Jeżeli R* zrobi z GTA6 to samo co z poprzednimi częściami, to na PC nie dostaniesz ulepszonej wersji, tylko wręcz okrojoną. Tak było z poprzednimi grami, gdzie wycięto z wersji PC niektóre mechaniki gry i inne elementy. Dopiero po latach moderzy poprzywracali je w wersji PC.
Gdzie ja napisałem, że pirackie gry są czyste? Jak się je pobiera z pirackich stron, to oczywiste, że nie są, ale dziś tak piractwo nie wygląda. Pirat pobiera bezpośrednio ze stima. W 100% bezpiecznie.
Wersja Hypervison, to zwykła wersja zawierająca masę malewrów. Wrzuca to ta sama osoba - Tekone - znana w świecie piratów jako rozprzestrzeniacz malwerów w programach wszelkiego rodzaju.
Przecież gra chodzi w stałych 60 klatkach bez spadków na PS4. Gra nie sprawia żadnych problemów, gdy gra się w 60. W grze nie ma żadnych mechanik opartych o klatkarz, więc naliczanie trafień i inne liczenie, działa tak samo w 30, jak i 60.
To samo z animacjami. Gra się o wiele lepiej w 60.
Nic odkrywczego. Sony wypuszcza większość swoich gier w remasterach/rimejkach z czasów ps3/ps4, a Bloodborne, to jedna z najpopularniejszych ich gier. Nie ma najmniejszego powodu, by samo Sony z jakiejś akurat przyczyny tej jednej produkcji nie chciałoby wydać na nowo. Szczególnie że są mody, które odblokowywują 60 klatek i gra się nie wysypuje.
Musi być jakiś większy problem właśnie z ludźmi/prawami odpowiedzialnymi za tę grę.
Gdyby brać pod uwagę scenariusz jako odrębne dzieło, to Ekspedycja, to dość przeciętna produkcja. Jak na medium jakimi są gry, to jest spoko. Historia dość sztampowa, jakich setki w książkach, filmach czy właśnie grach. Postaci mało charakterystyczne, bez większego polotu. Nie ma tam żadnego charakteru, który mógłby być po latach zapamiętany jak Wiedźmin, Morgan czy Henryk.
Jak ktoś mówi "nigdy" w kontekście AI, to musi mieć mega ograniczone postrzeganie świata. Ograniczoną wyobraźnie, a to nie jest dobra cecha w zawodzie kreatywnym, jakimi są gry. Taki ananasy to samo mówiły kilka lat temu o grafice, filmach, zdjęciach czy muzyce - a jak dziś to wygląda, każdy widzi.
Sztuka to utwór, który oddziałuje na naszą duszę. Twórca dzieła nie jest specjalnie ważny. Podbija wartość i emocjonalność dzieła, ale nie jest kluczowy w tworzeniu sztuki. Przykład Picasso, gdzie obrazy z tzw. "późnego Picasso", nawet najbardziej pozbawiony gustu człowiek, nie chce sobie ich na ścianie powiesić. Nawet jego najbardziej znane dzieło "Stary Gitarzysta", gdyby nie dorobiona ideologia i wydarzenia historyczne, nie byłby niczym wybitnym. Dopiero spojrzenie na kontekst historyczny sprawia, że obraz porusza. Przynajmniej wiemy, że nie musi to być twórca ludzki. Przykład juz klasycznego słonia, który namalował obrazy, a ludzie, który nie wiedzieli, że to zwierze namalowało, zachwycali się tymi obrazami i bili o kupno. Ludzie, którzy na sztuce znają się nie od dziś.
Na przeciętnego człowieka sztuka działa na dość podstawowym poziomie emocjonalnym. Dopiero jak ktoś się zagłębi w temat danego rodzaju sztuki, jest w stanie wyciągnąć więcej. Gdy mamy pojęcie jak komponuje się muzykę fortepianową, to możemy głębiej doświadczyć utworu, bo wiemy jaki majstersztykiem jest dany utwór. Tu może być delikatna przewaga nad sztuka zrobioną przez człowieka, a AI.
Warto dodać, że R* ma tendencje do wycinania różnych bajerów odnośnie fizyki czy też szeroko pojętej zawartości, względem wydań PC.
Pełnoprawną grą, która ma wszystko jest to wydanie na PS3. To Samo z GTA V - też najbogatszą wersją jest ta z PS3 i Xboxa 360.
Wersje PC wykastrowano z niektórych elementów fizyki czy świata.
Na PC są mody, które przywracają te skasowane rzeczy.
Gracze to chyba najgłupsza grupa popkulturowa.
CEO mówi, że nie chce klasycznych konsol, chce gry usługi, nie chce eksów, nie chce gier typowo singlowych - źle.
Właściciel zmienia CEO na takiego, który chce przywrócić markę do korzeni, postawić na to, co było główny, core podczas największych sukcesów - gracze, że źle
Te gry usługi, które teraz Sony próbuje, to pozostałość po Jimim, poprzednim CEO. Zbyt dużo kasy władowano w to, by tak można było przekreślić wszystkie projekty. I tak nowy CEO sporo pozamykał gier usług, które były w planach.
Za czasów Jimiego, Sony skręcało w stronę gier usług, ale na szczęście się obudzili i zmienili CEO.
Ten jest za wskrzeszaniem marek, które od dawna nie miały nowej części, za projektami singlowymi i klasycznym podejściem do konsoli.
W Sony jest ta sama sytuacja co obecnie w Xboxie. Nowy CEO musi sprzątać po starym. Plusem w Sony jest to, że wcześniej zmienili CEO, przez co mógł pozamykać projekty, które miały dalszą datę premiery. Na szczęści nowy CEO Sony, jasno i klarownie deklaruje, że dla neigo liczą się gry singiel i robienie gier we franczyzach, które Sony ma. Głównie gier z czasów PS2 - na to mówił, że będzie stawiał. Tylko potrzeba na to trochę czasu. Musi pozamykać projekty rozpoczęte jeszcze za czasów Jima. Kilka projektów pozamykał, ale wszystkiego nie da rady, bo są na zbyt późnym etapie.
Tak samo teraz jest w MS w dziale growym - nowa CEO już nic specjalnego z przyszłą generacją nie zrobi, bo zbyt dużo juz zostało zrobione. W zasadzie rok przed premierą nowej generacji zmienili CEO. Nie da rady posprzątać po Spencerze. Następna generacja Xboxa nadal będzie nosiła imię Spencera.
Branża wciąż nie może pogodzić się z zamknięciem Bluepoint Games przez Sony. A autor skąd takie rewelacje bierze?
Po giełdzie kompletnie tego nie widać, to jedyny wyznacznik. Rynek kompletnie nie zareagował na to wydarzenie.
Nie mają prototypów ani nie są na początkowym etapie nowej generacji, tylko są już na etapie finalizacji. Nowa generacja miała mieć premierę w 27, ale pewnie przez ceny ramu może trochę się opóźnić. Rok przed premierą to oni już mają całą machnę nowej generacji rozkręconą do maksa. Ona już nic w tej nowej generacji nie zrobi, bo jest za późno. MS ma rozgrzebane wiele gier, które zapowiedział przed startem obecnej generacji plus te kupione. Nie powie nagle, że zerujemy i idziemy w tę stronę czy w tamtą.
Przyszła w najgorszym możliwym momencie, bo będzie rozliczana za plany poprzedników.
Przecież ten koleś z SCG Studio ma racje - nie warto zmieniać cen i poświęcać czas na coś, co nie przyniesie finalnego większego zysku niż czas i zasoby na to poświęcone.
Dokładnie to samo robi praktycznie każda firma sprzedającą na Steam - wychodzi im z tabelek w ecelu, że nie warto zawracać sobie głowy dostosowywanie cen do rynku. Ludzie myślą, że to tylko zwykłe kliknięcie w poszczególne okienko na steam i ręczna zmiana. Dla firmy liczą się dane - musi mieć badanie, które jasno wskaże, jaka jest odpowiednia cena dla danego kraju. To nie jest tak, że szef powie, do jakiegoś pracownika, by pozmieniał - muszą mieć badanie rynku. Bo jak jest odpowiednia cena w PLN dla gry kosztującej 59.99E? Dlaczego akurat taka, a nie inna? Muszą być na to analizy rynkowe. Dlatego w exelu wychodzi im, że zabawa w to nie ma sensu.
Gdyby miało to przełożenie na zyski większe niż wydatki na to poświęcone, każde korpo zrobiłoby to w pierwszej kolejności.
Dla rynku growego gorzej nie będzie niż ze Spencerem. Przynajmniej może ta babka, nie będzie na każdym ShowCascie opowiadać, że juz przyszły rok, to będzie ten wyczekiwany rok Xboxa. MS w tej i poprzedniej generacji dał tyle dobrych gier ile za czasów 360 w pół roku. Pod względem ilości i jakości MS, to chyba najgorsza firma. Tak ogromnego spadku ilości wypuszczanych gier i ich jakości, nie zanotowała chyba żadna korporacja, robiąca za złotych czasów dużo gier.
Nie bierzesz jednej kluczowej rzeczy pod uwagę - czasu. W takich molochach jak MS, nie robi się zmian z dnia na dzień.
Piszesz w kontekście tej nowej pracownicy jakby ona już w tym MS na tym stanowisku za Spencera pracowała od kilku ładnych lat.
Xbox jako pc, gry na PS itd. to pomysły Spencera, a nie jej. To są daleko idące poczynania, które MS wraz ze Spencerem ustalili pewnie spory kawał czasu temu.
To tak jak niektórzy pruli się na nowego CO Sony o niektóre gry Usługi, z którymi nie miał nic wspólnego.
Zmiany, które planuje ta nowa, będą widoczne w MS dopiero pewnie po następnej generacji. Ta następna jest już zaplanowana przez Spencera i spółkę i niewiele się zmieni.
Więc zrzucanie na nią, błędów spencera i jego planów, jest idotyczne.
Czyli w MS nic się nie zmieniło. Ze Spencerem było dokłądnie to samo - wszystko co mówił trzeba było włożyć miedzy bajki.
Co roku świat growy cisnął żarty ze Spencere, że ten kolejny raz opowiada, że już przyszły rok to będzie rok Xboxa.
Nie było chyba w historii gejmingu na stanowisku tak wysoki, takiego bajkopisarza jak Spencer.
Zależy od stabilności. Stabilne 30 czy stabilne 60, nie ma większego znaczenia dla zwykłego grania.
Ludzki mózg szybko się przestawia. Grając na PC w 60, przesiadając się na 30 na PS, widać różnicę, ale po kilku minutach, się człowiek przyzwyczaja i nie robi to różnicy.
Jak ktoś gra zawodowo w grach esportowych, to jak najbardziej im więcej, tym lepiej.
Żadne prawo nie zmusi corpo do trzymania serwerów dla gier multi czy udostępnienia serwerów publicznie albo dodania trybu offline do gier, które są multi. A korpo tak zrobi, że każda gra będzie multi. Tak jak jest właśnie z Codem, NFSami czy choćby DIablo.
Problemem jest to, że gracze dali sobie odebrać gry. Gry się wypożycza i licencje można stracić w każdej chwili, bo umowa licencyjna jest pełnoprawną umową. Nikt tych umów nie ruszy, bo to dotyczy całego rynku wytwórczego, od gier, po filmy, seriale, muzykę i inne cyfrowe rzeczy.
Dużą część ruchu odsprzedażowego zrobiły iphony, które miały wadę fabryczna w lakierze. Głownie kolor Cosmic Orange, który po dosć szybkim czasie sie utleniał, przez co telefon miał niestandardowy kolor. To jest powód dużego ruchu w odsprzedaży.
Jak zwykle na gry-onlnie, autor coś tam skopiował z zagranicznego internetu, nie doinformował i coś gada o jakiś inwestycjach :D
Pandemia jasno pokazała, że spora część pracowników jest po prostu niepotrzebna, a AI tylko dołożyło cegiełkę.
Każdy, kto choć przez chwilę miał do czynienia z jakimkolwiek kropo, czy to mały jak Gry-Online, czy dużym jak Meta, widział tam masę osób, które są, bo są. Kilka osób robi rzeczy, które normalnie wykonałaby jedna/dwie.
W jednym korpo kierownik danej zmiany miał do dyspozycji, zastępcę, koordynatora i lidera. Po pandemii został tylko kierownik i lider. Robią we dwie osoby to, co wcześniej robiły 4. De facto wystarczyłby sam lider, ale potrzeba też kogoś w razie problemów.
Trochę też to co mówi Altman jest smutne, bo dożyliśmy czasów, że firma prywatna musi się tłumaczyć czemu redukuje kadrę.
Po prstu - jesteś nie potrzebny, bo nowe technologie, bo coś tam, to cie zwalniamy, a nie musimy w meistrimie opowiadać, że AI, pandemia itd.
Martin lubi historię szczególnie tę opowiadająca o potyczkach. Upodobał sobie dość mocno daleki wchód. Dla zachodniego odbiory, to idealne połączenie, bo mało kto interesuje się dalekowschodnia historią, więc różne sytuacje z jego powieści, dla nich są świeżością.
W samej Sadze da się zrobić wielką listę wydarzeń historycznych, czasami wręcz przeniesionych niemal 1 do 1 z adaptacja do świata Westeros. Sam Dankan pewnie też jest jakąś inspiracją - moze William Marszal albo ktoś właśnie z dalekiego wschodu.
Autor artykułu jak zwykle nie ma pojecia o czym pisze - sandard na Golu.
Nie jest to kontynuacja Wukonga tylko Black Myth.
To tak jakby Gaffke napisał, że Twardowski, to kontynuacja Smoka - Legendy Polskie od Allegro.
Ten materiał wypuścili teraz, bo postać z nadchodzącej gry, to bóstwo, które czci się właśnie przed nowym rokiem.
Autor też używa sequela - nie wiadomo czy to akcja będzie działa się przed historią z Wukongiem czy po.
Jeżeli mamy poznać, postać Kui, to raczej będzie to historia przed.
Ta gra to idealny przykład jak pseudo portale growe potrafią wpłynąć negatywnie na odbiór gry.
Jeden portal kopiuje od drugiego i mamy efekt.
Ta gra od początku na portalach była przedstawiana jako "Gra byłych twórców GTA" "Byłych pracowników R*" itp.
Pseudo redakcje nakręciły hejp, że to będzie kolejne GTA. A ta gra to bardziej jak Watch Dogs czy Sleepeng Dogs.
Gdyby nie redakcyjne bzdury, to gra by tak nie oberwała, bo obiektywnie patrząc, to po prostu dobra gra i nic więcej.
Poziom takiego właśnie Watch Dogs czy Sleepeng Dogs.
Gra na taki 6.5.
Gre nazywa się najgorszą grą, mimo, że taka nie jest. Gorszych można wymienić całą masę.
Oczywiście, że ma. FS klepie tych samych bosów i przeciwników non stop. Ile było narzekania i płaczów, że do ER wrzucono przeciwników z innych ich gier, tylko lekko zmodyfikowanych.
FS w Sekiro próbowało coś zmienić dodając system walki inny niż w poprzednich grach, bo widzieli, że ludziom spodobały się postawy z Nioh 1. Tylko co z tego, jak w ER już praktycznie z tego zrezygnowano, wrócili do starych solsów. ER to takie Solsy z udawanym otwartym światem. Jakby w Solsach dodać przestrzeń między lokacjami, a nie ekran wyczytywania, to byłoby to samo.
W grach od FS, ginie się nie przez błędy gracza, a przez błędy gry. Przez to, że ciągle wrzucają tych samych przeciwników w kolejnych grach, kpjują ich błędy jak np. zbyt duży model kolizyjny względem modelu 3D, co sprawia, że ciosy, które normalnie nas mijają, jednak nas trafiają.
W serii Nioh, ginie praktycznie zawsze przez nasz błąd. Nioh jest trudniejsze, ale przy śmierci nie ma frustracji jak w przypadku Solsów, gdzie giniemy przez lenistwo twórców.
Poprzednie ich gry z tej serii mówią co innego, ale może zmienili zdanie, bo mieli ogromną sprzedaż GTA V na PC, gdzie jeden gracz potrafił kupić kilka sztuk, a niektórzy nawet naście.
Zarówno GTA IV jak i V w wersji PC było okrojoną wersją wydań konsolowych/ Spora część rzeczy wyleciał w wersji PC. Głównie mechaniki gry.
Dopiero niedawno wyszedł mod do IV, który wszystko przywraca. Do V też jakoś w zeszłym roku chyba.
Zobaczymy czy tak samo będzie w przypadku VI.
Nie no zmiany są ogromne, wreszcie kierownica będzie się obracać o więcej niż 90 stopni
Teraz nie ma już takiej możliwości.
Dodatkowo też praktycznie wszystkie zachodnie korporacje oferujące jakiś rodzaj subskrypcje, podniosły ceny w Turcji, zrównując je z zachodnimi, przez co zakup tam jest dla kogokolwiek nieopłacalny. Steam też zmienił walutę.
Zespół związany z Xbox musi chyba mieć jakiś haki na górę MS, bo to niemożliwe, by tyle lat sciemniali, walili w ciula, robili manianę i dalej mieli aprobatę, by iść z kolejnym produktem.
Przy obecnej generacji mieli wielkie plany, jak oni nie zawojują rynku konsolowego, duży hit co miesiąc, a wyszło jak zawsze - poddali się po kilku miesiącach.
Z nową pewnie będzie podobnie.
Chyba nikt na samego nowego Xboxa nie czeka jako konsoli.
Sam jestem ciekaw tylko systemu operacyjnego, jeżeli plotki się potwierdzą i będzie to zwykły PC, bo na rynki komputerów osobistych brakuje typowego systemu pod gry.
Vilage podczas wyprzedaży na steam jest w cenahc około 20PLN.
Spolsczenie do tej gry pojwaiło się 2 dni po premierze. Po tygodniu było już dopracowane w 100%
To, że ich nazwiska tam się pojawiają kompletnie o niczym nie świadczy.
A co do całej afery, to zwykłych ludzi to kompletnie nie dotyczy. Za miesiąc już nikt o tym nie będzie pamiętał.
Departament Sprawiedliwości musiałby chyba puścić filmy i pokazać zdjęcia, bez żadnej cenzury, gdzie widać zbrodnie tych pedofilów. Może wtedy coś by społeczeństwo ruszyło. Tak to dla ludzi to zwykła kolejna afera.
Ludziom krzywda spowszedniała. Nie obi na nich takiego wrażenia. Moralność naszej cywilizacji spadła diametralnie.
Nie ma ani jakiegoś oburzenia, ani masowych protestów, mocnych akcji służb itd.
Postęp technologiczny w tym zakresie jest szybszy niż w przypadku generowania obrazów.
Od Shmita jedzącego makaron minęło niewiele czasu, a różnica jest jak kilka generacji w gejmingu.
Tyle że to technologia, którą w pełni są w stanie wykorzystać duże firmy. Kowalski dostaje limit już na starcie.
Minie jeszcze wiele lat, zanim kowalski będzie mógł sobie lokalnie uruchomić takie Genie 3. A to o to w tym chodzi, by samemu u siebie offline takie rzeczy robić.
Dodatkowo w przyszłości moim zdaniem modele staną się bardziej dopracowane do poszczególnej rzeczy. Tak jak Genie robi wszystko, co do gry potrzebne, tak przyszłość jest w modelach, które robią pojedynczą rzecz. Osobny model do generowania ruchu, osobny, do tekstur, osobny do dźwięku, modeli itd. Wytrenowanie pojedynczego modelu do jednego tylko zadania to niewielki koszt. To jest moim zdaniem przyszłość.
Pewnie na początku pojawią się gry w których możemy sobie generować np. mini misje poboczne, niektóre postaci będą podpiete pod jakiś LML, przeciwnicy itp. Coś co nie wymaga dużych obciażeń i można lokalnie uruchomić.
https://www.youtube.com/watch?v=XlSBlBvfGVI
Nigdy nie będzie leku na raka. Twoja wiedza na ten temat jest zerowa i każdej osoby, która używa w takim kontekście "lek na raka".
Rak to ogólna nazwa na wiele chorób, które mają podłoże tak odległe od siebie, jak Ziemia i Neptun.
Nie da się stworzyć leku, który to wszystko ogarnie.
Wiele nowotworów wywoływanych jest np. przez wirusy, których nie da się ot, tak zwalczyć. Nawet pewnie nie wiesz, że nie każdy rak to nowotwór. A ludzie każdy nowotwór nazywają od razu rak.
Lepiej nie czytaj o EBV, bo zwariujesz jak się dowiesz, że 95% ludzi go ma.
Tak, AI pomaga w medycynie. Nawet dostało już Nobla, bo odkryto wszystkie struktury białek dzięki algorytmowi od Deep Mind.
Forza jest skrojona pod współczesnego niewymagającego gracza. W PG dobrze wiedzą co robią. Dzisiejszy gracz jakby dać mu możliwość kupna DLC, które zawierałoby zapisy gry, na których odblokowane jest wszystko, to zapłaciłby za to bez wahania.
Dlatego taka Forza jest dla niego idealna, bo tutaj za samo uruchomienie gry dostajemy nowe auto.
Tak jak było z F5, gdzie punkty nabijały się dosłownie za każdą aktywność. Hitem, był zrypany mnożnik za jazdę bez uszkodzeń, gdzie wystarczyło w trybie dowolnym, po prostu jechać. Przez praktycznie mieliśmy nieograniczone Spiny.
