I niczego to nie zmieni
Już samo pozbycie się zasranego czarnego ekranu podczas wchodzenia gdziekolwiek, to byłby duży progres. O lotach kosmicznych na miarę NMS nie ma co marzyć, bo to wymaga już gigantycznych nakładów pracy, a jak wiemy Bethesda z pracą jest na bakier i czeka aż ktoś "zateguję" wszystko modami.
O tym "Starfield 2.0" to słyszę od wczesnego Lata 2025...
Ludzie ślepo wierzą że nagle Starfield będzie dobrą grą... Nie przy Bethesdzie, gdzie nie istnieje kontrola jakości, na dobry scenariusz i postacie kładą lachę, całą resztę robią na kolanie.
nie, ludzie ślepo nie wierzą. Przynajmniej nie większość. Ale biznes ma w swojej historii kilka „naprawionych” gier. Ale to dla graczy sytuacja w której nie możemy przegrać - jak Bethesda faktycznie się przyłoży i naprawi co nie działa, to dostaniemy fajną grę. A jak to tylko puste bicie piany, to możemy dalej ignorować Starfield.
Już to widzę, będą hypować przez kilka miesięcy a potem wyjdzie update o zawartości takiej jak pomniejszy patch w BG3 czy cyberpunku który ledwo się zauważa. Wiecie te z trybami fotograficznymi, kolorowaniem aut, kilkoma dodatkowymi dialogami.
Przeszedłem zaraz po premierze i tyle ze starfielda, może bethesda robić co chce ale raczej już w grę nie zagram.
Bethesda nie naprawi tej gry bo bethesda na grach się zwyczajnie nie zna.
Zatrzymali się w 2010 i upierają się że świat się nie zmienił.
Kiedyś,jak doszlifują sprawdzę.Jednemu gra się spodoba,drugiemu nie.Nie grałem,ale mam zamiar jak już wszystko zostanie perfekcyjnie dograne
Tu naprawdę nie ma czego oczekiwać. Silnik pozostanie ten sam, pokawałkowanie przestrzeni jest w nim osadzone bardzo głęboko i nie da się tego usunąć bez bardzo poważnych zmian. Tak poważnych, że oznaczałyby w zasadzie przepisanie go na nowo.
Ekrany ładowania nie znikną, zostaną - i to pewnie w tych samych miejscach co były, może połączą lub zmienią kilka lokacji żeby było mniej przeskoków. Ale na cuda nie ma co liczyć, postarają się może jakoś to zamaskować, zoptymalizować ładowanie plików pod możliwości współczesnych dysków SSD, wrzucić małe aktywności lub przymusowe czynności w trakcie ładowania - ale to nie zmieni faktu że ono nadal będzie miało miejsce.
To, że ta gra dostała 8,5/10 na GOLu - tyle, co Wiedźmin 3 - to jedno wielkie nieporozumienie i kolejny dowód na to że recenzje dużych portali można sobie między pośladki wsadzić.
Ekrany ładowania to najmniejszy problem tej gry. Bethesda podjęła najgłupszą decyzję jaka może być i usunęła ze swojej gry, to co ludzi do nich najbardziej przyciągało - eksploracja i odkrywanie świata.
Lądowanie na planecie i chodzenie do kilku takich samych POI to nudny żart, gra o odkrywaniu kosmosu w którym nie ma co odkrywać, bo wszędzie jest to samo.
No właśnie ta gra leży na poziomie samej koncepcji nietrafionej. Temu jej nie da się naprawić, to nie jest kwestia Fallouta 4, gdzie moderzy w miarę tą grę ogarnęli i to dzisiaj z garścią modów całkiem przyjemny symulator turysty-złomiarza z tragicznymi dialogami po prostu (tak, są mody naprawiające system rozwoju postaci i wprowadzające taki wzorowany na F:NV).
Tutaj wywalono największą zaletę gier beci a skoncentrowano się n elementach, w których jest średnia lub słaba. To się nie miało szansy udać.
