosztował 162 miliony w 2022 roku, więc to idealna wskazówka).
Batman: Arkham Asylum, wtedy ok. 30 milionów, dziś szacunkowo 100-120 milionów.

A przypominam, że cały czas mówimy o stworzeniu TYCH SAMYCH gier pod względem skali i zawartości, tylko z zachowaniem standardów jakościowych oczekiwanych przez obecnych graczy (a więc np. mo-cap, mimika twarzy, gestykulacja, różnorodność modeli postaci, animacje, level design, efekty, tekstury itd.). To, co kiedyś było akceptowalne mimo uproszczeń, dziś byłoby uważane za przestarzałe i poniżej poziomu. Już przy Blood of Dawnwalker ludzie burzyli się (słusznie!), że różne niedoróbki i niższa jakość niektórych elementów nie są akceptowalne przy cenie 70 dolarów na start.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 12:08:26
06.09.2026 11:42
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Czyli da się? Da się. Tylko trzeba zrobić dobrą grę z duszą. Taką dla graczy, nie dla inwestorów ;)

Zdefiniuj "grę z duszą". Zgaduję, że jest nią każdy tytuł, który ci się podoba? Jak uważasz go za dobry, wtedy ma duszę. Jak ci się nie podoba, wtedy duszy nie ma, zgadłem?

Oni ją nazywają AAA ze względów marketingowych. Przecież to znana sztuczka: nazwanie swojego produktu produktem "premium" uzasadnia w oczach kupującego wysoką cenę i daje gwarancję jakości.

Zapewne, ale to nie zdejmuje z nich (i z wydawcy) odpowiedzialności za te słowa. Jeżeli obiecujesz produkt w danej jakości (budżecie), to nie możesz się potem tłumaczyć "oj, tak mi się tylko napisało...".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 12:03:12
06.09.2026 11:13
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Ale zdajesz sobie sprawę, że taka "mniejsza gra" jak Baldur's Gate 3, nadal kosztowała ok. 150 milionów dolarów, bez kosztów marketingu? To było w latach 2017-2023, gdzie takie Blood of Dawnwalker, powstające w latach 2022-2026, szacunkowo kosztowało 100 milionów, a twórcy sami nazywają swoją grę (np. na stronie internetowej) AAA.

06.09.2026 11:03
Persecuted
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
171

A taki kryzys, w przeciwieństwie do tamtego, branża może naprawić sama: dyscypliną budżetów, realistycznymi celami i przypomnieniem sobie, że świetna gra nie musi kosztować czterystu milionów.

No tu jest pies pogrzebany, bo to nie takie proste. Np. GoW: E-Day ma być, wedle zapowiedzi, grą bliską klasycznej formule z 2006 roku, oferując liniową, filmową opowieść bez otwartego świata, pojazdów i innych udziwnień. Jaki gra ma budżet? Oficjalnie nie wiadomo, ale nieoficjalnie Tom Henderson mówi nawet o kwocie powyżej 400 milionów dolarów! W tej sumie zawarte są też tzw. R&D (Research and Development), ponieważ studio The Coalition pełni obecnie rolę "Laboratorium Xboxa", opracowując i testując różne rozwiązania technologiczne dla całej platformy, ale nawet gdyby wyciąć te koszty rozwojowe, całość nadal trzymałaby się blisko 300 milionów lub więcej.

Inny przykład to niedawne Blood of Dawnwalker. Produkcja solidna, ale jednak ustępująca skalą czy ilością zawartości nawet Wiedźminowi 3 sprzed dekady, a zgodnie z dosyć prawdopodobnymi szacunkami, kosztowała przecież znacznie więcej od niego! Wtedy w Wiedźmina 3 wpompowano ok. 80 milionów dolarów (z marketingiem), dziś byłby to wydatek bliższy 350 milionów, nawet przy zachowaniu tej samej skali, poziomu szczegółowości i ilości concentu. O takiej kwocie twórcy BoD mogli tylko pomarzyć i to widać w samej grze.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 13:11:52
05.09.2026 13:13
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Pierwszy sezon był nawet nawet, tylko trochę zbyt sterylny, ale ekipa dopiero się uczyła "mrocznego fantasy". Drugi był okropny, ledwo wysiedziałem na nim do końca (głównie za sprawą horrendalnych zmian w fabule względem oryginału i skakania z miejsca na miejsce bez ładu i składu). Trzeci sporo lepszy, ale nadal niepozbawiony wad. Czwarty nawet dawał jakąś frajdę z oglądania. Wątek ze szczurami zrealizowano tak sobie (poza samym Bonhartem), ale podróż Geralta i ekipy była już całkiem spoko. Nareszcie można było poczuć upływ czasu, odległości w tym świecie i jakieś sensowne więzi między bohaterami.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-05 13:15:00
03.09.2026 15:44
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Potem sie dziwia gracze ze wszystkie gry robi sie na jedno kopyto.

Prezentujesz tutaj zasadniczy błąd myślowy. To, że coś jest nowe (lub rzadko wykorzystywanie, bo koncepcja czasu jako zasobu już w grach istniała), nie oznacza z automatu, że jest to dobre, warte uwagi i należy to przyjmować z entuzjazmem. Gdyby np. CDPR wpadł na pomysł przy okazji Wiedźmina 4, że miecze Ciri pękają po jednym uderzeniu i stają się niezdatne do użytku aż do momentu naprawy, to uznałbyś, że to fajna i ciekawa koncepcja? Przecież to brzmi super oryginalne i nikt na to jeszcze nie wpadł, więc na pewno musi sprawiać masę frajdy, prawda? Ludzie chcą nowości, ale nie nowości dla samej nowości, tylko takiej, która rzeczywiście wnosi do gry coś fajnego i wartościowego.

A tu sytuacja jest jeszcze bardziej klarowna, bo ta koncepcja nie tylko intuicyjnie brzmi dla wielu graczy bardzo słabo. Ona była przetestowana w praktyce, gdzie faktycznie się okazało, że większości ludzi psuje ona zabawę i pogarsza doświadczenie z grą.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-03 15:46:11
03.09.2026 14:41
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

A, i winę zwalam na Todda Howarda (bo na kogoś trzeba), bo to Skyrim rozpropagował ideę, że mówienie graczowi "nie" jest passe i gracz musi mieć możliwość 100% wyczyszczenia gry za pierwszym przejściem. I teraz gracze z automatu oczekują tego w każdej grze.

Winę ponosi brak czasu, ilość gier, a także ich design. W dzisiejszych czasach tylko niewielki procent graczy w ogóle kończy gry, nawet takie krótkie i liniowe na kilka godzin, a co dopiero RPG na kilkadziesiąt czy kilkaset. Przechodzenie ich ponownie to już rozrywka zarezerwowana dla jakiegoś promila graczy, zupełnie nieistotnego statystycznie. Realia są takie, że większość ludzi chce przeżyć jedną, intensywną, satysfakcjonującą i pełną przygodę, która zaoferuje im wszystkie smaczki za pierwszym razem, bo kolejnych po prostu nie będzie. Tym bardziej, że gier faktycznie zasługujących na ponowne przejście jest ledwie garstka, a większość, nawet takich oferujących tzw. "branching narratives", zwykle daje ci 10-20% nowości i 80-90% tego samego, co w RPG na kilkadziesiąt godzin zwykle oznacza mozolne klepanie nudnego contentu (bo znamy już wszystkie zwroty akcji), żeby dokopać się do faktycznych nowości, które często i tak okazują się iluzoryczne, bo fabuła prowadzi w dokładnie ten sam punkt, tylko inaczej.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-03 14:43:50
03.09.2026 14:32
Persecuted
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
171

Mechanika czasu w tej grze jest zaskakująco... daremna. Twórcy szumnie zapowiadali, że będzie stanowić fundament rozgrywki, ale praktycznie wszyscy recenzenci są zgodni, że nie jest to prawda, bo czasu jest tyle, że spokojnie można ukończyć wszystkie zadania fabularne i jeszcze zostanie spory zapas. Całej mapy nie wyczyścisz, bo to zjada ok. 40 dni, ale nawet wtedy rezygnujesz praktycznie tylko ze śmieciowych aktywności, dających XP i loot (które ponoć wcale nie są nawet wymagane do komfortowej zabawy, bo w grze można robić naprawdę OP buildy).

Moja hipoteza jest taka, że wiele miesięcy temu developerzy faktycznie chcieli mocnej wbetonować ten system w rozgrywkę, ale widząc duży i zdecydowany opór graczy, postanowili go mocno złagodzić. Moim zdaniem słusznie, bo ogół graczy po prostu nie lubi mechanik wywierających presję i to się najpewniej nigdy nie zmieni. Większość z nas gra w takie gry z chęci eskapizmu i przeżycia fajnej przygody we własnym tempie i na własnych warunkach, a nie żeby dokładać sobie stresu, którego i tak mamy pod dostatkiem w codziennym życiu. No a przy takim budżecie nie możesz sobie pozwolić na robienie niszowej gierki dla garstki zapaleńców i musisz zawojować głównie mainstream, inaczej możesz pakować walizki.

Cała ta sytuacja pokazuje zresztą, że to, co wiele osób mówiło od początku: "Dajcie nam po prostu grę w stylu Wiedźmina 3" (w sensie klimatu i pisarstwa), okazało się trafne i żadne udziwnienia nie są potrzebne. W BoD można grać (z grubsza) jak w W3, olewając system czasu i wcale nie psuje to zabawy. Nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas w opcjach pojawiła się możliwość wyłączenia lub przynajmniej customizowania upływu czasu, nawet do poziomu, gdzie wyczyszczenie mapy i uratowanie rodziny staje się możliwe. Tak samo widzę tu przestrzeń na customizowanie w drugą stronę, dla tych, którzy faktycznie chcą poczuć presję i np. obniżyć sobie limit do 20-15 dni. Wtedy każdy byłby zadowolony, a BoD tylko by na tym zyskał, przyciągając nowych nabywców.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-03 14:54:22
03.09.2026 12:10
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171
Wideo

Nie wiem jak inne gatunki, ale ja np. lubię industrial i NDH od AI. Szczerze, nie kojarzę żadnego human slopu o podobnym brzmieniu.

https://www.youtube.com/watch?v=RWOenayNE0o

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-03 12:10:32
03.09.2026 11:07
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Brak nowych talii to jednak spore rozczarowanie 😐.

02.09.2026 13:10
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

No i super, ich wygrana to też nasza wygrana, bo zwiększa szansę na kolejne dobre tytuły w przyszłości. Gratuluję i życzę im dalszych sukcesów.

02.09.2026 09:20
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Typowe, wyssane z tyłka dopasowanie narracji pod tezę. Mamy w filmie scenę, gdzie trzech białych facetów bije czarnoskórego:

"To jest woke! Atak na tradycyjne wartości i białego heteroseksualnego mężczyznę, który jest ukazany jako oprawca i złoczyńca, w czasie gdy czarnoskóry to biedna ofiara przemocy!".

Gdzie indziej mamy scenę, gdzie czterech Latynosów bije białego faceta:

"To jest woke! Biały, heteroseksualny facet zostaje ukazany jako bezbronna ofiara, pozbawiony jaj, charyzmy i charakteru by przeciwstawić się swoim oprawcom, a kolorowi zostają ukazani jako cool i bad ass gangsterzy, których wszyscy szanują!".

I tak za każdym razem. Dosłownie do każdej sceny, choćby skrajnie przeciwstawnej, można dorobić narrację o "złym woke", którego przy odrobinie złej woli można dopatrzeć się we wszystkim. Ty właśnie robisz coś takiego i to jest nie tylko idiotyczne, ale przede wszystkim żałośnie słabe, bo tylko ktoś naprawdę ograniczony (jak np. ludzie zakochani w kanałach grifterskich...) nie zobaczy w tym oczywistej i bezczelnej manipulacji, robiącej z odbiorcy debila.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-02 09:20:44
31.08.2026 21:34
Persecuted
15
odpowiedz
Persecuted
171

Wynika to z faktu, że taki system praktycznie nigdy w grach nie działa, choć był testowany kilka razy, a tutaj "przekonanie się", czy jest inaczej, to kwestia ok. 300 zł i nie każdy ma ochotę na taką inwestycję "z ciekawości".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-31 21:35:37
31.08.2026 20:39
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

CyxVonTrix Klasyczny wybór w grach RPG sprowadza się do kwestii fabularnych. Tutaj aspekty fabularne są przemieszane z mechanicznymi (jak np. loot czy rozwój postaci), więc to jednak coś innego.

31.08.2026 19:35
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Sidequesty to pół biedy, faktycznym problemem może być to, że czas zjadają też inne aktywności, nawet otwieranie skrzyń. Dla wielu takie balansowanie i zastanawianie się co warto, a czego nie warto robić, może być po prostu zaprzeczeniem dobrej zabawy.

31.08.2026 18:47
Persecuted
16
odpowiedz
Persecuted
171

Ale że Baldur's Gate 3 zły 😮?

31.08.2026 18:45
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Czyli w sumie tak jak się spodziewałem, system czasu jest znośny, ale na dłuższą metę bardziej szkodzi niż dodaje do gry coś wartościowego (co było do przewidzenia, bo już niejedna produkcja tego próbowała i wyniki zawsze były takie same).

Całe szczęście, że reszta wyszła solidnie i się broni, co daje nadzieję na dobrą sprzedaż i kolejne projekty od tego studia.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-31 18:46:16
31.08.2026 12:59
Persecuted
7
odpowiedz
Persecuted
171

Ja im życzę jak najlepiej, chociaż pozostaję sceptyczny. Moim zdaniem jak gra wykręci 80+ to będzie już gigantyczny sukces.

29.08.2026 18:20
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

NewGravedigger Lepszego potwierdzenia na to, że brak ci argumentów, dać nie mogłeś. Następnym razem pomyśl, zanim napiszesz, wtedy się nie ośmieszysz. Czuwaj!

29.08.2026 18:07
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

NewGravedigger Nie, to nie jest zmiana tematu, to jest zwrócenie uwagi na zagadnienie, pod które próbujesz się nieudolnie podpinać, dając jedynie wyraz swojej hipokryzji i cynizmowi. Łatwo jest forsować określone zachowania, kiedy ty sam niczego nie poświęcasz (zgaduję, że nawet nie masz dostępu do Netflixa), próbując przeprowadzać rewolucję cudzymi rękami i oczekując od innych określonych postaw. Gdy jednak chodzi o twoje własne poświęcenie, wtedy nagle pseudo pro-konsumencki zapał znika, ciekawe czemu...

