Od kiedy ograniczenia wiekowe mają wpływ na jakość Gwiezdnych Wojen czy filmów lub seriali w ogóle? Andor, tak samo jak Maul, ma TV-14, a to najbardziej "dorosłe" SW w dziejach.
Rating nie wskazuje do kogo dzieło jest kierowane. On wskazuje jedynie na obecność pewnych motywów i elementów (lub ich brak), które postrzegane są jako nieodpowiednie dla odbiorcy w określonym wieku. Incepcja, Marsjanin, Ad Astra czy Interstellar mają PG-13, ale nie jestem przekonany, czy przeciętny 13-latek będzie w stanie je zrozumieć i dobrze się na nich bawić.
Zresztą, cały ten system, zwłaszcza w wydaniu amerykańskim, jest dosyć idiotyczny i pełen hipokryzji, bo oparty na "purytańskich" wartościach. W niskich ratingach pozwala przemycić sporo przemocy wszelakiej, przekleństw, narkotyków itd., ale nawet drobne elementy nagości od razu windują dzieło do wysokich klasyfikacji. We wspomnianym Ad Astra, jednemu kolesiowi małpa zjada twarz i kamera wprost to pokazuje - PG-13. W Blade Runner 2049 ze dwa razy możemy zobaczyć goły tyłek... i cyk, dajemy R! Wiele krajów ma normalne ratingi, dając BR 2049 ocenę w przedziale 12-16, ale Ameryka to stan umysłu.
Powraca tylko po to bo Disney chce wybielić kolejnego villaina. Będą sugerować widzom, że do końca on nie jest taki zły, to nie jego wina, każdy zasługuje na drugą szanse.
Durny trend w Hollywood, który trwa od jakiegoś czasu.
Na razie oceny samych krytyków z blokadą widoczności zwykłych osób zobaczymy za parę dni, nie skreślam, bo akurat animacja może być ciekawa, dzięki czemu walki są w końcu dynamiczne, a nie jak w nowych filmowych adaptacjach gdzie walki jedi wyglądają jak pokazy z oddziału geriatrycznego, obejrzę jak wszystkie odcinki wyjdą.