Bo moim zdaniem ta gra miała wyglądać zupełnie inaczej, tylko ostatecznie technologia okazała się barierą nie do przeskoczenia i musieli zrezygnować z pierwotnej, ambitnej koncepcji, sklejając grę ze średnio pasujących do siebie modułów bez większego znaczenia dla całości. Dlatego właśnie grając w Starfielda można odnieść wrażenie, że gra przeczy sama sobie i w zasadzie nie wiadomo czym chce być, bo ani to kosmiczny symulator, ani survival, ani sandbox, ani RPG z prawdziwego zdarzenia. Chcieli mieć wszystko naraz, a skończyli z niczym, bo gra na żadnym z tych obszarów nie jest dobra, tylko co najwyżej "daje radę".
A największą głupotą jest dla mnie to, że zupełnie porzucili wsparcie dla budowy statków. Przecież ta mechanika była chwalona w zasadzie przez wszystkich i wskazywana jako świetny kompromis między prostotą i sporym zakresem możliwości (choć nie bez wad). Zamiast się tego trzymać i dorzucać po premierze nowe części (choćby za drobną opłatą, jak było z Falloutem 4), oni nie dodali ANI JEDNEJ, nawet przy okazji dużego DLC! To były świetny sposób na udobruchane części rozgoryczonych fanów małym kosztem (bo produkcja takiej nowej części jest relatywnie prosta i nie wymaga dużych nakładów pracy), ale nie...
Bardziej wierzę w maskowanie ekranów animacją wylotu z planety.
Część wnętrz można połączyć z mapą hubu - jak kiedyś robiono modem open cities do np Oblviona o chyba też Skyrima. Np miasto Neon w pierwszej wersji było w całości na jednym levelu, potem dopiero je pokawałkowali, pewnie w związku z problemami wydajnościowymi.
Ale to co jeszcze by się przydało, żeby zrobić ze Starfielda całkiem dla mnie przyjemną grę, to trochę nowej zawartości - ciekawe postaci i lepsze, nieco większe miasta i infrastruktura na planetach między nimi - np. sieć dróg albo kolei. Może to pozwoliłoby mi uwierzyć w jako taką logikę tego świata. Teraz bowiem miasta to wyizolowane wyspy po środku sawanny - bez przedmieść, bez śmieci, bez dróg dojazdowych, bez źródeł zasilania.
Czy zmienią powtarzalność lokalizacji? Każda placówka/stacja badawcza/itp jest identyczna z identycznym rozmieszczeniem przedmiotów i schematami wrogów - zmienia się tylko ich poziom w zależności od poziomu gracza i loot w skrzynce "ze skarbami". Śmiem wątpić. Czy poprawią nudne i miałkie postacie towarzyszy? Śmiem wątpić. Questy? Możliwość zbudowania własnej stacji?
Przypuszczam ze dlatego ów gość został zmuszony do milczenia bo poprawki wersji 2.0 były tak żenujące :P
Z tego co widziałem, to ta gra ma tak nudną fabułę i eksplorację (to drugie akurat dawniej wychodziło Bethesdzie), że nie chce mi się w to grać, nawet w 2.0. Nudny grindownik jak UbiGry.
Nudny grindownik jak UbiGry.
Co zabawne Ubigry są przy tym chociaż względnie ładne i nie mają ekranów wczytywania ka każdym kroku.
I to jest największy problem Beci, konkurencja skopiowała ich rozwiązania, które uczyniły w 2011 z Skyrima tak popularny symulator turysty, ale opakowała je w lepsze technikalnia. Stąd becia nie może się dzisiaj odnaleźć i próbowali z F76 i Starfieldem czegoś innego.
Zgodzę się, to studio było kiedyś pionierem budowy dużych, otwartych map.
Niestety zamiast myśleć cały czas o 2 kroki w przód, osiedli na swoich sukcesach, produkując bezpiecznie to samo w ten sam sposób. W efekcie naśladująca ich konkurencja zdecydowanie ich wyprzedziła zarówno technologicznie jak i koncepcyjnie. .