Poza tym tytuł mocno stawiał na literki R i P w ramach bycia Role-Playing Game, a społeczność zakochana w całkiem dużej dawce swobody, jaką w grze zakodowali ludzie z Troika Games
To jest akurat kwestia dyskusyjna... RPG jest dziś tak pojemnym gatunkiem, że znaczy w zasadzie wszystko i nic. Wrzuca się tutaj zarówno tytuły jak Wiedźmin czy Baldur's Gate, ale też takie jak Diablo czy Dark Souls, które pod wieloma względami stanowią zupełne przeciwieństwo. Ja jestem jednym z tych, dla których RPG to przede wszystkim gry w stylu New Vegas, trylogii Wiedźmin, Mass Effect czy Dragon Age, czyli kładące nacisk na nieliniowość, dialogi, wybory i konsekwencje.
Akurat pod tym względem pierwsze Bloodlines wypada po prostu nędznie, bo gra jest niemal całkowicie liniowa, a wybory są iluzoryczne i poza tym finałowym, nie mają w zasadzie żadnych konsekwencji dla fabuły czy nawet samego świata przedstawionego. Zdecydujemy się np. przegadać Gargulca, żeby przyłączył się do Isaaca i walczył przeciwko Camarilli? Spoko, LaCroix nawet tego nie skomentuje... Jasne, gra pozwala nam nieraz wybrać, czy np. wolimy się skradać, walczyć czy użyć perswazji, ale dla mnie to cecha bardziej typowa dla immersive sim'a niż RPG. Mnie bardziej interesuje cel, niż droga do niego. Zamiast wyboru jednej z kilku ścieżek, gdzie każda daje finalnie ten sam rezultat, wolę mieć kilka rezultatów, choćby bawet do każdego prowadziła tylko jedna ścieżka.