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-29 18:07:30
29.08.2026 15:45
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

NewGravedigger

Zakładam, że kolega wyżej twierdził, że zbroja dla konia jest akceptowalna bo żadna firma nie pozwoli sobie na taki strzał w kolano jak płatne dodatki kosmetyczne.

Kompletnie nietrafiona analogia. Dodatki kosmetyczne są korzystne dla developera czy wydawacy, bo spełniają swój główny cel, tzn. generują ogromny zysk niskim kosztem. Z kolei celem trailera nie jest zarobek, tylko marketing, promocja, reklama, budowanie hype'u i świadomości produktu, napędzanie pre-orderów itd. Nawet T2 by się na tym przejechało, gdyby postanowiło zrobić z trailera trwały exclusive dla Netflixa, zamykając go za paywallem, a nie czasowy na 6 godzin. Nie wspominając o każdym innym wydawcy, który nie ma aż tak wyczekiwanego globalnie produktu, dla nich takie kombinacje byłyby katastrofą, mogącą wywołać skutek wręcz odwrotny, czyli spadek zainteresowania i wrogość społeczności, zamiast hype'u.

Poza tym, czy mógłbyś nie uciekać od odpowiedzi i ustosunkować się do koncepcji bojkotu konsolowej wersji GTA VI aż do czasu premiery wersji PC-towej? Popierasz akcję? Będzie zachęcał innych? Weźmiesz udział?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-29 15:47:02
29.08.2026 13:19
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Halabarda Geralta To nie na się skupiam, tylko właśnie oni, ludzie twierdzący, że to był "test zainteresowania". Ja wręcz przeciwnie, uważam, że wygenerowany ruch nigdy nie był ich celem samym w sobie.

29.08.2026 12:36
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

NewGravedigger Do ciebie najwyraźniej nie dociera słowo pisane. Ludzie wygenerowali ogromny ruch w serwisie, ZGODNIE Z PRZEWIDYWANIEM MARKETINGOWCÓW. Tylko teraz odpowiedź sobie na pytanie: Co z tego wynika? Co z Netflixowi daje ruch wygenerowany tym trailerem? Nic, stanowi jedynie potwierdzenie pierwotnego założenia, które od początku było 100% jasne i nie stanowi żadnej nowej informacji dla samej platformy.

Co więcej, dla konsumentów nie oznacza to absolutnie nic.
1. Żadna inna gra, od żadnej innej firmy, nie wygeneruje takiego globalnego zainteresowania, więc nikt nie ma w ręku tak silnej karty przetargowej jak Rockstar. Jestem absolutnie pewien, że nawet trailer Wiedźmina 4 czy nowego Call of Duty nie miałyby szansy na takie zainteresowanie.
2. Żadna firma nie zdecyduje się nigdy na całkowitą wyłączność i zamykanie trailera za paywallem, bo trailer jest NARZĘDZIEM MARKETINGOWYM, które ma służyć wzbudzaniu zainteresowania i napędzaniu sprzedaży, więc ukrywanie go przed graczami jest przeciw-skuteczne. Poza tym, nawet gdyby próbowali, to re-uploady i tak pojawiłyby się w ciągu kilku minut, choćby nawet na pornhubie, więc to bez sensu. A czasowa wyłączność, liczona nawet nie w dniach, tylko godzinach, jest jak najbardziej akceptowalna, bo po prostu niczego nie zmienia. Jeżeli ktoś nie jest przewrażliwionym na swoim punkcie płatkiem śniegu, to nawet tego nie zauważy. Tym bardziej, że poza GTA, większość ludzi nie czeka na trailer z wypiekami na twarzy, odliczając godziny do jego premiery, tylko po prostu odlała YouTube i widzi "O, trailer gierki, na którą czekam, już wyszedł, obejrzę sobie!".

Większy sens od bojkotowania trailera, miałby zbojkotowanie wersji konsolowej aż do premiery wydania PC-towego, żeby przeciwstawić się dyskryminacji graczy PC-towych. To byłoby faktycznie pro-konsumenckie zachowanie ze strony graczy. Rozumiem, ze będziesz do tego zachęcał i sam też się przyłączysz?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-29 12:53:19
29.08.2026 09:55
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

możliwość zbierania ziół z konia (których to ziół - przez spartaczony system alchemii - i tak po pewnym czasie jest aż nadto i nie ma sensu ich zbierać).

To nawet nie o to chodzi. Zioła to darmowe złoto, więc wyrywając chwast z ziemi, zyskujesz ekwiwalent jednej korony (czasem więcej), który potem wystarczy spieniężyć u alchemika czy zielarza. Właśnie dlatego ja sam rzadko korzystałem z Płotki, woląc biegać z miejsca na miejsce i kosząc po drodze całe pola kwiatów czy ziół. Czasem taka krótka wycieczka między wsiami potrafiła wygenerować 150-200 koron, co we wczesnej i środkowej fazie rozgrywki było mega przydatne, bo naprawy i ulepszenia nie są tanie. Dopiero gdzieś na Skellige miałem na tyle gotówki, że przestałem to robić.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-29 09:56:01
29.08.2026 09:39
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

NewGravedigger Najwyraźniej nadal nie rozumiesz, więc wyłożę ci to najprościej, jak się tylko da. Sami twierdzicie, że dla Netflixa i T2 cala tak akcja to eksperyment. Eksperyment musi się tezę badawczą (przedmiot badania), prawda? Waszym zdaniem Netflix badał tezę "Czy trailer będzie popularny i czy uzyska dużo wyświetleń?", co jest założeniem całkowicie absurdalnym i bezsensownym. Równie dobrze można by badać tezę "Czy wkładając rękę do wody, ręka stanie się mokra?". To po prostu nie ma sensu, bo nawet bez badania odpowiedź jest oczywista: TAK!

Jeżeli kupujesz czasową wyłączność na trailer najbardziej oczekiwanej gry świata, to z góry możesz zakładać, że obejrzy go każdy, kto tylko ma dostęp do usługi, a więc od początku było pewne, że cała ta akcja wygeneruje rekordowy ruch. Przy czym jak pisałem, samo zainteresowanie niczego nie dowodzi, bo ono było 100% przewidywalne i oczywiste dla obu stron, na długo przed samą akcją. To efekt działania starych jak świat i bardzo dobrze poznanych w marketingu mechanizmów: wysoki popyt + limitowana podaż.

Właśnie dlatego wasze założenie, że "Netflix badał zainteresowanie za pomocą wyświetleń", jest zgoła idiotyczne. Tu nie było czego badać, bo nawet dziecko z góry mogło przewidzieć rezultat. Gdyby Netflix dodał jakiś mocno wyczekiwany film, na krótko przed premierą w innych usługach, to efekt były taki sam. To nie kwestia trailera, tylko tego, jak działa ludzka psychika.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-29 09:44:01
28.08.2026 18:52
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

abesnai Zależy od gry. Moim zdaniem akurat w horrorze kosmicznym nic nie przebije kosmicznej pustki, to jest po prostu najpotężniejszy straszak, jaki można sobie wyobrazić w takim settingu. Inne straszaki mogą być dobre a nawet bardzo dobre, ale nigdy nie będą tak dobre jak kosmos, bo z nim nic nie może się równać. Walkę mogłoby ewentualnie nawiązać dno oceanu albo jakaś planeta o super nieprzyjaznych warunkach, jak Wenus, ale nie zanosi się, żeby Isolation 2 miało coś takiego.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-28 18:55:31
28.08.2026 12:22
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Komu jak komu, ale pomarańczowemu się na pewno oberwie :).

28.08.2026 11:53
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Nie mam nic do otwartych przestrzeni, ale trochę mi nie leży, że jest to planeta z atmosferą. Przebywanie w kosmicznej próżni wywołuje w nas pewien rodzaj pierwotnego lęku, do którego nie trzeba nawet potwora, po prostu podskórnie czujmy się nieswojo, mając wrażenie, że coś tu jest bardzo nie tak. Gdy pojawia się atmosfera, ten lęk znika, choć nieraz z technicznego punktu widzenia nie robi ona żadnej różnicy. Dokładnie tak jest np. z ziemskim Księżycem i Marsem, gdzie ten pierwszy zdaje się nam złowrogi i martwy, a ten drugi całkiem swojski, przypominający coś, co dobrze znamy z naszej codzienności (horyzont, rozproszone światło, miękkie cienie, kolor nieba), choć atmosfera Marsa jest tak cienka, że z naszego punktu widzenia mogłoby jej tam praktycznie w ogóle nie być.

No a tu sytuacja jest nawet gorsza, bo ta planeta ma atmosferę przystosowaną dla ludzi (można funkcjonować nawet bez kombinezonu), jest roślinność, jest życie. Całość jest po prostu trochę zbyt "ziemska". Częścią uroku "jedynki" było właśnie to, że gracz z jednej strony marzył, żeby czym prędzej uciec z Sevastopola, byle tylko znaleźć się poza zasięgiem nieśmiertelnego kosmity, ale z drugiej strony miał świadomość, że na zewnątrz jest jeszcze gorzej, bo próżnia jest nawet bardziej zabójcza niż Xenomorph. To budowało niesamowite napięcie i poczucie uwięzienia, izolacji, a teraz tego zabraknie...

Mam nadzieję, że chociaż ONTOS, który rozgrywa się właśnie na Księżycu, dostarczy więcej tego "lęku przed próżnią".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-28 12:00:58
28.08.2026 11:40
Persecuted
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
171

To było do przewidzenia. Oczywiście co innego gameplay, co innego grać samemu, ale na wczorajszym pokazie nie było czuć braku płynności, którą często da się wyłapać w grach 30 FPS.

27.08.2026 21:46
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

Niesamowite to jest, cały trailer zleciał niczym odcinek dobrego serialu, nawet nie wiem kiedy. Aż trudno uwierzyć, że to bazowe PS5. Rockstar to jednak klasa.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 21:52:28
27.08.2026 18:01
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Akurat tu ma rację. Wielu polityków jest jeszcze na etapie "Co to AI?" albo "Moi następny będą się o to martwić", ale rewolucja dzieje się tu i teraz, nie za 10-20 lat. W tym sensie Gates prawidłowo diagnozuje, że jeżeli nasi reprezentanci nie zareagują teraz (a nic na to nie wskazuje), to za kilka lat będzie po prostu za późno.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 18:02:07
27.08.2026 17:49
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Kowalus20 To właśnie wy nie rozumiecie tej sytuacji. Kupując wyłączność na coś (czasową lub stałą), co jest objęte wysokim popytem, możesz być praktycznie pewien, że wygeneruje to rekordowo wysokie zainteresowanie, o ile nie trzeba za to płacić (a w tym przypadku nie trzeba, bo dotychczasowi subskrybenci nie muszą dopłacać ani grosza). Jeżeli więc wam się wydaje, że oni robią to zastanawiając się, jaka będzie oglądalność trailera, to znaczy, że totalnie nie ogarniacie marketingu ani ludzkiej psychologii... Oni nie sondują w ten sposób zainteresowania trailerem, bo to jest oczywiste i w 100% przewidywalne, w końcu mówimy o bodaj najbardziej wyczekiwanej grze na świecie. Jeżeli jest tu cokolwiek eksperymentalnego, to tylko kalkulacje dotyczące tego, ile obie strony mogą na takim układzie zyskać, a sama wysoka oglądalność niczego nie przesądza.

Poza tym zapytam także ciebie, czy konsolowcy powinni bojkotować GTA VI aż do premiery wersji PC-towej, żeby w ten sposób okazać wydawcy niezadowolenie z dyskryminacji graczy PC-towych?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 17:53:11
27.08.2026 16:42
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

prd

oczywiście, że udowadnia, udowadnia ile osób zebrało się przed odbiornikami bo gta trailer, ile osób opłacających, a nie oglądających odpaliło platformę, ile osób kupiło specjalnie suba.

To jest właśnie błędne założenie. Ludzie zbierają się przed ekranami, bo CHCĄ ZOBACZYĆ TRAILER. Gdyby był na YT, zebraliby się przed YT. Gdyby był na Pornhubie, zebraliby się przed Pornhubem. Jest na Netflixie, więc zbierają się przed Netflixiem, to prosta logika. W ten sposób niczego nie wspierają, po prostu korzystają z owoców, za które i tak już zapłacili, tylko głupi by z tego zrezygnował.

NewGravedigger

I nie, to że masz już to opłacone nie usprawiedliwia oglądania, bo nie chodzi o kasę, a o statystki. Gdyby tego nikt nie obejrzał, to i netflix i inne firmy 5 razy by się zastanowiły czy warto brać udział w takiej szopce.

Statystyki czego? Wyświetleń? Przecież to oczywiste, że będą duże, bo skoro ludzie mogą zobaczyć trailer wcześniej, to czemu mieliby tego nie zrobić, skoro i tak już za to zapłacili? Myślisz, że ludziom robi różnicę, gdzie go obejrzą? Nie, oni po prostu obejrzą tam, gdzie mogą to zrobić najwcześniej, to jest oczywiste. Duża oglądalność nie oznacza w tym przypadku sukcesu platformy samej w sobie, co raczej dowodzi zainteresowania trailerem. Netflix mógłby odtrąbić sukces gdyby faktycznie odnotował wzrost subskrypcji.

Pabloninho

dlatego, aby w imię strajku nie obejrzeć tam.

A czy jako konsolowiec, w imię strajku, byłbyś skłonny nie kupić GTA VI aż do premiery wersji PC-towej, żeby pokazać Rockstarowi i T2, że domagasz się, aby wszystkie wersje wychodziły równocześnie?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 16:46:04
27.08.2026 15:27
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

A nie ma niczego pomiędzy ukraińskim patriotyzmem i skrajnym nacjonalizmem?

27.08.2026 15:23
Persecuted
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
171

Letten wydaje mi się mało interesujące, takie ni to Velen, ni Toussaint, ale cała reszta pewnie będzie super.

27.08.2026 14:52
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

prd To właśnie ty nie rozumiesz. Równie dobrze mógłbyś apelować do konsolowców, żeby bojkotowali GTA VI aż do dnia premiery wersji PCtowej, bo inaczej utwierdzi to Rockstara i T2 w słuszności dyskryminacji PC-towców.