Gra nie stawiała przed graczem, żadnych wyzwań. Po 1h można było jeździć już najlepszymi autami. Lepsze auta i tak przydawały się tylko do bicia rekordów prędkości. Zwykłe wyścigi i tak dopasowywały poziom do posiadanego auta.
Gra leży u fundamentów, bo nie daje graczowi żadnych celów. Może to poprawią w F6.
Problem tego filmu jest taki, że zrobili z bohaterki psychicznie chorą kobietę, przez co widz nie jest w stanie określić czy dane wydarzenia miały miejsce w jej głowie czy naprawdę. Przez słabą reżyserię i scenariusz, jest to utrudnione.
W dobrym scenariuszu widz, dostałby sceny, sytuacje, dialogi, które w subtelny sposób, by potwierdziły, że to miało miejsce. Czy to przez słowa innych bohaterów, czy sytuacje prozaiczne jak choćby odebranie paczki od kuriera.
Tu nie ma tego praktycznie wcale, a jak jest, to bardziej przypadek, a nie zamierzenie scenarzystów.
Forza 5 z nową mapą. Jak nie zmienia całego trzonu rozgrywki, to nic sensownego z tego nie będzie.
W F5 pograłem z 2 tygodnie, bo gra nie oferowała kompletnie nic, coby sprawiło, że chciałbym grać więcej.
Ledwo odpaliłem produkcje, a ta już sypała autami. Po godzinie miałem najlepsze auto w grze.
Nie było w tej grze żadnego wyzwania, by trzeba było się natrudzić, by coś zdobyć. Dodatkowo skopany system lootboxów, gdzie po chwili mieliśmy tyle losowań, że praktycznie nielimitowana kasa było od początku.
Dodatkowo ten infantylny "ziomalski" klimat.
Widać, ze w F6 z tego zrezygnowali, bo tego było już tak dużo, że człowiek tym rzygał.
F6 odpale w gempasie i się zobaczy czy spartolili robotę czy czegoś ich F5 nauczyła.
Zaskakująco dobrze to wygląda. Siłą Fable było, to, że nie było to typowe Fantasy, a bardziej Opowieści z Krainy Czarów, taka typowa Baśń.
W zaprezentowanym materiale bije ta pierwotna baśniowa wizja Albionu z pierwszej części.
Ten gatunek w grach praktycznie nie istnieje. Jedynie rynek Indyków coś tam w tym działa, ale dużych gier nie ma. Dobrze, że w końcu Fable wraca.
Przecież część rozgrywki w Fable, to właśnie zagadki logiczne w świecie. Musisz rozwiązać zarówno zagadki związane z interakcja ze światem, jak i typowo logiczne jak łączenie faktów, by np. odgadnąć dane słowo.
Tak, że piszesz bzdury jak mało który.
I tak będzie trzeba poczekać kilka lat po premierze, aż wyjdzie na PC wersja pełnoprawna, wtedy ogra sie w oryginalny tytuł w maksymalnych ustawieniach.
Tak też było z GTA IV czy V. De facto pełnoprawne GTA IV, to wyszło w zeszłym roku, więc gracze długo się naczekali.
Z V było szybciej, to pewnie na VI nie będzie trzeba czekać dłużej jak kilka lat.

Gracze to debile w większości, więc nie ma co się dziwić, że oni do tego wkładają wiarę. W nauce nie ma czegoś takiego jak wierze lub nie, że coś się da.
Na dzień dzisiejszy AI jest w stanie czysto matematycznie stworzyć takie GTA, ale tylko matematycznie, bo potrzeba do tego ogromnych mocy obliczeniowych, by wyszkolić wile modeli, które odpowiadałyby za poszczególne elementy.
Nie wiadomo za ile lat, ale jak ludzkość będzie dalej w spokoju się rozwijać, to kiedyś to nastąpi.
Przecież już dziś AI potrafi robić gry - na chwile obecna proste, ale potrafi.
Ktoś, kto w latach 80 pisał, że za kilkadziesiąt lat, zwykły kowalski wpisze krótki tekst, a komputer sam stworzy mu grę, był uważany za mega optymistę. Dziś to nic nadzwyczajnego. Nawet prosty ChatGPT jest w stanie napisać kod do prostej gry.
Choćby takie gry z NESa. Stworzenie gry w stylu Mario to 5s dla takiego modelu.
Rosebud w kilkanaście sekund stworzy prostą platformówkę w uniwersum Wiedźmina tworząc asety i rozbudowaną walkę. Możliwość używania srebrnego jak i stalowego miecza czy używanie znaków. 2 rodzaje potworów.
Teraz robi gry na poziomie gier z Nesa i alt 80-90, a to tylko prosty chatbot. Więc jak najbardziej za te kilka - kilkanaście lat, poziom takiego gta III spokojnie osiągnie. Wiec jak premiera GTA 6 będzie za te 20 lat, to jak najbardziej, ale nie wcześniej. Oczywiście o AI dla szarego konsumenta.
No dokładnie. Od 2016 miałem 3 telefony, bo po prostu nie potrzeba było wymieniać. Właśnie przez to, że zamiast kupować badziewie za kilka stówek. Hujawej P9, w 21 kupiłem Srajfona 13pro, a w 25 16 pro.
Z 13 pro spokojnie mógłbym korzystać do dziś, gdybym nie upuścił na niego młotka.
Po zmanjomych widzę, że rok 2 i już muszą wymieniać jakieś xiaomi czy inne badziewie, bo spowalnia tak, że smsa napisać sie nie da. Flagowce nawet po kilku ładnych latach działają płynnie. Jedynie bateria siada.
No to chyba logiczne, że to kwestia przyzwyczajenia. Tak jak amerykanie są przyzwyczajeni do badziewnego Amazona, w który nie da się nic wyszukać, bo po prostu nie mają na co dzień do czynienia z jakościowym portalem.
W Polsce znowu jesteśmy przyzwyczajeni do właśnie takiego sklepu jak allegro, przez co ciężko dla nas kupuje się coś konkretnego na amazonie. Na amazonie musisz być precyzyjny, wpisywać najlepiej model. Na Amazonie ciężko znaleźć produkt, który jest taki sam jak "markowy" ale bez loga producenta, tylko sprzedawany przez jakiegoś mniejszego pośrednika.
Na Amazonie nie masz choćby tak podstawowej rzeczy jak sortowanie po cenie. Mowie o stonie www.
Jeszcze minie wiele lat, zanim Amazon odbierze znaczą cześć tortu, który ma Allegro.
Polska na tle całego świata, jest dość specyficzna jeżeli chodzi portale zakupowe.
Mamy Allegro do w zasadzie zawsze - gdy internet stał się bardziej powszechny, więc polski użytkownik jest przyzwyczajony do jakościowego tego typu portalu.
Allegro to pod względem czytelności, przejrzystości, łatwości obsługi najlepszy portal na świecie. Nie ma drugiego takiego (o takiej skali), który miałby choćby tak dużo filtrów w wyszukiwarce.
Taki Amazon to nadal jest w latach 90 ze swoim słępem. Znaleźć tam coś konkretnego, to dramat. Wyszukiwarka nie ma praktycznie żadnych filtrów. Wpisanie nazwy przedmiotu, wcale nie daje wszystkich wyników i dokładnych.
Na Amazanie kupuje tylko, gdy znajdę na peperze czy innym portalu jakaś promkę. Samemu tam coś wyszukać, to katorga.
Byle zwykły sklepik jakiegoś lokalnego sprzedawcy jest lepiej zaprojektowany.
Dlatego Polak będzie miał cieżko w dłuższej perspektywie przesiąść się na Amazona.
Chyba że samo Allegro się postara, bo od jakiegoś czasu kolejne zmiany, to tylko na minus.
Łączenie produktów w katalog, to najgorsza możliwa rzecz, jaką wprowadziło Allegro od początku istnienia.
Gdyby jeszcze dodali możliwość sortowania komentarzy po sklepach czy tak, by najpierw wyświetlały się od tego sklepu, w którym przeglądamy aukcje, to jakoś dałoby się z tego sensownie korzystać.
Moim zadaniem przez nietypową specyfikę naszego rynku - Amazon nie będzie mógł podnosić ceny za ten abonament, by zrównać z "normalnymi cenami" z innych krajów. Jedynym wyjściem, będzie podzielenie abonamentu na abonament obejmujący tylko darmowe wysyłki, tylko Lune czy tylko Prime Video.
Nie znajdą za wielu konsumentów, którzy będą w stanie kilka stówek rocznie płacić za całość.
Koleś zapomniał o jednej ważnej rzeczy - gry. Coby nie mówić, to Sony czy Nintendo dowozi swoje gry. Sony nie robi już tylu gier co kiedyś na jedną generację, ale każda ich kolejna gra, to pewnik, że będzie do przynajmniej bardzo dobra gra. To samo Nintendo.
MS też mimo, że w gry praktycznie "nie gra", to coś dam w miarę sensownego od czasu do czasu mają.
A EA kompletnie nie ma nic, w co warto byłoby zagrać w pierwszej kolejności niż kilkanaście gier w danym roku innych twóców.
Gdyby nie program EA Partners, to już w ogóle nie byłoby, o czym gadać przez większą część czasu.
W porównaniu do Sony czy Nintendo - EA wypuszcza jedną dobrą grę na kilka ładnych lat.
Mnie AI robi listę zakupów i to wystarczy. Nie dałbym jej kontroli nad tym, by sama robiła te zakupy.
Wiadomo, że jakieś podstawowe rzeczy jeszcze może i tak, ale nie całość. Są przecież od bardzo dawna opcje w ekspresach do kawy, które same zamawiają kawę, czy zmywarki zamawiające kapsułki itd. Ale to zwykłe oprogramowanie producenta.
Mam Homa Assistant, gdzie wgrałem sobie specjalny skrypt, który przy pomocy teseraka, przegląda aktualne gazetki z moich sklepów z okolicy i robi listę zakupów opartą na promocjach. Spoko opcja. Sam skrypt w pythonie napisałem przy pomocy Gemini, bo kompletnie nie znam się na tym.
Minus tego jest taki, że OCR mimo, że to technologia sprzed dekad, to mocno obciąża procka. HA potrafi się zawiesić podczas analizy, bo mam go na zwykły N100.
Blix ma fajna opcje, gdzie sama gazetka ma już opcje zaznaczania produktu, ale nie mogę sobie poradzić z zabezpieczeniami strony, które ograniczają ruch. Taka analiza gazetki wymaga wielu zapytań w krótkim czasie.
Może postawie drugi sprzęt, który będzie tylko do analizy OCR. Będzie tylko działał, gdy będzie potrzebny. Też jakaś opcja.
Dzięki temu zmieniłem swoje nawyki zakupowe. Wcześniej co potrzebowałem ,to szedłem i kupowałem, nie patrząc na cenę ,promocje itd. Teraz telefon sam mi podsuwa promki, przez co zostaje kilka stówek tygodniowo w kieszeni.
Przecież to są dane tylko od Orange i to dane bez podanej ilości sprzedanych sztuk. Nie ma to kompletnie zapewne przełożenia na rzeczywistość.
Na samym allegro 2 letnie flagowce sprzedają się w tysiącach miesięcznie. Bliższe prawdy jest bardziej to, że Polacy lubią 2 letnie flagowce, które sprzedawane są na allegro jako "nowe".
Bez danych ile Orange sprzedało telefonów, nic nie wiemy.
Osobiście nie znam nikogo, kto kupowałby telefon w salonie sieci komórkowej. Sklepy z elektroniką biją na głowę jeżeli chodzi o promocję na telefony. Jedynie może na abonament, ale to też głupota, bo w sklepach jest rata 0%. A każda sieć ma pakiety.
"Większość graczy niemal alergicznie reaguje na choćby sugestię zaprzęgnięcia do pracy „kreatywnej” AI (z rzadka nawet chyba nieco przesadzając z reakcją)."
Można prosić o link do badań?
Inteligencją ten człowiek nie grzeszy. Skoro AI to badziewie, to nie korzystajmy z niego w ogóle w grach. A wszystkie gry wydawane przez tego wydawcę korzystają z AI. Czym się różni stworzenie obrazka od np. stworzenia części kodu? Niczym. I tu i tu AI uczyło się na materiałach stworzonych przez innego człowieka.
W takim Manor Lords, twórca musiał pewnie parę dolców zapłacić za stworzenie portretów. Przy wykorzystaniu AI nie zapłaciłby nic. Takie proste oszczędności, które potem można władować w mechaniki.
Zresztą przecież "gracze" obrzucili łajnem tę kobietę i twórcę, że te portrety zrobiła przy pomocy AI.
Więc dla graczy sam efekt końcowy nie ma kompletnie znaczenia - liczy się kto wykonał pracę.
Jakby się okazało, że to jednak AI, to by powiedzieli, że badziewie, a że człowiek, to spoko :D
Funkcja nikomu niepotrzebna. Mody to się instaluje z Nexusa, bo na steam często gęsto nie ma większości tych modyfikacji, które są warte zainstalowania. Nexus ma swoja aplikacje, która idealnie nadaje się do zarządzania modami, nie tylko gier ze stima.
Steam to archaizm pod tym względem.
Był mega słaby rok, to nie ma co się dziwić. Do tego z roku na rok przybywa konkursów Goty. Teraz nawet byle zdisiek spod sklepu przynaje Goty, więc można więcej zdobyć.
Ale tak patrząc chłodno, gdyby zrobić GotD - Game of the Decade, nawet zaczynając od 2000, ujmując tylko tytuły z GotY, to taka Ekspedycja nie miałaby podjazdu w żadnej dziedzinie do każdej z tych gier.
Oczywiście biorąc poprawkę na datę wydania.
Nie jest to gra ani przełomowa, ani odświeżająca dany gatunek, czy przedstawiająca jakiś w innym całkiem stylu.
Prosta historia, bez żadnej głębi, charakteru postaci, ciekawego świata i przede wszystkim logicznego świata, który nie sypie durnotami na lewo i prawo.
Po przejściu gry, oprócz imienia głównego bohatera, zapamiętałem tylko Mael, bo to dzieciak w skórze 30 latki.
Brak emocionalnej więzi z bohaterami, przez fatalne ich prowadzenie, sprawia, że ich los, poczynania są nam kompletnie obojętne.
Widać, że twórcy mają problem, z przedstawieniem bohaterów, tak, by odbiorca od razu polubił czy też znienawidził danego bohatera. Bardzo miałkie postaci.
Nawet w takim A Plague Tale, mimo, że to prosta gra, za prostą i błąchą historią, potrafili stworzyć postać Hugo, której od pierwszej sekundy się nienawidzi i ma ochotę nadziać na pal.
W Ekspedycji każda kolejna postać, to takie Meh. Nie rusza nas jej historia. Nie chce się słuchać ich opowieści itd.
10k na kompa przy dzisiejszych zarobkach, to niewiele. Gry dziś stoją w miejscu, kompletnie się nie rozwijają. Taki komp spokojnie starczy na tę i następną generacje.
Jak ktoś pamięta początek lat 2000, gdzie komputer szybciej stawał się słaby, niż trzeba było na niego odłożyć, to dziś ceny nie robią na nim wrażenia.
Piec za kilka wypłat, po kilku miesiącach stawał się już słaby. Nie było czegoś takiego jak komp na lata, gdy chciało się grać w nowości.
Konsole jako tako były rozwiązaniem długoletnim, tylko że wtedy gry kosztowały pół wypłaty. Coś za coś. Wtedy gier wartych ogrania wychodziło kilkanaście rocznie.
Dziś dobra wypłata i mamy kompa na kilka ładnych lat. Jedna gra kosztuje na premierę mniej niż dniówka. Dodatkowo gier wartych ogrania, takich, w które powinno się zagać, wychodzi 1-2 rocznie. Jak są 3 i więcej, to już się mówi o najlepszym roku dekady.
Od zawsze się móiło, że gracze PC na wszystko płaczą. Od zawsze płakali jak nie na to czy dana gra im pójdzie, to na ceny sprzętu. Zawsze jak przychodził czas składania pc, to ludzie doradzali, by poczekać, bo za chwile nowe karty graficzne, nowe procki, a to cena kart za wysoka, a to sensownych płyt nie ma itd.
Nie ma co się przejmować. Jak nasz komp już nie wyrabia, a chcemy koniecznie grać na PC, to się idzie i kupuje tu i teraz.
W perspektywie wielu lat nie cena kompletnie znaczenia.
Każde hobby kosztuje sporo.
Myli się kolega. Tak nie działają sankcje. Producent nie ma obowiązku kontroli, gdzie jego towar trafi w kolejnych transakcjach. Po prostu nie ma do tego prawa, ani możliwości. Jeżeli sprzedaje towar spółce A, to sprzedaje jej. A co ta spółka z tym towarem zrobi, to już nie jest w interesie producenta.
Jak sprowadzałem pewne chemikalia z Chin, to ja jako importer musiałem udowodnić, że te chemikalia nie są powiązane z rosją.
Potrzebowałem zwykłe pismo od firmy, której kupowałem. Napisali coś tam w ekselu po chińsku i angielsku, że nie pochodzi z rosji.
Firma, która mi to sprzedawała nie była producentem, tylko sprzedawcą produktu, który produkują fabryki w chinach. Nikt nie wymagał od tamtych firm, by potwierdzili, że nie ma w tym rosji.
I tak samo jest w drugą stronę.
Przykładem właśnie są te nasze jabłka, które wysyłaliśmy na Słowację.
Drugim przykładem jest Kobalt z Kongo - Unia narzuciła sankcje na wszystko, co wykorzystuje Kobalt z Kongo. Jaki był efekt? Taki, że sąsiedni kraj Senegal, zwiększył wielokrotnie eksport Kobaltu, mimo że ich kopalnie nie byliby w stanie takich obrotów zrobić.
Po prostu Kongo wysyłało do Senegalu, ten wklepywał, że wydobyto i nich i dalej w świat.
Kontrola to tylko złudzenie dla szaraków, by ci czuli się bezpiecznie, że ktoś trzyma łapę na tym.
Świerzy temat - Wenezuela - na ich ropę wprowadzono kilka lat temu sankcje. Nie mogli jej sprzedawać nigdzie. Jak myślisz nie sprzedawali? to jakim cudem mieli expoert na poziome Kilkudziesięciu miliardów baryłek.
Same bzdury w tym artykule. Buffet nie jest CEO Berkshire Hathaway Inc. AMD i Intel nie mają wpływu na to gdzie dany pośrednik dalej sprzeda produkt.
W dzisiejszym świecie nie da się sankcji wprowadzić, bo świat musiałby być jednolity. Co z tego, że są jakieś sankcje, jak i tak różne firmy nadal współpracują z rynkiem rosyjskim i nikt nic z tym nie zrobi. To samo Chiny czy Tajwan - handlują z nimi non stop.
Dla takiego wojska ruskich, kupienie podzespołów elektronicznych to żaden problem. Czy to przez chiny czy przez Białoruś.
Sankcje, to tylko pokazówka.
Jak ruskie wprowadzili sankcje na nasze jabłka, to te jechały na Słowację, przeklejano im naklejki, i dalej do rosji już jechały jako Słowackie - tak działa świat.
Niestety, ale ruskich jako państwo nie da się objąć sankcjami, bo znajdą obejście. Jedyny sposób, to dojechania zwykłych ludzi.
Dawno powinni odciąć ruskich śmieci od całego światowego systemu bankowego.
Zawsze mi się wydawało, że portal growy powinien stać po stronie świata gier. Być takim rycerzem stojącym za królem. A od dłuższego czasu Gry-Online coraz bardziej pochwalają piractwo, tworząc artykuły w takim tonie jakoby piracenie, łamanie zabezpieczeń, okradanie twórców, nie było takie złe.
Pisanie o zwykłych przestępcach jako grupie moderskiej, pokazuje, że dla Gry-Online, to nic takiego. To tak jakby po terrorystach wysadzających auta pułapki pisać - entuzjaści pirotechniki.
Od sławnego artykułu w którym recenzowano konsole zawierającą pirackie gry, gdzie zarabiali na reflinkach, z portalem w tej tematyce jest coraz gorzej.
Dokładnie te dodatki mam zainstalowane. Minusem augumentedsteam jest to, że w sekcji Current Best pokazuje cenę w dolarach, a nie w walucie domyślnej.

Przecież coś takiego istnieje jako dodatek do przeglądarki. Można sobie dodać też, by pokazywało ceny ze sklepów z kluczami. Sam używam takich dodatków, bo od razu widzę, czy stim robi użytkowników w ciula, chwaląc się, jaka to nie jest przecena, a w rzeczywistości to słaba promocja.
Na tym polega dziennikarstwo na portalach informacyjnych. Wejdź sobie w jakikolwiek artykuł na onecie, interii czy innych śmieciowych portalach, to będzie to samo - ściana tekstu, a kluczowa informacja, gdzieś na końcu. To jest kwestia czysto ekonomiczna. Portal chce jak najdłużej przytrzymać czytelnika na stronie. Im dłużej będzie szukał odpowiedzi w artykule, tym więcej portal zarobi.
Ja już w sobie wyrobiłem, że automatycznie przewijam stronę, bo wiem, że za 10 akapitem, będzie dopiero odpowiedź.
