Liczę na to że Kiciński zdobędzie wiele klasyków, na które gracze czekają.
Lub przynajmniej postara się by więcej gier miało wersje polskie. Sporo jest takich, które dawniej wychodziły w pełni PL a nawet na GOG nie mają wersji z napisami.
No nie wiem, pierwsze wrażenie raczej negatywne, ale wolę się miło zaskoczyć niż gorzko rozczarować.
Czemu? Lepszy GOG w prywatnych rękach jednego gościa (tak jak Steam należący do Gabe'a) niż w grupie CD Projekt, gdzie prawie połowę akcji mają zewnętrzni inwestorzy, a sporo akcji wykupił Black Rock i Vanguard, którzy mają sporo do powiedzenia, a realnie są największym rakiem toczącym branżę gier od kilku lat (z wtykaniem polityki, tam gdzie nikt jej nie chce).
Niby tak, tylko że Gabe zaczynał jako płotka i stworzył potężny serwis, z którym nawet największym trudno konkurować, a to to daje przynajmniej chwilową stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Kiciński z kolei zbił niemałą fortunę, inwestuje w różne rzeczy, ale czy jest gwarantem tego, że ledwie wychodzący na zero, niszowy sklep z grami przetrwa kolejne lata? Jasne, pod pewnymi względami jest gwarantem większym niż agresywni giełdowi monopoliści trzęsący połową świata, tylko że filozofia biznesu to nie wszystko, nadal potrzebne są też kapitał i wyniki...
Niby tak, tylko że Gabe zaczynał jako płotka i stworzył potężny serwis, z którym nawet największym trudno konkurować, a to to daje przynajmniej chwilową stabilność i poczucie bezpieczeństwa.
Może dla samego Gabena, ale nie dla mnie i innych świadomych potencjalnych klientów.
oj... to jest moja podstawowa platforma z grami, nie steam, nie epic, staralem sie zbierac gry wlasnie na GOG-u
wolalem jak stala za nim potezna firma gamingu, a juz wtedy jej sytuacja nie byla w stu procentach pewna, a nie koles sprzedajacy telefony dla joginów
Koleś dla idei będzie dokładał do GOGa - jest multimiliarderem dzięki 10% pakietowi akcji CD Projektu.
Dla idei to dokładają kolesie którzy wykupili subskrypcję do tego sklepu:
https://www.gog.com/pl/patrons#become-a-patron
Jutro chyba będzie czerwono na akcjach CDPR...
Dokładnie i coś mi się nie chce wierzyć że będzie dokładał do GOGa dla idei.
Za kilka lat powie że no niestety platforma GOG nie spełniła oczekiwań i do widzenia wygaszamy inwestycję lub sprzeda ją jakiemuś Tencentowi i z oryginalnej idei GOGa niewiele zostanie.
Mam Goga od premiery cyberpunka 2077 ktory na początku był tylko na tej platformie dla mnie ok ale wole jednak steam choć życze nowemu właścicielowi jak najlepiej bo to rodzimy twór jak i właściciel.
Mam Goga od premiery cyberpunka 2077 ktory na początku był tylko na tej platformie
Przecież Cyberpunk 2077 był również na Steam i Epicu w dniu premiery.
Przecież Cyberpunk 2077 był również na Steam i Epicu w dniu premiery.
Patrząc na jego wszystkie komentarze na tym forum to można pomyśleć, że on jet wiecznie podbity siedząc przed ekranem.

To dość nietypowe w naszym kraju. Zazwyczaj jak ktoś pozbywa się udziałów bądź części, to tylko po to, by zdywersyfikować kasę i pójść w całkiem co innego lub po prostu żyć z tego. A tu mamy sytuacje, gdzie poprzedni właściciel odkupuje firmę.
Gog, Steam, Epic i inne portale, to tylko zwykłe lanczery. Nie ma kompletnie dla mnie znaczenia czy gra jest tam tu, czy gdzie indziej.
Grę i tak odpala się poprzez ikonkę na interfejsie, więc nie ogarniam ludzi, którzy płaczą, że gry nie ma na steam czy epciu - dziecinada zwykła. Korzystanie z tych aplikacji natywnie, a nie przez API, to katorga.
Przecież nie chodzi tylko o to, że grę odpala się w tej czy innej platformie tylko o to co będzie się dziać z platformą, bo jednak zmiana właściciela może sporo zmieniać i np. wprowadzić jakieś ograniczenia, skasować coś itd. Ludzie raczej nie chcieliby stracić swoich gier, bo jakaś platforma została zamknięta.
Tynwar ma racje. Kiciniak już się kiedyś wypowiadał, że nie wyobraża sobie gier w których poluje się na zwierzęta. Przypominam, że jest $%^& wegetarianinem, który ganiał kiedyś pracowników w firmie za spożywanie kanapek z szynką.
Dokładnie. Przepychanka między steam, epic, gog to dziecinada. To problem ludzi którzy gry zbierają, a nie w nie grają. Normalny gracz ma gdzieś czy dwa razy kliknie taką czy inną ikonkę, by odpalić grę.
Ja w sieci płacę tylko Przelewem zwykłym z banku i Blikiem. Jest to choćby na Epic?
Dlatego tam nawet nie zaglądam i nie mam konta. Piaskownica
Tak właściwie to po ch.. te Steamy, Epice i inne syfy? Twórcy gier tylko muszą się dzielić kasą. Tak jakby nie można było po prostu zakupić gry u producenta i pobrać z ich strony. Po co komuś pośrednik.. to nie fizyczny towar, który trzeba gdzieś wystawić, żeby klient miał do niego łatwy dostęp. Przecież kilka więcej kliknięć myszką nikogo nie powinno przerastać.
Osobiście mam zainstalowany AtlasOS a na nim właśnie Playnite, który się automatycznie w fulscrinie odpala. Zrobiłem sobie z PC taką konsolę pod TV.