Jeżeli ktoś może mieć coś fajnego wcześniej niż inni, nie płacąc za to extra, to oczywiście, że po to sięgnie, bo czemu miałby tego nie zrobić? Ale to nie dowodzi ani sukcesu, ani słuszności całej tej akcji marketingowej, bo o czymś takim można by mówić dopiero wtedy, gdyby ludzie faktycznie wykupili subskrypcje specjalnie dla tego trailera. Samo oglądanie go w ramach posiadanej już wcześniej subskrypcji niczego nie udowadnia.

Lucek97 Mnie to na szczęście nie przeszkadza, wystarczy mi japoński VO i angielskie napisy :).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 14:57:24
27.08.2026 12:44
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Weź poprawkę na to, że zgodnie z informacją, pierwsze nagranie jest w presecie ultra (i to wygląda naprawdę dobrze), a drugie w medium i zgodnie z oczekiwaniem, wygląda tak sobie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 12:46:34
27.08.2026 12:42
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Lucek97 Prawda, Netflix ostatnio mocniej idzie w anime i to mnie cieszy, bo już od jakiegoś czasu to tam znajduję więcej frajdy, niż w typowym live-action. Crunchyroll nadal wygrywa pod tym względem, ale to akurat nie dziwne, zważywszy na ich specjalizację w tym kierunku.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-27 12:43:21
27.08.2026 10:07
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Świetnie to wygląda, a klimat w stolicy jest nesamowity. Walka w zwarciu jest trochę sztywna i pewnie do premiery się to już nie zmieni, ale na szczęście nie to jest w Fable najważniejsze.

27.08.2026 09:54
Persecuted
18
odpowiedz
Persecuted
171

A czemu ktoś, kto i tak ma wykupioną subskrypcję na Netflixa, miałby tego nie obejrzeć właśnie tam?

26.08.2026 22:47
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Walka zdaje się trochę powolna, ale może to celowy zabieg, żeby zwiększyć czytelność rozgrywki.

26.08.2026 22:45
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Bardzo fajnie to wygląda. Cieszy mnie, że to nie taki remake 1:1, dzięki czemu prezentuje się nowocześnie, a nie jak coś starego, tylko przepakowanego w nowszy silnik.

26.08.2026 17:27
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Lekkie rozczarowanie z tym Letten, bo nie wygląda jakieś specjalnie ciekawie. Fabularnie pewnie dowiezie, jak zwykle zresztą, ale klimat zapowiada się na dość wtórny względem podstawki i wcześniejszych dodatków.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-26 17:30:10
26.08.2026 10:04
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Największym, pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Warlock. Świetnie to wygląda póki co.

Szkoda, że w ogóle pominęliście nowy trailer ONTOS od Frictional Games...

25.08.2026 22:40
Persecuted
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
171

Jak narazie to najlepsze co dziś zobaczyłem na GC :).

25.08.2026 22:36
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

DexteR_66 Są tacy, na których upływ czasu odciska się mniej, na innych bardziej. Odyja, Bauman, Bąk, Szczesny, Kopczyński i sporo innych, oni są nie do zdarcia.

25.08.2026 22:33
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Ale zmianę nadal jednak słychać, nawet jak się zestawi z trailerem remastera. Zobaczymy jak na dłuższą metę to wypadnie.

25.08.2026 22:12
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Całkiem to fajne.

25.08.2026 22:09
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Ale problemem Andromedy nie był gameplay, bo pod tym względem wypadła całkiem dobrze, tylko nierówne pisarstwo. Niech sobie Exodus będzie jak Andromeda w rozgrywce, ale napisany jak ME1 i ME2.

25.08.2026 19:17
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

będą przedkładać inkluzywność i różnorodność rasową ponad gameplay

Nie będą, bo nigdy tego nie robili i najpewniej nie zaczną.

25.08.2026 13:31
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

elathir No ja właśnie też liczę na taką mieszankę. Ciri moim zdaniem powinna się zmagać z jednej strony z seksizmem i dyskryminacją (bo to "wiedźmak plugawy, a do tego bez kuśki, więc pewnie nawet utopca usiec nie zdoła!"), z drugiej z seksualizują (bo to przecież wciąż młoda, zgrabna dziewczyna), z trzeciej z jakąś formą opiekuńczości ze strony NPC, którzy mogą widzieć w niej "córcię" albo "wnusię", vide Krwawy Baron, który potraktował ją jak własne dziecko.
Do tego wspomniana przeze mnie warstwa interakcji z dziećmi i kobietami, które mogą traktować Ciri z większą ufnością, licząc na jej zrozumienie i dyskrecję, wynikające z kobiecej solidarności, ale też czasem wrogością i pogardą, widząc w niej wynaturzenie (z uwagi na bezpłodność) albo "bezwstydną dziewkę, co naszym chłopom we łbach przewraca". Potencjał jest, a znając CDP, raczej tego nie zmarnują.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-25 13:36:15
25.08.2026 12:01
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Lucek97

Ja to rozumiem, ale tego nie potrzebuję

Rozumiem, ale w takim razie, mówiąc brutalnie szczerze, może to po prostu nie być produkt dla ciebie. Jest masa tytułów z męską lub neutralną narracją, więc masz na szczęście różne alternatywy.

Horizon można powiedzieć, że jest action RPG z kobiecej perspektywy

Horizon jest przede wszystkim dość liniowy i nie ma głębokich, niejednoznacznych wyborów moralnych, które wpływają na losy świata i zamieszkujących go postaci. Wiedźmin 4, wzorem poprzedniczek, ma szansę na tym polu zabłysnąć.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-25 12:02:20
25.08.2026 11:32
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171
Image

citarcitar2 W grze mamy różne postaci do wyboru, co było widać już na wcześniejszej prezentacji i są one wzorowane na prawdziwych ludziach. Kobieta z wcześniejszych filmików to brytyjska aktorka Lily Nichol.

25.08.2026 11:16
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Kreator postaci dawałby wybór, ale też rozwodniłby narrację, tworząc kolejnego protagonistę, który jest "neutralny płciowo". Nie chodzi nawet o kwestie romansowe czy seksualne, ale o sam stosunek świata do naszej postaci i vice versa, naszej postaci do świata. Kobieta może po prostu wchodzić w unikatowe interakcje z NPC, które dla mężczyzny byłby niedostępne (zwłaszcza dla faceta takiego jak Geralt). U dzieci Ciri może wzbudzać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, u kobiet zrozumienie i poczucie solidarności, u mężczyzn pożądanie albo opiekuńczość itd.

W tym sensie W4 może być naprawdę ciekawe, choćby dlatego, że to będzie pierwszy w historii gier video, nieliniowy RPG w skali AAA, który ma narrację napisaną w 100% z kobiecej perspektywy. Do tej pory mieliśmy tylko perspektywę albo wyłącznie męską albo właśnie neutralną, pasującą mniej więcej do obu płci, więc to będzie zupełnie nowe doświadczenie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-25 13:16:23
25.08.2026 00:20
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

W sensie, nagle kobiety stały się zakazane? 🤣

24.08.2026 23:05
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Ale w Dawnwalkerze też nie można wykreować własnej postaci 🤔.

24.08.2026 12:36
Persecuted
18
odpowiedz
Persecuted
171

warzoch2 To po co publikowali materiał, który zawiera nieprawdziwe i bardzo szkodliwe dla nich, od strony PR i marketingu, informacje? To wewnętrzny sabotaż?

24.08.2026 12:31
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

W sensie poprawili wygląd grafiki, żeby przypodobać się graczom? Przecież to jest normalny aspekt procesu produkcyjnego każdej gry, im bliżej premiery, tym wygląda to lepiej, o ile tylko wcześniejsze materiały nie były sfabrykowane.

24.08.2026 12:28
Persecuted
8
odpowiedz
Persecuted
171

warzoch2 To czemu jeszcze kilka dni wcześniej pisali o 40 FPS, zamiast od razu ogłosić, że na premierę będzie 60?

24.08.2026 12:24
Persecuted
13
odpowiedz
Persecuted
171

Wyzywać nie powinni, besztać jak najbardziej (co zresztą przyniosło oczekiwany skutek).

23.08.2026 17:20
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Bo akurat przeskok z 30 do 60 klatek zmienia komfort rozgrywki tak bardzo, że powrót do tych 30 klatek jest dla większości bolesny, to jakby wrócić ze smartfona do telefonu na kablu. Wyjątek można zrobić tylko dla gier naprawdę wybitnych, jak RDR2 czy GTA VI, choć jako PC-towiec, nie muszę robić nawet tego (ja w RDR2 grałem w 75 klatkach, bo taki mam monitor).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-23 17:21:08
22.08.2026 17:24
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Czyżby dział PR od Rebel Wolves?

22.08.2026 17:21
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Czyli ludzie nie mają prawa oczekiwać określonego poziomu odnośnie komfortu rozgrywki i zrezygnować z produktu (z ceną startową 70 dolarów...), który tego komfortu nie zapewnia? Mają kupić grę taką, jaka jest, a płynność nie jest im potrzebna do dobrej zabawy... bo ty tak mówisz?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-23 17:12:29
22.08.2026 17:11
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

To nadal jest ten sam silnik co alkima wykorzystywała w ramach remaku gothica na poczatku było słabo głównie na konsolach ale na dzień dzisiejszy gra trzyma stabilne 60fps co udawadnia że problem nie stoi po CPU

Ale zdajesz sobie sprawę, że obciążenie CPU, inaczej niż GPU, jest ściśle powiązane z samą grą, a w mniejszym stopniu z silnikiem? Jeżeli BoD ma zaawansowane systemy działające w tle (a pewnie ma, biorąc pod uwagę strukturę rozgrywki), to oczywistym jest, że CPU bardziej się napracuje niż w takim Gothicu, który w czasie rzeczywistym zbyt wielu rzeczy nie śledzi.

Kwestia optymalizacji to osobna sprawa (bo ona równie dobrze może być w BoD skopana), ale to nie tak, że skoro w jednej grze na UE 5.0 coś działa dobrze, to w innej też powinno.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-22 17:15:17
22.08.2026 16:27
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Kwisatz_Haderach Przy dosyć marnej jakości video, ja tu nie dostrzegam plastikowości. Animacje są dosyć płynne i wyglądają mocno w stylu GTA. Nawet porównując do dzisiejszego wycieku, prezentuje się to bardzo podobnie, miejscami wręcz lepiej.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-22 16:29:26
22.08.2026 15:47
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Krothul Skąd taki wniosek?

22.08.2026 15:29
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Krothul Ja widziałem tutaj:

https://x.com/jdnrnnrh/status/2090012617532199015

Zaczyna się dokładnie w 02:01.

22.08.2026 15:17
Persecuted
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
171

A mnie się podoba feature, który chyba mało kto zauważył na wcześniejszych wyciekach - kamera z tylnego siedzenia pojazdu. Pozwala ona widzieć wszystko przez przednią szybę, a więc ma się to immersywne wrażenie bycia kimś w pojeździe, a nie kamerą przyklejoną do przedniej szyby, ale jednocześnie nadal mamy tam poczucie grania w grę TPP, a nie FPP, bo postać kierowcy cały czas jest widoczna na ekranie. Podobny patent wiele lat temu zastosowano w Dead Space 3 i jestem zaskoczony, że (chyba) dopiero teraz ktoś sięgnął po niego ponownie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-22 15:18:42
22.08.2026 09:41
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

BFHDVBfd

Jaki inny wybór maja gracze? Głosować portfelem? Ale przecież chcemy grać w gry, to nasze hobby.

Aha, czyli nie podobają nam się warunki narzucane przez wydawcę, ale chcemy zagrać w giereczkę, bo jesteśmy mentalnymi dzieciaczkami i płatkami śniegu, więc zamiast pogodzić się ze stratą i żyć dalej jak dorośli, będziemy nękać i terroryzować wydawcę, pełni infantylnej wiary, że ten się ugnie i zrobi wszystko po naszej myśli?

Jak ktoś chce czegoś od twojej firmy (towaru lub usługi), ale nie podobają mu się twoje warunki, to rozumiem, że wolno mu robić z tobą to samo, co teraz dzieje się z Rockstarem i T2? Bo przecież to nie tak, że powinien zrezygnować i poszukać innego towaru, od innej firmy, on ma prawo wymusić na tobie uległość i dostosowanie się do jego reguł, robiąc to dowolnymi metodami, zgadza się?

21.08.2026 20:24
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

Devil_Jack

A co ma piernik do wiatraka? Jak się ma "antykonsumenckie prawo" do obecnej sytuacji? Rockstar został zaatakowany, bo postanowił nie wypuszczać GTA VI na płycie i opublikować trailer na Netflixie 6 godzin przed jego premierą na YT, a nie dlatego, że wykorzystał "złe prawo" do uderzenia w konsumentów.

Diabeł z Caroc

Natomiast typek grający na nosie bogaczom z Rockstara, po tym jak firma zacieśnia pętle na konsumentach, to jest zdrowa przeciwwaga wolnego rynku. Chcecie nas kantować? To popieramy typa, który leci z wami w kulki.

A konkretniej? W jaki sposób Rockstar "zaciska pętle na konsumentach"? Wysyła swoich agentów do domów zwykłych ludzi, żeby przystawili im broń do głowy i zmusili ich do zakupu pre-ordera za 100 dolarów?

21.08.2026 19:54
Persecuted
7
odpowiedz
Persecuted
171

Saturator

o głupie, szczeniackie i naiwne nastawienie.

W sensie? Co jest głupiego i szczeniackiego w tym, że uważam, że nie powinno się stosować ani pochwalać terroryzmu wobec prywatnych przedsiębiorstw, bo ośmielają się podejmować niepopularne decyzje biznesowe czy marketingowe?

Jak ci się nie spodoba np. cena nowego Samsung Galaxy to włamiesz się na serwery firmy, wykradniesz im poufne dane, a potem upublicznisz (jednocześnie na tym zarabiając), bo korporacja ośmieliła się zrobić coś nie po twojej myśli? To jest twoim zdaniem normalna, zdrowa reakcja, do której masz prawo jako niezadowolony, potencjalny konsument? A jak ktoś zrobi coś podobnego z twoją własną firmą, bo coś mu nie przypadnie do gustu, to też spoko? Przybijesz sprawcy żółwika i powiesz, że dobrze zrobił?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-21 19:59:58
21.08.2026 19:11
Persecuted
7
odpowiedz
Persecuted
171

emixo1

Tak nasze to zbójeckie konsumenckie prawo nie kupowanie ale i krytykowanie! Tak jak i twoje😉

A widzisz różnicę między krytykowaniem, a cyber-terroryzmem (czyli de facto łamaniem prawa) i jego pochwalaniem?

