Kompozytor Starfielda i wielu innych znanych gier, Inon Zur, uważa, że kosmiczne RPG Bethesdy zostało zbyt szybko ocenione przez graczy. Jego zdaniem produkcja Todda Howarda z czasem może zostać doceniona i ostatecznie zyskać status legendy gatunku.
Premiera Starfielda w 2023 roku podzieliła graczy i krytyków. Jedną z osób zaangażowanych w projekt był Inon Zur, kompozytor odpowiedzialny za muzykę do kosmicznego RPG-a Bethesdy, a także twórca ścieżek dźwiękowych do wielu znanych serii, w tym Fallout, Dragon Age, Baldur’s Gate czy StarCraft. Artysta uważa, że mieszane reakcje na produkcję studia Todda Howarda nie przekreślają jej przyszłości – jego zdaniem z czasem gra może zostać uznana za prawdziwą legendę gatunku.
W rozmowie z serwisem RPGSite Zur opowiedział o wieloletniej współpracy z Bethesdą oraz o kulisach pracy przy jej projektach. Jak przyznał, studio zazwyczaj wyznacza ogólny kierunek dla muzyki, ale jednocześnie daje mu sporą swobodę twórczą. Wynika to przede wszystkim z długiej relacji i zaufania, jakie zbudował z zespołem na przestrzeni lat.
Kompozytor nie szczędził też pochwał pod adresem Todda Howarda, szefa Bethesdy. Według Zura należy on do najbardziej kreatywnych osób w branży i potrafi jasno określić swoją wizję projektu, jednocześnie pozwalając współpracownikom na artystyczną swobodę.
Todd jest jedną z najbardziej, jeśli nie najbardziej, kreatywnych i inspirujących osób w branży. On po prostu nie odpuszcza. Zawsze ma nowe pomysły. Zawsze wie, czego chce. Jest bardzo przekonujący i ma bardzo silny charakter. Potrafi też znaleźć sposoby, by opisać to, czego chce, nie nazywając tego wprost. Wie, jak z jednej strony zapewnić swobodę twórczą, a z drugiej – jak skierować ją zgodnie ze swoją wizją. Jest wizjonerem. Widzi rzeczy, które ludzie zaczną dostrzegać dopiero po latach – wyjaśnił Zur.
Zdaniem Zura podobnie może być ze Starfieldem, który po premierze nie uniknął krytyki. Kompozytor uważa, że „ludzie nie byli gotowi” na to, co Bethesda zaprezentowała światu. Według kompozytora historia wielokrotnie pokazywała, że projekty realizowane przez twórców o silnej wizji często potrzebują czasu, aby zostać w pełni zrozumiane przez odbiorców.
To po prostu wymaga czasu i jest to typowe dla wszystkich wielkich wizjonerów. Czasami ludzie naprawdę nie rozumieją ich poprawnie, ale oni byli wystarczająco silni, by trzymać się obranego kursu, a Todd będzie trzymał się kursu w przypadku Starfielda. Starfield w końcu stanie się legendą. Nie mam co do tego wątpliwości. To tylko kwestia czasu – dodał.
Dodam przy okazji, że Bethesda wciąż rozwija – choć być może nie tak intensywnie jak chcieliby tego gracze – swoje kosmiczne uniwersum. Po ubiegłorocznym dodatku Shattered Space studio pracuje nad kolejnymi poprawkami i nowościami. W sieci pojawiały się pogłoski o dużej aktualizacji, jednak Todd Howard niedawno zaznaczył, że choć powstaje nowa zawartość, nie należy oczekiwać czegoś w rodzaju „Starfielda 2.0”.
Aktywna pozostaje także społeczność moderska. Niedawno twórca o pseudonimie ZPASCALIONZ udostępnił ogromny, ważący około 80 GB pakiet tekstur krajobrazów w 4K, który przy użyciu narzędzi AI poprawia jakość terenu w grze. Modyfikacja usuwa też artefakty wynikające z kompresji zastosowanej w oryginalnych teksturach, oferując wyraźniejszy obraz kosztem znacznie większego rozmiaru plików. Poniżej możecie obejrzeć porównanie standardowych tekstur (grafika po lewej) z tymi ulepszonymi (obraz po prawej).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.