Stim, to tylko lanczer do odpalania gier i nic więcej. Nie oferuje wartego kompletnie nic do zainteresowania oprócz gier. Fora, mody i inne pierdoły, to dziadostwo na tej platformie.
Masz tam samych skrajnych ludzi, albo wielbiących tytuł, albo nienawidzących.
Po cholerę mi jakieś formum? Szukam solucji do gry, to wciskam jeden przycisk, mówię do pada/mikrofonu co potrzebuje, a na ekranie mi w okienku podczas grania wyświetla się co potrzeba.
Mody? Od tego jest Nexus i zintegrowany ich program do instalacji modów, dzięki czemu mam w jednym miejscu mody do wszystkich gier, nie tylko tych ze stima.
Dla mnie stim nie ma kompletnie żadnych zalet. Gdyby nie było tam niektórych gier i nie kupowałbym ich w hrywnach, to nie byłby mi on do niczego potrzebny. W zł to najdroższe miejsce do kupowania gier.
Nawet taki Ubi bije na głowę stima, bo dają kupony i człowiek może sobie sam zrobić wyprzedaż.
Korzystanie z tych aplikacji natywnie, a nie przez API, to katorga.
No tak, i tyllo dlatego, że od pewnego czasu (wiem, dosyć długiego, ale co to zmienia?) istnieje zbiorcza appka, grupująca wszystko w jednym miejscu, dziwisz się i wytykasz ludziom, że chcą mieć wszystko w jednym miejscu?
Nexus? A po co mi Nexus z jego cenzurą gorszą niż na Steam i jego oddzielna aplikacja, skoro mogę mieć wszystko w jednym miejscu? Dywersyfikacja? Żeby zainstalować mody do dwóch-trzech gier? Nie można by ich pobrać ze strony twórcy? Jeszcze miałby dochód z reklam... :P
Wiem, że się łapię na edgy wpis, ale czasem trzeba odpowiedzieć na tego typu "objawienia".
Dostałem e-maila w tej sprawie i się zaskoczyłem, może Pan Michał chce być jak Gaben i mieć pełną kontrolę nad swoim dziełem. Mam tylko nadzieję że to nie wróży niczego złego, bo upadek GOG jak dla mnie to byłby koniec jakiekolwiek wolności w sferze gier.
Nie wiem co o tym myśleć, lepiej żeby stała za tym dość duża firma jak CDP czy jeden człowiek. Przyszłość pokaże co będzie, chyba że CDP zamierza sprzedać się chińczykom i dlatego postanowił uratować ten biznes.
Myślę, że idzie dokładnie w tą stronę co Gaben.
CDP Red przejechało się na giełdzie - nie tyle finansowo, co pod względem decyzyjności, gdzie muszą się słuchać niektórych dużych inwestorów (a kilku z nich to największy możliwy giełdowy rak). Jak CDP Red ciężko będzie z tej giełdy wyciągnąć (tutaj idzie w grę za duża kasa) tak może uda się uniezależnić GOG'a, co byłoby świetną sprawą.
Z jednej strony to trochę niepokojące, ale z drugiej strony może coś z tego pozytywnego wyniknąć. Oby cdpr dzięki temu lepiej robił gry, a gog może będzie lepiej się rozwijać. No poczekamy i zobaczymy.
Temu oszołomowi? Super.. A więc koniec z grami nieprzyjaznymi ekologii i wegetarianom.
Pozbyli się niedochodowego zbuka. Będą jaja jak za pół roku gog pójdzie do piachu, a gracze się dowiedzą że przecież mogli pobrać swoje 10 TB gier więc czemu teraz płaczą. Przypominam że cdp.pl i muve już polskich graczy okradły z ich własności więc kolejny raz też się uda.
Nie, mówię o pozbawieniu dostępu do zakupionych dóbr cyfrowych bez zapewnienia innego źródła do pobrania treści.
Muve bez żadnej informacji po prostu zlikwidowało swój serwer i wyłączyło muve downloader. Kupiliście tam gry "drm free" (lub jakiekolwiek inne ze "starymi" systemami antypirackimi wymagające aktywacji na różnych dziwnych stronach)? No to już tych gier nie macie. Problem w tym że muve czyli cenędza miało monopol na polskie wersje językowe więc albo kupiliście od nich albo musieliście grać po angielsku. Było tak np. z grami od Bethesdy. I o ile taki Skyrim po zakupieniu bezpośrednio na Steamie język polski ma to Oblivion już nie. Więc zostaje albo polskie pudełko albo cyfrówka na muve downloader. Ale muve dowloadera już nie ma więc waszego Oblivion (licencji) też już nie ma.
I jeszcze to głupawe tłumaczenie że: "zmienili profil swojego sklepu, a graczy informowali". Skoro informowali tzn. że mogą na to przedstawić jakiś dowód? Mogą prawda? Bo ja żadnego maila o wyłączeniu dostępu do muve dowloadera nie dostałem.
Bethesda jak zamykała swój śmieszny sklepik i klienta to logowałeś się poprzez Steam i gry zostały przeniesione na Steama. Z muve (i cdp) powinno by tak sam. No ale po co skoro można olać klienta bo nawet jak pójdzie do UOKiK albo do sądu to sprawa się będzie ciągnęła latami.
Tez nie dostałem żadnego maila. :) Na szczęście jedyna gra stamtąd jaką mam to Max Payne 3, więc instalka cały czas leży na dysku.
Nie jestem zaskoczony, gdy tak naprawdę mocodawcy muve siedzą w Moskwie i Pekinie, a Polacy są w tym biznesie tylko uniżonymi lokajami. Smutne.
Ja miałem z 10 ale w większości same darmówki. Problem w tym że 2 gry (nie Steam) u nich kupiłem. Jakieś połącz 3 za 1,50 zł i wspomnianego właśnie Obliviona GOTY. Przy czym do Obliviona dali mi jakiegoś linka do dysku google do pobrania. Jeszcze tego nie instalowałem ale bardzo jestem ciekawy bo z tego co pamiętam Oblivion posiadał jakieś zabezpieczenie antypirackie.