Petit Sakura-chan

Gdyby Rockstar nie zoutsourcował rozwoju gry do Indii i nie czekał żałośnie długo z pokazaniem gry, to nic z tego by się nie wydarzyło. A tak dostali za chciwość

Czyli prywatnemu przedsiębiorstwu nie wolno produkować gry czy prowadzić kampanii marketingowej, za własne pieniądze, wedle własnego uznania?

Kwisatz_Haderach

Niestety ale chyba probujesz rozmawiac racjonalnie z nastolatkami. I to takimi ktorych wiedza o swiecie jeszcze zaczyna sie i konczy na jutube i tiktoku.

Jakie pokolenie i jaka grupa docelowa (nie mam zbytnio szacunku do "prawdziwych graczy"), taki i robinhood.

No to jest właśnie smutne, że dorośli ludzie nie ogarniają nawet takich podstaw funkcjonowania świata i wydaje im się, że mogą wymuszać co chcą, na kim chcą, dowolnymi metodami. Po prostu mentalne dzieci...

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-21 19:12:05
21.08.2026 19:10
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

ERROR

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-21 19:10:23
21.08.2026 18:13
Persecuted
14
odpowiedz
Persecuted
171

Nie po stronie korporacji, tylko praworządności i zwykłej przyzwoitości. Twoim zdaniem, gdy jakieś przedsiębiorstwo świadczy usługi lub sprzedaje towary w sposób niezgodny z twoimi oczekiwaniami, to masz prawo działać na jego szkodę?

Jeżeli nie zgadzasz się z polityką czy metodami T2 i Rockstara, to po prostu nic od nich nie kupuj, takie twoje konsumenckie prawo. Natomiast stosując metody cyber-terrorystyczne (tym bardziej, gdy robisz to żerując na graczach, wyciągając od nich kasę), jesteś zwykłym śmieciem.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-21 18:15:15
21.08.2026 16:31
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Nawet nie wiedziałem, że to wyszło, any tym bardziej, że w modelu F2P, choć na przedpremierowych pokazach mi się podobała. Skopali marketing, po raz kolejny.

20.08.2026 20:09
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

VoidCosmonaut Tak tak, bo jesteś pępkiem świata, a twoje doświadczenie z grą jest uniwersalne dla wszystkich i nikt nie ma prawa mieć innych przygód z SC, niż ty.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-20 20:10:09
20.08.2026 19:19
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Świetne to, małomiasteczkowy, brytyjski klimat aż wylewa się z ekranu.

20.08.2026 16:19
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

radas_b No ja akurat grałem, czy raczej próbowałem grać, bo przy tylu crashach do pulpitu trudno takie doświadczenie nazwać to rozgrywką (dość powiedzieć, że nigdy nigdzie nie doleciałem). I to nie tak, że ja nie widzę w tym potencjału, wręcz przeciwnie i tym bardziej mnie boli, że przez tyle lat SC nie potrafi się ogarnąć do poziomu, w którym frustracja nie rujnuje całkowicie dobrej zabawy. Gdyby była jakaś alternatywa, to człowiek machnąłby ręką, ale właśnie nie ma.

20.08.2026 13:31
Persecuted
4
odpowiedz
20 odpowiedzi
Persecuted
171

No niestety, to tylko pokazuje skalę patologii ich całego procesu produkcyjnego. Dłubią przy tym projekcie od kilkunastu lat i nie potrafią zbudować nawet stabilnego szkieletu, bez większości "ficzerów", ale przynajmniej nie sypiącego się co 10 minut gry. A mimo to, na handelek nowymi statkami za setki i tysięcy dolarów zawsze znajdą czas. Ja wiem, że jedno nie wyklucza drugiego, ale to jest strasznie rażące przy tak ociężałym developmencie, bez znaczących postępów na tych najbardziej newralgicznych polach.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-20 16:14:34
19.08.2026 11:27
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Forkos Ja bym nie miał nic przeciwko temu, żeby to było opcjonalne (niech każdy gra jak chce), ale Rockstar raczej tak nie projektuje swoich gier i zwykle dostarcza jedno doświadczenie, zunifikowane dla wszystkich.

Przy czym zgaduję, że te mechaniki będą i tak o wiele mniej zauważalne i uciążliwe (dla niektórych) niż w RDR2, bo jednak cywilizacja na wyciągnięcie ręki sporo upraszcza. Wszędzie możesz się dostać szybciej, bo masz auto, do tego istnieje stała łączność ze światem, gdziekolwiek jesteś (więc pewnie wezwanie lawety stanie się możliwe, gdyby zabrakło ci benzyny). Poza tym masz restauracje, fast foody, bary, sklepy z ubraniami czy bronią i amunicją, szpitale itd. Pewnie nawet samo zarabianie gotówki stanie się płynniejsze i nie będzie tego efektu dziadowania przez pierwsze godziny, a potem pływania w metaforycznym basenie z forsą, na co cierpiało i GTA V i RDR2. Dzięki temu zdobywanie rzeczy w razie potrzeby zapewne nie będzie wielkim problemem, po prostu robisz szybkie zakupy i grasz dalej.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-19 11:29:28
19.08.2026 10:36
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

No i ma rację, cyber terroryzm to nie jest rozwiązanie, a korporacje i tak nigdy nie ugną się przed takimi działaniami, prędzej wytropią sprawców i wsadzą do paki.

19.08.2026 09:59
Persecuted
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
171

Mnie się taki kierunek podoba, bo ja bardzo lubię te elementy symulacyjne w RDR2.

Zastanawia mnie tylko, jak będzie funkcjonować paliwo w aucie. Niektórzy pewnie pamiętają, że identyczny system miała pierwsza i druga Mafia, tylko tam było to trochę "martwe", bo gracz zmieniał pojazdy tak często (poza tym paliwo było automatycznie uzupełniane między misjami), że opróżnienie baku w czasie normalnego gameplayu nie było to realnym zagrożeniem. W GTA zawsze było podobnie, to znaczy częstotliwość wymiany aut zawsze była wysoka, więc ciekawi mnie, czy wprowadzą jakaś mechanikę, która wymusi na graczu tankowanie, zamiast "po prostu ukradnę sobie inny pojazd".
Moim zdaniem sprawdziłaby się tu mechanika z Mafii 2, gdzie kradzież pojazdu na oczach policjanta dawała mu status "kradziony", co automatycznie uruchamiało pościg za nami, jeżeli tylko znaleźliśmy się w zasięgu wzroku stróżów prawa. Tutaj mogłoby to działać podobnie, z tym że status "kradziony" mógłby być nadawany zawsze wtedy, gdy kradzież nastąpiła przy świadkach. Coś takiego by sprawiło, że wymiana aut jest nawet bardziej uciążliwa i po prostu opłaca się tankować, żeby zaoszczędzić sobie czasu i nerwów.
Alternatywna opcja to bagażnik i rzeczy osobiste lub "zżycie się" z autem (na wzór więzi z koniem z RDR2), które sprawiają, że kradziony samochód jest zawsze gorszy od naszego własnego.

19.08.2026 09:37
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

SkyOnFire Względem nawet tego co jest. Dla mnie takim absolutnym must have w tego typu kosmicznej symulacji są "space legs" (możliwość swobodnego chodzenia po pokładzie stacji czy statków), "ground legs" (możliwość swobodnego chodzenia po powierzchni ciał niebieskich), seamless transition (możliwość wchodzenia w atmosferę bez ekranów doczytywania) i haptyczność (wykonywanie czynności przez faktyczną interakcję ze światem gry, zamiast wyłącznie za pośrednictwem magicznych interface'ów - przyciski, wajchy, noszenie skrzynek cargo itd.). Inne space simy mają elementy tego (zwykle w okrojonej, uproszczonej formie), ale nie wszystko na raz.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-19 09:38:29
19.08.2026 00:56
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Pan Rozenek miał udar

I dokładnie o to mi chodziło. Bardzo mnie cieszy jego powrót do względnego zdrowia i dalszej pracy zawodowej, ale nie ma co udawać, że na tym konkretnym nagraniu brzmi tak jak dawniej, czy nawet po prostu dobrze. Ja sobie nie wyobrażam gry na 100 godzin z takim Geraltem i podejrzewam, że większość ludzi również miałaby z tym problem. Są tacy aktorzy, którzy mimo upływu lat brzmią niemal identycznie jak dawniej, więc zawsze słucha się ich z przyjemnością (Mikołajczak, Bauman, Odyja, Zbrojewicz, Szczesny, Bąk, Kopczyński, Wituch, Nikiel). No a tutaj takie zrządzenie losu, pech chciał, że padło akurat na Rozenka (choć mogło być gorzej, bo kilku odtwórców ważnych ról z Wiedźmina już odeszło, dosłownie kilka dni temu straciliśmy Regisa, czyli Jana Frycza).

18.08.2026 18:46
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

IIIIIIIIIIIIII Na tym nagraniu, prezentującym moda do gry, słyszysz typowego Geralta?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-18 18:46:31
18.08.2026 18:45
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

No Epiczek sfinansował AW2, więc trudno im się dziwić. Lepiej ograć na EGS niż wcale, bo bez nich kontynuacji by nie było.

18.08.2026 16:35
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Miejmy nadzieję. Może to kwestia gorszego dnia, może reżyser dźwięku się nie popisał albo post-produkcja zawaliła.

18.08.2026 16:05
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Z całym szacunkiem do Rozenka za jego wkład i talent, moim zdaniem on po prostu nie byłby w stanie udźwignąć kolejnej, dużej gry jako główny bohater. Nawet w tym nagraniu słychać, że Geralta, którego znaliśmy, już nie ma, a on z zauważalnym wysiłkiem próbuje naśladować dawny ton i sposób artykulacji, co wychodzi mu to dość różnie, raz lepiej raz gorzej. Przeczuwam, że w przyszłości czeka nas wymiana głosu Geralta (np. przy okazji remake'u W1).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-18 16:06:06
18.08.2026 15:53
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

I najlepsze (najgorsze) jest to, że po tych wszystkich latach nadal brakuje na rynku gry, która rzuciłaby SC realne wyzwanie. Ja wiem, że zbudowanie nowoczesnego space sima to jest ogrom roboty, chociażby w kontekście technologii (praktycznie żaden otwarty silnik się do tego nie nadaje i trzeba napisać coś własnego), ale aż dziw bierze, że nikt(*) nie podjął chociażby próby zbudowania czegoś mniejszego, co stanowiłoby esencję tej kosmicznej przygody, bez rozdmuchiwania skali i przepalania milionów na bzdety.

===
* No niby był Starfield, ale wiemy jak wyszło. Ambicje zderzyły się z niezrozumieniem realiów gatunku i przestarzałą technologią.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-18 15:54:31
17.08.2026 09:22
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Dopóki są konsole, nie odejdą, bo konsola oznacza granie w nowości za rozsądne pieniądze. PC-ty, zwłaszcza obecnie, gdy mamy kryzys pamięci, są dużo droższe.

13.08.2026 12:21
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Powielasz powszechny błąd myślowy zakładając, że tylko jedna, konkretna ekipa sprzed lat jest w stanie stworzyć dobrą kontynuację serii, co jest dosyć absurdalne.

Po pierwsze, dziś też pojawiają się "ludzie znikąd", którzy potrafią napisać coś bardzo dobrego (np. Expedition 33), więc twierdzenie, że "dawniej to było, a teraz już nie ma" jest zwyczajnie przesadzone i na wyrost.
Po drugie, już nie raz mieliśmy "grę od weteranów", która okazywała się przeciętna albo wręcz słaba, dowodząc tym samym, że bycie członkiem "starej ekipy" niczego nie gwarantuje (tym bardziej, że fani mają tendencję do przypisywania sukcesu nie temu, komu trzeba i pomijania bardzo ważnych osób zaangażowanych w produkcję).

Tak dla przypomnienia, pierwszego i drugiego ME napisał Drew Karpyshyn. Następnie współodpowiadał za scenariusz tylko dwóch gier: Star Wars TOR (2011) i Anthem (2019). Potem już nic nie stworzył, bo od 2020 roku dłubał przy niezapowiedzianej grze, o której dziś wiemy już, że był to Exodus zaplanowany na przyszły rok. Po premierze przekonamy się jak mu wyszło i czy nadal ma w sobie "to coś". Osobiście trzymam za niego kciuki, ale nie zakładam z góry, że to będzie sukces.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-13 12:26:02
12.08.2026 18:03
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

znajde_sposob

masz jakieś specjalne powiadomienia? :) jak to ustawiłeś?

Tak, mam chody u Łosia, za każdym razem wysyła mi priva, jak coś się pojawi na forum.

Czy zgodnie z twoją teorią jesteś debilnym łowcom debilnych łowców woke?

Prawie dobrze. Jestem łowcą debilnych poszukiwaczy woke.

12.08.2026 10:07
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

The Elder Scrolls VI: Don't Lay Us Off.

11.08.2026 19:41
Persecuted
14
odpowiedz
Persecuted
171

Są tam kobiety (i to nie-białe), więc to 100% woke. DEI, SBI, message, modern audience, SJW potwierdzone!

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-11 19:42:26
11.08.2026 17:14
Persecuted
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
171

Od początku miałem ją na radarze, ale nie spodziewałem się, że wyszło aż tak dobrze. Koniecznie muszę zagrać!

10.08.2026 12:01
Persecuted
18
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
171

Ekspert polecił, by zamiast aplikować do setek firm, skupić się na dopracowaniu swoich życiorysów pod kątem kilku wybranych firm. Nie można zapominać o pracy nad projektami w wolnym czasie, które posłużą za portfolio oraz należy ignorować brak odpowiedzi pracodawców na aplikacje, żeby zbytnio się nie załamywać.

A nie wspomniał, kiedy człowiek ma żyć? Przed emeryturą wolno, czy tak średnio?

10.08.2026 10:28
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Złośliwie można odpowiedzieć, że Hays nie rozumie biznesu...

W sensie ma rację, że MS nie zależy na "pielęgnowaniu sztuki", tylko na zysku, ale to żadne odkrycie, tak po prostu działa obecnie game dev wysokiego poziomu. Kiedy zamrażasz 300 milionów dolarów na 5-7 lat, to oczywistym jest, że chcesz na tym sporo zarobić i to w formie jednorazowej wypłaty, a nie hipotetycznego skapywania przez lata. Taka jest logika inwestorów i trudno im się dziwić, a jeżeli gry staną się dla nich zbyt kłopotliwe, to będą po prostu inwestować gdzie indziej.

