Przykład mojej osoby - jak piszę, że trzeba ukrócić ładowanie kasy w Ukrainie, bo jako naród zrobiliśmy najbardziej humanitarną i ludzką rzecz - otworzyliśmy swoje granice, domy i serca w pierwszej chwil po ataku na Ukrainę, to każdy próbuje mnie od prawaka wyzywać, a jak zaraz napiszę, że jestem za związkami partnerskimi, to znowu od lewaka.
Albo ostatni wywiad Friza u Stana. Ten nigdy nie mieszał się w żadną politykę, nawet powiedział tam, że nigdy się tym nie interesował i nie interesuje, ale już pełno portali i kretynów na fejsie, smarowało artykuły próbując go przypisać do jednej albo drugiej strony.
Orwell chyba nie spodziewał się, że to o czym pisał, tak szybko będzie postępować. Raczej zakładał, tak jak to logika podpowiadała, że małymi kroczkami będzie to postępować. Brał też pewnie pod uwagę, stopień inteligencji przeciętnego człowieka na tamten moment. A jednak coraz mocniej się to rozpędza. Właśnie w tej kwestii bardziej Nowy Wspaniały Świat bardziej pasuje, bo kontrola przez manipulacje, ukryte sterowanie (choćby portal gry-online, który stosuje takie tytuły, które są prawdą, ale w taki sposób napisane, żeby ludzie myśleli odwrotnie i weszli w artykuł) , tylko tam ludzie to była masa. A idzie to w kierunku właśnie odwrotnym - ludzie coraz bardziej się kłócą. W jaki wątek na fejsie się nie wiejdzie, to ludzie się żrą. Ostatni jakiś jegomość zrobił z ukrycia zdjęcie dwóm dziewczynkom, które szły sobie razem ze słuchawkami na uszach. Jego post to wylewanie żali, że tak nie można, bo trzeba rozmawiać. W komentarzach jedni i drudzy się kłócą.
Na jakąkolwiek dziedzinę życia wystarczy spojrzeć, porównując czasy naszych ojców, a nasze. Wcale w oczy nie rzucają się na pierwszym miejscu innowacje, rozwój, czy udogodnienia, tylko właśnie ograniczenia. Cokolwiek byś nie chciał zrobić w dorosłym życiu, to pierwsze co to dostajesz w pysk obostrzeniami, zakazami, nakazami i wytycznymi jak masz działać.
Swego czasu pisałem do nich w tej sprawie. Jeszcze za czasów forum multiplayerowego do Gothica, ze słynnym OJCJ.
Miałem tam o tym wątek.
Steam nigdy nie był przyjazny dla twórców niezależnych. Tam nawet nie ma specjalnej kategorii dla takich gier, gdzie wszędzie takie coś to standard jeszcze z czasów poprzedniej generacji. Pamiętam wysyp postów, nawet tutaj na golu były o tym artykuły, gdzie przy premierze nowej generacji konsol, ludzie, którzy nigdy nie mieli żadnej konsoli, zdziwieni byli, że w sklepach na konsolach, nie tylko można wybrać kategorie Indyczków, ale też Indyki mają tak jakby swój osobny "sklep" gdzie można przeglądać konkretne gatunki Indyków, np. wyświetlić same RPGi czy gry sportowe.
Na steam nie do pomyślenia po dziś dzień. Jedynie można próbować po tagach, ale co z tego, jak twórcy i tak dodają te najpopularniejsze, nawet jak dana gra taka nie jest.
Aby na steam wyświetlić Indyki, trzeba poszukać po tagu, ten przeniesie nas do sklepu, gdzie dopiero tam można jako tako wybrać konkretny gatunek.
Przykład mojego sąsiada - wziął udział w programie tym co tam piece wymieniają i termomodernizacje robią.
Firma, która to ogarniała wyceniła prace na 100tys. zł. Wymiana pieca i porobienie jakiś tam wentylacji. Gdzie na wolnym rynku, zwykły hydraulik takie coś zrobiłby za maksymalnie 30 tys. złotych. Cena rynkowa pieca jak patrzyłem, to 16tyś zł.
To jest po prostu wyciąganie kasy z dotacji bez kontroli, bo firma za robociznę może sobie wpisać jaką kwotę chce.
Zobacz sobie na zeszłoroczne choćby granty z Ministerstwa Kultury z kategorii Kultura Cyfrowa - cała masa projektów, która ma zdygitalizować czyjeś fotografie, jakąś twórczość itd. Na to po kilka set tysięcy rocznie niektórzy dostają.
Nie chodzi o samą kontrole czy te pieniądze poszły na coś konkretnego, ale czy projekt był dobrze wyceniony, a tym się już nikt nie zajmuje.
Zrobienie kopii cyfrowych 60 książek Biblioteka w Cieszynie wyceniła na 166 tys. złotych. Za samo skserowanie i wrzucenie do archiwum. Za konserwacje tych książek, przygotowanie ich do kserowania, też rok wcześniej dostali 166 tys. złotych.
A to był Etap IV, więc wcześniej pewnie też dostawali po tyle - nie sprawdzałem.
Takich zmian jest przecież bardzo dużo.
Nie chodzi o to, która wersja jest lepsza do grania, bo logiczne, że wersja PC będzie działać lepiej, tylko o to, że wersja PC nie zawiera niektórych rozwiązań, które są w wersjach PC, bo zostały wyciete po prostu.
Jak np. to odpadające koło - w wersji konsolowej możesz urwać koło a w wersji PC nie. W wersji konsolowej Nico ma np, animacje dawania pieniędzy bezdomnym, a w wersji PC nie ma tej animacji, tylko po prostu kasa znika nam z konta. W wersji konsolowej kasę wyjmuje i rzuca bezdomnemu, a ten idzie i podnosi. Albo jakieś pierdoły jak możliwość rozpinania garnituru.
Jest tego dużo.
W GTAV np. w górach nie spamuje się policja w wersji PC a na konsolach tak. Nurt wody porywa postać, a nie jak w najnowszej wersji, nic się nie dzieje.
https://www.youtube.com/watch?v=-e7UuPN0xnI
Najlepsze w takich pieniądzach jest to, że nikt tego nie kontroluje czy rzeczywiście poszły na to, na co były brane.
Rok rocznie miliony są wydawane na szeroko pojętą Kulturę, ale żaden niemal projekt nie jest zrealizowany.
Ile kasy nabrał np. Bagiński na realizacje pełnometrażowego filmu "wiedźmin" i co i nic. Ile Tokarczuk milionów wzięła i nic.
Dają to ludzie to wykorzystują, a że kontroli nie ma żadnej, to czemu nie.
Po co stawiać ławkę w parku za 1k, jak można za 10k. Przecież nikt nie będzie robił rozeznania.
Wiesz dlaczego? Dlatego, że każda część GTA do tej pory w wersji PC, była okrojona względem konsolowej. Więc porównania byłyby na korzyść wersji konsolowych.
Najlepszą wersją GTA V jest ta z Xboxa360 i PS3. Potem z PS4 i One, a dopiero PC. Oczywiście nie mówię o grafice, tylko mechanikach i zawartości. Sporo mechanik i elementów zostało w wersji PC wyciętych.
Dopiero niedawno wyszedł mod do GTAV, który tę zawartość i mechaniki przywraca.
To samo z GTA IV - też dopiero niedawno wyszedł mod, który przywraca wszystko, co wycięto w wersji PC.
Nie wiadomo, czemu R* tak robi, ale to jest fakt. Ciekawe jest też właśnie, dlaczego wydaje okrojone wersje na PC. Przecież przeciętny PC np. biorąc pod uwagę IV, poradziłby sobie z mechaniką odpadania kół podczas porządnych kraks. Albo z większym zagęszczeniem patroli policyjnych w GTAV.
Komuno wróć! Po jednym padzie dla obywatela! Najlepiej na zapisy. Wymienię kartę na pada, na kartkę na myszkę!
Te pady to nie jest nic nadzwyczajnego. Można sobie kupić takiego za 50PLN i też będzie identyczna jakość. Nie kupować od nich, to się ceny unormują.
No i fajnie, że w końcu na tym portalu Ruskie gry traktuje się normalnie, a nie jak jeszcze jakiś czas temu, był zakaz wspominania jakichkolwiek gier.
Gry nie dało się ukończyć na 100% w dniu premiery. Dopiero w tym paczu poprawili błąd, który jest od premiery, który nie powinien się na start pojawić, bo pokazuje partactwo AB. Mianowicie taki, że nie dało się zdobyć wszystkich tych kul, które zdobywa się poprzez skupienie, bo niektóre lokalizacji są umieszczone w obszarze, gdzie nie można używać mechanik ataku. W teorii w tym paczu to wyeliminowali, ale czy w 100% to nie wiem.
Entuzjazm mija po pewnym czasie, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że mimo dużej ilości mechanik, one są zrobione po łebkach.
Rzuca się w oczy, że dana mechanika została stworzona do konkretnego celu, misji, miejsca, a nie globalnie. To tak jakby prawa fizyki działały w jednym miejscu, a w innym już nie, bo fabularnie nie są potrzebne, mimo że można byłoby je wykorzystać w konkretnej misji. W tej grze jest to nagminne i przez to frustrujące. Próbujesz przejść misje w jakiś sposób, ale się nie da, mimo że wszystkie mechaniko do tego sposobu są w grze.
Np. przebieranie - działa tylko na pojedyncze frakcje i to też nie w pełni. Możesz się przebrać za bandytów, ale nic to nie da. A jak przebierzesz się za Szakala, to już możesz swobodnie chodzić między nimi. Możesz przebrać się za Niedźwiedzi, ale nie będzie to działać w wielu lokacjach. Opis wielu ubrań wskazuje, że służą do przebierania, by zmylić "wroga", ale to bzdura. Są stroje, które opisane są jako, to że dzięki nim wtopisz się w tłum mieszkańców. Mimo skompletowania całego ubrania, nic to nie daje, bo każdy widzi nas jako Szarogrzywego.
W grze jest sporo mechanik związanych ze skradaniem, cichą eliminacją itd. Co z tego, jak to puste mechaniki, których nigdzie nie wykorzystasz.
Do obozu wroga się nie zakradniesz, bo zagęszczenie przeciwników jest tak duże, że nie ma możliwości likwidowania po cichu.
Dlatego uważam, że obecnie takie gry nie mają sensu, bo to tylko udawanie, że gracz może dużo jak w MMO, a tak naprawdę niewiele może.
Gra nadal będzie działać na PC mimo, że dokonałeś zwrotu - przecież "gra" nie wie, że ją zwróciłeś, bo komputer nie ma dostępu do internetu, to, skąd ma wiedzieć. I tu właśnie wchodzi token od steam, który jest czasowy.
Bez tego możan by sobie kupić każdą grę, zrobić zwrot i grać w nieskończoność. Aż nie połączymy się ponownie z serwerami stima. Dotyczy to każdej gry czy ma Denuvo czy nie.
Dlatego nawet jego gra ma takie tokeny. Proste, bo proste, jak to napisałeś "linijka kodu", ale są. Dlatego cracki do gier bez zewnętrznych DRMów wychodzą szybko, bo to łatwo to obejść.
Bez tego piractwo nie miałoby sensu, bo po co ktoś miałby piracić, instalować jakieś podejrzane HiperVisony, jakby mógł legalnie pobrać sobie ze Steam i grać do woli. Jedynie musiałby mieć kasę na kupno, którą by mu oddali.
Kolesia nieźle odkleiło. On chyba nie zdaje sobie sprawy, że jego gra, którą wydał na Steam, też ma zabezpieczenia :D
Chyba nawet nie przeczytał co podpisuje publikując tam grę.
Każda obecnie gra wydawana na Steam posiada zabezpieczenia czasowe. Te gry, które korzystają z zewnętrznych dostawców od np. Denuvo, mają tokeny oparte sprzęt i działające na poziomie jądra. Te nieposiadające takich zabezpieczeń, czyli min. gra od tego gościa, korzystają z wbudowanych tokenów od Steam, które działają na poziomie systemu. Gry muszą mieć takie czasowe tokeny, bo wymusza to na nich min. prawo, ale też własna polityka firmy.
Na steam możemy grać w grę 2h i po tym czasie grę zwrócić. Dlatego każda gra musi mieć tokeny. Gdyby ich nie miała, to każdy mógłby kupić sobie każdą grę, wejść w tryb offline, odpalić aplikacje Steam na innym sprzęcie i zrobić zwrot gry. Miałby wtedy grę za free.
Więc tak, kupując jego grę na Steam, też po pewnym czasie Steam krzyknie, by wejść w tryb online, by odnowić licencje.
A ty w jednym z komentarzy życzyłeś tego Gabenowi.
Raczej więcej jak naście lat to Ty nie masz, bo żaden dorosły nie pisze "nie zesraj się" jak Ty masz to w zwyczaju.
Serio, dorosła dobrze rozwinięta osoba może komuś taki komentarz napisać?
Koleś, który płacze w komentarzach, że na portalu o grach jest za dużo artykułów o danej grze, po czym wchodzi w ten artykuł, komentuje, napędzając algorytmy, do zwiększania zainteresowania daną grą.
No chyba normalne, że w kraju, który zmienił całkowicie kulturę, będzie spadało mocno czytelnictwo właśnie przez nieciekawe lektury.
Przykład Wielkiej Brytanii, o którym mowa w artykule, to pokazuje. Czemu jakiś muzułmanin, który kilka lat temu przypłynął do WB ma się interesować jakimś Dickensem czy jakąś Austen?
U mojego kuzyna w klasie jest 3 ukraińców - nie przeczytali ani jednej lektury, bo to nie ich obszar kulturowy. ... Jak dziecko nie będzie czytało w czasach szkolnych, to potem trudno go przekonać, że warto.
Rok temu gracze odkryli, że wersji cyfrowych gier nie kupują tylko wypożyczają na zasadzie licencji. W tym roku odkryli jak działają zabezpieczenia steam i innych sklepów cyfrowych. Ciekawe co za rok odkryją :D
Zobaczymy jak fabularnie, bo to najważniejszy aspekt. Na pokładzie jest min. Jakub Szamalek jako scenarzysta i osoba od zadań. Spec od zadań pobocznych z Wiedźmina 3 i CP2077, więc o to można być spokojnym.
Im dłużej się gra, tym mniej chce się eksplorować, a więcej cisnąc fabułę, bo świat się szybko nudzi. Niestety, ale poszczególne państwa są zbyt mało różnorodne, przez co po nastu godzinach człowiekowi odechciewa się latania ciągle po takich samych terenach.
W inne tereny niż miejsce w którym jest fabuła nie ma sensu iść, bo tam nic specjalnego nie będzie - bloakda fabularna.
Co z tego, że mogę ogarnąć sobie strój Inkwizytorów i chodzić po Demeniss bez przeszkód, bo wtedy mnie nie atakują, jak tam nic specjalnego nie znajdę pod względem przedmiotów czy ciekawych zadań itd, bo fabuła blokuje.
Odkryje nowych kowali, nowe sklepiki, ale w nich będzie to samo co wszędzie. Jakieś pojedyncze rzeczy, które pojawią sie w tych sklepikach, gdy wbijemy 100% zaufanie. Mam ponad 100h, ale nie mam nawet ciekawego Naczółka dla konia. Przewinęły mi się dwa, któe są komiczne.
Przestałem grać, bo gra z każdą kolejną godziną jest słabsza.
#noobmer no tak o zalogowanie - czyli jak wszędzie. Logując się, czyli łącząc z netem, gra zasysa token.
Nikt ci konta nie skasuje, nikt ci gier nie zabierze.
Nikt ci przecież gier z konta nie usuwa za to, że w nie nie grasz.
https://ptwk.pl/kjpzo-kurs-kultury-jezyka-polskiego-dla-zaawansowanych-on-line-maj-2022/
Powodzenia - wierzę w Ciebie!
No chyba logiczne, że tak to działa. Nie wiem skąd w ogóle zdziwienie. Tak jest przecież od zawsze na konsolach. Przecież każda gra kupiona cyfrowo wymaga odnawiania licencji. Tak było za czasów PS3, PS4 i teraz z PS5. Mnie to wkurzało, gdy miałem PS3, bo to był czas, gdy internet u mnie to był mobilny często niedziałający. Starałem się kupować w pudełkach, ale parę gierek cyfrowo miałem i te cyfrowe trzeba było co ileś tam czasu odnawiać.
Tam samo jak teraz jest np. na Steam - tokeny są czasowe i przypisane do konkretnej konfiguracji. Wystarczy dysk wypiąć i wpiąć, czy ram wyjąć i włożyć i już trzeba nową licencję na grę. Sama też po jakimś czasie wygasa.
Hitem jest baran, który wyjął bateryjkę od Biosu i myślał, że gry cyfrowe będą nadal aktywne :D
IQ dzisiejszych graczy to katastrofa.
Tak właśnie działają tokeny od DRM - wykorzystują podzespoły do zrobienia tokena. Każda najmniejsza zmiana w sprzęcie, powoduje wysypanie się tokena. Działa to tak od zawsze.
Spróbujcie zagrać w jakąkolwiek grę zainstalowaną ze Steam, gdy nie macie internetu i np. przełożyliście kość ramu w inny slot.
Steam krzyknie, by wejść w tryb online.
Osobiście zainteresuje się tym padem, bo brakuje takiego, który pozwoli obsłużyć klasycznego PC z Windowsem, tylko przy pomocy pada. Te gładziki mogą zrobić robotę, jeżeli jakościowo będą jak w StemaDecku.
Człowieku, kup słownik, bo aż oczy bolą.
Nie robi się spacji po ", zadanie zaczynamy wielką literą, a kończymy kropką.
Ciekawe jak ten pad się trzyma w rękach. Ja mam tendencje, do opierania palców, które mam na gałkach o pada, więc w tym możliwe, że muskałbym gładziki.
Duży plus za normalne ułożenie gałek, bo ten sposób Xboxowy, to w niektórych grach dramat.
Oczywiście w artykule jak zwykle brak konkretnych danych, bo po wydźwięk artykułu już nie byłby taki sam :D
A badaniu uwzględniono teren leżący dosłownie przy płocie danego centru. W raporcie jest to podkreślone. Jest to bardzo ważna informacja, bo te centra muszą czasami posiłkować się własnymi agregatami na disla i wtedy wytwarzanie cząsteczek PM2.5 jest najwyższe w ich okolicy.
Ważne jest też to, że zwiększone stężenie PM2.5 wynika z tego, że elektrownie wokoło są przestarzałe i to one odpowiadają za zwiększone ilości tych cząsteczek. Więc z tego artykułu wynika wprost, że nie ma znaczenia, czy tam jest centrum danych AI czy byłaby jakakolwiek inna fabryka - problemem są lokalne elektrownie, które nie wyrabiają. Jakby tam była fabryk jakaś inna, która potrzebuje energii, to efekt byłby taki sam.
WHO też zmniejszyło normy dla PM2.5, bo w 2010 było to 25 µg/m3(takie też przyjęto wtedy w UE), a w tym raporcie uwzględnia się dane WHO 5 µg/m3. A np. EPA ma 15µg/m3. W samym raporcie nie znajdziemy danych, o ile i jak często były przekraczane normy.
We Wrocławiu w 2009 roku w miesiącach zimowych, stężenie przekraczało 50 µg/m3.
Warto też wspomnieć, że raport amerykański korzysta z modelowania AP3, czyli transportu chemicznego z elektrowni, który rozkłada się na CAŁY KRAJ i uwzględnia ZGONY Z CAŁEGO KRAJU.
W badaniu nie ma też podanych konkretnych danych ile np. w ilu dniach były przekroczone normy i o ile były przekroczone.