Ten niedochodowy zbuk jak to napisałeś przynosi rocznie koło 200mln zł przychodu i ma realnie kilkanaście procent rynku sprzedaży gier na PC.
Nie jest to Steam i tutaj nawet nie jest blisko, ale jednocześnie z raportów jakie oglądałem wychodzi, że mają większy kawałek tortu niż wszystkie inne (z wyjątkiem Steam) platformy sprzedażowe.
Ten niedochodowy zbuk jak to napisałeś przynosi rocznie koło 200mln zł przychodu
Po pierwsze skąd te dane? Po drugie przychód to nie jest zysk. Możesz mieć 200 mln zł przychodu a być na minusie.
Z regulaminu i umowy korzystania mamy:
17.3 Taka sytuacja wydaje się bardzo nieprawdopodobna, ale jeżeli na stałe przestaniemy udzielać dostępu do usług i treści GOG (z innych przyczyn niż naruszenie z Twojej strony), postaramy się ogłosić to z wyprzedzeniem co najmniej sześćdziesięciu (60) dni na www.gog.com i prześlemy e-mail do wszystkich zarejestrowanych użytkowników - w tym czasie będziesz mógł pobrać wszystkie zakupione treści GOG.
Nie wierze nic a nic że będzie zmiana na lepsze skoro GoG został kupiony ,na przykładzie blizzarda wiem że będzie zmiana na gorsze .
Zobaczymy, czy to będzie dobry ruch dla GoG. Jak Kiciński załatwi stare, świetne tytuły, jak dwie, pierwsze części Max Payne, czy oba NOLF, to będzie wielki sukces.
Tu jest zonk, bo prawa do marki ma Microsoft, ale prawa wydawnicze ma nadal ĘĄ.
Teraz EA będzie w rękach Arabów, więc może jest szansa na dogadanie się, plus od dawna gry EA, jak i M$ są na GoG.
Moim zdaniem świetna wiadomość.
GOG uniezależni się od giełdy i wpływu inwestorów (którzy od paru lat wyraźnie mącą w CDP Red), spora szansa, że będą teraz mogli robić dosłownie to co chcą i jak chcę, bez oglądania się na okropne fundusze pokroju BlackRock czy Vanguard (które niestety są w czołówce inwestorów CDP).
No i info dla wszystkich, którzy boją się "zwinięcia interesu" - czytałem swego czasu raporty o tym procentowym udziale platform sprzedażowych w rynku PC i co ciekawe, to GOG ma kilkanaście procent rynku - wiadomo, do Steama lata świetlne, ale drugą pozycję trzyma bardzo mocno i realnie ze Steamem mają koło 95% rynku PC, a sam GOG ma ponad 2x tyle sprzedaży co cała reszta razem (Epic, Ubi, Origin) razem wzięta.
Moim zdaniem są rentowni na tyle, by spać spokojnie - nie są to miliony jak u Gabena, ale dokładać do tego raczej nikt nie będzie.
Jeśli powyższe procenty Cię nie przekonują, to zastanów się: całość udziałów sprzedana za śmieszne (w skali korporacyjnej chciwości) 90,7 milionów PLN. Z drugą platformę cyfrowej dystrybucji? Właśnie ta kwota jasno wskazuje na miejsce goga w szeregu.
Ciężko ustalić, bo każde badania pokazują co innego. Większość jest zgodna, że Steam ma te ~75% rynku, reszta to raz tak, raz inaczej.
Tak czy owak - spółka przynosi realne zyski, mając przychody rzędu 200 milionów złotych rocznie i zyski na na czysto 1-2mln... ale coś czuję, że to mocno kreatywna księgowość, o czym na końcu.
Co do sprzedaży, to Kiciński jest dalej w zarządzie CDP Red - nie jako zatrudniony, a jako jeden z większościowych udziałowców i ma tam sporo do powiedzenia. Myślę, że tu nie tyle chodziło, by sprzedać to za byle co i pozbyć się biznesu... co całkowicie wyjść z giełdy (poszło 100% akcji) i zacząć działać tak jak Steam.
Moim zdaniem chcieli uchronić GOG'a przed wpływem giełdy w którą się wpakowali, a która ma realnie słaby wpływ na pewne polityki wewnątrz firmy - jeżeli inwestorzy mają za dużo akcji (a mają) mogą siąść w radzie nadzorczej (a siedzą) i realnie wpływać na cześć decyzji firmy - najgorzej, że oni mają gdzieś czy firma będzie funkcjonować za 5-10 lat, oni chcą "zielone słupki" tu i teraz i dywidenty na koniec roku. Później kończy się jak z Ubisoftem, gdzie wpływ inwestorów (choć i twórców) był na tyle duży, że gry wydawano za szybko i byle jak - bo "ma być zysk tu i teraz nie za rok"... a firma szoruje teraz po dnie.
Inna sprawa, co do samej wyceny i realnych zysków - sam Kiciński zaznaczył, że od tej pory spółka będzie inaczej przedstawiała raporty zysków i strat - czyli coś pewnie było na rzeczy, możliwe, że właśnie po to, by obniżyć jej wartość, bo już od kilku lat planowali ją wykupić w podobny sposób.
Ogólnie korpoświatek rządzi się swoimi prawami, ale moim zdaniem to co się stało, jest dobrą wiadomością i prędzej na tym skorzystamy niż stracimy.
GOG drugą siłą na PC? Udziały 2x większe niż Epic+EA+UBI? Jakoś trudno w to uwierzyć... Chociaż w takim wypadku, pomimo słabych wyników finansowych, inwestycja miałaby jeszcze jakiś sens...
A co z tym dziwnego, że GoG może być drugi? UBI, czy EA to wydają tylko swoje gry na swoich ustrojstwach, Epic to strzelam, że żyje głownie z rozdawnictwa.
GoG za to, że sprzedaje starsze tytuły, dodatkowo ma swoja politykę bez zabezpieczeń przekonało sporo graczy, żeby tam kupować.