10.08.2026 10:20
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Niestety, w wielu gatunkach trzeba. Pewnych rzeczy po prostu nie da się uprościć i trzeba tysięcy roboczogodzin, wypracowanych setkami rąk, na przestrzeni 5-7 lat (czasem dłużej!), żeby dowieźć dany tytuł w sensownym stanie. Z kolei średnia półka (AA) praktycznie przestała istnieć, bo jest zbyt droga dla większości podmiotów niezależnych i wymaga znalezienia sobie bogatego patrona (np. MS czy Bandai Namco), który często w ogóle nie jest tym zainteresowany, bo to paradoksalnie nawet bardziej ryzykowna inwestycja niż AAA (kwota jest mniejsza, ale walka o klienta trudniejsza, a marketing też swoje kosztuje).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-10 10:29:38
10.08.2026 10:05
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

czy kwintesencją gatunku SOULS nie ma być wysoki poziom trudności, gdzie frustracja jest i być musi?

Poziom trudności powinien być na tyle wysoki, by rzucać wyzwanie, ale jednocześnie nie aż tak wysoki, by zniechęcać do dalszych prób. Jeżeli z każdą porażką gracz widzi postęp, wtedy istnieje spora szansa, że będzie chciał próbować dalej. Jeżeli natomiast zderzy się ze ścianą, nie widząc żadnej nadziei na sukces, grę po prostu porzuci. Haczyk polega na tym, że ta granica jest płynna i zależy od konkretnego gracza, więc ciężko jednym, sztywnym poziomem dogodzić wszystkim.

Soulsy powinny rzucać wyzwanie (na tym polega ich urok), ale ono musi się mieścić w zakresie, który faktycznie sprawia frajdę, motywuje i nagradza dopaminą, a nie łamie gracza psychicznie i odrzuca. No ale gracze są różni, więc najlepiej iść drogą np. Fallen Order, który oferował szeroką rozpiętość poziomów trudności i każdy mógł się bawić na własnych warunkach.

09.08.2026 10:36
Persecuted
27
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
171

Wszystko co gracze muszą zrobić, żeby taka akcja nie okazała się sukcesem, to nie kupować subskrypcji specjalnie dla tego trailera. Jeżeli ktoś już płaci, to sobie po prostu obejrzy. Jeżeli nie, niech czeka te 6 godzin. Ale znając życie, Netflix zanotuje sprzedaż dodatkowych subskrypcji i ogólnie eksperyment zostanie uznany za udany. Głośna mniejszość zapomina, że to nie oni kształtują rynek, tylko cicha większość.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-09 10:36:56
07.08.2026 11:10
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

pisz Efekty może i nie, ale choreografia to wciąż najwyższa klasa i wiele współczesnych filmów wypada pod tym względem dużo gorzej... np. Matrix Resurrections.

07.08.2026 10:28
Persecuted
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
171

Goddard ma sporo dobrych scenariuszy na koncie, więc jest nadzieja, ze ty razem nie będzie kaszany.

07.08.2026 10:05
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Terefere85

Takie zachowania trzeba ucinać w zarodku

To znaczy jak? Bojkotując trailer na Netflixie? Możesz pomarzyć, on pewnie będzie miał większy peak niż niejeden hit filmowy na platformie.

Cieszy mnie reakcja ludzi

Na serio nadal wierzysz, że takie molochy przejmują się gorzkimi żalami głośnej mniejszości w internecie? Że zmienią swoją strategię, bo pięciu gości wypłakało się na reddicie? To jest analogiczna sytuacja do Sony i rezygnacji z płyt, ich interesują twarde liczby, a nie pojedyncze głosy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-07 10:06:59
07.08.2026 00:30
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

oj tak, fajnie by było, żeby ten krach w końcu nastąpił, bo w takim momencie to i tak tylko coś dobrego da.

Tak, tak, bardzo dobrego... W przypadku takiego krachu większość średnich i małych podmiotów na rynku po prostu upadnie, zostaną tylko mikro studia inide oraz górujące wysoko nad nimi korporacyjne molochy, które stracą jakąkolwiek zachętę ekonomiczną do podejmowania ryzyka, zamiast tego inwestując w projekty bezpieczne (a więc wtórne i nudne), dodatkowo szukając kolejnych sposobów na zarządzanie ryzykiem i agresywną optymalizację kosztów, tzn. podnosząc ceny, pakując do gier jeszcze więcej mikro-transakcji, zwalniając pracowników i zastępując ich AI itd. Normalne będziemy mieli gry lepsze niż kiedykolwiek! A nie, czekaj...

Trzeba być naprawdę ekonomicznym analfabetą, żeby wierzyć w jakiś magiczny reset, który wszystko sam uzdrowi. Stan branży gier jest ściśle powiązany ze stanem globalnej ekonomii, a obecna sytuacja to nie jest jakiś "spisek tajnego syndykatu złych CEO", który wystarczy usunąć, tylko konsekwencja recesji postępującej mniej więcej od czasów pandemii, stale rosnących budżetów gier (wynikających z rosnącej złożoności procesu ich produkcji) oraz mocnego skrętu wielu podmiotów w stronę AI, co winduje ceny sprzętu, zwłaszcza na rynku konsumenckim. Tak, to też ma znaczenie, bo droższe podzespoły oznaczają wyższe ceny, mniej sprzedanych konsol, czyli mniej potencjalnych nabywców, a więc mniejsze inwestycje w nowe gry (bo budżet szacuje się względem potencjalnej stopy zwrotu). To jest jak system naczyń połączonych, gdzie wszystko się nawarstwiało przez lata, a teraz po prostu schodzi lawina.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-07 10:07:38
06.08.2026 20:37
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

piotr1399 A wyobrażasz sobie kogoś, kto ma Netflixa, nie słyszał o GTA VI, ale jak usłyszy, to będzie nim zainteresowany? Bo ja nie bardzo. W tym sensie, że statystycznie to bardzo mało prawdopodobne, by istniał użytkownik Netflixa, który jest graczem ogrywającym tego typu "hardcorowe" gry (a nie np. mobilki), a jednocześnie nie słyszał o GTA VI, choć potencjalnie byłby nim zainteresowany? Ilu może być takich ludzi na kuli ziemskiej? 7?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-06 20:37:58
06.08.2026 20:30
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

ALE tutaj chodzi o co innego - coraz większą bezczelność korporacji, które próbują monetyzować nawet reklamy czy zapowiedzi.

Ale dlaczego wypuszczenie trailera np. o 20:00 tylko na YT jest w porządku, ale wypuszczenie trailera na Netflixe o 14:00 a potem o 20:00 na YT, już nie? Przecież z perspektywy kogoś, kto i tak planował ten trailer obejrzeć na YT o 20:00, absolutnie nic się nie zmienia. Jedyna różnica jest taka, że ktoś ma szansę zobaczyć ten trailer 6 godzin przed nim, jeśli zapłaci za abonament (o ile już tego nie robi). Co na tym cierpi? Jego ego, bo ktoś dostał "nową zabawkę" 6 godzin wcześniej? To już jest popadanie w paranoję.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-06 20:31:59
06.08.2026 18:22
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

piotr1399 Przez Netflix? W jaki sposób? Nie sądzę, żeby grupa docelowa, która używa Netflixa i byłaby potencjalnie zainteresowana GTA, mogłaby o nim nie słyszeć z innych źródeł.

06.08.2026 18:07
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Ale jaki interes miałby Rockstar, żeby płacić Netflixowi za możliwość puszczenia u nich trailera z ekskluzywnością na kilka godzin? Przecież YouTube ma znacznie większe zasięgi od nich, więc Rockstar nic na tym nie zyskuje.

05.08.2026 19:53
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

W szczególności, że to lewactwo zaprosiło ich do UE w setkach tysięcy ;)

A to nie za rządów PiS wjechało ich do Polski najwięcej, gdy sprzedawali wizy za dolary?

wszelkich gatunków życia jakie znamy, które wszystkie dążą do reprodukcji

Gatunek (jako całość) nie oznacza całej populacji i wszystkich wchodzących w jej skład jednostek. Homoseksualizm wykształcił się niezależnie u wielu niespokrewnionych ze sobą gatunków, więc najprawdopodobniej nie jest jedynie losową anomalią, a celowym mechanizmem mającym określoną funkcję, której jeszcze do końca nie rozumiemy. Poza tym homoseksualiści nie są jedyni jednostkami, które świadomie rezygnują z reprodukcji, wszystkich innych też nazwiesz dewiantami?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-05 19:58:00
05.08.2026 17:16
Persecuted
6
odpowiedz
Persecuted
171

Grifter W końcu się okaże, że lepszy gej w garści, niż muzułmanin na dachu... czy jakoś tak 😉.

05.08.2026 12:41
Persecuted
17
odpowiedz
Persecuted
171

Skoro u nich tak fajnie, to może po prostu wyprowadź się na Bliski Wschód?

05.08.2026 12:40
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Tak z natury działa kapitalizm. Bez mechanizmów kontrolnych i regulujących zawsze będzie dążył do coraz większej konsolidacji, coraz większego majątku, robiąc to oczywiście kosztem pauperyzacji większości społeczeństw. To paradygmat nieustannego rozwoju w kapitalizmie, musisz się rozrastać, karmić bestię, inaczej upadniesz.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-05 13:02:39
05.08.2026 12:36
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

A to EA było chrześcijańskie?

03.08.2026 09:42
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Halabarda Geralta

A od kiedy "niewywiązanie się z założeń produkcyjnych" jest równoznaczne z "niewydaniem produktu"? Wiesz w ogóle co to są założenia produkcyjnie w kontekście gier? Są to wytyczne dotyczące jakości, skali, mechanik rozgrywki, systemów, zawartości itd.

Dla Microsoftu, który w tamtym czasie stosował politykę "hands-off", wytyczne były z grubsza tylko dwie - macie zrobić dobrą grę (zysk wizerunkowy, bo w tamtym czasie pod tym względem szorowali po dnie), na której zarobimy (zysk finansowy) i tyle. Nie było rozliczania się z kamieni milowych, zewnętrznej kontroli jakości, nadzoru itd. Baa, ponoć nawet cała kasa do studia szła z góry, zamiast rozliczeń etapowych, pod groźbą wstrzymania finansowania, jak u Sony czy Nintendo.

Teraz zadaj sobie pytanie, ile gier pod skrzydłami MS faktycznie spełniło obie te wytyczne? Redfall? Starfield? Hellblade 2? South of Midnight? Crackdown 3? Halo Infinite? Psychonauts 2? Hi-Fi Rush? Forza Motorsport (2023)? Pentiment? Indiana Jones and the Great Circle? The Outer Worlds 2? Avowed? Scalebound? Perfect Dark? Evrerwild? Itd.

Dlatego właśnie na pytanie o to, które gry nie wywiązały się z założeń produkcyjnych, napisałem "prawie wszystkie". W swoim portfolio z ostatniej dekady, MS w zasadzie nie ma bezapelacyjnie udanych gier, które byłyby jednocześnie sukcesem artystycznym i komercyjnym (chyba jedynym wyjątkiem jest Forza Horizon 5, która faktycznie sprzedała się fantastycznie i zebrała świetne oceny, powyżej 90%). Niektóre ich tytuły były naprawdę niezłe czy wręcz bardzo dobre (SoM, H-FR, HB2, PN2), więc spełniły wytyczne jakościowe, ale już nie finansowe. Tu celowo wspomniałem też, że stało się tak niekoniecznie z ich własnej winy, bo o ile np. Bethesda ponosi pełną odpowiedzialność za Starfielda, tak porażka takiego np. Hi-Fi Rush to już wpadka samego MS, który rzucił go do Game Passa (shadow drop), bez żadnego marketingu.

A teraz przestań już uciekać od odpowiedzi i wypisz tytuły, na które wpłynął MS "narzucając im treść i poprawność polityczną", podając dowody wskazujące, że tak faktycznie było. Umiesz takie wskazać, czy jesteś po prostu kolejnym kłamliwym i tchórzliwym bigotem anty-woke, który ucieknie z dyskusji po przyłapaniu na słabej próbie manipulacji?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-03 13:57:18
02.08.2026 23:41
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Halabarda Geralta
No zaraz. Najpierw mówisz że MS przeznaczał górę pieniędzy na niezrealizowane projekty

W którym miejscu tak napisałem? Zacytuj.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-02 23:42:11
02.08.2026 15:38
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Halabarda Geralta

Pytam konkretnie jakie tytuły miały przeznaczone na produkcję ogromne budżety i wolność realizacji a jednak nie powstały.

Jak mam ci podać tytuły gier, które nie powstały 🤔?

Parafrazując można powiedzieć że praktycznie wszystkie zawierające fabułę. W mniejszym lub większym zakresie.

Nie na tym polega parafraza... Ja pytam o konkretne tytuły, na które wpłynął MS "narzucając im treść i poprawność polityczną" i dowody wskazujące, że tak faktycznie było.

02.08.2026 09:48
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Gosite Nie w tym rzecz. Każda gra, wydana w tradycyjnej dystrybucji, żeby na siebie zarobić, musi sprzedać określoną liczbę kopii, za określoną cenę, zależnie od budżetu. Jeżeli masz budżet równy np. 100 milionów i sprzedajesz grę za 40 dolarów, to będziesz musiał sprzedać więcej kopii, niż gdybyś miał budżet 120 milionów i sprzedawał po 60 dolarów itd., to czysta matematyka.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy twój produkt jest już bardzo dobry (oceny rzędu 90% i więcej), ale mimo to nie jesteś w stanie zainteresować więcej niż np. 1 milion odbiorców, a cena premierowa już jest wysoka i nie za bardzo da się ją podnieść. To znak, że doszedłeś do sufitu swojej niszy (jakkolwiek duża by ona nie była) i wtedy masz tylko kilka opcji: wyjść poza niszę (np. dodając multiplayer, otwarty świat, usługowość itd.), próbować ograniczyć budżet (tworząc mniejszą i gorszą grę) albo zwyczajnie pozbyć się tymczasowo całej marki, odkładając ją na półkę, bo nie widzisz żadnego modelu, w którym jej eksploatacja byłaby rentowna.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-08-02 09:49:46
01.08.2026 18:33
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Halabarda Geralta

A które studio należące obecnie do MS dostało górę pieniędzy i nie wywiązało się z założeń produkcyjnych?

