Zobaczymy jak to będzie finalnie. Fakt jest taki, że ten materiał kompletnie nie przedstawił bohaterów tak by nas zaciekawiły. Niczym zwykli NPCe z jakieś losowej misji z każdej zwykłej gry.
Fakt jest też taki, że sam R* nie specjalnie potrafi pisać charakterystyki postaci. Mają jeden patent - zrobić ogólny zarys kilku cech postaci i wymasować je na maksa - stworzyć kreaturę kreatury. W GTA IV coś próbowano bardziej, dodając dużo z "poprzedniego" życia Nico i jako tako to się sprawdziło. Przy GTA VI już takie miałkie postaci nie przejdą, bo przez te lata dostaliśmy tyle charyzmatycznych postaci, że tak dużej grze jak GTA nie przystoi. Taki Silverheand bije na głowę każdą postać z serii GTA. W między czasie był jeszcze Geralt, Shepard, Kratos, Joel, czy nawet taki Iorveth z W2. Taki postaci można wymieniać i wymieniać.
Jeżeli za charakterystykę tej dwójki odpowiadają ludzie od RDR2, którzy stworzyli Morgana, to powinno być spoko. Jeżeli jednak ci co pracowali nad serią GTA, to biada nam.
A do czego chciałbyś porównywać sprawność robotów jak nie do sprawności najlepszych ludzi na świecie? Skoro budują humanoidalne roboty, mające za zadanie robić to co ludzie, to logicznym jest porównywanie i bicie rekordów ludzi. Jeszcze 2 lata temu takie roboty potykały się o własne nogi.

Terenami bardziej na Wschód, byliśmy tylko po przez podboje i pakty, a nie jako naród czy konstrukt społeczny.
W średniowieczu gdy podział była na Europę Chrześcijańską i Łacińską - nasze tereny należały do zachodniej części i tak też nazywano tereny Chrześcijańskie - Zachodnia Europą.
Akurat spojlery mechanik, świata tj. mapy, modeli pojazdów czy nowych rzeczy jest większym problemem, bo fabuła to najgorsza część serii GTA. Mało kto grał w GTA dla fabuły, bo R* średnio potrafi robić ciekawe historie a w szczególności charakterystyki postaci. Zawsze to jest przerysowana kreatura, a nie "żywy" bohater. Dla mnie mogą sobie pokazywać fabułę, nic nie stracę.
Wy na Geografii to spaliście czy na wagary chodziliście? Polska leży w Zachodnio-Centralnej części Europy, a nie jakimś Wschodzie.
Geograficzny środek Europy leży we Wschodniej Polsce, więc większość naszego terytorium leży w Zachodniej części.
A uwzględniając Geometryczny Środek Ciężkości Wieloboku, czyli metody najpopularniejszej, do określania środka nieregulatywnych kształtów, przyjmuje się, że Środek Europy jest w okolicach Wilna i miejscowości Radžiuliai. W podobnym miejscu Środek Europy wypada przy metodzie Izochronowej, czyli obliczającej strefy czasowe. W tym wypadku, czas potrzebny na dotarcie do danej linii czasowej z konkretnego punktu.
Pewnie są jakieś wyjątki, ale ja się nie spotkałem.
To nie USA, że do gwarancji potrzeba nie dowód zakupu, a obywatelstwo i dowód z USA.
Tam to jest patologia z tym związana.
Czyli jakieś 8% tego co produkują Chińczycy z samych tylko elektrowni węglowych. Oczywiście biorąc pod uwagę identyczne elektrownie. Chiny mają 3100 elektrowni węglowych. Ale gdy spojrzymy na generowanie CO2, to już wypada całkiem inaczej, bo największa 6.7GW generuje łącznie rocznie około 50mln ton CO2. Pomijalny ślad w skali świata.
No chyba logiczne, że zwrot gotówki będzie tylko w takiej maksymalnej sumie za jaką został kupiony sprzęt, a nie po obecnej cenie.
Ogólnie to właściciel zrypał, bo sprawy gwarancyjne zawsze zgłasza się do producenta danego sprzętu, a nie sklepu. Do sklepu do jedynie z rękojmiom gdyby jakimś cudem dział producenta robił problemy.
Jeszcze nigdy w życiu jak coś mi padło w okresie gwarancyjnym nie zgłaszałem tego do sklepu, tylko bezpośrednio do producenta.
Omija się w ten sposób pośrednika jakim jest sklep. Sprawę dzięki temu załatwia się w tydzień, a nie miesiąc. No i odchodzi kombinowanie sklepu. Producent albo wymieni sprzęt na nowy, albo naprawi jeśli uszkodzony element jest w ich procedurach naprawy.
Wiele sprzętów reklamowałem u producenta min. AsRock, Zotac, MSI, LG, Samsung. Tak samo elektronarzędzia - zawsze kontakt z działem pomocy i gwarancji danego producenta.
Wszystko rozbije się o to, czy posiada on rzeczywiście grywalną grę oraz czy wrzuci to do sieci przed premierą. Jak tego nie zrobi, to te jego filmiki tylko nakręcą sprzedaż. A R* tylko będzie musiał wydać kasę na analizę i lepsze zabezpieczenia. Finalnie i tak na tym zyskają.
Co innego jakby wrzucił grywalną grę nawet gdyby to była jakaś wersja z 2023.
W tym filmiku masz podane "Prawie 1 mln graczy znalazło wszystkie skarby w tytule Uncharted: Kres Złodzieja."
Sprzedano 16mln, a 1.5% graczy zdobyło to trofeum. 1mln to ~1.5%, więc 100%, to jakieś ~64mln. To nie dane podane bezpośrednio przez Sony tylko wyliczenia.
https://www.youtube.com/watch?v=FXuHPOQXekw
To konsument decyduje czy coś co jest na rynku dostępne mu odpowiada czy nie. Jak jest duża grupa konsumentów, którym to odpowiada, to w ten sposób kreują rynek. Dla korpo liczy się zysk, jak dla każdej firmy. Robią to co chcą konsumenci.
Korporacje tworzą trendy i to od konsumenta zależy czy za tym trendem pójdzie czy nie. Stworzyli trend na wyższe ceny gier po premierze nowej generacji - jak odpowiedział konsument? Rzucał się na każdą premierę w wyższej cenie jak jakiś otumaniony. I mamy wyższe ceny, bo tak zdecydowali konsumenci.
Np. gdy wyciekły grafiki z nową postacią z Diablo IV - opublikowali bez problemu te grafiki. Jak wyciekły dane z Far Cry 7, to też dali linki do danych, które wyciekły.
To samo było z NFSem z 2022. Też bez wahania wrzucali grafiki, które wykradziono.
https://www.gry-online.pl/newsroom/wyciekla-pierwsza-grafika-nowej-klasy-w-diablo-4-szykuje-sie-prze/za301bd
https://www.gry-online.pl/newsroom/popularny-informator-wyjasnia-nowy-wyciek-z-far-cry-7-ma-w-nim-by/z92f746
https://www.gry-online.pl/newsroom/nfs-2022-w-stylu-anime-lub-kreskowki-gracze-nabijaja-sie-z-wyciek/z1229b2
Fifa za 600? No nic, spróbujemy wykreować nowy trend cenowy - uda się to się uda, nie to nie. I co? Małpy poleciały i nakupowały tego tyle, że korpo zadowolone.
Masz też przykład z akcją Stop Kiling Games - kłopot był z zebraniem odpowiedniej liczby podpisów pod petycja, by ta mogła trafić do UE. To pkazuje jasno, że gracze jako ogół mają w nosie czy jakaś gra po latach przestanie im działać czy nie.
Tak wygląda rynek, który stworzyli konsumenci lecący za trendami jak małpa za bananem na sznurku.
Fifa za 600? nie ma problemu - gracze kupują jak głupi, mimo że do premiery jeszcze masa czasu.
Większość zdecydowała, że woli cyfrę. Oczywiście większość, która generuje zysk, a nie stratę.
Bo tych generujących straty jest więcej i dla korpo takie osoby nie są ważne. Dlatego rezygnują z płyt.
Gdzie się zmartwiłem o finanse? Właśnie wręcz przeciwnie, przez 13 lat generowałem tylko stratę dla nich, bo korzystam z infrastruktury od nich, nie wkładając ani grosza do ich portfela.
PS6 kupie dopiero jak wyjdą jakieś porządne exy i tylko je ogram. Na PS4 i PS5 ogrywam niemal każdy tytuł, bo właśnie są pudelka z rynku wtórnego, przez co mnie to nic nie kosztuje. Brak pudełek, oznacza dla mnie tylko tyle, że nie kupie na premierę PS6 mimo, że każdą od PS2 kupowałem na premierę.
Od czasów PS4 kupiłem 2 gry nowe, więc dla Sony przez ponad 13 lat byłem generatorem kosztów. Każdy kto nie kupował nowych gier tylko z rynku wtórnego jest generatorem kosztów. Nie chodzi o potencjalny zysk, tylko o koszta związane z infrastrukturą sieciową z której korzystam, nie wnosząc ani grosza. Jak wynika z danych, takich graczy, którzy maja PS jest znacząco więcej, więc i koszt się kumuluje. Sony musi ich obsługiwać mimo, że jedyny wkład jaki dali, to zakup konsoli. Z perspektywy jednego gracz może to nie wygląda, ale jak zbierze się naście milionów, którzy nagle korzystają z usług sieciowych, to już potrafi generować koszty.
Polska ma niespełna 40mln ludzi, to tak jakby jakaś korporacja musiała świadczyć dla całej Polski jakąś usługę, nie mając ani grosza z tego. Np. internet. 40mln nie płaci za internet, a jedyny koszt, to zakup rutera za 100zł. Ile kosztowałoby utrzymanie infrastruktury dla tych 40mln - masa kasy.
A co ma mówić? Powiedział to co większość graczy sądzi. Dla większości graczy pudełka są nie ważne. Dla większości, która generuje zyski, a nie straty. Znacząca większość chce tego o czym on mówi, czyli gier cyfrowo, opalanych z pulpitu w kilka sekund.
Ci gracze, którzy preferują pudełka, nie generują zbytnio zysku, tylko stratę. Dla Sony lepiej opłaca się nie sprzedać kopi na płycie niż ją sprzedać, bo taka kopia potem generuje koszty. Zbyt mała ilość graczy kupowała nowe pudełka, przez co zarobek z nich w dość małym stopniu pokrywał koszty, które generuje takie wydawanie gier.
Jako gracz mający cały czas PC i każe PS od czasów PS2, sam zdecydowałem o tym, że od PS6 będzie cyfra, bo przestałem kupować nowe gry. Na PS2 i PS3 kupowałem wszytko niemal jako nowe. Nie grałem praktycznie na PC, wszytko niemal na PS.
Na PS4 kupiłem dwie nowe gry, reszta z rynku wtórnego. Na PS5 ani jednej nowej gry. Więc de facto dla sony przez ostatnie 13 lat, byłem tylko generatorem strat i informacją dla Sony, że nie chce pudełek tylko darmowego grania.
Ale to konsumenci kreują rynek. Korporacje tworzą tylko trendy za którymi stado leci bezmyślnie, w ten sposób kreując rynek.
Gdyby nie było rzeszy debili lecących za trendami dla których nie liczy się sam produkt, a to jak mu go marketingowcy opakują, to nie było by pralek z "AI", lokówek z "AI" czy dekoderów "AI", które oceniają czy dobrze ułożyło się składniki na pizze czy źle.
W jakichkolwiek badaniach w których ocenia się jakąś grupę, nie bierze się pod uwagę jednej ważnej rzeczy - każdy człowiek jest z natury hipokrytom. Co z tego, że gadają o braku zaufania, jak zaraz lecą i tworzą rynek jaki mamy.
Cena produktu bierze się popytu i podaży. Popyt jest ogromny, a na PS podaż mała, gdy branie pudełek - nie ma szans na to, by likidacja pudełek sprawiła, że gry cyfrowe byłby tańsze. To właśnie pudełka sprawiały, że podaż była większa, a co za tym idzie, były tańsze i szybciej w promocji. Pomijam kwestie wtónego rynku, bo tego nigdy cyfra nie zrekompensuje.
Nie ma szans ograć premierowo grę za 50 ziko, gdy ta będzie tylko w cyfrze. Nawet wiele lat po premierze.
Na PC jakoktako ceny są niższe cyfrowo, bo mamy więcej sklepów, ale to też dotyczy tylko i wyłącznie gier, które są sprzedawane w różnych sklepach.
Im starsza gra tym gorzej, bo cena nie odzwierciedla tego jak stara to gra.
Przykład choćby gier od Zamieci - te non stop kosztują na Battel Necie premierową ceną, ze sporadyczną identyczną od zawsze obniżką.
Jedyna okazja do zdobycia tych gier taniej, to jakiś wyjąkowy event raz na kilkadziesiąt lat. Ale nawet z takiej okazji pojedyńcze gry mają zniżkę taką jak zawsze. Ratuje sytuacje tylko specjalna paczka z okazji 30 lecia.
Korporacje coraz mniej przejmują się graczami
Dopiero robiliście artykuł, że ze statystyk wyniki iż graczom się to podba. To w końcu robią tak, że maja w nosie graczy czy jednak robią to co gracze chcą?
Prawda jest taka, że właśnie oni robią dokładnie to co chcą gracze. To, że jakiś jeden z drugim pokrzyczy w komentarzach, nie znaczy że to ogół graczy.
Reddit stał się paliwem dla wyszukiwarek i modeli AI
oraz dla portali pokroju Gry-Online, które namiętnie produkują setki artykułów, cytując jakiegoś no-name z reddita.
Exy to podstawa. Ludzie kupili PS5 z przyzwyczajenia, bo synonimem sprzętu do grania nadal jest Playstation.
Największa zaleta konsol, to ekskluzywność. Dotyczy to wszystkiego. Nie tylko konsol.
Ekskluzywność działa dosłownie wszędzie. Oferujesz coś, czego nie ma konkurencja, albo ma, ale w wyższej cenie.
PS6 kupie na premierę tylko wtedy, gdy będzie miała jakieś Exy na premierę. Każdą PS kupowałem na premierę, ale te oferowały gry.
Bez gier nie potrzebuje ich sprzętu.
To na czym gra nie ma większego znaczenia. Jaki crap by nie wyszedł w chwilę staje się bestselerem. Fifa za 400? Kupujemy. Kilkuletnie gry po 250? Kupujemy. Podążanie za stadem robi swoje.
Pierdoły w grach na telefon - kupujemy. Gry z telefonów generują więcej zysków niż PC i Konsole razem wzięte - zbyt bystre osoby tego nie napędzają.
Po prostu ogólnie gracze to debile.
Każda firma dąży do maksymalizacji zysków, a że większość rynku growego stanowią debile, to trzeba się do nich dostosować, by jak najszybciej zmaksymalizować zyski.
Oczywiście, że w każdej branży znajdzie się jakiś rodzynek, który oprócz patrzenia na zyski, ma też jakiś tam cel w którym liczy się idea.
Redzi są takim przykładem. Mogliby doić na lewo i prawo markę Wiedźmin czy CP. To są tak rozbudowane światy, że wiele gatunków można zrobić. Ale mają inne podejście do tego niż korporacje za którymi tak naprawdę nie stoi konkretny człowiek tylko jaka aktualna grupa nie wiadomo kogo. Jakby Kiciński i Iwiński sprzedali CDP jakiemuś MS, to stałoby się z CDP to byliby jak każda inna korporacja patrząca tylko na zysk.
Patrząc po tym jak błyskawicznie każdy crap staje się momentalnie bestselerem, cena produktu nie jest dziś dla przeciętnego gracza specjalnie ważna. Gracze lekką ręką wydają na badziewia. Jakoś gier też nie ma większego znaczenia.
Ale właśnie obecność gier już tak.
PS6 musi mieć exy i to na start co najmniej 2 i w przeciągu roku kolejne. Na start TLOU3 czy jakiś Unchantert. Muszą wydawać hity przynajmniej tak często jak na PS4 - o częstotliwości z PS2 nawet nie ma co marzyć.
Bez exów, kupią tylko zwykli casule, którzy potrzebują sprzętu po prostu do grania na kanapie. Synonimem grania i ogólnie konsol nadal jest Pleyka. Myślisz granie - myślisz Playstation. Myślisz konsola do gier - myślisz Playstation. Nadal takie zestawienie działa w głowach ludzi.
Jest to zbyt mocno zakorzenione nie tylko w głowach graczy ale w popkulturze. W każdej książce, filmie, serialu jak cos dotyczy grania w gry video, to niemal zawsze jest to pleyka.
Największą przewagą Plejki były zawsze Exy - bez nich konsola nie istnieje. Miałem od PS2 do PS5 konsole zawsze kupowane na premierę. Nie liczyły się Exy na start, bo wiadomo było, że prędzej czy później coś ciekawego będzie. PS5 pokazało, że wcale już tak fajnie z tym nie jest.
PS6 kupie na premierę, tylko wtedy gdy będzie jakaś gra ekskluzywna - najlepiej coś z topowych hitów od Sony. Nie będzie takich tytułów, to 6 kupie dopiero jak się pojawią. Przez tak małą ilość exów na PS5, przez tę generacje praktycznie przestawiłem się na granie na PC, którego mam podpiętego pod TV i działa jak konsola.
No to chyba bardzo dobra wiadomość? Pod każdym artykułem dotyczącym likwidacji płyt przez Sony, gracze jednym z najważniejszych argumentów jakie wymieniają w porównaniu windows - ps, to właśnie to, że jest wybór sklepów.
Czy jednak nie jest to atut? to jak to w końcu na tym pc jest? Jest atutem, gdy pasuje do narracji, a gdy nie, to już nie?
Według nadania PIAAC - 39% Polaków nie rozumie czytanego tekstu czyli jest w tzw. grupie analfabetów funkcjonalnych. Nie 39% dzieci, tylko wszystkich. Gdyby zbadać same dzieciaki, to pewnie byłoby jeszcze gorzej. Średnia światowa to 26%.
Pokolenie "alfa" jest pierwszym odnotowanym pokoleniem, które ma niższe IQ od poprzedniego.
Idziemy w stronę Idiokracji, a wręcz biegniemy w jej objęcia.
Sam takim graczem jestem. Na PS2 i PS3 kupowałem wszytko niemal jako nowe. Nie grałem praktycznie na PC, wszytko niemal na PS.
Na PS4 kupiłem dwie nowe gry, reszta z rynku wtórnego. Na PS5 ani jednej nowej gry. Więc de facto dla sony przez ostatnie 13 lat, byłem tylko generatorem strat, bo korzystam z ich infrastruktury, nie wkładając ani grosza do ich kieszeni.
