Otoczka dla maluchów a walki z bossami dla dorosłych, i mam konflikt
Czyli dość dobrze zbalansowana gra. Bossowie tacy powinni być, a nie jak np. w grach od FS, czasami jacyś zwykli przeciwnicy przez zrypane pliki kolizyjne są bardziej upierdliwi niż Bossowie nawet gdy mamy dobrze rozwiniętą postać.
W CD też nie są oni jakoś przesadnie trudni. Kwestia odpowiedniego przygotowania.
Tak samo jest ze zwykłymi bandytami, którzy są dalej od głównego miasta.
Wybrałem się po bandytę tego, co jest na wschód obok tego chodzącego drzewa. Jako że postaci praktycznie nie miałem rozwiniętej, bo tu jest zrypane powiadomienie, rozwinąć postać. Miałem może z 4 punkty wydane z 20 dostępnych.
Miecz też jakiś przeciętny, wyposażenie też. Jak trafiłem na watahę 30 bandytów, to nie było szans cokolwiek ugrać. Nawet jakbym z takim dwoma walczyły, to też by to zajęło trochę czasu.
Ogólnie widać, że twórcy jednym z głównych aspektów, na który postawili u przeciwników, jest prędkość ataków. Ci więksi bandyci z halabardami są szybcy jak samuraje. U bosów po prostu to jeszcze zwiększono. W drzewku widziałem tam jakieś aspekty, które pomagają na takich szybkich, więc gra jest w jakimś stopniu na to przygotowana.
Jednym problemem, który mogą napotkać gracze, to sterowanie, które jest zagmatwane. Kompletnie nieintuicyjne. Ataki, które w świecie growym są już niemal standaryzowane, jeżeli chodzi o przyciski, tu są plaga kombinacji. Aż człowiek zapomina jakie ataki ma i co może zrobić. Ktoś kto gra w to na klawiaturze, to musi być niespełna rozumu. Macha palcami po klawiaturze jakby Noktruny Chopina grał.
a wlasnie sie zastanawialem nad tym dzisiaj czy to tylko ja mam takie wrazenie.
gram w wiele gier typu action rpg a takze roznej masci souls/soulslike i nie mam wiekszych problemow ukonczyc kazdej z nich. w CD kazda walka z bosem dla mnie to koszmar i meka.
design walk i dysproporcja sily atakow miedzy Kliffem a bosami jest niedorzeczna. to nie jest wyzwanie tylko zwyczajne tortury. dodatkowo kazdy retry sie wczytuje w zupelnie losowym tempie - czasem 2s czasem 20s+ sie czeka na retry. bioraz pod uwage, ze jak narazie kazdy boss ma przynajmniej jeden atak one shot kill to jest niesamowicie frustrujace.
ani razu nie mialem przy smierci poczucia, ze to ja cos zle zrobilem i nastepnym razem moze byc lepiej. ataki sa losowe i czasami ten sam atak wchodzi 5x pod rzad i juz nie ma sie staminy na dodge, a blokowanie wiekszosci z nich i tak nic nie daje.
kazdego bosa do tej pory, bez wyjatku, koniec koncow pokonalem spamujac jedzenie. zero przyjemnosci z tych walk. zdecydowanie najgorsze walki z bosami jakie kiedykolwiek widzialem.
Ale większość pobocznych walk jest irytująca. Ten gość z wiertłami czy ten pirat Catfish co chwilę teleportujący się i wyrzucający Kliffa w górę.
Jak dla mnie głównym winowajcą tych męczących walk jest ten kiepski i ociężały system poruszania rodem z RDR2. Przecież to w ogóle nie współgra z dynamiczną, soulsową walką.
Tak to jest jak się napaleńcy dopadną, bez opisu informacji w necie. Wcale bym się nie zdziwił jak by było tak że można pominąć tych szefów i przyjść później i się z nimi rozprawić jakąś magią czy strzałą z ukrycia. Ale zawsze tak jest z grami że za pierwszym razem jest jakiś problem, a potem się z zamkniętymi oczami będzie w to grało. Ja tak z każdą grą mam. No ale jak ktoś lubi kombinować i samemu dochodzić do pewnych spraw to tylko zazdrościć cierpliwości