Praktycznie wszystkie, choć nie zawsze ze swojej winy. Dla MS założenie było jedno: Zróbcie nam grę, na której zarobimy. Oni też uwierzyli w tę romantyczną wizję, że jak dasz developerom czas i pieniądze, to rozbijesz bank, ale to niestety nie prawda. Żeby rozbić bank, trzeba zrobić odpowiednio dobrą grę, w odpowiednim czasie, za odpowiednie pieniądze, a to już większa sztuka.

Natomiast nie tyle chodziło mi i sposób zarządzania i jego wpływ na produkcję co o ograniczenia niektórych treści i narzucaną poprawność polityczna.

Na przykład?

31.07.2026 21:14
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Last_Redemption Zniknąć nie znikną (bo na kolekcjonerach można dobrze zarobić), ale można je zepchnąć do niszy dla pasjonatów - mały nakład, wysokie ceny.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-31 21:14:48
31.07.2026 15:39
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

ultraSsak

bo to tak nie wygląda, jakby to tak wyglądało

Tylko akurat to przyznają sami byli pracownicy MS. Wedle ich słów, można "zielonym" wiele zarzucić (np. kiepski marketing czy dziwne daty premier), ale akurat tutaj większość jest zgodna, że MS dawał im dużo pieniędzy i dużo swobody, co jednak management studia często trwonił, zamiast się skupić na ogarnięciu i dowiezieniu projektu.

To właśnie Sony i Nintendo słyną z systemu kamieni milowych. Jak któregoś nie dowieziesz, to do studia wchodzi ci ktoś od nich i przejmuje stery nad projektem, mogąc nawet zarządzić zmianę kierunku, całkowity restart albo wywalenie projektu do kosza. Przez wiele lat ten model się sprawdzał, więc może i MS przyniesie dobre rezultaty.

to były by dobre gry.

To jest mit, że "developerzy zawsze dobrzy, a korpo zawsze złe". Developerzy (zwłaszcza na wyższych stanowiskach) też potrafią być niekompetentni i źle zorganizowani. Sprawny system nadzoru pozwala ich szybciej wyłapać i usunąć.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-31 15:40:51
31.07.2026 12:34
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

piotr1399 Jasne, tylko nie wszyscy są tym zainteresowani. Wielu woli kupić PS6 czy Xbox Helix i być na bieżąco z nowościami.

31.07.2026 12:06
Persecuted
3
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
171

To było dość oczywiste. Kiedy lata temu MS rzucił pomysł z "Digital-Only", było to bardziej sondowanie rynku i reakcji graczy, forma odważnego w tamtym czasie eksperymentu. Wszyscy wiedzieli, że odzew będzie negatywny, tylko nie do końca było jasne jak bardzo. Sony ma natomiast to wszystko przekalkulowane, od początku licząc się z negatywną reakcją, a nawet utratą części klientów. Tylko tylko, że na rezygnacji z płyt odbiją sobie straty z dużą nawiązką.

Zresztą, do 2028 (czyli momentu, gdy płyty mają zniknąć) sytuacja już się uspokoi i wszyscy wrócą do "business as usual", traktując brak płyt jako nową normę. I to nie jest nawet kwestia oportunizmu, tylko raczej realnej bezsilności w obliczu nieuchronnych zmian. Bo co tak naprawdę gracze mieliby zrobić? W ogóle przestać grać? To absurdalne. Poza tym pełna cyfryzacja wszystkiego co da się zcyfryzować, jest tylko kwestią czasu.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-31 12:09:17
31.07.2026 11:54
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

I właśnie dlatego zapowiedzieli większą kontrolę nad deweloperami, zrywając z dotychczasowym modelem: "Macie tu górę pieniędzy i tyle czasu, ile potrzebujecie, tylko zróbcie nam dobrą grę". Na papierze mogło to wyglądać na niezłą strategię, ale jak widać, ostatecznie zawiodło. Teraz ma być mocniejszy nadzór zewnętrzny, a z jakim skutkiem, przekonamy się za kilka lat. Sony taka polityka przez długi czas wychodziła na dobre, więc jak MS się ogarnie, to może coś z tego będzie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-31 11:55:19
30.07.2026 11:29
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Microsoft tracił setki dolarów na każdej sprzedanej konsoli, więc w odpowiedzi firma zdecydowała się podnieść ceny, co nastąpi 1 sierpnia, ale nawet po tych podwyżkach i tak będzie sprzedawała te sprzęty dużo poniżej kosztów produkcji.

I to jest główny powód, dla którego większość ludzi sobie pokrzyczy, ale z konsol na PC-ty nie przejdzie, nawet w obliczu braku płyt i rosnących cen. Konsole są subsydiowane, przez co kosztują sporo poniżej wartości rynkowej, a PC-ty nie.

30.07.2026 11:21
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

Przeciętny miliarder też nadal jest biedny, porównując się do Elona Muska.

30.07.2026 11:13
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

PanDaneX Ale The Saboteur było właśnie w dużej mierze strzelanką, w pewnym sensie klonem GTA WWII. W takim settingu można zapomnieć o dźganiu ludzi ukrytym ostrzem czy walce bronią białą. To znaczy można próbować, ale wystarczy jedno wykrycie i zaczyna się prucie do gracza z MP40, na co gracz musi odpowiedzieć tym samym, zamiast szarżować na lufy karabinów i pistoletów maszynowych z mieczem czy toporkiem, bo to nie miałoby sensu i psułoby logikę świata. Broń automatyczna to absolutna bariera, której ta seria nigdy nie powinna przekroczyć, chcąc zachować swoją tożsamość.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-30 11:16:30
30.07.2026 09:40
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Odkręcają wszystko co woke, tylko jest jeden mały problem...

Gdzie tu jest jakieś odkręcanie czegokolwiek, skoro nic się w grach nie zmieniło? Wychodzą takie same jak rok, dwa czy trzy lata temu, a wy ogłaszacie "odwrót woke". Co jest symptomem tego odwrotu? Wasi guru tak ogłosili i już wiecie co macie myśleć?

muszą uważać żeby się z tego drugie gow laffy nie zrobiło ;)

A to nowy GoW już wyszedł? Ale ten czas zapier...dziela.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-30 09:45:29
29.07.2026 22:11
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

To by wyszła z tego strzelanka, a w tej serii raczej nie o to chodzi.

28.07.2026 19:40
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Dobra lub bardzo dobra gra, jest w stanie wygenerować zyski sama.

No właśnie niekoniecznie. Każda gra, zależnie od gatunku i niszy, do której przynależy, ma swój rynkowy "maksymalny pułap zainteresowania". Pompujesz w nią pieniądze, osiągasz artystyczny sukces i wysokie oceny od recenzentów i graczy... ale kończysz z komercyjną porażką, bo twoja produkcja, mimo obiektywnie wysokiej jakości, zwyczajnie nie jest w stanie przekonać do siebie odpowiedniej ilości nabywców i zarobić na siebie. To taki nieformalny przelicznik ilości zainwestowanych dolarów (budżetu), do ilości faktycznych nabywców. Dopóki wzrost jest proporcjonalny, wtedy wszystko spoko. Jeżeli natomiast gra wymaga dalszych inwestycji (bo taniej się jej zrobić nie da), ale nie jest w stanie dotrzeć do większej ilości osób, niż już dotarła, wtedy mamy impas. Wbrew pozorom, sporo jest takich gier, dostają oceny 8-9/10, a potem studio idzie do likwidacji. Nie dlatego, że zrobili złą grę, tylko właśnie dlatego, że zrobili na tyle dobrą, że nie ma już zbyt wiele miejsca na poprawki, a wyniki finansowe nie był zadowalające.

28.07.2026 14:57
Persecuted
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
171

Gdyby to była gra Ubisoftu, to już by ktoś napisał, że "zaczyna się damage control"...

28.07.2026 13:38
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

SylwesterZ Nie sądzę, żeby UE zrobiło coś takiego, to byłoby skrajnie nieuczciwe zagranie, żeby tak drastycznie redefiniować kryteria pod konkretny podmiot.

27.07.2026 10:43
Persecuted
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
171

Moim zdaniem to tylko zaszkodzi. W tym sensie, że Sony dostanie kolejną porcję twardych liczb, która pozwoli im zobaczyć jak faktycznie mała jest ta "głośna mniejszość" i utwierdzić się w przekonaniu o słuszności swojej decyzji.

Tak po prawdzie to nie wierzę, żeby na tym etapie ludzie mogli zrobić cokolwiek, żeby zmienić decyzję Sony (tym bardziej, że nowe Playstation pewnie już dawno zostało zatwierdzone jako "bezpłytkowe"). To jak z brakiem spolszczeń, ludzie mogą płakać, ale twarde liczby nie kłamią, więc wydawcy mają gdzieś narzekania.

25.07.2026 17:49
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Uwielbiam uniwersum BR, jak mi to zepsują, to zagryzę 😉.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-25 17:50:13
25.07.2026 15:39
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Moja ulubiona odsłona obok Aliens (u nas znane jako Obcy 2). Polecam.

24.07.2026 22:22
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

sakkra

Dzięki za link. Opisana w nim kwestia dotyczy jednak czegoś innego. Apple, zgodnie z Ustawą o Rynkach Cyfrowych (DMA), zostało przez Komisję Europejską uznane za Strażnika Dostępu (Gatekeepera), co wiąże się z wieloma obowiązkami i ograniczeniami, z czym Apple, co nie dziwne, oczywiście nie chce się zgodzić.

Problem z Sony polega zaś na tym, że ono NIE MA statusu Gatekeepera w świetle DMA i póki co, jego otrzymanie mu nie grozi, bo zwyczajnie nie spełnia wymogów przewidzianych w ustawie. Przede wszystkim nie posiada 45 milionów kont PSN przypadających na UE (tę liczbą szacuje się na 30-35 milionów) oraz ponad 10000 użytkowników biznesowych roczne, czyli w tym przypadków dostawców towarów i usług, sprzedających je za pośrednictwem PSN.

Jeżeli te liczby wzrosną, wtedy można rozmawiać, ale na razie Sony nie musi się o to obawiać.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-24 22:28:26
24.07.2026 17:39
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

sakkra Podrzuć linka, chętnie sobie przeczytam o szczegółach tej sprawy.

24.07.2026 11:58
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Tylko w tej sprawie chodziło o coś zupełnie innego. O dopuszczenie Fortnite do sprzedaży w Google Store i AppStore, z których gra została usunięta za karę, bo Epic zmodyfikował zawarty w niej system mikro transakcji, umożliwiając graczom zakupy z pominięciem obu sklepów, a więc pozbawiając ich 30% prowizji.

https://en.wikipedia.org/wiki/Epic_Games_v._Google

Tutaj sprawa jest inna i nikt nie ma prawa zmusić Sony, Nintendo czy podobnego podmiotu, żeby sprzedawał swoje produkty za pośrednictwem innych platform (tzw. third party).

24.07.2026 11:47
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Dostęp do plików =/= własność. Jeżeli z jakiegoś powodu stracisz licencję (a GOG może ją odebrać, to zgodne z regulaminem w określonych przypadkach), to od tego momentu po prostu posiadasz te pliki nielegalnie, bo przechowywanie na dysku nie czyni cię ich właścicielem. Co więcej, nawet jako posiadacz licencji nie masz prawa jej zbyć, odstąpić nieodpłatnie, przekazać w spadku ani wypożyczyć.
To samo tyczy się zresztą gier na płytach, ich "własność" zawsze była tylko iluzją (przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce to wiadomo, że pewnych rzeczy w zasadzie nie da się wyegzekwować).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-24 11:48:37
23.07.2026 10:27
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Bukary Moim zdaniem ten gameplay jest jednym z najlepszych, jakie do tej pory pokazali publicznie... ale nadal taki sobie. Może to jedna z tych gier, w które lepiej się gra, niż ogląda? Bo gdybym miał oceniać na podstawie materiałów marketingowych (filmików, wywiadów), to raczej w ogóle bym tego tytułu nie śledził.

22.07.2026 23:20
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Cały syf zaczął się od tego, że wybrali sobie sędziów na zapas.

Zgadza się, to było złe i niepotrzebne z ich strony, ale porównujesz grypę z dżumą. Czym innym jest zrobienie jednej durnoty, a czym innym podkopywanie całego systemu demokratycznego przez 8 lat i demontaż państwa prawa, w tym przede wszystkim wymiaru sprawiedliwości.

Mieli odpolitycznić TVP a mamy tube KO.

Nie wiem, nie mam TV.

Powsadzali swoich gdzie się da. Afera goni aferę.

A konkretniej?

Jak byli w opozycji mur był zły, a teraz już jest dobry.

Jaki mur?

jesteś zwyczajnie lewicowym wyborcą

Nie jestem. Jestem liberałem.

udajesz że nie widzisz grzechów obecnej władzy.

Widzę, ale i tak są one mniejsze niż u poprzedników. Poza tym nie mam większego wyboru, bo nadal jest to obiektywnie jedna partia w Polsce mająca sens dla kogoś, kto popiera państwo prawa i demokratyczne wartości. Być może Matczak wystartuje z własnym projektem politycznym, dając sensowną alternatywę wyborcom liberalnym, ale to zobaczymy po wakacjach.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-23 09:13:51
22.07.2026 22:04
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

No ja nie rozumiem tego miecza na tyłku. Początkowo myślałem, że może chodzi o lepszy clipping (przenikanie) z geometrią otoczenia czy pancerzy, a przeniesienie miecza na tył bohatera miało w tym pomóc. Ale na filmikach widać, że clipping na tyłku również występuje w sporej ilości, więc to by nie miało sensu. Może w grze są jakieś zdolności czy specjalne animacje, do których to pasowało lepiej. Dowiemy się pewnie w samej grze... albo i nie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-22 22:05:44
22.07.2026 21:14
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

NOWAHUTANACZASIE A masz jakieś argumenty poza ad personam? Oczywiście, że nie, za wysokie progi.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-22 21:15:26
22.07.2026 21:13
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Jaki Wiedźmin, taki Janek😉.

22.07.2026 01:31
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

NOWAHUTANACZASIE Tak tak, to co mówisz jest faktem... bo ty tak mówisz :). Przekonałeś mnie! A nie, czekaj...