PS6 na pewno kupię, ale to jak wyjdzie kilka tytułów, które mnie interesują. Potem sprzedam. Gdyby PS5 nie miało płyt, to zrobiłbym tak samo. Kupił używkę teraz, ograł to czego nie ma na PC i sprzedał. Szkoda, że likwidują, bo dzięki pudełkom, granie w nowe gry było mega tanie. Na PC już tak kolorowo nie będzie.
Dlatego 3 poprzednie generacje miały masę hitów, gdzie obecne można na palcach jednej ręki policzyć, bo miały eksy. I jakimś trafem, prawie zawsze to te eksy zdobywały GOTY. Jak MS i Sony poszły w produkcje gier masowych, to skończyło się tym, że ich gry nie były konkurencyjne.
W Internecie kompletnie nie widać wkurzenia. Na portalach, kanałach czy prasie branżowej, kompletnie tego nie widać. Kto większy, zrobił artykuł o tym i tyle. Nie ma jakieś zażartej dyskusji. Na mediach Sony, też cisza. Sony mogło być jedynie zaskoczone, że tak bez większego echa to się obejdzie. Informacja jak każda inna - Internet "pobawił" się przez 2 dni i żyje kolejnymi informacjami całkiem innymi.
Jedynie portale nastawione na kliki nie na treść, raz w tygodniu coś tam skrobną o tym, cytując kogoś czy wrzucając post jakiegoś nonejma z reddita. Ale chyba słabo się już klika. Większy szum zrobiła premiera Stalkera 2 patrząc po ilości komentarzy niż likwidacja pudełek.
Gracze są zbyt zróżnicowana grupą, by zrobić szum o cokolwiek. Problem był z zebraniem podpisów pod "Stop Kilking Games"
Przy premierze PS6 o Xboxa zrobi się znowu szum na 2 tygodnie, że nie ma płyt i tyle. Nie specjalnie wpłynie to na branże a tym bardziej na kase dla MS czy Sony.
80% cyfra, 5% nowych gier w pudełkach, 15% rynek wtórny. Wątpię, by 5% wygenerowało takie zyski, by pokryć straty związane z użytkownikami, których jest 15%.
Te 5% musiałoby bardzo duże zyski generować, aby Sony nie likwidowało pudełek.
Z książkami byłoby tak samo, gdyby dobra książka pojawiała się tylko co kilka lat. Ludzie by czytali w międzyczasie książki sprzed dekad.
Skala tu robi różnice. Dodatkowo nadal najlepsza gra, nie ma podjazdu do nawet bardzo dobrej książki.
To jest normalne zjawisko szczególnie widoczne u osób, które grały w gry już w lata 90, gdzie ogrywało sie niemal wszystko. Wtedy jako dzieciaki traktowaliśmy jak zabawę, coś nowego, nietypowego, grało się dla samego grania. Mało kto zwracał uwagę na fabułę, historię. Dziś nie gra się już niemal dla samego grania. W zasadzie to tylko w Starcrafta 1 czasami 2 gram dla samego grania. Większość gier, które zaczynam, porzucam po kliku godzinach, bo czuje, że tracę czas. Dawno nie miałem uczucia, że nie mogłem doczekać się kolejnej sesji z jakąś grą.
Też mnie to dopadło. Po prostu z wiekiem człowiek, ma więcej możliwości na spędzanie ciekawiej czasu. Gry to obecnie najgorsza forma rozrywki jeżeli chodzi o dobro kulturowe. Gier z ostatnich 2 dekad, na palcach jednej ręki można policzyć, w które chciało się grać. Po prostu fabularnie gry wciąż są pisane na kolanie. Robione pod masę, a nie ambicje twórców. Po co mam grać w takiego nowego Asasyna, Crimsone Desert, Forze czy inne popierdółki, jak w tym samym czasie mogę kilka ciekawszych książek przeczytać czy spędzić czas na aktywnościach na dworze. Gry z wiekiem przestają dawać tyle frajdy, bo człowiek dostrzega, że to puste marnowanie czasu. Nic kompletnie nie wnoszą jako ogół do życia. Nie ma poczucia, że muszę w coś zagrać, bo coś ważnego mnie ominie. Takich gier jest bardzo mało.
Chcąc nie chcąc, to idzie wszytko w stronę abonamentów i pełnej cyfryzacji, bo po prostu konsumenci tego chcą.
Rynek gejmingowy nie jest już tak jednolity jak na początku lat 2000, gdzie to raczej dość specyficzna i hermetyczna była grupa.
Dziś graczem jestem ja, jest pani Krysia spod 5 i gówniak latający za smoczkiem. Nie ma monolitu. Dla dzisiejszego statystycznego gracza, gra to produkt jak każdy inny. Jest premiera, jest głośno, to idzie i kupuje, a czy kiedyś mu tę grę skasują z cyfry czy nie, to nikogo specjalnie nie obchodzi. Gry to medium jak każde inne. Gry są jak seriale i filmy, oglada się tu i teraz. Przechodzi i kupuje następną. Jak seriale i filmy. Nikt nie będzie płakał i się zastanawiam nad tym czy za 30 lat da radę jeszcze obejrzeć jakiś serial czy film Tak jak z grami - są tu i teraz. Konsumenci na rynku growym, to masówka. Takich graczy jakby to kiedyś nazwał - Nerdów, jest ułamek. Pokazuje to dobitnie przykład z akcją "Stop Kiling Games", gdzie ciężko było zebrać wymagane podpisy, by w ogóle zgłosić postulat do UE.
Od czasów PS4 kupiłem tylko 2 nowe gry na konsole. Przez dwie generacje dla sony byłem tylko generatorem kosztów, bo ogrywam gry z drugiego obiegu, a to dla sony generuje stratę. Takich osób jest masa. Dla takich osób granie na PS, było po prostu tanie w porównaniu do np. PC. Brak pudełek na PS6 dla mnie oznacza tyle, że ogrywać będę tylko Exy, a resztę na PC, bo wersje cyfrowe na kompie są tańsze.
Jeżeli Sony dalej będzie wypuszczać 4exy na generacje, to specjalnie nie zarobią na takich graczach przyczajonych do pudełek.
W exelu musiało im w końcu wyjść, że lepiej w ogóle zrezygnować z płyt, bo przynosi to tylko stratę, niż na siłę uszczęśliwiać dużą grupę ludzi, która nic nie wkłada do przychodów.
Sam miałem konsole od PS2. Na 2 i 3 kupowałem niemal wszystko nowe w pudełkach. Na PS4 kupiłem tylko 2 gry jako nowe, tak to wszystko używki. Na 5 nie kupiłem ani jednej. Dala Sony jestem po prostu darmozjadem, który ogrywając wszystkie hity na konsole, generuje od 13 lat same straty. Osoby, które kupują używki, nie specjalnie garną się do tego, by wydać kasę na produkty nowe. Gdyby było inaczej i te przykładowe 47mln, też kupowało raz po raz nówki, to by PS6 miało płyty.
Bardziej pójdzie w piraty bądź promocje albo takie opcje jak ta u Ubi. Na PC nie ma specjalnie zbyt wiele opcji legenej gry tak tanio jak mieli do tej pory tacy gracze na konsolach.
Dlatego jak im zlikwidują pudełka i zobaczą ceny cyfrowych gier na PS za 400pln, to pójdą na PC kombinować dalej :)
Nie dziwie się, że w Polsce 39% ludzi nie rozumie czytanego tekstu :)
O czym jest artykuł? O graczach, którzy będą emigrować na PC związku z likwidacją pudełek.
Takie osoby operują na rynku wtórnym, bo to pokazują dane, że pudełek nowych sprzedaje się niewiele. A samych graczy kupujących używki są miliony.
Takie osoby są przyzwyczajone do tanich gier, bo kupują np. takiego nowego Asasyna za 250, przechodzą i odsprzedają za 200.
Na PC tego nie uświadczą, bo tam gry wolno tanieją. Nie ma szans ograć nową grę w dniu premiery za kilkadziesiąt złotych - legalnie.
Taki gracz np. Sekiro idzie i kupuje za 50zł w każdej chwili z możliwością odsprzedaży, a na PC musi czekać na wyprzedaż na której i tak najniższa cena to będzie 127.
Przykład Expedition 33 - na PC w kluczakrni za 100. Kupując płytę, taki gracz zapłaci teraz też 100, przejdzie i odsprzeda za niemal tyle samo. Albo pójdzie do sklepu i wymieni na inną grę.
Takich graczy na samym PS jest większość, dlatego jak oni wyemigrują na PC, bo tanich gier na PS już nie będzie jak zlikwidują pudełka, nie przyniosą zbyt dużej kasy na rynek PC.
Dlatego sony likwiduje od nowej generacji pudełka, bo graczy kupujących używki jest więcej, a nie przynoszą żadnych zysków, a wręcz generują straty dla sony. Nie specjalnie garną się do kupowania gier innych niż używki.
Sam mając PS od czasów PS2, kupowałem niemal wszystko nowe na PS2 i PS3. Na PS4 kupiłem dosłownie 2 gry jako nowe. Na PS5 żadnej nowej - wszystko używki. Więc dla sony od premiery PS4 generuje tylko stratę.
Pobieram z ich serwerów gry, korzystam z infrastruktury, a nie wkładam ani grosza w to.
Gry, które chce mieć na stałe kupuje na wyprzedażach na Steam.
Tyle, że dla rynku growego i samej sprzedaży gier na PC, taka migracja niewiele zmieni, bo ci, którzy będą migrować, to osoby przyzwyczajone do tanich gier. Na PC ciężko o tak niskie ceny w dość krótkim czasie po premierze, jak to ma miejsce na PS i Xboxie.
Taki gracz nie przyniesie zbyt dużych pieniędzy. W większości. Moim zdaniem, bardziej ta migracja poskutkuje tym, że wzrośnie sprzedaż sprzętu czyli np. SM, ale też piractwo na PC. Na sprzęt taki gracz jeszcze wyda, ale płacić pełną cenę za nową grę, gdzie jest przyzwyczajony, to kilkunastu dolarów, to już średnio.
Mimo, że według danych graczy kupujących płyty jest ponad 3x tyle, to dla Sony są tylko generatorem kosztów.
Gdyby im wyszło w tabelkach, że osoby kupujące płyty generują znaczącą część zysków, to zrobiliby wersje PS6 tak jak PS5 - na płyty i nie.
Nie ma specjalnego poruszenia w świecie growym odnośnie tą decyzją. Niczym nie różni się ruch o tym, względem innych "afer" gejmingowych. Graczy PS, których to obchodzi mimo, że ejst dużo, to nie specjalnie się udzielają. Nie widać tego, ani w zwiększonej ilości artykułów na normalnych portalach, ani na reddicie, youtubie itd. Jedynie portale typowo klikbajtowe, dla których liczy się kilik więcej tego produkują. Ciągle mieląc to samo.
Mimo, że graczy kupujących płyty jest bardzo dużo - to dla Sony taki gracz to pasożyt, który generuje tylko starte. Nie jest mu do niczego potrzebny, bo Sony zarabia na tych, który kupują cyfrę.
Nie jest problemem zniknięcie płyt, tylko to że nic w aspekcie "własności" cyfrowych dóbr się nie zmieni.
Gracze ogólnie niezależnie z jakiej platformy, mają to w nosie. Ważne, że mogą szybko pobrać swoją giereczkę, pograć 30minut i do następnej. Graczy jako ogół kompletnie nie obchodzi, że gry tylko wypożyczają.
Problemem jest mentalność środowiska od strony konsumenta, a nie to że technologicznie idziemy do przodu.
A jak są dłużej w PL i odkryją coś takiego jak L4, to już w ogóle ich w pracy nie ujrzysz. Stare pokolenie, szczególnie kobiety z ukrainy, to były i są bardzo pracowite osoby. Potrafią w takim sadzie pracować od świtu do zmierzchu, przez siedem dni w tygodniu. Nowe pokolenie, byle pokropi i już uciekają.
Dlatego korporacje bardziej teraz stawiają na Filipińczyków, Wenezuelczyków, Kolumbijczyków czy Nepalczyków. Ci chcą pracować, bo z zarobionej kasy, nie dość, że chcą utrzymać siebie tu, to też pomóc rodzinie tam.
W sieci kompletnie nie mówi się o zagrożeniu jakimi są mody. Ludzie je pobierają, nie mając kompletnie świadomości.
Na Nexusie co chwile jest jakiś mod, który ma podejrzane pliki. Szczególnie jak oparty jest o jakieś ASI, które wykonuje dziwne komendy na PC. Do Karmazynowej Pustyni od premiero co chwile taki się pojawia. Jak ktoś nie śledzi modów, to łatwo taki wyłapie.
Jest użytkownik, który regularnie wrzuca Mod Menager do CD, tylko że to nie jest oryginalny MMCD, tylko właśnie zmodyfikowany.
Dzięki takim klikbajtom, Gry-Online obracają dziesiątkami milionów rocznie. Kilka lat temu mieli ponad 20mln. Dla Francuzów, to wystarczająca kwota, by trzymać taki portal przy życiu, bo mają ich setki. Dopóki nie muszą dokładać, to GoL będzie istniał.
Więc słowa CEO nie mają odzwierciedlania na rynek gier płytowych ogólnie, tylko na rynek gier nowych.
Gry na płytach mają znaczenie dla dużej grupy graczy, ale ta duża grupa graczy nie jest ważna dla korpo, bo generuje tylko straty.
Sam jestem przykładem gracza, który ma PS od czasów PS2. Na PS2 i PS3 niemal wszystkie gry kupowałem jako nowe w pudełkach.
Na PS4, kupiłem tylko 2 gry jako nowe. Wszystkie inne przez cała generacje, kupowałem jako używki. Więc dla Sony generowałem tylko i wyłącznie stratę finansową. To samo z PS5 - nie kupiłem ani jednej nowej gry, wszystko z rynku wtórnego.
Takich graczy jak ja są miliony, co pokazuje przykład z Uncharted 4. Jesteśmy tylko generatorem strat dla tej korporacji.
"„A nam wmawiano, że nikt już nie kupuje płyt”."
Bo tak jest w istocie - mało kto kupuje płyty jako nowe. Potwierdzają to dane, które pokazały, że na sprzedanych 16mln kopii cyfra + pudełka, było 63mln indywidualnych graczy. Te dane pokazują jasno, że gracze kupują używki, a jako nowe, nabywa niewielki odsetek.
Nawet jakby założyć mega pesymistycznie, że w tamtym okresie tylko 12% sprzedaży, to cyfra, czyli 2mln, to zostaje 61mln z czego, 14mln to pudełka nowe, a 47mln to kupno z rynku wtórnego. Czyli przy bardzo pesymistycznych 12% cyfry, 20%, to nowe pudełka.
A trzeba wziąć pod uwagę, że podobno 80% obecnie to cyfra. To wtedy wychodzi jakieś 0.6mln sprzedanych pudełek jako nowych.
Jak to obecnie wygląda, tak naprawdę do końca nie wiadomo. Można tylko ekstrapolować dane, które przypadkowo Sony podało w 2018.
Kreatywność, to "buszowanie" po takim zbiorze. Im człowiek inteligentniejszy, tym sprawniej mu to idzie i jest w stanie połączyć dalej oddalone od siebie rzeczy. Dlatego dobry poeta musi być inteligentny. Dobry pisarz też.
W przyszłości AI w tym aspekcie przebije dobrych i wybitnych pisarzy, bo po prostu można ją nakarmić nieograniczoną ilością danych. Czego człowiek nie jest w stanie zrobić. Ma tylko to co zdołała "zdobyć" przez całe życie. Chyby, że dojdziemy do czasów, gdzie ludzki mózg będzie połączony z siecią. Wtedy ilość danych też będzie nieograniczona.
Dziś AI jest w stanie napisać fabułę gry wcale nie gorszą niż twórcy popularnych dużych gier.
Mój przykład gdy grałem z ChatemGPT w papierowego RPGa. On był MG, a ja graczem.
Wymyślił mi misje, że muszę odnaleźć bardzo ważną starą księgę w ruinach. Nie pamiętam już dokładnie przebieg.
Ale byłem mega zaskoczony, gdy jakiś czas po tym wyszło Diablo IV, gdzie wykonywałem podobną misje. Miałem wręcz deja vu.
Czyli co, eksperci przewidują, że aż tak drastycznie spadnie używanie AI przy tworzeniu gier, że tylko połowa będzie takich gier na steam?
To nieźle tych ekspertów pogrzało.
Dziś praktycznie każda gra w jakimś stopniu wykorzystuje AI. Taka pierdoła w silnikach gry jak rozmieszczenie trawy czy trzew, to algorytm wyuczony maszynowo. Z tą różnicą, że gdy takie algorytmy powstawały, nie było bumu AI i nikt tego tak nie nazywał, mimo, że proces ich powstania jest taki sam jak wszystkiego co dziś nazywane jest algorytmem AI.
Narzędzia czysto programistyczne, gdzie program sam dopisuje resztę linijki kodu, to też taki algorytm.
Jest też kwestia concepartów. Kiedyś taki grafik wpisywał w google grafika pożądaną wartość i dostawał różne "inspiracje", ale nic praktycznie z tego, to nie był wytwór generatywnej AI. Dziś większość wyskakujących obrazków taka jest, więc oglądanie takich zdjęć wpływa na proces twórczy takiego grafika.
Samo używanie AI to nic złego. Małym może ograniczyć wydatki. Przykład Manor Lords - autor zapłacił artystce narysowanie portretów do gry. Artystce się oberwało, że to AI. Same grafiki były stworzone przez artystkę, a nie AI. Twórca mógł zrobić dokładnie takie same portrety za darmo lub ułamek ceny. Wartość artystyczna dla tej produkcji byłaby taka sama, bo dla odbiorcy nie ma znaczenia twórca. Dla odbiorcy liczy sie to czy dany obraz mu się podoba i jakie emocje w nim wywołuje.
My o grach, ty o całkiem innym medium. Kupując fizyczną książkę właśnie kupujesz ją na własność. Blokuje cię tylko prawo o ochronie praw autorskich, czyli tak jak napisałeś nie możesz jej kopiować, odczytywać publicznie itd. Sprzedać możesz, bo w świetle prawa jesteś jej właścicielem.
Z grami na płytach jest taka różnica, że podpisujesz umowę licencyjną na korzystanie z danego dobra cyfrowego. Sama płyta w zależności od kraju i obowiązujących tam przepisów jest Twoją własnością. Z płytą możesz zrobić co chcesz, ale z zawartością, to na co zezwala licencja. W zależności od kraju, klauzura w umowie o tym, że masz zniszczyć płytę, jest poprawna a w innym nie.
Regulują to przepisy, bo w tym przypadku nakładają się często inne na siebie przepisy. Jeżeli w umowie nie ma wzmianki o tym co należy zrobić w jakimś przypadku, należy skorzystać z przepisów lokalnego prawa.