Ogólnie ciężko to policzyć, bo rozstrzał jet gitantyczny między różnymi badaniami. Tak jak pisałem wyżej - tylko Steam ma mniej więcej podobne wyniki.
W przypadku Epic mocno wyniki podbijają darmowe gry - sam Hogwarts Legacy nastukał im z tego co tak na szybko patrzę kilka milionów "sprzedanych" gier... bo każda ich darmówka musi przejść przez kasę i zostać "kupiona" za te 0zł.
Epic i Ubi od dawna są "planktonem" bo tak jak pisze
Tak czy owak - zobaczymy co z tego wyjdzie. Kiciński obiecał pokazywać realne wyniki finansowe, więc przypuszczam, że do tej pory była kreatywna księgowość - po co? Albo, żeby uniknąć podatków, albo wykupić to bez zwracania nadmiernej uwagi inwestorów.
"Biorąc pod uwagę platformy dystrybucji na pc, to Steam owszem, dominuje, ale z udziałem na poziomie mniej więcej 75%. Drugi jest niezaprzeczalnie Epic, wg. różnych szacunków od 3 do 7 %"
To tylko dowodzi tego, że 78-82% wszystkich konsumentów jest nieświadoma bądź zindoktrynowana ideologią "nie będziecie mieli nic i będziecie szczęśliwi" i nie rozumieją co naprawdę w rzeczywistości oznaczy DRM i wymóg aktywacji online.
Myślę, że dominacja Steama jest dużo bardziej złożona niż fakt czy gra ma DRM i czy należy do Ciebie.
1. To była pierwsza tego typu platforma - dużo ludzi tam zaczęło i zwyczajnie nie szukają innego miejsca - choć to najmniej istotna rzecz.
2. Mają dobrze działający system ocen i świetne fora gdzie można znaleźć masę przydatnych informacji co do gier - społeczność na Steam nie ma konkurencji i to też przyciąga masę ludzi. Tutaj też można mieć tylko konto i sobie czytać co trzeba... ale jest wygodnie i w jednym miejscu.
3. Dalej ciągnąc temat społeczności - warsztat Steam, gdzie można ściągać sporo modów czy dodatków od społeczności - szybko łatwo bez instalowania dodatkowego oprogramowania - tutaj już trzeba mieć grę i sporo osób z tego korzysta.
4. Ekosystem - coraz więcej urządzeń peryferyjnych działających tylko na platformie Valve - Steam Deck, zestawy VR, Steam Controller czy teraz nowe urządzenia które będą debiutować na początku roku - da się z nich korzystać mając GOG'a czy Epic... ale już mniej komfortowo.
5. SteamOS i ogólne wsparcie Linuxa - jak da się odpalić inne sklepy na tej platformie, tak trzeba używać obejść typu Heroic czy Lutris, a nawet z nimi sporo rzeczy jest zwyczajnie trochę trudniejszych niż natywnie na Steamie (choćby zapisy w chmurze).
6. No i tutaj coś, co mnie osobiście "zmusza" do Steama - bezproblemowe streamowanie gier z PC na TV czy nawet Steam Decka - odpalam grę na sprzęcie gdzie jest zapas mocy i gram w salonie. Tutaj inne platformy nie oferują nic porównywalnego, a nawet po dodaniu gier do Steama bardzo często są z tym spore problemy.
Ogólnie aby ugryźć Steama trzeba ogarnąć chociaż połowę z powyższych w mniejszym lub większym stopniu.
Z mojej perspektywy streamowanie, obsługa Linuxa (zapisy w chmurze i działanie ze Steam Deckiem) i mogę olać Steama... no ale nikt poza Valve do tej pory nie ogarnął dobrze punktu numer 2, a co dopiero 5 i 6...
Toć ja mam wszystko w jednym miejscu i na wyciągnięcie ręki, więc o co toczysz pianę? Nie masz internetu w swojej przegniłej lepiance, że tak cię boli ten "wymóg aktywacji online"?
Jakkolwiek większość korzyści z tych punktów które opisałeś, jednak w mojej ocenie wcale nie jest warta ryzyka utraty wszystkiego za co zapłaciłem w razie utraty dostępu do internetu, portalu platformy, bądź samego konta. Przypadek, gdzie ktoś w jednej chwili bezpowrotnie stracił dostęp do zakupionych treści/gier, czy nawet swoich cennych danych w chmurze istnieją i wbrew pozorom wcale nie są aż takie ekstremalnie rzadkie. Dlatego lepiej dmuchać na zimne - zwłaszcza w przypadku czegokolwiek, za co zapłaciło się realne pieniądze.
Wolę mieć jednak tą pewność, że w razie czego mogę zrobić backup offline, by móc bez żadnych przeszkód spokojnie z niego korzystać i nikt mi tego(przynajmniej zdalnie) tego nie odbierze. Gdyby Steam gwarantował taką możliwość(jak to robi np. GOG), to pewnie byłbym pierwszy, którzy by z niego korzystał. Ale jeśli nie mogę gdzieś poza domem się zalogować, pobrać instalator offline i zapisać go na nośnik zewnętrzny, a potem z niego u siebie zainstalować w pełni offline, to dla mnie taka platforma jako klienta nie ma racji bytu.
Tak, ja akurat mam gry tylko z GOGa i korzystam z Heroic'a by w nie grać na Linuksie - i nie jest to żadnym problemem dla mnie. A większość wypunktowanych przez Ciebie ewentualnie są dla mnie jedynie dodatkiem, a nie niezbędną koniecznością. Ręczna instalacja ewentualnych modów to też żaden problem - trzeba po prostu wiedzieć co się robi, a przede wszystkim czytać ze zrozumieniem instrukcję. No chyba, że rozpakowanie pobranego archiwum zip'a i skopiowanie/przeniesienie plików(najczęśniej jednego pliku albo katalogu z plikami) do odpowiedniego katalogu kogoś przerasta, to bardzo współczuję, bo to nawet niejeden ogarnięty 15 latek jest w stanie to zrobić.