Artykuł opiera się na danych o zużyciu energii i emisjach z kominów elektrowni, nie analizuje on odczytów z konkretnych stacji monitoringu jakości powietrza.
Cała konkluzja artykułu jest taka, że za wzrost cząsteczek PM2.5 odpowiadają niezmodernizowane stare elektrownie min. węglowe, które pracują pełną parą, bo jest ogromne zapotrzebowanie. Niewielki wpływ mają same agregaty w tych centrach danych, bo te działają sporadycznie. Po prostu centra danych powstały w miejscach, gdzie elektrownie miały ogromny zapas energii, by sprostać zapotrzebowaniom. AI to modny temat, więc go podpięto pod raport, bo lepiej się klika i może ktoś zwróci uwagę w jak fatalnym stanie są amerykańskie elektrownie węglowe.
Same centra danych niemal nie emitują tych cząsteczek poza okresami używania agregatów.
Czy by tam powstały fermy drobiu czy centra danych AI, zanieczyszczenie, byłoby podobne, bo odpowiadają za nie elektrownie.
Tak wynika z tego raportu.
Dane:
Wrocław
PM2.5 AIR POLLUTION AND THE POTENTIAL HEALTH RISK EVALUATION IN
WROC¸AW, POLAND Anna Zwoędziak1, Izabela Sówka1, Jerzy Zwoędziak1, Krystyna Trzepla-Nabaglo2
USA
MEASURING THE IMPACT OF DATA CENTERS IN THE UNITED STATES ECONOMY:
MONETARY DAMAGE FROM AIR POLLUTION AND GREENHOUSE GAS EMISSIONS.
Nicholas Z. Muller
Czy tę recenzje na IGN pisał pan Grygorcewicz, bo zalatuje podobnymi przemyśleniami. Na Gry-Online, gdzie autorzy recenzji też często nie ogarniają recenzowanego tytułu, w minusach dają rzeczy, które dla graczy są atutami.
Najnowszy Resident : "abuła tak mocno osadzona w wydarzeniach z przeszłości, że nie funkcjonuje jako samodzielna całość" ixde.
Mafia: "Arcadowy system jazdy zamiast symulacji" ixde
Wszystko rozbije się o to, jak ogarną system na tej nowej konsoli. Jak ma to być PC, ale jak laptop, to muszą zrobić dedykowany system, bo Windows do grania kanapowego się nie nadaje. Musi być stabilny i przede wszystkim w 100% obsługiwany za pomocą pada.
Szkoda też, że nic nie ma odnośnie dostępności dla osób niepełnosprawnych. Spencer coś tam swego czasu przebąkiwał, ale chyba niewiele z tego wszyło. Nie wiem, czy jest jakiś tytuł od MS, w który może grać osoba niewidoma, jak to ma miejsce u konkurencji.
Nie dodali najważniejszej rzeczy, na jaką gracze czekali, czyli możliwość naprawiania zniszczonych przedmiotów, by można było z nich korzystać. Więc osobiście nie instaluje tej aktualizacji, bo tylko mody zepsuje.
Plus za poziom trudności, bo obecny, jest poziomem bardzo łatwym, więc zwiększenie go choćby odrobinę, to plus.
Chwilę pograłem, bo to jedna z niewielu gier w tym roku, gdzie fabuła jest na wysokim poziomie, jeżeli chodzi o priorytety twórców.
Po lekko ponad 2h nie mam jakiegoś ciśnienia, by grać dalej, bo aż chce się zaśpiewać "ale to już było" . Nie ma tu nic zaskakującego, czego nie zna się z książek czy filmów. Dziecko android było eksploatowane do granic możliwości w ubiegłym wieku w masie filmów czy książek sajfaj. Sama baza, która chce nas zabić, bo traktuje jak intruza, też.
W pierwszych chwilach, trochę zaleciało Syriuszem. Jakby styl był bardziej retro si-fi, a nie future si-fi, to niemal kalka.
Na chwile obecna zawiodłem się na fabule, ale to tylko 2h. Zobaczymy dalej.
Gdy durne AI zrobiło lepszą stronę niż programiści za grube tysiące :D
Ten wygenerowany przykład strony gry-online wygląda 1000 razy lepiej niż to, co odwaliliście Wy.
Mamy pod ręką dosłownie najważniejsze rzeczy od razu po wejściu, a nie jak u Was, trzeba się przeklikiwać,przewijać itd.
Min. AliExpress wprowadziło weryfikacje, gdzie trzeba sobie selfi zrobić. Dotyczy krajów UE i GB.
Dzisiejszy gracz potrzebuje zastrzyku dopaminy non stop. A najgorsze, że nie potrzebują tej dopaminy wynikającej z rywalizacji, tylko po prostu zmieniających się obrazków dość szybko na ekranie. Wymagania współczesnego gracza, tak nisko spadły, że miliony rzuca się na taką Forzę, która kompletnie nic od gracza nie wymaga. Graczom wystarczy, że co chwilę miga im nowy samochód, który wpada do garażu.
Jakby twórcy tworzyli wersje gier zawierające zapis gry sprzed ostatniego rozdziału, to masa by to kupiła.
Patrząc na Cremsone Desert i zagadki środowiskowe, które nie są jakoś specjalnie trudne, widać, że graczom nawet tego się nie chce samemu zrobić. Miliony wyświetleń mają poradniki tego typu.
To samo z każdą inną grą - najwiecej wyświetleń nie mają poradniki jak dobrze progresować postać, by nie zrobić koksa już na starcie, tylko te, które pokazują jak zdobyć najlepsze rzeczy w grze już na starcie.
Dzisiejszy gracz nie przepada za grami, które stawiają przed nim jakieś wyzwania. Można spojrzeć na dane odnośnie do gier od FromeSoware, gdzie masa graczy kupiła, ale promil graczy ukończył 1 rozdział. Mimo że jak na np. standardy lat 90, to gry od FS nie są trudne.
W tamtych latach też jednym z najpopularniejszych gatunków, były strategie, a te uczyły myślenia, rozwijały ludzi pod wieloma względami. Dziś ich niewiele.
Gdyby ktoś dziś wydał grę taką jak np. Myst czy kontynuacja Riven, albo Bards Tale i wiele innych, gdzie trzeba było myśleć i przede wszystkim robić ręczne notatki w zeszycie, nie sprzedałby za wiele egzemplarzy.
Rok temu mieliśmy Blue Prince - zrobił sie hejp na grę, bo właśnie była reklamowana jak gra, która tego wymaga. Gra sprzedała się słabo mimo, że było o niej głośno.
Z żadnego zdania, które wypowiedział nic takiego nie wynika. To, że autor artykułu sobie coś takiego ubzdurał, to już jego problem. Mógł to poprzeć cytatami, które ro pokazują. Umieścił dwa, które nic a nic o tym nie mówią.
Brakuje mi zawsze kategorii "Najlepszy scenariusz" - chociaż można podciągnąć pod to najlepsza fabuła.
Ekspedycja pod tym względem leży. Pisana jest w starym stylu, czyli nie zwracamy uwagi na szczegóły, bo to tylko gra i można przymknąć oko na nie logikę świata. Mnie to wkurza w grach, gdzie fabuła to główny rdzeń gry. Wybija z imersji podczas grania, gdy napotykasz takie rzeczy. W Ekspedycji już na starcie mamy bohaterów, którzy przedstawieni są jak osoby, które kompletnie nic nie wiedzą o ekspedycjach. Nie tylko nasi bohaterowie, ale też świat wydaje się taki, jakby to była pierwsza ekspedycja. Jakby szli w nieznane. Kompletnie nie wiedzieli co jest na tamtym kontynencie. A tak nie jest, bo nasza to chyba 70 któraś, jeżeli dobrze pamiętam, ale na pewno było ich wiele.
Jak człowiek przemęczy się przez pierwsze kilka godzin, to potem jest już lepiej, bo im dalej tym, debilizmów scenariuszowych mniej.
Na pewno pod względem scenariuszowym, E33 nie łapałaby się nawet do 20 gier z przełomu 2010-2026. W tej dekadzie do top 10 może.
IQ tego gościa chyba nie jest na jakimś specjalnie wysokim poziomie. Koleś nie zna znaczenia remake. Myli mu sie z remaster.
Na tym polegają rimejki - dostosowuje się starą grę do nowych technologii. Jeżeli jest kolejna część, to wykorzystuje się ją zazwyczaj do zrobienia nowej wersji starej gry.
To jakby twórcy Gothica 1 płakali, że Rimejk będzie miał inny system walki :D Albo rimejk Wiedźmina 1. Rimejki Residentów, Mafi czy innych tytułów.
A co projektantami modeli? Też są zmienione, by pasować do całokształtu?
Mi osobiście bardziej pasuje klasyczna wersje ze względu na modele postaci.
Wszędzie gdzie piszą osoby, które się na to załapały, mówią, że właśnie jest tak jak w każdym innym serwisie. Przed zalogowanie widzisz ofertę dla wszystkich, czyli standardową cenę, a po zalogowaniu niższą.
Czasami pojawi się jakaś mini misja, bo ktoś nas na szlaku zaczepi. Np. zaniesienie jedwabiu, bo gostkowi się wóz rozwalił czy jeszcze jakaś w lesie na południu, ale nie miałem czasu się zatrzymać, bo robiłem wyzwanie, by w 40 minut przejechać z jednego końca mapy do państwa na samej górze.
Moim zdaniem po prostu zbyt dużo czasu spędza się w pierwszym państwie, przez co szybko się nudzi. Jednak te niemal 60h, to w zasadzie 3 gry współczesne. Myślę, że po prostu trzeba ruszyć dalej z fabułą, by odkryć kolejny kraj i w nim pobuszować.
Wtedy może świeżość wróci, bo będą nowe widoki. Tylko nie wiem, po której misji ci rycerze z Demeniss przestają być wrogo do nas nastawieni. Jestem przed walką z Wroną. Bez tego nie ma co tam iść.
Dlatego po pewnym czasie, przestaje się zwiedzać, zajeżdżać do mijanych wiosek, tylko idzie z fabułą. Przeto gra traci też mocno na grywalności, bo oprócz fabuły i zabawy mechanikami, nie ma potrzeby zwiedzania 90% mapy.
Moim zdaniem gra trochę wyprzedziła czasy - dała nam pustą wielką mapę, której silnik ma masę mechanik dobrze zrobionych, ale brak w niej zawartości, czyli taka makieta dla gier, w których dużą część świata rządzi jakieś podpięte AI.
Aż się o to prosi, by AI zarządzało życiem npców, państw itd.
a bywa, że wystarczy samo wejście do środka.
90% lokalizacji tego tylko wymaga, bo w tych 90% nic nie ma, dlatego wystarczy się tam pojawić.
Ta gra to jakaś aberracja, jeżeli chodzi o gry. Ciężko przypomnieć sobie grę, która, mimo że przeciętna, w większości elementów wręcz słaba, to nadal miałby w sobie coś, co sprawia, że chce się w tę grę grać. Ja tak mam. Im więcej w gram, więcej lokalizacji odwiedzam, tym bardziej dostrzegam to, jak tak gra, mimo że pełna, to tak naprawdę pusta. A mimo to, nadal gram.
Dawno nie miałem tak z jakimś tytułem.
Ależ tej grze przydałaby się ręka Redów czy R*, by wypełnić tę pustkę, która jest wszechobecna.
Im więcej miejsc odkryjemy, tym do coraz mniejszej ilości zaglądamy, bo dobrze wiemy, że nic na nas tam nie czeka.
Na mapie jest pełno wsi, posterunków, obozów, manufaktur i innych, a mimo to świat jest pusty.
Jadąc szlakiem, widząc na mapie kolejną wioskę, po prostu ją mijamy, nie skręcamy, nie zaglądamy, bo dokładnie wiemy, że nic tam nie będzie. Jedynie można rzucić okiem na mapę czy nie ma jakiegoś ?. Redzi idealnie w Wieśku 3 pokazali jak zapełnić każdą wioskę, by gracz chciał do niej pójść. Z W3 pamiętam nazwy i bohaterów wielu wiosek i miejsc. W CD ani jednej oprócz głównej. W chwili obecnej mam odkryte całe pierwsze państwo i trochę tego drugiego. Nie ma chyba w całym pierwszym państwie drugiej karczmy niż ta w głównym mieście. Powinna być z aktywnym NPC od którego dowiemy się co jest 5 w danym miejscu. Postaci, którzy dadzą nam zlecenie.
W wioskach bark jakieś NPCów, z którymi można pogadać, wejść w interakcje, dowiedzieć się coś o danym miejscu, postaci, która będzie żywa, a nie kolonem klona, z którym nic się nie da zrobić. Brakuje tu historii przekazanej przez npców. Brak w tych wioskach jakiegoś zarządcy, wójta, czy choćby właśnie karczmy. Jak już ktoś taki jest jak np. właściciel posesji, to nie da sie z nim pogadać, bo jest zwykłym NPCem.
To samo z każdą lokalizacją. W posterunkach, obozach rycerskich, brak dowódcy czy kogoś, kto tym zarządza. Wyzwalamy obóz i rycerze, którzy się tam pojawiają, to zwykłe randomowe postaci, które mówią to samo co wszędzie. Nic kompletnie na temat wyzwolenia, sytuacji czemu dane miejsce padło otarią bandytów itd. U Redów czy R*, by to nie przeszło. Gdyby w W3 było tyle wiosek i miejsc, to niemal w każdym byłby przynajmniej jeden NPC, który miałby swoją unikalną ścieżkę dialogową, by móc z nim pogadać.
Tu cholernie tego brakuje. Brak w tych miejscach nawet jakiś użytecznych NPCów jak kowale czy sklepikarze. Tacy choćby jak w pierwszym mieście. Od czasu do czasu jakiegoś spotkamy przydrożnego. Zamiast ich nawalić co jakiś czas, to lepiej jakby ich nie było, a w różnych wioskach, byliby jako właśnie karczmarze, sołtysi itp. Dać im nawet jakieś krótkie 2-3 zdania, które opowiedzą. Świat byłby autentyczniejszy. Przez brak takich NPCów świat wydaje się jak jakaś makieta z klonami zombie. Kompletnie nie zachęca do eksploracji tych wiosek, odbijania obozów czy odbicia ze szlaku do jakiegoś skupiska kilku budynków, bo nic za tym nie idzie. Po co mam odbijać kolejny posterunek, jak da mnie jako postaci nizc za tym nie idzie. Jakby chociaż odblokowywały się dzięki temu jakieś postaci, które oferują specjalne wyposażenie, coś unikalnego czego nie zdobędziemy tak łatwo, to miałoby to sens.
Tak naprawdę to taka gra liniowa, z pobocznymi misjami, gdzie od lokalizacji fabularnej, do drugiej fabularnej, jest, mimo że wypełniona w detale i elementy 3D, to jednak pustka.
Idę grać dalej :D
Spoiler:
Czy też waszym zdaniem gra mocno traci w późniejszym etapie, gdy styl i po części gatunek gry się zmienia?
spoiler start
Chodzi o zmianę z delikatnego średniowiecznego fantasy na bardziej steampunkowy styl z tymi wszystkimi rzeczami na parę itp. Same pistolety też już mocno psują nastrój w grze.
spoiler stop
Moim daniem tego jest za dużo. Lepiej jakby ta technologia była jak w Warhamerze, gdzie takie rzeczy są, ale tak rzadko spotykane, że w niektórych krajach uważane jak legenda i bajania.
Gra przez to traci swój charakter, który nomen omen wykreowała, bo w pierwszym kraju spędzamy tyle godzin, że ten klimat w nas wsiąkł.
Na YT wkurzają tylko reklamy wewnątrz filmu, czyli robione przez twórców danego filmu. Tych wyświetlanych przez YT, to z 20 lat nie widziałem. Wcześniej się używało adbloca, a teraz jest YT Premium. W pakiecie rodzinnym wychodzi 10pln na miesiąc, śmiech nie pieniądze.
Przykład z hazardem - można grać w te karty od razu, ale misja z nimi związana, która mniej więcej tłumaczy co i jak jest wile godzin po starcie gry. To samo z barwnikami, czy choćby ujeżdżaniem konia, gdzie misja z tym związana jest też naście godzin po rozpoczęciu.
Przez to nie da się już na YT oglądać podkastów, bo więcej pikania niz rozmowy.
No to chyba słabo patrzyli przy robieniu tych trailerów, bo jest w nich masa błędów. A to brak cieni, a to tekstury 140p, a to nie takie odbicie w szybie, a to odbicie przekręcone o 90 stopni.
Wczoraj ogołociłem całą tę bramę na północy co mamy misje odnalezienia książek związanych z walką halabardą. Nic w tych miejscach gdzie byli bandyci nie było - jedynie zasoby standardowe. Po "wyzwoleniu" nie ma ani jakiegoś NPCa , który być coś dawał - jakis kowal, sprzedawca, czy jakiś inny użyteczny człek - nic. I to też jest problem tych "wyzwalanych" miejsc, że nie dają nam nic za to. Nie ma potrzeby już w to miejsce wracać. W takim Wiedźminie 3, wyzwolenie wioski niemal zawsze coś dawało. A to pojawiał się sklepikarz, a to jakiś NPC z misją. Tu nic takiego nie ma.
Były też w takich miejscach poukrywane skarby. Tu nie ma ani kufrów, ani żadnych miejsc, gdzie można coś "losowego" wydropić.
Przy samym głównym mieście jest masa "mini" wisoek w których nic kompletnie nie ma. Pełno budynków w których pusto.
Są jakieś czasami kufry, ale one nie zawierają wyposażenia, tylko zasoby. Cały system kradzieży przez to leży, bo nie ma po co buszować po domach.
Nie ma tu klasycznej eksploracji rodem ze Skyrima czy nawet Wiedźmina, gdzie dojście do jakiejś wioski, sprawiało, że chciało się ją niemal cała zwiedzić, bo a nuż w tym domku na skraju, będzie jakaś ukryta piwniczka z czymś ciekawym. Tu wiesz od razu, że w tym domku nic nie będzie. Nawet łóżka czasami nie ma. Jedynie jakieś owoce, stymulant dla konia czy drewno.
Konto założone na UA, przy pomocy mojego prywatnego konta bankowego, które mam na UA założone. Konto bankowe ukraińskie. Konto założone podczas pobytu we Lwowie, gdy sobie właśnie zakładałem konto w banku.
Nie używam żadnych proxy, zmiany IP itd. Przecież Steam nie ma w regulaminie żadnego zapisu, że z takiego konta nie mogę korzystać w innym regionie. Nie mogę celowo zmieniać IP, by skorzystać z innych cen. A tego nie robię. Czyli np. podczas kupowania zmieniam IP na UA. Wtedy łamię regulamin. Tylko przy zakupie przez sklep np. CSa nic takiego nie ma miejsca, bo nie kupuje nic bezpośrednio na steam.
To tak jak byłem na wakacjach we Lwowie, grałbym sobie na swoim Polskim koncie. Nie łamie to w żaden sposób regulaminu.
Albo jakby terasz rzesza ukraińców, która mieszka u nas musiała zmienić region Steam na PL, bo tu mieszkają "tymczasowo".
W regulaminie nie ma kompletnie nic coby zabraniało logować się na Swoje konto steam w innym kraju.
Steam wprost mów:
Jeżeli często odwiedzasz różne kraje, sugerujemy wybrać kraj, w którym masz stałe miejsce zamieszkania.
Czyli "SUGERUJE" a nie "NAKAZUJE" zmianę regionu.
ale możesz go zapakować na konia. To samo ze zwierzętami, też je możesz na ramieniu, albo na zadzie konia wieź. Dzięki temu za jednym zamachem możesz dwóch bandytów przewozić, co skraca czas.