Pracownicy GoLa jeszcze nie ogarnęli, by kluczowych informacji nie pogrubiać, ani w żaden sposób nie wyróżniać w tekście. Ale pewnie za jakiś czas się skapną, że tak się nie robi. Tutaj jednak pogrubiają ważne rzeczy w tekście - dla czytelnika jest to plus, dla zysków portalu minus.
Osobiście mam zainstalowany AtlasOS a na nim właśnie Playnite, który się automatycznie w fulscrinie odpala. Zrobiłem sobie z PC taką konsolę pod TV.
Stim, to tylko lanczer do odpalania gier i nic więcej. Nie oferuje wartego kompletnie nic do zainteresowania oprócz gier. Fora, mody i inne pierdoły, to dziadostwo na tej platformie.
Masz tam samych skrajnych ludzi, albo wielbiących tytuł, albo nienawidzących.
Po cholerę mi jakieś formum? Szukam solucji do gry, to wciskam jeden przycisk, mówię do pada/mikrofonu co potrzebuje, a na ekranie mi w okienku podczas grania wyświetla się co potrzeba.
Mody? Od tego jest Nexus i zintegrowany ich program do instalacji modów, dzięki czemu mam w jednym miejscu mody do wszystkich gier, nie tylko tych ze stima.
Dla mnie stim nie ma kompletnie żadnych zalet. Gdyby nie było tam niektórych gier i nie kupowałbym ich w hrywnach, to nie byłby mi on do niczego potrzebny. W zł to najdroższe miejsce do kupowania gier.
Nawet taki Ubi bije na głowę stima, bo dają kupony i człowiek może sobie sam zrobić wyprzedaż.

To dość nietypowe w naszym kraju. Zazwyczaj jak ktoś pozbywa się udziałów bądź części, to tylko po to, by zdywersyfikować kasę i pójść w całkiem co innego lub po prostu żyć z tego. A tu mamy sytuacje, gdzie poprzedni właściciel odkupuje firmę.
Gog, Steam, Epic i inne portale, to tylko zwykłe lanczery. Nie ma kompletnie dla mnie znaczenia czy gra jest tam tu, czy gdzie indziej.
Grę i tak odpala się poprzez ikonkę na interfejsie, więc nie ogarniam ludzi, którzy płaczą, że gry nie ma na steam czy epciu - dziecinada zwykła. Korzystanie z tych aplikacji natywnie, a nie przez API, to katorga.
Ciekawe jakby te filmy wychodziły dziś, czy cały internet sfekaliował by na siebie, gdyby zrobiono tak samo jak przy obasdach kolejnych sezonów. Czyli zmieniono aktorów na aktorów posiadających inny kolor skóry niż w pierwszych częściach, gdy tylko okazało się, że ta postać, to nie jest jakaś tam poboczna, tylko ma do odegrania dużo większą rolę.
Nawet tak prozaiczny przykład ja portal elektroda.pl, gdzie w dawnych latach, to było jedno z najlepszych miejsc do zdobywania wiedzy odnoście elektorniki - dziś pośmiewisko, gdzie każde pytanie kończy się wylaniem żali i bezsensownym hejtem. Nie bez powodu powstały grupki na fb, które jasno mówią, że to grupa bez społeczności elektrody.
Dziś ludzie czują się bezkarnii - mogą walić bez opa pamiętania, bo jedyne co dostaną, to bloka na konto na danym fanpejdżu. Założą nowe konto i dalej, a jak nie, to pójdą na inny i tam będą walić farmazony.
Na forach tego kiedyś nie było - dość mocno moderatorzy pilnowali, by przestrzegać regulaminu.
Oczywiście, że tak. Nie ma już w internecie konstruktywnej krytyki. Zwykły hejt tak wszedł ludziom do głowy, że nie potrafią już normalnie dyskutować. Każda prośba, by dana osoba uargumentowała czemu tak sądzi, kończy się jeszcze większym wylewem frustracji. Niestety Polacy w tym przodują. Wystarczy jakikolwiek post na FB odpalić, by zobaczyć ścianę niemerytorycznego hejtu.
Nawet nie ma sensu zaczynać dyskusji z kimkolwiek w internecie, a szczególnie na FB. Ludziom bardzo łatwo to przychodzi, bo na codzień są nikim i na takim FB mogą się anonimowo wyładować. Dlatego moim zdaniem, socialmedia powinny być jak konto w banku - na prawdziwe dane osobowe.
Jedynie jakieś mocnotematyczne grupy na FB jeszcze jako tako trzymają poziom. Na kilkanaście pomocnych i rzeczowych komentarzy, znajdzie się często jakiś "z dupy". Dlatego ja nie mam żadnych socialmediów do tego, czego zostały stworzone. Mam FB właśnie do grup, bo fora dziś umarły i do Mesengera.
Jak to Tyson powiedział:
"Social media made y'all way too comfortable with disrespecting people and not getting punched in the face for it."
Nie trochę, a jakieś 20 kilka lat. BG3 juz w fazie koncepcji był przestarzały, a co dopiero poprzednie produkcje.
Rozgrywkę turową w RPGu gdzie mamy swobodną w miarę kontrole nad postacią, stosowano w lat 90, bo wymuszały to ograniczenia sprzętowe i umiejętnościowe różnych twórców. Dziś to zwykłe lenistwo i pójście na łatwiznę.
W dzisejszych czasach rozgrywka turowa w tego typu grach po rostu jest męcząca.
Fajne gierki do przejścia na YTubie dla fabuły.
Widać, że nie do końca obraniacie temat. To, że koleś ma "nie ograniczoną" kasę nie znaczy, że na projekt Ekspedycja przeznaczyłby niewyobrażalnie duże pieniądze. Tak to nie działa. R* mógłby na GTA6 przeznaczyć z 5mld, ale tego nie zrobi, bo projekt tego nie wymagał. To samo z Ekspedycją - kasa którą wydali wystarczyła na stworzenie dobrej gry. Dorzucenie kolejnych milionów niewiele by zmieniło.
Wydawca nie jest po to, by dać kasę na produkcję, tylko pomóc sprzedać produkt. Ma kanały dystrybucyjne, ma wiedzę jak wydać dany produkt na danym rynku.
Nawet duzi producenci jak R* korzystają z wydawców, a nie w 100% ze swojej spółki wydawniczej. To sam np. Redzi.
Nie ma znaczenia. Koleś ma kasy jak lodu. Razem z ojcem ma udziały w spółkach ojca jak np. w spółce inwestycyjnej Myrte Invest, czyli takim "bankiem inwestycyjnym" rodziny Broche. Z niej idą wszystkie przelewy na projekty min, Guillaume jak właśnie na Ekspedycje.
SC Broche, Myrte Invest, SCI Magar, MBO+ czy zrzeszającą wszystkie inwestycje rodziny Broche - Rich and Broche.
Gra były finansowana z kasy tych spółek.
Po to mamy technologie, by z niej korzystać.
AI jest bardziej precyzyjne niż np. algorytmy wyszukiwania od Google.
Kiedyś ConceptArt korzystał z wyszukiwarki Google Grafika, by poszukać inspiracji. Teraz mają precyzyjne AI, które wypluje im inspiracji całą masę, która jest skierowana w odpowiednim kierunku artystycznym. Nie ma w tym żadnej różnicy czy ConceptArtysta patrzy na grafikę z Google czy z AI.
Druga kwestia to, z jakiego powodu Ekspedycja brała udział w konkursie Indie, jak to gra AAA? Przecież ta gra miała nieograniczony budżet. Właściciel studia jest miliarderem przecież.
Więc to taki sztuczny Indyk.
Zobaczymy co z tego wyjdzie. Gorzej nie będzie niż obecna EA.
Fifę kupuje od czasu do czasu, co kilka lat, by sobie pograć. EA jest już tak bezczelna, że do produkcji sprzed roku nie daje aktualizacji składów. Wcześniej nie było z tym problemu i były aktualizacje przez kilka sezonów.
Jako, że Gamepass jest teraz za free, to odpaliłem 2025 i się zdziwiłem, że nie ma opcji grania aktualnymi składami. Trzeba mody wgrywać.
Ostatnią Fifą w jaką grałem, była 19 i w niej chyba do 22 były aktualizacje.
Czy autor tych wypocin z reddia nie mógł poświęcić 5s na weryfikacje, że ta lista, która wyciekła, to ściema?
Jak Terraria ma być za free na Epicu jak jej tam nawet nie ma do kupienia.
A może autor zagłębiłby się w temat i napisał czemu jest taka różnica? Rozumiem, że tego nie było w kopiowanym artykule, ale warto znać różnice.
Do tej pory generatory obrazów czy to MDJ czy też GPT, generowały obrazy na zasadzie dyfuzji pikseli. Obliczały prawdopodobieństwo pojawienia się danego koloru w danym pikselu. Dlatego słabo sobie radzą w np. generowaniu tekstu na obrazku. Dla nich słowo, to zbiór pikseli, nie ogarniają co to tekst.
Nano Banana korzysta z nowej technologi, jeżeli chodzi o obrazy, czyli modelu językowym opartym na rozumieniu kontekstu.
Nie stosowano wcześniej typowego językowego AI do obrazów.
Dlatego Nano Banana ogarnia tekst na obrazkach, dokładnie odwzorowuje obiekty czy je podmienia, bo rozumie koncepcje danego obiektu. Chcesz Malucha, to wie, co to jest, wie, jak to narysować. Nie bazuje na pikselach.
Dlatego bardzo dobrze radzi sobie z np. generowanie nieistniejących pozycji obiektów.
Można fajny eksperyment zrobić. Stworzyć jakiś model 3D - unikalny dla świata, taki którego nie ma w necie. Wrzucić np. obraz z przodu tego obrazu i poprosić Nano Banano o wygenerowanie tego obiektu w innym rzucie. Zrobi to niemal idealnie, bo właśnie działa na zasadzie kontekstu. Rozumie czym ten obiekt jest, jego poszczególne elementy.
Dlatego Banan wygrywa z każdym obecnie modelem.
Przecież to nie jest żadna ludzka dziewczynka. To zwykły android mający w sobie kilka technologii, które np. umożliwiają hakowanie przeciwnika. Taki R2-D2 tylko awansowany. Albo takie androidy jak te dzieci z filmu Tajemnica Syriusza.
Po jakieś 30 minutach, gra kompletnie nie wciąga. Mechanika walki, to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może być w grach - nikt chyba nic głupszego jak walki turowe w grach, w których fizycznie sterujesz postacią nie wymyślił. W grach nie ma nic gorszego jak brak możliwości zdecydowania co zrobię podczas walki, tylko tak naprawdę to gra decyduje, że teraz mogę zrobić kontrę, a teraz nie.
Nie jara mnie w żadnym aspekcie historia tej całej "ekspedycji". Postacie z prologu nie mają za grosz charakteru - zwykłe generyczne postaci.
Nawet ich imion sobie nie mogę przypomnieć.
Zawiodłem się mocno na grafice, bo jest dość słaba, ale to spowodowane tym, że ogrywam przez Xloud, a to jedna z najgorszych możliwych metod. Zainstaluje sobie dziś może natywnie. Ale raczej przez system turowy, grę porzucę i przejdę ją na YT, bo podobno fabuła nie najgorsza.
Jak na grę AAA, to prolog nie sprawia, że chce się więcej.
Mało kto wie, ale ta gra to właśnie AAA, bo właściciel studia, to miliarder, więc na grę mógł przeznaczyć tyle ile chciał.
Nie ma różnicy - AI to AI czy używasz go do generowania jakiejś grafiki, czy tworzenia głosów, czy optymalizacji, nadal to AI.
Co mamy teraz stworzyć jakiś międzynarodową komisję, która będzie oceniała produkty i wykorzystanie AI i przyklejała łatkę? Jak każda gra korzysta z algorytmów AI.
Jak mam 1000 modeli 3D i zoptymalizuje 999 ręcsznie, a 1 z AI, to już nie ma łątki, a jak odwrotnie to już tak? A jak 500 na 500, to co wtedy?
Samo tworzenie modeli 3D o małej ilości poligonów, by wykorzystywać je w sytuacjach, w których gracz jest dalej od obiektu, to w 100% robi algorytm AI zaszyty w silnik i program do 3D. Nikt nie robi już tego ręcznie.
co stanie się z naszymi grami, jeśli Steam zbankrutuje?
Nie ma czegoś takiego jak "nasze gry na steam" - na tym można skończyć wszelkie dywagacje.

Nie ma czegoś takiego jak robione 100 przez ludzi. Dziś AI i wszelkiej maści programy, które ułatwiają pracę, to norma. To, że gracze tego nie widzą, nie znaczy, że firmy nie korzystają z pomocy. Same silniki do gier mają masę narzędzi AI. Nawet głupia optymalizacja Meshu w modelach 3D to AI.
No, chyba że chcemy wrócić do dawnych lat, gdzie robiono najpierw modele 3D z plasteliny, a potem zdjecia, obrabiano i wrzucano do gry :D
Jak np. w grze Dark Oberon :D
No tylko kwestia ile % gry musi być stworzone przy pomocy narzędzi AI, by dostać takie oznaczenia.
Jakieś ograniczenie musi być, bo bez tego wszystkie gry tworzone na UE musiałby mieć takie oznaczenia, bo sam ten silnik ma wbudowane algorytmy od wielu lat, które ułatwiają choćby kwestie optymalizacji kodu. Nie wiem jak inne silnik, ale pewnie też.
Przecież to nie ma nic wspólnego z SM. Procesor nawet nie zbliżony do tego jaki będzie w SM.
Tu macie bardziej poprawną konfiguracje.
https://www.youtube.com/watch?v=5eKX8Uex3LQ
W przypadku kopii głosu nie ma to zastosowania. Aby stworzyć głos za pomocą AI potrzeba próbek, jeżeli w próbkach użyto głosu innej osoby niż ten lektor, to nic on nie zdziała, bo to kopia głosu tamtej osoby, a nie jego.
Aby stworzyć kopię głosu tego lektora, potrzeba próbek z oryginalnym głosem tego człowieka.
Sama barwa głosu nigdy nie będzie chroniona prawnie. Masz osoby, które mają praktycznie identyczny głos, więc nie da się tego zastrzec. Czemu chcesz odpierać możliwość pracy jako lektor innym, bo ci mają taki sam głos jak inna znana postać? Jak zasada według ciebie będzie oki? Kto pierwszy ten lepszy czy jak?
Rozumiem, że gdybyś ty tworzył prawo, to takiemu McCartneyowi zakazałbyś rozpoczęcia kariery solowej, bo ten ma praktycznie taki sam głos podczas śpiewu jak jego kolega zespołowy Harrison?
Harrison pierwszy zaczął tworzyć solo.
Drugi przykład z muzyki to choćby Orzabal i Smith. Nie widząc postaci i nie znając ich twórczości ciężko przy słuchaniu odróżnić, gdzie śpiewa jeden a gdzie drugi.
Dlatego wszystko rozbije się, o jakich to próbek użyto.
Jeżeli w szkoleniu użyto jakiś próbek innej osoby, to jest to kopia głosu tamtej osoby, a nie tego lektora.
Od premiery gra była mega przyjazna zarówno na solo jak i w timach. Na solo to wręcz fenomen. Spotkać wrogiego gracza było bardzo trudno. W pierwszych minutach meczu jeszcze czasami się zdarzało, ale dalej już nie często.
Teraz proporcje się odwracają i gra przestaje być przyjazna dla graczy solo, którzy chcą sobie w spokoju pograć.
Inni gracze potrafią się z Tobą ztimować, by pod koniec meczu wbić nóż w plecy jak nazbieramy lootu.
Oczywiście, że proste, bo sama barwa głosu nie jest chroniona i nigdy nie będzie prawnie. Chroniona może być tylko twórczość stworzona za pomocą tego głosu. Jeżeli w treningu użyto próbek z autentycznym nagranym głosem tego lektora, to sprawa wygrana przez pana lektora. Jeżeli użyto jakichś zmodyfikowanych nagrań, ale one pierwotnie były stworzone na oryginalnym głosie lektora, to też wygra.
Jeżeli użyli próbek innej osoby, z którą mają umowę, to pan lektor nic nie zrobi.
Obecnie już mocno widać trend, że na solo gracze do siebie strzelają na każdym etapie rozgrywniki - jedyny wyjątek, to większa współpraca przy Bossach.
Od premiery do teraz, przeważała sytuacja, gdzie w pierwszych 10 minutach ludzie nawalali się między sobą, bo i tak nie mieli wiele do stracenia, a gdy było bliżej końca, to woleli współpracować, by wynieść to co nazbierali. Piszę o solo.
W 2 a szczególności 3, strzelanie do siebie jest od samego początku.
Na solo gra się już coraz gorzej, bo często musimy walczyć z ludzkim przeciwnikiem.
Taka sytuacja odbije się na popularności. Jak twócy czegoś nie pozmieniają, to ludzie będą odchodzić.
Obecnie oczywiście, że nie bo AI nie jest aż tak kreatywne jak ludzie. Obecnie potrafi tworzyć ciekawe scenariusze, ale widać w nich schematyczność. Ale w przyszłości jak najbardziej będzie w stanie stworzyć coś genialnego.
Proces twórczy człowieka, to analiza danych i doszukiwanie się metafor, więc AI w przyszłości bez problemu będzie w stanie to robić na poziomie człowieka, a nawet i bardziej.
Człowiek nie jest w stanie stworzyć nic z niczego. Wszystko, co tworzy, poprzedzone jest zdobyciem danych. Bez danych nie jesteśmy w stanie stworzyć niczego.
Gdyby twórcy tej gry urodzili się w innym miejscu na ziemi, mieli całkiem inne życie, przeżycia, wydarzenia itd. to nie stworzyliby tej konkretnej gry, bo nie mieliby odpowiednich danych wejściowych, które zgromadzili przez lata życia.
Gdyby Beethoven umarł przy porodzie, to nikt nigdy nie stworzyłby V Symfonii.
Po portu, aby stworzyć coś potrzeba odpowiednich danych. A, że człowiek opiera się na różnego typu danych, to potrzeba AGI, by tworzyć tak kreatywnie jak człowiek.
Samą sprzedażą na steam tego sprzętu nie ogarną tyle, by to miało sens. Muszą wejść do marketów, bo inaczej SM nie stanie się meinstrimowe. Nie ma szans, by ten sprzęt przebił się do szerszego grona. Chyba na tym im zależy, by człowiek myśląc "granie na PC" od razu kojarzył ten sprzęt. Tak jak jest z PS. Jak spytasz się randomowego człowieka o to na czym gra sie w gry, to powie, że PS. Sama konsola przeszłą tak do meinstrimu, że PlayStation jest synonimem konsoli.
Niczym małe chińskie rączki pracujące przed kilkoma dekadami w chinach w fabrykach europejskich czy amerykańskich firm, uczące się całej technologi produkcji dosłownie wszystkiego. Dziś chiny są w stanie wyprodukować dosłownie wszystko na wysokim poziomie.
Wszystko rozbije się, o jakich to próbek użyto do wygenerowania tego głosu. Jeżeli nie będzie tam próbek z głosem pana Łukomskiego, to nic nie ugra. Ktoś z firmy mógł nagrać własne próbki w których "naśladował" głos pana Łukomskiego, a to nie podlega pod ochronę, bo to będzie głos tego pracownika.
Sam głos nie stanowi dobra osbistego - jako barwa, dźwięk itp. a co za tym idzie, nie może być zastrzeżony jako ogólnie głos danego lektora.
Ale już próbki z nagraniem autentycznego głosu danego lektora i trenowanie AI z ich wykorzystaniem jak najbardziej tak. Takie coś podlega pod ochronę.
Jakoś tego wygenerowanego lektora jest tak dobra, że musieli użyć jakiegoś mocno zaawansowanego algorytmu od dużego dostawcy, więc dojście, na jakich próbkach pracowano, będzie proste.
Każda, która potrzebuje takiego PC- przecież to zwykły gotowiec. A jakby był dużo tańszy niż rynkowe odpowiedniki, to pewnie sporo. Dlatego uważam, że nie będzie ten sprzęt odstawał od cen sprzętu "normalnego".
Oczywiście, że SM będzie kosztować tyle ile realnie PC o podobnej mocy. Jego problemem jest to, że jest zwykłym PC, więc nie tylko "gracze" mogliby się na ten sprzęt rzucić.
SM nie może po portu zbyt odstawać cenowo od klasycznych PC, bo kupią go firmy, które potrzebują PC o takich parametrach. Po co mieliby kupować "klasyczny PC" skoro w niższej cenie mieliby SM.
Dlatego Vavle nie może dać ceny niższej i zarabiać na grach jak to mają w zwyczaju klasyczne konsole.
Patrząc na pokazane parametry, to takie $1k dolarów, to takie minimum - bez pada i 512GB dyskiem.
Disnej rzuci kasą i znowu do nich poleci robić serial. Widać, że babka ma nierówno pod sufitem.
Co z tego, że dodadzą taką opcję? Przecież to nie będzie na takiej zasadzie, że nagle ktoś sobie wygeneruje serial czy choćby jeden odcinek, tylko tak jak na masie innych serwisów, pewnie kilkunastosekundowe video.
Używanie AI do takich celów wymaga masy zasobów. Disnej nie udostępni opcji, która powoli generować długie materiały. Nawet robiąc osobny abonament do tego.
Ta babka powinna się cieszyć, że AI wypchnie twórców z rynku pracy, bo wartość czegoś zrobionego przez człowieka będzie większa - co prawda mniejsza ilość osób się skusi, ale będzie mogła żądać więcej.
Tak jak dziś jest z rękodziełem - byle pierdółka wykonana ręcznie kosztuje kilka razy więcej niż maszynowy wytwór.
Ten sprzęt nie będzie znacząco odstawał cenowo od sprzętu, który możemy sami złożyć o podobnej wydajności. Jest jeden powód - to PC.
Logiczne byłoby, by Vavle sprzedawało ten sprzęt po kosztach, by mieć jak najwięcej potencjalnych klientów na gry ze Steam i w ten sposób zarabiać. Coś jak klasyczne konsole.
Tylko że to jest PC i tu jest problem. Skoro SM byłby sprzedawany po kosztach, to masa firm mogłaby się na ten sprzęt rzucić, wgrać windowsa i mieć sprzęt do firmy o wiele taniej.
SM nie będzie poniżej 1k dolarów. Nie ma nawet takiej opcji. Do tego kontroler za 100$.
No przecież ten SteamMachine to PC z Linuxem. Różnica miedzy nim a złożonym PC będzie tylko w wydajności na korzyść tego złożonego.
Kompatybilność pada i gier będzie identyczna, bo to ten sam system będzie. Podzespoły na tej samej rchitekturze itd.

Wrzucasz podzespoły w fajną obudowę na przykład coś od Fractala jak Era2 albo Mood i masz o wiele lepszy sprzęt, z możliwością rozbudowy.
Sam sprzęt mnie jako konsolowca od 10 lat, a PCtowca od lat 90, kompletnie nie interesuje. Po co mi gotowiec, jak na 100% w tych samych pieniądzach złoży się dużolepszy PC.
Czekam jedynie na ich nową wersje OS, bo tego na rynku PC brakuje. Takiego systemu typowokonsolowego, gdzie nie potrzebuje nic więcej jak gamepad.
Mimo całej masy fanów Linuxa, nikomu nie udało się przenieść tego doświadczenia konsolowego przy użyciu tego systemu. A tylko on mógł tego dokonać.
Z grami PC jest zawsze jakiś problem. A aktualizacja systemu coś namiesza, a to sterowników itd. Często gęsto na premierę jakieś gry trzeba grzebać w jej plikach, a optymalnie wygrywać mody, by to miało sens.
Granie bez kilku modów w takiego Starfilda w okresie jego premiery, to katorga. Powgrywanie modów bez użycia K+M, jest nie możliwe.
Dlatego liczę na ten OS o Vavle, bo może ona jako jedyny pozwoli obsłużyć dosłownie cały system tylko padem.
Obecnie używam AtlasOS i Playinte w trybie pełnoekranowym z motywem knsolowym, ale to dość upierdliwy.
Samo ogarniecie uruchamiania PC przy pomocy pada, to niezła zabawa.
No ludzie, a kto?
Masę ludzi zwolniono, bo rozwinął się przemysł i weszła automatyzacja. Ile kiedyś ludzi przerzucało jedną zgrzewkę coli, a ile teraz.
AI usprawni pracę, ale w jej miejsce powstanie cała masa innej.
Rozwój technologi, to też rozwój różnych miejsc pracy.
60 lat temu w segmencie kosmicznym prace mogła znaleźć tylko garstka ludzi pracę. Dziś każdy może w tym segmencie pracować.
W przyszłości sam rynek kosmiczny będzie większy niż wszystko razem wzięte teraz. Same branże związane z tym aspektem, stworzą nowe możliwości pracy.
Czyli AI poraz kolejny pokazało, że jest lepsze od całej masy marketingowców. Taka kolej rzeczy, że nowe technologie wypychają technologie, które generują większe koszta z podobnym efektem.
Dzięki temu gra zyskała na emocjonalnej intensywności, a wybór między obiema bohaterkami stał się jednym z najbardziej pamiętnych momentów w historii gatunku.
Co? To było tak błahe, że nikt, kto czytał książki, kompletnie na to nie zwrócił uwagi. Dla kogoś, kto czytał, nie ma czegoś takiego, jak wybór między jedną a drugą. Z kobiet Yen i Ciri, to najważniejsze osoby dla Geralta. Wybór między np. życiem jednej albo drugiej, byłby dramatyczny dla nie niego, a nie miedzy Triss, a Yen.
I co z tego, że steam ma tryb pełnego ekranu? Przecież napisałem, że korzystam z tego w programie Playnite. Nie chodzi o taki substytut konsolowego interfejsu, tylko pełnoprawny interfejs konsolowy, gdzie dosłownie wszystko zrobię przy pomocy jednego kontrolera.
Obsłuże cały system przy pomocy samego pada. Nie tylko odpalę grę, ale wejdę w pliki danej gry, zedytuje je, czy zrobię inne rzeczy, które w systemie można np. robić przy pomocy myszka i klawiatura.
Tego nie ma na PC i dlatego napisałem, że liczę, że ten system, który będzie na tym sprzęcie od Vavle, będzie w pełni konsolowym doświadczeniem, bo jak wspomniałem, nie ma na PC czegoś takiego.
Ja czekam tylko na oprogramowanie, bo niestety rynek PC praktycznie stoi w miejscu jeżeli chodzi o rozwiązania dla graczy w segmencie OS.
Od jakiś 7 lat nie mam klasycznego PC postawionego w biurze przy biurku, tylko podpięty pod TV. Niestety brak takiego wygodnego interfejsu konsolowego, sprawia, że granie kanapowe na PC nie jest tak wygodne jak na zwykłej konsoli.
Osobiście używam AtlasOS z programem Playnite - odpalany w trybie pełnoekranowym po starcie. Można sobie wgrać różne interfejsy.
Wszystko działa spoko, do momentu, gdy nie musimy coś w plikach pogrzebać.
A często w grach PC trzeba grzebać, bo coś na premierę nie działa, trzeba wgrać moda, zmienić coś w pliku ini itp.
Dlatego czekam zarówno na nowego Xboxa jak i ten od steam, bo może w końcu dostaniemy porządny system typowo pod gry, gdzie 100% rzeczy zrobimy za pomocą pada.
No i co się głupio śmiejesz? Masz przykład chociażby z galerii Sztuki w Nowym Jorku, gdzie zrobiono wystawę obrazów, opowiadając, że będzie to wystawa tajemniczego artysty. Ludzie przyszli, zachwycali się, chcieli to kupować, mówili same pozytywy.
A co się okazało? że te obrazy namalował Słoń z pobliskiego ZOO. Więc dla odbiorców nie ma znaczenia kto namalował.
Tak samo masz przykład konkursu malarskiego, gdzie koleś zbudował sprzęt do malowania i za pomocą tego urządzenia namalował wygenerowany przez AI obraz. Wygrał prestiżowy konkurs, mimo że pędzla w ręku nie miał.
Normalna rzecz. Dla odbiorcy nie ma to kompletnie znaczenia czy jakiś rodzaj sztuki stworzył człowiek, zwierze czy AI. Liczy się to, co w nim dany utwór wywołuje.
Bzdury piszecie. Oczywiście, że w encyklopedii powinny być takie informacje. Po to się studiuje historię, by znać techniki, motywacje i sposoby obu stron na wciągnięcie swoich obywateli w konflikt.
Opisując tak jak podałem za przykład wojny Aryjskie, trzeba uwzględnić to, jaką propagandę szerzyli władcy. Tylko oczywiście odpowiednio to zaznaczając.
Idąc Waszym tokiem rozumowania w encyklopedii nie może być takiego tematu jak tu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda_nazistowska
Dokładnie tak samo powinno być z propagandą rosyjsą.
Autor tego artykułu, to chyba jakiś mało mądry człowiek. Jego zdaniem w Wikipedii powinny być tylko rzeczy, które jemu pasują?
Przecież to lewicowe myślenie.
W takiej encyklopedii powinny być źródła dotyczące opbu stron, by zrozumieć jak działa druga strona.
Jeżeli ruskie stosują propagandę na swojej rządowej stronie i jest to oficjalna strona, to takie źródło powinno też być w encyklopedii.
Z myśleniem pana Mateusz Zelek, to gdy opisujemy np. wojny Aryjskie z IX–VII w. p.n.e., to w źródłach nie powinno być materiałów z kamiennych inskrypcji, które nakazywał kuć np. Aszurbanipal, bo to była czysta propaganda dla ciemnego ludu.
Wasz portal to juz upad na samo dno, skoro zatrudniacie ludzi, którzy nawołują do tego, by blokować jakieś materiały źródłowe w Wikipedii.
Jedyne gry od Ubi, w które warto zagrać w okolicach premiery, to seria Anno. Resztę lepiej ograć jak dadzą za free albo cena spadnie do 1 cebuli. A, że Anno to gra na długie godziny, to ekonomicznej wychodzi jej kupno.
P.S - czemu jet tak mało komentarzy pod wszystkimi artykułami. Nie ma artykułu, który miałby po kilkadziesiąt komentarzy.
Przed zmianą graficzna, wiele wątków na tej stronie było masowo komentowane. Teraz cisza.
Redakcjo - jak duże spadki zaliczyliście ostatnio?
Choćby te z artykułami, gdzie niby recenzent prezentuje jakiś sprzęt z amazona.
https://www.gry-online.pl/newsroom/dzis-na-amazonie-genialna-okazja-sluchawki-z-niszczycielska-jakos/zf2f403

Nie da się zablokować reklam, bo GOL używa różnych hasztagów i nazewnictw. Ciężko wszystko przesiać. Mowie oczywiście o reklamach tzw. artykułach sponsorowanych. Jak np te, w których reklamują sprzęt z pirackimi grami.

No i> Wy kopcujecie artykuły z innych stron w zasadzie 1 do 1 bez podawania skąd skopiowaliście. Więc w zasadzie GOL może sobie 5 przybić z tym gościem.
gamepressure gry-online w wersji angielskiej - ten sam właściciel.
Jest angielska fajna strona z której gry-online często kopjuje 1 do 1 artykuły nie podając skąd je wzięli.
Jak chcesz poznać nazwę, to weź pierwszą lepszą grafikę z jakiegokolwiek artykułu z gry-online i wrzuć do google. Wyszuka ci pewnie oryginalną stronę z której zostało to skopiowane.
podpowiem choć pewnie usuną:
gamesradar.com
To już od kilku lat nie jest standard. Ktoś w GOLu spóźnił się ładnych kilka lat.
Dziś ludzie chcą info tu i teraz, nie mają czasu na przeklikiwanie, przewijanie i siedzenie na stornie, by odszukać to co ich interesuje.
Efekt tiktoka i innych rolek, gdzie człowiek odstaje satysfakcje w kilka sekund.
Dlatego poprzednia wersja strony lepiej się sprawdzała, bo osoba wchodząca na główną stronę gry-online, od razu dostawała listę zarówno najgorętszych artykułów jak i przejrzystą skorconą listę najnowszych. Od razu dostawała bodziec "o to ciekawe" i wchodziła. Teraz na głownej jak i wszędzie na podstronach jest bałagan. Nie ma ładu i składu.
Kompletnie nic cię nie przyciąga, a wręcz odpycha od nadmiaru bezsensownej wielkiej rozmiarowo treści.
W projektowaniu UI trend od kilku lat jest wręcz odwrotny - minimalizm i rzucenie w odbiorę krótkimi, skondensowanymi materiałami, które sprawia, że zechce kliknąć. Ma dostać krótką, zwięzłą listę najciekawszych/najnowszych artykułów, zdecydować w kilka sekund, bo tylko na tyle dana strona ma jego uwagę i wejść w interesujący artykuł.
Obecny GOL jest tego przeciwieństwem.
Ty masz chyba IQ na poziomie jakiegoś jednokomórkowca.
Napisałeś, że ludzie od 10 lat narzekali na to, że gry-online jest przestarzałe i beznadzieje, co jest nieprawdą, tylko pasowało ci pod teze, bo jak wypisałem, ludzie narzekali na kilka funkcjonalności, a nie samą stronę. Ta była bardzo przejrzysta i funkcjonalna.
Podałem przykłady zarówno z forum jak i strony, a ty wyjeżdżasz z tekstem "ale Wy o forum piszecie".
Nie forum, tylko sekcje komentarzy, ale też jak wspomniałem, chociażby edycje ocen gier. Czy edycja oceny gry czy hasztagi to dla ciebie dział "forum"?
No i w końcu zdecyduj się czy strona jest dla użytkowników, czy nie.
Bo raz piszesz tak:
Wydajecie się nie rozumieć podstawowego problemu. Ta strona nie jest dla nas tylko dla was, czytelników. I powinna być taka jak wy chcecie.
za chwile tak:
a dopiero na końcu jakie są oczekiwania klientów
Strona cierpiała na brak kilku funkcji, które powinny być standardem. I tylko tyle.
Strona była przejrzysta, czytelna, funkcionalna - poza tymi kilkoma elementami. Była użyteczna, bo łatwość dostępu do encyklopedii, listy gier, sekcji z najlepszymi z danego roku, to właśnie sprawiały.
"obecna wersja jest ładna, funkcjonalna, szybka, intuicyjna itd. ale to nie znaczy, że nie może być lepsza i nad tym pracujemy cały czas."
To jest kompletna bzdura. Masz setki komentarz ludzi, którzy narzekają na to, że ze strony nie da sie korzystać, bo stała sie niefunkcjonalna.
Czy brak możliwości pisania komentarza z wyświetlonym artykułem, to lepsze rozwiązanie czy gorsze? Gorsze, więc strona straciła na jakości.
Czy przeklikiwanie się przez ikonki podczas pisana komentarza, by dostać się do edytora tekstu, zamiast wyświetlenie tych ikonek od razu jak było wcześniej, jest lepsze czy gorsze? Gorsze, więc strona straciła.
Czy brak przejrzystej listy najnowszych artykułów na stronie głównej, a konieczność przewijania strony, a następnie przeklikiwanie się przez podstrony, by zobaczyć najnowsze artykuły, to lepsza zmiana czy gorsza. Gorsza, więc strona straciła na funkcjonalności.
Czy zrobienie z Encyklopedii śmietnika, który zawiera jakieś bzdury ze steam, metacritic itp., to plus czy minus? Minus.
Przejrzystość karty z grą, jest zerowa teraz. Wcześniej nad samą grą w pierwszym bloku były odnośniki do recenzji, gier z serii, artykułów itd. A teraz? Gdzie jest link do recenzji gry w encyklopedii danej produkcji? Muszę znowu skrolować i szukać.
Wszystko jest poukrywane za kilkoma kliknięciami zamiast jednym.
Jak chciałem zobaczyć gry z danej serii, to jeden klik i mam całą listę. Teraz muszę się przeklikać, by dostać tę listę.
Dana wersja PC/PS/Xbox miała swój oddzielny dział, teraz wszystko na raz. A jednak poszczególne wersje się często różnią.
Czy przekilkiwanie się przez kolejne podstrony, by zobaczyć więcej niż ostatnie 10 artykułów, zamiast rozwijania kolejnej sekcji z pakietem niusów, to plus czy minus? Minus.
Jedyna pozytywna zmiana, to możliwość edycji oceny gry. Tak to wszystko dosłownie co zmieniliście, jest zmianą na gorsze.
Ze strony korzysta się fatalnie, bo wszystko, co miał wcześniej użytkownik pod jednym kliknięciem i widoczne od razu po wejściu na główna, ma teraz schowane za masą kliknięć i przewijania strony.
Przecież to ich mapa, a nie podpierniczona.
gamepresure to strona francuskiej firmy Webmedia, do której należy min. Gry-online. Nawet jest zarejestrowana pod polską spółkę - oddział WebMedia w Polsce.
Czemu te mapy są po angielsku? Interakcja z nimi jest fatalna. Jak klikam na ikonkę, to automatycznie powinno wyśrodkować kamerę na tej ikonce, a nie ucina mi pół tekstu.
Tak powinno to wyglądać:
https://mapgenie.io/ghost-of-yotei/maps/yotei
nie wiem, od 10 lat słyszę opinie ze strona była beznadziejna i przestarzała, a nagle okazało się, że była super, muszę to sobie poukładać w głowie.
Użytkownicy narzekali na to, że niektóre funkcje portalu są przestarzałe i to, co jest standardem od lat w UI, tu nie jest. Wszelkie prośby o zmianę, były ignorowane.
Ludzie chcieli podstaw, jak możliwość edytowania pierwszego komentarza w wątku, komentowania go, odznaczania użytkowników po liście, a nie ręcznym wpisywaniu, bo wtedy nie oznaczało nicków z dziwnymi znakami, powiadomień, gdy ktoś skomentował nasz komentarz, czy gdy zostaliśmy wywołani. Edycji ocen gier czy zaznaczenie hasztagów w profilu, jakie wiadomości w newsroomie będą wyświetlane, by odsiać te durnoty z Waszych innych serwisów.
Tylko tyle i aż tyle, a Ty dorobiłeś do tego ideologie jakoby użytkownicy chcieli całej przebudowy serwisu od A do Z.
Nie, czytelnicy chcieli tylko te podstawowe rzeczy, które wymieniłem.
Zmiana nie jest spowodowana narzekaniem urzytkowników, tylko odgórnym nakazem włąściciela, który wszystkie swoje serwisy w ten sposób przerabia. Tylko, że na innych, to w maire się udało. Tu jest dramat.
Dramat ta nowa strona. Kompletnie nieczytelna strona główna. Brak wyraźnego podziału na poszczególne rodzaje wiadomosci jak to miało miejsce w starej wersji.
Kompletny misz masz związany z aktualnymi artykułami. Już w starej wersji mierzliście dział filmowy z growym, technologiczny z growym itd. Tutaj, to już przesada.
Po to wchodzę na serwis o grach, by czytać o tej branży, a nie durnotach pokroju "chińskie auta", setki artykułów o durnych serialach, filmach czy głupotach napisanych na podstawie jednego posta z reddita.
Na 30 artykułów na głównej stronie 9, to durnoty o filmach i innych kompletnie niezwiązanych z branżą grową. 3 to opis nowego GOLa.
13 związanymi jako tako z grami.
Zrobiliście portal gówniany, bo chcecie być od wszystkiego, mimo, że na zdanej z branż się nie znacie.
A, że od dobrych kilku lat idziecie coraz bardziej w klimaty plotkarskie i klikbajty, to powoli wartościowej treści u Was jest praktycznie zero.
Dział newsroomu skopany. Raz przycisk "poprzedni dzień" jest z lewej raz z prawej.
Przycisk na głównej "więcej wiadomości|" powinien rozwijać kolejną sekcję, a nie przenosić na oddzielną podstronę.
Brak kluczowych odnośników na stronie głównej. Encyklopedia nieczytelna. Brak opcji sortowania po dacie, ocenie czy innych filtrów od razu w encyklopedii, a nie po przeklikaniu setek podstron.
Brak możliwości komentowania artykułów z pozycji artykułu. Nie da się jednocześnie przeglądać artykułu i go komentować.
Jak chce się odnieść do tekstu w artykule, to musisz go otworzyć w osobnym okienku.
Jeżeli ten nowy interfejs tworzył ktoś za kasę, to nieźle zrobił właściciela gry-online w bambuko. Musiał nieźle w CV nakłamać.
Cały świat tworzenia UI odchodzi o tego typu projektów, gdzie stosuje się wielkie plansze, zaokrąglone elementy. Każdy większy portal informacyjny przez to przechodził i zrozumiał, że nie tędy droga.
Zobaczycie po statystykach, że wejścia w konkretne artykuły spadną, bo ludziom nie chce się przegrzebywać przez masę obrazków i tekstu, która wręcz atakuje, gdy odpalimy główną stronę.
Podstawą jest stosowanie krótkiej listy z najnowszymi artykułami, tak, by odwiedzający od razu widział co nowego się pojawiło.
Obecnie, by zobaczyć, co nowego się pojawiło, to muszę masę strony przewinąć. Latać oczami po wielkich planszach i tekstach.
Jak chcecie zatrzymać użytkowników na dłużej na stronie, jak oni nawet nie są w stanie rzucić okiem na klikbajtowe nagłówki?
Ktoś wejdzie na główną zobaczy najpopularniejsze, które są planszami na samej górze stwierdzi, że nic nowego i wyjdzie.
W normalnym interfejsie i obecnie powracającym do łask, odbiorca widzi najnowsze. Im więcej tytułów artykułów wchodzący na stronę widzi na raz w przystępnym interfejsie, tym większa szansa, że coś go zainteresuje i zostanie na dłużej.
Ale gościowi zazdroszczę. To potencjalnie najpiękniejszy widok, jaki może człowiek obecnie zobaczyć - Ziema z kosmosu.
Pokolenie naszych rodziców miało Hermaszewskiego, a My mamy pana Sławosza.
Już widzę jak ktoś walący co drugie słowo XD miał naście lat w latach 2000 :D
Poza tym twój przykład, to zbyt małą grupa. Zwykłe zakrzywienie rzeczywistości przez bańkę kilku gówniarzy z twojego otoczenia.
Lata 2000 to jeszcze lata kawiarenek internetowych.
Normalna kolej rzeczy. Gry stały się powszechną rozrywką. Tak jak my w latach 90-2000 chodziliśmy raz na jakiś czas do kina, bo ono stało sie powszechną rozrywką, tak teraz jest to samo z grami.
Z dekady na dekadę, hardkorowych graczy jest coraz mniej. W latach milenijnych każdy gracz był hardkorowym, ogrywał większość gier, ogarniał bardzo dobrze rynek premier, nowości sprzętowych itd.
Dziś gadając z takim 15 latekm, ten wie ograch niewiele. Jak powiesz, że nowe GTA w przyszłym roku wychodzi, to ten nawet nie wie co to jest.
Współczesne młode pokolenie traktuje gry jak kolejną formę chwilowej rozrywki.
Nie ma potrzeby posiadania wiedzy na temat premier, rynku czy w co warto zagrać w co nie.
Hardkorowe granie wymiera nie tylko przez to, że młodszych gry nie interesują tak jak interesowały nas, ale też przez to, że My z wiekiem też stajemy się mniej hardkorowii.
W takim 2010 przynajmniej topkę 10 z danego roku bym ograł, teraz może z 1 2 tytuły, a reszte jak się kiedyś trafi, to zagram.
Przecież mówił wielokrotnie, że mu się te adaptacje niefixa nie podobają. Nie mówi tego wprost, bo obowiązują go podpisane umowy. Nie trzeba być geniusze, by wyczytać z tego co mówi, jaka jest jego opina prywatna.
Tu masz np. o serialu Netflixa
"aha, czyli tak to sobie wyobrażali, to bardzo interesujące!". Oczywiście czasami te interpretacje są dla mnie miłe, a czasem nie – oznajmił.
" Coś im tam podpowiadałem, poddawałem swoje pomysły, ale nigdy nie słuchali. Ale to normalne. "Kto to jest? A, to tylko autor, to nikt znaczący" "
Pierwszy raz w historii, to Gamesradar pisze jako drugi. Zawsze to Wy kopiowaliście od nich :D
Ale tu nie chodzi o sposób działania sklepów tylko sposób dystrybucje gier typowo singlelplajerowych.
Chodzi o takie gry jak Diablo, The Crew czy inne tego typu gry, gdzie produkt oferuje rozgrywkę singlową, ale do jej uruchomienia wymagane jest bycie online.
Cała akcja nic nie da, bo żadne prawo nie będzie w stanie zmienić sposobu dystrybucji gier onlinowych i ogólnie dystrybucji produktów cyfrowych.
Bo to nie chodzi tylko o gry, ale wszystko, co jest cyfrowe i udzielane na zasadzie licencji.
Od filmów na platformach VOD, striming muzyczny, po programy komputerowe, przez właśnie gry.
Wymuszenie prawnie na producentach gier onlinowych, by ci umożliwili granie w takie gry, bez ich serwerów jest niemożliwe do zrobienia, bo trzeba by zmienić całą branże cyfrową ale też i artystyczną. Wszystkie kwestie związane z prawami autorskimi to wszelkiej maści elementów w grze.
Dlatego uważam, że cała akcji i tak nic nie da dla graczy.
Jedynie co zmieni, to bardziej przejrzyste nazewnictwo w sklepach.
Sklepy po prostu zrobią tak jak steam - nie będzie przycisku kup tylko wypożyczy czy coś takiego.
Nic to nie da. Z prostego powodu - gracze to nie jest skonsolidowana grupa jak w latach 90 czy na początku lat 2000. Gracze nie tworzą subkultury, jakieś grupy itp.
Każdy gracz to indywidualna jednostka, której nie da się "uświadomić" grupowo.
Petycje, narzekanie, marudzenie, to promil wśród całej rzeszy graczy.
Co z tego, że kilka osób ponarzeka w komentarzach jak setki innych ma na to wywalone.
Jakby premira gry nie była, to momentalnie staje się bestselerem na steam.
Przykład ostatniego Bolderlands 4, gdzie 3 została zjechana przez graczy, a i tak nie przeszkodziło to, by w Polsce jak i na świcie gra momentalnie wskoczyła na 1 miejsce najlepiej sprzedającej się gry.
Gracz, który legalnie kupił grę, nie powinien jej tracić tylko dlatego, że firma wyłączyła serwery.
Kto mu powie, że gracz nic nie kupuje od lat, tylko wypożycza na zasadzie umowy licencyjnej?
Przecież takie pomysły są tylko po to, by nakręcić gównoburze, by ludzie gadali o tym serialu. Nikt ani normalny, ani nienormalny tego nie zrobi.
Co innego z kolorem skóry. Tutaj twórcy mają trochę łatwiej niż twórcy filmów, bo mają cały materiał źródłowy czego nie mieli reżyserzy filmów.
Dlatego w filmach, gdy w kolejnych książkach okazywało się, że jakaś mało znacząca postać z pierwszych tomów, ma do odegrania ważną rolę później, to zmieniano aktorów na lepszych. W zasadzie to chyba jedyny przykład filmów, gdzie zmieniono aktorów z czarnych na białych, bo czarni byli do bani.
W Harym było kilka takich przypadków, gdzie aktorów czarnoskórych zamieniono na białych.
Tylko to było kręcone w czasach, gdzie liczyła się gra aktorska, a nie kolor skóry, więc nikt nie robił o to burzy.
Dziś, to by czarni się posrali, jakby tak zrobili. Tak samo jak srają biali, gdy białą postać z filmów, może zagrać czarny.
Jaki oszust? Przecież Nintendo to chciwa korporacja, którą można okradać. Więc sprzedawanie przerobionych konsol czy systemu powinno być dla Gry-Online oki. Przecież okradanie Ubiszitu jest oki. Zresztą sami braliście udział w okradaniu Nintendo, więc co się nagle u Was zmieniło?
Przypomnę tylko, że reklamowaliście i zarabialiście na reflinkach do konsol oferujących nielegalne oprogramowanie od Nintendo.
Czemu Gry-Online twórców nielegalnego oprogramowania łamiącego zabezpieczenia The Crew nazywa fanami, a tych od nielegalnego oprogramowania i sprzętu Nintendo oszustami? Gdzie tu logika.
To, że jakaś firma ma niezgodny z twoim światopoglądem model dystrybucji, nie daje ci prawa do bycia złodziejem.
Bo z takim podejściem, to każdą firmę można okraść, bo coś nam nie pasuje.
Takie korpo jak Koenigsegg można spokojnie okradać, bo przecież ma złodziejski sposób sprzedaży, który pozwala kupić ich produkty, tylko wyselekcjionowanym ludziom.
Więc idąc twoim tokiem, mogę zarąbać ich własność.
Nie kupuje gier od ubisoftu. Piractwo to piractwo. Po prostu zwróciłem uwagę na hipokryzje współczesnego dziennikarstwa i pseudo graczy. Niczym to się nie różni od zwykłego cracka do jakiejkolwiek gry.
Z komentarzy można wysnuć wnioski, że niektóre firmy można okradać, a inne nie.
Kwestia tylko proporcji. Czy np. firmę pan Grzegorza Stycznia, który zrobił w pojedynkę grę, można okraść, czy jednak zbyt małe jest to studio i używanie "fanowskiego projektu", który umożliwia odpalenie gry bez oficjalnych luncherów, to już jest złe czy nie.
Czy używanie dokładnie takiego samego "fanowskiego projektu" do gry NFS Unbound jest oki, czy jednak nie.
Odkąd Gry-Online zarabiało na reklamowaniu retrokonsol, które zawierały spiracone gry, wiadomo, że w tej redakcji nie ma już ludzi, którzy mają jakiekolwiek odruchy przyzwoitości. Dla klików będą promować nawet kradzież.
Kiedyś redaktorzy by się brzydzili takimi artykułami.
The Crew posiada min. zabezpieczenie Check Online, czyli taki DRM dla gier zawierających usługi online. To zabezpieczenie generuje token podobnie jak Denuvo, który uwierzytelnia daną kopię gry.
Więc de facto to, co zrobili twórcy tego "fanowskiego" projektu to zwykły crack.
Niczym to się nie różni od złodziei robiących cracki omijające Denuvo.
Identyczny projekt powstał dla NFS Unbound - robi dokładnie to samo. Daje pliki, które pozwalają odpalić tego NFSa w trybie offline. Też "trzeba" mieć "legalne pliki" gry. Dla NFSa takie pliki można zdobyć, bo grę wypożyczoną można nadal pobrać z legalnego źródła. Plików do The Crew nie da się już w legalny sposób pozyskać.
Więc chcąc nie chcą gry-online pisząc, że to fanowski projekt, tak naprawdę wspieracie piractwo.
Prosta rzecz - The Crew posiada DRM zabezpieczajacy grę przed nieautoryzowanym uruchomieniem. Chcąc uruchomić taki produkt, trzeba siłą rzezy to zabezpieczenie ominąć czyli uruchomić nieutoryzowany produkt.
Niedawno premierę miała gra Hollow Knight: Silksong - czy Gry-Online zrobi artykuł o fanowskim projekcie niejakiego FAiRLiGHT, który stworzył fanowski projekt umożliwiający uruchomienie tej gry bez steam?
Projekt o nazwie The Crew Unlimited, który opisaliśmy szerzej w oryginalnej wiadomości, wystartował.
No i tak to się powinno robić. Działasz sobie po cichu, wypuszczasz i tego już nikt z sieci nie skasuje.
Czyli jakiś patch zepsuł grę? Bo Wy w recenzji nic nie upominaliście w minusach, że w grze sa takie błędy.
Koleś stwierdził tylko fakt, że gracze mają dziś mniej czasu, co przekłada się na to, że wybierają rocznie mniej tytułów do ogrania.
Jak gra ma fatalna optymalizacje? Przecież od recenzentów dostawała same 9 i 8.
Nigdzie nie ma informacji, że gra będzie działać tylko na 11. Jest tylko w REKOMENDOWANYCH.
Demo działa na 10 bez problemu.
mamy 2025 rok a na rynku PC ciągle płacz "czy mi pójdzie". Przecież gracze PC grają na hajendowych maszynach w 4k.
Przecież tam są podzespoły ze średiopółkowych PC sprzed 5 lat.
Współtwórcy StarCrafta obwiniają graczy i współczesny rynek za porażkę swojej nowej gry. Problem w tym, że zarzuty nie są bezpodstawne
W którym fragmencie tekstu ten koleś obwinia Graczy? Wiem, że taki tytuł się lepiej klika, a z komentarzy użytkowników Gry-Olnline można wysnuć wniosek, że nie potrafią oni w angielski, ale bez przesady.
Jedyna wzmianka o graczach, to taka, że ci mają mniej czasu. To przecież nie jest żadne obwinianie. Tylko zwykłe spostrzeżenie o współczesnym tempie życia.
Co do samej diagnozy Tima, to moim zdaniem jest ona błędna. Nie prawdą jest, że dziś jest duży próg wejścia, który wyznacza jakość gry.
Dziś liczy się tylko i wyłącznie marketing. Im głośniej o grze, tym lepiej się sprzeda. Nie ważne czy mówią o niej dobrze, czy źle.
Wystarczy spojrzeć na steam, gdzie byle premiera jakiegoś krapa, ta automatycznie staje się bestselerem czy to na świecie czy u nas w Polsce, mimo że mamy jedne z najdroższych gier na świecie.
Bordlelands 4 w Polsce ciągle utrzymuje się jak najlepiej sprzedający się tytuł na steam. Mimo że 3 została zjechana przez graczy, a 4 ma wcale nie lepsze oceny od graczy. Po prostu marketing - władowanie kasy w portale growe, które wystawiają same 8-9 robi swoje.
To deweloperzy, zamiast płakać i narzekać na prywatną firmę, jaką jest steam, niech sami odpalą swój sklep tylko dla tych "blokowanych" gier. Jest nisza na rynku, którą można zagospodarować. Chyba że jednak ludzie nie są zainteresowani tym chłamem.

W nos można sobie te recenzje wsadzić. Przy B3 było dokładnie to samo. Też pisaliście, że pierwsze recenzje zapowiadają hit, a jak było każdy wie. Gracze zjechali B3 od lewa do prawa.
Oczywiście gracze i tak rzucili się na B4. Na steam u nas w Polsce, jest od momentu wystartowania sprzedaży bestselerem.
Szykuje się chyba najgorszy rok pod względem jakościowych gier od bardzo dawna.
Znowu rynek ratują tytuły tzw. z "dupy", po których nikt nie spodziewał się większych hitów jak np. w zeszłym roku Wukong czy Stellar Blade. Czyli gry, które w normalnym roku, gdzie wychodzą gry, które pretendują do listy gier dekady, nie zostałyby w ogóle brane pod uwagę. Expedition 33 i Donkey Kong też takimi grami są.
Ogólnie szykuje się najgorsza dekada w historii gier, licząc od 1990.
Jak nisko nasz rynek upadł. Jak nisko oczekiwania graczy upadły. Jak nisko obniżył się próg, w którym traktujemy grę jako dobrą.
Mentalnie to Ty masz z 15 lat i to maks, skoro cień w grze sprawia, że się boisz.
Zresztą raz piszesz, że grasz na słuchawkach, bo wtedy gra cię straszy, za chwile piszesz, że jednak cię nic nie strasz, zdecyduj się.
Jak idziesz ulicą w nocy i światło z latarni tak zaświeci, że twój cień pojawi sie przed tobą, to w gacie penie robisz.
Nigdzie nie napisałem, że jumpscery, to strach, tylko te działają na impulsywność organizmu. Gwałtowny dźwięk, błysk itp. sprawiają, że organizm działa impulsywnie, jeżeli nie masz tego wydziwaczonego.
Gracze ogółem, to debile, którzy rzucają się na każą premierę jak mucha na gówno.
Jakby premiera większej gry nie była, to momentalnie staje się bestselerem.
Teraz ma niedługo premierę Borderlands 4, mimo że 3 została przez graczy zjechana od prawa do lewa, to i tak te barany rzuciły się na 4.
Tylko wystartowały preodery, a gra momentalnie stała się na Steam Bestselerem, zarówno w Polsce jak i na świecie.
Rozumiem jumpscerry, bo one działają na impulsywność organizmu. Ale reszta?
Dorośnij człowieku ;)
Takie ruskie Mundfish, niszowe małe studio, robiące swoją pierwszą normalną grę dziejącą się w rosji, dało polski dubbing, a Polskie niemałe wcale studio, olało sprawę.
Przykre jest to, że Polacy kompletnie nie potrafią robić gier osadzonych w naszych realiach, tak by przenieść nasz klimat.
Nasi deweloperzy powinni się uczyć min. od takiego Mundfish jak lokalizuje się grę w konkretnym setapie.
Pograłem chwilę, bo autor recenzji zachwalał, że czuć klimat polskiego PRLu. Gówno czuć, a nie. Pojedyncze meble nie sprawia, ze reszta, która jest generyczna do bólu, będzie niezauważalna. Akcja gry równie dobrze, mogłaby się dziać w jakimś amerykańskim zatęchłym mieście. Różnicy wielkiej by nie było.
A sam przykład miasta Atlantyda pokazuje, że nawet duże połacie terenu ten silnik ogarnia bez wczytywania.
Dłubią przy tej grze, bo chyba tylko MS naciska, a nie dlatego, że chcą cokolwiek naprawić. Po prostu to studio to leniwce, którym się nie chce dobrze zrobić jednego elementu.
Durne tłumaczenie, że loadingi są spowodowane silnikiem. Jest to bzdura, bo w grze występują poprawnie wykonane sekwencje wczytywania. Tylko po prostu im się nie chce ich rozwinąć na inne elementy, bo prościej po prostu dać ekran wczytywania w postaci zdjęcia.
Bez problemu można stworzyć wczytywania jak w innych tego typu grach, gdzie statek wchodzi w wirtualne chmury. Potwierdzeniem tego jest to, że w grze występują takie sekwencje - np. wchodzenie w nadprzestrzeń, gdy lecimy z układu do układu. Wtedy jest aniamcja, podczas której się wszystko wczytuje. Im słabszy sprzęt, tym dłużej ta animacja trwa, ale jest to bardziej realistyczne niż plansza z obrazkiem. To samo można zrobić z chmurami.
Drugi przykład, to wczytywanie lokacji już na samej planecie.
W Atlantydzie można po skałach używając jetpacka lub kodów na latanie, przejść z jednego biomu do drugiego bez jakiegokolwiek wczytywania.
Po prostu to zwykłe lenie, którym się nic nie chce.
Nie grałem w część pierwszą. Ktoś wie ile mniej więcej zajmuje przejście?
Na steam kupiłem 1 i 2, bo jest teraz -20% za zestaw i wychodzi jakieś 42zł za dwie gry.
W weekend się pogra. Tylko nie wiem, czy najpierw pierwszą czy drugą.
Temat nie jest o generowaniu doskonałego obrazu, tylko jego edycji. Programy AI bez problemu poprawią ci artefakty, jeżeli jakieś AI coś źle zrobi.
No właśnie tekst to największa zmora AI przy generowaniu obrazów. AI z tym sobie długo nie mogło poradzić. Teraz już to robi. Tak jak był na początku problem z dłońmi, tak też i z tekstem.
Midjourney zrobi ci perfekcyjny obraz z tekstem.
Wiesz, że gdyby zastosować twój pomysł "gry propagujące nieuzasadnioną przemoc" to ze steam wyleciałoby z 90% gier?
W większości gier możesz być brutalny, mimo że sama gra tego nie wymaga od gracza. Chociażby mordowanie npców w setkach w GTA czy innym duperelu.
To chyba logiczne.
Wam to już nieźle w głowach wali od tej poprawności.
Gdzie ja napisałem, że komuś zabraniam wyrażania opinii na ten temat?
Wręcz przeciwnie, bo sam wyraziłem opinie, że to ich sprawa, niech sobie robią co chcą z tym, bo to ich sklep ich własność.
Steam to prywatna firma niech robi co sobie chce ze swoim biznesem. Ich sprawa.
To już chyba średnioaktualne. AI z tekstem radzi już sobie bardzo dobrze. Dodatkowo narzędzia AI idą w stronę edycji fragmentowej swojego wytworu.
Nawet jak Ai wypluje błędny tekst jak w obrazku z postu, to jest masa narzędzi AI, które to bez problemu naprawią. Wystarczy zaznaczyć fragment z tekstem i podać odpowiedni promopt.
Midjourney ma np. edytor, który na to pozwala.
W ogóle sam Photoshop bez problemu sobie z tym poradzi. Nie tylko naprawą tekstu, ale i giczami graficznymi.
Więc w świetle prawa Ubi ma pełne prawo bronić swoich praw.
Co nie zmienia faktu, że nie jest to takie proste. Po pierwsze nikt nie będzie ścigał zwykłych prywatnych osób, które sobie w domu uruchomią taką grę, bo nawet nie ma za bardzo do tego technicznych możliwości. Po drugie sama szkodliwość tego czynu jest niska. W polskim prawie można za to dostać do 1 roku, co w naszych sądach znaczy "prace społeczne".
Kwestia tylko i wyłącznie autorów tych serwerów. Jak wypuszczą je i nie będą monetyzować, np. po przez donejty, to też Ubi wiele nie będzie robiło.
Tak jak EA nie zrobiła nic z serwerami do najnowszego NFSa.
Assayn poruszył tylko kwestie związane z prawem. Prawo jest po stronie Ubi, odpalanie The Crew przez emulator, to zwykłe piractwo. Tak mówi prawo. Można sie z tym zgadzać, bądź nie.
Dla nas zwykłych graczy nie ma to kompletnie znaczenia.
Czego nie rozumiesz w stwierdzeniu " The Crew posiada zabezpieczenie "online chcecks"? To takie samo zabezpieczenie jak Denuvo, tylko dla gier onlinowych.
Zrobi, bo emulator musi złamać zabezpieczenie "online checks". Bez tego nie da się uruchomić gry. Więc autor komentarza jest w błędzie, bo nie zna tematu.
Gra onlinowa, to co innego niż np. gry, które nie mają żadnych zabezpieczeń.
The Crew takie posiada i trzeba je złamać, by grę uruchomić.
Tak trudno zajrzeć do dziennika ustaw?
Używając takiego emulatora do gier onlinowych, a takową grą jest The Crew musisz obejść zabezpieczenie "Online Checks". Jest to taki DRM dla gier onlinowych. Działa to trochę na podanej zasadzie jak Denuvo. Łącząc się z serwerem, ten tworzy token, który uwierzytelnia daną kopię gry. Z tą różnicą, że ten token jest jednorazowy. Za każdym razem, gdy łączymy się z serwerem, ten token jest inny.
W Denuvo token jest czasowy (wiele tygodni, można grać offline na steam) i przypisany do konkretnej maszyny.
Więc tak, chcąc uruchomić The Crew na symulowanych serwerach, program tych serwerów musi obejść generowanie tokenów, czyli złamać zabezpieczenie gry.
(art. 116 i 118 ustawy o prawie autorskim)
W tym konkretnym przypadku art. 116 ust. 1, bo gry nie da się już kupić, więc pirat nie robi tego w celu wzbogacenia, tylko w celu skorzystania z produktu chronionego prawem autorskim>
Możesz szydzić, drwić i pisać głupoty, ale rozmawiamy o prawie jakie jest, a nie czy to prawo jest dobre czy złe.
Bo moim zdaniem jest złe, bo skoro gra oferuje granie singiel, to nie musi mieć trybu onlinowego i powinna oferować granie offline.
To zwykły crack pozwalający uruchomić grę z pominięciem licencji. Takie coś jest np. do najnowszego NFSa. Można grać offline wygrywając specjalne pliki, które emulują wirtualny serwer.
W świetle prawa to podchodzi pod łamanie praw autorskich, bo gracz wykorzystuje produkt cyfrowy chroniony prawami autorskimi, bez udzielonej licencji.
W świetle prawa z produktu cyfrowego chronionego prawami autorskimi możesz korzystać, tylko i wyłacznie gdy posiadasz do niej licencje. W innym przypadku łamiesz prawo.
Odpalenie tak The Crew, to jak odpalenie każdej innej gry używając Cracka.
Ogólnie to art. 116 i 118 ustawy o prawie autorskim wszystko wyjaśnia.
Pliki gry pobrane ze steam, można przechowywać i posiadać nawet jak gra została wycofana (Art. 75)
Nie można tych plików modyfikować oraz używać zewnętrznych programów, które obchodzą zabezpieczenia producenta. Gry onlinowe mają zabezpieczenie, które nazywa się "Online Checks", to takie DRM typowo dal onlinowych.
Bez ominięcia tego nie da się uruchomić żadnej gry onlinowej, a taką jest The Crew. Więc to, co chcą zrobić autorzy tych "serwerów" wprost łamie prawo, bo pozwala obejść zabezpieczenie twórców.
Za to grozi do 3 lat, ale gdy robimy to nie w celach wzbogacenia (bo gry i tak nie da się kupić), to wtedy grozi do 1 roku.
Dobrze, że takie projekty powstają, ale czy oni się kiedyś nauczą, że to się robi w zaciszu? Raczej nie.
Jak często z takimi projektami, autorzy to debile, którzy zamiast działać po cichu, zrobić pierwszą działającą wersje i dopiero o tym światu powiedzieć, to gówno zrobili, a już trąbią na lewo i prawo. Jakby zrobili i wypuścili bez szumu, to Ubi już nic z tym by nie zrobiło, bo odpowiednie pliki hulałyby po internecie przez wieczność.
Tak jak zrobili to autorzy wirtualnego serwera do NFS Unbound. Bez jakichkolwiek informacji, wrzucili pliki na forum i EA już nic z tym nie zrobi. Nawet żadnego pozwu nie dali, bo nie mieliby jak.
Napisałem, że u nas jest to wymasowane, a nie że inni też nie mają takich rzeczy.
Oświadczenie prawnika było na oficjalnym profilu firmy na facebooku, dlatego zrobił się tak duży szum.
Można to podsumować "znajdź mi człowieka, a Polak znajdzie na niego coś, przez co go zwyzywa".
To też jest w sumie pokłosie szczucia jednego na drugiego, które zgotował nam Tusk i Kaczyński.
to jest właśnie mały promyk nadziei, że ludzie w realnym życiu jednak bardziej się hamują. Mimo wszystko wystarczy impuls a wychodzi szydło z worka.
Niestety, ale z takiego facebooka nie da się w dzisiejszym świecie zrezygnować jeżeli człowiek ma jakiekolwiek zainteresowania. Wszystkie fora dyskusyjne przeniosły się na grupy fejsbukowe, więc siłą rzeczy trzeba mieć tego fejsa, by mieć dostęp do dużej wiedzy, ale też ludzi z danej dziedziny.
Na szczęście AI mocno się rozwija, przez co korzystanie z grup strice po pomoc, jest już mniej częste.
Od wielu lat nie czytam już komentarz pod artykułami, zdjęciami itd. Widząc jakieś foto od razu można założyć co tam ludzie piszą.
Fakt, że nie odcinając się w 100% od FB, bo jak wspomniałe w dzisiejszym świecie to nie realne, czasami trafiają do nas te demotywujące treści.
Plus tego serialu jest taki, że historię już znamy, więc nie będzie może tak jak w ekranizacjach filmowych, że jak się okazało, że dana postać odgrywa ważną rolę w późniejszych częściach, to zmieniano aktorkę na inną.
Tak było z kilkoma postaciami, które w pierwszych filmach miały epizodyczne role, a w następnych dość ważne. Wtedy czarnoskóre aktorki zamieniono na białe - dziś to byłby dym o to pewnie. Wtedy nikogo to nie ruszało. A sytuacja była kilkukrotna, właśnie z zamianą czarnej na białą.
Prawda jest taka, że my Polacy jesteśmy jednym z najgorszych narodów do życia w społeczeństwie, gdy wokoło nas panuje spokój i cisza. Jedynie gdy mamy wokoło burdel w postaci wojny czy okupacji, potrafimy wspólnie iść do celu.
W takiej sytuacji w jakiej jestesmy teraz u nas, już słabo z naszym człowieczeństwem.
Przykre jest to, ale niestety tak jest.
Wystarczy odpalić Facebuka i jakikolwiek komentarz pod czymkolwiek. Większość tam to narzekanie i zwykłe wyzywanie, hejtowanie.
Telefony z dobrymi aparatami stały się powszechne i teraz każdy każdemu robi zdjęcia. Wystarczy, że odbiega ta osoba od wyobrażenia drugiej. Pyk fotka i ląduje na facebooku jako przykład czegoś tam. W zależności co autor zdjęcia sobie ubzdurał.
Niedawno ktoś z ukrycia zrobił dwóm dziewczynkom zdjęcie, bo te szły obok siebie z założonymi słuchawkami.
Autor zwyzywał je, bo zamiast iść rozmawiać, mają słuchawki. Pod zdjęciem, 99%, to osoby mówiące to co autor.
Zero jakiegokolwiek myślenia. Z jeden może komentarz był, że może mają te słuchawki funkcje niewygłuszania otoczenia, albo że miały je po prostu założone.
Sam fakt, że w ogóle ktoś zrobił dzieciakom zdjęcie z ukrycia, bo te miały słuchawki już jest żenujące.
Co do artykułu to dokładnie to, co ww potwierdza. Gdyby ten facet po całej akcji, przeprosił, zrobił coś w rekompensacie itp. to przeszłoby to bez większego echa, ale że kazał prawnikowi zwalić winę na dzieciaka, to już ta cytacja ma inny wydźwięk.
Chyba nie ogarniają w jakiej branży robią. To kreatywna, gdzie pracuje się na projektach. Kończy się projekt, kończy się praca.
Czyli zostaną w tyle za wszystkimi. Będą po prostu tylko dla wąskiej grupy entuzjastów.
Na palcach dwóch rąk policzę ile razy w tym roku korzystałem z klasycznej wyszukiwarki google, by wejść na konkretną stronę, bo potrzebne dane.
Czasy są takie, że człowiek potrzebuje informacji tu i teraz. Jak widzę artykuł na 2 strony, który dotyczy prostej pozornie rzeczy, to szkoda mi na to czasu i wolę wklepać formułkę do AI. Dostając skondensowaną wiedzę, w konkretnymi danymi.
Prosty przykład z artykułem gry-online od sykach PCIe. Po co ma czytać jakieś pierdoły o tym co to jest za technologia, ile osób z danego typu korzysta i lanie wody przez autora.
AI da mi prostą tabelkę z plusami i minusami konkretnej wersji i dobierze pod moją specyfikę potrzeb.
Do czytania to są książki, a nie durne artykuły, gdzie dużo słów mało treści ;)
Gry wejdą w tryb online czy de facto z definicji gry będę multi, po to, by obejść prawo wymagające na twórcach zrobienie możliwości grania offline. Wymuszenie tego kompletnie zmienia sposób dystrybucje gier. Kompletnie odwraca role, dlatego deweloperzy będą to obchodzić tym, że gra będzie multi. Nikt nie będzie w stanie wtedy na nich wymusić tego, by gra mogła działać na prywatnych serwerach. Dlatego, że licencje dosłownie na wszystko, co jest w grze. To nie jest tak, że jak jakiś deweloper zrobi grę, to ta jest w 100% jego, tylko poszczególne elementy jak np. muzyka jest na licencji.
Lenistwo nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi tylko o to, że nie ma możliwości, by gracz miał gry na własność na wieczność.
O to twórcom chodzi.
Bardziej prawdopodobne jest to, że gry singlowe wejdą w tryb online. Coś ala Diablo IV. Niby jest kampania singlowa, ale jest to połączone z trybem online.
Nie ma nawet najmniejszych szans, by wymusić na dużych graczach pokroju R* czy Zamieci, by ci modowali swoje gry, tak, by działały w przyszłości offline.
Mają argument w postaci piractwa. Dodatkowo cała branża filmowa się na mechanizmie growym opiera, czyli udzielania licencji. Aby zmienić coś w grach, to trzeba i w filmach, bo to te same licencje to samo dobro cyfrowe.
Świat filmów i seriali jest nie do ruszenia.
Ja jestem sceptycznie nastawiony do tej akcji, bo widzę więcej potencjalnych szkód niż pozytywów.
Jakbym miał trochę czasu, to założyłbym konto na redicie i trollował pseudoredakcje takie jak gry-online czy ppe.
Kolejny artykuł, bo jakiś random stworzył wątek na reddicie, beż jakiegokolwiek potwierdzenia, że bzdury, które wypisuje są prawdziwe.
Czy ty czytasz co komentujesz?
Pisałem przecież, że Polacy rzucają się na premierowe gry. Te wskakują na pierwsze miejsce momentalnie.
Jaką premierę gry miałeś dziś albo wczoraj?
Żadnej. Podczas premiery Mafii, ta była na pierwszym miejscu.
Jak wychodzi jakaś większa gra, to momentalnie jest numerem jeden u nas.
Zrzut ekranu miał tylko ci pokazać jak się obsługuje stima.
Przeczytałem jedną lata temu i to wystarczyło, by wiedzieć, że nic co cyfrowe nie jest nasze.
Steam działa na zasadzie tokenów. Te tokeny dotyczą każdej gry z osobna. By grać offline, trzeba najpierw wygenerować token. Token generuje się online. Przy pobraniu gry, tworzy się on automatycznie. Jest on ograniczony czasowo. Po pewnym czasie wygasa i bez ponownego wejścia w tryb online, nie uruchomimy gry.
Token jest indywidualny dla pojedynczego środowiska. Nie da się go przenieść na inny PC.
Na tym opiera się cały współczesny rynek piracki właśnie. Pirat uzyskuje dostęp do konta steam z zakupioną grą, instaluje i generuje sobie token. Może grać w grę bez większych problemów. Nie przejmując się kompletnie jakimiś zabezpieczeniami denuvo itp.

Masz, specjalni ci zrobiłem zrzuty ekranu.
Masz tu listę bestselerwów z ukrainy, Polski i świata.
Naucz się ze stima korzystać, dopiero komentuj ;)
Nie masz kompletnie racji. Jak napisałem, gracze w Polsce rzucają się na każdy tytuł tak, że w chwilę staje się bestselerem.
Nie masz racji, że na Steam jest lista globalna odnośnie bestselerów.
Ile razy trzeba tu na forum o tym trąbić, a i tak znajdzie się jakiś ktoś spod kamienia, że nie wie takich rzeczy.
Na steam masz DWIE listy Bestselerów. Ta na głównej stronie dotyczy rynku gracza. Jak jesteśmy z polski, to wyświetla nam się lista besteselerów z Polski. Chcąc zobaczyć listę globalną trzeba kliknąć na dole listy "globalne bestselery".
Gracze u nas nie głosują portfelem. Co potwierdza co rusz lista bestselerów na steam. Jaka by premiera nie była to się rzucają się na nią.
Teraz bestselerem w Polsce na Steam jest FC26, a na świecie Helledier 2.
Więc jak ma się głosowanie portfelem skoro premierowe gry momentalnie wskakują w Polsce na pierwsze miejsce?
Oczywiście, że akcja dała sporo. Kilkanaście gier wtedy obniżyło ceny. Akcja się rozwijała, tylko Łowcy Gier wszystko spierniczyli podszyciem się pod akcje chcąc zmonetyzować ją. Jak specjalnie im to nie wyszło, to porzucili akcje.
Widzę, że ludzie w końcu zaczęli czytać to co podpisują. Lepiej późno niż wcale.
Graczom w Polsce przecież te ceny nie przeszkadzają. Polscy gracze są zadowoleni z takich cen.
Jaka premiera, by nie była czy start preoderów, to na Steam od w kilka godzin a często kilkadziesiąt minut wskakuje na listę Bestselerową na Steam.
Gdyby graczom jako ogółowi przeszkadzały ceny, to głosowaliby portfelem.
Druga sprawa, to graczom ogólnie wszędzie rynek taki jaki jest odpowiada.
Mega trudno było zdobyć podpisy pod petycje, która de facto poruszała jeden z najważniejszych tematów growych, jaki tylko istnieje. Dotykający bezpośrednio ich "własności". Udało się tylko przez przypadek, ze wynikłą jakaś tam gównoburza.
Gdyby graczom u nas przeszkadzały ceny na steam, to po pierwsze, głosowaliby portfelem, po drugie zrobiliby petycje do UE w tej sprawie.
Jak wdać, nie przeszkadza.
Zresztą My Polacy w takie rzeczy nie umiemy, bo mamy zbyt mocno spolaryzowane społeczeństwo. Od razu się o to pokłócimy.
Tak zresztą było, gdy wystartowała akcja o obniżanie cen gier. Miała jakiś tam rozdźwięk, kilku deweloperów zmieniło ceny, akcja szła powoli, ale do przodu.
I co się stało? Łowcy Gier chciały to zmonetyzować i podpiąć się pod czyś sukces, jednocześnie zabijając całą akcję.
Tak że tyle. Za kilka lat steam znowu zaktualizuje cennik, może trafimy na lepszą cenę złotówki względem dolara niż ostatnio. Bo to jest jedyny powód, dlaczego mamy droższe gry.
Przecież masz tam fantasy - np. dwóch zrośniętych fizylierów, powyginanych we wszystkie strony świata :D
Właśnie o to w tym chodzi, że to czasy Napoleońskie z domieszką fantasy.
Jak lata 20 u Lovecrafta i mitologią Cthulhu.
Lepiej mniej, ale jakościowych, niż tak na Gamescomie, masa gier, a wartych spojrzenia, ze dwie.
W zasadzie nowa gra z serii Czarnych Mitów i tyle jeżeli chodzi o zapowiedzi, gier, których nie był wcześniej już zapowiedzianych.
Gameplay z nowego Anno i z Dawnwalkera.
Dla mnie jeszcze nowa strategia z Młotka i Startreka, ale wiem, że ten gatunek już nie świeci triumfu jak 2 dekady temu, więc mało kogo jarają te gry.
Gamescom gorszy od E3, a to już trzeba się postarać, by tak było.
Taka posucha w normalnych grach, żę takie giereczki rozpalają graczy. Jakie czasy takie hity niestety.
Kiedyś taka gra byłaby sprzedawana za 19,99 zł w kiosku albo dodawana jako bonus do płyt w CDA. A dziś gracze się tym jarają jakby to był hit.
Znowu ten wkurzający brytyjski lektor, ależ on jest denerwujący.
W Anno 1800 musiałem go wyciszyć, bo nie dało się grać.
Oczywiście, że solslajk. Solslajki to nie kopie Solsów, tylko czerpiące garściami z tego rodzaju rozgrywki. To nie są kopie 1 do 1, tylko wariacje na jego temat. Wukong taką grą jest, bo zawiera wiele elementów tej gry z domieszką innych gatunków.
Trzon rozgrywki masz solslajkowy. Do niego dobierane są inne elementy gier akcji.
Głównym założeniem jest brak permanentnego wyeliminowania przeciwników z danego poziomo oraz nieśmiertelność poprzez odrodzenie przy "ognisku". Reszta elementów, to już części składowe typowego RPGa akcji.
Taki też jest Wukong. Po powrocie do lokacji, przeciwnicy się odnawiają, ginąc, wracasz do punktu odnowienia.
Souslajki cechują się tym, że modyfikują te pierwotne założenia. Tak jak Wukong np. nie upuszcza punktów doświadczenia i innych elementów.
Nigdzie nie napisałem, że nie lubię kina superbohaterskiego.
Jedyną ciekawą zapowiedzią jest Zhong Kui. Tylko ze względu na fabułę, bo czysto growo to człowiek już rzyga solslajkami. Pewnie wleci kilka modów zmieniających trochę rozgrywkę tak jak było przy Wukongu.
Na rynku growym powoli robi się to co zrobiło na filmowym, gdzie Marvel tak eksploatował filmy superbohaterskie, że na ostatni film z 3 fazy, kina musiały do biletu dawać papierowe torebki na rzygi.
To samo robi się z grami solkslajkowymi. Za dużo tego.
Jak więc innych gier wychodziło, to by się to trochę rozmyło, a tak 99% gier to durne solkslajki. Pół biedy jak to nie jest jeszcze solslajk od FS, to przynajmniej jakąś fabułę ma, a nie tylko pustą rozgrywkę.
Na razie nie poznaliśmy zbyt wielu szczegółów.
Przecież sam podtytuł mówi w zasadzie wszystko.
Zhong Kui wyrusza na wyprawę pojmania Małpiego Króla, bo ten stał się nieśmiertelny, a w zasadzie stał się bytem, który i żyje i nie żyje.
Jak nie połączą tego z Wukongiem, to pewnie opowiedzą po prostu historię tej postaci z podtytułu. Wolałbym te opcje.
Moim zdaniem oni właśnie taki schemat mają. Biorą postać z mitologi, która jest najbardziej "znana" i kelpią grę w podobnym stylu.
Następny pewnie będzie Huli Jing, bo to też mega ciekawa postać.
Szkoda, że w Polsce nie robi się przekładów starych powieści chińskich.
Jest kopalnia świetnych tekstów, a co za tym idzie historii.
Zresztą popkultura zachodnia mocno z tego korzysta, bo mało kto z zachodu się interesuje dalekim wschodem, wiec można często gęsto 1 do 1 przepisać tekst, umieszczając go w zachodnim folklorze. Jak np. Harry Potter czy większa część Gry o Tron.
Wszystko rozbije się o to jak bardzo R* ograniczy używanie GTAVI na prywatnych serwerach ze zmodyfikowanymi plikami. Raczej obstawiam, że nic w tej sprawie nie będą kombinować, bo widzą jak dużo dało, to że gracze mają pod tym względem wolną rękę.
GTAV nie sprzedaje się tak dobrze, bo gra ma dobrą fabułę czy tryb online, tylko dlatego, że pozwala używać świata gry do własnej rozgrywki na własnych serwerach RPG.
GTAV właśnie dlatego sprzedaje się dobrze, że jest duże zapotrzebowanie na granie na serwerach RPG.
Tam dość łatwo dostać bana, a ze często gęsto jedyną opcją powrotu jest użycie nowego konta, to ludzie kupują na potęgę GTAV.
Mam znajomego, który dobre kilkanaście razy już kupił tę grę.
Można sobie pokonać trofea, to szacunkowej ilości sprzedanych egzemplarzy.
Prolog ukończyła garstka ludzi.
Coś w tym jest. Jedyną rzeczą, jaka w zasadzie rozwinęła się mocnej w ostatnich 15 latach, to narracja. Firmy zaczęły wrzucać większą kasę w narrację i elementy budujące jak np. muzykę.
Takie TLOU, Wiedźmin, CP2077 czy RDR2 sprawiły, że wreszcie gry zaoferowały coś więcej niz tylko pustą rozrywkę. Po przejściu gry było czuć, że to wszystko, co robiliśmy w gemplaju miało jakiś sens, poza czystą rozrywką.
Z utworami z wiedźmina po dziś dzień grane są koncerty.
Dlatego też małe gierki AA zyskują czasami jakiś poklask, bo potrafią w małej formie opowiedzieć ciekawą historię.
Co z tego, że wychodzi GTA VI jak człowiek, zdaje sobie sprawę, że narracyjnie to będzie średniak jak każde GTA. Jedynie IV jakoś się wybiła pod tym względem.
Może jakąś tam mechanikę nową wrzucą jak 3 bohaterów w GTAV, ale to wciąż za mało, by pchnąć branże.
Czas między jedną częścią gry AAA, a drugą na tyle się wydłużył, że w ciągu roku mamy może ze 2 duże gry, gdzie małych gierek jest od groma. Co roku jakiś tam taki indyczek zaskoczy i osiągnie sukces trochę większy niż zakładano.
W 21 było np. It Takes Two, 22 Stray, 23 Lies of P. czy rok temu Wukong.
Ale jak się spojrzy obiektywnie na te tytuły, to jednak widać niski budżet, mało włożonej pracy czy wiele niedociągnięć. Takie gierki się wybijają, bo jak nie ma nic dobrego, to i takie coś zyskuje. Przez brak dużych dobrych gier w takiej ilości jak kilka lat temu, próg akceptowalności spada kilka punktów.
Takie Stray, Pinokio czy tegoroczne 33, gdyby wyszły w czasach, gdzie wychodziła duża bardzo dobra gra praktycznie miesiąc w miesiąc, miałby oceny rzędu 5/10.
Na bezrybiu i rak ryba.
Próg, w którym gracze traktują grę jako jakościową, się po prostu obniżył diametralnie.
Przykład chociażby Roadcraft - w porównaniu do poprzednich gier tego studia, ta gra jest wręcz jakąś alphą. Gra o budowaniu dróg, a mechanik z nią związanych jest garstka. Takie gry były sprzedawane w kioskach 20 lat temu w cenie 19.99.
I tak jak się wspomni te tzw. gierki kioskowe, to np. takie symulatory miały więcej mechanik związanych z daną dziedziną, jaką symulują, niż taki Roadcraft.
Stray też, to tylko i wyłącznie techdemo, a gracze piali z zachwytu. Produkt do pokazania możliwości, a nie gra. To nawet by oceny nie dostało w dawnym systemie jakościowym.
"Cały świat gier i popkultury w jednym miejscu"
Co to za jakieś masło maślane? Gry należą do popkultury, więc to zdanie nie ma sensu.
I co z tego, że znasz na poziomie B2 jak i tak wszystkiego nie ogarniesz.
Nawet najtiw nie ogarnie w pełni poprawnie angielskiego. Tak sami jak polak nie ogarnie w 100% j. polskiego, bo wystarczy mu dać jakieś regionalizmy czy słówka już powszechnie nie używane i robi wielkie oczy.
Zresztą jesteś idealnym przykładem - zgodność twoich komentarzy z poprawną polszczyzną, jest daleka od dobrego poziomu.
Więc raczej, zamiast cisnąć angielski, skup się na rodzimym języku ;)
Tylko to nie jest spięte z tym drugim programem co przez api się robi.
No, a co ma poziom angielskiego na maturze, do zrozumienia nietypowego słownictwa, często wykorzystującego daną specyficzną odmianę?
W takim GTA masz cały przekrój, różnych postaci i dialogów, których bez znajomości specyficznych zwrotów, nie ogarniesz co miał na myśli.
Przecież angielski na maturze, to poziom 3 klasy podstawówki jeżeli porównamy go do j. polskiego. To co my mamy na maturze, to w UK uczą się tego w ich podstawówce. Do tego w Polsce nacisk jest na odmianę brytyjską, a to spora różnica względem USA.
Ty znasz polski od urodzenia, a pewnie jakby ci jakieś regionalizmy rzucić, to byś oczy wielkie zrobił, co to w ogóle jest. Byś się zastanawiał czy ktoś ci grozi, czy pyta o drogę.
Co z tym lektorem do ME? Miał być na drugi dzień. Prawie mijają 2 miesiące i cisza. Po co się chwaliłeś, że na drugi dzień juz udostępnisz?
Zamiast płakać i narzekać, już dawno powinni zainwestować w dobre AI.
Dobrze wyszkolone bez problemu sobie poradzi z przetłumaczeniem. Oczywiście wymaga korekty, ale ludzkie też, więc to żaden argument.
Używam Vasco w podróżach i nie mam problemu, by pogadać w jakimkolwiek języku chce.
AI ułatwiło robienie tłumaczeń. Wcześniej na fanowskie tłumaczenie, trzeba było poczekać kilka miesięcy. Dziś pojawia sie w dniu premiery. A dopracowane jest po kilku dniach - przykład Wuchang: Fallen Feathers, które w dniu premiery dostało tłumaczenie. Miało sporo błędów, ale po kilku dniach już było w pełni poprawne.
Gdyby nie AI, to pewnie spolszczenie do tej gry by nie powstało, bo nie jest to gra wyczekiwana.
A jak mamy jeszcze przekrój postaci z różnych zakątków USA, to już w ogóle czasami ciężko ogarnąć.
Pisząc o jakiś czasie rzeczywistym lagach itp, pokazujesz, że nie ogarnąłeś.
Program nie generuje w locie lektorów. Program tylko i wyłącznie robi zrzut ekranu, używa teseraca do odczytania co na tym zrzucie jest, a następnie odpala plika audio.
Tylko tyle. Nic nie generuje.
Najpierw trzeba wszystkie ścieżki dialogowe wygenerować i ponumerować tak, by program połączył je z daną linijką tekstu.
Lokalne TTS działają już świetnie i nie potrzebują do tego mocnego sprzętu.
Sam używam, mam przeciętny sprzęt, bo 3060Ti 12GB, gdzie wyszkolenie lektora trwało 5h i brzmi o wiele lepiej niz ten, którego używa Rawko w LeevenLabs.
Głos wystarczy raz wygenerować i na to potrzeba trochę mocy obliczeniowej - 3060Ti sobie radzi bez problemu. Samo późniejsze generowanie audio, to już małozasobożerne jest.
"Polak stworzył program, który generuje lektora dla wybranych gier wideo. Według twórcy skorzystają na tym osoby starsze lub z niepełnosprawnościami."
Program nie generuje żadnego Lektora. Nawet w tak banalnym artykule wychodzi wasza ignorancja dotycząca rynku growego.
Lektora trzeba sobie samemu wygenerować czy to przy pomocy ElevenLabs czy lokalnie. Sam program wykorzystuje teserac do odczytania tekstu ze skrinshota, który wykonuje co 0.5s. Ten tekst łączy z odpowiednim plikiem audio, który musimy sami sobie wygenerować.
W pewnym sensie to trochę naginanie prawa, bo by stworzyć takiego lektora, musimy wyciągnąć pliki z napisami i użyć je np. w ElevenLabs, a to już podlega pod łamanie praw autorskich. Wykorzystywanie cudzej własności intelektualnej.
Nie wiem, dlaczego autor programu tak usilnie nie chce korzystać z lokalnego generowania, tylko zbiera kasę i generuje w ElevenLabs.
Lokalne algorytmy do TTS działają świetnie.
Kwestia tylko wyszkolenia sobie odpowiedniego lektora.
Sam mam takiego wyszkolonego do czytania książek, które nie wyszły w audiobooku.
Pisałeś też, że na drugi dzień udostępnisz lektora do Mindseye. i co, czemu tego nie zrobiłeś? Naskrobałeś długi komentarz pod filmikiem premierowym, że co Ty to nie narobisz :D
Typowy artykuł, by ludzie rzucili się do komentowania.
To jedna z gorszych rzeczy, jakie gry RPG dostały. Znaczniki niestety muszą we współczesnych grach być. Jest to zmiana wymuszona przez to jak duże są dziś gry.
Nie da się dziś zrobić gry dużej z mechanikami poznawania i odkrywania świata np. z serii Gothic. Wielkość G3, to już raczej maks.
Siłą takiego Gothica i starych RPGów jest to, że lokacje musieliśmy sami odkryć, posiłkując się dialogami i mapami czysto szczątkowymi jej fragmentami.
Po prostu nie da się zrobić tak dużej gry jak np. Wiedźmin 3, bez znaczników.
Zbyt wiele lokacji, zbyt skomplikowany świat, by w dialogach dało się wplatać informacje gdzie co jest.
Przyszłość jednak jawi się kolorowo dla fanów gier RPG, gdzie pozycje lokalizacji, podawane graczowi są poprzez dialogi i interakcje ze światem, bo AI mogłoby w tym świetnie pomóc.
Nie trzeba pisać ścieżki dialogowej, nagrywać jej, budować tak, by gracz zrozumiał itd.
Poszczególni NPC AI mogą mieć wiedzę o świecie, którą mogliby podawać graczowi w formie dialogu z nim.
https://www.youtube.com/watch?v=5ERAKuQDkbU
Widać, że nie przeczytałeś żadnej książki w życiu. Nawet za pomocą tekstu nie potrafisz przekazać tego co chcesz.
Grom jeszcze daleko do dobrych książek. Niestety, ale narracyjnie gry, to poziom przeciętnych książek.
Można zaklinać rzeczywistość, ale taka jest prawda.
Takie musicale przeżywają renesans od kilku lat. Gatunek, o którym zapomniano na dziesiątki lat, bo największe triumfy świecił w latach 1900-1950.
Zeszłoroczny genialny musical o życiu Marii Skłodowskiej i fenomenalna Alisa Davidson w tytułowej roli.
Hamilton - wiadomo klasyka.
Warto wybrać się do teatrów w Nowym Jorku, Seulu czy Londynie, gdzie obecnie gra się najwięcej musicali.
Po prostu do szeroko pojętej kultury jest wielokrotnie łatwiejszy dostęp niż kiedyś.
Dodatkowo sam świat stał się bardziej przystępny dla przeciętnych ludzi.
Więcej możliwości, to logiczne, że inne popularne kiedyś, będą szybowały w dół.
A nie oszukujmy się, gry, to najgorsza forma rozrywki kulturowej.
Gry nie wpływają na ludzi tak jak robi to muzyka, filmy czy podróże.
To dość prosta rozrywka z niewielki nastawieniem na eksperiencje kulturowe.
Ludzie mają tyle wyborów teraz, że gry, to ostatnie o czym myślą, że chcą.
Z ostatnich dwóch dekad, to na palcach jednej ręki, można policzyć gry, które w jakimś stopniu aspirowały do bycia czymś więcej.
Sam po sobie widzę, że z roku na rok gram coraz mniej. Czasu mam coraz więcej, ale wole wykorzystywać go na lepsze i ciekawsze rzeczy.
Z 10 lat temu statystycznie pewnie w kilkanaście gier rocznie grałem, dziś jak naliczę kilka w rok, to już dużo.
Zamiast kolejnej takiej samej gry, która niewiele ma do zaoferowania, wole przeczytać książkę.
Gry stoją tak naprawdę w miejscu od dobrej dekady.
Nie było żadnej rewolucyjnej mechaniki, czegoś nietypowego.
Jedynie więcej gier wydaję większy budżet na narracje.
GTA V z 3 bohaterami, to w zasadzie ostatnia taka duża zmiana. Wtedy też wyskoczył boom na Batelrojale. Od tamtej pory nic nowego. Chyba już w grach co maiło być wymyślone, wymyślono.
Jedynie rewolucja AI może dość mocno pozmieniać.
Jeszcze moje pokolenie, które de facto wychowało się na grach w latach 90, może ciągnąć do gier, ale te młodsze, to mają inne ciekawsze rzeczy.
Widzę, to po swoich kuzynach. Kompletnie nie wiedzą co się w świecie growym dzieje. Nawet nie wiedzą, że w przyszłym roku ma być GTA VI.
Gry to fenomen milenialsów. Wtedy to był szał.
Następne pokolenie ma tiktoka.
Dlatego napisałem, że zainteresowanie to przekłada się też na piratów, którzy nie rzucili się na tę grę. Grę spiracono w ilości kilkunastu tysięcy, co jest niewielkim wynikiem.
Duże gry czyli takie na które jest duży hejp, w kilka dni osiągają setki tysięcy spiraceń. Przykład Stellar Blade, które spiracono prawie 180 tys. w 3 dni. Podliczając dwie największe strony dla piratów, to Mafię TOC, nie spiracono więcej jak 20 tys.
Gra ma denuvo więc nie ma żadnych piratów.
Co Ty wiesz, w nogach śpisz. Żadnego pirata dziś nie obchodzi jakieś Denuvo - gra w każdą grę jaką chce i kiedy chce.
Oglądałem trochę livea u Włodara wczoraj i dziś. Jakbym nie przeczytał tytułu transmisji, to bym pomyślał, że gra w jakiegoś nowego CODa. Przecież to się niczym nie różni. Nawet interfejs jest praktycznie taki sam.

No o tym pisałem przecież. Zainteresowanie jest niewielkie wśród piratów, bo tak jest z mniejszymi grami. Po prostu większość piratów czeka aż ceny za konto spadną, dlatego jest małe zainteresowanie. Im większa gra, tym więcej piratów rzuca się na konta po wyższej cenie.
Tak działa ten rynek.
Dodatkowo sama gra kosztuje niewiele, bo 50$, to logiczne, że mało kto rzuci się na konto za 8$.
Ruch się zrobi za dwa tygodnie, gdy ceny spadną w okolice 100 Rubli, czyli jakiegoś 1$.
Rekordzista ma lekko ponad 7k sprzedanych. Przy jakiejś mocno wyczekiwanej grze, trzeba by dopisać jedno zero.
Zainteresowanie wśród piratów jest niewielkie, ale to standard przy mniejszych grach. Piraci rzucą się pewnie za jakieś 2 tygodnie. W chwili obecnej to jakieś kilkanaście tysięcy piratów. Tylko na jednej stronie.
Gry-Online w pigułce.
"Zdaniem eksperta GTA VI będzie kosztowało 100$"
Następny dzień
"Zdaniem eksperta GTA VI nie będzie kosztowało 100$"
Przecież tu nie ma dobrych dziennikarzy, którzy wiedzieliby co się dzieje w branży.
Prawda jest taka, że jak gamesradar nie napisze o czymś artykułu, to GOL sam z siebie niewiele stworzy. Przecież oni praktycznie słowo w słowo kopjują z tej strony.
Plus jest taki, że po moich komentarzach i narzekaniach w końcu zaczęli dodawać informacje, że artykuł napisany na podstawie tego z gamesradar.
Co do lektora, to masz racje, to świetne narzędzie. Trochę zasobożerne, bo wykorzystuje teserac, ale daje rade na współczesnym sprzęcie.
Fajnie jakby większa społeczność wokoło tego się zrobiła, to więcej osób oganiających dobrze TTS by było i nie trzeba było płacić za EleenLabs.
Jednak wygenerowanie całej gry, trochę kosztuje.
Osobiście wytrenowałem sobie Pana Rozenka, który czyta mi audibooki, ale jednak czynnie jak lektor w filmie, to trochę co innego.
Sterowanie głosem jest spoko przy Inteligentnym Domu czy przy odpalaniu serialu.
U mnie w takich zastosowaniach się sprawdza świetnie. Nie muszę lecieć do bramy czy szukać kluczyka, by ją zamknąć. Wystarczy, krótkie zdanie i już. To samo dotyczy każdego aspektu związanego z elektroniką w całym domu.
Uruchamianie konkretnego materiału na tv, też się sprawdzi. Szczególnie że pisanie na android tv, to katastrofa.
Przy PC też korzystam,ale to tym w pokoju rozrywkowym, gdzie mam typowo gejmingowo-filmowe pomieszczenie.
Mowie co ma się uruchomić, bez klikania. Zanim usiądę na kanapie, o komp z grą się już uruchamia.
Jedyny problem, to to, że Inteligenty dom zacząłem budować w 2009, więc wszystko jest oparty na Domoticzu, a ten nie jest już tak dobry jak inne rozwiązania.Chociaż ma ten plus względem np. Tuyi, że można go modyfikować jak się chce, bo źródło jest otwarte. Są modele AI, które dodają użytkownika po barwie głosu. Fajna sprawa, bo nikt inny nie może sterować urządzeniami niż tylko domownicy.
Przecież masz w tekście, że baka pracownikowi powiedziała, że pewni ludzie dali jej kasę, by poszła i kupiła te kody.
Za darmo tego też pewnie nie robiła, bo niby z jakiej paki.
Klasyczne pranie kasy i tyle. Mieli kasę z jakiegoś innego nielegalnego obrotu, więc wpadli na taki pomysł, by je wyprać.
Następny brednie powtarza. Nie, nie jesteś właścicielem żadnego egzemplarza w świetle polskiego prawa. Umowa licencyjna to w świetle polskiego prawa umowa jak każda inna. Produkty na płycie podlegają takim samym prawom jak kupione online. Została ci udzielona licencja na korzystanie z zawartości płyty. Licencja może być w każdej chwili cofnięta, bo jak wspomniałem, to umowa jak każda inna. Oczywiście, że technicznie niektórych rzeczy ciężko egzekwować, co nie zmienia faktu, że prawo jest po stronie firmy. Nie kupujesz produktu, tylko podpisujesz umowę licencyjną na korzystanie z danego produktu. Nikt nie mówi, że nagle firmy będą z prawnikami latać po prywatnych domach i sprawdzać, czy nie masz nielegalnej kopii ich produktu.
W razie jakieś akcji - np. jakiś przekrętów danej osoby nie zwiazanych w ogóle z grami, doszło do przeszukania domu i znaleziono np. zainstalowaną grę z GOGa za pomocą pobranego oflinowego instalatora z samej platformy, a licencja na ten produkt by wygasła, to w świetle prawa, byłoby to przestępstwo. Tylko że to tylko zwykłe gadanie, bo jak wspomniałem, nie ma za bardzo możliwości, by jakiekolwiek korpo się tym zajmowało. A i finansowo nic by to nie dało.
Musiałoby się zmienić prawo i cały segment odpowiedzialny za umowy licencyjne.
W chwili obecnej nikt ci kasy nie zwróci, bo nic od nich nie kupiłeś.
Wypożyczyłeś tylko i wyłącznie program komputerowy na określony czas. z
To tak jakbyś wypożyczył auto i po okresie wypożyczenia, domagał się zwrotu xD
Powielasz po prostu zwykły mit.
Gry sprzedawane na GOGu mają taką samą licencję jak każda inna produkcja. To, że nie wymagają do instalacji aplikacji GOG, nie znaczy, że nie wymagają posiadania licencji. Masz licencję na użytkowanie danego produktu. Bez tej licencji gra jest po prostu nielegalnym produktem.
Wiadomo, że nikt nie będzie prawnie tego dochodził, bo to nierealne. Właściciel gry, nie ma technicznych możliwości, by zablokować ci pobraną instalkę offlinową z GOGa. Ale w świetle prawa, jak wygaśnie licencja, bo np. producent zaprzestanie jej udzielać, albo sklep GOG przestanie istnieć, to pobrana instalka, bez tej licencji, jest tym samym czym pobranie z torentów.
Więc tak, przestańcie powielać te bzdury, że GOG jakoś magicznie obszedł prawo licencyjne.
Gra bez licencji czy to ze steam czy GOGa czy zainstalowana z płyty, jest produktem nielegalnym w świetle polskiego prawa.
Gry-Online też w tej materii nie pomagają, pisząc, że grę otrzymamy dożywotnio.
Skoro nawet redaktorzy Gola nie ogarniają takich rzeczy, mimo ,ze maja u siebie o tym artykuł, to nie ma co się dziwić, że gracze pokroju grabeck666 nie znają prawa.
Autor tego posta jest ignorantem czy to jakaś Wasza redakcyjna mało wyszkolona AI pisze takie durne artykuły?
" Coraz częściej, po wielu latach od premier danych produkcji, całkowicie uniemożliwiają ich odpalenie mimo posiadania legalnie zakupionej kopii (przykładem jest m.in.„śmierć” The Crew)."
Nikt nie kupił kopii gry, tylko licencje na jej użytkowanie na czas określony w tejże licencji.
A akcja ze stroną freedomtobuy nie ma nic wspólnego ze "stopkilingames" - to tylko i wyłącznie nadinterpretacja Waszej redakcji.
Nie wkładajcie słów w usta Goga, których nie powiedzieli.
Jest to szkodliwe i raczej mało profesjonalne. Akcja dotyczy blokowania gier ze względu na treści dla dorosłych, ale nie ze względu na wygaśniecie zakupionej licencji na użytkowanie.
Nie ładnie z Waszej strony tak manipulować i podpisywać kogoś pod czymś innym niż faktycznie miał na myśli.
Dodatkowo wprowadzacie ludzi w błąd, działając też de facto na szkodę samej platformy GOG.
Wmawiacie ludziom, że cytuje" Przez 48 godzin na GOG za darmo można zdobyć na zawsze 13 tytułów"
Nie, nie macie tych gier dożywotnio, bo je obowiązuje taka sama licencja jak każda inna. Też może wygasnąć w każdej chwili.
Potem taki Mietek z Julką będą mieli pretensje do GOGa, że jak to ich gra zniknęła z konta, przecież gry-online pisały, że mamy je dożywotnio.
Po co tak działać na szkodę rodzimej firmy?
No niestety, bez budżetu wielu rzeczy się nie przeskoczy. Nawet jak twórcy są najbardziej kreatywnymi osobami. Bez top budżetu można dopracować jeden element, a reszta po łepkach.
Żadna gra AA nie będzie miała takiego rozmachu jak RDR2, Wiedźmin 3 czy CP2077, bo na to potrzeba siana. Na samo napisanie utworów, do takiego W3 czy CP, wydano pewnie niewiele mniej niż budżet gierki AA.
Takie Disco Elasium przez mały budżet musiało wyzbyć się całego estońskiego klimatu z książki na rzecz typowo zachodniego świata, bo musiało trafić do szerszego grona. Świat w grze mocno na tym traci.
To tak jakby z Wiedźmina zrobić typową zachodnią produkcje z całym inwentarzem anglosaskim, a nie naszym - dramat.
Gry AA to dobre produkcje, ale brak kasy widać na każdym kroku.
To żeś przykład dał. Przecież tu nie ma żadnej mimiki. Ruszają usta jak jakieś pacynki. Twarze poza mięśniami ust nie mają żadnych innych.
Assayny też mają rozbudowaną fabułę. W większości grach FS fabułą jest prosta jak drut. Grasz kompletnie nie zastanawiając się nad bohaterami, wydarzeniami itd. Walisz kolejnego Bossa, a po co on był i kim był, dlaczego z nim walczysz, schodzi na kompletnie ostatni poziom. Po zakończeniu gry masz odczucie, że nie wiesz do końca, po co to wszystko było.
Charakterystyka postaci, budowa świata, przekaz o siwecie - w grach od FS to leży.
Ciekawe jak tu fabuła stoii. W grach od FS zawsze się odbijałem ,bo tam świat jak i historia była nudna i monotonna. Niesamowity recykling przeciwników też nie pomagał. Szczególnie że ci sami przeciwnicy pojawiali sie w różnych grach od FS, tylko pod innymi nazwami i trochę zmienionymi czasami atakami.
Jedynie Blodborne i Sekiro miały ciekawe fabuły.
Dobrze, że jest spolszczenie, to sie pogra po polsku.
Tak, pobranie pirata, to kradzież w świetle prawa. Korzyść majątkowa na rzecz złodzieja, to właśnie kradzież.
art. 278 § 2 kk
Konstrukcja bezprawnego uzyskania cudzego programu komputerowego (art. 278 § 2 KK) jest odmienna od zwykłej kradzieży. Działanie sprawcy bowiem nie musi pozbawiać posiadacza programu władztwa nad komputerowym jego nośnikiem, lecz może polegać na bezprawnym uzyskaniu samego programu, jego kopiowaniu itp.
Jesteś tak głupi czy udajesz? Nie ma czegoś takiego ja gra nie istnieje. Prawa do własności intelektualnej, jaką jest dana gra należą do firmy. Nadal pobranie z torentów pirata, bo producent zaprzestał udzielać ci licencji albo zniszczyłeś płytę, to zwykła kradzież. Przywłaszczasz sobie produkt co stanowi zysk ekonomiczny dla ciebie, czyli masz korzyść majątkową.
W zasadzie każda gra robiona na UE wykorzystuje AI, tylko jest to traktowane jak zwykły wspomagacz, więc gracze nawet tego nie ogarniają, bo zaraz byłaby burza, że jak to tak do optymalizacji kodu można używać AI.
Taka to podstawa ekonomii. Firmę po to się tworzy, by zarabiać kasę, a nie charytatywnie dawać robotę. Podstawowymi działaniami docelowymi każdej firmy, każdego biznesu jest optymalizacja zysków i strat.
W wielkich molochach w końcu przejrzeli na oczy i kończy się powoli "atmosfera frendli". Każdy, kto miał do czynienia z jakimkolwiek korpo widział ile tam jest zatrudnionych niepotrzebnie ludzi. Klika osób robi coś, co w małej firmie zrobiłaby jedna osoba. W Polsce ten trend tworzenia atmosfery przyjaźni jeszcze niestety kwitnie. Kierownik ze swoimi podwładnymi jest na ty, gadają jakby kumplami byli, wychodzą razem na imprezy itd. To głupota, bo potem taki pracownik nie ma szacunku do kierownika i olewa wiele spraw.
AI powoli zacznie robić większe wyrwy.
W zeszłym roku najbardziej chyba oberwało się małym twórcom muzycznym.
Na spotyfi wcześniej było tak, że liczyły się wszystkie odsłuchania całego kanału. Przez co nawet mali twórcy, którzy nie byli w stanie wydać całej płyty, a pojedynczo utwory co jakiś czas, też zarabiali. Przez to, że AI do tworzenia muzyki rozwinęły skrzydła rok temu, na spotify zaczęto wrzucać masę sampli i ogólnie utworów wygenerowanych przez AI. Jako że liczyła się sumaryczna ilość odsłuchań, to ktoś, kto wrzucił 1k sampli wygenerowanych w kilka sekund, zarabiał tyle samo co mały twórca z własną muzyką, który raz na jakiś czas coś wrzucił. Spotify nałożyło limity i teraz każdy utwór jest liczony osobno i też musi najpierw jakiś próg odtworzeń zdobyć, by zaczął się monetyzować. Cały rynek małych twórców dostał po tyłku.
Autorzy takich durnych niusów, że to najgorsza gra roku chyba w ogóle nie interesują się grami, bo ewidentnie w nic innego nie grali.
Jak ME to najgorsza gra tego roku, to takie np. RoadCraft, to najgorsza gra dekady.
Cofniecie się o lata świetlne względem poprzednich tytułów dewelopera, masa błędów czy wręcz idiotycznych mechanik.
Gdyby ta gra wyszła w 2000-2008, to nie byłaby sprzedawana jako normalna gra, tylko dystrybuowana jako gierka z kiosku za 20 plenów.
Dosłownie gry z tamtych lat, robione na odwal się, by opychać je w kioskach, miały więcej mechanik niż ta gra.
Gracze to po po prostu debile. Po to MS stworzył AI, by z niego korzystać. Rozumiem, że jak w dziale Xbox korzystają z Exela, to też ci kretyni internauci płaczą, że jak to tak, można używać swoich programów? Przecież pani Sophia zrobiłaby to samo przy pomocy maszyny do pisania, ale koniecznie nie produkcji MS.
Nic to nie utrudni. Nikt normalny, kto szuka takiej pracy nie czyta komentarzy jakichś błaznów.
Czemu niby miałoby to utrudnić rekrutacje?
Nie długość, a spadek jakość im dalej w las, jest powodem niekończenia gier.
Dziś standardem jest to, że twórcy przykładają się do początku danej gry, by jak najdłużej przytrzymać gracza, aby ten spędził minimum te 2h i nie mógł oddać gry.
Im dłużej się gra, tym widać jak jakość spada. Lokacje mniej dopracowane, mniej zagadek, mniej mechanik, zadania praktycznie kopiuj-wklej, alby fabułę klepnąć dalej. A wręcz nagminne jest to, że na samym początku gry, twórcy wrzucają praktycznie wszystkie swoje pomysły na mechanikę, by później o niektórych kompletnie zapomnieć i już ich nie wrzucać w dalszej części gry.
Dlaczego rekord ukończeń należy do TLOUII? Właśnie dlatego, że twórcy przyłożyli się do gry jako całości. Nie ma spadku jakość nawet na sam koniec gry.
Przykład San Diego i tej wioski, przez którą idziemy. Praktycznie każdy deweloper by taką lokację olał, zrobił z już wcześniej gotowych asetów, tak by tylko gracz sie pokręcił coś tam znalazł i tyle, bo to przecież końcówka i gracz nie będzie już zwracał uwagi na szczegóły. A w TLOUII jest ta lokacja zrobiona jakby była początkiem gry. Każdy budynek do którego można wejśc, jest zaprojektowany indywidualnie. Nie ma powtarzalnych mebli czy szpargałów. Każdy dom ma swoją historię, którą w jakimś stopniu gracz może odkryć podczas eksploracji. W jednym np. są na framudze kreski z imieninami dzieci z zaznaczonym ich wzrostem. Można dowiedzieć się po tym ile mniej więcej miały lat, jak się zaczęło, po pokojach czym się interesowały, co robili w wolnym czasie itd. W innym domu mieszkali staruszkowie, a w innym młode małżeństwo albo dopiero co po porodzie, albo czekające na narodziny.
Dlatego ludzie tę grę tak chętnie kończyli, bo jakość była przez cały czas.
„Sprzedana gra należy do klienta, nie do firmy”.
Dlatego gier się nie sprzedaje, tylko dystrybuuje ich licencje czasowe.
Czy to na Gogu, Steam czy Epicu, wszędzie kupuje się licencje na użytkowanie danego dobra cyfrowego.
Najlepszym chyba rozwiązaniem i dla dystrybutora i graczy, byłoby po prostu dodawanie offline patcha w momencie, w którym zaprzestaje sprzedawać dany produkt. Bo w chwili obecnie traci zarówno gracz jak i sama firma.
To są pewnie miliony w skali roku jeżeli chodzi o takiego stima pewnie.
Jest na nim masa gier, których już kupić się nie da, ale da się je pobrać. Dystrybutor na steam ponosi koszty nie mając z tego tytułu żadnych zysków. Musi je trzymać na serwerach, generując straty, bo być może jakiś jon z winskonsi sobie po 30 latach o tej grze przypomni i pobierze. Dlatego powinno być tak jak z muzyką czy audiobookami - dostaje się meila, że tego i tego dnia, pliki z serwerów zostaną skasowane i należy je do tego czasu sobie pobrać i zarchiwizować.
Ale do tego potrzeba zmian tak ogromnych w prawie dystrybucyjnym, że nikt o zdrowych zmysłach się za to nie zabierze.
A jak nawet jakimś cudem, UE zablokuje możliwość udzielania licencji na dobro cyfrowe (żegnajcie serwisy vod), to dystrybutorzy, zamiast oferować singla, będą robić multi ala Diablo. Koło się zatoczy i gacze jak byli z niczym tak zostaną z niczym.
Każdy z tych modeli rozwiązuje takie zadania bez problemu. Trzeba je tylko w odpowiedniej formie podać, bo uwaga, to MLMY, stworzone na danych pisanych, a nie rysunkach. To tak jakby niewidomemu kazać to zadanie rozwiązać, czytając tylko tekst, a rysunku już nie. Taki chatboty słabo sobie radzą z odczytaniem co jest na grafice, bo nie do tego i nie w takim celu zostały stworzone.
Skąd u ludzi taka mania dopowiadania sobie jakiś niewypowiedzianych rzeczy? Rozumiem, że można przeczytać tekst i go nie zrozumieć.
Przecież Twoja cała wypowiedź nie ma kompletnie sensu w kontekście tego co ten facet powiedział.
Nie ma kompletnie znaczenia co jest w topkach, że ludzie masowo grają w multiplayerowe gierki.
Ty z góry sobie dopowiedziałeś, że on powiedział cośw stylu "gry singiel, to najlepszy biznes". Nie nic takiego nie stwierdził.
Powiedział tylko, że z gier singiel da sie jescze dobrze żyć, że firmy robiące takie gry zarabiają dobre pieniądze, a nie że gry singielplayer to topka zarówno zainteresowania graczy jak i kasy zarobionej.
Masz przykład chciwego EA, które nic kompletnie nie zrobiło z projektem Offlinowego NFS Unbound.
Nawet artykułu nie znajdziesz o tym, że EA próbowało cokolwiek w tej sprawie zablokować, że komuś grozili pozwami itd. Dlaczego? Właśnie dlatego, że twórcy siedzieli cicho, a gdy projekt był gotowy, to wrzucili go na odpowiednie forum, a dalej się już po internecie rozprzestrzeniło.
EA choćby wywaliła górę kasy na prawników, to już nic z tym nie zrobi. Zawsze znajdzie się miejsce w necie, gdzie grę w odpowiedniej wersji z tym "modem" znajdziesz.
Gracze to najgłupsza grupa społeczna. Zaczną coś robić i po 5 minutach chwalą się całemu światu co to nie zrobili, a potem zdziwko, że corpo zablokowało.
Takie projekty robi się w ciszy, aż się skończy i dopiero wrzuca. Tak jak zrobiono z modami do NFSów.
Roszczeniowe dzieciaki. Było myśleć przed zakupem, a nie teraz błagać i płakać.
Zamiast to robić, to wzięliby się do roboty i sami taki tryb zrobili.
Kiedyś gracze nie jęczeli jak serwery wyłączali, tylko brali się i sami robili moda dodającego lokalny serwer.
Dokładnie tak, Ue ma w nosie petycje obywatelskie. Jeszcze żadna petycja obywatelska nie zmieniła nic co pierwotnie chcieli obywatele.
Jedyną petycją, która faktycznie coś poprawiła, to była ta o tym, by zreformować system zbierania podpisów przy tych podpisach. Tak to każda inna została olana przez UE.
W latach 2020-23 był 40 petycji, UE przeczytało na sali 6, a 3 sprawiły, że coś tam zmieniono.
1 - zakaz stosowania gifosatu - efekt, lepsze etykietowanie produktów, a nie zakaz jego używania.
2 - Prawo do wody - efekt taki, że państwo musi zapewnić każdemu obywatelowi wodę. W TBS zanotowano znaczący wzrost niepłacenia rachunków za wodę, bo i tak gmina musi zapewnić.
3 - modernizacja EIO - tu jedyny pozytywny efekt, bo przeprogramowano ten system i zrobiona jego nową generacji, dzięki czemu właśnie dużo łatwiej online zbierać te podpisy pod EIO- Europejska Inicjatywa Obywatelska.
W latach 2020-23 było 40 projektów obywatelskich. UE do czytania dopuściło 6, a realnie zmiany spowodowały 3.
1 - zakaz stosowania gifosaku - efekt, lepsze etykietowanie produktów, a nie zakaz jego używania.
2 - Prawo do wody - efekt taki, że państwo musi zapewnić każdemu obywatelowi wodę. W TBS zanotowano znaczący wzrost niepłacenia rachunków za wodę, bo i tak gmina musi zapewnić.
3 - modernizacja EIO - tu jedyny pozytywny efekt, bo przeprogramowano ten system i zrobiona jego nową generacji, dzięki czemu właśnie dużo łatwiej online zbierać te podpisy pod EIO- Europejska Inicjatywa Obywatelska.
Inicjatywa dla mnie głupia, bo przynieść może same negatywne skutki, ale Twoje spojrzenie jest delikatnie mówiąc głupie.
Kompletnie zignorowałeś, to, że graczy z roku na rok przybywa. Przecież to nie jest zamknięta pula, tylko co chwilę dochodzą nowe osby, które nigdy nie grały w Gothica czy inne tytuły, bo jeszcze sie nie narodziły, gdy Gothic wychodził.
To tak jakby książki, były dostępne tylko przez kilka lat od publikacji, a potem kasowane z obiegu, tak, że nikt już by nie mógł ich przeczytać.
Twoje spojrzenie jest durne.
A czego Ty oczekujesz? Ludzie to ogólnie barany, wolą jak ktoś za nich decyduje, bo sami nie mają ochoty cokolwiek zmienić. Ta akcja powinna działać w ten sposób, że gracze zadecydują portfelem, a nie durną petycją. A refleksja o tym, że każde prawo tworzy inne prawo, to już u nich za dużo. Nie bez powodu 42% Polaków uważa, że ludzie żyli w czasach dinozaurów, a 43% uważa, że nauka nie jest im do niczego potrzebna.
Efekt będzie taki, że deweloperzy obejdą to tak, że nie będzie gier singielplayer, tylko tak jak np. Athem czy Diablo - niby singiel, ale jednak online. Żadne prawo nie będzie w stanie zmusić dewelopera, by ten dostarczał w nieskończoność produkt cyfrowy, którego działanie opiera się na serwerach.
Żadne prawo nie zmusi ich do dodania trybu offline, bo dotyczyłoby to wtedy każdego produktu cyfrowego w tym takich gier jak Fortnite czy inne MMO.

Nie wiem skąd Ty wziąłeś informacje, że Muzyka i Filmy są mniej warte niż rynek growy.
Jak sam streaming jest wart 674mld plus rynek kinowy 32mld. Kinowe tylko z 13 największych rynków.
Dane:
MPA Largest markets by box office.
Streamin
Raport Fortune Business in Sights: Video Streaming Market Size, Share & Industry Analysis, Sygnatura badania: Report ID: FBI103057

Stek bzdur. Rynek growy w EU jest wart 30mld euro, a muzyczny 80.
Nie dba o segment growy. Masz przykład Stima, który mimo kar nic nie zmienił.
Dane:
Oxford Economist - Badanie: Raport: Znaczenie ekonomiczne branży muzycznej w Europie
Rynek Growy:
Newzoo - Badanie: Game Market 2024.
Przecież każdy większy portal growy w Polsce o tej akcji pisał.
Nawet tak niszowe portale jak Świat Czytelników cz Forbs - nie specjalnie związani z branżą.
CDA, GRY-Online, Komputer Świat, GamerWeb, PPE, Eurogamer, BBD, i cała masa innych. W każdym po kilka artykułów.
Nawet w naszym sejmie było to poruszane przez partie Razem.
Filmy Yutuberów robiące milionowe wyświetlania o tej tematyce.
Naprawdę trzeba było żyć pod kamienie, by nie trafić nigdzie na info o tym.
Fajnie, tylko to nic nie da. Po pierwsze, nie kupuje się gier, tylko dystrybutor udziela licencji na użytkowanie. Nie da się zmusić producentów gier, by ci zmienili sposób dystrybucji, bo trzeba by wykasować wszystkie abonamenty, metody wynajmu itd.
Nie realne nawet w durnej Unii. Branża muzyczna na tym trzyma łapę. Nikt tam nie zrezygnuje z możliwości udzielania licencji ma produkt cyfrowy. Branża muzyczna warta jest w UE ponad 82mld Euro, a rynek growy jakieś 30 mld.
Po drugie - zainteresowanie akcją jest marginalne, więc przejdzie bez większego echa. Europosłowie nawet pewnie o tym nie wiedzą, a dowiedzą sie w dniu czytania.
Według danych w Europie jest 450mln graczy. 1mln z 450mln, to jest 0.2%. Nikt na poważnie się tym nie zajmie.
Steam w 2012 już od UE dostał karę za różne ceny i co? Nic. W każdym państwie UE ceny różne. Według prawa powinny być takie same, a w przypadku oferowania usługi w walucie danego kraju, rozliczne po aktualnym kursie.
Tak Nikogo. Przez rok nikt się tym nie interesował i jedynie drama w ostatnich dniach sprawiła, że parę osób się zainteresowało. Czysty przypadek pokazujący, że ludzie mają to w nosie i bardziej interesuje ich kręcenie dram niż same gry.
Zebrać 1mln podpisów w całej UE, to widać problem. Graczy pewnie jest z kilkadziesiąt milionów.
We Wrocku pierwszy na świecie spektakl teatralny w uniwersum Gothica.
https://www.youtube.com/watch?v=Ycb8NaCRk-0
No i co zrobiłeś tego lektora do MindsEye? Wczoraj pod filmem premierowym z programem, pasłeś, że dziś go udostępnisz :D
Sam jesteś niepowazny - program włąśnie tak dizała. Robi zrzut ekranu i używa teseraca do odczytania tekstu. Jak odczyta, to wiąże linijkę tekstu z plikiem audio.
To nie deweloperzy żądają, tylko konsumenci się zgadzają. W biznesie nie ma sentymentów. Skoro jest masa osób gotowa zapłacić za taki bubel jak Starfield, Stalker czy Mindseye daną kwotę, to znaczy, że jest ona odpowiednia. Po to się prowadzi firmę, by maksymalizować zyski.
Jestem ciekaw czy deweloperzy kiedyś wezmą przykład z "mniejszych" i zamiast robić pełną premierę, zaczną wypuszczać grę we wczesnym dostępie. Wtedy nikt by nie płakał, że słaba jakość, optymalizacja itd. a wręcz przeciwnie portale i gracze pialiby z zachwytu. Wystarczy tylko dodać do tytułu gry "wczesny dostęp" i już.
POE2, ManorLords, Valhelim, Palword, Inzoi, Hades2 i cała masa innych gier - pozytywne odbiory mimo, że to krapy, gdyby wydać je bez podpisu "wczesny dostęp"
Najwięcej czasu spędziłem w takich tytułach jak pierwsze Flauty, Baldury czy Planescape. Czy też NFSach, Diablo, Starcraft itd. W masie kultowych tytułów. Tylko to już starocie i wracać teraz po tylu latach do nich, to raczej nic ciekawego. Można z sentymentu sobie zagrać, ale by to jakaś wielka radość była, to nie.
Wyjątkiem jest dla mnie Starcraft 1, bo w niego gram w zasadzie od 98 do dziś.
Więc tak, mam w nosie czy z mojej biblioteki zniknie pierwszy Baldur, Gothic, GTA czy inne stare gierki. Jak wdać po zainteresowaniu akcją, inni gracze mają podobnie.
Ta akcja nikogo. Nie dlatego, że popularność mała, tylko to nie ma dla większości konsumentów to znaczenia. Żyjemy w czasach "tu i teraz". Grę się kupuje, odpala, czasami przechodzi i prawie nigdy do niej nie wraca. Nikogo nie obchodzi, że jakaś durna gierka zostanie skasowana.
Jako gracz od lat 90, nie pamiętam tytułu, do którego bym wrócił w ostatnich latach, do produkcji sprzed 2020.
Tyle wszystkiego jest wokoło, że szkoda czasu.
ML niewiele różni się od takiego MindsEye czy Stalkera 2. Gdyby te dwie gry wydano jako wczesny dostęp, to nie byłby tak źle odebrane.
Tak się powinno w obecnych czasach wydawać gry - we wczesnym dostępie.
A tak to wydają gry jako pełnoprawne premiery i gracze płaczą po forach, ze gra ma błędy czy niedociągnięcia. Wystarczyłoby wydać grę jako "wczesny dostęp" i już można gniota sprzedawać, bez większego stresu. Jeszcze gracze będą wyć z zachwytu.
Po co masz czekać do końca czerwca? Taki programik zrobisz sobie w 5 minut za pomocą darmowego chatu gpt. Toż to zwykłe użycie Teseraku do odczytu tekstu z rzutu ekranu. Chat GPT napisze Ci taki skrypt w kilka sekund.
Zostaje jedynie wygenerowanie audio w Eleven Labs albo chocby lokalnie przy pomocy Apllio.
Mógł pogadać z Jimem Carreyem, to by zrozumiał, o co chodzi.
Carrey dość mocno siedzi w buddyzmie więc ogarnia pracę nad sobą, a świadome sny są jednym z kluczowych narzędzi, które się stosuje, gdy chce się poznać samego siebie.

Moglibyście zaznaczać w recenzji czy autor posługuje się współczesną skalą ocen czy starą. Fakt, że od kilku lat u Was jest nowa, ale być może w przypadku tej gry jest inaczej, bo jednak wśród ocen graczy, można się doszukać, że rzeczywiście to gra na takie 7.5, a nie jak w przypadku tej recenzji jakieś 5.
Ale po co wymyślać koło na nowo? Lepiej czerpać z najlepszych rozwiązań, a nie na siłę tworzyć coś innego w takich podstawach.
Siłą tej gry jest historia i jej przedstawienie.
W sumie dobrym porównaniem jest tu stara gra Kane & Lynch czyli gra nastawiona na filmowy aspekt przedstawienia rozgrywki.