Mnie martwi ta część należąca do Leona, bo nie lubię gameplay'u RE4, zwłaszcza tego w remake'u. Postać w stylu Johna Wicka na sterydach w ogóle mi nie pasuje do horroru. Leon na modłę RE2 byłby spoko, ale ten z RE4 czy RE6 to dla mnie największa porażka tej serii.
A ja przeciwnie, bardzo lubię RE 4 Remake. Dla mnie fabuły i ogólny klimat Residentów są raczej płytkie, naiwne i przerysowane, więc ekwilibrystyka Leona w niczym nie przeszkadza.
RE6 to największa porażka serii. W czwórce było to jeszcze zrobione znakomicie.
Że płytkie i przerysowane to pełna zgoda, ale mi akurat nie o element realizmu chodzi, tylko sam gameplay. Żeby była mowa o horrorze, musi być poczucie napięcia i strach przed nieznanym. A trudno się bać, grając kimś takim jak Leon "John Wick" S. Kennedy. On jest po prostu zbyt doświadczony, żeby czuć jakikolwiek respekt wobec... czegokolwiek na swojej drodze. Dysproporcja sił jest zbyt znacząca, dając graczowi zbyt dużą pewność siebie i poczucie kontroli nad sytuacją. Nawet sam reżyser gry to potwierdził - grając Leonem masz czuć się bezpiecznie.
Wiem, że Grace ma być odpowiedzialna za horrorową stronę gry, ale obawiam się, że model mieszany, w którym przeskakujemy naprzemiennie między horrorem i akcją, zepsuje tak naprawdę oba komponenty i rozwodni całe doświadczenie. Szczerze, nie znam ani jednej produkcji, która robi coś takiego dobrze i nie jestem pewien, czy Capcom zdoła to zmienić.
Hmmm..rozumiem obawy, ale mi ten koncept podziału na dwa segmenty: akcji z Leonem z akcją i rozwałką oraz bardziej horrową z Grace się całkiem podoba.
Zresztą, tak po prawdzie ja wielkiego horroru i napięcia po Residentach nie oczekuje. Z tych kilku ostatnich części w które grałem to jedynie RE VII oraz RE 2 Remake - gdzieś może do połowy dobrze to robiły.
Z tytulu wynika ze zrobili robote i bedzie grane na premiere. Nie czytam dalej, nie chce wiedziec niczego wczesniej.
Mam już kupioną, czekam 27-2-2026 i gram bo gram od cześci pierwszej od psx1 od 1996 roku.
Nie zapominajmy, że to tylko mały fragment, jednego segmentu gry, potem następuje przejście do innej lokacji a z tym ostatnio seria Resident Evil ma problem.
RE7 było dobre tylko gdyby byliśmy w domu Bakerów, potem to było Call of Duty i strzelanie do tych samych błotnistych przeciwników.
RE8 było dobre do zamku Dimitrescu, po pokonaniu Lady D, gra wykoleja się i pada na łeb, próbuje się podnieść w domu z lalkami, ale udaję się to tylko na chwilę.
Także ten pierwszy segment ponownie może być najlepszym co gra ma do zaoferowania, by potem w kolejnym segmencie przeplatać bardzo marne momenty, z niewiele lepszymi i wrzucić na koniec jakąś niespodziankę, zrobili tak w RE7 i RE8.
To dosyć sprytna taktyka, bo taki pierwszy segment jest na kilka godzin, po których gry już nie się zwrócić.
https://youtu.be/NYS3EnDF8oI Przecież to wygląda jak RE5 albo RE6. Wracają obrotowe kopnięcia rodem z Chucka Norrisa, głupawa fabuła i nudne sceny akcji w których Leon ma całą wieczność żeby kogoś ocalić, ale zamiast tego stoi i gapi się jak szpak w czereśnie. Krew leje się hektolitrami a my biegamy super żołnierzykiem pomiędzy powolnymi przeciwnikami. Dobrze, że nie kupiłem tego! UFFFFF