Nie wiem, czy to nie dopatrzenie twórców albo nie wiem jak, bandytów da się tylko odwieź do paki. Mimo, że mówią, że jak ich uwolnimy, to się z nami dogadają. Jeden gadał, że ma jakieś tajemnicze rośliny, inny o skarbie. Ktoś wie, czy da się z nimi dogadać?
Gdyby 209 było za dużo, to gracze by nie kupili, a rzucili się momentalnie.
Steam, to nie Sony czy MS, które odgórnie nakazuje, że z konta możesz korzystać tylko w regionie, w którym go założyłeś.
Najpierw miałem to konto na Turcję, a że zmienili ceny, to wyemigrowałem na tereny dawnej Galicji Wschodniej.
To się właśnie nazywa "głosowanie portfelem". Nie pasują mi ceny w PL, to ich tu nie kupuje, a nie jak większość, płacze po forach, a i tak taki G1 wskoczył momentalnie na 2 miejsce w najlepiej sprzedających się grach w Polsce.
Jeżeli myślisz, że Starfild będzie jak Skyrim w kosmosie, to nie to.
Ja tam jak będę kupował, to zapłacę na steam max 100zł w dniu premiery. Mam konto na Ukrainę, a tam w hrywnach wychodzi jakoś 100zł uwzględniając formę doładowania portfela.
Tyle za taką grę mogę dać. Bez przesady, że 209 to dużo. W kluczkarniach pewnie będzie za te 170.
Ale ta gra jest zbyt pusta, by chciało się w nią grać po ukończeniu wszystkich misji. Pusta, jeżeli chodzi o bestiariusz i ilość przedmiotów.
Przeciwników jest tyle, co kot napłakał. Brak tu większej mitologii. To samo z wyposarzeniem - gram już z 30h i nadal mam wszystko niemal z początku gry, bo jest tego mało. Pierścieni, naszyjników i kolczyków nie znalazłem innych niż po jednym modelu. Buty ze dwa rodzaje.
To, co robi ogromne wrażenie po kilku godzinach gry, czyli eksploracja, po nastu godzinach odpycha. Gra jest słaba na starcie, rozwija skrzydła po 10h, by po nastu godzinach, znów zejść do poziomu startowego.
A to dlatego, że odkrywamy, że tak naprawdę za eksploracja nic nie stoi. Wiele miejsc jest pustych, bo blokuje je fabuła, reszta lokacji w zasadzie też pusta. Co z tego, że dojdziesz do jakiejś farmy ja tam nic kompletnie nie ma. Paru NPCów, chatek, w których żadnych dobrych łupów nie ma.
Takie ogromne gry muszą mieć zawartość, która wpływa na eksplorację, czyli mnogość przeciwników i mnogość rzezy do zbierania.
Grze mocno pomógłby mod, który daje możliwość podniesienia wyposażenia pokonanego przeciwnika. To samo z końmi. Nie ma sensu większego ich zbierać, bo nie da się wykorzystać ich wyposażenia, które mają. Po prostu znika, gdy go zarejestrujemy.
Gra potrzebuje zawartości poza fabularnej.
Jedyny plus eksploracji, to widoczki.
Po tych 30h gra dla mnie nie robi już takiego wrażenia w eksploracji jak po kilku. Nie ma sensu łazić po pustej mapie. Po tych nastu godzinach trzeba zająć się tylko fabułą, bo nic więcej ciekawego nie ma.
Najostrzejszą kredką w szkole to ty nie byłeś. Chyba że dopiero w następnej klasie PP będziesz miał, to spoko, podstaw możesz nie ogarniać.
Złote porady - zwiazki zawodowe :D Nie ma nic gorszego niż obecne związki zawodowe. Wszędzie gdzie się pojawiają, to pracownikowi praca się pogarsza. Też jakby mi jakiś związek zawodowy wszedł do firmy i zaczął swoje dyrdymały wymyślać, to bym pracownikom, którzy się zapisali, zjechał z pensji, a finalnie postarałbym się ich zwolnić.
Tak też, robią korpo w których pracowałem - były premie, 13, pójście na rękę, gdy potrzeba było nagłego wolnego, imprezy coroczne i wiele benefitów. Związki się pojawiły, zaczęły swoje durnoty wymyślać i to wszystko się skończyło. Normy do premii tak podniesione, że nie ma szans, by ktokolwiek był w stanie je wyrobić. Teraz, by zarobić to samo, pracownik musi dymać kilkanaście godzin więcej, robiąc nadgodziny, bo tylko tak może jako tako zreperować poniesione straty. A i tak, pracodawca może dać wolne zamiast wypłaty nadgodzin.
A coby nie mówić, to dla normalnego człowiek jednak na sam koniec liczy się to ile w danym roku zarobił, a nie ile przepracował.
Dobre 2 wypłaty w roku pracownicy mają mniej przez niemożliwość wyrobienia premii. Czasy, w których nie było ludzi do pracy juz mineły - z krajów Ameryki Południowej naściągają, tyle ile firma zechce.
Jak w firmie pojawiają się związki, to znak, że już w niej dobrze się nie zarobi i trzeba szukać czegoś nowego.
Może by ktoś tę panią Paulę uświadomił, że pracuje w pracy kreatywnej, a w niej liczy się praca nad projektem, a nie praca na produkcji, która robi non stop. To tak jakby aktor chodził i płakał, że wziął udział w filmie i nie kręcą tego filmu non stop.
W branży growej przy produkcji gier tak jest, że pracuje się dotąd, aż dany projekt się skończy. Potem studio może zaoferować pracę nad kolejnym, ale nie musi i każdy, kto w tym pracuje raczej powinien to ogarniać.
Akurat pani Paula pracuje w takim dziale, który przydatny jest do każdego projektu, więc nabiła te 8 lat.
Epic wywalił 1k osób, bo to trend światowy. Korpo się w końcu budzą i wywalają niepotrzebne osoby. Każdy, kto miał do czynienia z jakimkolwiek korpo, doskonale wie, że jest tam masa osób, które są niepotrzebne, bo to, co robi 4 osoby, może zrobić jedna.
W G1 grałem kilkanaście minut, mimo że w G2 i G3 miałem pewnie po kilkadziesiąt godzin natłuczone i ukończone te obie części kilka razy.
Sterowanie w tym badziewiu było tak debilne, że po kilki minutach lądowało w koszu.
Wyjdzie, obejrzy się kilka filmików i może się kupi, bo chciałbym poznać historię z G1. 100PLN to żaden pieniądz jak za taką grę, o ile będzie to zjadliwe.

Krzyżyk w dół działa i blokuje. Może któryś mod mi koligował, bo je zaktualizowałem i działa teraz.

1000 miejsc jest bez sensu przy obecnym wyglądzie ekwipunku.
Można co prawda pogrupować sobie te same rodzaje przedmiotów, ale nadal odszukanie rzeczy, które np. możemy użyć, albo porównywanie broni, to katorga. Nie wiem czemu oni nie zrobili klasycznego wyglądu, gdzie mamy u góry zakładki z konkretnymi rodzajami.
Mogliby zmienić sterowanie podczas walki. Możliwość zablokowania widoku na przeciwniku, to podstawa w każdej grze, a tu trzeba trzymać przycisk.
To samo z kamerą, która powinna podążać za plecami gracza, a nie, że musimy sami ręcznie ją obracać.
Na PC niech sobie mody zainstalują i z głowy. Ja mam zainstalowany ten, co zwija w jeden stos te same przedmioty, przez co nie zajmują pojedynczego okienka. To już wystarczy. A jak komuś mało, to może sobie zainstalować modyfikacje, która daje dostęp do schowka w każdym miejscu przy pomocy klawisza. Dodatkowo wgrać mod na 9999 miejsca w tej skrytce.
Ciekawe czy scenarzystów w końcu zatrudnili czy odpowiedzialna za to była pani Sophia z działu sprzątanie jak to miało miejsce do tej pory.
Patrząc obiektywnie, to historie z serii GTA, to proste "mafijne" skrypty jakich pełno w kinie klasy G.
Za charakterystykę postaci, że chyba jakiś studenciak musiał odpowiadać, bo coby nie mówić R* nie potrafi napisać dobrze postać, tak by ona wpadła w pamięć. Udaje im się jako tako z głównymi postaciami, ale już poboczne, to nie ma bata.
Jedynie w GTA IV potrafili stworzyć drugo i trzecio planowe postaci, które pamięta się do dziś.
Wymienić antagonistów z GTA V czy innych części oprócz 4, jest mega ciężko.
Dla branzy growej jak i samych graczy informacje wychodzące od Sony, to nadzieja, że ten rynek odżyje pod względem jakościowych produktów. Coby nie mówić, to gdy Sony było jeszcze na gazie, czyli lata Ps1-Ps4, niemal każda ich gra, która wychodziła, biła się o GOTY z pozytywnym skutkiem. Jim zaczął skręcać Sony w bardzo złym kierunku - kilka exów na generacje, a reszta gry-usługi.
Widać, że ten nowy CEO ogarnia, że Sony, to exy singlowe. Zresztą mówi, że mają tyle różnych IP z czasów pierwszych 3 konsol, że nie rozumie czemu Jim z nich nie korzystał i on ma zamiar to zrobić. Sięgnąć po zapomniane perełki z tamtych lat.
To samo jest z Xboxem - też Spencer skręcał Xboxem w stronę bardzą złą dla marki - Xbox do wszystkiego czyli do niczego.
Rok rocznie obiecywał, że następnym roku to Xbox będzie rządził, a co wyszło to wiemy - niemal zero gier z czego 100% dostępne na PC.
Dlatego przyszła generacja Xboxa i PS może być podobna do czasów PS3 i 360, gdzie bili się na dobre gry, a nie usługi. Przynajmniej tego bym chciał.
Czyli dość dobrze zbalansowana gra. Bossowie tacy powinni być, a nie jak np. w grach od FS, czasami jacyś zwykli przeciwnicy przez zrypane pliki kolizyjne są bardziej upierdliwi niż Bossowie nawet gdy mamy dobrze rozwiniętą postać.
W CD też nie są oni jakoś przesadnie trudni. Kwestia odpowiedniego przygotowania.
Tak samo jest ze zwykłymi bandytami, którzy są dalej od głównego miasta.
Wybrałem się po bandytę tego, co jest na wschód obok tego chodzącego drzewa. Jako że postaci praktycznie nie miałem rozwiniętej, bo tu jest zrypane powiadomienie, rozwinąć postać. Miałem może z 4 punkty wydane z 20 dostępnych.
Miecz też jakiś przeciętny, wyposażenie też. Jak trafiłem na watahę 30 bandytów, to nie było szans cokolwiek ugrać. Nawet jakbym z takim dwoma walczyły, to też by to zajęło trochę czasu.
Ogólnie widać, że twórcy jednym z głównych aspektów, na który postawili u przeciwników, jest prędkość ataków. Ci więksi bandyci z halabardami są szybcy jak samuraje. U bosów po prostu to jeszcze zwiększono. W drzewku widziałem tam jakieś aspekty, które pomagają na takich szybkich, więc gra jest w jakimś stopniu na to przygotowana.
Jednym problemem, który mogą napotkać gracze, to sterowanie, które jest zagmatwane. Kompletnie nieintuicyjne. Ataki, które w świecie growym są już niemal standaryzowane, jeżeli chodzi o przyciski, tu są plaga kombinacji. Aż człowiek zapomina jakie ataki ma i co może zrobić. Ktoś kto gra w to na klawiaturze, to musi być niespełna rozumu. Macha palcami po klawiaturze jakby Noktruny Chopina grał.
Da się ukraść konia razem z wyposażeniem?
Taki błąd na darmowe konie:
Mając na plecach niesionego człowieka, można wsiąść na każdego konia bez konsekwencji. Wystarczy odjechać w bezpieczne miejsce i wtedy ukraść. Można też od razu wjechać do stajni z człowiekiem na plecach.
Jest pierwszy duży wydawca, który realnie pomógł polskim graczom
Proszę was, 1 kwietnia dopiero jutro.
Ten wydawca to jakaś miernota, a nie duży wydawca.
Wydawca, który nie wydał przez ostatnie 25 lat żadnej pełnej wersji gry, to według Jakuba duży wydawca xD
Normalna rzecz. Masz produkt, to chcesz, by trafił do jak najszerszej grupy ludzi. Psychologia ludzka w sprzedaży jest kluczowa, dlatego stosuje się różne sztuczki. Facebook zmienił swoją politykę o 180 stopni. Z pokazywania na ścianie tego, co robią znajomi, do pokazywania tego, co danego użytkownika wzbudza największe emocje. Ktoś ma hopla na punkcie polityki i pruje na lewo i prawo, to mu wyświetlają się same polityczne treści, by bardziej go nakręcić.
Co nie zmienia faktu, że nie wymyślono w domenie "rozrywki wirtualnej" nic bardziej rakotwórczego niż rolki, szorty itp.
Ludzie jak zombie siedzą i machają palcem. Jeszcze, aby to były jakieś wartościowe rzeczy, ale to tak nic nieznaczące puste filmiki, że już lepiej położyć się w niebo popatrzeć.
YT akurat ma najgorsze algorytmy. Mimo że mamy suby na kontach o konkretnej tematyce, to i tak na siłę pcha jakieś durnoty. A jak klikniemy taką durnotę, to przez tydzień mamy zalany YT tego typu treściami. Ma sporo kanałów zasubskrybowanych, ale tylko jakiś promil mi pokazuje na głównej, mimo że oglądam większość regularnie.
Paradoksalnie CD wyprzedziło swoje czasy poniekąd. Ta gra bierze ze 100 mechanik z gier z ostatnich 3 dekad, dodając do tego 100 swoich. Przyszłe gry będą porównywane do CD. Ale jak to nie można zrobić tego czy tego? W takim badziewnym CD jakoś się dało zrobić - zwykłe lenistwo twórców. i etc.
Dlaczego uważam, że poniekąd wyprzedziła ta gra czasy? Bo takie światy będą królowały, gdy AI wejdzie do użytku powszechnego. Gdy moc obliczeniowa kompa gracza będzie na tyle duża, by obsłużyć AI, które będzie zarządzało takim światem. Będzie sterowało NPC, i reagowało na to, co gracz robi i chce zrobić. Wielki otwarty świat, naszpikowany mechanikami, ciekawym lore, to idealna piaskownica, tylko potrzeba system zarządzania oparty o AI.
Ile traci się z gry, gdy jakiś NPC coś tam mówi, a my w żadnym aspekcie nie możemy zareagować. Przykład choćby z CD - koleś mówi, że ma dość roboty, walnąłby ją w 3 dupy i poszedł do karczmy się napić. Nic my jako gracz nie jesteśmy w stanie zrobić. Ale gdyby tym NPCem sterowało AI, to już jak najbardziej. Moglibyśmy po prostu za pomocą mikrofonu do niego zagadać o tym, o czym mówił.
Ale takie rzeczy to nie w tej połowie 21w. Może pod koniec wieku.
Ktoś podpowie co się robi z takimi ścianami, które mienią się i po podejściu atakują gracza kolcami, otaczając go, tak jakby był pokryty diamentami? Na mini mapie są zaznaczone takimi jakby wirem. Na dużej mapie nie ma ich w ogóle zaznaczonych. Ikonki pokazują się tylko na minimapie.
Jedna taka ściana jest obok wejścia do Dragon's Stone Chamber. Wejście jest na półce skalnej, a ta ściana po prawej. Między Komnatą a jaskinią.
Pies zje każde mięso, a kto tylko wybrane ryby.
Rozwijanie postaci poprzez wydawanie punktów jest nieintuicyjne. Nie zwracasz uwagi na to za bardzo, co sprawia, że człowiek zapomina rozwijać postać.
Gra ogólnie jest nieintuicyjna. Brak też klasycznego dziennika zapisującego wiedzę o świecie i zdobytych umiejętnościach.
Przez to, że mechanik jest od groma, a kombinacji na padzie jeszcze więcej, człowiek po pewnym czasie zapomina co czym się robiło. Nie ma żadnej podpowiedzi, by sobie to przypomnieć. Trzeba na pałę wciskać kolejne przyciski.
Na samym początku gry miałem jakieś zadanie, gdzie była ściana, która atakowała mnie kolcami - pokrywała postać takimi kolcami diamentowymi. Potem w grze spotykamy sporo takich ścian, ale za chiny ludowe nie jestem w stanie sobie przypomnieć co się z tą ścianą robiło. Próbowałem wszystkiego i nic. I takich sytuacji w grze jest sporo.
Po prostu zrypali sytuacje, nie dając klasycznego dziennika.
Wyciekły fragmenty tego nowego serialu. Uwaga na spoilery.
https://www.youtube.com/watch?v=gtnt84CDP-s
Nigdy takiej gry nie było. Po prostu kiedyś, aby zdobyć patcha trzeba było albo mieć internet i sobie pobrać ze strony producenta lub jakiś fanowski, albo liczyć, że dodadzą do jakiejś gazetki. A tak to grało się w gry z błędami.
Takie GTA III, VC czy SA ma tyle w sobie błędów, że nawet najnowsze wersje ich nie usunęły, tylko powieliły.
To dziś mamy pod tym względem lepsze czasy, bo w tydzień po premierze już sporo błędów zostaje naprawionych. Kiedyś nie było na to szans.
Ale jak? Przecież pisaliście, że Steam zrobił ten ruch, bo akcja PoP miała na to wpływ. Skoro miała na to wpływ i steam dlatego coś podziałał, to chyba powinien uwzględnić Polskę jako kluczową do dostosowania.
Wszystko mogłoby być tańsze - pensje też mogłyby być mniejsze. To chyba dobrze, że jest tanio. Sam kupowałem gry po 250zł, gdzie pensja wynosiła 500 za czasó PS2. Dziś za tydzień pracy jestem wstanie nakupować gier na kilka lat do przodu.
Gry są drogie tylko dla jakiś patusów, którzy siedzą na socjalach, bo w stosunku do zarobków, gry to jedna z tańszych rozrywek, na którą stać każdego. W porównaniu do czasów sprzed dekady czy dwóch, kupno gry to nie jest wydatek połowy pensji.
W porónaniu do innych tegotypu hooby, też wypada dobrze. Gier wartych ogrania w ciągu roku jest 3-4. Książek w tym czasie wartych przeczytania wychodzą dziesiątki. Filmów i seriali też dużo więcej.
Muzyka też robi swoje - jakbyś chciał kupować rzeczywiście wszystko to, co słuchasz, to też niemały majątek trzeba wydać.
Oczywiście, że akcja PoP nie miała na to żadnego wpływu. Na palcach jednej ręki można policzyć twórców, którzy zmienili ceny przez PoP i to sami malutcy. Gdyby to miało jakieś znaczenie, to jednak Steam przyjrzałby się różnym rynkom i zrobił to o co wnioskowali PoP, a nie zwykły zmiana przelicznika jak ma to miejsce co kilka lat. Przecież ta zmiana dla polskiego odbiorcy nic nie zminia - gry są i będą w tej samej cenie.

W sumie Rozdroże Kruków w przedsprzedaży było można kupić za 2zł + koszt wysyłki. Jakaś dyszka wtedy wychodziła.
Nie znam w sumie osoby, która z tej promki wtedy nie skorzystała.
Edit:
A nie, nawet kosztów wysyłki nie trzeba było opłacać. 2.01 wychodziło.
Dla polskich tłumaczeń - AI to szansa, bo jest nadzieja, że nie będzie sztucznej cenzury jak to ma miejsce od praktycznie zawsze. W angielskiej wersji NPC mówi "Fuck you, man", a w polskiej napisy pokazuje "uważaj sobie" albo jescze coś innego.