Może ja - w przeciwieństwie do ciebie - trochę bardziej znam życie i wiem, jak to jest nie mieć internetu i musieć gdzieś do kogoś chodzić, by z niego móc przez ograniczony czas skorzystać? Może też lepiej wiem nt. samego internetu, a dokładniej tego, że w ramach umowy z dostawcą, trzeba za niego regularnie płacić, bo inaczej odetną do niego dostęp. I wtedy wychodzi ile warte są te wszystkie programy i gry z DRM, wymagające aktywacji online.
I od razu uprzedzam - nie wyskakuj z argumentem, że komputer/sprzęt do działania potrzebuje prądu, bo żadna gra nigdy nie wcześniej potrzebowała dostępu do sieci, by móc grać w trybie jednoosobowym bądź hot-seat.
Wiadomo - niektórzy wolą mieć grę typowo na własność i ja to popieram i sam jestem wśród nich.
Bardziej chodzi mi o fakt, że Steam po prostu robi dużo więcej niż inne sklepy i wszystko masz w jednym miejscu, bez kombinowania, instalowania i szukania rozwiązań - w tym tkwi jego siła i dużo osób wybiera takie podejście w zamian za własność gier.
Sam kupuję raz tu, raz tam, choć nie ukrywam, że teraz grając w Baldurs Gate 3 z GOG mam problem ze streamowaniem na TV, na Steam Decku nie mogę użyć Lossless Scaling (frame generatora), gdzie gra wyglądałby i działała super (wiem po innych pozycjach) no i zapisy gry nie działają jak trzeba (ale to dzięki Larian Launcher).
No i co do własności - dopóki w Valve siedzi Gabe to nie ma się o co bać - tam nawet jak grę usuwają ze sklepu, a masz ją w katalogu, to jest dalej dostępna - te teksty o "wypożyczeniu" to ponoć punkt w regulaminie, żeby amerykańskie urzędy się od nich odwaliły (firma jest zarejestrowana w USA i musi działać według zasad tam panujących - GOG nie musi).
No i nie mówię, że tak będzie... ale GOG też może zmienić politykę dotyczącą własności (oby nie).
Wiadomo - niektórzy wolą mieć grę typowo na własność i ja to popieram i sam jestem wśród nich.
Uważam, że to jest absolutnie najważniejsza rzecz, aby właśnie mieć stałe i niezbywalne prawo do posiadania i korzystania gier i oprogramowania, które się uczciwie nabyło, bez żadnych SZTUCZNYCH ograniczeń wymagających dodatkowych rozwiązań, za które trzeba jeszcze płacić. Inaczej nie ma nawet mowy o ew. odpłatnym nabyciu.
Oczywiście, żeby było jasne, mowa tu o prawie do posiadania i używania, a nie prawie autorskim.
Bardziej chodzi mi o fakt, że Steam po prostu robi dużo więcej niż inne sklepy i wszystko masz w jednym miejscu, bez kombinowania, instalowania i szukania rozwiązań - w tym tkwi jego siła i dużo osób wybiera takie podejście w zamian za własność gier.
Wiem, o co chodzi. Ale dla mnie bardziej przypomina to zachowanie biblijnego Ezawa, który oddał Jakubowi całe swoje prawo pierworodnego syna w zamian za posiłek. Jak to się skończyło, to niektórzy dobrze wiedzą.
Co do "kombinowania" to ja nie widzę problemów - sam korzystam z Nexusa, a nawet manualna instalacja modów w ogromnej większości przypadków jest tak prosta, że bez problemu można to łatwo zapamiętać. Plus, że w razie czego, paczki modów mogę też archiwizować u siebie, tak jak gry z GOGa. W zasadzie to nie widzę w tym nawet kombinowania, nad którym trzeba byłoby się głowić...
Poza tym, jako że kupuję w zasadzie tylko na GOGu, to też mam wszystko w jednym miejscu + możliwość zrobienia backupu. Uważam, że to uczciwa cena.
A że jakiejś gry tam nie ma? Trudno, nie można mieć wszystkiego, a już na pewno nie za taką cenę. Ale tyle gier, co mam to nie wiem, czy zdołam to wszystko porządnie ograć. Ale na Subnautice, Hadesie bądź innej grze, której nie ma w ofercie bez DRMu świat gier się nie kończy.
No i co do własności - dopóki w Valve siedzi Gabe to nie ma się o co bać - tam nawet jak grę usuwają ze sklepu, a masz ją w katalogu, to jest dalej dostępna - te teksty o "wypożyczeniu" to ponoć punkt w regulaminie, żeby amerykańskie urzędy się od nich odwaliły (firma jest zarejestrowana w USA i musi działać według zasad tam panujących - GOG nie musi).
No nie wiem, czy rzeczywiście nie ma się o co bać. Gaben co prawda kiedyś zapowiedział, że jeżeli zajdzie taka sytuacja, że będzie musiał zakończyć działalność Steama, to wyda patch, który usuwa w grach DRM i wymóg aktywacji online...
... tylko że - mawiając jeszcze niedawnym klasykiem - "Co szkodzi obiecać?".
Tutaj muszę dodać, że - nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta - ale twórca Minecrafta, Notch też kiedyś obiecał wszystkim, że gdy zakończy swoja komercyjną działalność i wsparcie dla MC, to udostępni go społeczności jako otwarte i wolne oprogramowanie. A jak to się skończyło - to chyba każdy już wie.
No i nie mówię, że tak będzie... ale GOG też może zmienić politykę dotyczącą własności (oby nie)
Po pierwsze, to byłoby dla nich istnym samobójstwem, a po drugie, to w razie takiej przesłanki, wielu zawczasu pobrałoby gry(bądź ich jak największą ilość) z biblioteki. A pobranego instalatora offline nikt już nie będzie w stanie zdalnie odebrać.
To samo w przypadku braku internetu - zawsze można wtedy pójść do kogoś, kto go ma, zalogować się i pobrać grę z biblioteki na nośnik zewnętrzny, żeby potem bez problemu zainstalować u siebie w domu i grać całkiem offline.
