Eh, starfield. Gra oparta na mikrotransakcjach do dojenia nerdów. Coś jeszcze muszę dodawać? Przecież pamiętam historię jak ludzie połowę swojego życia spędzili (stracili) grając w tę grę...
Jak wyżej, w starfieldzie nie ma chyba żadnym mikro (nie było na premierę na pewno).
To nie jest gra do "dojenia", tylko nieudany koncept, pogrążony przez starożytną technologię. Prawdopodobny scenariusz jest taki, że Bethesda opracowała działający PoC (proof of concept) w miarę sensownego sandboxa kosmicznego, więc dostała zielone światło od ZeniMaxu i optymistycznie wkroczyła w pełnoskalową produkcję. Potem dołożyła AI, fizykę, logikę, systemy i skrypty, z którymi silnik nie dawał sobie rady, więc całość im się posypała. W panice, pod naciskiem MS zebrali wszystkie elementy, które mieli w miarę gotowe i posklejali z nich cokolwiek, co dało się wydać jako produkt i odzyskać trochę pieniędzy. Coś takiego idealnie tłumaczyłoby, dlaczego Starfield składa się z bardzo płytkich i średnio pasujących do siebie klockow, czasem przypominających atawizmy bez wyraźnego zastosowania. To najprawdopodobniej miała być zupełnie inna gra, ale ich przerosła, więc wydali to, co byli w stanie.
Na polskiej grupie ps5 na Fejsie też się pojawił taki post. W Polsce też się dzieją różne rzeczy, nie tylko na angielskim redicie