Życie w Polsce przez ostatnie 2 dekady się diametralnie zmieniło. Nie ma już ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego jak to miało miejsce kilkanaście lat temu. Oczywiście nie mówię o jakiś nierobach czy patologi żyjącej z zasiłków.
Zresztą widać to przy każdej premierze gry - momentalnie jest najlepiej sprzedającą się grą u nas w kraju.
Crimson Desert od 11 czy tam 12 marca gdy wystartowała przedsprzedaż, nie schodzi z 1 miejsca najlepiej sprzedającej się gry w Polsce. Mimo że po drodze była wyprzedaż wiosenna, to żadna inna gra tak dobrze się nie sprzedaje jak teraz CD.
Czyli możecie sobie z lewicą przybić piątkę, bo sami stwierdziliście, że Steam zaktualizował ceny przez akcje PolishOurPrices, co jest ewidentną bzdurą. Steam średnio co 4-5 lat aktualizuje przelicznik. Od ostatniej aktualizacji minęło ponad 4 lata.
Ta sytuacja sprawia, że jako naród nie mamy żadnego wpływu na Gabena i jego przeliczniki. Możemy liczyć tylko na takie akcje jak tak, czyli aktualizowanie przeliczników co jakiś czas przez steam, co robi co kilka lat.
Bo używając takich frazesów, można stwierdzić, że autorka tych portretów też skopiowała je, bo "nie da się stworzyć nic z niczego". Przykład, który kilka lat temu był aktualny, bo teraz już masa takich obrazków.
Na świecie istniało tylko jedno zdjęcie przedstawiające Davida Lincha trzymającego kurę na kolanach. Jedno na cały świat.
Jeżeli twierdzenie, że AI kopiuje jest prawdziwe, to AI powinno wypluć niemal identyczne zdjęcie co to jedno, które naprawdę istniało. A jednak nie było w stanie nawet się do tego zbliżyć, tylko tworzyło całkiem inne zdjęcia przedstawiające Lincha z kurą.
Aby wykreować takie porterty, jakie wykreowała ta grafik, musiała nakarmić swój mózg danymi - bez tych danych nie byłaby w stanie ich stworzyć. Czy wszystkie dane jakimi nakarmiła mózg pozyskała w uczciwy sposób? Wszystkie grafiki, filmy, materiały itd w internecie, jakie przez całe życie zobaczyła na 100% pochodziły z legalnych źródeł - wątpie. Wszystko, co zobaczyła, doświadczyła, wykonała itd. to dane, które wpływają na to, jak narysowała te portrety. Gdyby przez całe żcyie nie pozyskała danych "co to jest portret", to nie narysowałaby tych postaci w formie portretu.
Jeżeli powiesz jakiemuś człowiekowi z plemienia Himba by narysował Dziwonię - to narysuje jakąś abstrakcje, bo po prostu brak mu danych.
Ale jak mu powiesz, że to ptak, to już narysuje coś na wzór wszystkich ptaków, jakie w życiu widział. A jak dodasz, że jest brązowo czerwony, to jeszcze dokładniej narysuje. Im więcej danych mu dasz, tym dokładniej odwzoruje to, co chcesz.
Bez danych nic nie stworzysz. Wszystko, co "wymyślasz" jest pochodną wszystkich danych, które dostarczyłeś do mózgu.
Żaden serwis oferujący sprzedaż online nie narzuca mi rzeczy, których nie chce. Skoro na koncie mam 100 rpgów i żadnej gry piłkarskiej, to mogą i dać mi ja za 1pln i tak nie kupię, bo po prostu w to nie gram.
Masz przykład z Amazon Prime i Epiciem - co miesiąc rozdają sporo gier, a i tak do konta przypisuje się nieliczne mimo, że są za free.
Ale oczywiście zobaczymy jak to będzie. To zwykłe korpo jak każe nastawione na zysk. Jak im wyjdzie z tabelek, że lepiej promować coś, czego racz i tak nie kupi, bo jakiś cudem jednak się zdecyduje, to tak będą robić.
W zasadzie każdy sklep online tak działa. Nic w tym nadzwyczajnego nie ma. Normalna rzecz, że sklep chce nakłonić użytkownika do kupna w ich sklepie, dlatego daje mu spersonalizowane oferty.
Na Amazonie czy Allegro każdy dostaje indywidualne kupony na dane kategorie, w zależności jak często w tych kategoriach robi zakupy. Mega fajna opcja, bo często wpada kupon 100 mins 20. A na Amazonie nawet 70 - 20.
AliExpress to chyba mistrzowie w tej kwestii. Wystarczy dodać produkt do koszyka, nie kupić przez jakiś czas i wlatuje promka niemal tak dobra jak dla nowego użytkownika.
Fajnie, że Sony idzie w tym kierunku. Po co mi zniżki na jakieś pierdoły, w które nie gram? Lepiej dostać spersonalizowaną na dany gatunek.
Czyli takie piarowe pierdolamento. Jak AI wejdzie do powszechnego użytku w grach, to ten koleś pierwszy powie, że od zawsze wierzył, że AI to przyszłość.
Dla docelowego konsumenta nie ma znaczenia kto stworzył produkt, tylko jego jakość.
Gdy ludziom powie się, że daną grafikę stworzyło AI, to obecnie część mniej inteligentna będzie wylewać żale, ale jak im się powie, że jednak człowiek, to oki.
Tak było z portretami do Mandor Lords, gdzie pseudo gracze rzucili się na autora, że portrety wygenerowało AI. Zbesztali autora, że takie gówno wrzucił do gry. Jak się okazało, że jednak to projektantka stworzyła od zera, to nagle grafiki spoko. Mimo że AI było w tamtym monecie stworzyć identyczne portrety.
Każda technologia jest dobra, jak przynosi dobre efekty dla odbiorcy ostatecznego.
Też się w końcu skusiłem, bo zbyt wiele spoilerów do mnie trafiało. 180pln, to nie pieniądz jak za taką grę.
Po 4h, można śmiało stwierdzić, że twórcy wrzucili do tej gry ze 100 mechanik z wszystkich niemal gier z ostatnich 2 dekad, dodając ze 100 swoich. A jak dodamy do tego własną kreatywność, łącząc różne mechaniki, to jeszcze więcej.
CD będzie taką grą, do której będą porównywalne nowe tytuły, jeżeli chodzi o mechaniki. Nie ma drugiej takiej produkcji, która zebrałaby tyle mechanik i je wrzuciła. Dodatkowo ma masę rozwiązań, które są nowością i dodają imersywności. Wiele wymyślnych przez Perłową Otchłań mechanik trafi do następnych gier RPG.
Co do optymalizacji, to też jedna z lepszych pod tym względem gier.
Po 1h wgrałem moda na zmianę grafiki, bo ta natywna jest prześwietlona.
Fabularnie, to bardzo przeciętna gra. To taka gra do szwendania i robienia wszystkiego, co się chce, tylko nie fabuły.
Skyrim pod tym względem może tylko się z tym równać, tylko w nim mało mechanik było i tak naprawdę za wiele nie dało się robić.
Co na pewno Skyrim robi lepiej, to otwartość świata. Moim zdaniem twórcy CD popełnili błąd, nie tworząc gry w pełni otwartej, tak jak jest Skyrim.
W pełno otwartą rozumiem to jako, możliwość pójścia niemal wszędzie gdzie się chce, gdy nie robimy misji głównych i tam coś ciekawego będzie dla nas dostępne niemal od początku. W Skyrimie widząc jakieś wzgórze i idąc za nie, trafiało się do jakiejś wioski czy innej miejscówki i niezależnie od poziomu rozwinięcia fabuły, było tam co robić. W CD niestety wiele takich aktywności i miejsc jest poblokowanych przez fabułę główną. Dlatego CD na tym dużo traci, bo tak naprawdę nie wiem, czy w danym miejscu coś jeszcze powinno być, czy to tyle.
Po tych 4h to dla mnie na tę chwilę takie 6,5 - 7 na 10. Gdyby ta otwartość świata była większa, to takie 7.5-8
Minie jeszcze wiele lat, zanim to będzie działać natywnie w jakości nieodbiegającej, od klasycznego renderowania. To dopiero pierwsza wersja. Pierwsze video AI jedzącego spaghetti przez Smitha też były tragiczne, a dziś nieodróżnialne od nagrania prawdziwego.
Z technologią, która jest w DLSS5 też tak pewnie będzie. Zapewne najpier wykrozystają to w przerywnikach filmowych w grach.
To będzie dobra technologia dla małych deweloperów, bo nie będą musieli tworzyć gry w konkretnym stylu, tylko zrobi to AI.
Raz gracz sobie przejdzie w stylu fotorealistycznym a jak mu się znudzi, to w kreskówkowym.
Tylko to raczej w drugiej połowie 21w, a nie w najbliższych latach.
https://www.youtube.com/watch?v=XlSBlBvfGVI
Ciekawe, kiedy jakiś redditowiec zrobi kupę o to, że w tej grze można zrzucać z klifu zwierzęta.
Chyba do tej pory nie było takiej gry, w której można było tak bez celu po prostu wziąć jakieś zwierze i rzucić nim w otchłań - lawctwo narobi w gacie, jak odkryją tę mechanikę :D
I koleś ma racje. AI to zwykłe narzędzi jak każde inne. Niczym to się nie różni od np. AI w silnikach gry, które optymalizuje kod, podpowiada twórcy co powinien dalej wpisać, czy rozstawia drzewka po mapce, tak, by nie trzeba było ręcznie tego robić.
AI to przyszłość gejmingu. Jedyna nadzieja, że gry przejdą kolejną rewolucję, bo tak naprawdę, to stoimy od prawie 2 dekad w miejscu, jeżeli chodzi o rewolucyjne rozwiązania w tej branży.
Twórcy CD powinni przeprosić za jakość tych obrazków, a nie, że są AI, bo byle szympans jest w stanie lepsze wypromptować. Przeprosić za to, że nie wyłapali tego wcześniej (jeżeli celowo tego nie zostawili), nie dali dobrej jakości.
Coby nie mówić, to działa tylko w jedną stronę o dziwo. Aktor jest atakowany za to, że jest czarny i nie pasuje on do danej roli. Dziwne, bo w świecie, gdzie największymi rasistami są czarni, w filmach zawsze obrywa się czarnym.
Gdy w filmowej adaptacji Harrego zastąpiono kilka dla fabuły kluczowych postaci z czarnych na białych, nikt afery nie robił. Ba, nawet pewno mało kto o tych zmianach pamięta.
A filmowy Harry, to fenomen, bo zastąpiono tak kilka postaci - czarnych na białych, w momencie, gdy okazało się, że dana postać ma odegrać ważną rolę w kolejnych częściach.
Filmy były kręcone wraz z wydawaniem kolejnych książek, więc twórcy nie wiedzieli, czy jakaś poboczna postać z Kamienia, nie odegra większej roli później. I tak też się z kilkoma postaciami czarnoskórymi stało.
Atak w stronę aktora, którego pracą jest aktorstwo, to po prostu objaw zezwierzęcenia takiego atakującego osobnika.
Winne jest studio o ludzie za to odpowiedzialni, bo wiadomo, że stoi za tym konkretny cel, który nie jest kompletnie związany z tym, czy dany aktor będzie dobry grając daną postać.
W takim Stafildzie na samym początku w pierwszej lokacji zapomnieli wgrać tekstury normalnej rozdzielczości, tylko dali jakieś testowe i też nikt tego nie zauważył. Chyba nawet do tej pory tego nie poprawili. Ta gra jest zbyt wielka, by dało się każdy element dopilnować.
E tam, to celowy zabieg. Nie da się niechcący stworzyć tak fatalnych grafik. Nawet najprostsze modele robią to lepiej.
Chyba że osoby, które miały to wykonać były takimi partaczami, że nawet to zrypali.
Nic złego w tym nie ma, że wykorzystali AI do takich grafik. Mogli to po prostu zrobić dobrze.
Dla odbiorcy nie ma to kompletnie znaczenia, czy te obrazy byłby zrobione przez AI, czy nie jeżeli miałby jakość dostosowaną do reszty produktu.

Dziś gracze kupują popularnością, a nie jakością. Łykają każde badziewie, jeżeli zrobi się o nim dość głośno. Raz w roku trafia się taki tytuł, gdzie na fali rozdmuchanych artykułów i przepychanek graczy, zyskuje jakiś crap. DC mimo tylu narzekań jest w Polsce bestselerem, mimo że trwa obecnie wyprzedaż na Steam.
Pooglądałem trochę grę u Wagona i wychodzi na to, że to zlepek wszystkich najlepszych rzeczy z różnych gier. Tylko że każdy element jest wykonany średnio. No i twórcy zapomnieli o fabule. Wzięli system z Dark Solsów, czyli najgorszego możliwego sposobu opowiadania historii. Jest jakaś szczątkowa, a przez to, że mamy z góry narzuconego bohatera, nie da się grać jako bohater znikąd, który sobie przemierza świat. Gdyby postawili na narrację taką jak w Wiedźminie, CP2077, RDR2 czy grach od Sony, to byłoby o wiele lepiej. Piaskownica jest, kwestia, by ją zapełnić fabułą, bo sam gracz nie może tego zrobić.

Mimo że obecnie trwa wyprzedaż na Steam, to właśnie CD jest u nas w Polsce bestselerem. Nagonka na grę jednak przyniosła efekt, bo ludzie się rzucili na grę. Crap za 300zł, to jasny znak dla deweloperów, że nie ma co się starać, wysilać, dawać z siebie wszystko co najlepsze - przeciętny gracz kupi wszystko o czym jest głośno.
Jak widać po steam, przynosi to efekt pozytywny, bo gra jest bestselerem, mimo że obecnie trwa wyprzedaż na steam, więc logicznym byłoby, że jakaś gra z wyprzedaży będzie bestselerem, a nie taki crap jak to.
Gra jest bestselerem nie tylko na zachodnich rynkach, ale jak widać na steam w Polsce też ludzie się na nią rzucili - też u nas na 1 miejscu.
Dziś przeciętny gracz kupuje wszytko, o czym jest głośno, nieważne, że CD, to zwykły MMO dla singlowej rozrywki, czyli badziewie, którego nawet nie warto odpalać.
Napisałem, że to celowe działanie twórców, uzasadniłem, dlaczego tak sądzę, a Ty wyjeżdżasz z jakimiś wygenerowanymi obrazkami.
O co ci z tymi obrazkami chodzi, które wrzuciłeś?
W sumie to Twoje obrazki idealnie podsumowywują, że moje uzasadnienie ma racje bytu, bo nawet Ty wykorzystując AI nie byłeś w stanie stworzyć tak słabego obrazka, jak twórcy tej gry. I o to w tym chodzi.
By zrobić tak słaba jakość obrazka jak ten w grze CD, twórcy musieli to zrobić celowo.
Sam przecież wrzuciłem zdjęcie, które jest 100 razy lepsze, nie spędzając nad tym 5s niż to z gry.

Zwykły przykład jak twórcy przewidują co mogą zrobić ludzie o małym IQ, by następnie wykorzystać to na swoją korzyść.
Dobrze wiedzą, że mało inteligentna część społeczeństwa wylewa frustrację na wszystko, co jest związane z AI, więc wrzucili obrazek wygenerowany przez AI w taki sposób, by z daleka było widać, że to AI. Baran jeden z drugim będzie krzyczał i robił darmową reklamę.
GTA VI wychodzi w tym roku, a o niej nie mówi się tyle, co o CD. Zabieg się udał. Jest głośno, ludzie pójdą pooglądać gempleje i jakaś cześć kupi.
Dlaczego uważam, że to celowy zabieg? Bo to zdjęcie jest tak fatalnej jakości, że musiało być celowo tak przerobione. Nawet najgorszy obecnie generator obrazów, nie robi takiego badziewia. Nawet korzystając z jakiś starych generatorów sprzed kilku lat, trzeba celowo napisać tak prompta, by dostać taką jakość.
Wygląda mega dobrze. Przy takim starfildzie, to jest przepaść nie generacyjna, a wręcz kilkugeneracyjna.
A warto dodać, że w podanym przykładzie ze Starfildem, jest on już spatchowany przez Bete, gdzie poprawili twarze. Z oryginalną wersją tę przepaść, byłoby widać jeszcze bardziej.
Bardziej w oczy rzuca się jakość reszty komponentów modeli ludzi jak ubrania. Praca światłocienia na nich robi wrażenie.
Darmowa technologiczna aktualizacja Cyberpunka 2077 w wersji na konsolę PS5 nadchodzi — więcej szczegółów w nadchodzących tygodniach!
Najlepsze jest to, że musieli potem w komentarzu dopisać, że to patch, a nie coś, co zawiera jakieś DLC czy inne tego typu dodatki jak misje, czy nowe ubrania, bo gracze są tak głupi, że dziś trzeba im wszystko tłumaczyć. Nie ogarniają nawet czym jest patch.
Xbox to niezłe skrajności. Ta wersja się nie chciała spalić podczas pożaru, a inne wersje same wywołują pożar, przez fabryczny błąd z kondensatorami, które wybuchają jak popcorn w mikrofali :)
Ja piszę ze swojej perspektywy. Dla mnie używanie kabla do ładowania, to prehistoria. W domu mam meble w wbudowanymi ładowarkami. Kładę na stoliku nocnym i się ładuje, na blacie kuchennym się ładuje. To samo w aucie, przypinam do uchwytu i się ładuje. Nie ma potrzeby ładowania kablem, bo tylko robi się plątanina. Wiadomo, że jak ktoś często potrzebuje ładować telefon w bardzo szybkim czasie, to po kablu będzie te naście minut szybciej przy telefonach, które obsługuję np. 150w.
A ktoś w ogóle korzystać z portów w telefonie? Jedynym chyba tylko sensowny wykorzystaniem portów w obecnych telefonach, jest podpięcie zewnętrznego dysku, by nagrywać filmy w maksymalnej jakości. Dobre 7 lat nie podpinałem pod żadne gniazdo coś do telefonu.
Słuchawki i tego typu peryferia są bezprzewodowe. Ładowanie indukcyjne, power bank na maksejfa.
Ale to naprawdę nikogo. Przecież w poprzedniej generacji Xboxa, wsteczna była uważana za największą porażkę MS, jeżeli chodzi o tamtą konsolę. Porażkę pod względem zainteresowania, gdzie ludzi grających w gry we wstecznej na xboxie było niewiele - swego czasu MS podawał, że to 1.5%. A osób, które pograły dłużej w te gry, to juz w błędzie statystycznym się znajdowały.
W tej generacji raczej lepiej nie jest, bo MS w żadnych danych nigdy się tym nie pochwalił, a oni lubią cyferki.
Bo praktycznie wszystko sobie moge wyobrazic bez AI.
To jest clou Twojej wypowiedzi - wyobrazić, a dzięki tej ich technologi będziesz mógł sobie te wyobrażenia zmaterializować ;)
Oczywiście za kilka lat, jak technologia i moce obliczeniowe się zwiększą.
AI coby nie mówić to przyszłość gejmingu i ona jako jedyna może dać grom coś nowego i przełomowego. Dlatego, że można przy jej pomocy stworzyć nowe mechaniki gempleju.
Obiektywnie patrząc, to wszystkie gatunki growe stoją w miejscu od nastu lat.
Warto jeszcze wziąć pod uwagę Vavle, bo oni też mają wypuścić PC w formie konsoli, więc MS nie będzie mógł też za bardzo polecieć w kulki i wypuścić byle co.
To będzie ciekawy pojedynek, bo obie konsole obsłużą tę samą bazę gier. Chyba że MS da jakieś topowe exy, które uruchomia się tylko u nich. Tylko że jak uruchomią się na xboxie pcetowym, to da radę je pewnie na sprzęcie od Vavle.