Sprawdziłem umowę oryginalną z gry Red Alert, nie ma wzmianki o tym, co się dzieje konkretnie z licencją po ogłoszeniu upadłości licencjodawcy. Więc trzeba skorzystać z przepisów "Prawo upadłościowe i naprawcze" i "Prawo Licencyjne".
Z książkami w formie cyfrowej, jest dokładnie tak samo jak z grami. Z tą różnicą, że dystrybutorzy sami zapisują w umowie, że po zaprzestaniu licencji, kopie produktu będzie można pobrać w określonym czasie i korzystać z tej kopi normalnie.
Tak samo z audiobookami na płytach - brak licencji, to brak możliwości legalnego jej użytkowania. Oczywiście z audiobookami jest tak samo jak z cyfrowymi książkami - sami dystrybutorzy w licencji dodają zapis, że po wygaśnięciu tejże licencji można nadal z tego nośnika korzystać do celów prywatnych.
Z grami nie masz takich zapisów. Gra na płycie bez licencji, w świetle prawa jest nielegalną kopią.
Możesz sobie podawać durne przykłady książek, wymyślać inne niestworzone rzeczy, ale takie jest prawo.
Zresztą i tak jak zwykle prawo nie nadążyło za światem. Gry na płytach, to już przeszłość, więc zastanawianie się nad tym, czy mam licencje na mojego boxa czy nie, nie ma sensu.
Warto tylko uświadamiać ludzi, że takie gadanie jak zrobił GoG, to zwykła Parowa gadka, która z prawem nie ma nic wspólnego.
Oczywiście to tylko pusty przepis, bo nikt normalny nie będzie jeździł po domach i nakazywał niszczenia płyt czy zaprzestanie grania w te gry.
Wszystko jest w przepisach "Prawo upadłościowe i naprawcze".
Markę przejęło EA, więc jest całkiem prawdopodobne, że teraz Twoją licencją zarządza EA. I to do nich miałbyś się udać, by dowiedzieć się jaki jest prawny status kopi, którą posiadasz.
W tej umowie masz nawet zapis, że grę możesz w danej chwili zainstalować tylko na jednym sprzęcie - ale i tak przecież nikt tego nie zweryfikuje.
Umowa, którą zawarłeś czyli umowa licencyjna jest w świetle polskiego prawa, pełnoprawną umową.
Oczywiście żaden syndyk, komornik czy inne przedstawiciel, nie wyśle Ci pisaka, nie sprawdzi, w żaden sposób nie powie ci, byś wywiązał się z umowy, którą zawarłeś czyli np. zniszczenie boxa i zaprzestanie korzystania z produktu.
Nie ma na to technicznych możliwości. Mimo, że prawo mówi, że może.
Przepisy o prawie autorskim i licencyjnym po prostu nie nadąrzyły nad swiatem, dlatego mamy taki galimatias z tym związany.
W świetle prawa, brak podmiotu odpowiedzialnego, to brak umowy, ale z drugiej strony, rzeczywistość nie jest wstanie tego wyegzekwować.
My jako konsumenci mamy sumienie czyste, bo "kupiliśmy" kiedyś tego boxa. I to na właścicielu licencji spoczywa dochodzeni sowich praw.
W USA za taki tekst już dawno poleciałby pozew.
Dlatego, że jest sprzeczny z obowiązującym prawem.
Gry sprzedawane na GoGu mają taki sam status prawny jak te na Steam czy nawet płytach do plejki czy xboxa - jest to licencja, a nie sprzedaż produktu na wyłączność.
Według przepisów jeżeli dystrybuuj danej gry rozwiąże umowę licencyjną, to taka kopia gry zrobiona na płycie, prawnie będzie miała taki sam status jak kopia pobrana z torentów. Mówię o prawie, a nie faktycznym stanie, bo logiczne, że nikt z dystrybutorów, nie będzie jeździł po domach i kasował ludziom pliki. Tak samo jak Microsoft i Sony nie wyśle ludzi z nakazem, by zniszczyć płyty.
Pokazuje, tylko że prawnie, to bzdura o czym mówi. A, że prawo nie idzie w parze z rzeczywistością, to mamy co mamy.
Dobrze, że coś takiego jak GoG istnieje, bo społeczność łamiąca gry obecnie, to pogłos minionej epoki. Przez co sporo gier po pewnym czasie po prostu może przepaść.
Przedstawianie "jak to sony zaraziło do siebie" przy pomocy łapek w górę i ich liczb, jest po prostu żenujące z poziomu dziennikarstwa.
Kilkadziesiąt tysięcy łapek w górę, gdzie użytkowników PS jest pewnie z 0.5mld. Uwzględniając domowników, którzy też korzystają z kupionej ps.
Nic w tym nadzwyczajnego nie ma. Największe hity mogą liczyć maksymalnie na 50%.
Pudełka już w pierwszym tygodniu potrafią niewiele mniej spaść.
Przykład Sekiro, które chciałem kupić na PC, ale poniżej 100PLNów. Na PS spokojnie mogłem płytę za 50zł kupić, a na Steam do tej pory najniższa cena to 127. W PS Store najtaniej 150.
Na rynku wtórnym nie muszę czekać na wyprzedaże, tylko mogę tanio kupić tu i teraz co chce.
Przykład nowego Asasyna - używka 160,którą po przejściu mogę sprzedać, a w PS Store 280 będzie przez najbliższy rok jak nie lepiej.
Sony kiedyś przypadkowo podało ile użytkowników zagrało w Unchanter 4, a ile faktycznie sprzedali kopii w cyfrze i pudełkach.
Wyszło tam wtedy, że przy sprzedaży na poziome 16mln, w grę zagrało 63mln.
Już wtedy było o tym głośno, że Sony może skasować pudełka przy PS5. Jedni podawali argument, że zbyt duża liczba graczy kupuje używki, a inni, że samo to, że ludzie to robią, nie ma wpływu na skasowanie płyt, tylko to, że taki gracz po kupnie używki, nie kupuje innych gier nowych/cyfrowych. Więc dla korporacji jest użytkownikiem generującym koszt.
Jeszcze wiele lat temu, gdy to MS chciał kasować płyty, argumentem przeciw, było to, że osoby kupujące używki, po pewnym czasie sięgają po gry nowe. Wtedy ten trend miał miejsce. Widocznie w exelu u Sony, wyszło, że to już nie ma racji bytu.
Sam jestem przykładem tego, bo na PS4 kupiłem tylko dwie gry na premierę (oprócz dodawanej do konsoli) - TLoU 1 i 2
Na PS5 żadnej nowej - wszystko z olxa. Nie mam PS+. Na PS2 i PS3 kupowałem niemal wszystko w co grałem jako nowe w sklepie.
Więc dla sony jestem zwykłym darmozjadem od niemal dekady, który wygenerował tylko starte.
Skoro co 4 użytkownik PS, sięga po używki, to dla Sony nawet jak jakiś mały procent po premierze PS6 bez płyt, zostanie z nimi, to dużo. I tak nie generował zysku, więc strata niewielka. Jakaś część graczy jednak zostanie i będzie kupowało nowe gry.
Gdyby tak rynek wyglądał na początku lat 2000, to dziś nie czekalibyśmy na Wiedźmina 4 czy GTAVI tylko bardziej na pierwsze DLC do W3 i może w porywach na GTAIV.
W sumie to dobry biznes.
Robisz kilka gier z serii przez 30 lat, potem przez kolejne 30 lat wydajesz ich remstery i rimejki.
Nie uruchomię prosto gry spoza steam itd. Po prostu to nadal zwykły linux, gdzie do obsługi wymagana jest K+M. Brak konsolowego sterowania każdym elementem.
Gamepad od Steam coś tam może pozmieniać, bo ma "myszkę" w sobie, ale nadal będzie musiałbyć w pobliżu, tak jak i klawiatura.
Dokładnie tak mam zrobione, tylko pod Win10. Kompa nawet nie widzę, bo jest w osobnym pomieszeniu za ścianą. Odpala się komp, wskakuje Playnite w pełnym ekranie i tyle. Jest sporo widżetów, więc można sobie dostosować pod siebie.
Minusem jest to, że nadal pod spodem to zwykły windows, który często wymaga coś tam przeklinania, a bez K+M się nie obejdzie.
Dlatego liczyłem na StemaOS, że da obsługę systemu tylko przy pomocy zwykłego pada.
Od wielu lat mam PC, który jest podpięty pod TV jako konsola, bo granie na kanapie jest wielokrotnie wygodniejsze niż klasyczne przy biurku. Rozkładam się na kanapie, wciskam przycisk na padzie i gram.
Mocno czekałem na ten SteamOS, bo na rynku PC brakuje systemy typowo pod gry.
Rozczarowałem się tym systemem. Liczyłem na coś zgoła innego.
Miałem nadzieję, że to będzie pełnoprawny system rodem wyciągnięty z konsol. A to zwykły Linux z nakładką Steam.
Tak coś to ja sobie zrobię na każdym systemie. Mam niemal identycznie zrobione na Win10.
Największą przewagą systemu z konsol nad Windowsem i Linuxem, jest możliwość sterowania każdymi elementami systemu przy pomocy zwykłego pada.
Na taki zmodyfikowany Linux od Steam liczyłem. Tak, by dało się wszystko obsłużyć zwykłym padem. Takie coś jak SteamOS, to można od dawna zrobić, a nie o to chodzi w systemie pod gry.
W SteamOS nadal potrzeba Myszkę i Klawiaturę do pełnoprawnego korzystania.
Ewentualnie ich nowy pad, ale jeszcze mi nie przyszedł, więc nie wiem jak to będzie finalnie działać z nim.
Efekt taki, ze zostaje przy Windowsie 10. Mam to samo co tu, ale dodatkowo dostosowany system pod każdą grę i modyfikacje.
Sam SteamOS może być spoko dla osób, które po prostu chcą zwykłego systemu pod gry, z wajbem kosnoli, ale nie potrzebują np. grzebać w plikach gry, wgrywać mody czy fanowskie poprawki. Wtedy ten system się jak najbardziej sprawdzi. Szczególnie, że za kwotę Steam Machnie złożyły wydajniejszy sprzęt niż to badziewie od Vavle.
Co z tego, że gier wychodzi sporo rocznie, jak często palców u jednej ręki za duży, by wszystkie zliczyć.
Najgorsze jest to, że gracze kompletnie nie widzą różnicy między rynkiem growym 2000-2010, a tym obecnie.
Gdyby tak wtedy wyglądał rynek, to dziś nie czekali byśmy na GTA6 tylko na co najwyżej Vice City ewentualnie IV.
Nie byłoby wiedźmina 4 w 2028, tylko pierwsze DLC do W3.
Typowa gadka piarowa. Ta gra i tak by w takiej formie wyszła, bo na PS5 93% gier w wdaniu płytowym, nie potrzebuje Internetu, by można było w te gry zagrać.
Sytuacja zmieni się dopiero przy premierze PS6
Po co robić coś ambitnego, nowego, jak można odgrzać starego spleśniałego kotleta za 1/10 tego ile kosztowałaby nowa gra i zarobić podobnie. Współczesny gracz nie ma żadnego gustu, łyknie każde badziewie za pełną cenę. Nie dziwie się, że sony zrezygnowało z płyt, jak współczesnemu graczowi można sprzedać wszystko za każdą cenę. Chodzi o samo podejście graczy, a nie jakość danego odgrzewanego kotleta.
Współczesny gracz to debil.
Nie ma chyba łatwiejszej grupy konsumenckiej, którą tak łatwo można doić, ci się jeszcze będą o te produkty zabijać i bić w komentarzach.
Każda branża marzy by mieć takich klientów :)
Co z tego, że graczy PC jest miesięcznie wiele więcej, jak finalnie na koniec roku nie ma z nich ani dolara.
Graczy konsolowych PS, Xbox i Nintendo jest jakieś 500mln. Generują kase na poziomie 44mld dolarów. Więc jeden gracz generuje jakieś 9 dolarów.
Na PC mamy około 3mld graczy, a generują oni 40mld. Generując lekko ponad 1 dolar na gracza.
Jakie 200zł? Adapter do CEC kosztuje 5$ na ali, a EPS32 z BT 1$.
Nawet jeśli by to kosztowało 200, to nadal jest to lepsze rozwiązanie, niż przepłacanie za SM, bo doliczając do 200 nadal złożymy o wiele wydajniejszy sprzęt.
Więc temat trzeba zakończyć, bo Ty i tak będziesz coś zaraz psiał, że ale ale ale ale.
Dzięki
Ma złożonego PC, który podpięty jest pod TV. Korzystam z niego jak z konsoli.
Jedyne co SM może mieć spoko, to system, tyle że ten będzie można sobie wgrać na każdy inny PC. Sam czekam na SM, bo może dać w końcu dobry system, który zrobi z każdego PC pełnoprawną konsole. Korzystanie z PC - granie w klasyczny sposób czyli biurko i fotel, to mega niewygodne rozwiązanie. Wolę się rozłożyć na kanapie i grać wygodnie. Tak też gram od wielu lat.
Więc płacimy więcej za mniej czyli klasyczne przepłacanie za gotowca.
Płacić kilka razy więcej tylko po to, by mieć mniejszą puszkę :D
Chyba, że korzystam z jakiejś technologii kosmicznej :D
Ba, nawet mogę to zrobić z drugiego końca świata :D
Masz przecież w biosie użyć opcji Wake Up USB - tylko musisz mieć podpięty adapter bluetooch pod konkretne USB. Wtedy wciśniecie jakiegokolwiek przycisku na kontrolerze, który jest pod to konkretne USB podpięte, uruchomi PC. Nie z każdym padem działa i nie każda płyta ma taką opcje która oprócz radiowego działa też z BT.
Masz też moduły pod WIFI na ESP32, gdzie możesz sobie skopiować dany przycisk z pada.
Ja osobiście korzystam ze starej technologii, bo dawno to robiłem. Płytka ESP32 z funkcją BT, podpięta pod piny Power na płycie. Pad podpięty pod ESP32. Program w ESP32 odczytuje dany przycisk z pada od Xboxa. Daje napięcie na piny Power w PC, a te uruchamiają PC. Dzięki Home Asistance, mogę też go uruchomić przez Wifi np. telefonem, albo po prostu powiedzieć do asystenta "uruchom komputer w salonie". Są gotowe adaptery oparte na tym rozwiązaniu jak ktoś nie potrafi sam tego ogarnąć.
Komputer ma za ścianą w salonie - osobne małe pomieszczenie na sprzęt, więc nawet nie mam w ogóle kontaktu z tym komputerem jak gram.
Klasyczne PC mają jedynie problem z oprogramowaniem, by zrobić z nich pełnoprawną konsole. Dlatego mocno licze, że system od Steam, to rozwiąże. Obecne rozwiązania często powodują problemy. Sam mam zainstalowany Win 10 z AtalsOS i Playnite, ale nadal nie da się w 100% korzystać z PC przy pomocy tylko samego pada. To jest największy minus zrobienia z PC - konsoli.
Adapter nie wpływa na jakość i imput lag, kosztuje grosze i można go podpiąć pod każde urządzenie mające HDMI. Więc z każdego dosłownie PCeta zrobisz, sprzęt z funkcją CEC.
Do każdego PC, a co za tym idzie do każdej karty graficznej jesteś w stanie dodać tę funkcje.
Są adaptery za kilka centów, które się podpina między kartę, a TV i już mamy CEC.
Od początku gejmingu pecetowego mówi się "stop gotowcom", a tu w 2026 wychodzi gotowiec na którego gracze się rzucają, bo uwaga oferuje mały rozmiar :D Nie dość, że gracze na PC zamiast grać w gry, to grają w Steam, to jeszcze teraz będą grać w rozmiar :D
Ten sprzęt nie ma najmniejszego sensu, bo w tej samej kwocie złożymy lepszy sprzęt. Jedyną zaletą jest (może) system, bo takiego na rynku PC brakuje. Systemu, który w 100% obsłużymy padem.
Sam mam złożonego PC pod TV, a na nim AtlasOS z nakładką Playnite, ale nadal pod spodem działa klasyczny Windows 10, więc czasami potrzeba użyć klawiatury i myszy. Niestety dostępne oprogramowania, które pozwalają na sterowanie myszą przy pomocy pada czy wpisywania w okienka za jego pomocą, na windowsie, nie sprawdzają się.
Jak wyjdzie ten system z SM do pobrania, to chętnie przetestuje i może zmienie na niego.
Napisałem, że robienie takich gier, to masochizm, a nie że osoby, które w nie graja, to masochiści.
Zakończymy na tym i tyle, bo znowu nie ogarniesz prostego tekstu i będziesz coś insynuował. Chyba, że specjalnie zmanipulowałeś moją wypowiedź, to wtedy spoko ;)
Kiedy Wy ogarniecie, że jak ktoś coś pisze cz mówi, to znaczy, że to z jego perspektywy tak wyglaa, a nie wygłasza słowa za cały świat?
Po co przekonywać muchy, że kawior jest lepszy od fekaliów, skoro całe życie jedzą kupę i uważają, to za rarytas? Nie ma sensu po prostu.
Nie ma jak na PC, że logujesz się na ilu tylko chcesz i przechodzisz w tryb offline.
Dlatego nie ma kont za przysłowiowego 1$ na konsole, tak jak to ma miejsce z kontami do steam.
Przecież to nie jest gra turowa.
Po za tym, gry tego typu w wersji turowej, to najgorszy gatunek jaki powstał. Kiedyś robiono takie gry, bo technologia nie pozwalała na zbyt wiele.
Robienie dziś takich gier, to masochizm. Nie ma chyba gorszego gatunku gier, jak RPG z turową walką.
W grach RPG chodzi o to, by grać postaciami, a nie być obserwatorem.
Gracze to jedna z najgłupszych grup popkulturowych, to nie ma co się dziwić. Pewnie jakby zrobić badania, to większość, to jacyś folarze od chemikals czy promieniowania radiowego.
Korpo ma za zadanie zarabiać kasę. Jakby im z tabelek wychodziło, że duża część zysku, to pudełka, nawet używki, to by się tego trzymali.
Widocznie z tabelek wychodzi, że gracze, którzy kupują używane gry, nie specjalnie wpływają na zysk.
Podstawą liczenia zysku w korpo jest procent, a nie sam fakt zysku.
Dana dziedzina musi przynosić odpowiednio wysoki procent zwrotu.
Prędzej czy później, musiało się to wydarzyć. Jaka premiera by nie była, to automatycznie wskakuje na 1 miejsce bestserlera.
Gracze kupują cyfrowo największe krapy, bez sprawdzenia, w ciemno.
Zresztą nie ma potrzeby pchać się w płyty, skoro można by umożliwić sprzedaż sowiej licencji. Sprzedaż taka jak na rynku Steam, różnych przedmiotów z gier. Tylko nikt o zdrowych zmysłach tego nie udostępni.
Oczywiście mówimy o sytuacji, gdzie przy PS6 Sony wrzuca starą swoją technologię czyli płyty Archival Disc, które biją na głowę prędkość pobierania z Internetu.
Ludzie zdecydowali, że wolą cyfrę. Sony jakby chciało, a przede wszystkim widziało w tym zysk, to mogłoby przez kolejne lata mieć konsole z napędem.
Warto wspomnieć, że Sony wraz z Pansonikiem opracowało ponad dekadę temu płyty Archival Discm które mają pojemność do 1TB, a prędkością odczytu biją współczesny Internet. Odczyt na poziomie 375 MB/s czyli 12 razy szybciej niż przeciętny Internet w Polsce.
Więc Sony jakby chciało, to by mogło mieć konsole z płytami, gdzie jedna gra miałaby jedną płytę.
Problem w tym, że ludzie wolą cyfrę i płyty AD nigdy nie stały się standardem.
Tak jak na rynku PC dalej będą wychodzić niedopracowane gry, które będą łatane przez kolejne lata, tak na PS ludzie będą kupować cyfre po pełnej cenie. Niestety, ale gracze to nie jest skonsolidowana grupa, która ma jakikolwiek wpływ na branże. Jako gracze jesteśmy tak zróżnicowani, że co korpo będzie chciało to zrobi.
Jedynie szansa w tym, że ilość użytkowników PS spadnie na tyle, że jednak Sony coś przemyśli.
Z tabelek musiało im wyjść, że ci którzy kupują używki, nie kupują później nic nowego. Więc ilość użytkowników może spaść ponad 4x, bo tyle razy obracane jest jedno pudło z gra na PS.
Z PS5 pewnie dobiją do 100mln, ale jak PS6 pod koniec generacji będzie miało tylko 25mln, to może coś zmienią.
Jak będą dalej w takim tempie wydawać gry, to żadna strata. Tych kilka gier na generacje się przeboleje.
blisko 80% wszystkich gier zakupionych w minionym roku na PS4 i PS5 stanowiły wersje cyfrowe.
dla inwestorów to dane spoko, ale dość mocno zakłamują rzeczywistość.
Dane pokazują ile osób kupiło pudło a ile cyfrę, ale nie pokazuje ile graczy rzeczywiście zagrało w grę.
Kiedyś Sony przypadkowo ujawniło, że na sprzedane 16mln sztuk (cyfra i pudło), pojedyncza sztuka trafiła do 63mln graczy.
Więc de facto ponad 4x obracane było jedno pudło.
Widocznie z danych musi im wychodzić, że osoby kupujące używki, nie specjalnie kupują inne tytuły jako pierwszy zakup.
Niestety, ale zwyciezyło głosowanie portfelem.
Jaka gra by nie wyszła, to momentalnie wskakuje na 1 miejsce bestselerów.
Przed premierą może mieć fatalne oceny, materiały gemplejowe pokazujące, że to crap, a i tak ludzie się rzucają.
Nie jest przeszkodą ani cena 79.99$ ani wersja cyfrowa, ani jakość produkcji. Gracze lecą za każdym gównem o którym zrobiło się głośniej.
Więc tylko głupi by tego nie wykorzystał.
Szkoda, bo właśnie umiera ostatni element z tzw. "starej szkoły growej".
Z drugiej strony, niemal wszystkie gry, to jednorazówki do których się nie wraca, więc spokojnie można kupić w promocji.
Twórcą lepiej opłaca się wypuścić remaster po takiej samej cenie niż sprzedawać dalej starą wersję za groszę. Głupi i tak się rzucą.
Przykład Asasyna Black Flag. Gra nie oferująca jako orginał praktycznie nic ciekawego, do czego warto by wrócić, a i tak ludzie kupują.
Korpo to wykorzystuje i nie ma co i się dziwić. Łatwa kasa.
Więcej ETESów i innych durnych podatków, to na pewno będziemy mieli tani prąd. W Chicago średnia cena za kWh 0,06$, gdzie u nas to 1PLN.
Mam klime i nie wyobrażam sobie, by jej nie mieć. W całym domu ustawione 21, mimo, że na dworze w słońcu pod 50 podchodzi.
Dzięki temu, że założyłem panele jeszcze za czasów starych warunków, koszt tej klimy jest niemal zerowy - jedynie serwis coroczny.
Skończyły by się te machlojki pani Grażynki z warzywniaka, która jedzie na giełdę, kupuje warzywa i owoce, a potem je bezczelnie sprzedaje z zyskiem jeszcze tego samego dnia.
Jaki jest sens kupowania wersji 2TB skoro kupno dysku i kontrolera osobno wychodzi taniej? A jak jeszcze odsprzedamy dysk 512gb to już w ogóle bez sens.
Ubi zwolnił ostatnio ponad 16 000 osób czyli jakieś 70x więcej ludzi niż pracowało przy KC2 - czy Ubi przez ostatnie 7 lat wypuścił około 70 gier jakości i wielkości KC2?
Branża kreatywna to specyficzna branża, gdzie pracuje się nad projektami, a nie na etacie. Kończy się projekt, to kończy się praca, dal sporej część zaangażowanych osób. Czasami ma się wrażenie, że osoby, które płaczą o jakieś "magiczne" zwolnienia w tej branży, kompletnie jej nie ogarniają.
Dodatkowo przez ostatnią dekadę, studia zmieniły się w korporacje, które pompowały personel do granic możliwości - jak w każdym korpo.
Ktoś kto miał okazje pracować w jakimś korpo, dokładnie wie ile tam jest osób niepotrzebnych. Osób, które wykonują czynności, które spokojnie ogarnie jedna. Od kilku lat widać trend sprzątania w korporacjach i powoli robią czystki. Szczególnie, że co roku pojawiają się gry, które zrobiono w małym zespole, a okazały się hitami bijącymi produkcje wielkich molochów.
Branża growa jest na tyle specyficzna, że projekty trwają po kilka lat i każdemu zatrudnionemu trzeba przez te lata płacić pensje.
Kingdom Come 2 stworzyło około 200 osób. Da się? da.
Płacić 120PLN za takie pierdoły wygenerowane przez proste AI, to śmiech na sali. Tak, np. fryzury nie były robione ręcznie, tylko przy wykorzystaniu algorytmów, do generowania włosów, które ma każdy silnik. Ewentualnie stażysta poprzestawiał kilka suwaków w edytorze postaci.
DLC do CP2077 PL, kosztowało 99PLN - PC i chyba 130 na konsole w dniu premiery. Porównajcie sobie zawartość fabularnego DLC do CP do tego gówna, które zaoferował R*.
Oczywiście ja to rozumiem i z perspektywy korpo popieram. Mają możliwość ostrzyc owce na prostych elementach, które stażysta zrobił w kilka minut, to aż się prosi, by coś takiego zrobić.
Sam gdybym miał takie studio jak R*, oprócz takiej wersji dałbym jeszcze co sezon przepustkę, która odblokowywałaby kolejne elementy zrobione na szybko przez stażystów. W zasadzie wersja Ultimate ich nic nie kosztowała, zwróci się już gdy jedna osoba kupi, a może przynieś ogromne zyski. Darmowa kasa.
Pewnie jak wyjdzie na PC, to w ten sam dzień pojawi się skrypt odblokowujący te elementy w wersji standardowej w legalnej wersji gry.
Co do ceny podstawki, to szybko zwiększył się pułap standardowej ceny - wcześniej przez prawie 15 lat było to 59.99, przy premeirze nowej generacji wskoczyliśmy na 69.99, a po 6 latach juz kolejne 10 dolców więcej. Szybko idzie.
No ta ilość opcji modyfikacji, to tylko w wersji za 20 dolców więcej, bo tam jest cała masa tych rzeczy.
Dla mnie sprzęt średniak. W tej cenie da się złożyć coś lepszego, więc lipa. Wygląd i hałas nie ma dla mnie kompletnie znaczenia, bo i tak PC stoi w osobnym pomieszczeniu za ścianką "TV", więc nie mam nawet na niego wglądu.
Osobiście czekam co oni wyprawili z Steam OS 3 czy to juz ten czas, gdzie z PC będzie dało się zrobić pełnoprawną konsolę czy jednak nie.
Mam tak zrobionego PC, gdzie jest on dla mnie jak konsola, ale przez ułomny system, korzystanie to dramat.
W końcy może po tylu latach oczekamy się systemu przyjaznego grom na PC, bo to od zawsze była katastrofa.
Znowu będzie trzeba poczekać kilka lat aż moderzy dodadzą wycięte elementy z wersji PC tak jak to miało miejsce z wersjami PC GTA IV i V. Ciekawe co tym razem R* wyrzuci z gry podczas premiery PC.
Taki mają proces produkcyjny swoich gier i tyle. Nikt ich nie zmusi do zmiany, bo to byłby już w pewnym sensie komunizm i "Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk", który będzie decydował co twórca może a czego nie.
Nie chodzi o to czy się da tylko o to czy dana firma chce to zrobić. Jako, że pełnymi garściami jadą na licencjach, to im to się nie opłaca. Dlatego musiałoby się zmienić prawo licencyjne, który dotyczy zbyt wielu rynków i segmentów kultury, które po pierwsze pozwoliłoby dysponować prawami autorskimi firmom tworzącym gry w taki sposób, że prawdziwy autor niewiele miałby do gadki. Żadne lobby "artystów" na to nie pójdzie, bo oni mają tajtiemy do końca życia z często durnych jednorazowych rzeczy.
Po drugie, zmusiłoby twórców do robienia takich wersji gry.
Po prostu jest to nie realne. Ktoś kto myśli, że UE cokolwiek w tej sprawie zmieni, żyje po prostu pustą nadzieją.
Gdyby gry od początku były osobnym bytem kultury, opartym o osobne przepisy, całkiem odrębnym działem, to jeszcze jakieś nadzieje można by mieć.
Jedyne wyjście, to głosowanie portfelem i kupowanie tylko takich gier jak te od Redów czy inne DRMfree, ale jak wiemy to utopia, bo nigdy to nie nastąpi. Gracze nie są skonsolidowani jak na początku historii tej dziedziny. Nie ma szans na globalny "strajk" i kupno tylko gier wolnych.
Każdy kto myśli, że coś da się zrobić, po prostu jest naiwnym, bąć bujającym w obłokach.
Ale jak to? Przecież już gracze odtrąbili sukces, już miały się zmieniać przepisy lada dzień.
Nikt normalny się nad tym tematem nie pochyli, bo to dotyczy całego dorobku kulturowego. Dosłowniej każdej dziedziny kultury, bo jej dystrybucja opiera się o te same przepisyco też gry. Nikt tych przepisów nie zmieni, bo rzutowałoby to na wszystko inne. Nikt też nie będzie robił specjalnych przepisów dal jednej konkretnej grupy. Szczególnie, że te przepisy nie były by na korzyść korpo.
Czy interaktywny film, to gra czy jednak kategoria "film". Czy gra Sony, gdzie więcej się ogląda cutscenek, to gra czy interaktywny film?
Czy Diablo IV, to gra singielplayerowa czy multi?
Nikt nie zmusi korpo do tego, by gra, która jest multiplayerowa albo jej duża część oparta jest o serwery, miała wersje offline.
Tak jak już dawno temu pisałem, gdyby jednak jakimś cudem UE coś z przepisami pokombinowało, to skończyłoby się tym, że większość gier takich firm jak EA, UBI, Rockstar, Zmaieć, Bethesda i inne rączyska branży, byłyby w 100% grami multipalyerowymi.
Ta cała akcja, to walka z wiatrakami, kompletnie nic to nie zmieni, a jedynie pogorszy sprawę.
Dla przeciętnego gracza, nie ma to kompletnie znaczenia, czy gra zostanie skasowana po kilku latach czy nie. Nikt nie gra w takie gry latami. Garstka zapaleńców. Reszta ma to w nosie. Widać to po danych, gdzie 20 parę % ukończenia gry, to sukces. Gracze szybko się podniecają daną produkcją i równie szybko tę produkcje porzucają.
Przykład mojej osoby - jak piszę, że trzeba ukrócić ładowanie kasy w Ukrainie, bo jako naród zrobiliśmy najbardziej humanitarną i ludzką rzecz - otworzyliśmy swoje granice, domy i serca w pierwszej chwil po ataku na Ukrainę, to każdy próbuje mnie od prawaka wyzywać, a jak zaraz napiszę, że jestem za związkami partnerskimi, to znowu od lewaka.
Albo ostatni wywiad Friza u Stana. Ten nigdy nie mieszał się w żadną politykę, nawet powiedział tam, że nigdy się tym nie interesował i nie interesuje, ale już pełno portali i kretynów na fejsie, smarowało artykuły próbując go przypisać do jednej albo drugiej strony.
Orwell chyba nie spodziewał się, że to o czym pisał, tak szybko będzie postępować. Raczej zakładał, tak jak to logika podpowiadała, że małymi kroczkami będzie to postępować. Brał też pewnie pod uwagę, stopień inteligencji przeciętnego człowieka na tamten moment. A jednak coraz mocniej się to rozpędza. Właśnie w tej kwestii bardziej Nowy Wspaniały Świat bardziej pasuje, bo kontrola przez manipulacje, ukryte sterowanie (choćby portal gry-online, który stosuje takie tytuły, które są prawdą, ale w taki sposób napisane, żeby ludzie myśleli odwrotnie i weszli w artykuł) , tylko tam ludzie to była masa. A idzie to w kierunku właśnie odwrotnym - ludzie coraz bardziej się kłócą. W jaki wątek na fejsie się nie wiejdzie, to ludzie się żrą. Ostatni jakiś jegomość zrobił z ukrycia zdjęcie dwóm dziewczynkom, które szły sobie razem ze słuchawkami na uszach. Jego post to wylewanie żali, że tak nie można, bo trzeba rozmawiać. W komentarzach jedni i drudzy się kłócą.
Na jakąkolwiek dziedzinę życia wystarczy spojrzeć, porównując czasy naszych ojców, a nasze. Wcale w oczy nie rzucają się na pierwszym miejscu innowacje, rozwój, czy udogodnienia, tylko właśnie ograniczenia. Cokolwiek byś nie chciał zrobić w dorosłym życiu, to pierwsze co to dostajesz w pysk obostrzeniami, zakazami, nakazami i wytycznymi jak masz działać.
Swego czasu pisałem do nich w tej sprawie. Jeszcze za czasów forum multiplayerowego do Gothica, ze słynnym OJCJ.
Miałem tam o tym wątek.
Steam nigdy nie był przyjazny dla twórców niezależnych. Tam nawet nie ma specjalnej kategorii dla takich gier, gdzie wszędzie takie coś to standard jeszcze z czasów poprzedniej generacji. Pamiętam wysyp postów, nawet tutaj na golu były o tym artykuły, gdzie przy premierze nowej generacji konsol, ludzie, którzy nigdy nie mieli żadnej konsoli, zdziwieni byli, że w sklepach na konsolach, nie tylko można wybrać kategorie Indyczków, ale też Indyki mają tak jakby swój osobny "sklep" gdzie można przeglądać konkretne gatunki Indyków, np. wyświetlić same RPGi czy gry sportowe.
Na steam nie do pomyślenia po dziś dzień. Jedynie można próbować po tagach, ale co z tego, jak twórcy i tak dodają te najpopularniejsze, nawet jak dana gra taka nie jest.
Aby na steam wyświetlić Indyki, trzeba poszukać po tagu, ten przeniesie nas do sklepu, gdzie dopiero tam można jako tako wybrać konkretny gatunek.
Przykład mojego sąsiada - wziął udział w programie tym co tam piece wymieniają i termomodernizacje robią.
Firma, która to ogarniała wyceniła prace na 100tys. zł. Wymiana pieca i porobienie jakiś tam wentylacji. Gdzie na wolnym rynku, zwykły hydraulik takie coś zrobiłby za maksymalnie 30 tys. złotych. Cena rynkowa pieca jak patrzyłem, to 16tyś zł.
To jest po prostu wyciąganie kasy z dotacji bez kontroli, bo firma za robociznę może sobie wpisać jaką kwotę chce.
Zobacz sobie na zeszłoroczne choćby granty z Ministerstwa Kultury z kategorii Kultura Cyfrowa - cała masa projektów, która ma zdygitalizować czyjeś fotografie, jakąś twórczość itd. Na to po kilka set tysięcy rocznie niektórzy dostają.
Nie chodzi o samą kontrole czy te pieniądze poszły na coś konkretnego, ale czy projekt był dobrze wyceniony, a tym się już nikt nie zajmuje.
Zrobienie kopii cyfrowych 60 książek Biblioteka w Cieszynie wyceniła na 166 tys. złotych. Za samo skserowanie i wrzucenie do archiwum. Za konserwacje tych książek, przygotowanie ich do kserowania, też rok wcześniej dostali 166 tys. złotych.
A to był Etap IV, więc wcześniej pewnie też dostawali po tyle - nie sprawdzałem.
Takich zmian jest przecież bardzo dużo.
Nie chodzi o to, która wersja jest lepsza do grania, bo logiczne, że wersja PC będzie działać lepiej, tylko o to, że wersja PC nie zawiera niektórych rozwiązań, które są w wersjach PC, bo zostały wyciete po prostu.
Jak np. to odpadające koło - w wersji konsolowej możesz urwać koło a w wersji PC nie. W wersji konsolowej Nico ma np, animacje dawania pieniędzy bezdomnym, a w wersji PC nie ma tej animacji, tylko po prostu kasa znika nam z konta. W wersji konsolowej kasę wyjmuje i rzuca bezdomnemu, a ten idzie i podnosi. Albo jakieś pierdoły jak możliwość rozpinania garnituru.
Jest tego dużo.
W GTAV np. w górach nie spamuje się policja w wersji PC a na konsolach tak. Nurt wody porywa postać, a nie jak w najnowszej wersji, nic się nie dzieje.
https://www.youtube.com/watch?v=-e7UuPN0xnI
Najlepsze w takich pieniądzach jest to, że nikt tego nie kontroluje czy rzeczywiście poszły na to, na co były brane.
Rok rocznie miliony są wydawane na szeroko pojętą Kulturę, ale żaden niemal projekt nie jest zrealizowany.
Ile kasy nabrał np. Bagiński na realizacje pełnometrażowego filmu "wiedźmin" i co i nic. Ile Tokarczuk milionów wzięła i nic.
Dają to ludzie to wykorzystują, a że kontroli nie ma żadnej, to czemu nie.
Po co stawiać ławkę w parku za 1k, jak można za 10k. Przecież nikt nie będzie robił rozeznania.
Wiesz dlaczego? Dlatego, że każda część GTA do tej pory w wersji PC, była okrojona względem konsolowej. Więc porównania byłyby na korzyść wersji konsolowych.
Najlepszą wersją GTA V jest ta z Xboxa360 i PS3. Potem z PS4 i One, a dopiero PC. Oczywiście nie mówię o grafice, tylko mechanikach i zawartości. Sporo mechanik i elementów zostało w wersji PC wyciętych.
Dopiero niedawno wyszedł mod do GTAV, który tę zawartość i mechaniki przywraca.
To samo z GTA IV - też dopiero niedawno wyszedł mod, który przywraca wszystko, co wycięto w wersji PC.
Nie wiadomo, czemu R* tak robi, ale to jest fakt. Ciekawe jest też właśnie, dlaczego wydaje okrojone wersje na PC. Przecież przeciętny PC np. biorąc pod uwagę IV, poradziłby sobie z mechaniką odpadania kół podczas porządnych kraks. Albo z większym zagęszczeniem patroli policyjnych w GTAV.
Komuno wróć! Po jednym padzie dla obywatela! Najlepiej na zapisy. Wymienię kartę na pada, na kartkę na myszkę!
Te pady to nie jest nic nadzwyczajnego. Można sobie kupić takiego za 50PLN i też będzie identyczna jakość. Nie kupować od nich, to się ceny unormują.
No i fajnie, że w końcu na tym portalu Ruskie gry traktuje się normalnie, a nie jak jeszcze jakiś czas temu, był zakaz wspominania jakichkolwiek gier.
Gry nie dało się ukończyć na 100% w dniu premiery. Dopiero w tym paczu poprawili błąd, który jest od premiery, który nie powinien się na start pojawić, bo pokazuje partactwo AB. Mianowicie taki, że nie dało się zdobyć wszystkich tych kul, które zdobywa się poprzez skupienie, bo niektóre lokalizacji są umieszczone w obszarze, gdzie nie można używać mechanik ataku. W teorii w tym paczu to wyeliminowali, ale czy w 100% to nie wiem.
Entuzjazm mija po pewnym czasie, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że mimo dużej ilości mechanik, one są zrobione po łebkach.
Rzuca się w oczy, że dana mechanika została stworzona do konkretnego celu, misji, miejsca, a nie globalnie. To tak jakby prawa fizyki działały w jednym miejscu, a w innym już nie, bo fabularnie nie są potrzebne, mimo że można byłoby je wykorzystać w konkretnej misji. W tej grze jest to nagminne i przez to frustrujące. Próbujesz przejść misje w jakiś sposób, ale się nie da, mimo że wszystkie mechaniko do tego sposobu są w grze.
Np. przebieranie - działa tylko na pojedyncze frakcje i to też nie w pełni. Możesz się przebrać za bandytów, ale nic to nie da. A jak przebierzesz się za Szakala, to już możesz swobodnie chodzić między nimi. Możesz przebrać się za Niedźwiedzi, ale nie będzie to działać w wielu lokacjach. Opis wielu ubrań wskazuje, że służą do przebierania, by zmylić "wroga", ale to bzdura. Są stroje, które opisane są jako, to że dzięki nim wtopisz się w tłum mieszkańców. Mimo skompletowania całego ubrania, nic to nie daje, bo każdy widzi nas jako Szarogrzywego.
W grze jest sporo mechanik związanych ze skradaniem, cichą eliminacją itd. Co z tego, jak to puste mechaniki, których nigdzie nie wykorzystasz.
Do obozu wroga się nie zakradniesz, bo zagęszczenie przeciwników jest tak duże, że nie ma możliwości likwidowania po cichu.
Dlatego uważam, że obecnie takie gry nie mają sensu, bo to tylko udawanie, że gracz może dużo jak w MMO, a tak naprawdę niewiele może.
Gra nadal będzie działać na PC mimo, że dokonałeś zwrotu - przecież "gra" nie wie, że ją zwróciłeś, bo komputer nie ma dostępu do internetu, to, skąd ma wiedzieć. I tu właśnie wchodzi token od steam, który jest czasowy.
Bez tego możan by sobie kupić każdą grę, zrobić zwrot i grać w nieskończoność. Aż nie połączymy się ponownie z serwerami stima. Dotyczy to każdej gry czy ma Denuvo czy nie.
Dlatego nawet jego gra ma takie tokeny. Proste, bo proste, jak to napisałeś "linijka kodu", ale są. Dlatego cracki do gier bez zewnętrznych DRMów wychodzą szybko, bo to łatwo to obejść.
Bez tego piractwo nie miałoby sensu, bo po co ktoś miałby piracić, instalować jakieś podejrzane HiperVisony, jakby mógł legalnie pobrać sobie ze Steam i grać do woli. Jedynie musiałby mieć kasę na kupno, którą by mu oddali.
Kolesia nieźle odkleiło. On chyba nie zdaje sobie sprawy, że jego gra, którą wydał na Steam, też ma zabezpieczenia :D
Chyba nawet nie przeczytał co podpisuje publikując tam grę.
Każda obecnie gra wydawana na Steam posiada zabezpieczenia czasowe. Te gry, które korzystają z zewnętrznych dostawców od np. Denuvo, mają tokeny oparte sprzęt i działające na poziomie jądra. Te nieposiadające takich zabezpieczeń, czyli min. gra od tego gościa, korzystają z wbudowanych tokenów od Steam, które działają na poziomie systemu. Gry muszą mieć takie czasowe tokeny, bo wymusza to na nich min. prawo, ale też własna polityka firmy.
Na steam możemy grać w grę 2h i po tym czasie grę zwrócić. Dlatego każda gra musi mieć tokeny. Gdyby ich nie miała, to każdy mógłby kupić sobie każdą grę, wejść w tryb offline, odpalić aplikacje Steam na innym sprzęcie i zrobić zwrot gry. Miałby wtedy grę za free.
Więc tak, kupując jego grę na Steam, też po pewnym czasie Steam krzyknie, by wejść w tryb online, by odnowić licencje.
A ty w jednym z komentarzy życzyłeś tego Gabenowi.
Raczej więcej jak naście lat to Ty nie masz, bo żaden dorosły nie pisze "nie zesraj się" jak Ty masz to w zwyczaju.
Serio, dorosła dobrze rozwinięta osoba może komuś taki komentarz napisać?
Koleś, który płacze w komentarzach, że na portalu o grach jest za dużo artykułów o danej grze, po czym wchodzi w ten artykuł, komentuje, napędzając algorytmy, do zwiększania zainteresowania daną grą.
No chyba normalne, że w kraju, który zmienił całkowicie kulturę, będzie spadało mocno czytelnictwo właśnie przez nieciekawe lektury.
Przykład Wielkiej Brytanii, o którym mowa w artykule, to pokazuje. Czemu jakiś muzułmanin, który kilka lat temu przypłynął do WB ma się interesować jakimś Dickensem czy jakąś Austen?
U mojego kuzyna w klasie jest 3 ukraińców - nie przeczytali ani jednej lektury, bo to nie ich obszar kulturowy. ... Jak dziecko nie będzie czytało w czasach szkolnych, to potem trudno go przekonać, że warto.
Rok temu gracze odkryli, że wersji cyfrowych gier nie kupują tylko wypożyczają na zasadzie licencji. W tym roku odkryli jak działają zabezpieczenia steam i innych sklepów cyfrowych. Ciekawe co za rok odkryją :D
Zobaczymy jak fabularnie, bo to najważniejszy aspekt. Na pokładzie jest min. Jakub Szamalek jako scenarzysta i osoba od zadań. Spec od zadań pobocznych z Wiedźmina 3 i CP2077, więc o to można być spokojnym.
Im dłużej się gra, tym mniej chce się eksplorować, a więcej cisnąc fabułę, bo świat się szybko nudzi. Niestety, ale poszczególne państwa są zbyt mało różnorodne, przez co po nastu godzinach człowiekowi odechciewa się latania ciągle po takich samych terenach.
W inne tereny niż miejsce w którym jest fabuła nie ma sensu iść, bo tam nic specjalnego nie będzie - bloakda fabularna.
Co z tego, że mogę ogarnąć sobie strój Inkwizytorów i chodzić po Demeniss bez przeszkód, bo wtedy mnie nie atakują, jak tam nic specjalnego nie znajdę pod względem przedmiotów czy ciekawych zadań itd, bo fabuła blokuje.
Odkryje nowych kowali, nowe sklepiki, ale w nich będzie to samo co wszędzie. Jakieś pojedyncze rzeczy, które pojawią sie w tych sklepikach, gdy wbijemy 100% zaufanie. Mam ponad 100h, ale nie mam nawet ciekawego Naczółka dla konia. Przewinęły mi się dwa, któe są komiczne.
Przestałem grać, bo gra z każdą kolejną godziną jest słabsza.
#noobmer no tak o zalogowanie - czyli jak wszędzie. Logując się, czyli łącząc z netem, gra zasysa token.
Nikt ci konta nie skasuje, nikt ci gier nie zabierze.
Nikt ci przecież gier z konta nie usuwa za to, że w nie nie grasz.
https://ptwk.pl/kjpzo-kurs-kultury-jezyka-polskiego-dla-zaawansowanych-on-line-maj-2022/
Powodzenia - wierzę w Ciebie!
No chyba logiczne, że tak to działa. Nie wiem skąd w ogóle zdziwienie. Tak jest przecież od zawsze na konsolach. Przecież każda gra kupiona cyfrowo wymaga odnawiania licencji. Tak było za czasów PS3, PS4 i teraz z PS5. Mnie to wkurzało, gdy miałem PS3, bo to był czas, gdy internet u mnie to był mobilny często niedziałający. Starałem się kupować w pudełkach, ale parę gierek cyfrowo miałem i te cyfrowe trzeba było co ileś tam czasu odnawiać.
Tam samo jak teraz jest np. na Steam - tokeny są czasowe i przypisane do konkretnej konfiguracji. Wystarczy dysk wypiąć i wpiąć, czy ram wyjąć i włożyć i już trzeba nową licencję na grę. Sama też po jakimś czasie wygasa.
Hitem jest baran, który wyjął bateryjkę od Biosu i myślał, że gry cyfrowe będą nadal aktywne :D
IQ dzisiejszych graczy to katastrofa.
Tak właśnie działają tokeny od DRM - wykorzystują podzespoły do zrobienia tokena. Każda najmniejsza zmiana w sprzęcie, powoduje wysypanie się tokena. Działa to tak od zawsze.
Spróbujcie zagrać w jakąkolwiek grę zainstalowaną ze Steam, gdy nie macie internetu i np. przełożyliście kość ramu w inny slot.
Steam krzyknie, by wejść w tryb online.
Osobiście zainteresuje się tym padem, bo brakuje takiego, który pozwoli obsłużyć klasycznego PC z Windowsem, tylko przy pomocy pada. Te gładziki mogą zrobić robotę, jeżeli jakościowo będą jak w StemaDecku.
Człowieku, kup słownik, bo aż oczy bolą.
Nie robi się spacji po ", zadanie zaczynamy wielką literą, a kończymy kropką.
Ciekawe jak ten pad się trzyma w rękach. Ja mam tendencje, do opierania palców, które mam na gałkach o pada, więc w tym możliwe, że muskałbym gładziki.
Duży plus za normalne ułożenie gałek, bo ten sposób Xboxowy, to w niektórych grach dramat.
Oczywiście w artykule jak zwykle brak konkretnych danych, bo po wydźwięk artykułu już nie byłby taki sam :D
A badaniu uwzględniono teren leżący dosłownie przy płocie danego centru. W raporcie jest to podkreślone. Jest to bardzo ważna informacja, bo te centra muszą czasami posiłkować się własnymi agregatami na disla i wtedy wytwarzanie cząsteczek PM2.5 jest najwyższe w ich okolicy.
Ważne jest też to, że zwiększone stężenie PM2.5 wynika z tego, że elektrownie wokoło są przestarzałe i to one odpowiadają za zwiększone ilości tych cząsteczek. Więc z tego artykułu wynika wprost, że nie ma znaczenia, czy tam jest centrum danych AI czy byłaby jakakolwiek inna fabryka - problemem są lokalne elektrownie, które nie wyrabiają. Jakby tam była fabryk jakaś inna, która potrzebuje energii, to efekt byłby taki sam.
WHO też zmniejszyło normy dla PM2.5, bo w 2010 było to 25 µg/m3(takie też przyjęto wtedy w UE), a w tym raporcie uwzględnia się dane WHO 5 µg/m3. A np. EPA ma 15µg/m3. W samym raporcie nie znajdziemy danych, o ile i jak często były przekraczane normy.
We Wrocławiu w 2009 roku w miesiącach zimowych, stężenie przekraczało 50 µg/m3.
Warto też wspomnieć, że raport amerykański korzysta z modelowania AP3, czyli transportu chemicznego z elektrowni, który rozkłada się na CAŁY KRAJ i uwzględnia ZGONY Z CAŁEGO KRAJU.
W badaniu nie ma też podanych konkretnych danych ile np. w ilu dniach były przekroczone normy i o ile były przekroczone.
Artykuł opiera się na danych o zużyciu energii i emisjach z kominów elektrowni, nie analizuje on odczytów z konkretnych stacji monitoringu jakości powietrza.
Cała konkluzja artykułu jest taka, że za wzrost cząsteczek PM2.5 odpowiadają niezmodernizowane stare elektrownie min. węglowe, które pracują pełną parą, bo jest ogromne zapotrzebowanie. Niewielki wpływ mają same agregaty w tych centrach danych, bo te działają sporadycznie. Po prostu centra danych powstały w miejscach, gdzie elektrownie miały ogromny zapas energii, by sprostać zapotrzebowaniom. AI to modny temat, więc go podpięto pod raport, bo lepiej się klika i może ktoś zwróci uwagę w jak fatalnym stanie są amerykańskie elektrownie węglowe.
Same centra danych niemal nie emitują tych cząsteczek poza okresami używania agregatów.
Czy by tam powstały fermy drobiu czy centra danych AI, zanieczyszczenie, byłoby podobne, bo odpowiadają za nie elektrownie.
Tak wynika z tego raportu.
Dane:
Wrocław
PM2.5 AIR POLLUTION AND THE POTENTIAL HEALTH RISK EVALUATION IN
WROC¸AW, POLAND Anna Zwoędziak1, Izabela Sówka1, Jerzy Zwoędziak1, Krystyna Trzepla-Nabaglo2
USA
MEASURING THE IMPACT OF DATA CENTERS IN THE UNITED STATES ECONOMY:
MONETARY DAMAGE FROM AIR POLLUTION AND GREENHOUSE GAS EMISSIONS.
Nicholas Z. Muller
Czy tę recenzje na IGN pisał pan Grygorcewicz, bo zalatuje podobnymi przemyśleniami. Na Gry-Online, gdzie autorzy recenzji też często nie ogarniają recenzowanego tytułu, w minusach dają rzeczy, które dla graczy są atutami.
Najnowszy Resident : "abuła tak mocno osadzona w wydarzeniach z przeszłości, że nie funkcjonuje jako samodzielna całość" ixde.
Mafia: "Arcadowy system jazdy zamiast symulacji" ixde
Wszystko rozbije się o to, jak ogarną system na tej nowej konsoli. Jak ma to być PC, ale jak laptop, to muszą zrobić dedykowany system, bo Windows do grania kanapowego się nie nadaje. Musi być stabilny i przede wszystkim w 100% obsługiwany za pomocą pada.
Szkoda też, że nic nie ma odnośnie dostępności dla osób niepełnosprawnych. Spencer coś tam swego czasu przebąkiwał, ale chyba niewiele z tego wszyło. Nie wiem, czy jest jakiś tytuł od MS, w który może grać osoba niewidoma, jak to ma miejsce u konkurencji.
Nie dodali najważniejszej rzeczy, na jaką gracze czekali, czyli możliwość naprawiania zniszczonych przedmiotów, by można było z nich korzystać. Więc osobiście nie instaluje tej aktualizacji, bo tylko mody zepsuje.
Plus za poziom trudności, bo obecny, jest poziomem bardzo łatwym, więc zwiększenie go choćby odrobinę, to plus.
Chwilę pograłem, bo to jedna z niewielu gier w tym roku, gdzie fabuła jest na wysokim poziomie, jeżeli chodzi o priorytety twórców.
Po lekko ponad 2h nie mam jakiegoś ciśnienia, by grać dalej, bo aż chce się zaśpiewać "ale to już było" . Nie ma tu nic zaskakującego, czego nie zna się z książek czy filmów. Dziecko android było eksploatowane do granic możliwości w ubiegłym wieku w masie filmów czy książek sajfaj. Sama baza, która chce nas zabić, bo traktuje jak intruza, też.
W pierwszych chwilach, trochę zaleciało Syriuszem. Jakby styl był bardziej retro si-fi, a nie future si-fi, to niemal kalka.
Na chwile obecna zawiodłem się na fabule, ale to tylko 2h. Zobaczymy dalej.
Gdy durne AI zrobiło lepszą stronę niż programiści za grube tysiące :D
Ten wygenerowany przykład strony gry-online wygląda 1000 razy lepiej niż to, co odwaliliście Wy.
Mamy pod ręką dosłownie najważniejsze rzeczy od razu po wejściu, a nie jak u Was, trzeba się przeklikiwać,przewijać itd.
Min. AliExpress wprowadziło weryfikacje, gdzie trzeba sobie selfi zrobić. Dotyczy krajów UE i GB.
Dzisiejszy gracz potrzebuje zastrzyku dopaminy non stop. A najgorsze, że nie potrzebują tej dopaminy wynikającej z rywalizacji, tylko po prostu zmieniających się obrazków dość szybko na ekranie. Wymagania współczesnego gracza, tak nisko spadły, że miliony rzuca się na taką Forzę, która kompletnie nic od gracza nie wymaga. Graczom wystarczy, że co chwilę miga im nowy samochód, który wpada do garażu.
Jakby twórcy tworzyli wersje gier zawierające zapis gry sprzed ostatniego rozdziału, to masa by to kupiła.
Patrząc na Cremsone Desert i zagadki środowiskowe, które nie są jakoś specjalnie trudne, widać, że graczom nawet tego się nie chce samemu zrobić. Miliony wyświetleń mają poradniki tego typu.
To samo z każdą inną grą - najwiecej wyświetleń nie mają poradniki jak dobrze progresować postać, by nie zrobić koksa już na starcie, tylko te, które pokazują jak zdobyć najlepsze rzeczy w grze już na starcie.
Dzisiejszy gracz nie przepada za grami, które stawiają przed nim jakieś wyzwania. Można spojrzeć na dane odnośnie do gier od FromeSoware, gdzie masa graczy kupiła, ale promil graczy ukończył 1 rozdział. Mimo że jak na np. standardy lat 90, to gry od FS nie są trudne.
W tamtych latach też jednym z najpopularniejszych gatunków, były strategie, a te uczyły myślenia, rozwijały ludzi pod wieloma względami. Dziś ich niewiele.
Gdyby ktoś dziś wydał grę taką jak np. Myst czy kontynuacja Riven, albo Bards Tale i wiele innych, gdzie trzeba było myśleć i przede wszystkim robić ręczne notatki w zeszycie, nie sprzedałby za wiele egzemplarzy.
Rok temu mieliśmy Blue Prince - zrobił sie hejp na grę, bo właśnie była reklamowana jak gra, która tego wymaga. Gra sprzedała się słabo mimo, że było o niej głośno.
Z żadnego zdania, które wypowiedział nic takiego nie wynika. To, że autor artykułu sobie coś takiego ubzdurał, to już jego problem. Mógł to poprzeć cytatami, które ro pokazują. Umieścił dwa, które nic a nic o tym nie mówią.
Brakuje mi zawsze kategorii "Najlepszy scenariusz" - chociaż można podciągnąć pod to najlepsza fabuła.
Ekspedycja pod tym względem leży. Pisana jest w starym stylu, czyli nie zwracamy uwagi na szczegóły, bo to tylko gra i można przymknąć oko na nie logikę świata. Mnie to wkurza w grach, gdzie fabuła to główny rdzeń gry. Wybija z imersji podczas grania, gdy napotykasz takie rzeczy. W Ekspedycji już na starcie mamy bohaterów, którzy przedstawieni są jak osoby, które kompletnie nic nie wiedzą o ekspedycjach. Nie tylko nasi bohaterowie, ale też świat wydaje się taki, jakby to była pierwsza ekspedycja. Jakby szli w nieznane. Kompletnie nie wiedzieli co jest na tamtym kontynencie. A tak nie jest, bo nasza to chyba 70 któraś, jeżeli dobrze pamiętam, ale na pewno było ich wiele.
Jak człowiek przemęczy się przez pierwsze kilka godzin, to potem jest już lepiej, bo im dalej tym, debilizmów scenariuszowych mniej.
Na pewno pod względem scenariuszowym, E33 nie łapałaby się nawet do 20 gier z przełomu 2010-2026. W tej dekadzie do top 10 może.
IQ tego gościa chyba nie jest na jakimś specjalnie wysokim poziomie. Koleś nie zna znaczenia remake. Myli mu sie z remaster.
Na tym polegają rimejki - dostosowuje się starą grę do nowych technologii. Jeżeli jest kolejna część, to wykorzystuje się ją zazwyczaj do zrobienia nowej wersji starej gry.
To jakby twórcy Gothica 1 płakali, że Rimejk będzie miał inny system walki :D Albo rimejk Wiedźmina 1. Rimejki Residentów, Mafi czy innych tytułów.
A co projektantami modeli? Też są zmienione, by pasować do całokształtu?
Mi osobiście bardziej pasuje klasyczna wersje ze względu na modele postaci.
Wszędzie gdzie piszą osoby, które się na to załapały, mówią, że właśnie jest tak jak w każdym innym serwisie. Przed zalogowanie widzisz ofertę dla wszystkich, czyli standardową cenę, a po zalogowaniu niższą.
Czasami pojawi się jakaś mini misja, bo ktoś nas na szlaku zaczepi. Np. zaniesienie jedwabiu, bo gostkowi się wóz rozwalił czy jeszcze jakaś w lesie na południu, ale nie miałem czasu się zatrzymać, bo robiłem wyzwanie, by w 40 minut przejechać z jednego końca mapy do państwa na samej górze.
Moim zdaniem po prostu zbyt dużo czasu spędza się w pierwszym państwie, przez co szybko się nudzi. Jednak te niemal 60h, to w zasadzie 3 gry współczesne. Myślę, że po prostu trzeba ruszyć dalej z fabułą, by odkryć kolejny kraj i w nim pobuszować.
Wtedy może świeżość wróci, bo będą nowe widoki. Tylko nie wiem, po której misji ci rycerze z Demeniss przestają być wrogo do nas nastawieni. Jestem przed walką z Wroną. Bez tego nie ma co tam iść.
Dlatego po pewnym czasie, przestaje się zwiedzać, zajeżdżać do mijanych wiosek, tylko idzie z fabułą. Przeto gra traci też mocno na grywalności, bo oprócz fabuły i zabawy mechanikami, nie ma potrzeby zwiedzania 90% mapy.
Moim zdaniem gra trochę wyprzedziła czasy - dała nam pustą wielką mapę, której silnik ma masę mechanik dobrze zrobionych, ale brak w niej zawartości, czyli taka makieta dla gier, w których dużą część świata rządzi jakieś podpięte AI.
Aż się o to prosi, by AI zarządzało życiem npców, państw itd.
a bywa, że wystarczy samo wejście do środka.
90% lokalizacji tego tylko wymaga, bo w tych 90% nic nie ma, dlatego wystarczy się tam pojawić.
Ta gra to jakaś aberracja, jeżeli chodzi o gry. Ciężko przypomnieć sobie grę, która, mimo że przeciętna, w większości elementów wręcz słaba, to nadal miałby w sobie coś, co sprawia, że chce się w tę grę grać. Ja tak mam. Im więcej w gram, więcej lokalizacji odwiedzam, tym bardziej dostrzegam to, jak tak gra, mimo że pełna, to tak naprawdę pusta. A mimo to, nadal gram.
Dawno nie miałem tak z jakimś tytułem.
Ależ tej grze przydałaby się ręka Redów czy R*, by wypełnić tę pustkę, która jest wszechobecna.
Im więcej miejsc odkryjemy, tym do coraz mniejszej ilości zaglądamy, bo dobrze wiemy, że nic na nas tam nie czeka.
Na mapie jest pełno wsi, posterunków, obozów, manufaktur i innych, a mimo to świat jest pusty.
Jadąc szlakiem, widząc na mapie kolejną wioskę, po prostu ją mijamy, nie skręcamy, nie zaglądamy, bo dokładnie wiemy, że nic tam nie będzie. Jedynie można rzucić okiem na mapę czy nie ma jakiegoś ?. Redzi idealnie w Wieśku 3 pokazali jak zapełnić każdą wioskę, by gracz chciał do niej pójść. Z W3 pamiętam nazwy i bohaterów wielu wiosek i miejsc. W CD ani jednej oprócz głównej. W chwili obecnej mam odkryte całe pierwsze państwo i trochę tego drugiego. Nie ma chyba w całym pierwszym państwie drugiej karczmy niż ta w głównym mieście. Powinna być z aktywnym NPC od którego dowiemy się co jest 5 w danym miejscu. Postaci, którzy dadzą nam zlecenie.
W wioskach bark jakieś NPCów, z którymi można pogadać, wejść w interakcje, dowiedzieć się coś o danym miejscu, postaci, która będzie żywa, a nie kolonem klona, z którym nic się nie da zrobić. Brakuje tu historii przekazanej przez npców. Brak w tych wioskach jakiegoś zarządcy, wójta, czy choćby właśnie karczmy. Jak już ktoś taki jest jak np. właściciel posesji, to nie da sie z nim pogadać, bo jest zwykłym NPCem.
To samo z każdą lokalizacją. W posterunkach, obozach rycerskich, brak dowódcy czy kogoś, kto tym zarządza. Wyzwalamy obóz i rycerze, którzy się tam pojawiają, to zwykłe randomowe postaci, które mówią to samo co wszędzie. Nic kompletnie na temat wyzwolenia, sytuacji czemu dane miejsce padło otarią bandytów itd. U Redów czy R*, by to nie przeszło. Gdyby w W3 było tyle wiosek i miejsc, to niemal w każdym byłby przynajmniej jeden NPC, który miałby swoją unikalną ścieżkę dialogową, by móc z nim pogadać.
Tu cholernie tego brakuje. Brak w tych miejscach nawet jakiś użytecznych NPCów jak kowale czy sklepikarze. Tacy choćby jak w pierwszym mieście. Od czasu do czasu jakiegoś spotkamy przydrożnego. Zamiast ich nawalić co jakiś czas, to lepiej jakby ich nie było, a w różnych wioskach, byliby jako właśnie karczmarze, sołtysi itp. Dać im nawet jakieś krótkie 2-3 zdania, które opowiedzą. Świat byłby autentyczniejszy. Przez brak takich NPCów świat wydaje się jak jakaś makieta z klonami zombie. Kompletnie nie zachęca do eksploracji tych wiosek, odbijania obozów czy odbicia ze szlaku do jakiegoś skupiska kilku budynków, bo nic za tym nie idzie. Po co mam odbijać kolejny posterunek, jak da mnie jako postaci nizc za tym nie idzie. Jakby chociaż odblokowywały się dzięki temu jakieś postaci, które oferują specjalne wyposażenie, coś unikalnego czego nie zdobędziemy tak łatwo, to miałoby to sens.
Tak naprawdę to taka gra liniowa, z pobocznymi misjami, gdzie od lokalizacji fabularnej, do drugiej fabularnej, jest, mimo że wypełniona w detale i elementy 3D, to jednak pustka.
Idę grać dalej :D
Spoiler:
Czy też waszym zdaniem gra mocno traci w późniejszym etapie, gdy styl i po części gatunek gry się zmienia?
spoiler start
Chodzi o zmianę z delikatnego średniowiecznego fantasy na bardziej steampunkowy styl z tymi wszystkimi rzeczami na parę itp. Same pistolety też już mocno psują nastrój w grze.
spoiler stop
Moim daniem tego jest za dużo. Lepiej jakby ta technologia była jak w Warhamerze, gdzie takie rzeczy są, ale tak rzadko spotykane, że w niektórych krajach uważane jak legenda i bajania.
Gra przez to traci swój charakter, który nomen omen wykreowała, bo w pierwszym kraju spędzamy tyle godzin, że ten klimat w nas wsiąkł.
Na YT wkurzają tylko reklamy wewnątrz filmu, czyli robione przez twórców danego filmu. Tych wyświetlanych przez YT, to z 20 lat nie widziałem. Wcześniej się używało adbloca, a teraz jest YT Premium. W pakiecie rodzinnym wychodzi 10pln na miesiąc, śmiech nie pieniądze.
Przykład z hazardem - można grać w te karty od razu, ale misja z nimi związana, która mniej więcej tłumaczy co i jak jest wile godzin po starcie gry. To samo z barwnikami, czy choćby ujeżdżaniem konia, gdzie misja z tym związana jest też naście godzin po rozpoczęciu.
Przez to nie da się już na YT oglądać podkastów, bo więcej pikania niz rozmowy.
No to chyba słabo patrzyli przy robieniu tych trailerów, bo jest w nich masa błędów. A to brak cieni, a to tekstury 140p, a to nie takie odbicie w szybie, a to odbicie przekręcone o 90 stopni.
Wczoraj ogołociłem całą tę bramę na północy co mamy misje odnalezienia książek związanych z walką halabardą. Nic w tych miejscach gdzie byli bandyci nie było - jedynie zasoby standardowe. Po "wyzwoleniu" nie ma ani jakiegoś NPCa , który być coś dawał - jakis kowal, sprzedawca, czy jakiś inny użyteczny człek - nic. I to też jest problem tych "wyzwalanych" miejsc, że nie dają nam nic za to. Nie ma potrzeby już w to miejsce wracać. W takim Wiedźminie 3, wyzwolenie wioski niemal zawsze coś dawało. A to pojawiał się sklepikarz, a to jakiś NPC z misją. Tu nic takiego nie ma.
Były też w takich miejscach poukrywane skarby. Tu nie ma ani kufrów, ani żadnych miejsc, gdzie można coś "losowego" wydropić.
Przy samym głównym mieście jest masa "mini" wisoek w których nic kompletnie nie ma. Pełno budynków w których pusto.
Są jakieś czasami kufry, ale one nie zawierają wyposażenia, tylko zasoby. Cały system kradzieży przez to leży, bo nie ma po co buszować po domach.
Nie ma tu klasycznej eksploracji rodem ze Skyrima czy nawet Wiedźmina, gdzie dojście do jakiejś wioski, sprawiało, że chciało się ją niemal cała zwiedzić, bo a nuż w tym domku na skraju, będzie jakaś ukryta piwniczka z czymś ciekawym. Tu wiesz od razu, że w tym domku nic nie będzie. Nawet łóżka czasami nie ma. Jedynie jakieś owoce, stymulant dla konia czy drewno.
Konto założone na UA, przy pomocy mojego prywatnego konta bankowego, które mam na UA założone. Konto bankowe ukraińskie. Konto założone podczas pobytu we Lwowie, gdy sobie właśnie zakładałem konto w banku.
Nie używam żadnych proxy, zmiany IP itd. Przecież Steam nie ma w regulaminie żadnego zapisu, że z takiego konta nie mogę korzystać w innym regionie. Nie mogę celowo zmieniać IP, by skorzystać z innych cen. A tego nie robię. Czyli np. podczas kupowania zmieniam IP na UA. Wtedy łamię regulamin. Tylko przy zakupie przez sklep np. CSa nic takiego nie ma miejsca, bo nie kupuje nic bezpośrednio na steam.
To tak jak byłem na wakacjach we Lwowie, grałbym sobie na swoim Polskim koncie. Nie łamie to w żaden sposób regulaminu.
Albo jakby terasz rzesza ukraińców, która mieszka u nas musiała zmienić region Steam na PL, bo tu mieszkają "tymczasowo".
W regulaminie nie ma kompletnie nic coby zabraniało logować się na Swoje konto steam w innym kraju.
Steam wprost mów:
Jeżeli często odwiedzasz różne kraje, sugerujemy wybrać kraj, w którym masz stałe miejsce zamieszkania.
Czyli "SUGERUJE" a nie "NAKAZUJE" zmianę regionu.
ale możesz go zapakować na konia. To samo ze zwierzętami, też je możesz na ramieniu, albo na zadzie konia wieź. Dzięki temu za jednym zamachem możesz dwóch bandytów przewozić, co skraca czas.
Nie wiem, czy to nie dopatrzenie twórców albo nie wiem jak, bandytów da się tylko odwieź do paki. Mimo, że mówią, że jak ich uwolnimy, to się z nami dogadają. Jeden gadał, że ma jakieś tajemnicze rośliny, inny o skarbie. Ktoś wie, czy da się z nimi dogadać?
Gdyby 209 było za dużo, to gracze by nie kupili, a rzucili się momentalnie.
Steam, to nie Sony czy MS, które odgórnie nakazuje, że z konta możesz korzystać tylko w regionie, w którym go założyłeś.
Najpierw miałem to konto na Turcję, a że zmienili ceny, to wyemigrowałem na tereny dawnej Galicji Wschodniej.
To się właśnie nazywa "głosowanie portfelem". Nie pasują mi ceny w PL, to ich tu nie kupuje, a nie jak większość, płacze po forach, a i tak taki G1 wskoczył momentalnie na 2 miejsce w najlepiej sprzedających się grach w Polsce.
Jeżeli myślisz, że Starfild będzie jak Skyrim w kosmosie, to nie to.
Ja tam jak będę kupował, to zapłacę na steam max 100zł w dniu premiery. Mam konto na Ukrainę, a tam w hrywnach wychodzi jakoś 100zł uwzględniając formę doładowania portfela.
Tyle za taką grę mogę dać. Bez przesady, że 209 to dużo. W kluczkarniach pewnie będzie za te 170.
Ale ta gra jest zbyt pusta, by chciało się w nią grać po ukończeniu wszystkich misji. Pusta, jeżeli chodzi o bestiariusz i ilość przedmiotów.
Przeciwników jest tyle, co kot napłakał. Brak tu większej mitologii. To samo z wyposarzeniem - gram już z 30h i nadal mam wszystko niemal z początku gry, bo jest tego mało. Pierścieni, naszyjników i kolczyków nie znalazłem innych niż po jednym modelu. Buty ze dwa rodzaje.
To, co robi ogromne wrażenie po kilku godzinach gry, czyli eksploracja, po nastu godzinach odpycha. Gra jest słaba na starcie, rozwija skrzydła po 10h, by po nastu godzinach, znów zejść do poziomu startowego.
A to dlatego, że odkrywamy, że tak naprawdę za eksploracja nic nie stoi. Wiele miejsc jest pustych, bo blokuje je fabuła, reszta lokacji w zasadzie też pusta. Co z tego, że dojdziesz do jakiejś farmy ja tam nic kompletnie nie ma. Paru NPCów, chatek, w których żadnych dobrych łupów nie ma.
Takie ogromne gry muszą mieć zawartość, która wpływa na eksplorację, czyli mnogość przeciwników i mnogość rzezy do zbierania.
Grze mocno pomógłby mod, który daje możliwość podniesienia wyposażenia pokonanego przeciwnika. To samo z końmi. Nie ma sensu większego ich zbierać, bo nie da się wykorzystać ich wyposażenia, które mają. Po prostu znika, gdy go zarejestrujemy.
Gra potrzebuje zawartości poza fabularnej.
Jedyny plus eksploracji, to widoczki.
Po tych 30h gra dla mnie nie robi już takiego wrażenia w eksploracji jak po kilku. Nie ma sensu łazić po pustej mapie. Po tych nastu godzinach trzeba zająć się tylko fabułą, bo nic więcej ciekawego nie ma.
Najostrzejszą kredką w szkole to ty nie byłeś. Chyba że dopiero w następnej klasie PP będziesz miał, to spoko, podstaw możesz nie ogarniać.
Złote porady - zwiazki zawodowe :D Nie ma nic gorszego niż obecne związki zawodowe. Wszędzie gdzie się pojawiają, to pracownikowi praca się pogarsza. Też jakby mi jakiś związek zawodowy wszedł do firmy i zaczął swoje dyrdymały wymyślać, to bym pracownikom, którzy się zapisali, zjechał z pensji, a finalnie postarałbym się ich zwolnić.
Tak też, robią korpo w których pracowałem - były premie, 13, pójście na rękę, gdy potrzeba było nagłego wolnego, imprezy coroczne i wiele benefitów. Związki się pojawiły, zaczęły swoje durnoty wymyślać i to wszystko się skończyło. Normy do premii tak podniesione, że nie ma szans, by ktokolwiek był w stanie je wyrobić. Teraz, by zarobić to samo, pracownik musi dymać kilkanaście godzin więcej, robiąc nadgodziny, bo tylko tak może jako tako zreperować poniesione straty. A i tak, pracodawca może dać wolne zamiast wypłaty nadgodzin.
A coby nie mówić, to dla normalnego człowiek jednak na sam koniec liczy się to ile w danym roku zarobił, a nie ile przepracował.
Dobre 2 wypłaty w roku pracownicy mają mniej przez niemożliwość wyrobienia premii. Czasy, w których nie było ludzi do pracy juz mineły - z krajów Ameryki Południowej naściągają, tyle ile firma zechce.
Jak w firmie pojawiają się związki, to znak, że już w niej dobrze się nie zarobi i trzeba szukać czegoś nowego.
Może by ktoś tę panią Paulę uświadomił, że pracuje w pracy kreatywnej, a w niej liczy się praca nad projektem, a nie praca na produkcji, która robi non stop. To tak jakby aktor chodził i płakał, że wziął udział w filmie i nie kręcą tego filmu non stop.
W branży growej przy produkcji gier tak jest, że pracuje się dotąd, aż dany projekt się skończy. Potem studio może zaoferować pracę nad kolejnym, ale nie musi i każdy, kto w tym pracuje raczej powinien to ogarniać.
Akurat pani Paula pracuje w takim dziale, który przydatny jest do każdego projektu, więc nabiła te 8 lat.
Epic wywalił 1k osób, bo to trend światowy. Korpo się w końcu budzą i wywalają niepotrzebne osoby. Każdy, kto miał do czynienia z jakimkolwiek korpo, doskonale wie, że jest tam masa osób, które są niepotrzebne, bo to, co robi 4 osoby, może zrobić jedna.
W G1 grałem kilkanaście minut, mimo że w G2 i G3 miałem pewnie po kilkadziesiąt godzin natłuczone i ukończone te obie części kilka razy.
Sterowanie w tym badziewiu było tak debilne, że po kilki minutach lądowało w koszu.
Wyjdzie, obejrzy się kilka filmików i może się kupi, bo chciałbym poznać historię z G1. 100PLN to żaden pieniądz jak za taką grę, o ile będzie to zjadliwe.

Krzyżyk w dół działa i blokuje. Może któryś mod mi koligował, bo je zaktualizowałem i działa teraz.

1000 miejsc jest bez sensu przy obecnym wyglądzie ekwipunku.
Można co prawda pogrupować sobie te same rodzaje przedmiotów, ale nadal odszukanie rzeczy, które np. możemy użyć, albo porównywanie broni, to katorga. Nie wiem czemu oni nie zrobili klasycznego wyglądu, gdzie mamy u góry zakładki z konkretnymi rodzajami.
Mogliby zmienić sterowanie podczas walki. Możliwość zablokowania widoku na przeciwniku, to podstawa w każdej grze, a tu trzeba trzymać przycisk.
To samo z kamerą, która powinna podążać za plecami gracza, a nie, że musimy sami ręcznie ją obracać.
Na PC niech sobie mody zainstalują i z głowy. Ja mam zainstalowany ten, co zwija w jeden stos te same przedmioty, przez co nie zajmują pojedynczego okienka. To już wystarczy. A jak komuś mało, to może sobie zainstalować modyfikacje, która daje dostęp do schowka w każdym miejscu przy pomocy klawisza. Dodatkowo wgrać mod na 9999 miejsca w tej skrytce.
Ciekawe czy scenarzystów w końcu zatrudnili czy odpowiedzialna za to była pani Sophia z działu sprzątanie jak to miało miejsce do tej pory.
Patrząc obiektywnie, to historie z serii GTA, to proste "mafijne" skrypty jakich pełno w kinie klasy G.
Za charakterystykę postaci, że chyba jakiś studenciak musiał odpowiadać, bo coby nie mówić R* nie potrafi napisać dobrze postać, tak by ona wpadła w pamięć. Udaje im się jako tako z głównymi postaciami, ale już poboczne, to nie ma bata.
Jedynie w GTA IV potrafili stworzyć drugo i trzecio planowe postaci, które pamięta się do dziś.
Wymienić antagonistów z GTA V czy innych części oprócz 4, jest mega ciężko.
Dla branzy growej jak i samych graczy informacje wychodzące od Sony, to nadzieja, że ten rynek odżyje pod względem jakościowych produktów. Coby nie mówić, to gdy Sony było jeszcze na gazie, czyli lata Ps1-Ps4, niemal każda ich gra, która wychodziła, biła się o GOTY z pozytywnym skutkiem. Jim zaczął skręcać Sony w bardzo złym kierunku - kilka exów na generacje, a reszta gry-usługi.
Widać, że ten nowy CEO ogarnia, że Sony, to exy singlowe. Zresztą mówi, że mają tyle różnych IP z czasów pierwszych 3 konsol, że nie rozumie czemu Jim z nich nie korzystał i on ma zamiar to zrobić. Sięgnąć po zapomniane perełki z tamtych lat.
To samo jest z Xboxem - też Spencer skręcał Xboxem w stronę bardzą złą dla marki - Xbox do wszystkiego czyli do niczego.
Rok rocznie obiecywał, że następnym roku to Xbox będzie rządził, a co wyszło to wiemy - niemal zero gier z czego 100% dostępne na PC.
Dlatego przyszła generacja Xboxa i PS może być podobna do czasów PS3 i 360, gdzie bili się na dobre gry, a nie usługi. Przynajmniej tego bym chciał.
Czyli dość dobrze zbalansowana gra. Bossowie tacy powinni być, a nie jak np. w grach od FS, czasami jacyś zwykli przeciwnicy przez zrypane pliki kolizyjne są bardziej upierdliwi niż Bossowie nawet gdy mamy dobrze rozwiniętą postać.
W CD też nie są oni jakoś przesadnie trudni. Kwestia odpowiedniego przygotowania.
Tak samo jest ze zwykłymi bandytami, którzy są dalej od głównego miasta.
Wybrałem się po bandytę tego, co jest na wschód obok tego chodzącego drzewa. Jako że postaci praktycznie nie miałem rozwiniętej, bo tu jest zrypane powiadomienie, rozwinąć postać. Miałem może z 4 punkty wydane z 20 dostępnych.
Miecz też jakiś przeciętny, wyposażenie też. Jak trafiłem na watahę 30 bandytów, to nie było szans cokolwiek ugrać. Nawet jakbym z takim dwoma walczyły, to też by to zajęło trochę czasu.
Ogólnie widać, że twórcy jednym z głównych aspektów, na który postawili u przeciwników, jest prędkość ataków. Ci więksi bandyci z halabardami są szybcy jak samuraje. U bosów po prostu to jeszcze zwiększono. W drzewku widziałem tam jakieś aspekty, które pomagają na takich szybkich, więc gra jest w jakimś stopniu na to przygotowana.
Jednym problemem, który mogą napotkać gracze, to sterowanie, które jest zagmatwane. Kompletnie nieintuicyjne. Ataki, które w świecie growym są już niemal standaryzowane, jeżeli chodzi o przyciski, tu są plaga kombinacji. Aż człowiek zapomina jakie ataki ma i co może zrobić. Ktoś kto gra w to na klawiaturze, to musi być niespełna rozumu. Macha palcami po klawiaturze jakby Noktruny Chopina grał.
Da się ukraść konia razem z wyposażeniem?
Taki błąd na darmowe konie:
Mając na plecach niesionego człowieka, można wsiąść na każdego konia bez konsekwencji. Wystarczy odjechać w bezpieczne miejsce i wtedy ukraść. Można też od razu wjechać do stajni z człowiekiem na plecach.
Jest pierwszy duży wydawca, który realnie pomógł polskim graczom
Proszę was, 1 kwietnia dopiero jutro.
Ten wydawca to jakaś miernota, a nie duży wydawca.
Wydawca, który nie wydał przez ostatnie 25 lat żadnej pełnej wersji gry, to według Jakuba duży wydawca xD
Normalna rzecz. Masz produkt, to chcesz, by trafił do jak najszerszej grupy ludzi. Psychologia ludzka w sprzedaży jest kluczowa, dlatego stosuje się różne sztuczki. Facebook zmienił swoją politykę o 180 stopni. Z pokazywania na ścianie tego, co robią znajomi, do pokazywania tego, co danego użytkownika wzbudza największe emocje. Ktoś ma hopla na punkcie polityki i pruje na lewo i prawo, to mu wyświetlają się same polityczne treści, by bardziej go nakręcić.
Co nie zmienia faktu, że nie wymyślono w domenie "rozrywki wirtualnej" nic bardziej rakotwórczego niż rolki, szorty itp.
Ludzie jak zombie siedzą i machają palcem. Jeszcze, aby to były jakieś wartościowe rzeczy, ale to tak nic nieznaczące puste filmiki, że już lepiej położyć się w niebo popatrzeć.
YT akurat ma najgorsze algorytmy. Mimo że mamy suby na kontach o konkretnej tematyce, to i tak na siłę pcha jakieś durnoty. A jak klikniemy taką durnotę, to przez tydzień mamy zalany YT tego typu treściami. Ma sporo kanałów zasubskrybowanych, ale tylko jakiś promil mi pokazuje na głównej, mimo że oglądam większość regularnie.
Paradoksalnie CD wyprzedziło swoje czasy poniekąd. Ta gra bierze ze 100 mechanik z gier z ostatnich 3 dekad, dodając do tego 100 swoich. Przyszłe gry będą porównywane do CD. Ale jak to nie można zrobić tego czy tego? W takim badziewnym CD jakoś się dało zrobić - zwykłe lenistwo twórców. i etc.
Dlaczego uważam, że poniekąd wyprzedziła ta gra czasy? Bo takie światy będą królowały, gdy AI wejdzie do użytku powszechnego. Gdy moc obliczeniowa kompa gracza będzie na tyle duża, by obsłużyć AI, które będzie zarządzało takim światem. Będzie sterowało NPC, i reagowało na to, co gracz robi i chce zrobić. Wielki otwarty świat, naszpikowany mechanikami, ciekawym lore, to idealna piaskownica, tylko potrzeba system zarządzania oparty o AI.
Ile traci się z gry, gdy jakiś NPC coś tam mówi, a my w żadnym aspekcie nie możemy zareagować. Przykład choćby z CD - koleś mówi, że ma dość roboty, walnąłby ją w 3 dupy i poszedł do karczmy się napić. Nic my jako gracz nie jesteśmy w stanie zrobić. Ale gdyby tym NPCem sterowało AI, to już jak najbardziej. Moglibyśmy po prostu za pomocą mikrofonu do niego zagadać o tym, o czym mówił.
Ale takie rzeczy to nie w tej połowie 21w. Może pod koniec wieku.
Ktoś podpowie co się robi z takimi ścianami, które mienią się i po podejściu atakują gracza kolcami, otaczając go, tak jakby był pokryty diamentami? Na mini mapie są zaznaczone takimi jakby wirem. Na dużej mapie nie ma ich w ogóle zaznaczonych. Ikonki pokazują się tylko na minimapie.
Jedna taka ściana jest obok wejścia do Dragon's Stone Chamber. Wejście jest na półce skalnej, a ta ściana po prawej. Między Komnatą a jaskinią.
Pies zje każde mięso, a kto tylko wybrane ryby.
Rozwijanie postaci poprzez wydawanie punktów jest nieintuicyjne. Nie zwracasz uwagi na to za bardzo, co sprawia, że człowiek zapomina rozwijać postać.
Gra ogólnie jest nieintuicyjna. Brak też klasycznego dziennika zapisującego wiedzę o świecie i zdobytych umiejętnościach.
Przez to, że mechanik jest od groma, a kombinacji na padzie jeszcze więcej, człowiek po pewnym czasie zapomina co czym się robiło. Nie ma żadnej podpowiedzi, by sobie to przypomnieć. Trzeba na pałę wciskać kolejne przyciski.
Na samym początku gry miałem jakieś zadanie, gdzie była ściana, która atakowała mnie kolcami - pokrywała postać takimi kolcami diamentowymi. Potem w grze spotykamy sporo takich ścian, ale za chiny ludowe nie jestem w stanie sobie przypomnieć co się z tą ścianą robiło. Próbowałem wszystkiego i nic. I takich sytuacji w grze jest sporo.
Po prostu zrypali sytuacje, nie dając klasycznego dziennika.
Wyciekły fragmenty tego nowego serialu. Uwaga na spoilery.
https://www.youtube.com/watch?v=gtnt84CDP-s
Nigdy takiej gry nie było. Po prostu kiedyś, aby zdobyć patcha trzeba było albo mieć internet i sobie pobrać ze strony producenta lub jakiś fanowski, albo liczyć, że dodadzą do jakiejś gazetki. A tak to grało się w gry z błędami.
Takie GTA III, VC czy SA ma tyle w sobie błędów, że nawet najnowsze wersje ich nie usunęły, tylko powieliły.
To dziś mamy pod tym względem lepsze czasy, bo w tydzień po premierze już sporo błędów zostaje naprawionych. Kiedyś nie było na to szans.
Ale jak? Przecież pisaliście, że Steam zrobił ten ruch, bo akcja PoP miała na to wpływ. Skoro miała na to wpływ i steam dlatego coś podziałał, to chyba powinien uwzględnić Polskę jako kluczową do dostosowania.
Wszystko mogłoby być tańsze - pensje też mogłyby być mniejsze. To chyba dobrze, że jest tanio. Sam kupowałem gry po 250zł, gdzie pensja wynosiła 500 za czasó PS2. Dziś za tydzień pracy jestem wstanie nakupować gier na kilka lat do przodu.
Gry są drogie tylko dla jakiś patusów, którzy siedzą na socjalach, bo w stosunku do zarobków, gry to jedna z tańszych rozrywek, na którą stać każdego. W porównaniu do czasów sprzed dekady czy dwóch, kupno gry to nie jest wydatek połowy pensji.
W porónaniu do innych tegotypu hooby, też wypada dobrze. Gier wartych ogrania w ciągu roku jest 3-4. Książek w tym czasie wartych przeczytania wychodzą dziesiątki. Filmów i seriali też dużo więcej.
Muzyka też robi swoje - jakbyś chciał kupować rzeczywiście wszystko to, co słuchasz, to też niemały majątek trzeba wydać.
Oczywiście, że akcja PoP nie miała na to żadnego wpływu. Na palcach jednej ręki można policzyć twórców, którzy zmienili ceny przez PoP i to sami malutcy. Gdyby to miało jakieś znaczenie, to jednak Steam przyjrzałby się różnym rynkom i zrobił to o co wnioskowali PoP, a nie zwykły zmiana przelicznika jak ma to miejsce co kilka lat. Przecież ta zmiana dla polskiego odbiorcy nic nie zminia - gry są i będą w tej samej cenie.

W sumie Rozdroże Kruków w przedsprzedaży było można kupić za 2zł + koszt wysyłki. Jakaś dyszka wtedy wychodziła.
Nie znam w sumie osoby, która z tej promki wtedy nie skorzystała.
Edit:
A nie, nawet kosztów wysyłki nie trzeba było opłacać. 2.01 wychodziło.
Dla polskich tłumaczeń - AI to szansa, bo jest nadzieja, że nie będzie sztucznej cenzury jak to ma miejsce od praktycznie zawsze. W angielskiej wersji NPC mówi "Fuck you, man", a w polskiej napisy pokazuje "uważaj sobie" albo jescze coś innego.

Życie w Polsce przez ostatnie 2 dekady się diametralnie zmieniło. Nie ma już ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego jak to miało miejsce kilkanaście lat temu. Oczywiście nie mówię o jakiś nierobach czy patologi żyjącej z zasiłków.
Zresztą widać to przy każdej premierze gry - momentalnie jest najlepiej sprzedającą się grą u nas w kraju.
Crimson Desert od 11 czy tam 12 marca gdy wystartowała przedsprzedaż, nie schodzi z 1 miejsca najlepiej sprzedającej się gry w Polsce. Mimo że po drodze była wyprzedaż wiosenna, to żadna inna gra tak dobrze się nie sprzedaje jak teraz CD.
Czyli możecie sobie z lewicą przybić piątkę, bo sami stwierdziliście, że Steam zaktualizował ceny przez akcje PolishOurPrices, co jest ewidentną bzdurą. Steam średnio co 4-5 lat aktualizuje przelicznik. Od ostatniej aktualizacji minęło ponad 4 lata.
Ta sytuacja sprawia, że jako naród nie mamy żadnego wpływu na Gabena i jego przeliczniki. Możemy liczyć tylko na takie akcje jak tak, czyli aktualizowanie przeliczników co jakiś czas przez steam, co robi co kilka lat.
Bo używając takich frazesów, można stwierdzić, że autorka tych portretów też skopiowała je, bo "nie da się stworzyć nic z niczego". Przykład, który kilka lat temu był aktualny, bo teraz już masa takich obrazków.
Na świecie istniało tylko jedno zdjęcie przedstawiające Davida Lincha trzymającego kurę na kolanach. Jedno na cały świat.
Jeżeli twierdzenie, że AI kopiuje jest prawdziwe, to AI powinno wypluć niemal identyczne zdjęcie co to jedno, które naprawdę istniało. A jednak nie było w stanie nawet się do tego zbliżyć, tylko tworzyło całkiem inne zdjęcia przedstawiające Lincha z kurą.
Aby wykreować takie porterty, jakie wykreowała ta grafik, musiała nakarmić swój mózg danymi - bez tych danych nie byłaby w stanie ich stworzyć. Czy wszystkie dane jakimi nakarmiła mózg pozyskała w uczciwy sposób? Wszystkie grafiki, filmy, materiały itd w internecie, jakie przez całe życie zobaczyła na 100% pochodziły z legalnych źródeł - wątpie. Wszystko, co zobaczyła, doświadczyła, wykonała itd. to dane, które wpływają na to, jak narysowała te portrety. Gdyby przez całe żcyie nie pozyskała danych "co to jest portret", to nie narysowałaby tych postaci w formie portretu.
Jeżeli powiesz jakiemuś człowiekowi z plemienia Himba by narysował Dziwonię - to narysuje jakąś abstrakcje, bo po prostu brak mu danych.
Ale jak mu powiesz, że to ptak, to już narysuje coś na wzór wszystkich ptaków, jakie w życiu widział. A jak dodasz, że jest brązowo czerwony, to jeszcze dokładniej narysuje. Im więcej danych mu dasz, tym dokładniej odwzoruje to, co chcesz.
Bez danych nic nie stworzysz. Wszystko, co "wymyślasz" jest pochodną wszystkich danych, które dostarczyłeś do mózgu.
Żaden serwis oferujący sprzedaż online nie narzuca mi rzeczy, których nie chce. Skoro na koncie mam 100 rpgów i żadnej gry piłkarskiej, to mogą i dać mi ja za 1pln i tak nie kupię, bo po prostu w to nie gram.
Masz przykład z Amazon Prime i Epiciem - co miesiąc rozdają sporo gier, a i tak do konta przypisuje się nieliczne mimo, że są za free.
Ale oczywiście zobaczymy jak to będzie. To zwykłe korpo jak każe nastawione na zysk. Jak im wyjdzie z tabelek, że lepiej promować coś, czego racz i tak nie kupi, bo jakiś cudem jednak się zdecyduje, to tak będą robić.
W zasadzie każdy sklep online tak działa. Nic w tym nadzwyczajnego nie ma. Normalna rzecz, że sklep chce nakłonić użytkownika do kupna w ich sklepie, dlatego daje mu spersonalizowane oferty.
Na Amazonie czy Allegro każdy dostaje indywidualne kupony na dane kategorie, w zależności jak często w tych kategoriach robi zakupy. Mega fajna opcja, bo często wpada kupon 100 mins 20. A na Amazonie nawet 70 - 20.
AliExpress to chyba mistrzowie w tej kwestii. Wystarczy dodać produkt do koszyka, nie kupić przez jakiś czas i wlatuje promka niemal tak dobra jak dla nowego użytkownika.
Fajnie, że Sony idzie w tym kierunku. Po co mi zniżki na jakieś pierdoły, w które nie gram? Lepiej dostać spersonalizowaną na dany gatunek.
Czyli takie piarowe pierdolamento. Jak AI wejdzie do powszechnego użytku w grach, to ten koleś pierwszy powie, że od zawsze wierzył, że AI to przyszłość.
Dla docelowego konsumenta nie ma znaczenia kto stworzył produkt, tylko jego jakość.
Gdy ludziom powie się, że daną grafikę stworzyło AI, to obecnie część mniej inteligentna będzie wylewać żale, ale jak im się powie, że jednak człowiek, to oki.
Tak było z portretami do Mandor Lords, gdzie pseudo gracze rzucili się na autora, że portrety wygenerowało AI. Zbesztali autora, że takie gówno wrzucił do gry. Jak się okazało, że jednak to projektantka stworzyła od zera, to nagle grafiki spoko. Mimo że AI było w tamtym monecie stworzyć identyczne portrety.
Każda technologia jest dobra, jak przynosi dobre efekty dla odbiorcy ostatecznego.
Też się w końcu skusiłem, bo zbyt wiele spoilerów do mnie trafiało. 180pln, to nie pieniądz jak za taką grę.
Po 4h, można śmiało stwierdzić, że twórcy wrzucili do tej gry ze 100 mechanik z wszystkich niemal gier z ostatnich 2 dekad, dodając ze 100 swoich. A jak dodamy do tego własną kreatywność, łącząc różne mechaniki, to jeszcze więcej.
CD będzie taką grą, do której będą porównywalne nowe tytuły, jeżeli chodzi o mechaniki. Nie ma drugiej takiej produkcji, która zebrałaby tyle mechanik i je wrzuciła. Dodatkowo ma masę rozwiązań, które są nowością i dodają imersywności. Wiele wymyślnych przez Perłową Otchłań mechanik trafi do następnych gier RPG.
Co do optymalizacji, to też jedna z lepszych pod tym względem gier.
Po 1h wgrałem moda na zmianę grafiki, bo ta natywna jest prześwietlona.
Fabularnie, to bardzo przeciętna gra. To taka gra do szwendania i robienia wszystkiego, co się chce, tylko nie fabuły.
Skyrim pod tym względem może tylko się z tym równać, tylko w nim mało mechanik było i tak naprawdę za wiele nie dało się robić.
Co na pewno Skyrim robi lepiej, to otwartość świata. Moim zdaniem twórcy CD popełnili błąd, nie tworząc gry w pełni otwartej, tak jak jest Skyrim.
W pełno otwartą rozumiem to jako, możliwość pójścia niemal wszędzie gdzie się chce, gdy nie robimy misji głównych i tam coś ciekawego będzie dla nas dostępne niemal od początku. W Skyrimie widząc jakieś wzgórze i idąc za nie, trafiało się do jakiejś wioski czy innej miejscówki i niezależnie od poziomu rozwinięcia fabuły, było tam co robić. W CD niestety wiele takich aktywności i miejsc jest poblokowanych przez fabułę główną. Dlatego CD na tym dużo traci, bo tak naprawdę nie wiem, czy w danym miejscu coś jeszcze powinno być, czy to tyle.
Po tych 4h to dla mnie na tę chwilę takie 6,5 - 7 na 10. Gdyby ta otwartość świata była większa, to takie 7.5-8
Minie jeszcze wiele lat, zanim to będzie działać natywnie w jakości nieodbiegającej, od klasycznego renderowania. To dopiero pierwsza wersja. Pierwsze video AI jedzącego spaghetti przez Smitha też były tragiczne, a dziś nieodróżnialne od nagrania prawdziwego.
Z technologią, która jest w DLSS5 też tak pewnie będzie. Zapewne najpier wykrozystają to w przerywnikach filmowych w grach.
To będzie dobra technologia dla małych deweloperów, bo nie będą musieli tworzyć gry w konkretnym stylu, tylko zrobi to AI.
Raz gracz sobie przejdzie w stylu fotorealistycznym a jak mu się znudzi, to w kreskówkowym.
Tylko to raczej w drugiej połowie 21w, a nie w najbliższych latach.
https://www.youtube.com/watch?v=XlSBlBvfGVI
Ciekawe, kiedy jakiś redditowiec zrobi kupę o to, że w tej grze można zrzucać z klifu zwierzęta.
Chyba do tej pory nie było takiej gry, w której można było tak bez celu po prostu wziąć jakieś zwierze i rzucić nim w otchłań - lawctwo narobi w gacie, jak odkryją tę mechanikę :D
I koleś ma racje. AI to zwykłe narzędzi jak każde inne. Niczym to się nie różni od np. AI w silnikach gry, które optymalizuje kod, podpowiada twórcy co powinien dalej wpisać, czy rozstawia drzewka po mapce, tak, by nie trzeba było ręcznie tego robić.
AI to przyszłość gejmingu. Jedyna nadzieja, że gry przejdą kolejną rewolucję, bo tak naprawdę, to stoimy od prawie 2 dekad w miejscu, jeżeli chodzi o rewolucyjne rozwiązania w tej branży.
Twórcy CD powinni przeprosić za jakość tych obrazków, a nie, że są AI, bo byle szympans jest w stanie lepsze wypromptować. Przeprosić za to, że nie wyłapali tego wcześniej (jeżeli celowo tego nie zostawili), nie dali dobrej jakości.
Coby nie mówić, to działa tylko w jedną stronę o dziwo. Aktor jest atakowany za to, że jest czarny i nie pasuje on do danej roli. Dziwne, bo w świecie, gdzie największymi rasistami są czarni, w filmach zawsze obrywa się czarnym.
Gdy w filmowej adaptacji Harrego zastąpiono kilka dla fabuły kluczowych postaci z czarnych na białych, nikt afery nie robił. Ba, nawet pewno mało kto o tych zmianach pamięta.
A filmowy Harry, to fenomen, bo zastąpiono tak kilka postaci - czarnych na białych, w momencie, gdy okazało się, że dana postać ma odegrać ważną rolę w kolejnych częściach.
Filmy były kręcone wraz z wydawaniem kolejnych książek, więc twórcy nie wiedzieli, czy jakaś poboczna postać z Kamienia, nie odegra większej roli później. I tak też się z kilkoma postaciami czarnoskórymi stało.
Atak w stronę aktora, którego pracą jest aktorstwo, to po prostu objaw zezwierzęcenia takiego atakującego osobnika.
Winne jest studio o ludzie za to odpowiedzialni, bo wiadomo, że stoi za tym konkretny cel, który nie jest kompletnie związany z tym, czy dany aktor będzie dobry grając daną postać.
W takim Stafildzie na samym początku w pierwszej lokacji zapomnieli wgrać tekstury normalnej rozdzielczości, tylko dali jakieś testowe i też nikt tego nie zauważył. Chyba nawet do tej pory tego nie poprawili. Ta gra jest zbyt wielka, by dało się każdy element dopilnować.
E tam, to celowy zabieg. Nie da się niechcący stworzyć tak fatalnych grafik. Nawet najprostsze modele robią to lepiej.
Chyba że osoby, które miały to wykonać były takimi partaczami, że nawet to zrypali.
Nic złego w tym nie ma, że wykorzystali AI do takich grafik. Mogli to po prostu zrobić dobrze.
Dla odbiorcy nie ma to kompletnie znaczenia, czy te obrazy byłby zrobione przez AI, czy nie jeżeli miałby jakość dostosowaną do reszty produktu.

Dziś gracze kupują popularnością, a nie jakością. Łykają każde badziewie, jeżeli zrobi się o nim dość głośno. Raz w roku trafia się taki tytuł, gdzie na fali rozdmuchanych artykułów i przepychanek graczy, zyskuje jakiś crap. DC mimo tylu narzekań jest w Polsce bestselerem, mimo że trwa obecnie wyprzedaż na Steam.
Pooglądałem trochę grę u Wagona i wychodzi na to, że to zlepek wszystkich najlepszych rzeczy z różnych gier. Tylko że każdy element jest wykonany średnio. No i twórcy zapomnieli o fabule. Wzięli system z Dark Solsów, czyli najgorszego możliwego sposobu opowiadania historii. Jest jakaś szczątkowa, a przez to, że mamy z góry narzuconego bohatera, nie da się grać jako bohater znikąd, który sobie przemierza świat. Gdyby postawili na narrację taką jak w Wiedźminie, CP2077, RDR2 czy grach od Sony, to byłoby o wiele lepiej. Piaskownica jest, kwestia, by ją zapełnić fabułą, bo sam gracz nie może tego zrobić.

Mimo że obecnie trwa wyprzedaż na Steam, to właśnie CD jest u nas w Polsce bestselerem. Nagonka na grę jednak przyniosła efekt, bo ludzie się rzucili na grę. Crap za 300zł, to jasny znak dla deweloperów, że nie ma co się starać, wysilać, dawać z siebie wszystko co najlepsze - przeciętny gracz kupi wszystko o czym jest głośno.
Jak widać po steam, przynosi to efekt pozytywny, bo gra jest bestselerem, mimo że obecnie trwa wyprzedaż na steam, więc logicznym byłoby, że jakaś gra z wyprzedaży będzie bestselerem, a nie taki crap jak to.
Gra jest bestselerem nie tylko na zachodnich rynkach, ale jak widać na steam w Polsce też ludzie się na nią rzucili - też u nas na 1 miejscu.
Dziś przeciętny gracz kupuje wszytko, o czym jest głośno, nieważne, że CD, to zwykły MMO dla singlowej rozrywki, czyli badziewie, którego nawet nie warto odpalać.
Napisałem, że to celowe działanie twórców, uzasadniłem, dlaczego tak sądzę, a Ty wyjeżdżasz z jakimiś wygenerowanymi obrazkami.
O co ci z tymi obrazkami chodzi, które wrzuciłeś?
W sumie to Twoje obrazki idealnie podsumowywują, że moje uzasadnienie ma racje bytu, bo nawet Ty wykorzystując AI nie byłeś w stanie stworzyć tak słabego obrazka, jak twórcy tej gry. I o to w tym chodzi.
By zrobić tak słaba jakość obrazka jak ten w grze CD, twórcy musieli to zrobić celowo.
Sam przecież wrzuciłem zdjęcie, które jest 100 razy lepsze, nie spędzając nad tym 5s niż to z gry.

Zwykły przykład jak twórcy przewidują co mogą zrobić ludzie o małym IQ, by następnie wykorzystać to na swoją korzyść.
Dobrze wiedzą, że mało inteligentna część społeczeństwa wylewa frustrację na wszystko, co jest związane z AI, więc wrzucili obrazek wygenerowany przez AI w taki sposób, by z daleka było widać, że to AI. Baran jeden z drugim będzie krzyczał i robił darmową reklamę.
GTA VI wychodzi w tym roku, a o niej nie mówi się tyle, co o CD. Zabieg się udał. Jest głośno, ludzie pójdą pooglądać gempleje i jakaś cześć kupi.
Dlaczego uważam, że to celowy zabieg? Bo to zdjęcie jest tak fatalnej jakości, że musiało być celowo tak przerobione. Nawet najgorszy obecnie generator obrazów, nie robi takiego badziewia. Nawet korzystając z jakiś starych generatorów sprzed kilku lat, trzeba celowo napisać tak prompta, by dostać taką jakość.
Wygląda mega dobrze. Przy takim starfildzie, to jest przepaść nie generacyjna, a wręcz kilkugeneracyjna.
A warto dodać, że w podanym przykładzie ze Starfildem, jest on już spatchowany przez Bete, gdzie poprawili twarze. Z oryginalną wersją tę przepaść, byłoby widać jeszcze bardziej.
Bardziej w oczy rzuca się jakość reszty komponentów modeli ludzi jak ubrania. Praca światłocienia na nich robi wrażenie.
Darmowa technologiczna aktualizacja Cyberpunka 2077 w wersji na konsolę PS5 nadchodzi — więcej szczegółów w nadchodzących tygodniach!
Najlepsze jest to, że musieli potem w komentarzu dopisać, że to patch, a nie coś, co zawiera jakieś DLC czy inne tego typu dodatki jak misje, czy nowe ubrania, bo gracze są tak głupi, że dziś trzeba im wszystko tłumaczyć. Nie ogarniają nawet czym jest patch.
Xbox to niezłe skrajności. Ta wersja się nie chciała spalić podczas pożaru, a inne wersje same wywołują pożar, przez fabryczny błąd z kondensatorami, które wybuchają jak popcorn w mikrofali :)
Ja piszę ze swojej perspektywy. Dla mnie używanie kabla do ładowania, to prehistoria. W domu mam meble w wbudowanymi ładowarkami. Kładę na stoliku nocnym i się ładuje, na blacie kuchennym się ładuje. To samo w aucie, przypinam do uchwytu i się ładuje. Nie ma potrzeby ładowania kablem, bo tylko robi się plątanina. Wiadomo, że jak ktoś często potrzebuje ładować telefon w bardzo szybkim czasie, to po kablu będzie te naście minut szybciej przy telefonach, które obsługuję np. 150w.
A ktoś w ogóle korzystać z portów w telefonie? Jedynym chyba tylko sensowny wykorzystaniem portów w obecnych telefonach, jest podpięcie zewnętrznego dysku, by nagrywać filmy w maksymalnej jakości. Dobre 7 lat nie podpinałem pod żadne gniazdo coś do telefonu.
Słuchawki i tego typu peryferia są bezprzewodowe. Ładowanie indukcyjne, power bank na maksejfa.
Ale to naprawdę nikogo. Przecież w poprzedniej generacji Xboxa, wsteczna była uważana za największą porażkę MS, jeżeli chodzi o tamtą konsolę. Porażkę pod względem zainteresowania, gdzie ludzi grających w gry we wstecznej na xboxie było niewiele - swego czasu MS podawał, że to 1.5%. A osób, które pograły dłużej w te gry, to juz w błędzie statystycznym się znajdowały.
W tej generacji raczej lepiej nie jest, bo MS w żadnych danych nigdy się tym nie pochwalił, a oni lubią cyferki.
Bo praktycznie wszystko sobie moge wyobrazic bez AI.
To jest clou Twojej wypowiedzi - wyobrazić, a dzięki tej ich technologi będziesz mógł sobie te wyobrażenia zmaterializować ;)
Oczywiście za kilka lat, jak technologia i moce obliczeniowe się zwiększą.
AI coby nie mówić to przyszłość gejmingu i ona jako jedyna może dać grom coś nowego i przełomowego. Dlatego, że można przy jej pomocy stworzyć nowe mechaniki gempleju.
Obiektywnie patrząc, to wszystkie gatunki growe stoją w miejscu od nastu lat.
Warto jeszcze wziąć pod uwagę Vavle, bo oni też mają wypuścić PC w formie konsoli, więc MS nie będzie mógł też za bardzo polecieć w kulki i wypuścić byle co.
To będzie ciekawy pojedynek, bo obie konsole obsłużą tę samą bazę gier. Chyba że MS da jakieś topowe exy, które uruchomia się tylko u nich. Tylko że jak uruchomią się na xboxie pcetowym, to da radę je pewnie na sprzęcie od Vavle.
Moim zdaniem MS musi tego xboxa wypuścić jak najmocniejszego się tylko da, bo tylko mocą będą w stanie powalczyć z Vave.
Jeżeli szefostwo Xboxa i PS w nowej generacji zrobi to, co obiecuje, a widać już powoli efekty, to 10 generacja może być porównywalna z 6. Sony wraca do exów singlowych, porzuca gry-usługi, chce oprócz nowych IP, wskrzesić te z czasów właśnie choćby PS2, a MS celuje w szerszy rynek, robiąc konsolę bardziej otwartą, w zasadzie przejmując też rynek PC. Jak dorzucą jeszcze gry, to będzie spoko. Do tego wchodzi Vavle w segment Xboxa. Coby nie mówić, to jednymi z najlepszych gier na Xboxie i PS, były exey. Konsole exami stoją i powrót do nich, to bardzo dobry ruch.
Jako posiadacz zarówno PC, Xboxa i PS5, dla mnie w nowej generacji będzie też liczyło się to jaki system będzie stał na konsoli od MS i Vavle. Na rynku PC nie ma obecnie systemu typowo pod gry, tak aby PC postawić jak konsole obok TV i korzystać z niego jak właśnie z klasycznej konsoli. Jest z tym zawsze problem. Obecnie korzystam z WIn11 i modyfikacji AtlasOS i Playnite - plus kilka mniejszych modów. Dlatego najbardziej w nowej generacji czekam na czysty i prosty system operacyjny z filingiem konsolowym, który pozwoli mi uruchomić gry PC. Wtedy wystarczy mi tylko PS6 oraz sprzęt od Vavle bądź MS.
Jim postawił na gry-usługi w 9 generacji, a że BP blisko współpracowało, potrzebowali firm, które te gry będą robić, to ich kupili i zrestrukturyzowali. Nishino mówił, że z takimi grami chce skończyć, to zaczął sprzątać. Mógł nie zamykać tego studia, tylko właśnie na nowo ich przebranżowić. Nie mamy wglądu w efektywność finansową, więc nie wiadomo czy lepiej było na nowo poszukać 60 pare osób, a 60 parę zwolnić, czy pieniądze przerzucić na inny projekt. Widocznie z tabelek wyszło im, że ta firma nie jest warta kolejnej przebudowy.
Z perspektywy przyszłości i obietnic nowego CEO, ich zamkniecie, to dobra rzecz, bo gracze nie chcą gier usług, a tacy ludzie tam zostali zatrudnieni.
Szkoda, że akurat trafiło na czasy rządzące przez Jimiego. Gdyby to było teraz, to Nishino kupując BP, pewnie kupiłby je z myślą o remasterach i nowych grach singlowych. Nie zmieniałby całej kadry tej firmy, tylko dał pracować nad kolejnymi remasterami czy całkiem nowym IP. Osobiście wolałbym tę drugą opcję, tylko czasu nie cofniemy.
po zamknięciu Bluepoint Games
No to też bardzo dobra wiadomość, świadcząca o tym, że nowy CEO sprząta po Jimim. Przecież Bluepoint Games nie zrobiło ani jednej gry singlowej, ani jednego remastera/rimejka za czasów Sony. Nie mieli nawet w żadnych planach tworzenia takiej gry. Po ich zakupie Sony przebranżowiło ich na studio robiące gry-usługi. Bluepoint Games pracowało tylko i wyłącznie nad takimi grami. Praktycznie większość kadry BP w tamtym czasie się zmieniła. Nishino od samego początku mówił, że rezygnuje z gier-usług, więc zamkniecie studia, które robiło dla nich gry-usługi przetapiając kolejną kasę, to bardzo dobra wiadomość.