rzeczywiście, nie byłem gotowy i nie do końca zrozumiałem ekrany wczytywania, system dialogów z przed 20 lat i makietę przestrzeni kosmicznej.
Najbardziej legendarne w Starfieldzie jest to, że przez całą historię (tak główną, jak i poboczne) nie było nawet jednej sceny, która zapadła mi w pamięć. To taki legendarny slop.
Tym razem moderzy nie uratowali Bethesdy i wyszło jak średnie, czy wręcz kiepskie są ich gry w waniliowej postaci
Kilka cytatów fanów gier BGS, tak dla równowagi po wypowiedzi tego korpo sługusa;
-Starfield jest jak ostatni północnokoreański niszczyciel-pancernik. Wygląda jak należy, ale nie ma żadnego pożytku z jego funkcjonalności, na przykład unoszenia się w powietrzu. Przykryjmy to po prostu niebieskim kocem w naszych bibliotekach Steam, żebyśmy nie musieli tłumaczyć, jak włożyliśmy w to 80 godzin, kontemplując pustkę.
-Wszystko w Starfield jest tak nieszkodliwe, jak to tylko możliwe, nikt i nic nie ma osobowości. Wszyscy mężczyźni są wykastrowani, a wszystkie kobiety to tandetne szefowe. Wygląda, jakby gra została stworzona przez sztuczną inteligencję, by pokazać przyszłość z perspektywy Światowego Forum Ekonomicznego.
-Dostałem tę grę za darmo z moją kartą graficzną. Grałem przez kilka godzin. Uczucie, jakie we mnie wywołuje, jest gdzieś pomiędzy głęboką nudą a męczącym obrzydzeniem. Najbardziej nienawidzę NPCów – tych sztucznych, nienaturalnie animowanych rekwizytów, za którymi stoi scenarzysta, który uważa się za elitarnego mądralę. Nic nie jest wciągające, ekscytujące ani interesujące. A jestem idiotą, który ma prawie 450 godzin w Fallout 4, więc Bethesda naprawdę przewyższyła samą siebie, skoro nie jestem w stanie znieść ich nowej gry. -
Najlepszym słowem opisującym styl artystyczny Starfilda jest „korporacyjny”. Starfield sprawia wrażenie, jakby zespół prezesów próbował przekształcić reklamę w grę wideo. Wszystkie animacje postaci są po prostu w dolinie niesamowitości, jak na przykład postacie niezależne (NPC) to prototypy robotów, które wykradną twoje dane osobowe, a Bethesda próbuje je sprzedać. Jest jedna rzecz, za którą muszę pochwalić Starfield: to idealna forma korporacyjnej alienacji, która sprawia, że cała gra wydaje się nieludzko sztuczna. Twórca dystopijnej fantastyki naukowej z pewnością chciałby coś z tym zrobić