Między nimi nie ma równości. Jasne, można i trzeba zarzucać obecnej władzy nieudolność i opieszałość w różnych kwestiach, ale oni przynajmniej reprezentują demokratyczne wartości i poruszają się w granicach jako-takiej praworządności, zamiast budowy autorytaryzmu kosztem swobód i wolności obywatelskich, jak PiS, Konfa, Korona i cały ten prawicowy syf, któremu marzy się izolacjonizm Polski (wystąpienie z UE) i zamordyzm wobec wszystkich tych, którzy myślą inaczej niż oni.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-22 01:35:06
21.07.2026 20:22
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Gdyby istniał system legalnej odsprzedaży, wymiany lub wypożyczania kluczy / licencji, to branża gier zwyczajnie by zdechła. Nie byłoby czego odsprzedawać, bo nie byłoby gier, bo nikomu nie opłacałoby się ich robić. Taki system byłby niemal jak piractwo (w sensie efektów dla wydawców i developerów), tylko zupełnie legalne.

I nie, porównywanie tego do odsprzedaży innych dóbr czy usług nie ma sensu, bo gry działają inaczej. Tutaj wpłacasz kapitał początkowy, zamrażasz go na pół dekady albo dłużej, tworząc za niego określone dzieło, a następnie sprzedajesz licencje na korzystanie z tego dzieła. Taka licencja nie staje się mniej użyteczna z czasem (nie zużywa się), więc przy dobrej organizacji, na jednym kluczu teoretycznie mogłyby zagrać dziesiątki czy nawet setki tysięcy ludzi, a doświadczenie każdego z nich byłoby identyczne, bez poczucia, że klucz został "pogorszony" przez poprzednich właścicieli na skutek eksploatacji. Na podobnej zasadzie działa zresztą kinematografia czy przemysł farmaceutyczny, przez lata generują gigantyczne straty (faza inwestycji), dopiero potem następuje ewentualny zysk (który nie jest gwarantowany, bo czasem inwestycja okazuje się niewypałem).

W przypadku pralki czy lodówki to działa inaczej. Po pierwsze, te sprzęty amortyzują się z czasem, więc jeden egzemplarz może realnie posłużyć 1-2 właścicielom, potem nadaje się tylko na śmietnik. Po drugie, ich zbycie automatycznie tworzy potrzebę, którą zbywca musi zaspokoić, kupując sobie kolejne urządzenie tego typu, bo trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś, kto do tej pory ich używał, nagle przestał. W tym sensie, mając dwóch ludzi, masz dwie sprzedane lodówki, a więc dwóch klientów, którzy za nie zapłacili pełną cenę, nie ważne czy każdy z nich kupił jedną nową, czy jeden z nich kupił dwie nowe, a poprzednią odsprzedał komuś innemu, rachunek ekonomiczny się zgadza.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-21 20:28:40
21.07.2026 18:39
Persecuted
3
odpowiedz
Persecuted
171

Byłoby miło. Chociaż mam ciepłe wspomnienia o tej grze, to jednak jej archaiczność przekroczyła już moją strefę komfortu, przez którą trudno mi czerpać radość z historii i klimatu, bo za bardzo wadzi mi toporna rozgrywka.

O warstwę fabularno-narracyjną się nie martwię, natomiast zastanawia mnie jak podejdą do systemu walki. Wcześniej chodziły plotki, że ma to być action-RPG z potyczkami w czasie rzeczywistym, ale to było przed rzekomym restartem.

21.07.2026 14:25
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

ktoś kto kupi używkę GOW pewnie kupił w sklepie GOW:R

Niby dlaczego? Skoro za pierwszym razem kupił z drugiej ręki, czemu teraz miałby zrobić inaczej?

21.07.2026 09:46
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Warto też przypomnieć sobie Escape from Butcher Bay i Assault on Dark Athena. Bardzo fajne nawet dziś, choć nie pozbawione niedoróbek, irytujących już w dniu premiery (w swoich czasach to były produkcje bardzo ambitne, z wielowarstwowym gameplayem, któremu zabrakło jednak odpowiedniego dopracowania, wynikającego z braku czasu i braku doświadczenia studia Starbreeze).

Co więcej, zremasterowana edycja PC-towa z 2009 (zawierająca obie gry) niesamowicie dobrze się zastarzała graficznie (konsolowych nie polecam, bo tam jest dużo gorzej), głównie dzięki industrialnej estetyce i zatopieniu większości lokacji w permanentnym pół-mroku.

Szkoda, że oba tytuły utkwiły w licencyjnym piekle (dziś są nie do kupienia, tylko rynek wtórny) i szanse na remake czy remaster są bliskie zeru. Moim zdaniem, gdyby trochę poprawić główne systemy (walka w zwarciu, skradanie, strzelanie) i podbić rozdzielczość tekstur, to obie gry (zwłaszcza pierwsza) miałyby szansę naprawdę dobrze się sprzedać, nawet nie jako "nostalgia trip", ale jako trochę zapomniany styl rozgrywki, którego dziś się już praktycznie nie robi.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-21 09:48:25
21.07.2026 09:30
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Sousibo Tylko, że Skyrim był jeszcze znośny w swojej strukturze i nie odbiegał znacząco od standardów tamtych czasów (przypominam, to było w 2011, 15 lat temu!). Natomiast każda kolejna gra na tym silniku tylko nieubłaganie pogłębiała dług technologiczny, który Bethesda wcześniej czy później musiała spłacić. Padło na premierę Starfielda, przy którym wszystkie archaizmy tej technologii skumulowały się ze słabym designem (wynikającym między innymi właśnie z ograniczeń silnika) i dostaliśmy produkt bardzo słaby, rozczarowujący niemal na każdym polu, nawet tam, gdzie kiedyś gry Bethesdy błyszczały (świat, eksploracja, narracja środowiskowa, immersja).

Jeżeli CE 3.0 jest taką samą rewolucją jak CE 2.0 (czyli fasadą, przypudrowaniem szrota, ale bez faktycznego zaadresowania jego największych problemów), to los TES VI i Bethesdy jest przesądzony. Ostatnim razem skupili się na unowocześnieniu silnika renderującego i dodaniu nowych błyskotek, dzięki którym Starfield potrafił wyglądać ładnie, ale zupełnie olali np. archaiczny system strumieniowania danych czy brak LoD dla fizyki, bez których nie da się tworzyć nowoczesnych gier w otwartym świecie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-21 09:32:14
20.07.2026 22:54
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Salah ad-Din A nie lepiej dostać po prostu dobrą grę, do której nie musisz nic dodawać?

20.07.2026 18:40
Persecuted
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
171

Strasznie mnie wkurza ten argument, że "silnik jest łatwy w modowaniu" albo, że "zapewnia fizyczność wszystkich obiektów". Serio? To są elementy za które warto przehandlować grę, która wygląda i działa dobrze, nie zasypując przy tym gracza ekranami doczytywania? Jak ludziom tak bardzo zależy na tworzeniu własnego contentu, to mogą skorzystać z Unreal Engine czy Unity, zamiast płacić 300 zł, żeby móc pobawić się narzędziami od Bethesdy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-20 21:01:46
19.07.2026 17:32
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

MasterBaitER Ale ja wcale nie odmawiam tej grze sukcesu finansowego, ani tym bardziej nie twierdzę, że Starfield nie ma prawa się nikomu podobać, bo to jest kwestia gustu. Natomiast zupełnie obiektywnie można stwierdzić, że SF w wielu aspektach po prostu nie dowiózł, chociażby na polu eksploracji, w której Bethesda zawsze była mistrzem, a tym razem totalnie jej nie wyszło. Poza tym, jak pisałem, nie chodzi nawet o jakość samego Starfielda, tylko dziwaczne tłumaczenia i uzasadnienia Howarda, w których objaśniał dlaczego podjęto takie, a nie inne decyzje kreatywne. Nie wiem, ile było w tym próby dorabiana ideologii do własnej porażki designerskiej, a ile faktycznego odzwierciedlenia realnej wizji Todda, ale biło można było z tego wyczytać, że jego pomysł na to, jak powinna wyglądać gra kosmiczna tego typu, kompletnie rozminął się z tym, czego w przeważającej większości oczekiwali fani.

19.07.2026 11:14
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

KemalPL No tak, mamy tutaj czarnoskórą postać, która jest protagonistką historii mocno osadzonej w folklorze i kulturze czarnoskórej ludności z południa USA (Delty Missisipi). Lepiej ugruntowanego koloru skóry dla postaci z gry video chyba nie da się zrobić, ale to najwyraźniej przekracza możliwości intelektualne debilnych łowców woke... Albo po prostu są takimi bigotami, że przeszkadza im sam fakt, że nie-biały, nie-mężczyzna może być bohaterem jakiejkolwiek gry komputerowej.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-19 11:16:21
19.07.2026 10:13
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Fajny film, choć ma swoje bolączki. Warto zobaczyć chociażby dla ciekawej estetyki i nietypowego stylu Edwardsa (zdjęcia na lokacji, na które potem dokleja się CGI, tworząc celowy dysonans).

18.07.2026 15:58
Persecuted
7
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
171

Szanuję Howarda, zwłaszcza za jego wkład w Fallouta 3, ale to już jest niestety człowiek branżowo zużyty, co dobitnie pokazał przy okazji Starfielda. Nawet nie do końca jakością samej grą, tylko komentarzami na jej temat, w których opisywał, co jego zdaniem jest ważne dla graczy, a co nie i udowadniając jak bardzo nie rozumie swoich odbiorców i ich oczekiwań.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-18 15:58:50
16.07.2026 12:47
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Kwisatz_Haderach A to ja wiem. Interstellar też czasami luzuje naukowy rygor, co sam przyznaje Thorne (ponoć musiał się wykłócać o niektóre kwestie z Nolanem, który jeszcze mocniej chciał popuścić wodze fantazji), ale robi to na tyle zgrabnie, że można to potraktować jako poetycką metaforę faktycznych teorii naukowych (np. tesserakt w finale jako zobrazowanie teorii strun) i wybaczyć mu pewną hollywoodzką nonszalancję. Natomiast Tenet to po prostu film o podróżny w czasie, tylko Nolan nieudolnie starał się to ubrać w faktyczną naukę, której najwyraźniej nie zrozumiał dostatecznie dobrze (gdyby zrozumiał, prawdopodobnie nigdy nie zobrazowałby "odwróconej entropii" w tak naiwny i arbitralny sposób). Najpewniej pomylił mu się "wektor czasu", z dążeniem do nieuporządkowania i wyszedł taki potworek pseudo-naukowy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-16 12:49:58
16.07.2026 10:35
Persecuted
8
odpowiedz
Persecuted
171

Haziii To typowy argument obrażonego, 12-letniego fanboya: "Nie podobało ci się, bo nie zrozumiałeś!"...

Otóż nie, oba filmy zrozumiałem wystarczająco dobrze, żeby ich nie polubić. Tenet, w przeciwieństwie do Interstellar, prawie w ogóle nie trzyma się znanych nam praw fizyki, tylko wymyśla własne, na dodatek robiąc to w sposób kompletnie arbitralny i niespójny. Całość sprawia wrażenie, jakby Nolan chciał nakręcić film o podróżach w czasie, ale wychodząc z założenia, że podróże w czasie są dobre dla plebsu, a nie kogoś takiego jak on. No więc wyskoczył z teorią "odwróconej entropii", która brzmi fajnie, mądrze, naukowo... ale zupełnie nie ma sensu.
To znaczy jasne, wystąpienie takiego zjawiska w naturze nie jest statystycznie niemożliwe, bo istnieje na to nie-zerowa szansa i wiemy to dzięki obliczeniom Boltzmanna, ale nawet wtedy odwrócona entropia nie powinna polegać na cofaniu się (jak w filmie), tylko odwróconym prawdopodobieństwie wystąpienia określonego mikrostanu energetycznego. W filmie raz zostaje to przedstawione tak jak powinno, a raz nie, zależnie od tego, co Nolanowi akurat bardziej pasuje do fabuły... Jeżeli cały swój film budujesz na pseudo-naukowym koncepcie, który na domiar złego stosujesz arbitralnie, to nie dziw się, że nie wszyscy to potem kupią. Interstellar też bazował na dosyć skomplikowanych dla laika konceptach (OTW, STW, dylatacja czasu, relatywizm itd.), ale one były realne i ukazane całkiem sensownie, a w Tenet nie.

A Oppenheimer był dla mnie po prostu dosyć płytki i nudny. Jest to film, który porusza bardzo wiele wątków jednocześnie, skacze z tematu na temat, nie koncentrując się jednak na niczym w stopniu, który byłby dla mnie interesujący i wart uwagi. Dostajemy jakieś strzępki informacji o procesie powstawania bomby, o wyścigu zbrojeń między USA i Niemcami a potem ZSSR, o logistyce powstawania bomby (tajne placówki, system dostaw części i surowców), o słynnej siatce szpiegowskiej (Rosenbergowie), o toczącej się w tle wojnie, o tarciach politycznych, o wątpliwościach etycznych (sprzeciw Einsteina itd.), wreszcie o samym Robercie Oppenheimerze, który został przedstawiony jako postać zwyczajnie antypatyczna i niespecjalnie dająca się polubić, a więc trudno było mu kibicować i przeżywać jego dramaty.

Oglądając film Pierwszy Człowiek (First Man), też nie spodziewałem się wielkich zaskoczeń, bo zasiadając do niego już wiedziałem sporo o pierwszych programach kosmicznych i pierwszych astronautach, Gemini, Apollo itd. Mimo to, byłem przyjemnie zaskoczony tym, jak dobrze film nakreślił sylwetkę samego Armstronga (jako chłodnego i zdystansowanego stoika, którego jednak dało się polubić) i jak fajnie, naturalistycznie przedstawił kulisy pierwszych misji kosmicznych, włączając w to ultra niebezpieczny program treningowy, przynoszący ofiary śmiertelne, a potem ukazując reakcje ich rodzin, przyjaciół, kolegów z pracy i jak to na nich wpływało. Same zdjęcia też zasługują na osobną pochwałę, powierzchnia Księżyca ukazana w tym filmie to realizatorski majstersztyk. Innymi słowy, ten film miał sporą wartość dodaną, nawet dla kogoś takiego jak jak, kto sporo czytał na ten temat, oglądał filmów dokumentalnych itd.

A Oppenheimer? Nie robi żadnej z tych rzeczy. Jest piękny wizualnie (jak to u Nolana), świetnie zagrany (jak to u Nolana), ale nigdy nie wychodzi poza banał i absolutne podstawy poruszanej przez siebie tematyki (jakby ktoś pisał scenariusz na podstawie skrótu z Wikipedii). Wiem, że to jest ekranizacja książki, więc Nolan miał trochę związane ręce, ale to już nie mój problem, ja oceniam efekt końcowy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-16 11:27:16
15.07.2026 22:28
Persecuted
7
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
171

Mnie ostatnie dwa filmy Nolana (Oppenheimer i Tenet) mocno rozczarowały, więc jestem ciekaw, co mu wyszło tym razem.