Na koniec dodam, że wcale nie musi wybuchać wojna ani jakakolwiek katastrofa żywiołowa bądź nuklearna, żeby stracić dostęp do sieci globalnej. Wystarczy, że jakiś idiotyczny rząd wpadnie na idiotyczny pomysł zablokowania dostępu do internetu, bądź wybranych portali/serwisów na terenie kraju - co już nie raz ma miejsce w niektórych krajach.
A patrząc na to, w jaką stronę zmierza UE(która coraz mniej się kryje ze swoim uwielbieniem dla cenzury), to takie prawdopodobieństwo jest nawet realne, a już na pewno nie zerowe.
Może ja - w przeciwieństwie do ciebie - trochę bardziej znam życie i wiem, jak to jest nie mieć internetu i musieć gdzieś do kogoś chodzić, by z niego móc przez ograniczony czas skorzystać? Może też lepiej wiem nt. samego internetu, a dokładniej tego, że w ramach umowy z dostawcą, trzeba za niego regularnie płacić, bo inaczej odetną do niego dostęp.
Jakie ty niby życie znasz, skoro mentalnie utknąłeś gdzieś w 2005?
Od tego czasu minęło już 20 lat - panie znawco życia - i internet jest nie tylko szybki, ale też ogólnodostępny, więc wypełznij w końcu spod tego kamienia, i nie traktuj go [internetu], jak jakąś rzadką efemerydę, która jest dzisiaj, ale jutro może jej nie być.
Czekaj, to za internet się płaci? No nie może być! Z cyklu: Mały Grzesio odkrywa świat, i bardzo chce się tą wiedzą podzielić z innymi, how kind!
PS Co za typ w ogóle :D
W 2005 roku, to ja już interesowałem się pisaniem programów komputerowych, systemami innymi niż Windows oraz w ogóle komputerami PC, podczas gdy ty zapewne babki z piasku robiłeś z innymi dziećmi z przedszkola albo chodziłeś w pieluchach.
Jeśli dla ciebie istnienie szybkiego i "ogólnodostępnego" internetu ma być słusznym powodem, żeby do oprogramowania/gier, a nawet i do sprzętu wprowadzać SZTUCZNE OGRANICZENIA(bo DRM nigdy nie służył odbiorcom) to współczuję bycia współczesnym, mentalnym niewolnikiem.
Bo tylko współczesny niewolnik uważa takie sztuczne i idiotyczne ograniczenia za coś normalnego, a już trzeba być totalnym idiotą, żeby uważać to za postęp współczesnych czasów.
I to właśnie dzięki takim jak ty, powoli budzimy się w świecie subskrypcji, gdzie era własności się kończy.
Jeszcze trochę, to ockniemy się w czasach gdzie nawet samochód, lodówki i wszelki inny sprzęt codziennego użytku nie będzie własnością użytkownika/klienta oraz nie będą działać bez połączenia z siecią globalną. A stąd już niedaleko do prawdziwej niewoli, gdyż rządy totalitarne nie oprą się pokusie, by zrobić z tego narzędzie ogólnej kontroli i represji - bo każdego niewygodnego i "nieposłusznego" obywatela będzie można w każdej chwili odciąć od całej "jego" "własności" by został z zupełnie niczym.
Wracając do tematu rozmowy - nie ciesz się, bo tak naprawdę to tych gier na steamie/epicu/uplay NIE MASZ - nigdy nie miałeś, nawet licencji na używanie - jedynie tylko TYMCZASOWO dzierżawisz do nich dostęp na czas nieokreślony. I wbrew temu, cokolwiek o tym myślisz - zawsze możesz stracić do nich dostęp(gdzie już takie przypadki miały miejsce). Bycie na łasce korporacji to żadna zaleta a już na pewno żaden krok do przodu w 2026 roku.
Bo żadne czasy nigdy nie zmienią prawidłowej i zdrowej logiki - m.in tego, że gry jednoosobowe i wszelkie inne rzeczy które od zawsze działały bez dostępu do sieci - NIGDY nie powinny wymagać do niej dostępu.
Jeśli nadal nie możesz tego pojąć, to wyjaśnię ci, że te wszystkie "sieciowe osiągnięcia", sieciowe funkcje i inne tego typu rzeczy działające przez siebie mogą i powinny działać OPCJONALNIE, bez pozbawiania kogokolwiek dostępu do instalacji i korzystania offline. W sumie to każdy, kto jest choć średnio inteligentny i świadomy, powinien o tym dobrze wiedzieć.
I nikt świadomy nie płaci za internet, żeby móc korzystać z czegokolwiek co nigdy nie powinno wymagać do niego dostępu.
Jeśli nadal ktoś tego jeszcze nie pojmuje, to znaczy że jest zindoktrynowanym przez "nowoczesny" system mentalnym niewolnikiem i jeszcze mu życie/bieda nie dała porządnie w dupę.
W 2005 roku, to ja już interesowałem się pisaniem programów komputerowych, systemami innymi niż Windows oraz w ogóle komputerami PC, podczas gdy ty zapewne babki z piasku robiłeś z innymi dziećmi z przedszkola albo chodziłeś w pieluchach.
Spokojnie, mały Grzesiu. Rozumiem, że masz te circa 16 lat, bujną wyobraźnie i co tam jeszcze, więc uzgodnijmy sobie, że jesteś już bardzo dorosły, a każdy wokół ciebie to dziecko, które ledwo co wyrosło z piaskownicy. Możesz już wytrzeć pianę z pyska.
Jeśli dla ciebie istnienie szybkiego i "ogólnodostępnego" internetu ma być słusznym powodem, żeby do oprogramowania/gier, a nawet i do sprzętu wprowadzać SZTUCZNE OGRANICZENIA(bo DRM nigdy nie służył odbiorcom) to współczuję bycia współczesnym, mentalnym niewolnikiem.
Stało się: Grzesiu wyłączył telewizor i włączył myślenie, a wynik tego myślenia jest widoczny powyżej.
Ciekawość: Czego mi współczujesz, skoro mam konto na GoG-u, Steamie i (jeszcze działające) fizyczne nośniki? Jeszcze raz: Jak się konkretnie objawia to "współczesne, mentalne niewolnictwo", bo chyba nie chodzi o to, że mam wybór gdzie i w co grać? Sobie współczuj wąskich horyzontów, mój ty nastoletni znawco ludzkiej natury.
Bo tylko współczesny niewolnik uważa takie sztuczne i idiotyczne ograniczenia za coś normalnego, a już trzeba być totalnym idiotą, żeby uważać to za postęp współczesnych czasów.
Oczywiście, że to jest normalne, co więcej nie ma to niczego wspólnego z inteligencją, a co najwyżej z tym, jak długo już chodzisz po tym świecie. DRM [w różnej formie] jest praktycznie tak stary, jak gry wideo. W 2005 dopiero chodziłeś w pielusze po piaskownicy, więc możesz nie pamiętać wpisywania kodów w wybranych momentach w grze, czy kluczy do instalacji oprogramowania.
I to właśnie dzięki takim jak ty, powoli budzimy się w świecie subskrypcji, gdzie era własności się kończy.
Ale ja niczego nawet nie subskrybuję, więc wytrzyj kaszkę mannę z papy.
Jeszcze trochę, to ockniemy się w czasach gdzie nawet samochód, lodówki i wszelki inny sprzęt codziennego użytku nie będzie własnością użytkownika/klienta oraz nie będą działać bez połączenia z siecią globalną. A stąd już niedaleko do prawdziwej niewoli, gdyż rządy totalitarne nie oprą się pokusie, by zrobić z tego narzędzie ogólnej kontroli i represji - bo każdego niewygodnego i "nieposłusznego" obywatela będzie można w każdej chwili odciąć od całej "jego" "własności" by został z zupełnie niczym.
Jeśli w walce przeciw nowoczesności przewodzić będą krzyżowcy twojego pokroju - uzbrojeni w lodówkę na korbkę, niski iloraz inteligencji i odziani w czapki z folii aluminiowej [+15 do ochrony przeciwko falom 5G], to mogę spać spokojnie ;)
nie ciesz się, bo tak naprawdę to tych gier na steamie/epicu/uplay NIE MASZ - nigdy nie miałeś, nawet licencji na używanie - jedynie tylko TYMCZASOWO dzierżawisz do nich dostęp na czas nieokreślony. I wbrew temu, cokolwiek o tym myślisz - zawsze możesz stracić do nich dostęp(gdzie już takie przypadki miały miejsce).
Oczywiście, że mam - w końcu to ja posiadam pasy do konta, ale - oczywiście - doceniam twoją troskę.
Jakie to są przypadki i jakie warunki muszę spełnić, by stracić do niego dostęp?
Jeśli nadal nie możesz tego pojąć, to wyjaśnię ci, że te wszystkie "sieciowe osiągnięcia", sieciowe funkcje i inne tego typu rzeczy działające przez siebie mogą i powinny działać OPCJONALNIE, bez pozbawiania kogokolwiek dostępu do instalacji i korzystania offline. W sumie to każdy, kto jest choć średnio inteligentny i świadomy, powinien o tym dobrze wiedzieć.
Na szczęście nie muszę się tym przejmować, ale jakbym mieszkał w przegniłej lepiance - jak co poniektórzy - to też bym pewnie szalał z wściekłości.
Jeśli nadal ktoś tego jeszcze nie pojmuje, to znaczy że jest zindoktrynowanym przez "nowoczesny" system mentalnym niewolnikiem i jeszcze mu życie/bieda nie dała porządnie w dupę.
:O
Spokojnie, mały Grzesiu. Rozumiem, że masz te circa 16 lat
To chyba bardziej TY....
Ja mam prawie 2.5 raza więcej... A co do wyobraźni to tak - potrafię w tym wieku myśleć ileś tam czasu do przodu i pewne rzeczy przewidzieć.
więc możesz nie pamiętać wpisywania kodów w wybranych momentach w grze, czy kluczy do instalacji oprogramowania.
Pamiętam. Nawet mam pudełko z taką grą. Z tą różnicą, że takiego kodu ani żadnej możliwości korzystania z takiej gry nikt nikomu nie mógł zdalnie odebrać. I nie potrzebowałeś żadnego internetu do instalacji i grania w grę JEDNOOSOBOWĄ.
Ale ja niczego nawet nie subskrybuję
Owszem. Przeczytaj regulamin i warunki użytkowania Steama, Epica, czy jakiejkolwiek platformy z DRMem. To taka strona z z odnośnikiem napisanym drobnym druczkiem, której ogromna większość z was nie zauważa bądź nie chce zauważyć.
Oczywiście, że mam - w końcu to ja posiadam pasy do konta, ale - oczywiście - doceniam twoją troskę.
Jakie to są przypadki i jakie warunki muszę spełnić, by stracić do niego dostęp?
1. W zależności od portalu, napiszesz cokolwiek niepoprawnego politycznie na forum, bądź cokolwiek co się nie spodoba moderacji a możesz dostać BANA, a ten może być na całe konto - włącznie z biblioteką gier. Jakiś czas temu w latach 2018-2020 Facebook banował konta osób za same poglądy prawicowe. Sam też dostałem, za to, że wyraziłem swój sprzeciw wobec polityki migracyjnej i napisałem niewygodną prawdę o konsekwencjach we Francji i Niemczech.
2. Wystarczy, że użyjesz moda, który może zostać uznany za cheat(a możesz o tym nawet nie wiedzieć, bądź tego nie podejrzewać), a system VAC szybko ci o tym przypomni, trwale odcinając dostęp nie tylko do tej gry, ale i całej biblioteki.
3. Wystarczy że jakiś idiotyczny rząd wpadnie na idiotyczny pomysł cenzury i odcinania danego kraju od sieci globalnej bądź konkretnych portali(w tym np. Steam). Takie przypadki już istnieją w niektórych krajach, a patrząc na zapędy UE, nigdy nie wiadomo czy też wpadnie na równy "genialny" pomysł.
4. Wystarczy, że podpadniesz rodzicom i za karę odetną ci internet :) W również w życiu dorosłym, w razie poważnych problemów finansowych, w pierwszej kolejności zrezygnujesz z internetu, niż prądu.
I zapewniam, że wtedy żadne passwordy ci nie pomogą. Dany serwis/portal nie potrzebuje twoich passów, by ci wszystko odebrać, gdy uznają to za słuszne. Tak więc - jesteś całkowicie na ich łasce.
W przypadku gier z GOGa to jeszcze w razie czego można zawczasu pobrać z biblioteki instalatory gier i zmagazynować je na swoim nośniku, żeby można z nich bez problemów(czyli np. aktywacji online) zainstalować i grać offline. Ew. jak ci odetną internet w domu, to możesz pójść do kolegi, który ma internet, zalogować się na konto i pobrać tytuły jak wyżej wspomniałem.
W przypadku gier ze Steama, Epica i innych tego typu portali, takiej możliwości nie masz - a już na pewno nie w sposób legalny.
Na szczęście nie muszę się tym przejmować, ale jakbym mieszkał w przegniłej lepiance - jak co poniektórzy - to też bym pewnie szalał z wściekłości.
Nie musisz mieszkać w lepiance - wystarczą wyżej wymienione sytuacje, wtedy zostajesz całkowicie na lodzie. Mając takie gry, które wymagają aktywacji online i dostępu do konta, żyjesz z ryzykiem, że w każdej chwili możesz to wszystko stracić, mogą ci to zdalnie odebrać. Jak nadal uważasz to za normalne, a tym bardziej za postęp to rzeczywiście jesteś mentalnym niewolnikiem.
Reszty twoich bzdur nawet nie będę komentował.
Liczę na to że Kiciński zdobędzie wiele klasyków, na które gracze czekają.
Lub przynajmniej postara się by więcej gier miało wersje polskie. Sporo jest takich, które dawniej wychodziły w pełni PL a nawet na GOG nie mają wersji z napisami.
Miło by było, lista życzeń jest dość pokaźna: https://www.gog.com/dreamlist/
Poczułem jednak mały dyskomfort wynikający z niepewności o przyszłość GoGa.
Stare gówna dostępne na allegro za grosze srzedawane za cenę złota. Ten serwis to był fenomen.
ten gog jeszcze żyje? oni dawno powinni zamknąć udział, jak widzę ze gry są droższe niz pudełkowe wersje, nie ma polskiego w wielu wersja i co gorsza, niektóre gry nie są w stanie odpalić, np Sid Meier’s Railroads! wywala ciągle na pulpit po godzinie grania, star wars race episode I, pizza connection tak samo, do tego wspominany SW race oraz pierwszy flatout chodzi na 10 FPS, żadne porady nic nie zmieniły, jak oni mogą żądać ode mnie 40 złote za 30 letnią grę która nie jest w stanie normalnie odpalić?
kiedyś GOG słynął tez z tego ze można połączyć konta z niektórych platform
co tam będzie niech będzie, dopóki nie zobaczę poprawy, nie interesuje mnie ich istnienie
FlatOut w 10 fpsach? U mnie lata ponad 140, a byłoby więcej gdybym miał inny ekran. Ewidentnie problem jest u Ciebie, a nie na GOGu.
Ale przynajmniej możesz zainstalować i grać bez wymaganego połączenia internetowego i idiotycznej aktywacji online. Możesz też bez problemu pobrać instalatory offline i je sobie zachować na stałe. Obecnie już prawie nie ma pudełkowych wersji w oficjalnej sprzedaży, a jeśli są to zawsze na odwrocie będzie informacja "Do aktywacji online wymagane jest połączenie z internetem i darmowe konto Steam/Epic/Uplay/jakiekolwiek inne". Powodzenia dla każdego, kto np. nie ma u siebie w domu internetu i musi gdzieś chodzić do kogoś, żeby z niego skorzystać.
Dla mnie to z kolei wszystkie platformy wspierające DRM mogą upaść - i tak z żadnej z nich nigdy nie kupowałem i nie mam zamiaru czegokolwiek kupować. A ten, kto oficjalnie wypowiedział kwestię "nie będziecie mieli nic i będziecie szczęśliwi" powinien już dawno być napiętnowany i traktowany jak złodziej.
Ciekawe czy niedługo usłyszymy ze udziały kupuje jakaś chińska firma typu Tencent.
dla mnie najważniejsze ze zostanie dalej w polskich rękach , z polskim kapitałem.
Kicinski nie ma tyle kasy co cało CDP więc dużych zmian nieprzewiduje, ale grunt by dalej stopniowo sie rozwijał
Wiem że steama znikoma część graczy na razie opuszcza, ale to się może w przyszłości zmienić. Ja przestałem kupować gry na steamie, ponieważ grywam w gry które nie potrzebuję modować a posunięcia nie wspierania starszych systemów zaowocowały tym, że nie zamierzam wspierać tej platformy
- nawet dobre gry na steamie nie przekonały mnie do pozostania na nim. Siedzę na starym systemie i kilkunastoletnim komputerze na którym launchery drm przestają działać zbiegiem lat, więc siłą rzeczy musiałem się przenieść na goga. Trzymam kciuki aby zmiana właściciela nie była początkiem zmian na złe.
Ostatnio jak oglądałem wiadomości od NRGeeka to wspominał o tej transakcji i w sumie powiedział coś co mi nawet do głowy nie przyszło. To że CDP chcieli odciążyć to jedno, ale była też giełda i GOG mógłby zostać wrogo przejęty przez jakiś patafianów z dużą kasą. Natomiast teraz GOG jest jak Steam nie do ruszenia, więc może ta decyzja to było po prostu zabezpieczenie sklepu.