Moim zdaniem MS musi tego xboxa wypuścić jak najmocniejszego się tylko da, bo tylko mocą będą w stanie powalczyć z Vave.
Jeżeli szefostwo Xboxa i PS w nowej generacji zrobi to, co obiecuje, a widać już powoli efekty, to 10 generacja może być porównywalna z 6. Sony wraca do exów singlowych, porzuca gry-usługi, chce oprócz nowych IP, wskrzesić te z czasów właśnie choćby PS2, a MS celuje w szerszy rynek, robiąc konsolę bardziej otwartą, w zasadzie przejmując też rynek PC. Jak dorzucą jeszcze gry, to będzie spoko. Do tego wchodzi Vavle w segment Xboxa. Coby nie mówić, to jednymi z najlepszych gier na Xboxie i PS, były exey. Konsole exami stoją i powrót do nich, to bardzo dobry ruch.
Jako posiadacz zarówno PC, Xboxa i PS5, dla mnie w nowej generacji będzie też liczyło się to jaki system będzie stał na konsoli od MS i Vavle. Na rynku PC nie ma obecnie systemu typowo pod gry, tak aby PC postawić jak konsole obok TV i korzystać z niego jak właśnie z klasycznej konsoli. Jest z tym zawsze problem. Obecnie korzystam z WIn11 i modyfikacji AtlasOS i Playnite - plus kilka mniejszych modów. Dlatego najbardziej w nowej generacji czekam na czysty i prosty system operacyjny z filingiem konsolowym, który pozwoli mi uruchomić gry PC. Wtedy wystarczy mi tylko PS6 oraz sprzęt od Vavle bądź MS.
Jim postawił na gry-usługi w 9 generacji, a że BP blisko współpracowało, potrzebowali firm, które te gry będą robić, to ich kupili i zrestrukturyzowali. Nishino mówił, że z takimi grami chce skończyć, to zaczął sprzątać. Mógł nie zamykać tego studia, tylko właśnie na nowo ich przebranżowić. Nie mamy wglądu w efektywność finansową, więc nie wiadomo czy lepiej było na nowo poszukać 60 pare osób, a 60 parę zwolnić, czy pieniądze przerzucić na inny projekt. Widocznie z tabelek wyszło im, że ta firma nie jest warta kolejnej przebudowy.
Z perspektywy przyszłości i obietnic nowego CEO, ich zamkniecie, to dobra rzecz, bo gracze nie chcą gier usług, a tacy ludzie tam zostali zatrudnieni.
Szkoda, że akurat trafiło na czasy rządzące przez Jimiego. Gdyby to było teraz, to Nishino kupując BP, pewnie kupiłby je z myślą o remasterach i nowych grach singlowych. Nie zmieniałby całej kadry tej firmy, tylko dał pracować nad kolejnymi remasterami czy całkiem nowym IP. Osobiście wolałbym tę drugą opcję, tylko czasu nie cofniemy.
po zamknięciu Bluepoint Games
No to też bardzo dobra wiadomość, świadcząca o tym, że nowy CEO sprząta po Jimim. Przecież Bluepoint Games nie zrobiło ani jednej gry singlowej, ani jednego remastera/rimejka za czasów Sony. Nie mieli nawet w żadnych planach tworzenia takiej gry. Po ich zakupie Sony przebranżowiło ich na studio robiące gry-usługi. Bluepoint Games pracowało tylko i wyłącznie nad takimi grami. Praktycznie większość kadry BP w tamtym czasie się zmieniła. Nishino od samego początku mówił, że rezygnuje z gier-usług, więc zamkniecie studia, które robiło dla nich gry-usługi przetapiając kolejną kasę, to bardzo dobra wiadomość.
W końcu w Sony trafił się CEO, który ogarnia rynek. Sony zawsze stało Exami - rok w rok zgarniali sporo nagród za swoje gry, bo co by nie mówić to każdą grę typowo singlową dowozili. Pod tym względem robią po prostu najlepsze tytuły, gdzie narracja wiedzie prym.
Ten nowy CEO w pierwszym wywiadzie od razu wspomniał, że chce powrócić do tego, czym Sony było zawsze. Mówił, że Sony ma bardzo dużo gier z dawnych czasów, które od wielu lat nie dostały żadnej kontynuacji i to też będzie jego priorytet. Wycofanie się z gier usług, które chciał Jim, to też najlepsza rzecz.
Jeżeli tak dalej będzie, że to nowy CEO będzie realizował swój plan, to jest ogromna szansa na odbudowę Sony w następnej generacji. Generacje 9 Jim skopał po całości, stawiając na gry usługi zamiast pełnoprawne nowe singlowe IP czy kontynuacje istniejących.
Na chwilę obecną wszelkie informacje, jakie od ponad roku wychodzą od Sony są budujące.
Jeżeli R* zrobi z GTA6 to samo co z poprzednimi częściami, to na PC nie dostaniesz ulepszonej wersji, tylko wręcz okrojoną. Tak było z poprzednimi grami, gdzie wycięto z wersji PC niektóre mechaniki gry i inne elementy. Dopiero po latach moderzy poprzywracali je w wersji PC.
Gdzie ja napisałem, że pirackie gry są czyste? Jak się je pobiera z pirackich stron, to oczywiste, że nie są, ale dziś tak piractwo nie wygląda. Pirat pobiera bezpośrednio ze stima. W 100% bezpiecznie.
Wersja Hypervison, to zwykła wersja zawierająca masę malewrów. Wrzuca to ta sama osoba - Tekone - znana w świecie piratów jako rozprzestrzeniacz malwerów w programach wszelkiego rodzaju.
Przecież gra chodzi w stałych 60 klatkach bez spadków na PS4. Gra nie sprawia żadnych problemów, gdy gra się w 60. W grze nie ma żadnych mechanik opartych o klatkarz, więc naliczanie trafień i inne liczenie, działa tak samo w 30, jak i 60.
To samo z animacjami. Gra się o wiele lepiej w 60.
Nic odkrywczego. Sony wypuszcza większość swoich gier w remasterach/rimejkach z czasów ps3/ps4, a Bloodborne, to jedna z najpopularniejszych ich gier. Nie ma najmniejszego powodu, by samo Sony z jakiejś akurat przyczyny tej jednej produkcji nie chciałoby wydać na nowo. Szczególnie że są mody, które odblokowywują 60 klatek i gra się nie wysypuje.
Musi być jakiś większy problem właśnie z ludźmi/prawami odpowiedzialnymi za tę grę.
Gdyby brać pod uwagę scenariusz jako odrębne dzieło, to Ekspedycja, to dość przeciętna produkcja. Jak na medium jakimi są gry, to jest spoko. Historia dość sztampowa, jakich setki w książkach, filmach czy właśnie grach. Postaci mało charakterystyczne, bez większego polotu. Nie ma tam żadnego charakteru, który mógłby być po latach zapamiętany jak Wiedźmin, Morgan czy Henryk.
Jak ktoś mówi "nigdy" w kontekście AI, to musi mieć mega ograniczone postrzeganie świata. Ograniczoną wyobraźnie, a to nie jest dobra cecha w zawodzie kreatywnym, jakimi są gry. Taki ananasy to samo mówiły kilka lat temu o grafice, filmach, zdjęciach czy muzyce - a jak dziś to wygląda, każdy widzi.
Sztuka to utwór, który oddziałuje na naszą duszę. Twórca dzieła nie jest specjalnie ważny. Podbija wartość i emocjonalność dzieła, ale nie jest kluczowy w tworzeniu sztuki. Przykład Picasso, gdzie obrazy z tzw. "późnego Picasso", nawet najbardziej pozbawiony gustu człowiek, nie chce sobie ich na ścianie powiesić. Nawet jego najbardziej znane dzieło "Stary Gitarzysta", gdyby nie dorobiona ideologia i wydarzenia historyczne, nie byłby niczym wybitnym. Dopiero spojrzenie na kontekst historyczny sprawia, że obraz porusza. Przynajmniej wiemy, że nie musi to być twórca ludzki. Przykład juz klasycznego słonia, który namalował obrazy, a ludzie, który nie wiedzieli, że to zwierze namalowało, zachwycali się tymi obrazami i bili o kupno. Ludzie, którzy na sztuce znają się nie od dziś.
Na przeciętnego człowieka sztuka działa na dość podstawowym poziomie emocjonalnym. Dopiero jak ktoś się zagłębi w temat danego rodzaju sztuki, jest w stanie wyciągnąć więcej. Gdy mamy pojęcie jak komponuje się muzykę fortepianową, to możemy głębiej doświadczyć utworu, bo wiemy jaki majstersztykiem jest dany utwór. Tu może być delikatna przewaga nad sztuka zrobioną przez człowieka, a AI.
Warto dodać, że R* ma tendencje do wycinania różnych bajerów odnośnie fizyki czy też szeroko pojętej zawartości, względem wydań PC.
Pełnoprawną grą, która ma wszystko jest to wydanie na PS3. To Samo z GTA V - też najbogatszą wersją jest ta z PS3 i Xboxa 360.
Wersje PC wykastrowano z niektórych elementów fizyki czy świata.
Na PC są mody, które przywracają te skasowane rzeczy.
Gracze to chyba najgłupsza grupa popkulturowa.
CEO mówi, że nie chce klasycznych konsol, chce gry usługi, nie chce eksów, nie chce gier typowo singlowych - źle.
Właściciel zmienia CEO na takiego, który chce przywrócić markę do korzeni, postawić na to, co było główny, core podczas największych sukcesów - gracze, że źle
Te gry usługi, które teraz Sony próbuje, to pozostałość po Jimim, poprzednim CEO. Zbyt dużo kasy władowano w to, by tak można było przekreślić wszystkie projekty. I tak nowy CEO sporo pozamykał gier usług, które były w planach.
Za czasów Jimiego, Sony skręcało w stronę gier usług, ale na szczęście się obudzili i zmienili CEO.
Ten jest za wskrzeszaniem marek, które od dawna nie miały nowej części, za projektami singlowymi i klasycznym podejściem do konsoli.
W Sony jest ta sama sytuacja co obecnie w Xboxie. Nowy CEO musi sprzątać po starym. Plusem w Sony jest to, że wcześniej zmienili CEO, przez co mógł pozamykać projekty, które miały dalszą datę premiery. Na szczęści nowy CEO Sony, jasno i klarownie deklaruje, że dla neigo liczą się gry singiel i robienie gier we franczyzach, które Sony ma. Głównie gier z czasów PS2 - na to mówił, że będzie stawiał. Tylko potrzeba na to trochę czasu. Musi pozamykać projekty rozpoczęte jeszcze za czasów Jima. Kilka projektów pozamykał, ale wszystkiego nie da rady, bo są na zbyt późnym etapie.
Tak samo teraz jest w MS w dziale growym - nowa CEO już nic specjalnego z przyszłą generacją nie zrobi, bo zbyt dużo juz zostało zrobione. W zasadzie rok przed premierą nowej generacji zmienili CEO. Nie da rady posprzątać po Spencerze. Następna generacja Xboxa nadal będzie nosiła imię Spencera.
Branża wciąż nie może pogodzić się z zamknięciem Bluepoint Games przez Sony. A autor skąd takie rewelacje bierze?
Po giełdzie kompletnie tego nie widać, to jedyny wyznacznik. Rynek kompletnie nie zareagował na to wydarzenie.
Nie mają prototypów ani nie są na początkowym etapie nowej generacji, tylko są już na etapie finalizacji. Nowa generacja miała mieć premierę w 27, ale pewnie przez ceny ramu może trochę się opóźnić. Rok przed premierą to oni już mają całą machnę nowej generacji rozkręconą do maksa. Ona już nic w tej nowej generacji nie zrobi, bo jest za późno. MS ma rozgrzebane wiele gier, które zapowiedział przed startem obecnej generacji plus te kupione. Nie powie nagle, że zerujemy i idziemy w tę stronę czy w tamtą.
Przyszła w najgorszym możliwym momencie, bo będzie rozliczana za plany poprzedników.
Przecież ten koleś z SCG Studio ma racje - nie warto zmieniać cen i poświęcać czas na coś, co nie przyniesie finalnego większego zysku niż czas i zasoby na to poświęcone.
Dokładnie to samo robi praktycznie każda firma sprzedającą na Steam - wychodzi im z tabelek w ecelu, że nie warto zawracać sobie głowy dostosowywanie cen do rynku. Ludzie myślą, że to tylko zwykłe kliknięcie w poszczególne okienko na steam i ręczna zmiana. Dla firmy liczą się dane - musi mieć badanie, które jasno wskaże, jaka jest odpowiednia cena dla danego kraju. To nie jest tak, że szef powie, do jakiegoś pracownika, by pozmieniał - muszą mieć badanie rynku. Bo jak jest odpowiednia cena w PLN dla gry kosztującej 59.99E? Dlaczego akurat taka, a nie inna? Muszą być na to analizy rynkowe. Dlatego w exelu wychodzi im, że zabawa w to nie ma sensu.
Gdyby miało to przełożenie na zyski większe niż wydatki na to poświęcone, każde korpo zrobiłoby to w pierwszej kolejności.
Dla rynku growego gorzej nie będzie niż ze Spencerem. Przynajmniej może ta babka, nie będzie na każdym ShowCascie opowiadać, że juz przyszły rok, to będzie ten wyczekiwany rok Xboxa. MS w tej i poprzedniej generacji dał tyle dobrych gier ile za czasów 360 w pół roku. Pod względem ilości i jakości MS, to chyba najgorsza firma. Tak ogromnego spadku ilości wypuszczanych gier i ich jakości, nie zanotowała chyba żadna korporacja, robiąca za złotych czasów dużo gier.
Nie bierzesz jednej kluczowej rzeczy pod uwagę - czasu. W takich molochach jak MS, nie robi się zmian z dnia na dzień.
Piszesz w kontekście tej nowej pracownicy jakby ona już w tym MS na tym stanowisku za Spencera pracowała od kilku ładnych lat.
Xbox jako pc, gry na PS itd. to pomysły Spencera, a nie jej. To są daleko idące poczynania, które MS wraz ze Spencerem ustalili pewnie spory kawał czasu temu.
To tak jak niektórzy pruli się na nowego CO Sony o niektóre gry Usługi, z którymi nie miał nic wspólnego.
Zmiany, które planuje ta nowa, będą widoczne w MS dopiero pewnie po następnej generacji. Ta następna jest już zaplanowana przez Spencera i spółkę i niewiele się zmieni.
Więc zrzucanie na nią, błędów spencera i jego planów, jest idotyczne.
Czyli w MS nic się nie zmieniło. Ze Spencerem było dokłądnie to samo - wszystko co mówił trzeba było włożyć miedzy bajki.
Co roku świat growy cisnął żarty ze Spencere, że ten kolejny raz opowiada, że już przyszły rok to będzie rok Xboxa.
Nie było chyba w historii gejmingu na stanowisku tak wysoki, takiego bajkopisarza jak Spencer.
Zależy od stabilności. Stabilne 30 czy stabilne 60, nie ma większego znaczenia dla zwykłego grania.
Ludzki mózg szybko się przestawia. Grając na PC w 60, przesiadając się na 30 na PS, widać różnicę, ale po kilku minutach, się człowiek przyzwyczaja i nie robi to różnicy.
Jak ktoś gra zawodowo w grach esportowych, to jak najbardziej im więcej, tym lepiej.
Żadne prawo nie zmusi corpo do trzymania serwerów dla gier multi czy udostępnienia serwerów publicznie albo dodania trybu offline do gier, które są multi. A korpo tak zrobi, że każda gra będzie multi. Tak jak jest właśnie z Codem, NFSami czy choćby DIablo.
Problemem jest to, że gracze dali sobie odebrać gry. Gry się wypożycza i licencje można stracić w każdej chwili, bo umowa licencyjna jest pełnoprawną umową. Nikt tych umów nie ruszy, bo to dotyczy całego rynku wytwórczego, od gier, po filmy, seriale, muzykę i inne cyfrowe rzeczy.
Dużą część ruchu odsprzedażowego zrobiły iphony, które miały wadę fabryczna w lakierze. Głownie kolor Cosmic Orange, który po dosć szybkim czasie sie utleniał, przez co telefon miał niestandardowy kolor. To jest powód dużego ruchu w odsprzedaży.
Jak zwykle na gry-onlnie, autor coś tam skopiował z zagranicznego internetu, nie doinformował i coś gada o jakiś inwestycjach :D
Pandemia jasno pokazała, że spora część pracowników jest po prostu niepotrzebna, a AI tylko dołożyło cegiełkę.
Każdy, kto choć przez chwilę miał do czynienia z jakimkolwiek kropo, czy to mały jak Gry-Online, czy dużym jak Meta, widział tam masę osób, które są, bo są. Kilka osób robi rzeczy, które normalnie wykonałaby jedna/dwie.
W jednym korpo kierownik danej zmiany miał do dyspozycji, zastępcę, koordynatora i lidera. Po pandemii został tylko kierownik i lider. Robią we dwie osoby to, co wcześniej robiły 4. De facto wystarczyłby sam lider, ale potrzeba też kogoś w razie problemów.
Trochę też to co mówi Altman jest smutne, bo dożyliśmy czasów, że firma prywatna musi się tłumaczyć czemu redukuje kadrę.
Po prstu - jesteś nie potrzebny, bo nowe technologie, bo coś tam, to cie zwalniamy, a nie musimy w meistrimie opowiadać, że AI, pandemia itd.
Martin lubi historię szczególnie tę opowiadająca o potyczkach. Upodobał sobie dość mocno daleki wchód. Dla zachodniego odbiory, to idealne połączenie, bo mało kto interesuje się dalekowschodnia historią, więc różne sytuacje z jego powieści, dla nich są świeżością.
W samej Sadze da się zrobić wielką listę wydarzeń historycznych, czasami wręcz przeniesionych niemal 1 do 1 z adaptacja do świata Westeros. Sam Dankan pewnie też jest jakąś inspiracją - moze William Marszal albo ktoś właśnie z dalekiego wschodu.
Autor artykułu jak zwykle nie ma pojecia o czym pisze - sandard na Golu.
Nie jest to kontynuacja Wukonga tylko Black Myth.
To tak jakby Gaffke napisał, że Twardowski, to kontynuacja Smoka - Legendy Polskie od Allegro.
Ten materiał wypuścili teraz, bo postać z nadchodzącej gry, to bóstwo, które czci się właśnie przed nowym rokiem.
Autor też używa sequela - nie wiadomo czy to akcja będzie działa się przed historią z Wukongiem czy po.
Jeżeli mamy poznać, postać Kui, to raczej będzie to historia przed.
Ta gra to idealny przykład jak pseudo portale growe potrafią wpłynąć negatywnie na odbiór gry.
Jeden portal kopiuje od drugiego i mamy efekt.
Ta gra od początku na portalach była przedstawiana jako "Gra byłych twórców GTA" "Byłych pracowników R*" itp.
Pseudo redakcje nakręciły hejp, że to będzie kolejne GTA. A ta gra to bardziej jak Watch Dogs czy Sleepeng Dogs.
Gdyby nie redakcyjne bzdury, to gra by tak nie oberwała, bo obiektywnie patrząc, to po prostu dobra gra i nic więcej.
Poziom takiego właśnie Watch Dogs czy Sleepeng Dogs.
Gra na taki 6.5.
Gre nazywa się najgorszą grą, mimo, że taka nie jest. Gorszych można wymienić całą masę.
Oczywiście, że ma. FS klepie tych samych bosów i przeciwników non stop. Ile było narzekania i płaczów, że do ER wrzucono przeciwników z innych ich gier, tylko lekko zmodyfikowanych.
FS w Sekiro próbowało coś zmienić dodając system walki inny niż w poprzednich grach, bo widzieli, że ludziom spodobały się postawy z Nioh 1. Tylko co z tego, jak w ER już praktycznie z tego zrezygnowano, wrócili do starych solsów. ER to takie Solsy z udawanym otwartym światem. Jakby w Solsach dodać przestrzeń między lokacjami, a nie ekran wyczytywania, to byłoby to samo.
W grach od FS, ginie się nie przez błędy gracza, a przez błędy gry. Przez to, że ciągle wrzucają tych samych przeciwników w kolejnych grach, kpjują ich błędy jak np. zbyt duży model kolizyjny względem modelu 3D, co sprawia, że ciosy, które normalnie nas mijają, jednak nas trafiają.
W serii Nioh, ginie praktycznie zawsze przez nasz błąd. Nioh jest trudniejsze, ale przy śmierci nie ma frustracji jak w przypadku Solsów, gdzie giniemy przez lenistwo twórców.
Poprzednie ich gry z tej serii mówią co innego, ale może zmienili zdanie, bo mieli ogromną sprzedaż GTA V na PC, gdzie jeden gracz potrafił kupić kilka sztuk, a niektórzy nawet naście.
Zarówno GTA IV jak i V w wersji PC było okrojoną wersją wydań konsolowych/ Spora część rzeczy wyleciał w wersji PC. Głównie mechaniki gry.
Dopiero niedawno wyszedł mod do IV, który wszystko przywraca. Do V też jakoś w zeszłym roku chyba.
Zobaczymy czy tak samo będzie w przypadku VI.
Nie no zmiany są ogromne, wreszcie kierownica będzie się obracać o więcej niż 90 stopni
Teraz nie ma już takiej możliwości.
Dodatkowo też praktycznie wszystkie zachodnie korporacje oferujące jakiś rodzaj subskrypcje, podniosły ceny w Turcji, zrównując je z zachodnimi, przez co zakup tam jest dla kogokolwiek nieopłacalny. Steam też zmienił walutę.
Zespół związany z Xbox musi chyba mieć jakiś haki na górę MS, bo to niemożliwe, by tyle lat sciemniali, walili w ciula, robili manianę i dalej mieli aprobatę, by iść z kolejnym produktem.
Przy obecnej generacji mieli wielkie plany, jak oni nie zawojują rynku konsolowego, duży hit co miesiąc, a wyszło jak zawsze - poddali się po kilku miesiącach.
Z nową pewnie będzie podobnie.
Chyba nikt na samego nowego Xboxa nie czeka jako konsoli.
Sam jestem ciekaw tylko systemu operacyjnego, jeżeli plotki się potwierdzą i będzie to zwykły PC, bo na rynki komputerów osobistych brakuje typowego systemu pod gry.
Vilage podczas wyprzedaży na steam jest w cenahc około 20PLN.
Spolsczenie do tej gry pojwaiło się 2 dni po premierze. Po tygodniu było już dopracowane w 100%
To, że ich nazwiska tam się pojawiają kompletnie o niczym nie świadczy.
A co do całej afery, to zwykłych ludzi to kompletnie nie dotyczy. Za miesiąc już nikt o tym nie będzie pamiętał.
Departament Sprawiedliwości musiałby chyba puścić filmy i pokazać zdjęcia, bez żadnej cenzury, gdzie widać zbrodnie tych pedofilów. Może wtedy coś by społeczeństwo ruszyło. Tak to dla ludzi to zwykła kolejna afera.
Ludziom krzywda spowszedniała. Nie obi na nich takiego wrażenia. Moralność naszej cywilizacji spadła diametralnie.
Nie ma ani jakiegoś oburzenia, ani masowych protestów, mocnych akcji służb itd.
Postęp technologiczny w tym zakresie jest szybszy niż w przypadku generowania obrazów.
Od Shmita jedzącego makaron minęło niewiele czasu, a różnica jest jak kilka generacji w gejmingu.
Tyle że to technologia, którą w pełni są w stanie wykorzystać duże firmy. Kowalski dostaje limit już na starcie.
Minie jeszcze wiele lat, zanim kowalski będzie mógł sobie lokalnie uruchomić takie Genie 3. A to o to w tym chodzi, by samemu u siebie offline takie rzeczy robić.
Dodatkowo w przyszłości moim zdaniem modele staną się bardziej dopracowane do poszczególnej rzeczy. Tak jak Genie robi wszystko, co do gry potrzebne, tak przyszłość jest w modelach, które robią pojedynczą rzecz. Osobny model do generowania ruchu, osobny, do tekstur, osobny do dźwięku, modeli itd. Wytrenowanie pojedynczego modelu do jednego tylko zadania to niewielki koszt. To jest moim zdaniem przyszłość.
Pewnie na początku pojawią się gry w których możemy sobie generować np. mini misje poboczne, niektóre postaci będą podpiete pod jakiś LML, przeciwnicy itp. Coś co nie wymaga dużych obciażeń i można lokalnie uruchomić.
https://www.youtube.com/watch?v=XlSBlBvfGVI
Nigdy nie będzie leku na raka. Twoja wiedza na ten temat jest zerowa i każdej osoby, która używa w takim kontekście "lek na raka".
Rak to ogólna nazwa na wiele chorób, które mają podłoże tak odległe od siebie, jak Ziemia i Neptun.
Nie da się stworzyć leku, który to wszystko ogarnie.
Wiele nowotworów wywoływanych jest np. przez wirusy, których nie da się ot, tak zwalczyć. Nawet pewnie nie wiesz, że nie każdy rak to nowotwór. A ludzie każdy nowotwór nazywają od razu rak.
Lepiej nie czytaj o EBV, bo zwariujesz jak się dowiesz, że 95% ludzi go ma.
Tak, AI pomaga w medycynie. Nawet dostało już Nobla, bo odkryto wszystkie struktury białek dzięki algorytmowi od Deep Mind.
Forza jest skrojona pod współczesnego niewymagającego gracza. W PG dobrze wiedzą co robią. Dzisiejszy gracz jakby dać mu możliwość kupna DLC, które zawierałoby zapisy gry, na których odblokowane jest wszystko, to zapłaciłby za to bez wahania.
Dlatego taka Forza jest dla niego idealna, bo tutaj za samo uruchomienie gry dostajemy nowe auto.
Tak jak było z F5, gdzie punkty nabijały się dosłownie za każdą aktywność. Hitem, był zrypany mnożnik za jazdę bez uszkodzeń, gdzie wystarczyło w trybie dowolnym, po prostu jechać. Przez praktycznie mieliśmy nieograniczone Spiny.
Gra nie stawiała przed graczem, żadnych wyzwań. Po 1h można było jeździć już najlepszymi autami. Lepsze auta i tak przydawały się tylko do bicia rekordów prędkości. Zwykłe wyścigi i tak dopasowywały poziom do posiadanego auta.
Gra leży u fundamentów, bo nie daje graczowi żadnych celów. Może to poprawią w F6.
Problem tego filmu jest taki, że zrobili z bohaterki psychicznie chorą kobietę, przez co widz nie jest w stanie określić czy dane wydarzenia miały miejsce w jej głowie czy naprawdę. Przez słabą reżyserię i scenariusz, jest to utrudnione.
W dobrym scenariuszu widz, dostałby sceny, sytuacje, dialogi, które w subtelny sposób, by potwierdziły, że to miało miejsce. Czy to przez słowa innych bohaterów, czy sytuacje prozaiczne jak choćby odebranie paczki od kuriera.
Tu nie ma tego praktycznie wcale, a jak jest, to bardziej przypadek, a nie zamierzenie scenarzystów.
Forza 5 z nową mapą. Jak nie zmienia całego trzonu rozgrywki, to nic sensownego z tego nie będzie.
W F5 pograłem z 2 tygodnie, bo gra nie oferowała kompletnie nic, coby sprawiło, że chciałbym grać więcej.
Ledwo odpaliłem produkcje, a ta już sypała autami. Po godzinie miałem najlepsze auto w grze.
Nie było w tej grze żadnego wyzwania, by trzeba było się natrudzić, by coś zdobyć. Dodatkowo skopany system lootboxów, gdzie po chwili mieliśmy tyle losowań, że praktycznie nielimitowana kasa było od początku.
Dodatkowo ten infantylny "ziomalski" klimat.
Widać, ze w F6 z tego zrezygnowali, bo tego było już tak dużo, że człowiek tym rzygał.
F6 odpale w gempasie i się zobaczy czy spartolili robotę czy czegoś ich F5 nauczyła.
Zaskakująco dobrze to wygląda. Siłą Fable było, to, że nie było to typowe Fantasy, a bardziej Opowieści z Krainy Czarów, taka typowa Baśń.
W zaprezentowanym materiale bije ta pierwotna baśniowa wizja Albionu z pierwszej części.
Ten gatunek w grach praktycznie nie istnieje. Jedynie rynek Indyków coś tam w tym działa, ale dużych gier nie ma. Dobrze, że w końcu Fable wraca.
Przecież część rozgrywki w Fable, to właśnie zagadki logiczne w świecie. Musisz rozwiązać zarówno zagadki związane z interakcja ze światem, jak i typowo logiczne jak łączenie faktów, by np. odgadnąć dane słowo.
Tak, że piszesz bzdury jak mało który.
I tak będzie trzeba poczekać kilka lat po premierze, aż wyjdzie na PC wersja pełnoprawna, wtedy ogra sie w oryginalny tytuł w maksymalnych ustawieniach.
Tak też było z GTA IV czy V. De facto pełnoprawne GTA IV, to wyszło w zeszłym roku, więc gracze długo się naczekali.
Z V było szybciej, to pewnie na VI nie będzie trzeba czekać dłużej jak kilka lat.

Gracze to debile w większości, więc nie ma co się dziwić, że oni do tego wkładają wiarę. W nauce nie ma czegoś takiego jak wierze lub nie, że coś się da.
Na dzień dzisiejszy AI jest w stanie czysto matematycznie stworzyć takie GTA, ale tylko matematycznie, bo potrzeba do tego ogromnych mocy obliczeniowych, by wyszkolić wile modeli, które odpowiadałyby za poszczególne elementy.
Nie wiadomo za ile lat, ale jak ludzkość będzie dalej w spokoju się rozwijać, to kiedyś to nastąpi.
Przecież już dziś AI potrafi robić gry - na chwile obecna proste, ale potrafi.
Ktoś, kto w latach 80 pisał, że za kilkadziesiąt lat, zwykły kowalski wpisze krótki tekst, a komputer sam stworzy mu grę, był uważany za mega optymistę. Dziś to nic nadzwyczajnego. Nawet prosty ChatGPT jest w stanie napisać kod do prostej gry.
Choćby takie gry z NESa. Stworzenie gry w stylu Mario to 5s dla takiego modelu.
Rosebud w kilkanaście sekund stworzy prostą platformówkę w uniwersum Wiedźmina tworząc asety i rozbudowaną walkę. Możliwość używania srebrnego jak i stalowego miecza czy używanie znaków. 2 rodzaje potworów.
Teraz robi gry na poziomie gier z Nesa i alt 80-90, a to tylko prosty chatbot. Więc jak najbardziej za te kilka - kilkanaście lat, poziom takiego gta III spokojnie osiągnie. Wiec jak premiera GTA 6 będzie za te 20 lat, to jak najbardziej, ale nie wcześniej. Oczywiście o AI dla szarego konsumenta.
No dokładnie. Od 2016 miałem 3 telefony, bo po prostu nie potrzeba było wymieniać. Właśnie przez to, że zamiast kupować badziewie za kilka stówek. Hujawej P9, w 21 kupiłem Srajfona 13pro, a w 25 16 pro.
Z 13 pro spokojnie mógłbym korzystać do dziś, gdybym nie upuścił na niego młotka.
Po zmanjomych widzę, że rok 2 i już muszą wymieniać jakieś xiaomi czy inne badziewie, bo spowalnia tak, że smsa napisać sie nie da. Flagowce nawet po kilku ładnych latach działają płynnie. Jedynie bateria siada.
No to chyba logiczne, że to kwestia przyzwyczajenia. Tak jak amerykanie są przyzwyczajeni do badziewnego Amazona, w który nie da się nic wyszukać, bo po prostu nie mają na co dzień do czynienia z jakościowym portalem.
W Polsce znowu jesteśmy przyzwyczajeni do właśnie takiego sklepu jak allegro, przez co ciężko dla nas kupuje się coś konkretnego na amazonie. Na amazonie musisz być precyzyjny, wpisywać najlepiej model. Na Amazonie ciężko znaleźć produkt, który jest taki sam jak "markowy" ale bez loga producenta, tylko sprzedawany przez jakiegoś mniejszego pośrednika.
Na Amazonie nie masz choćby tak podstawowej rzeczy jak sortowanie po cenie. Mowie o stonie www.
Jeszcze minie wiele lat, zanim Amazon odbierze znaczą cześć tortu, który ma Allegro.
Polska na tle całego świata, jest dość specyficzna jeżeli chodzi portale zakupowe.
Mamy Allegro do w zasadzie zawsze - gdy internet stał się bardziej powszechny, więc polski użytkownik jest przyzwyczajony do jakościowego tego typu portalu.
Allegro to pod względem czytelności, przejrzystości, łatwości obsługi najlepszy portal na świecie. Nie ma drugiego takiego (o takiej skali), który miałby choćby tak dużo filtrów w wyszukiwarce.
Taki Amazon to nadal jest w latach 90 ze swoim słępem. Znaleźć tam coś konkretnego, to dramat. Wyszukiwarka nie ma praktycznie żadnych filtrów. Wpisanie nazwy przedmiotu, wcale nie daje wszystkich wyników i dokładnych.
Na Amazanie kupuje tylko, gdy znajdę na peperze czy innym portalu jakaś promkę. Samemu tam coś wyszukać, to katorga.
Byle zwykły sklepik jakiegoś lokalnego sprzedawcy jest lepiej zaprojektowany.
Dlatego Polak będzie miał cieżko w dłuższej perspektywie przesiąść się na Amazona.
Chyba że samo Allegro się postara, bo od jakiegoś czasu kolejne zmiany, to tylko na minus.
Łączenie produktów w katalog, to najgorsza możliwa rzecz, jaką wprowadziło Allegro od początku istnienia.
Gdyby jeszcze dodali możliwość sortowania komentarzy po sklepach czy tak, by najpierw wyświetlały się od tego sklepu, w którym przeglądamy aukcje, to jakoś dałoby się z tego sensownie korzystać.
Moim zadaniem przez nietypową specyfikę naszego rynku - Amazon nie będzie mógł podnosić ceny za ten abonament, by zrównać z "normalnymi cenami" z innych krajów. Jedynym wyjściem, będzie podzielenie abonamentu na abonament obejmujący tylko darmowe wysyłki, tylko Lune czy tylko Prime Video.
Nie znajdą za wielu konsumentów, którzy będą w stanie kilka stówek rocznie płacić za całość.
Koleś zapomniał o jednej ważnej rzeczy - gry. Coby nie mówić, to Sony czy Nintendo dowozi swoje gry. Sony nie robi już tylu gier co kiedyś na jedną generację, ale każda ich kolejna gra, to pewnik, że będzie do przynajmniej bardzo dobra gra. To samo Nintendo.
MS też mimo, że w gry praktycznie "nie gra", to coś dam w miarę sensownego od czasu do czasu mają.
A EA kompletnie nie ma nic, w co warto byłoby zagrać w pierwszej kolejności niż kilkanaście gier w danym roku innych twóców.
Gdyby nie program EA Partners, to już w ogóle nie byłoby, o czym gadać przez większą część czasu.
W porównaniu do Sony czy Nintendo - EA wypuszcza jedną dobrą grę na kilka ładnych lat.
Mnie AI robi listę zakupów i to wystarczy. Nie dałbym jej kontroli nad tym, by sama robiła te zakupy.
Wiadomo, że jakieś podstawowe rzeczy jeszcze może i tak, ale nie całość. Są przecież od bardzo dawna opcje w ekspresach do kawy, które same zamawiają kawę, czy zmywarki zamawiające kapsułki itd. Ale to zwykłe oprogramowanie producenta.
Mam Homa Assistant, gdzie wgrałem sobie specjalny skrypt, który przy pomocy teseraka, przegląda aktualne gazetki z moich sklepów z okolicy i robi listę zakupów opartą na promocjach. Spoko opcja. Sam skrypt w pythonie napisałem przy pomocy Gemini, bo kompletnie nie znam się na tym.
Minus tego jest taki, że OCR mimo, że to technologia sprzed dekad, to mocno obciąża procka. HA potrafi się zawiesić podczas analizy, bo mam go na zwykły N100.
Blix ma fajna opcje, gdzie sama gazetka ma już opcje zaznaczania produktu, ale nie mogę sobie poradzić z zabezpieczeniami strony, które ograniczają ruch. Taka analiza gazetki wymaga wielu zapytań w krótkim czasie.
Może postawie drugi sprzęt, który będzie tylko do analizy OCR. Będzie tylko działał, gdy będzie potrzebny. Też jakaś opcja.
Dzięki temu zmieniłem swoje nawyki zakupowe. Wcześniej co potrzebowałem ,to szedłem i kupowałem, nie patrząc na cenę ,promocje itd. Teraz telefon sam mi podsuwa promki, przez co zostaje kilka stówek tygodniowo w kieszeni.
Przecież to są dane tylko od Orange i to dane bez podanej ilości sprzedanych sztuk. Nie ma to kompletnie zapewne przełożenia na rzeczywistość.
Na samym allegro 2 letnie flagowce sprzedają się w tysiącach miesięcznie. Bliższe prawdy jest bardziej to, że Polacy lubią 2 letnie flagowce, które sprzedawane są na allegro jako "nowe".
Bez danych ile Orange sprzedało telefonów, nic nie wiemy.
Osobiście nie znam nikogo, kto kupowałby telefon w salonie sieci komórkowej. Sklepy z elektroniką biją na głowę jeżeli chodzi o promocję na telefony. Jedynie może na abonament, ale to też głupota, bo w sklepach jest rata 0%. A każda sieć ma pakiety.
"Większość graczy niemal alergicznie reaguje na choćby sugestię zaprzęgnięcia do pracy „kreatywnej” AI (z rzadka nawet chyba nieco przesadzając z reakcją)."
Można prosić o link do badań?
Inteligencją ten człowiek nie grzeszy. Skoro AI to badziewie, to nie korzystajmy z niego w ogóle w grach. A wszystkie gry wydawane przez tego wydawcę korzystają z AI. Czym się różni stworzenie obrazka od np. stworzenia części kodu? Niczym. I tu i tu AI uczyło się na materiałach stworzonych przez innego człowieka.
W takim Manor Lords, twórca musiał pewnie parę dolców zapłacić za stworzenie portretów. Przy wykorzystaniu AI nie zapłaciłby nic. Takie proste oszczędności, które potem można władować w mechaniki.
Zresztą przecież "gracze" obrzucili łajnem tę kobietę i twórcę, że te portrety zrobiła przy pomocy AI.
Więc dla graczy sam efekt końcowy nie ma kompletnie znaczenia - liczy się kto wykonał pracę.
Jakby się okazało, że to jednak AI, to by powiedzieli, że badziewie, a że człowiek, to spoko :D
Funkcja nikomu niepotrzebna. Mody to się instaluje z Nexusa, bo na steam często gęsto nie ma większości tych modyfikacji, które są warte zainstalowania. Nexus ma swoja aplikacje, która idealnie nadaje się do zarządzania modami, nie tylko gier ze stima.
Steam to archaizm pod tym względem.
Był mega słaby rok, to nie ma co się dziwić. Do tego z roku na rok przybywa konkursów Goty. Teraz nawet byle zdisiek spod sklepu przynaje Goty, więc można więcej zdobyć.
Ale tak patrząc chłodno, gdyby zrobić GotD - Game of the Decade, nawet zaczynając od 2000, ujmując tylko tytuły z GotY, to taka Ekspedycja nie miałaby podjazdu w żadnej dziedzinie do każdej z tych gier.
Oczywiście biorąc poprawkę na datę wydania.
Nie jest to gra ani przełomowa, ani odświeżająca dany gatunek, czy przedstawiająca jakiś w innym całkiem stylu.
Prosta historia, bez żadnej głębi, charakteru postaci, ciekawego świata i przede wszystkim logicznego świata, który nie sypie durnotami na lewo i prawo.
Po przejściu gry, oprócz imienia głównego bohatera, zapamiętałem tylko Mael, bo to dzieciak w skórze 30 latki.
Brak emocionalnej więzi z bohaterami, przez fatalne ich prowadzenie, sprawia, że ich los, poczynania są nam kompletnie obojętne.
Widać, że twórcy mają problem, z przedstawieniem bohaterów, tak, by odbiorca od razu polubił czy też znienawidził danego bohatera. Bardzo miałkie postaci.
Nawet w takim A Plague Tale, mimo, że to prosta gra, za prostą i błąchą historią, potrafili stworzyć postać Hugo, której od pierwszej sekundy się nienawidzi i ma ochotę nadziać na pal.
W Ekspedycji każda kolejna postać, to takie Meh. Nie rusza nas jej historia. Nie chce się słuchać ich opowieści itd.
10k na kompa przy dzisiejszych zarobkach, to niewiele. Gry dziś stoją w miejscu, kompletnie się nie rozwijają. Taki komp spokojnie starczy na tę i następną generacje.
Jak ktoś pamięta początek lat 2000, gdzie komputer szybciej stawał się słaby, niż trzeba było na niego odłożyć, to dziś ceny nie robią na nim wrażenia.
Piec za kilka wypłat, po kilku miesiącach stawał się już słaby. Nie było czegoś takiego jak komp na lata, gdy chciało się grać w nowości.
Konsole jako tako były rozwiązaniem długoletnim, tylko że wtedy gry kosztowały pół wypłaty. Coś za coś. Wtedy gier wartych ogrania wychodziło kilkanaście rocznie.
Dziś dobra wypłata i mamy kompa na kilka ładnych lat. Jedna gra kosztuje na premierę mniej niż dniówka. Dodatkowo gier wartych ogrania, takich, w które powinno się zagać, wychodzi 1-2 rocznie. Jak są 3 i więcej, to już się mówi o najlepszym roku dekady.
Od zawsze się móiło, że gracze PC na wszystko płaczą. Od zawsze płakali jak nie na to czy dana gra im pójdzie, to na ceny sprzętu. Zawsze jak przychodził czas składania pc, to ludzie doradzali, by poczekać, bo za chwile nowe karty graficzne, nowe procki, a to cena kart za wysoka, a to sensownych płyt nie ma itd.
Nie ma co się przejmować. Jak nasz komp już nie wyrabia, a chcemy koniecznie grać na PC, to się idzie i kupuje tu i teraz.
W perspektywie wielu lat nie cena kompletnie znaczenia.
Każde hobby kosztuje sporo.
Myli się kolega. Tak nie działają sankcje. Producent nie ma obowiązku kontroli, gdzie jego towar trafi w kolejnych transakcjach. Po prostu nie ma do tego prawa, ani możliwości. Jeżeli sprzedaje towar spółce A, to sprzedaje jej. A co ta spółka z tym towarem zrobi, to już nie jest w interesie producenta.
Jak sprowadzałem pewne chemikalia z Chin, to ja jako importer musiałem udowodnić, że te chemikalia nie są powiązane z rosją.
Potrzebowałem zwykłe pismo od firmy, której kupowałem. Napisali coś tam w ekselu po chińsku i angielsku, że nie pochodzi z rosji.
Firma, która mi to sprzedawała nie była producentem, tylko sprzedawcą produktu, który produkują fabryki w chinach. Nikt nie wymagał od tamtych firm, by potwierdzili, że nie ma w tym rosji.
I tak samo jest w drugą stronę.
Przykładem właśnie są te nasze jabłka, które wysyłaliśmy na Słowację.
Drugim przykładem jest Kobalt z Kongo - Unia narzuciła sankcje na wszystko, co wykorzystuje Kobalt z Kongo. Jaki był efekt? Taki, że sąsiedni kraj Senegal, zwiększył wielokrotnie eksport Kobaltu, mimo że ich kopalnie nie byliby w stanie takich obrotów zrobić.
Po prostu Kongo wysyłało do Senegalu, ten wklepywał, że wydobyto i nich i dalej w świat.
Kontrola to tylko złudzenie dla szaraków, by ci czuli się bezpiecznie, że ktoś trzyma łapę na tym.
Świerzy temat - Wenezuela - na ich ropę wprowadzono kilka lat temu sankcje. Nie mogli jej sprzedawać nigdzie. Jak myślisz nie sprzedawali? to jakim cudem mieli expoert na poziome Kilkudziesięciu miliardów baryłek.
Same bzdury w tym artykule. Buffet nie jest CEO Berkshire Hathaway Inc. AMD i Intel nie mają wpływu na to gdzie dany pośrednik dalej sprzeda produkt.
W dzisiejszym świecie nie da się sankcji wprowadzić, bo świat musiałby być jednolity. Co z tego, że są jakieś sankcje, jak i tak różne firmy nadal współpracują z rynkiem rosyjskim i nikt nic z tym nie zrobi. To samo Chiny czy Tajwan - handlują z nimi non stop.
Dla takiego wojska ruskich, kupienie podzespołów elektronicznych to żaden problem. Czy to przez chiny czy przez Białoruś.
Sankcje, to tylko pokazówka.
Jak ruskie wprowadzili sankcje na nasze jabłka, to te jechały na Słowację, przeklejano im naklejki, i dalej do rosji już jechały jako Słowackie - tak działa świat.
Niestety, ale ruskich jako państwo nie da się objąć sankcjami, bo znajdą obejście. Jedyny sposób, to dojechania zwykłych ludzi.
Dawno powinni odciąć ruskich śmieci od całego światowego systemu bankowego.
Zawsze mi się wydawało, że portal growy powinien stać po stronie świata gier. Być takim rycerzem stojącym za królem. A od dłuższego czasu Gry-Online coraz bardziej pochwalają piractwo, tworząc artykuły w takim tonie jakoby piracenie, łamanie zabezpieczeń, okradanie twórców, nie było takie złe.
Pisanie o zwykłych przestępcach jako grupie moderskiej, pokazuje, że dla Gry-Online, to nic takiego. To tak jakby po terrorystach wysadzających auta pułapki pisać - entuzjaści pirotechniki.
Od sławnego artykułu w którym recenzowano konsole zawierającą pirackie gry, gdzie zarabiali na reflinkach, z portalem w tej tematyce jest coraz gorzej.
Dokładnie te dodatki mam zainstalowane. Minusem augumentedsteam jest to, że w sekcji Current Best pokazuje cenę w dolarach, a nie w walucie domyślnej.

Przecież coś takiego istnieje jako dodatek do przeglądarki. Można sobie dodać też, by pokazywało ceny ze sklepów z kluczami. Sam używam takich dodatków, bo od razu widzę, czy stim robi użytkowników w ciula, chwaląc się, jaka to nie jest przecena, a w rzeczywistości to słaba promocja.
Na tym polega dziennikarstwo na portalach informacyjnych. Wejdź sobie w jakikolwiek artykuł na onecie, interii czy innych śmieciowych portalach, to będzie to samo - ściana tekstu, a kluczowa informacja, gdzieś na końcu. To jest kwestia czysto ekonomiczna. Portal chce jak najdłużej przytrzymać czytelnika na stronie. Im dłużej będzie szukał odpowiedzi w artykule, tym więcej portal zarobi.
Ja już w sobie wyrobiłem, że automatycznie przewijam stronę, bo wiem, że za 10 akapitem, będzie dopiero odpowiedź.
Pracownicy GoLa jeszcze nie ogarnęli, by kluczowych informacji nie pogrubiać, ani w żaden sposób nie wyróżniać w tekście. Ale pewnie za jakiś czas się skapną, że tak się nie robi. Tutaj jednak pogrubiają ważne rzeczy w tekście - dla czytelnika jest to plus, dla zysków portalu minus.
Osobiście mam zainstalowany AtlasOS a na nim właśnie Playnite, który się automatycznie w fulscrinie odpala. Zrobiłem sobie z PC taką konsolę pod TV.
Stim, to tylko lanczer do odpalania gier i nic więcej. Nie oferuje wartego kompletnie nic do zainteresowania oprócz gier. Fora, mody i inne pierdoły, to dziadostwo na tej platformie.
Masz tam samych skrajnych ludzi, albo wielbiących tytuł, albo nienawidzących.
Po cholerę mi jakieś formum? Szukam solucji do gry, to wciskam jeden przycisk, mówię do pada/mikrofonu co potrzebuje, a na ekranie mi w okienku podczas grania wyświetla się co potrzeba.
Mody? Od tego jest Nexus i zintegrowany ich program do instalacji modów, dzięki czemu mam w jednym miejscu mody do wszystkich gier, nie tylko tych ze stima.
Dla mnie stim nie ma kompletnie żadnych zalet. Gdyby nie było tam niektórych gier i nie kupowałbym ich w hrywnach, to nie byłby mi on do niczego potrzebny. W zł to najdroższe miejsce do kupowania gier.
Nawet taki Ubi bije na głowę stima, bo dają kupony i człowiek może sobie sam zrobić wyprzedaż.

To dość nietypowe w naszym kraju. Zazwyczaj jak ktoś pozbywa się udziałów bądź części, to tylko po to, by zdywersyfikować kasę i pójść w całkiem co innego lub po prostu żyć z tego. A tu mamy sytuacje, gdzie poprzedni właściciel odkupuje firmę.
Gog, Steam, Epic i inne portale, to tylko zwykłe lanczery. Nie ma kompletnie dla mnie znaczenia czy gra jest tam tu, czy gdzie indziej.
Grę i tak odpala się poprzez ikonkę na interfejsie, więc nie ogarniam ludzi, którzy płaczą, że gry nie ma na steam czy epciu - dziecinada zwykła. Korzystanie z tych aplikacji natywnie, a nie przez API, to katorga.
Ciekawe jakby te filmy wychodziły dziś, czy cały internet sfekaliował by na siebie, gdyby zrobiono tak samo jak przy obasdach kolejnych sezonów. Czyli zmieniono aktorów na aktorów posiadających inny kolor skóry niż w pierwszych częściach, gdy tylko okazało się, że ta postać, to nie jest jakaś tam poboczna, tylko ma do odegrania dużo większą rolę.
Nawet tak prozaiczny przykład ja portal elektroda.pl, gdzie w dawnych latach, to było jedno z najlepszych miejsc do zdobywania wiedzy odnoście elektorniki - dziś pośmiewisko, gdzie każde pytanie kończy się wylaniem żali i bezsensownym hejtem. Nie bez powodu powstały grupki na fb, które jasno mówią, że to grupa bez społeczności elektrody.
Dziś ludzie czują się bezkarnii - mogą walić bez opa pamiętania, bo jedyne co dostaną, to bloka na konto na danym fanpejdżu. Założą nowe konto i dalej, a jak nie, to pójdą na inny i tam będą walić farmazony.
Na forach tego kiedyś nie było - dość mocno moderatorzy pilnowali, by przestrzegać regulaminu.
Oczywiście, że tak. Nie ma już w internecie konstruktywnej krytyki. Zwykły hejt tak wszedł ludziom do głowy, że nie potrafią już normalnie dyskutować. Każda prośba, by dana osoba uargumentowała czemu tak sądzi, kończy się jeszcze większym wylewem frustracji. Niestety Polacy w tym przodują. Wystarczy jakikolwiek post na FB odpalić, by zobaczyć ścianę niemerytorycznego hejtu.
Nawet nie ma sensu zaczynać dyskusji z kimkolwiek w internecie, a szczególnie na FB. Ludziom bardzo łatwo to przychodzi, bo na codzień są nikim i na takim FB mogą się anonimowo wyładować. Dlatego moim zdaniem, socialmedia powinny być jak konto w banku - na prawdziwe dane osobowe.
Jedynie jakieś mocnotematyczne grupy na FB jeszcze jako tako trzymają poziom. Na kilkanaście pomocnych i rzeczowych komentarzy, znajdzie się często jakiś "z dupy". Dlatego ja nie mam żadnych socialmediów do tego, czego zostały stworzone. Mam FB właśnie do grup, bo fora dziś umarły i do Mesengera.
Jak to Tyson powiedział:
"Social media made y'all way too comfortable with disrespecting people and not getting punched in the face for it."
Nie trochę, a jakieś 20 kilka lat. BG3 juz w fazie koncepcji był przestarzały, a co dopiero poprzednie produkcje.
Rozgrywkę turową w RPGu gdzie mamy swobodną w miarę kontrole nad postacią, stosowano w lat 90, bo wymuszały to ograniczenia sprzętowe i umiejętnościowe różnych twórców. Dziś to zwykłe lenistwo i pójście na łatwiznę.
W dzisejszych czasach rozgrywka turowa w tego typu grach po rostu jest męcząca.
Fajne gierki do przejścia na YTubie dla fabuły.
Widać, że nie do końca obraniacie temat. To, że koleś ma "nie ograniczoną" kasę nie znaczy, że na projekt Ekspedycja przeznaczyłby niewyobrażalnie duże pieniądze. Tak to nie działa. R* mógłby na GTA6 przeznaczyć z 5mld, ale tego nie zrobi, bo projekt tego nie wymagał. To samo z Ekspedycją - kasa którą wydali wystarczyła na stworzenie dobrej gry. Dorzucenie kolejnych milionów niewiele by zmieniło.
Wydawca nie jest po to, by dać kasę na produkcję, tylko pomóc sprzedać produkt. Ma kanały dystrybucyjne, ma wiedzę jak wydać dany produkt na danym rynku.
Nawet duzi producenci jak R* korzystają z wydawców, a nie w 100% ze swojej spółki wydawniczej. To sam np. Redzi.
Nie ma znaczenia. Koleś ma kasy jak lodu. Razem z ojcem ma udziały w spółkach ojca jak np. w spółce inwestycyjnej Myrte Invest, czyli takim "bankiem inwestycyjnym" rodziny Broche. Z niej idą wszystkie przelewy na projekty min, Guillaume jak właśnie na Ekspedycje.
SC Broche, Myrte Invest, SCI Magar, MBO+ czy zrzeszającą wszystkie inwestycje rodziny Broche - Rich and Broche.
Gra były finansowana z kasy tych spółek.
Po to mamy technologie, by z niej korzystać.
AI jest bardziej precyzyjne niż np. algorytmy wyszukiwania od Google.
Kiedyś ConceptArt korzystał z wyszukiwarki Google Grafika, by poszukać inspiracji. Teraz mają precyzyjne AI, które wypluje im inspiracji całą masę, która jest skierowana w odpowiednim kierunku artystycznym. Nie ma w tym żadnej różnicy czy ConceptArtysta patrzy na grafikę z Google czy z AI.
Druga kwestia to, z jakiego powodu Ekspedycja brała udział w konkursie Indie, jak to gra AAA? Przecież ta gra miała nieograniczony budżet. Właściciel studia jest miliarderem przecież.
Więc to taki sztuczny Indyk.
Zobaczymy co z tego wyjdzie. Gorzej nie będzie niż obecna EA.
Fifę kupuje od czasu do czasu, co kilka lat, by sobie pograć. EA jest już tak bezczelna, że do produkcji sprzed roku nie daje aktualizacji składów. Wcześniej nie było z tym problemu i były aktualizacje przez kilka sezonów.
Jako, że Gamepass jest teraz za free, to odpaliłem 2025 i się zdziwiłem, że nie ma opcji grania aktualnymi składami. Trzeba mody wgrywać.
Ostatnią Fifą w jaką grałem, była 19 i w niej chyba do 22 były aktualizacje.
Czy autor tych wypocin z reddia nie mógł poświęcić 5s na weryfikacje, że ta lista, która wyciekła, to ściema?
Jak Terraria ma być za free na Epicu jak jej tam nawet nie ma do kupienia.
A może autor zagłębiłby się w temat i napisał czemu jest taka różnica? Rozumiem, że tego nie było w kopiowanym artykule, ale warto znać różnice.
Do tej pory generatory obrazów czy to MDJ czy też GPT, generowały obrazy na zasadzie dyfuzji pikseli. Obliczały prawdopodobieństwo pojawienia się danego koloru w danym pikselu. Dlatego słabo sobie radzą w np. generowaniu tekstu na obrazku. Dla nich słowo, to zbiór pikseli, nie ogarniają co to tekst.
Nano Banana korzysta z nowej technologi, jeżeli chodzi o obrazy, czyli modelu językowym opartym na rozumieniu kontekstu.
Nie stosowano wcześniej typowego językowego AI do obrazów.
Dlatego Nano Banana ogarnia tekst na obrazkach, dokładnie odwzorowuje obiekty czy je podmienia, bo rozumie koncepcje danego obiektu. Chcesz Malucha, to wie, co to jest, wie, jak to narysować. Nie bazuje na pikselach.
Dlatego bardzo dobrze radzi sobie z np. generowanie nieistniejących pozycji obiektów.
Można fajny eksperyment zrobić. Stworzyć jakiś model 3D - unikalny dla świata, taki którego nie ma w necie. Wrzucić np. obraz z przodu tego obrazu i poprosić Nano Banano o wygenerowanie tego obiektu w innym rzucie. Zrobi to niemal idealnie, bo właśnie działa na zasadzie kontekstu. Rozumie czym ten obiekt jest, jego poszczególne elementy.
Dlatego Banan wygrywa z każdym obecnie modelem.
Przecież to nie jest żadna ludzka dziewczynka. To zwykły android mający w sobie kilka technologii, które np. umożliwiają hakowanie przeciwnika. Taki R2-D2 tylko awansowany. Albo takie androidy jak te dzieci z filmu Tajemnica Syriusza.
Po jakieś 30 minutach, gra kompletnie nie wciąga. Mechanika walki, to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może być w grach - nikt chyba nic głupszego jak walki turowe w grach, w których fizycznie sterujesz postacią nie wymyślił. W grach nie ma nic gorszego jak brak możliwości zdecydowania co zrobię podczas walki, tylko tak naprawdę to gra decyduje, że teraz mogę zrobić kontrę, a teraz nie.
Nie jara mnie w żadnym aspekcie historia tej całej "ekspedycji". Postacie z prologu nie mają za grosz charakteru - zwykłe generyczne postaci.
Nawet ich imion sobie nie mogę przypomnieć.
Zawiodłem się mocno na grafice, bo jest dość słaba, ale to spowodowane tym, że ogrywam przez Xloud, a to jedna z najgorszych możliwych metod. Zainstaluje sobie dziś może natywnie. Ale raczej przez system turowy, grę porzucę i przejdę ją na YT, bo podobno fabuła nie najgorsza.
Jak na grę AAA, to prolog nie sprawia, że chce się więcej.
Mało kto wie, ale ta gra to właśnie AAA, bo właściciel studia, to miliarder, więc na grę mógł przeznaczyć tyle ile chciał.
Nie ma różnicy - AI to AI czy używasz go do generowania jakiejś grafiki, czy tworzenia głosów, czy optymalizacji, nadal to AI.
Co mamy teraz stworzyć jakiś międzynarodową komisję, która będzie oceniała produkty i wykorzystanie AI i przyklejała łatkę? Jak każda gra korzysta z algorytmów AI.
Jak mam 1000 modeli 3D i zoptymalizuje 999 ręcsznie, a 1 z AI, to już nie ma łątki, a jak odwrotnie to już tak? A jak 500 na 500, to co wtedy?
Samo tworzenie modeli 3D o małej ilości poligonów, by wykorzystywać je w sytuacjach, w których gracz jest dalej od obiektu, to w 100% robi algorytm AI zaszyty w silnik i program do 3D. Nikt nie robi już tego ręcznie.
co stanie się z naszymi grami, jeśli Steam zbankrutuje?
Nie ma czegoś takiego jak "nasze gry na steam" - na tym można skończyć wszelkie dywagacje.

Nie ma czegoś takiego jak robione 100 przez ludzi. Dziś AI i wszelkiej maści programy, które ułatwiają pracę, to norma. To, że gracze tego nie widzą, nie znaczy, że firmy nie korzystają z pomocy. Same silniki do gier mają masę narzędzi AI. Nawet głupia optymalizacja Meshu w modelach 3D to AI.
No, chyba że chcemy wrócić do dawnych lat, gdzie robiono najpierw modele 3D z plasteliny, a potem zdjecia, obrabiano i wrzucano do gry :D
Jak np. w grze Dark Oberon :D
No tylko kwestia ile % gry musi być stworzone przy pomocy narzędzi AI, by dostać takie oznaczenia.
Jakieś ograniczenie musi być, bo bez tego wszystkie gry tworzone na UE musiałby mieć takie oznaczenia, bo sam ten silnik ma wbudowane algorytmy od wielu lat, które ułatwiają choćby kwestie optymalizacji kodu. Nie wiem jak inne silnik, ale pewnie też.
Przecież to nie ma nic wspólnego z SM. Procesor nawet nie zbliżony do tego jaki będzie w SM.
Tu macie bardziej poprawną konfiguracje.
https://www.youtube.com/watch?v=5eKX8Uex3LQ
W przypadku kopii głosu nie ma to zastosowania. Aby stworzyć głos za pomocą AI potrzeba próbek, jeżeli w próbkach użyto głosu innej osoby niż ten lektor, to nic on nie zdziała, bo to kopia głosu tamtej osoby, a nie jego.
Aby stworzyć kopię głosu tego lektora, potrzeba próbek z oryginalnym głosem tego człowieka.
Sama barwa głosu nigdy nie będzie chroniona prawnie. Masz osoby, które mają praktycznie identyczny głos, więc nie da się tego zastrzec. Czemu chcesz odpierać możliwość pracy jako lektor innym, bo ci mają taki sam głos jak inna znana postać? Jak zasada według ciebie będzie oki? Kto pierwszy ten lepszy czy jak?
Rozumiem, że gdybyś ty tworzył prawo, to takiemu McCartneyowi zakazałbyś rozpoczęcia kariery solowej, bo ten ma praktycznie taki sam głos podczas śpiewu jak jego kolega zespołowy Harrison?
Harrison pierwszy zaczął tworzyć solo.
Drugi przykład z muzyki to choćby Orzabal i Smith. Nie widząc postaci i nie znając ich twórczości ciężko przy słuchaniu odróżnić, gdzie śpiewa jeden a gdzie drugi.
Dlatego wszystko rozbije się, o jakich to próbek użyto.
Jeżeli w szkoleniu użyto jakiś próbek innej osoby, to jest to kopia głosu tamtej osoby, a nie tego lektora.
Od premiery gra była mega przyjazna zarówno na solo jak i w timach. Na solo to wręcz fenomen. Spotkać wrogiego gracza było bardzo trudno. W pierwszych minutach meczu jeszcze czasami się zdarzało, ale dalej już nie często.
Teraz proporcje się odwracają i gra przestaje być przyjazna dla graczy solo, którzy chcą sobie w spokoju pograć.
Inni gracze potrafią się z Tobą ztimować, by pod koniec meczu wbić nóż w plecy jak nazbieramy lootu.
Oczywiście, że proste, bo sama barwa głosu nie jest chroniona i nigdy nie będzie prawnie. Chroniona może być tylko twórczość stworzona za pomocą tego głosu. Jeżeli w treningu użyto próbek z autentycznym nagranym głosem tego lektora, to sprawa wygrana przez pana lektora. Jeżeli użyto jakichś zmodyfikowanych nagrań, ale one pierwotnie były stworzone na oryginalnym głosie lektora, to też wygra.
Jeżeli użyli próbek innej osoby, z którą mają umowę, to pan lektor nic nie zrobi.
Obecnie już mocno widać trend, że na solo gracze do siebie strzelają na każdym etapie rozgrywniki - jedyny wyjątek, to większa współpraca przy Bossach.
Od premiery do teraz, przeważała sytuacja, gdzie w pierwszych 10 minutach ludzie nawalali się między sobą, bo i tak nie mieli wiele do stracenia, a gdy było bliżej końca, to woleli współpracować, by wynieść to co nazbierali. Piszę o solo.
W 2 a szczególności 3, strzelanie do siebie jest od samego początku.
Na solo gra się już coraz gorzej, bo często musimy walczyć z ludzkim przeciwnikiem.
Taka sytuacja odbije się na popularności. Jak twócy czegoś nie pozmieniają, to ludzie będą odchodzić.
Obecnie oczywiście, że nie bo AI nie jest aż tak kreatywne jak ludzie. Obecnie potrafi tworzyć ciekawe scenariusze, ale widać w nich schematyczność. Ale w przyszłości jak najbardziej będzie w stanie stworzyć coś genialnego.
Proces twórczy człowieka, to analiza danych i doszukiwanie się metafor, więc AI w przyszłości bez problemu będzie w stanie to robić na poziomie człowieka, a nawet i bardziej.
Człowiek nie jest w stanie stworzyć nic z niczego. Wszystko, co tworzy, poprzedzone jest zdobyciem danych. Bez danych nie jesteśmy w stanie stworzyć niczego.
Gdyby twórcy tej gry urodzili się w innym miejscu na ziemi, mieli całkiem inne życie, przeżycia, wydarzenia itd. to nie stworzyliby tej konkretnej gry, bo nie mieliby odpowiednich danych wejściowych, które zgromadzili przez lata życia.
Gdyby Beethoven umarł przy porodzie, to nikt nigdy nie stworzyłby V Symfonii.
Po portu, aby stworzyć coś potrzeba odpowiednich danych. A, że człowiek opiera się na różnego typu danych, to potrzeba AGI, by tworzyć tak kreatywnie jak człowiek.
Samą sprzedażą na steam tego sprzętu nie ogarną tyle, by to miało sens. Muszą wejść do marketów, bo inaczej SM nie stanie się meinstrimowe. Nie ma szans, by ten sprzęt przebił się do szerszego grona. Chyba na tym im zależy, by człowiek myśląc "granie na PC" od razu kojarzył ten sprzęt. Tak jak jest z PS. Jak spytasz się randomowego człowieka o to na czym gra sie w gry, to powie, że PS. Sama konsola przeszłą tak do meinstrimu, że PlayStation jest synonimem konsoli.
Niczym małe chińskie rączki pracujące przed kilkoma dekadami w chinach w fabrykach europejskich czy amerykańskich firm, uczące się całej technologi produkcji dosłownie wszystkiego. Dziś chiny są w stanie wyprodukować dosłownie wszystko na wysokim poziomie.
Wszystko rozbije się, o jakich to próbek użyto do wygenerowania tego głosu. Jeżeli nie będzie tam próbek z głosem pana Łukomskiego, to nic nie ugra. Ktoś z firmy mógł nagrać własne próbki w których "naśladował" głos pana Łukomskiego, a to nie podlega pod ochronę, bo to będzie głos tego pracownika.
Sam głos nie stanowi dobra osbistego - jako barwa, dźwięk itp. a co za tym idzie, nie może być zastrzeżony jako ogólnie głos danego lektora.
Ale już próbki z nagraniem autentycznego głosu danego lektora i trenowanie AI z ich wykorzystaniem jak najbardziej tak. Takie coś podlega pod ochronę.
Jakoś tego wygenerowanego lektora jest tak dobra, że musieli użyć jakiegoś mocno zaawansowanego algorytmu od dużego dostawcy, więc dojście, na jakich próbkach pracowano, będzie proste.
Każda, która potrzebuje takiego PC- przecież to zwykły gotowiec. A jakby był dużo tańszy niż rynkowe odpowiedniki, to pewnie sporo. Dlatego uważam, że nie będzie ten sprzęt odstawał od cen sprzętu "normalnego".
Oczywiście, że SM będzie kosztować tyle ile realnie PC o podobnej mocy. Jego problemem jest to, że jest zwykłym PC, więc nie tylko "gracze" mogliby się na ten sprzęt rzucić.
SM nie może po portu zbyt odstawać cenowo od klasycznych PC, bo kupią go firmy, które potrzebują PC o takich parametrach. Po co mieliby kupować "klasyczny PC" skoro w niższej cenie mieliby SM.
Dlatego Vavle nie może dać ceny niższej i zarabiać na grach jak to mają w zwyczaju klasyczne konsole.
Patrząc na pokazane parametry, to takie $1k dolarów, to takie minimum - bez pada i 512GB dyskiem.
Disnej rzuci kasą i znowu do nich poleci robić serial. Widać, że babka ma nierówno pod sufitem.
Co z tego, że dodadzą taką opcję? Przecież to nie będzie na takiej zasadzie, że nagle ktoś sobie wygeneruje serial czy choćby jeden odcinek, tylko tak jak na masie innych serwisów, pewnie kilkunastosekundowe video.
Używanie AI do takich celów wymaga masy zasobów. Disnej nie udostępni opcji, która powoli generować długie materiały. Nawet robiąc osobny abonament do tego.
Ta babka powinna się cieszyć, że AI wypchnie twórców z rynku pracy, bo wartość czegoś zrobionego przez człowieka będzie większa - co prawda mniejsza ilość osób się skusi, ale będzie mogła żądać więcej.
Tak jak dziś jest z rękodziełem - byle pierdółka wykonana ręcznie kosztuje kilka razy więcej niż maszynowy wytwór.
Ten sprzęt nie będzie znacząco odstawał cenowo od sprzętu, który możemy sami złożyć o podobnej wydajności. Jest jeden powód - to PC.
Logiczne byłoby, by Vavle sprzedawało ten sprzęt po kosztach, by mieć jak najwięcej potencjalnych klientów na gry ze Steam i w ten sposób zarabiać. Coś jak klasyczne konsole.
Tylko że to jest PC i tu jest problem. Skoro SM byłby sprzedawany po kosztach, to masa firm mogłaby się na ten sprzęt rzucić, wgrać windowsa i mieć sprzęt do firmy o wiele taniej.
SM nie będzie poniżej 1k dolarów. Nie ma nawet takiej opcji. Do tego kontroler za 100$.
No przecież ten SteamMachine to PC z Linuxem. Różnica miedzy nim a złożonym PC będzie tylko w wydajności na korzyść tego złożonego.
Kompatybilność pada i gier będzie identyczna, bo to ten sam system będzie. Podzespoły na tej samej rchitekturze itd.

Wrzucasz podzespoły w fajną obudowę na przykład coś od Fractala jak Era2 albo Mood i masz o wiele lepszy sprzęt, z możliwością rozbudowy.
Sam sprzęt mnie jako konsolowca od 10 lat, a PCtowca od lat 90, kompletnie nie interesuje. Po co mi gotowiec, jak na 100% w tych samych pieniądzach złoży się dużolepszy PC.
Czekam jedynie na ich nową wersje OS, bo tego na rynku PC brakuje. Takiego systemu typowokonsolowego, gdzie nie potrzebuje nic więcej jak gamepad.
Mimo całej masy fanów Linuxa, nikomu nie udało się przenieść tego doświadczenia konsolowego przy użyciu tego systemu. A tylko on mógł tego dokonać.
Z grami PC jest zawsze jakiś problem. A aktualizacja systemu coś namiesza, a to sterowników itd. Często gęsto na premierę jakieś gry trzeba grzebać w jej plikach, a optymalnie wygrywać mody, by to miało sens.
Granie bez kilku modów w takiego Starfilda w okresie jego premiery, to katorga. Powgrywanie modów bez użycia K+M, jest nie możliwe.
Dlatego liczę na ten OS o Vavle, bo może ona jako jedyny pozwoli obsłużyć dosłownie cały system tylko padem.
Obecnie używam AtlasOS i Playinte w trybie pełnoekranowym z motywem knsolowym, ale to dość upierdliwy.
Samo ogarniecie uruchamiania PC przy pomocy pada, to niezła zabawa.
No ludzie, a kto?
Masę ludzi zwolniono, bo rozwinął się przemysł i weszła automatyzacja. Ile kiedyś ludzi przerzucało jedną zgrzewkę coli, a ile teraz.
AI usprawni pracę, ale w jej miejsce powstanie cała masa innej.
Rozwój technologi, to też rozwój różnych miejsc pracy.
60 lat temu w segmencie kosmicznym prace mogła znaleźć tylko garstka ludzi pracę. Dziś każdy może w tym segmencie pracować.
W przyszłości sam rynek kosmiczny będzie większy niż wszystko razem wzięte teraz. Same branże związane z tym aspektem, stworzą nowe możliwości pracy.
Czyli AI poraz kolejny pokazało, że jest lepsze od całej masy marketingowców. Taka kolej rzeczy, że nowe technologie wypychają technologie, które generują większe koszta z podobnym efektem.
Dzięki temu gra zyskała na emocjonalnej intensywności, a wybór między obiema bohaterkami stał się jednym z najbardziej pamiętnych momentów w historii gatunku.
Co? To było tak błahe, że nikt, kto czytał książki, kompletnie na to nie zwrócił uwagi. Dla kogoś, kto czytał, nie ma czegoś takiego, jak wybór między jedną a drugą. Z kobiet Yen i Ciri, to najważniejsze osoby dla Geralta. Wybór między np. życiem jednej albo drugiej, byłby dramatyczny dla nie niego, a nie miedzy Triss, a Yen.
I co z tego, że steam ma tryb pełnego ekranu? Przecież napisałem, że korzystam z tego w programie Playnite. Nie chodzi o taki substytut konsolowego interfejsu, tylko pełnoprawny interfejs konsolowy, gdzie dosłownie wszystko zrobię przy pomocy jednego kontrolera.
Obsłuże cały system przy pomocy samego pada. Nie tylko odpalę grę, ale wejdę w pliki danej gry, zedytuje je, czy zrobię inne rzeczy, które w systemie można np. robić przy pomocy myszka i klawiatura.
Tego nie ma na PC i dlatego napisałem, że liczę, że ten system, który będzie na tym sprzęcie od Vavle, będzie w pełni konsolowym doświadczeniem, bo jak wspomniałem, nie ma na PC czegoś takiego.
Ja czekam tylko na oprogramowanie, bo niestety rynek PC praktycznie stoi w miejscu jeżeli chodzi o rozwiązania dla graczy w segmencie OS.
Od jakiś 7 lat nie mam klasycznego PC postawionego w biurze przy biurku, tylko podpięty pod TV. Niestety brak takiego wygodnego interfejsu konsolowego, sprawia, że granie kanapowe na PC nie jest tak wygodne jak na zwykłej konsoli.
Osobiście używam AtlasOS z programem Playnite - odpalany w trybie pełnoekranowym po starcie. Można sobie wgrać różne interfejsy.
Wszystko działa spoko, do momentu, gdy nie musimy coś w plikach pogrzebać.
A często w grach PC trzeba grzebać, bo coś na premierę nie działa, trzeba wgrać moda, zmienić coś w pliku ini itp.
Dlatego czekam zarówno na nowego Xboxa jak i ten od steam, bo może w końcu dostaniemy porządny system typowo pod gry, gdzie 100% rzeczy zrobimy za pomocą pada.
No i co się głupio śmiejesz? Masz przykład chociażby z galerii Sztuki w Nowym Jorku, gdzie zrobiono wystawę obrazów, opowiadając, że będzie to wystawa tajemniczego artysty. Ludzie przyszli, zachwycali się, chcieli to kupować, mówili same pozytywy.
A co się okazało? że te obrazy namalował Słoń z pobliskiego ZOO. Więc dla odbiorców nie ma znaczenia kto namalował.
Tak samo masz przykład konkursu malarskiego, gdzie koleś zbudował sprzęt do malowania i za pomocą tego urządzenia namalował wygenerowany przez AI obraz. Wygrał prestiżowy konkurs, mimo że pędzla w ręku nie miał.
Normalna rzecz. Dla odbiorcy nie ma to kompletnie znaczenia czy jakiś rodzaj sztuki stworzył człowiek, zwierze czy AI. Liczy się to, co w nim dany utwór wywołuje.
Bzdury piszecie. Oczywiście, że w encyklopedii powinny być takie informacje. Po to się studiuje historię, by znać techniki, motywacje i sposoby obu stron na wciągnięcie swoich obywateli w konflikt.
Opisując tak jak podałem za przykład wojny Aryjskie, trzeba uwzględnić to, jaką propagandę szerzyli władcy. Tylko oczywiście odpowiednio to zaznaczając.
Idąc Waszym tokiem rozumowania w encyklopedii nie może być takiego tematu jak tu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda_nazistowska
Dokładnie tak samo powinno być z propagandą rosyjsą.
Autor tego artykułu, to chyba jakiś mało mądry człowiek. Jego zdaniem w Wikipedii powinny być tylko rzeczy, które jemu pasują?
Przecież to lewicowe myślenie.
W takiej encyklopedii powinny być źródła dotyczące opbu stron, by zrozumieć jak działa druga strona.
Jeżeli ruskie stosują propagandę na swojej rządowej stronie i jest to oficjalna strona, to takie źródło powinno też być w encyklopedii.
Z myśleniem pana Mateusz Zelek, to gdy opisujemy np. wojny Aryjskie z IX–VII w. p.n.e., to w źródłach nie powinno być materiałów z kamiennych inskrypcji, które nakazywał kuć np. Aszurbanipal, bo to była czysta propaganda dla ciemnego ludu.
Wasz portal to juz upad na samo dno, skoro zatrudniacie ludzi, którzy nawołują do tego, by blokować jakieś materiały źródłowe w Wikipedii.
Jedyne gry od Ubi, w które warto zagrać w okolicach premiery, to seria Anno. Resztę lepiej ograć jak dadzą za free albo cena spadnie do 1 cebuli. A, że Anno to gra na długie godziny, to ekonomicznej wychodzi jej kupno.
P.S - czemu jet tak mało komentarzy pod wszystkimi artykułami. Nie ma artykułu, który miałby po kilkadziesiąt komentarzy.
Przed zmianą graficzna, wiele wątków na tej stronie było masowo komentowane. Teraz cisza.
Redakcjo - jak duże spadki zaliczyliście ostatnio?
Choćby te z artykułami, gdzie niby recenzent prezentuje jakiś sprzęt z amazona.
https://www.gry-online.pl/newsroom/dzis-na-amazonie-genialna-okazja-sluchawki-z-niszczycielska-jakos/zf2f403

Nie da się zablokować reklam, bo GOL używa różnych hasztagów i nazewnictw. Ciężko wszystko przesiać. Mowie oczywiście o reklamach tzw. artykułach sponsorowanych. Jak np te, w których reklamują sprzęt z pirackimi grami.

No i> Wy kopcujecie artykuły z innych stron w zasadzie 1 do 1 bez podawania skąd skopiowaliście. Więc w zasadzie GOL może sobie 5 przybić z tym gościem.