15.07.2026 22:23
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

citarcitar2 I co takiego konkretnie stworzyli, że gra źle się sprzedała?

15.07.2026 18:08
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

NekoRei Nie jesteś sam. Ja też zdecydowanie wolę F3 od NV czy F4. Powiem więcej, F3 to jedna z moich ulubionych gier wszech czasów (edycja GOTY pękła w 280 godzin, zwłaszcza The Pitt było moim zdaniem wybitne). I bynajmniej nie przemawia przeze mnie ślepa nostalgia, bo grę ograłem po raz pierwszy dopiero w okolicy 2020 roku, gdy była już dość mocno przestarzała (była już na premierę, ale nie aż tak...). Początek jest dosyć odpychający, ale jak się przebrnie przez te pierwsze 2 godziny, to potem wciąga jak bagno.

Prawdą jest, że NV jest lepiej napisane, ale ekipa z Obsidianu miała mało czasu i nie ogarniała silnika, więc świat gry wyszedł im DUŻO gorszy niż w F3. Wiele lokacji to atrapy, lochów nie ma praktycznie wcale (a to moja ulubiona część F3), jest dużo niewidzialnych ścian i sztucznych barier (np. zgrupowania silnych przeciwników), mniejsza różnorodność lokacji, mniej wertykalna zabudował itp.

F4 też nie ukończyłem, bo jakoś mnie znudził. Za dużo strzelania i losowego lootu, za mało klimatu i spokojnej eksploracji. Czułem się jak w parku rozrywki, zamiast jak na post nuklearnych pustkowiach.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-15 18:11:28
15.07.2026 17:55
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Pod względem pisarstwa, to stara trylogia też wcale wybitna nie jest, wiele rzeczy po czasie ret-conowano (np. fakt, że Vader jest ojcem Luka i Lei, albo to, że oni w ogóle są rodzeństwem) itd. Lucas zawsze był bardziej worldbuilderem niż specem od postaci czy historii i to widać od samego początku (w prequelach było nawet gorzej).

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-15 17:55:45
15.07.2026 16:06
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Brzmi to naprawdę fajnie, oby rzucili niedługo jakiś trailer ;).

15.07.2026 12:41
Persecuted
2
odpowiedz
Persecuted
171

szlekjacob Tak tak, i dlatego np. sceny spacerów kosmicznych w Odysei Kosmicznej 2001 (uzyskane w pełni metodami iluzji i efektów praktycznych) wyglądają lepiej niż w takim Ad Astra czy First Man. Albo scena wybuchu nuklearnego w Oppenheimerze, uzyskana w całości przy pomocy tradycyjnej pirotechniki, wygląda dobrze i realistycznie. A nie, czekaj...

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-15 12:42:29
15.07.2026 11:57
Persecuted
5
odpowiedz
Persecuted
171

Teatr powstal tysiace lat temu i jego glowne zalozenie sie nie zmienilo do dzis. To samo tyczy sie malarstwa czy rzezby.

Porównanie z tyłka, bo zestawia ze sobą zupełnie odrębne gałęzie sztuki, które przeszły zupełnie inną drogę ewolucji. Poczytaj sobie lepiej o rozwoju kinematografii, a zwłaszcza efektów specjalnych, wtedy zrozumiesz jak wiele technik (a wraz z nimi ludzkiego wkładu i zaangażowania w produkcję) wyszło już z użycia, bo zostały wyparte przez metody lepsze, bardziej efektywne, szybsze i tańsze. To nieunikniony proces, bo wszyscy chcą, żeby filmy wyglądały lepiej i kosztowały mniej. Jeżeli istnieje na to sposób, to będzie stosowany.

Ludzie chca zobaczyc co inny czlowiek ma do powiedzenia

A zdajesz sobie sprawę, że w kinie maszyny "przemawiają" już od dekad? Renderowanie scen czy nawet całych filmów (np. Avatar) przez komputery od dawna jest standardem, dając filmowcom nowe możliwości, nieosiągalne przy pomocy tradycyjnych technik.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-15 12:26:23
15.07.2026 11:47
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Tak tak, bo to na pewno SBI miało wpływ na sprzedaż gry...

15.07.2026 11:39
Persecuted
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
171

Ludzie mają dziwną obsesję na punkcie takiego myślenia "Developerzy X już tam nie pracują, więc gra się nie uda". Podobne pierdzielenie jest z CDPR i Wiedźminem 4 czy nawet Rockstarem i GTA VI (tak, na serio są ludzie, którzy wierzą, że ta gra będzie porażką).

Tak jakby niektórzy jeszcze się nie nauczyli, że w tej branży sukces ma wielu ojców, czasem nieoczekiwanych, więc nawet obecność osób X, Y, Z czy brak A, B, C, nie musi oznaczać porażki / sukcesu. Legendarny Todd Howard nadal szefuje Bethesdzie i co, przekłada się to na świetne gry? Albo MindsEye od Lesliego Benzies'a (ex-Rockstar) okazało się hitem? Kiedy ostatnio Peter Molyneux stworzył coś naprawdę dobrego? Albo Glen Schofield? Nawet cytowany tutaj Avellone od dawna nie wypluł z siebie niczego naprawdę wybitnego. A czy ktoś z was słyszał wcześniej o Guillaume Broche, François Meurisse, Guillaume Broche czy Michel Nohra? Nie, to szkoda, bo to kluczowi twórcy obsypanego nagrodami Clair Obscur: Expedition 33...

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-15 11:44:43
14.07.2026 18:08
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Link A 10 to nie kilka?

14.07.2026 17:26
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171
Image

Jeszcze Shao Jun, to też była ładna kobieta. A pierwsze wycieki sugerują, że protagonistka Hexe (rzekoma Anika Adler, ponoć bliska krewna Ezio) będzie wyglądać w porządku.

14.07.2026 14:57
Persecuted
10
odpowiedz
Persecuted
171

Mierzenie dziennego peaku i liczby graczy w liniowej grze singlowej na kilka godzin, która miała premierę 15 miesięcy temu, to samozaoranie intelektualne.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-14 14:58:06
14.07.2026 14:53
Persecuted
2
odpowiedz
16 odpowiedzi
Persecuted
171

Jak się potwierdzi, że wyłączną protagonistką po raz pierwszy w historii cyklu jest kobieta (w ramach głównej serii, bo w pobocznych odsłonach już się pojawiały), to coś czuję, że nastąpi kolejny shitstorm i ataki anty-woke...

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-14 14:54:18
14.07.2026 14:39
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Przecież odmładzanie aktorów przy pomocy VFX to trik stosowany od dobrych 15-20 lat. Kiedyś robił to człowiek, z różnym skutkiem, teraz robi to AI, też z różnym skutkiem ale z tendencją do bardzo dobrych efektów, trudnych do odróżnienia od rzeczywistości. To żadne gotowanie żaby, to korzystanie z rozwoju technologicznego, który ułatwia pracę, poprawia jej efekty i tnie koszty. "Klasyczne" VFX też w pewnym momencie w dużej mierze wyparło pracę lalkarzy, modelarzy, animatroników, pirotechników itd., to naturalny cykl, tego nie da się zatrzymać.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-14 14:44:04
13.07.2026 22:02
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Głosy spoko, ale same dialogi są napisane okropnie. Grając w angielską wersję, lepiej je zapamiętałem (choć PB nigdy w tej materii specjalnie dobra nie była), więc może to kwestia przekładu?

12.07.2026 20:17
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

Sebo1020

Coś ci się narracja ostatnio miesza, bo przy pierwszych informacjach o zwolnieniach ekip twierdziłeś, że gierki, które stworzyły powywalane studia są super hahahaha

A coś konkretniej, jakiś cytat? Bo nie wiem o co właściwie ci chodzi.

12.07.2026 15:00
Persecuted
odpowiedz
Persecuted
171

premium168159954 Zjawisko złego zarządu oczywiście istnieje, ale tu problem jest głębszy, bardziej systemowy i wynikający z twardej ekonomii tworzenia gier. Określone gatunki gier mają określony, budżetowy próg wejścia, jakąś kwotę X (która wynika ze standardów, oczekiwań graczy itd.). To oznacza, że chcąc stworzyć grę danego typu, musisz wyłożyć nie mniej niż X, inaczej nie dowieziesz niczego godnego uwagi. Jednocześnie, twoja grupa docelowa to Y, która może wygenerować teoretyczny przychód na poziomie Z (w symulowanych, idealnych warunkach). Jeżeli Z nie jest odpowiednio wysokie względem X (nawet zakładając, że produkcja idzie jak po maśle, co w praktyce jest niemal nierealne), to masz problem, właśnie trafiłeś na twardy próg rentowności. Z tym zmaga się dziś coraz więcej gier AAA, dlatego nawet produkcje 9/10 mogą nie być zadawalające, bo sukces artystyczny i komercyjny to dwie różne rzeczy.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-12 15:02:15
12.07.2026 10:19
Persecuted
4
odpowiedz
Persecuted
171

Tu większości są ekonomiczne ameby.

Napisała ekonomiczna ameba... Zdajesz sobie sprawę, że rynek gier video jest obarczony obecnie tak gigantycznym ryzykiem, że oczekiwany przychód dla gier AAA to standardowo 300-400% pierwotnej inwestycji? To oznacza, że dyrektor finansowy, dając zielone światło na zainwestowanie np. 200 milionów dolarów w projekt rozpisany na 5 lat developmentu, oczekuje przychodu na poziomie 600-800 milionów! Czemu tak dużo? Bo to jest ogromne ryzyko. Zamrażasz duży kapitał na pół dekady lub dłużej, w tym czasie on nie zarabia, tylko traci na wartości, a przy tym godzisz się na możliwość jego całkowitej utraty (bo gra może nigdy nie wyjść albo okazać się kaszaną). Gdyby stopa zwrotu była niższa, to cały biznes by się zwyczajnie nie opłacał, bo istnieją po prostu inne formy inwestowania, które dają ci przychód na poziomie np. 200%, ale są znacznie szybsze (1-2 lata) i obarczone znacznie niższym ryzykiem. Inwestorzy idą w gry video tylko dlatego, że mogą dużo zarobić. Nie z miłości, nie z pasji, tylko dla zysku. Nie ma odpowiedniego zysku, nie ma inwestycji, idą lokować kapitał gdzie indziej (np. na giełdzie).

Właśnie dlatego duże gry (a więc z wysokim budżetem) coraz częściej zmagają się z problemem rentowności. Koszty developmentu stale idą w górę, zespoły pęcznieją od pracowników (bo wypadałoby się wyrobić z produkcją w czasie poniżej dekady...), a grupa docelowa wcale się nie rozrasta lub robi to nieproporcjonalnie wolno. Często to nawet nie kwestia jakości, bo zmagają się z tym nawet gry mające oceny na poziomie 90% i więcej, tylko osiągnięcia "sufitu zainteresowania" danym typem gry. Właśnie dlatego są tytuły, które mają oceny np. 60% i dostają sequele, a inne osiągają 92% i zostają skasowane, a developerzy tracą pracę. Jeżeli tytuł ma średnie oceny ale wzbudza zainteresowanie dużej grupy, to jest szansa na dalszy rozwój i spory margines do poprawy. A gdy tytuł już jest bliski perfekcji, a mimo to kupuje go relatywnie mało ludzi (w stosunku do poniesionych kosztów), to dalsze inwestowanie w niego nie ma sensu.

Jeżeli zrobiłeś świetną grę, ale nie osiągnąłeś odpowiedniej rentowności (stopy zwrotu), to właśnie doszedłeś do ściany, która oznacza wyczerpanie się koncepcji w dotychczasowym modelu biznesowym. Wyjściem może być albo zmiana tego modelu (a więc np. dorzucenie usługowości, mikro transakcji, subskrypcji itd.) albo całkowite skasowanie / zamrożenie serii. Ja ze wszystkich opcji wolę właśnie drogę Ubi, niech ładują do gry nieinwazyjne mikro transakcje, byle sam produkt był dobry i uczciwie wyceniony. Jeżeli dzięki temu seria AC może istnieć, to jakoś to zniosę.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-12 14:34:24
12.07.2026 00:54
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Tylko Ubisfot też właśnie pozbywa się części technologii. Zapowiedzieli wywalenie silnika Dunia (Far Cry) i zastąpienie go Snowdropem (The Division, Star Wars Outlaws).

11.07.2026 23:53
Persecuted
1
odpowiedz
Persecuted
171

Zgoda, ale rozwalanie id software które ma świetny silnik i ogromne doświadczenie w branży świadczy o tym że nie do końca rozumie

Nie chcę być złośliwy, ale ona może właśnie lepiej rozumieć pewne kwestie niż ty. Dla graczy fajna giereczka, ładnie wygląda i dobrze chodzi przy rozsądnych wymaganiach sprzętowych = świetny silnik, ale z technologicznego i biznesowego punktu widzenia to tak nie działa. Bo własna technologia generuje duże, stałe koszty - trzeba ją na bieżąco modernizować, mieć osobny zespół odpowiedzialny tylko za nią, nabór nowych pracowników jest trudniejszy (bo wymagają przeszkolenia) itd. Jak silnik jest wielozadaniowy i przystosowany do różnych gier, to jeszcze warto rozważyć jego zachowanie (jak EA robiło z Frostbite), ale jeżeli mamy technologię wyspecjalizowaną tylko w jednym gatunku, z której korzystają 1-2 wewnętrzne studia, to robi się z tego ciężar, nie zysk.

Po co Microsoft ma używać kiepskiego UE5, skoro pełno swoich świetnych gier jak choćby Halo mogą robić na autorskim silniku który jest aktualnie ich własnością.

Bo to jest silnik napisany i rozwijany z myślą o konkretnym typie gier. Jeżeli MS nie ma zamiaru tworzyć takich gier wyjątkowo dużo (a na to się nie zanosi), to dedykowany silnik staje się niepotrzebnym kosztem i obciążeniem.

Jeśli przyszły Doom czy Wolfenstein jednak będzie tworzony na Unrealu, to tylko potwierdzi ignorancję nowej pani prezes.

Wręcz przeciwnie, ale prawdziwym sprawdzianem będzie wymuszenie zmiany technologii (albo chociaż gruntownego remontu) na Bethesdzie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-07-11 23:56:12

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl